Jump to content

c64club

Members
  • Content Count

    371
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

c64club last won the day on May 9

c64club had the most liked content!

Piwowarstwo

  • Nazwa browaru
    Bosy Szewc
  • Liczba warek
    około kilku
  • Miasto
    Katowice

Kontakt

  • Imię
    Igor
  • Strona www
    http://www.grzegorski.net

Recent Profile Visitors

718 profile views
  1. Parę postów temu Ci napisałem. Wróćmy do piwa.
  2. Poza czasem podróży, wiele elementów jest wspólnych. Zamknięcie grupki ludzi w czymś w stylu Big Brothera tyle że bez kamer i bez możliwości "nominacji", pozwala badać wpływ warunków izolacji bez pomocy/zaopatrzenia na rzeczoną grupę. To jeden z elementów wycieczki i na pewno zostanie wykorzystany w przygotowaniach do wypraw poza planetę. Warzyć, oczywiście. Wątku nie czytałeś? Zawodowo jadę jako macgver. Głównie wsparcie techniczne - mechanik sprzętu transportowego, elektromechanik, spawacz, po trochu elektryk/elektronik/energetyk, ślusarz/tokarz, stolarz i mniej lub bardziej pokrewne. Ewentualnie w razie draki wymyśla się nowy zawód i go wykonuje, aby zapewnić poprawne funkcjonowanie wycieczki od strony technicznej. Czyli w sumie to samo co w Polsce przez ostatnie lata czyniłem i w podobnych warunkach, jeno dłużej i bez możliwości zamówienia części zapasowych.
  3. US-05, S04, T58, coś do wajcena. Płynnymi się jeszcze nie bawiłem, na razie nie mam doświadczenia i potrzeb, żeby wychodzić poza torebki od Fermentisa. Płynne nie wiem czy przeżyją transport miesiąc na statku albo dobę tłuczenia sie po lotniskach i tydzień na statku.
  4. No tak, żeby nie dziurawić sprzętu i nie wygłupiać się z przelewaniem kilkudziesiąciu litrów przez przechylenie gara.
  5. Dzięki za odzew i pomysły. Czasem sensowne rozwiązania wychodzą nawet z żartów na dany temat. Niektóre szczegóły są dopiero do obgadania z kierownikiem całej hecy, ale chodzi o to aby sobie już do głowy parę rozwiązań do przemyślenia włożyć. Sitko z ikea do wysładzania, to kojarzę, nad dnem fermentora. Ćwiczyłem temat. Wężyk masz na myśli "oplot filter" a na zewnątrz zamiast kranika taka konstrukcja jak w pralce "frania". Nie bardzo widzę rolę wężyka w zacieraniu. Dotychczas czyniłem to zawsze na fałszywym dnie, w tym samym pojemniku później wysładzając. Nie że od razu mam zrobić piwo na rok. Są tam normalne dni wolne, to bym machnął jakąś 50l warkę raz na czas jakiś, żeby na "święta" było piwo a nie żeby co łykent chlać. Od tego (i to w ograniczonych ilościach, nie ma chlania do odcięcia) są alkohole kupowane przed wyjazdem i zabierane przez wszystkich. To czego ludziom tam najbardziej brakuje, to świeże warzywa i piwo. Dwóch nas tam "piwowarów" jedzie co kiedyś piwo czynili, jeden od brewkitów i ja z minimalnie większym rozeznaniem. Beczka 205l to po prostu największy kontener hermetyczny w jaki się tam pakuje rzeczy. Jedna osoba zabiera zazwyczaj 1-2 beczki, 100l lub 205l, skrzynie hermetyczne czy co tam uważa za stosowne, jak również sprzęt w beczkach się nie mieszczący, zawodowy lub prywatny. Myślę o fermentacji w beczułce 60l, są tam też inne zbiorniki i kilku macgyverów. Jakby mi się udało trafić beczkę z obręczą, to nawet fermentory 33l upcham w środku. Jedna z opcji - suche ekstrakty jasnych słodów i ziarniste specjalne. Jak się umówię z ekipą to weźmie się choćby 100 kg sucharów. Przy tej opcji z sucharami najwyżej na jakiegoś smukłego pilsa wzięłoby się ziarna. Becza 205l zmieści 100 kg ziarna lub podobną ilość proszku, więc przelicznik na ilość piwa zdecydowanie w stronę kompaktową. Odpada zacieranie (szkoda, akurat lubię ten proces). Odpada też kontrola nad zacieraniem, ekstrakty są raczej na słodko zacierane, choć mnie nie przeszkadza, sam zacieram zwykle w 69-70°C. Stacja arktyczna? Nie tym razem. Zupełnie na odwrót. Ale równie zimno a za oknem pingwiny, święto porteru bałtyckiego wypada w środku lata. Woda do warzenia i chłodzenia wprost z lodowca. W Polsce do kupienia na papierze? Nie, ale we wrześniu rusza rekrutacja na Spitsbergen. Raczej na specjalne okazje. Jest ich trochę. Warząc na wszystkie weekendy, musiałbym pojechać jako piwowar i nikt więcej. Przez 4 miesiące 25-40 osób, potem 8. Lomika całe kilo. Uwielbiam go. PETy po mineralnej 1,5l. Co roku przywozi się kilka metrów sześciennych wody w plastikach. Czasem butelkuję w PET-y półlitrowe, piwa które planuję zabrać na szlak. Refermentacja w petainerze i po prostu rozlać całego petainera na jedną okazję, to chyba nawet specjalnie sprzętu by nie wymagało. Coś jak PET-cask urządzić - tak mi we łbie zaświtało. 30l czegoś w typie milda to dobra opcja - rozlać całość w jeden wieczór. Użycie CO2 do wyszynku odpada. Może się okazać że "tlenek czadu" będzie bardziej potrzebny do innych celów (oby nie) i wtedy nie będzie nadmiaru mimo iż potrafię spawać w osłonie 3,5l/min zamiast 15.
  6. Jesienią wyprowadzam się na rok na bezludną wyspę. Tzn. nie do końca bezludną, bo będzie nas tam całe 25 + goście (ten okres obejmuje m.in. Święto Porteru Bałtyckiego), potem 8 osób, ale nie ma możliwości dokupienia czegokolwiek do warzenia, a z internetem zazwyczaj problem, chyba że ładna pogoda (rzadkość). Mogę spakować jedną dodatkową "beczkę ekspedycyjną" 205 litrów zawierającą słody, chmiele i sprzęt, coś tam koledzy mogą w swoich beczkach upchać, ale każdy pakuje się na rok więc nawet poświęcenie tak szlachetnej idei ma granice. Chodzi o to, żebym mógł uwarzyć co nieco dla siebie i ekipy na różne święta i okazje, nie mając dostępu do Wszechnicy Wiedzy Wszelakiej (jak mój nauczyciel informatyki z podstawówki rozwijał skrót). Wiadomo, że po iluś warkach człowiek doświadczenie ma, ale zawsze warto zasięgnąć porady wielkich piwnego świata. Pytań całe mnóstwo. Kasy też w sumie, bo się ekipa zrzuci. Problemem jest miejsce w transporcie i brak dostaw, wszystko z Polski trza wziąć. 1. Możecie polecić jedną, kompletną księgę? Może być po angielsku, fajnie by było jeśli w jednostkach ludzkich/SI, chociaż z kosmicznych/Imperial też da się skorzystać mając tabele i arkusze kalkulacyjne. Przeczytałem tematy p.t. "literatura" i najchętniej zabrałbym całą biblioteczkę, ale nie można mieć wszystkiego. 2. W czym zacierać? Nie chodzi o czas/miejsce/komplikację, tylko żeby nie tracić miejsca na transport np. fermentora z podziurawionym dnem, bo nie wiem czy beczkę o tej średnicy wlotu znajdę. BIAB? Beczkę ekspedycyjną przerobić na zacierną wstawiając kranik i sraczwężyk (trochę spora średnica beczki)? Może coś jeszcze wpada Wam do głowy? Na miejscu jest kuchnia m.in. z palnikiem 5kW, prąd sami sobie będziemy czynić (3 fazy są z generatora pracującego całą dobę), materiał do opatulenia kadzi zaciernej "pasywnej" też się znajdzie. Duże gary po 50l też są, ale wiercić w nich nie wolno. Mam pięć miesięcy na przećwiczenie metody w swojej warzelni. O zabraniu swojego RIMS-a lub wykonaniu na miejscu mogę pomarzyć, albo lepiej nie. 4. Co lepiej wziąć - same słody czy np. Pale Ale w postaci ekstraktu płynnego/suchego i "specjalne" w postaci ześrutowanej? Jakieś drewno do symulacji BA, bo z dryftowego wolałbym nie korzystać. Na pewno zabiorę redundantny sprzęt typu termometry, cukromierze, refraktometr, kraniki, wężyki, grzałka, sitka. Szkło laboratoryjne jest na miejscu.
  7. Da. Idealem jest przeciag dolot(na dole)->gar->wyciąg we w miarę prostej linii
  8. Po pierwsze, to taki wentylator i tak jest za slaby jesli nie ciagnie wprost znd kadzi. Po drugie - blokuje ciag kominowy. Po trzecie (Undeath mnie ubiegl w czasie pisania) powietrze ma pochodzic z zupelnie innego konca pomieszczenia niz wylot. Rura przez okno jak najbardziej wxhodzi w rachube. Przyjrzyj sie klimatyzatorom pokojowym przenosnym. Rure wystawiasz za otwarte okno, ale uszczelniasz powstala szpare plachta materialu z wycieta dziura na rure. Da sie nawet zasysac swieze powietrze do warzelni i wydech realizowac tym samym oknem, tak mam u się. Powietrze z kratki w oknie i/albo w drzwiach, do wyboru, oba zrodla dobre. Wnetrze: I wylot na zewnatrz: Taki sam funkcjonalnie uklad mozna zbudowac demontowalny do wsadzenia w otwarte okno. Uszczelnic jak wczesniej pisalem. Lub nie uszczelnic i wystawic rozciagnieta na poltora metra spiro-rure za okno. U mnie metr roznicy starczyl.
  9. Nie da sie tego obspawać, sam bym to zrobił gdyby się dało. Zaakceptować i nie robić CIP zasadami.
  10. Autorowi arta na homebrewtalk zuzywalo 10 galonow na warke i to tylko dlatego, ze rozpylacz mial taki na styk, moze nieco za maly. Takie systemy dzialaja w przemysle, gdzie cieplo moze nawet da sie wykorzystac a wode oczyscic. Raczej nie wprost do kolejnej warki, bo bylby koncentrat DMS. Na ktoryms z hamerykanskich forow/blogow widzialem tez prostszy system. Rura 3" srednicy i za okno. Pierwszy jard rury lekko w dol, skroplona para zbierala sie w dolnej odnodze trojnika i kapala do wiadra, zas od trojnika szla juz normalna rura wentylacyjna wspomagana wmontowanym w sciane wentylatorem lazienkowym.
  11. Do pomiaru ekstraktu brzeczki jak i wyznaczenia końca fermentacji, używamy urządzeń do pomiaru zawartości cukru: -aeromertu wyskalowanego w stopniach Balinga (względnie Plato lub Brix, rzadziej po anglosasku w OG) , lub -refraktometru W szczegóły budowy i wzorów koniecznych do używania wgęłbiać się nie będę, bo nie to jest moim celem, to z resztą opisano szeroko. Napiszę jak się nie naciąć przy zakupie tych urządzeń i jak im nie wierzyć. Aerometry Zaczynamy od aerometru. Tani i uniwersalny. Kupujemy spławik, zanurzamy go w brzeczce o temperaturze 20°C i mamy wynik. Niestety, to by było za proste. Jeśli nie kupimy wzorcowanego cukromierza za parę setek, to pozostanie nam szukać sprawnego egzemplarza wśród dostępnych w handlu. Wpierw odrzucamy: wszystkie krótkie, gdzie skala o rozpiętości 30 Plato mieści się na 3-4 centymetrach. Dokładność takich wynalazków jest niewystarczająca nawet dla wyznaczenia końca fermentacji (gdzie obserwujemy tylko czy naszemu piwu "cukier nie spada" wyskalowane w egzotycznych skalach, np. winiarskich. Niestety często są sprzedawane jako piwne Między bajki wsadzamy treść instrukcji dołączonej do zakupionego aerometru czy poradników "zostań winiarzem w łykent". Potrafą zawierać takie babole jak bezpośredni pomiar alkoholu poprzez zanurzenie albo "fermentację piwa uznajemy za zakończoną kiedy cukromierz wskaże 1°Blg". Cytat z instrukcji Biowinu, niestety ich literatura jest takiej jakości jak sprzęt, ale wielkiego wyboru nie mamy. Procedura szukania sprawnego balingomierza: zamawiamy wysyłkowo większą garść spławików, koniecznie na paragon (jako konsument) a nie na fakturę. Polecam 10 sztuk. sprawdzamy czy papierki ze skalą są przyklejone wewnątrz rurek czy tylko wrzucone. W drugim przypadku odrzucamy, bo się bedą przesuwały. wrzucamy wszystkie do zlewki z wodą o temperaturze 20 stopni Celsjusza i patrzymy co pokaże nam górna krawędź menisku te przeciętnie 8 sztuk, które pokazują poniżej -1°Blg i powyżej +1°Blg, odrzucamy odrzucone pakujemy z powrotem w pudełka/fiolki do odesłania (reklamacja nie ma sensu) pozostałe, jeśli pokazują dodatni wynik, "kalibrujemy" dociążając np. rurką termokurczliwą czy kawałkiem wężyka igielitowego aby pokazały zero. (jeśli pokazuje +3, co nie jest rzadkością, dociążenie do zera da nam nieliniowy wynik, a więc prawidłowy tylko dla wody). Jeśli pokazują ujemny, zapamiętujemy wartość (markerem do CD na czubku balingometru i na to przejrzysta taśma klejąca) i odtąd dodajemy ją do każdego pomiaru przygotowujemy sobie np. z syropu, brzeczki o gęstościach np. 5, 10, 20 °Blg (pożyczyć sprawny spławik lub skalibrowany refraktometr od kolegi) lub za pomocą wagi roztwory glukozy i sprawdzamy co pokażą nasze "wyzerowane" spławiki (w przypadku glukozy pamiętać o przeliczniku). Jak pokażą głupoty (potrafią przy 15 pokazać 13), to odrzucamy i punkt 5 Załóżmy, że trafiliśmy na działający egzemplarz (do dzisiaj tęsknię za swoim najlepszym, który niestety pewnego wieczoru napił się brzeczki i zgłupiał). Odtąd szanujemy go, używamy jako wzorca. Jak się stłucze (a lubią) to wyjątkowa szkoda. Z jego pomocą możemy poszukać innego sprawnego egzemplarza. Powtarzamy pierwszy punkt przed odesłaniem tych złych, żeby nie trafić na nie ponownie, albo kupujemy gdzie indziej lub inny typ. Aerometr ma niestety pewne wady: zazwyczaj nie chce stać prosto - bywa że "przykleja" się do ściany cylindra miarowego, a jak go w końcu ustawimy w pionie, odwraca się skalą od nas. Po nabraniu wprawy opanowujemy swój egzemplarz i odczyt trwa poniżej minuty działa prawidłowo w 20°C (plus/minus 10, jeśli skorygujemy sobie wynik tabelką) potrzebuje próbki o sporej objętości - 100 ml lub więcej Przy filtracji, wysładzaniu i do momentu schłodzenia brzeczki do temperatury zadania drożdży, dwie ostatnie wady (na zasadzie synergii) potrafią uprzykrzyć pracę. Schłodzenie próbki 200 ml z 70°C do 20, może trwać dłużej niż wysładzanie. Dlatego wielu rozgląda się za refraktometrem. Refraktometry Jak na mój gust, do pomiarów "zimnych" jest spławik, a do "gorących" refrktometr. Raz skalibrowany na wodzie w temp. 20 °C jes bardzo stabilny. Możemy pobrać 30 ml z kadzi zamiast 100, schłodzić znacznie szybciej, z tego pobrać kilka kropel i nanieść na okienko przyrządu, którego temperaturę przejmuje maleńka przecież próbka. Byłoby tak prosto, gdyby nie współczynnik korekcji. Refraktometr jest (teoretycznie) kalibrowany do pomiaru roztworu sacharozy w skali Brix. Żeby ją przeliczyć na stopnie Ballinga, musimy podzielić odczyt z refraktometru przez stałą, która teoretycznie wynosi 1,04, w praktyce w zależnosci od egzemplarza 1,0, do 1,1. Sprawę chcą "ułatwić" poradniki typu "skalibrować na wodzie, dla pewności zmierzyć brzeczkę o znanej gęstości, np. 12°Blg". Jedna stała to byłby szczyt marzeń, równanie w postaci ax, gdzie a to odczyt z refraktometru, zaś x=1/stała_kalibracyjna. Taki szczęśliwy wynik uzyskał kol. DonBeer i w tym poście (instrukcja zakupu, przegląd modeli, kalibracja) . Kol. Coder (Piotr Wypych) w pierwszym numerze Piwowara opisywał swoje boje z dokładnością refraktometru, które w końcu wymusiły powrót do mierzenia aerometrem nawet wysłodzin, mimo kłopotliwego chłodzenia. Niestety, współczynnik korekcji dla danego refraktometru w praktyce często przybierze postać równania ax^2+bx+c. Różnica między spławikiem a refraktometrem bywa mocno nieliniowa. Poniżej wyniki sesji z aerometrami (dwa wybrane metodą z poprzedniego artykułu) i dwoma refraktometrami od różnych sprzedawców. Różnice pomiędzy spławikami bliskie 0, refraktometry pokazywały idealnie ten sam wynik (jak się okazało, pochodziły z jednej partii produkcyjnej - kupione u tego samego importera ). Roztwór badany to ekstrakt słodowy rozpuszczony w wodzie, schłodzony do 20°C i rozrzedzany wodą o tej samej temperaturze. Na przygotowanych za pomocą wagi roztworów sacharozy, "rozjazd" jest podobny. Mając taką tabelę, mogę w dużym przybliżeniu wyznaczyć gęstość wysłodzin czy brzeczki nastawnej. Trzeba tylko podzielić odczyt z refraktometru przez wartość "BLG Korekta". Jak widać, skrajnie różny w zależności od gęstości brzeczki. Przy wysładzaniu mogę iść na skróty, na zasadzie "wsyładzam celując w ~3 chińskie Brix" nie przeliczając za każdym razem na stopnie Ballinga. Bo wiem, że ~3*Brix pokaże mi przy rzeczywistej gęstości ~2,3-2,4°Blg. KALIBRUJCIE SWOJE REFRAKTOMETRY, BO SIĘ MOŻECIE CIĘŻKO ZDZIWIĆ.
  12. Właśnie otrzymałem od kol. Sprawka karton z grzałkami. Ksztalt właściwy, pasują bez doginania. Dzięki, Kamilu. Po wytrawieniu pastą "po spawaniu" PT-1 (czyli gł. kwasem fosforowym) zyskały właściwą barwę bez szarozielonego gorzkiego i toksycznego nalotu z produkcji. Jak ktoś ma czas, cierpliwość i brak dostępu do pasty, to może operację przeprowadzić za pomocą nowej gąbki do naczyń, tej ostrej strony. Nie wiem tylko czym zneutralizuje toksyczne popłuczyny, bo do pasty trawiącej jest w komplecie pasta neutralizaująca a do gąbki - nie. Producent odstawia jednak łokrutnego babola przy łączeniu rurki z gwintem. Otóż to połączenie jest lutowane mosiądzem zamiast spawane. Co to dla nas oznacza? Same wady: 1) mosiądz (cynk, miedź i inne składniki) reaguje z kwaśną brzeczką. Pół biedy - po drugiej warce pokryje się patyną. Duży kawał mosiądzu wprowadzałby nam do piwa dodatkową, nieproszoną goryczkę ("chemiczną", zapewne baaardzo zdrową), te dwa luty ostatecznie można by pominąć, jednakże: 2)taki lut zareaguje nam z wodorotlenkami. Czy to w NaOH, czy w KOH, rozpuści się po dwóch sesjach CIP i grzałka do wyrzucenia. Mosiądz reaguje w zasadzie z każdą sensowną chemią czyszcząco-dezynfekującą (oparte na tlenie jak Oxi, na siarce jak piro czy chlorowymi w tym VWP), a z wodorotlenkami wręcz spektakularnie. Koniec z CIP w stylu "zalej roztworem NaOH, po godzinie odpal pompę, zwróć NaOH do zbiornika i przepłucz browar"
  13. U siebie w spawalni wybiłem okno i wstawiłem taki wentylator: https://www.tim.pl/wentylator-osiowy-fi-450-4680m3h-250w-230v-64db-ov4e450 Doskonale radzi sobie z elektrodą otuloną fi 4 jak i z 40-litrowym garem brzeczki postawionym na 9kW palniku, półtora metra od wentylatora. Jedyne wymaganie - musi mieć odpowiedni dolot, bo inaczej wyciąga wszystko z kominów wentylacyjnych, piecowych i szpar w drzwiach. Teraz mam osobne pomieszczenie do warzenia a w nim dwa odciągi kuchenne, tylko takie "turbo". Jeden nad taboretem warzelnym, drugi nad kuchenką.
  14. Jak dawalem angolom popracowac w pomieszczeniu 21°C, to dogrzewaly ze dwa stopnie i zaczynaly sie dziwne posmaki (estry ok, maja dawac, ale alkohol byl jakis dziwny). Wole dac im z tydzien dluzej. Te sterowniki (ja akurat mam te dwuwyswietlaczowe za 12 zl) sa nieglupie jak w pomieszczeniu robi sie odrobine chlodniej niz bysmy chcieli, co zima sie zdarza. Spadnie do 13-14 to nie bede grzal calego pomieszczenia. Ja lubie chlod, a grzybki cukrolubne juz niekoniecznie.
  15. Piwo pozostaje w ciaglym ruchu w czasie burzliwej, nawet bez dogrzewania. Kablem owijalem przy dnie, ale mata jest zdecydowanje mniej upierdliwa. Zadaję w temp. 20-21 stopni, jak ruszą to wsadzam do fermentowni. Dżordże dojadają sobie spokojnie tyle ile mialy. Nie mam problemu z niedofermenrowaniem. W przeciwnym razie mialbym ladnie przegazowane roczne piwa, a nie mam.
×
×
  • Create New...