Skocz do zawartości

siwiutki

Members
  • Postów

    37
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez siwiutki

  1. siwiutki

    siwiutki

  2. Mi Emily większych problemów nie sprawia. Butelki z niskim kołnierzem czasem kapslują się krzywo i kapsel nie zawija się pod kątem prostym, ale są szczelnie zamknięte. To tylko kwestia dociśnięcia kapslownicy podczas zaciskania. Pomimo tego zdarzają się butelki wadliwe - krzywy kołnierz lub niski kołnierz z minimalnym progiem (wypukłością). Takie butelki jeśli uda mi się zakapslować, specjalne sobie oznaczam i idą do wywalenia po wypiciu, no ale takich miałem zaledwie kilka. Sprawdź też, czy zacisk się nie odkręca, co się zdarza dość często. Ogólnie to solidna kapslownica.
  3. Potwierdzam. BA śrutuje zbyt grubo. Ostatnie moje warki też robię na słodach z BA. Filtracja bajka, ale wydajność lipna. Kup może coś w HB albo CP.
  4. Tak, wiem. Wklejałem na fb linka o tym do milkthefunk zdaje się. Tak też zrobiłem, pH chłodnej brzeczki obniżyłem do 4,3 i potem dodałem starter lacto. Mogłem coś tu sknocić, bo 4,3 to nie to samo co 4,8. W każdym razie ja zakwaszam na etapie, kiedy wszystko musi już być sterylne (souring in the primary fermenter). Tak więc bakterie sobie żyją w butelkach i przypuszczam, że może to mieć też wpływ. Następnym razem zrobie porządniejszy starter i zagotuję już zakwaszoną brzeczkę. BTW, na obfitość piany podobno może mieć wpływ dolanie wody przy korekcji OG brzeczki. Podobno... ja nie zauważyłem, żebym otrzymywał jakąś słabą pianę w ten sposób. Aha, ważna też jest temperatura fermentacji. Odfermentowałem w ten sposób w 26-29°C BPA na bitwę piwowarską w zeszłym roku i wiadomo, wyszły fuzle, ale piana była atomowa (w porównaniu do współzawodników).
  5. Pojechałeś po całości Na razie uwarzyłem Berlinera na BW blend od Filipa. Przedwczoraj zauważyłem, że w Gose w balonie mam owocówki, no i niestety kilka larw. Jeśli nie będzie octowe, to przefiltruję i zabutelkuję w imię nauki. Na szczęście mam jeszcze pół PETa "bez dodatkowej ekipy". Póki co, pauza z kwasami, ale następnym razem chcę zmienić nieco zasyp oraz metodę zakwaszania, bo w Lichtenhainerze piana wyszła jak w coli - 5 sekundowa.
  6. Wczoraj zabutelkowałem Gose i Lichtenhainera na Trilacu. Gose zeszło do 1Blg, Lichtenhainer do 1,5-2Blg. I tak jak wydawało mi się, że Gose przesoliłem, tak teraz uważam, że oba piwa bardzo dobrze rokują. Do butelek dodałem nieco świeżego startera Starych Nadreńskich. Może na weekend zapakuję wersje na WLP655, ale wydaje mi się, że na konkursy puszczę te probiotykowe. Kordas, mam nadzieję, że jeszcze zostały ci jeszcze jakieś buteleczki, bo można jakiś panel degustacyjny w połowie października zrobić.
  7. Przydałby się nr telefonu dla kuriera.
  8. Klasztorna oczywiście... w dzień z kolei nie powinienem pracować chyba BTW, do ilu odfermentowały Wam kwasy na probiotykach? U mnie z tym mega lipa. Zarówno Lichtenhainer jak i Gose na WLP655 i Trilacu po blisko miesiącu stanęły na 5,5 - 6 Brix, powody pewnie są dwa: - bardzo kwaśne środowisko (w przypadku Trilaca)m ok. pH 4,3 przed zadaniem drożdży piwowarskich. Teraz jest ok. 3,4. - bardzo niewielkie napowietrzenie brzeczki, żeby uniknąć zaostowienia warek. Teraz po przelaniu do balonów zastanawiam się co robić. Piwa smakują całkiem fajnie, no ale ledwie połowa cukrów została zjedzona, a zacierałem w 63°C. Dziś spróbuję napowietrzyć resztkę, którą przelałem do PETa, jeśli nie ruszy, to może dorzucę do niej jakieś suchary za 2 dni.
  9. Hehe, ale fail. Właśnie się kapnąłem, że do Gose i Lichtenhainera wlałem Belgijską Medytację, a nie Nadreńskie. Ostatni raz warzę po nocach
  10. Tak, dlatego raczej tego nie wypiję, aczkolwiek może posmakuję. Pleśń wyglądała standardowo: Natomiast Lichtenhainer Pocieszające, że mam wersje z WLP, aczkolwiek na przyszłość wniosek, żeby eksperymentować na małych ilościach @dziedzicpruski: co do probiotyków dochodzę do podobnych wniosków, aczkolwiek pewnie jeszcze jakiś eksperyment poczynię. Podobno czystość kultur w komercyjnych mieszankach dla piwowarów jest znacznie bardziej rygorystycznie przestrzegana niż w probiotykach.
  11. Doszedłem do wniosku, że ta gabka to jakieś drożdże, pewnie jakieś dzikusy. Przypominam sobie, że miałem już tego zaczątki w starterze probiotykowym. Różowy kolor może się wiązać z wędzonką, bo w przeciwieństwie do tego co pisałem post wcześniej, te drożdże są w Lichtenhainerze, a nie Gose. Zajrzałem wieczorem do wiadra, widać, że coś tam się dzieje, więc dodałem FM42 i do chłodni. Zapleśniałe Gose jakoś żal mi było wylewać, bo widać, że rozpoczęła się tam lacto-fermentacja, tj. jest charakterystyczna biała mgła. Pleśń wyciągnąłem, dodałem FM42 i zostawiam z ciekawości, celem obserwacji. Wypić tego chyba nie będę miał odwagi Niektórzy na amerykańskich forach sugerują zapleśniałą brzeczkę przegotować Pomysłe raczej nie dla mnie
  12. Witam, Moje podejścia do mlekowców też nie wyglądają obiecująco. Gose i Lichtenhainera warzyłem naraz. Obie warki w dwóch wariantach: A - Tygodniowy starter zrobiony z Trilaca (L. acidophilus, L. delbrueckii, bifidobacterium lactis), zadany 4 dni temu do brzeczki. B - Belgian Sour Mix 1 O ile w wersji B ruszyła standardowa fermentacja drożdżowa, to w probiotykowych przypadkach idzie nienajlepiej. Lichtenhainer idzie w kanał, bo brzeczka ma gładką taflę z jednym pleśniowym wykwitem. Gose natomiast, wygląda jak namoczona gąbka w kolorze różowym/łososiowym. Nie wiem co to, ale na fermentację mlekową nie wygląda. Poczekam jeszcze z tym trochę i chyba dzisiaj zadam FM42 Stare Nadreńskie. Ktoś z Was się może z takim przypadkiem spotkał? Dodam jeszcze, że starter lacto fermentował w temp. pokojowej i nie zakwasił się zbyt mocno. pH spadło do 4,9. Do brzeczki ze starterem wlałem kilka ml kwasu mlekowego, przez co pH w obu przypadkach wynosiło ok. 4,2. Podobno pomaga to zachować pianę i ogólnie sprzyja fermentacji mlekowej.
  13. Kordas, mi w Weizenie czekoladowość też wzrosła z czasem, także to raczej nie od słodu. Ktoś już kiedyś tu pisał, że na efekty trzeba dłużej poczekać. Śruta i wanilia były moczony w wódce, przez około tydzień, po czym wszystko zostało wrzucone na cichą. Ale potwierdzam, tej śruty trzeba dać mega dużo. U mnie ogólnie słabo to wyszło w dwóch piwach, w tym jedno (z wanilią i dosładzane ksylitolem) regularnie ostatnio eksploduje...
  14. Również dziękuję za nagrody, wygląda na to, że jesień będzie po belgijsku. Przesyłka wyjątkowo ekspresowa PS: Jakby ktoś miał nadmiarowy refraktometr, to chętnie bym skorzystał
  15. Oczywiście wędzone torfem również?
  16. Hefe-Weizen Wędzony by ZZZabioreCiButy Butelkowany 21.01.15 Wygląd: Barwa jak Weizen, piana drobne/średnie pęcherzyki, dość szybko opada, ale cośtam pozostaje. Aromat: Lekkie goździki, utlenienie o charakterze delikatnego miodu. Wędzonka już bardzo bardzo słaba. Smak: Słodki, miodowy, ale jest charakter pszenicy. Wędzonka przyjemna, delikatna, szynka. Oprócz miodowego utlenienia chyba jest też mokry karton, kino Pionier, choć na te aromaty nie jestem szczególnie wyczulony. Goryczka: w normie, jest delikatnie zaznaczona. Nie znam tych chmieli, ale czuję kwiaty w trzeciej fazie. Odczucie: Wysycenie w normie, ciało jest zaznaczone. Typowa pszenica Bardzo dobre piwo, bez wad, nie uwzględniając utlenienia oczywiście, ale nie ma co się dziwić - kilka miesięcy już ma za sobą. Schlenkerla to nie jest, raczej bliżej mu do grodziskiego z delikatną wędzonją. W przyszłym tygodniu mam zamiar warzyć swoją wędzonkę, chociaż będzie raczej mega mocna. Dzięki!
  17. Czekoladowy stout / Browar Świdwin Wygląd: Nieprzejrzyste, ciemnobrązowe. Piana brązowa, średnie pęcherzyki, opada całkowicie. Aromat: Czekolada, ale taka sztuczna, męcząca. Poza tym czuć słodycz i może bardzo lekkie estry. Smak: No dziwny. Wiele się tam dzieje, ale nic ze sobą nie współgra. Znowu na pierwszym miejscu nuta czekolady, ale ani gorzkiej, ani słodkiej. Słabe efekty daje ten karob. Potem lekka kwaskowość, kwiaty, mydło, słabej jakości goryczka (która miałą być palonką chyba) i na końcu słodycz. Wysycenie: niskie, treściwe, ale tylko przez to, że jest ulepkowato słodkie. Ogólnie bardzo słabe piwo, męczące i raczej pójdzie w kanał Poza tym ma niewiele wspólnego ze stoutem. Ciekaw byłem jaki efekt da ten karob i się przekonałem. Dzięki!
  18. Rye IPA / Browar Świdwin Z pamięci. Piwo po prostu wypite, bez specjalnych ceremoniałów degustacyjnych, więc oceniam jako konsument Wygląd: Opalizujący bursztyn, z pływającymi farfoclami, ale leżało poziomo, więc i mogło się przelać. Cienka warstwa piany pozostaje przez cały czas. Aromat: Nowofalowe chmiele, ale o charakterze owoców. Nie jest to typowa multiwitamina, ale też nie cytrusy. Coś pomiędzy Smak: Uderza dość wysoka goryczka, ale niestety z jej jakością trochę słabo. Chciałoby się ją podpiąć pod grejpfrut, ale dochodzą posmaki popiołowe. To pewnie efekt żyta, ale tu oczekiwałbym bardziej charakteru ziemistego, a jest trochę inaczej. Dość intensywna na początku i pozostaje do końca, trochę zalega. Poza tym czuć zieleninę: chyba trochę trawy i taniny, przez co piwo jest nieco ściągające. Lekka pikantność wyczywalna w "pierwszym akordzie", zapewne od żyta. Teksutra: Wysycenie OK. Niezbyt wysokie, w sam raz. Strzelam, że coś koło 2.4. Piwo wytrawne, ale nie ma charakteru typowego dla Rye. Brak tej gładkości żyta. Ogólnie piwo pijalne, nawet całkiem dobre. Łatwo wchodzi, choć szału nie ma. Oczekiwałbym ciekawszego aromatu, większego ciała (choć to kwestia gustu akurat), ciekawszej goryczki i gładkości. Wad nie stwierdzono. Dzięki!
  19. Grodziskie / Browar Świdwin Wygląd: Słomkowy, piwo klarowne. Drobnopęcherzykowa piana, trwała. Naprawdę pięknie wygląda. Aromat: Bardzo lekka ale dominująca wędzonka szynkowa. Odpowiednia jak na styl. Smak: Na pierwszym planie goryczka, krótka i dość znaczna, szlachetna. Drugi plan to delikatny kwasek, potem nic się nie dzieje. Taki krótki, dość monotonny łyk Wysycenie: w stylu, wytrawne. Ogólnie: Fajne, lekkie piwko. W sam raz na koniec treningu. Pijalne i bardzo ładnie wygląda. Trochę za mocna goryczka nieco psuje smak i daje wrażenie suchości w ustach. Przez co biorę kolejny lyk... i tak szybko znika.
  20. Wrzuciłem: 2x finałowe Dyniowe 1x finałowe Rye IPA 1xWhisky Extra Stout ver. 2B 1x SchokoWeizen (nie wysyłałem na konkurs bo mało czekoladowe) Zabrałem: Chocolate Stout / Browar Świdwin Grodziskie / Browar Świdwin Rye IPA / Browar Świdwin Wędzona pszenica / Filip #26 Porter Bałtycki 19BLG / czlapik
  21. leon, to możemy się na czekoladowe wymienić, bo moich też nie da się wypić Na szczęście oba odpadły w domowej preselekcji, więc katowania sędziów nie było Jakby nie patrzeć, sporo się nauczyłem, tzn. wiem czego nie robić na przyszłość
  22. Wtrące swoje 3blg. Pierwszy raz zasiałem w 2011, w sumie największe zbiory miałem. Fotorelacja: http://www.habanero.pl/forum/index.php?topic=1259.0 Kilka rad jakie mogę dać początkującym, to: - korzystajcie z działki jeśli macie taką możliwość. Trzeba mieć tylko jakiś namiot postawiony. Podobno niektórzy stawiają takie małe tunele. Generalnie papryki w wilgotnym, nasłonecznionym, gorącym miejscu lecą w kosmos. - IMO nie ma sensu trzymać krzaków na następny rok (przy hodowli na dziiałce). Próbowałem, mi zgniły. Te które miałem w doniczce na parapecie, z każdym następnym rokiem były coraz drobniejsze. - połowa lutego to max termin wysiewu. Tzn. wiadomo, że później też się da, ale w naszych warunkach klimatycznych zostaje mało czasu na wzrost i dojrzewanie. - kwiaty do maja, nawet połowy maja sugeruję obrywać. Wpłynie to korzystnie na wzrost rośliny. - Nie sadzić za gęsto, 40cm^2 to minimum. Zbytnie zagęszczenie niekorzystnie wpływa na ilość owoców i ich wielkość. Dużo częściej dochodzi do zapylania między różnymi odmianami. - obornik robi robotę - papryka ma mieć cały czas wilgotno - wraz ze wzrostem, dobrze obrywać dolne liście, potem gałęzie z małą ilością kwiatów, następnie małą ilością owoców. Na początku trzeba czasem wymusić rozgałęzienie, tj. oderwać górną część łodygi (tj. kiedy roślina ma ok. 15cm), ale zwykle się same rozgałęziają. Chodzi nam o otrzymanie jak największej ilości owoców pod koniec roku. Ja robiłem kilka serii ciachania liści w sezonie, i około 2 razy karczowanie łodyg (karczowanie do dobre określenie ;-) chociaż na początku przygody chuchało się na każdy listek. W zeszłym roku posadziłem kilka łagodnych odmian, żeby było coś do grilla i nie mieć wyrzutów sumienia. Raptem 5 krzaków. Wyszło tego tyle że przerabiałem je cały wieczór, a na grillu byłem raz. W tym roku nie sadziłem, bo już mi się nie chce, mam jeszcze jakieś suszki z dwóch pierwszych lat. Generalnie jak ktoś chce to mogę podzielić się nasionami z poprzednich lat w ramach wirtualnego depozytu. Myślę, że dadzą radę jeszcze wykiełkować. Polecam Goronong Orange - mega smaczna, owocowa, taka "citra". Dobre też są trynidad scorpion (są jak konkretnie nachmielony pils - bez zbędnych smaków pobocznych, za to z mega kopem) i Rocoto Mini Yellow - mięsiste, ostre z czarnymi nasionami. Te jednak słabo mi owocowały, zaledwie kilka owoców na krzak, ale za to się niesamowicie rozrastają - mogły mieć nawet 3m wysokości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.