Jump to content

pogo

Members
  • Posts

    439
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pogo

  1. Na goryczkę przeliczać, na aromat raczej nie...
  2. Reduktor osadów nie odfiltruje chmielin, raczej trzeba przelać przez wygotowaną pończochę założoną na koniec rurki. Do fermentora z kranikiem przelej dopiero przy butelkowaniu od razu mieszając z cukrem na refermentację. Oczywiście rozpuść go wcześniej i wlej na dno pustego jeszcze fermentora, potem ściągnij wężykiem z tamtego, to się samo ładnie wymiesza (tylko staraj się już nie napowietrzać). US-05 raczej spokojnie sobie poradziły z tym piwem, można się spodziewać pewnych efektów underpichingu, ale na ich liście nie ma potencjalnych granatów. 4 dni bulkania to więcej niż zwykle u mnie, a us-05 prawie zawsze zmuszam do pracy w 17-18°C z wymuszonym utrzymaniem takiej temperatury nawet podczas najbardziej burzliwego okresu fermentacji. Słabe napowietrzenie mogło ograniczyć namnażanie się drożdży i w efekcie wolniejszą fermentację. Ale jeśli zaglądasz do piwa raz na 12h, a temperatura nieco uciekła, to pewnie przegapiłeś moment, gdy bulkanie było ono najintensywniejsze.
  3. Ja się nie znam, wiec się wypowiem Dodałbym odrobinę cukru, albo raczej ekstraktu słodowego, tak by podbić Blg o jakieś 2°. W ten sposób drożdże powinny się skupić na zjadaniu cukrów i zużyć tlen nim dojdą do etapu produkcji octu. Choć jeśli masz jak zrobić osłonę CO2, to pewnie zbędny zabieg. Nie martwiłbym się brettami w 15°C, przeżyją, dadzą radę, tylko zajmie im to więcej czasu (przypominam, że się nie znam).
  4. Wszyscy już powiedzieli co było problemem to ja też. Dzięki resztkom owoców miałeś efekt jak przy wrzuceniu mentosa do coli, tyle, że aktywowało się w momencie otworzenia butelki. Taki sok to dobry pomysł, ale w trakcie fermentacji, potem trzeba odfiltrować resztki owoców, jak chmiel, a na refermentację w butelkach dać zwykły cukier. Ja po zlaniu tego jeszcze bym zagotował, dodał świeżych drożdży i cukru i z powrotem do butelek (oczywiście po odfiltrowaniu owoców).
  5. Sporo błędów, ale jak na tłumaczenie laikowi, który nigdy nie będzie sam robił piwa, to całkowicie wystarczy.
  6. Ja bym wcale nie próbował z butelkami. W fermentorze jest większa objętość płynu, więc i możliwości penetracji przez światło gorsze. Podejrzewałbym, że w wyklarowanym już piwie szkodliwy zakres światła nie wnika głębiej niż na 5cm, więc zdecydowana większość objętości wiadra jest bezpieczna, a ta zepsuta jest na tyle mała, że po wymieszaniu zniknie. Ale istnieje też druga opcja: światło => ciepło, co oznacza, że jest gradient temperatury w fermentorze i piwo cyrkuluje, więc po kilku dniach całe będzie naświetlone. Jedyną opcją jest zrobić eksperyment na właśnie fermentującym piwie... ale mi byłoby szkoda pracy. Wolę zasłaniać nawet jeśli niczemu to nie służy. A szybę w takiej lodówce to bym zakleił solidną folią, aby się więcej nie babrać z zasłonkami... no chyba że używasz tej lodówki do czegoś jeszcze.
  7. Trujące nie będzie, na tym etapie nie spodziewam się istotnych zmian w smaku. Ciekawe tylko co z drożdżami na nagazowanie...
  8. Raczej nie mam na to czasu. Warka, do której mają trafić te drożdże już jest gotowa i się kisi z lactusami. Z drugiej strony zobaczyłem dziś pianę na starterze, który już spisywałem na straty. Wlałem zimne FM21 (takie prosto z lodówki) to startera o temperaturze blisko 40°C (zagapiłem się, zamyśliłem i zamiast bakterie do wiadra, to wlałem drożdże do startera). Ale skoro jest piana, to chyba znaczy, że drożdże przeżyły i mają się całkiem dobrze. Prawda?
  9. @Gawron Fakt. Myślałem o tym jako o czarnym scenariuszu, gdyby gęstwy było za mało, ale chyba już lepszy undepiching niż ryzyko z tym, co wyjdzie z kręcenia.
  10. Poszukuję gęstwy do Saisona w ilości wystarczającej na 20l 18°Blg. Jakby była możliwość odebrania jeszcze jutro (w niedzielę), to zdążę zakręcić starterem. Warszawa.
  11. Brzeczkę schłodzić do 18-19°C, zadać drożdże i wstawić wszystko w 15°C. Dalej tak, jak opisuje @zasada Jest też opcja pilnowania temperatury w bardzo prowizorycznej lodówce. Nadaje się na nią nawet pudło, w którym przyszło wiadro. Z zaskakującą skutecznością sam to stosowałem niedawno. 4 kartony po soku wypełnione wodą i zamrożone (rezerwa miejsca w kartonie na rozszerzanie się lodu), zalecam takie kartony z zaokrąglonymi narożnikami, łatwiej wkładać. 2 wkładasz do pudła obok wiadra (nie na wiadrze!), 2 czekają na swoją kolej w zamrażarce. Kontrola temperatury i wymiana w gdy trzeba (w najburzliwyszym okresie może nawet co 8h). Z czasem pewnie wystarczy 1 karton. Ja tak robiłem w środku lata, bez klimy w domu, więc teraz tym bardziej dasz radę Moje pudełko miało jeszcze wycięcie z boku (takie niepełne, trzeba było odchylić tekturę by zajrzeć), bo tam miałem termometr przyklejony, a i lubię popatrzeć jak się piana robi (przezroczyste wiadro) Uwaga: kartony czasem pękają. Nie daje to gwałtownych wycieków, zwyczajnie przy wyjmowaniu okazywało się, że ubyło wody i pudełko jest lekko mokre (mokre jest też od rosy, więc nie panikuj od razu) Zwykle folia jeszcze trochę trzyma, ale dobrze jest mieć na co wymienić. Uwaga nr 2: plastikowe butelki byłyby nawet lepsze, ale takie 1,5l się nie mieściły, a mniejszych nie miałem... no i ja już polubiłem te tetrapaki Uwaga nr 3: jeśli masz możliwość staraj się by temperatura brzeczki nie spadła poniżej 17°C, ale unikaj noszenia w tę i z powrotem. Lepiej żeby już zeszła do 15°C niż żeby tym szarpać za dużo. (to moja bardzo osobista opinia i nie wykluczam, że jest bardzo błędna, aczkolwiek przenoszenie = napowietrzanie)
  12. Ja bym jednak chmiel wrzucał do większego gara. Ilość alfa-kwasów jakie przejdą do brzeczki zależy zarówno od jej gęstości jak i objętości. Jeśli w 20l rozpuścisz max 20% tego, co jest samej szyszce (liczby zupełnie z d..., to tak dla porównania, bo się nie znam), to w 5l rozpuścisz - 5%... To bardzo uproszczona wersja, bo zależność nie jest liniowa, jest bardziej korzystna dla małych garów, ale wciąż taka sobie. Analogicznie dla mocniejszych stężeń cukrów... suma tych 2... nie wiem co może dać, ale moje wyczucie mówi, że lepiej sypać do dużego, szczególnie jeśli chcesz mieć mocno chmielone piwo. Przynajmniej na goryczkę. Na aromat to już w ogóle nie ma o czym mówić... ma być dużo wody, w której się rozpuszczą aromaty. (to wciąż moja opinia, niepotwierdzona żadnymi badaniami)
  13. Mnie bardziej martwi, że piwo może wyjść bardzo brzeczkowe... na co jestem bardzo uczulony.
  14. Wydaje mi się, że taki enzym też potrzebuje czasu i odpowiedniej temperatury. Potem i tak trzeba filtrować, gotować... Nie spodziewam się byś jakkolwiek oszczędził czas w ten sposób. Z tego co kojarzę, to takie próby ktoś gdzieś robił, ale to bardziej oszczędność kasy niż czasu, choć i tu mam wątpliwości, pewnie też zmiana smaku. Jedyną znaną mi opcją na "szybko" jest użycie brewkitów, lub choć częściowe oszczędzenie czasu na gotowych ekstraktach.
  15. Nie znam się na skuteczności namaczania w spirytusie... ale śliwki mają dużo drożdży (pewnie dzikich) w wosku na powierzchni skórki (to ten biały nalot). Mam wątpliwości czy spirytus się dobierze do tych drożdży. Moim zdaniem tylko gotowanie lub chociaż pasteryzacja przed dodaniem! Osobiście jak robiłem gose ze śliwkami suszonymi to dałem je na ostatnie 10 minut gotowania - rozdrobnione. Było tego 2kg. Obecnie trochę żałuję, że nie pozwoliłem by owoce dostały się do fermentora, ale piwo i tak wyszło super - jedno z moich najlepszych.
  16. Jest wiele pszenicznych stylów piwa, które nie idą w banany, ale większość z nich nie jest dla osób z małym doświadczeniem... a widzę 3 warki na stanie. Oczywiście myślę tu głównie o wielu kwaśnych piwach. Wymagają dużo czasu i cierpliwości. Zdecydowanie za dużo gdy nie ma się jeszcze zapasu w spiżarni i osobnego zestawu do fermentacji (najlepiej szklanego). Z prostych i szybkich bez bananów to rzeczywiście to, co polecił kolega przede mną... ale można do tego dorzucić też White IPA (pewnie nie o to chodzi). Teoretycznie chyba też Wheat Wine (tu nie jestem pewien), ale to też dla ludzi z większą cierpliwością i doświadczeniem. Nie to bym Cię jakoś chciał obrazić, czy oceniać z góry co do cierpliwości... ale sam to przerabiałem: Przykro się patrzy na jedyny fermentor zajęty przez piwo potrzebujące 2 miesięcy
  17. 1. drożdże raczej się miesza w szklance zdezynfekowaną łyżeczką (przynajmniej ja tak robię). Trochę mnie dziwi, że w przepisie jest by nie mieszać, bo jak kilka razy tego nie zrobiłem to miałem podobny efekt jak Ty. Może zbyt gwałtownie wsypujemy i się zbrylają... 2. i tak powinny dać radę, choć będzie im trochę trudniej zacząć. Pils jako pierwsze piwo to jednak dość ambitne podejście... Mam nadzieję, że się uda. Powodzenia.
  18. Przed gotowaniem było 24l - 14°Blg. Różnica miedzy 16 a 1 to między dnem a tym, co było na powierzchni już po gotowaniu i chłodzeniu. Zlałem łącznie 25,5l, ale w garze zostało jeszcze trochę rzadkiego, tak ze 2-3cm w tym osad, nie próbuję nawet szacować ile tam jest samego płynnego.
  19. Mam drobny problem. Zrobiłem piwo i podczas chłodzenia okazało się, że poszła mi uszczelka na chłodnicy i do piwa wlała się bliżej nieokreślona ilość wody z kranu. Tu jestem optymistą i zakładam, że kranówka u mnie jest sterylna. Problem natomiast mam z pomiarem Blg. Pierwsza próbka z dna gara dała wynik 16°Blg. Druga, gdy kolor gwałtownie pobladł dała już zaledwie 1° (słownie jeden). Nie wiem ile się wlało tej wody z wierzchu, ani czy dobrze ściągnąłem to, co jeszcze było gęste. Próbowałem wymieszać to w fermentorze, kołysząc na piłce. Nic to nie dało, próbka pobrana przez kranik to wciąż 16°Blg. Ma ktoś jakiś pomysł jak oszacować startowy ekstrakt dla całości? Jak się nie da, to mówi się trudno, to tylko brak wiarygodnych cyferek do wpisania w notatnik...
  20. Praktycznie każdy tego typu druciak to ocynk. Często jest napisane, że jest nierdzewny, ale w rzeczywistości nie rdzewieje tylko dzięki tej powłoce... No czasem jest jeszcze chrom. Ogólnie jak chcesz mieć jakąś pewność, że to prawdziwa nierdzewka, to upewnij się, że gdzieś jest podany gatunek stali, albo przynajmniej w opisie "stal nierdzewna/kwasoodporna", bo częstym zabiegiem jest opis "druciak nierdzewny", co właśnie oznacza, że jest tylko pokryty czymś zapobiegającym rdzewieniu, co często łatwo uszkodzić (moje doświadczenie z półek pod prysznic, nie mam jakiejś fachowej wiedzy na ten temat).
  21. Nie obwiniałbym tu oplotu. Sam stosuję podobny zabieg, choć uważam, że oplot za szybko się zabija chmielem, więc mam raczej coś w stylu prowizorycznej bazooki z bardzo gęstej stalowej siatki, ale w środku i tak jest jeszcze kawałek oplotu. Tego samego później używam do usuwania resztek po chmieleniu na zimno. Jakoś do tej pory unikam zakażeń z tym związanych, ale zawsze przed użyciem leży to kilka-kilkanaście minut w starsanie. Nie liczyłbym na namierzenie źródła zakażenia. Zwyczajnie wszystko co miało kontakt z tym piwem powinno popływać w 2-molowym roztworze NaOH... oraz sprzęty, które miały kontakt z tym sprzętem - tak w dużym uproszczeniu. (Nie wiem czym zastąpić NaOH jeśli ktoś nie posiada... )
  22. Obniżenie temperatury nie uruchomi drożdży. One zwykle lubią temperaturę ok 25-30°C (zależnie od szczepu, bywają i większe odchyły), ale o ile drożdżom wtedy dobrze, to nie koniecznie nam podoba się to co produkują w takich warunkach. Zwyczajnie jak im za dobrze, to robią się mniej ostrożne i zaczynają produkować fuzle. Lubiane przez nas efekty mają gdy mają lekki stres z powodu odrobinę zbyt niskiej temperatury, czyli właśnie liczby z opakowania Najważniejsza część fermentacji minęła, obniżenie teraz temperatury już nie da zbyt wiele. BTW. Przy mojej drugiej warce to przy 23°C w mieszkaniu było 27°C w wiadrze, ale intensywność grzania zależy również od Blg, im więcej tym intensywniejsza fermentacja na początku (oczywiście tu też są limity). U mnie wtedy było chyba 18°Blg. Była to moja ostatnia warka bez jakiegoś dodatkowego chłodzenia.
  23. Będą się moczyć w brzeczce jeszcze przez całe chłodzenie, a na koniec i tak jeszcze wycisnę to jakoś ręcznie i jeszcze raz przegotuję, aby było bliżej sterylności. Moim zdaniem to powinno wystarczyć. Oczywiście chętnie bym zrobił ekstrakt z pomocą spirytusu, aby uzyskać najwięcej jak się da... ale boję się, że wtedy może wyjść trochę za mocne piwo
  24. Dzięki @Jankasper Ponowna fermentacja jest wręcz pewna. Suche śliwki to jakieś 33% cukru. Poza tym bałbym się zakażenia dodając do zimnej brzeczki/piwa. Zastanawia mnie to namaczanie, czy nie wystarczy opłukać, by pozbyć się śmieci i taką drobno posiekaną wrzucić aby już brzeczką nasiąkała?
  25. Mam w planach zrobienie gose z dodatkiem suszonych śliwek (ale nie wędzonej). No i mój główny problem to: ile tego dodać? W planach jest ok 25-28l piwa. Wstępnie planowałem wrzucić 2kg suszonych śliwek, ale wciąż zastanawiam się czy to nie będzie za dużo lub za mało. Chciałbym uzyskać intensywność owoców porównywalną ze śliwkowym kwasem z browaru Szałpiw. Zakładam, że 1kg suszonej śliwki to mniej więcej odpowiednik 3kg świeżej, choć oczywiście to już inny smak.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.