Jump to content

pogo

Members
  • Content Count

    429
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

Piwowarstwo

  • Rok założenia
    2014
  • Liczba warek
    coś koło 50
  • Miasto
    Warszawa

Kontakt

  • Imię
    Jacek
  • Strona www
    http://www.netdo.pl/beerworks

Recent Profile Visitors

613 profile views
  1. Ja bym jednak chmiel wrzucał do większego gara. Ilość alfa-kwasów jakie przejdą do brzeczki zależy zarówno od jej gęstości jak i objętości. Jeśli w 20l rozpuścisz max 20% tego, co jest samej szyszce (liczby zupełnie z d..., to tak dla porównania, bo się nie znam), to w 5l rozpuścisz - 5%... To bardzo uproszczona wersja, bo zależność nie jest liniowa, jest bardziej korzystna dla małych garów, ale wciąż taka sobie. Analogicznie dla mocniejszych stężeń cukrów... suma tych 2... nie wiem co może dać, ale moje wyczucie mówi, że lepiej sypać do dużego, szczególnie jeśli chcesz mieć mocno chmielone piwo. Przynajmniej na goryczkę. Na aromat to już w ogóle nie ma o czym mówić... ma być dużo wody, w której się rozpuszczą aromaty. (to wciąż moja opinia, niepotwierdzona żadnymi badaniami)
  2. Mnie bardziej martwi, że piwo może wyjść bardzo brzeczkowe... na co jestem bardzo uczulony.
  3. Wydaje mi się, że taki enzym też potrzebuje czasu i odpowiedniej temperatury. Potem i tak trzeba filtrować, gotować... Nie spodziewam się byś jakkolwiek oszczędził czas w ten sposób. Z tego co kojarzę, to takie próby ktoś gdzieś robił, ale to bardziej oszczędność kasy niż czasu, choć i tu mam wątpliwości, pewnie też zmiana smaku. Jedyną znaną mi opcją na "szybko" jest użycie brewkitów, lub choć częściowe oszczędzenie czasu na gotowych ekstraktach.
  4. Nie znam się na skuteczności namaczania w spirytusie... ale śliwki mają dużo drożdży (pewnie dzikich) w wosku na powierzchni skórki (to ten biały nalot). Mam wątpliwości czy spirytus się dobierze do tych drożdży. Moim zdaniem tylko gotowanie lub chociaż pasteryzacja przed dodaniem! Osobiście jak robiłem gose ze śliwkami suszonymi to dałem je na ostatnie 10 minut gotowania - rozdrobnione. Było tego 2kg. Obecnie trochę żałuję, że nie pozwoliłem by owoce dostały się do fermentora, ale piwo i tak wyszło super - jedno z moich najlepszych.
  5. Jest wiele pszenicznych stylów piwa, które nie idą w banany, ale większość z nich nie jest dla osób z małym doświadczeniem... a widzę 3 warki na stanie. Oczywiście myślę tu głównie o wielu kwaśnych piwach. Wymagają dużo czasu i cierpliwości. Zdecydowanie za dużo gdy nie ma się jeszcze zapasu w spiżarni i osobnego zestawu do fermentacji (najlepiej szklanego). Z prostych i szybkich bez bananów to rzeczywiście to, co polecił kolega przede mną... ale można do tego dorzucić też White IPA (pewnie nie o to chodzi). Teoretycznie chyba też Wheat Wine (tu nie jestem pewien), ale to też dla ludzi z większą cierpliwością i doświadczeniem. Nie to bym Cię jakoś chciał obrazić, czy oceniać z góry co do cierpliwości... ale sam to przerabiałem: Przykro się patrzy na jedyny fermentor zajęty przez piwo potrzebujące 2 miesięcy
  6. 1. drożdże raczej się miesza w szklance zdezynfekowaną łyżeczką (przynajmniej ja tak robię). Trochę mnie dziwi, że w przepisie jest by nie mieszać, bo jak kilka razy tego nie zrobiłem to miałem podobny efekt jak Ty. Może zbyt gwałtownie wsypujemy i się zbrylają... 2. i tak powinny dać radę, choć będzie im trochę trudniej zacząć. Pils jako pierwsze piwo to jednak dość ambitne podejście... Mam nadzieję, że się uda. Powodzenia.
  7. Przed gotowaniem było 24l - 14°Blg. Różnica miedzy 16 a 1 to między dnem a tym, co było na powierzchni już po gotowaniu i chłodzeniu. Zlałem łącznie 25,5l, ale w garze zostało jeszcze trochę rzadkiego, tak ze 2-3cm w tym osad, nie próbuję nawet szacować ile tam jest samego płynnego.
  8. Mam drobny problem. Zrobiłem piwo i podczas chłodzenia okazało się, że poszła mi uszczelka na chłodnicy i do piwa wlała się bliżej nieokreślona ilość wody z kranu. Tu jestem optymistą i zakładam, że kranówka u mnie jest sterylna. Problem natomiast mam z pomiarem Blg. Pierwsza próbka z dna gara dała wynik 16°Blg. Druga, gdy kolor gwałtownie pobladł dała już zaledwie 1° (słownie jeden). Nie wiem ile się wlało tej wody z wierzchu, ani czy dobrze ściągnąłem to, co jeszcze było gęste. Próbowałem wymieszać to w fermentorze, kołysząc na piłce. Nic to nie dało, próbka pobrana przez kranik to wciąż 16°Blg. Ma ktoś jakiś pomysł jak oszacować startowy ekstrakt dla całości? Jak się nie da, to mówi się trudno, to tylko brak wiarygodnych cyferek do wpisania w notatnik...
  9. Praktycznie każdy tego typu druciak to ocynk. Często jest napisane, że jest nierdzewny, ale w rzeczywistości nie rdzewieje tylko dzięki tej powłoce... No czasem jest jeszcze chrom. Ogólnie jak chcesz mieć jakąś pewność, że to prawdziwa nierdzewka, to upewnij się, że gdzieś jest podany gatunek stali, albo przynajmniej w opisie "stal nierdzewna/kwasoodporna", bo częstym zabiegiem jest opis "druciak nierdzewny", co właśnie oznacza, że jest tylko pokryty czymś zapobiegającym rdzewieniu, co często łatwo uszkodzić (moje doświadczenie z półek pod prysznic, nie mam jakiejś fachowej wiedzy na ten temat).
  10. Nie obwiniałbym tu oplotu. Sam stosuję podobny zabieg, choć uważam, że oplot za szybko się zabija chmielem, więc mam raczej coś w stylu prowizorycznej bazooki z bardzo gęstej stalowej siatki, ale w środku i tak jest jeszcze kawałek oplotu. Tego samego później używam do usuwania resztek po chmieleniu na zimno. Jakoś do tej pory unikam zakażeń z tym związanych, ale zawsze przed użyciem leży to kilka-kilkanaście minut w starsanie. Nie liczyłbym na namierzenie źródła zakażenia. Zwyczajnie wszystko co miało kontakt z tym piwem powinno popływać w 2-molowym roztworze NaOH... oraz sprzęty, które miały kontakt z tym sprzętem - tak w dużym uproszczeniu. (Nie wiem czym zastąpić NaOH jeśli ktoś nie posiada... )
  11. Obniżenie temperatury nie uruchomi drożdży. One zwykle lubią temperaturę ok 25-30°C (zależnie od szczepu, bywają i większe odchyły), ale o ile drożdżom wtedy dobrze, to nie koniecznie nam podoba się to co produkują w takich warunkach. Zwyczajnie jak im za dobrze, to robią się mniej ostrożne i zaczynają produkować fuzle. Lubiane przez nas efekty mają gdy mają lekki stres z powodu odrobinę zbyt niskiej temperatury, czyli właśnie liczby z opakowania Najważniejsza część fermentacji minęła, obniżenie teraz temperatury już nie da zbyt wiele. BTW. Przy mojej drugiej warce to przy 23°C w mieszkaniu było 27°C w wiadrze, ale intensywność grzania zależy również od Blg, im więcej tym intensywniejsza fermentacja na początku (oczywiście tu też są limity). U mnie wtedy było chyba 18°Blg. Była to moja ostatnia warka bez jakiegoś dodatkowego chłodzenia.
  12. Będą się moczyć w brzeczce jeszcze przez całe chłodzenie, a na koniec i tak jeszcze wycisnę to jakoś ręcznie i jeszcze raz przegotuję, aby było bliżej sterylności. Moim zdaniem to powinno wystarczyć. Oczywiście chętnie bym zrobił ekstrakt z pomocą spirytusu, aby uzyskać najwięcej jak się da... ale boję się, że wtedy może wyjść trochę za mocne piwo
  13. Dzięki @Jankasper Ponowna fermentacja jest wręcz pewna. Suche śliwki to jakieś 33% cukru. Poza tym bałbym się zakażenia dodając do zimnej brzeczki/piwa. Zastanawia mnie to namaczanie, czy nie wystarczy opłukać, by pozbyć się śmieci i taką drobno posiekaną wrzucić aby już brzeczką nasiąkała?
  14. Mam w planach zrobienie gose z dodatkiem suszonych śliwek (ale nie wędzonej). No i mój główny problem to: ile tego dodać? W planach jest ok 25-28l piwa. Wstępnie planowałem wrzucić 2kg suszonych śliwek, ale wciąż zastanawiam się czy to nie będzie za dużo lub za mało. Chciałbym uzyskać intensywność owoców porównywalną ze śliwkowym kwasem z browaru Szałpiw. Zakładam, że 1kg suszonej śliwki to mniej więcej odpowiednik 3kg świeżej, choć oczywiście to już inny smak.
  15. Dawno temu użyłem 300g CSIII na cold stepping przy Black IPA i potem przy wysładzaniu przykryłem tym wężyk zanim włożyłem resztę zacieru. Efekt jaki uzyskałem, to całkiem czarne piwo... i bardzo palone. Wciąż nie wiem dlaczego wtedy był taki efekt, więcej nie próbowałem robić w ten sposób. A to było moje 4 piwo w życiu. Inna sprawa, że popełniłem też kupę błędów przy fermentacji i pewnie też przy zacieraniu, ale nie sądzę by miało one wpływ konkretnie na odczucie paloności.
×
×
  • Create New...