Jump to content

rosomak

Members
  • Content Count

    184
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rosomak

  1. A ja z lenistwa leje ace na pleśń i inne osady, po kilku godzinach wszystko wylewam. Płucze 2 razy zimną wodą i zostawiam do obcieknięcia. Nie szoruje bo to wystarczy. Tylko trzeba uważać by się nie ochlapać bo ubranie do wyrzucenia
  2. Jeśli masz podejrzenia, że gęstwa była zakażona (kwaśny aromat), to zagotuj, ostudź. Piszesz, że pierwsze piwo pięknie wystartowało, więc zakładam, że jest w fazie wysokich krążków, jeśli tak to weź zdezynfekowaną łychę, zbierz trochę piany z pracującego piwa i dodaj kilka łych do drugiego wiadra. A na przyszłość, jak masz zapach gęstwy budzi wątpliwości, to nie zadawaj jej - chyba, że masz ochotę na eksperyment. No właśnie trochę to był eksperyment dlatego zadałem tylko na 10l ale teraz jak nie startuje to mi się żal biedactwa zrobiło Jednak człowiek ma tą chytrość w sobie
  3. Dzięki, poczekam jeszcze do wieczora ale jakoś wydaje mi się że nie ruszy samo.
  4. Witam Wczoraj uwarzyłem sobie dwa piwa, w zasadzie rozbiłem tylko proces gotowania na dwa. Miałem do tego zadać gęstwę około 3 tygodni, ale jakoś mi się nie podobała w smaku była ok ale w zapachu trochę trąciła kwasem. Więc do większej brzeczki dodałem suchych drożdży pięknie wystartowała, a do mniejszej 10l na próbę dodałem tą gęstwę no i nic się nie dzieje. Wymyśliłem więc sobie że może poczekam do jutra i jak nie wystartuje to zleje wszystko do garnka - wcześniej może spróbuje- zagotuje to wszystko raz jeszcze by zabić coś co mogło tam ożyć - jakieś ufo abo zombi . I z powrotem do fermentora i tu mam 4 opcje: 1) dodać trochę piwa które właśnie fermentuje 0.5-1l ?? 2) dodać innej świeższej gęstwy 3) mam jedno piwo do rozlania więc mogę je rozlać i zabrać od razu gęstwę z cichej 4) dodać nowych drożdży. Osobiście chciałbym najbardziej sprawdzić wariant 1. Jakieś sugestie?? Lub konstruktywna krytyka ;D Pozdrawiam
  5. Myślę że u nas jest jakaś trauma społeczna związana z alkoholizmem może dlatego że kojarzy się nam z żulami z przed bloku albo po prostu fajnie przylepić komuś etykietę i poczuć się lepszym. Ja kiedyś wypijałem 4-5 piw dzień w dzień wieczorem siedząc przed komputerem, trwało to pewnie z 1-2 lata. A w ciepłe letnie dni zdarzyło się jeszcze że 1-2 w ciągu dnia jak nigdzie nie jechałem. Potem przestałem sobie dorabiać wieczorami i i nie włączam już tak często kompa teraz pije 1-2 dziennie. Bardziej traktowałem to jak "chorobę chips'ową" u dzieci (bezwiednie jedzenie przed telewizorem) niż jako alkoholizm. Czy picie 2-4 kawa dziennie jest złe?? to nałóg przyzwyczajenia, cholera ja lubię piwo i też pewnie to nałóg przyzwyczajenia. A codziennie pije piwo pewnie od 20 lat. Jasne że może są ludzie bardziej podatni by się stoczyć, ale u mnie w rodzinie nie było takiego problemu. A ja myślę że ludzie robią się zbyt wygodni i w zasadzie mimo zmęczenia wolę spędzić ten czas przy garach niż siedzieć przed telewizorem lub w łóżku - tam się umiera By w życiu nie było też łatwiej od roku golę się też brzytwą, fajna choć krwawa zabawa na początku.
  6. A ja mam takie małe pytanko o blg- nie wiem może gdzieś było ale przejrzeć 20 stron to masakra na mój deficyt czasu;) Dwa miesiące temu rozdałem kilka piw ludziom z którymi ćwiczę wszystkim smakowało zachwycali się itd. - głównie pewnie dlatego że darowanemu koniowi się w zęby nie patrzy;D. Ale znaleźli się jedni - 3 osoby z jednej rodziny- którzy jeszcze nie wypili bo oni to tylko Redd's. A że nie lubię takich sytuacji pomyślałem że zrobię piwo pod nich i kobiety które mnie otaczają.A że jestem szczęśliwym posiadaczem także 4 wiader 15 l postanowiłem uwarzyć jedną warkę i pod koniec gotowania rozbić ją na 3 i dodać różne soki owocowe. Z tym że zastanawiam się ile blg powinno mieć piwo przed dodaniem soku w zasadzie takie piwo raczej powinno być słabe więc normalnie zrobiłbym coś miedzy 10-11 blg tyle że część soku też przefermentuje więc pewnie trzeba by obniżyć blg przed dodaniem soku lub już z sokiem sprawdzić i obniżać. Będę wdzięczny za jakieś złote myśli.
  7. Na szczęści nikogo pod sobą nie mam, nad zresztą też, baki też nie są zagrożone. Tak naprawdę to myślę że prawdopodobieństwo że coś pójdzie nie tak jest wyjątkowo małe- szczególnie że nie zostawię ustrojstwa bez opieki, ale poszukam jakiegoś fachowca który skręci te elementy. Wszystko oczywiście będzie zasilane butlą gazu u nas na szczęście nie ma.
  8. To nie do końca o to chodzi, domowe robienie piwa to duma gdy uda się zrobić dobre piwo a jeszcze większa jak sprzęt się uda fajnie zautomatyzować... przynajmniej dla mnie.
  9. Popraw mnie jeśli coś źle zrozumiałem. Czyli robię tak jeszcze przed trójnikiem daje zawór blokujący od termopary, czujnik termopary daje pod świeczkę, w przypadku gdyby świeczka zgasła termopara odetnie gaz.
  10. Dzięki widzę że kreatywne myślenie jeszcze u mnie nie zanikło- rozwiązanie to samo
  11. No ale konkretnie proszę, bo na razie to same ogólniki godzące w moją ambicje;) Bawiłem się teraz trochę palnikiem dałem go na max skręciłem na minimum na butli i ledwo się tli ale się tli, szybkim ruchem nadgarstka odkręciłem gaz i palnik zaczął palić się pełną mocą. Zrobiłem tak kilka razy efekt ten sam. Wiec w zasadzie to co robiłby ten zawór. Nie chcę tego zostawić na pół dnia ale lubię mieć zmechanizowane... to mój fetysz i stop ;D
  12. no właśnie junkersa w domu nie mam, mam piec do ogrzewania gazowego ale on ma bufor wodny więc też nim steruje coś w rodzaju termoregulatora, po prostu podtrzymuje temperatur. Część junkersów ma odpalanie gazu na iskrę inne na świeczkę płomień, czyli tak samo jak chce zrobić. W zasadzie jest to banalne i mało niebezpieczne bo jeśli cały czas będzie płomień to jak dojdzie więcej gazu to więcej się go spali. Problem byłby gdyby coś *zdmuchnęło* świeczkę, ale to szybko wyczuje a papierosów się u nas nie pali W przyczepie mam takie fajne grzanie gazowe które samo puszcza gaz i próbuje go odpalić jak się nie uda kilka razy zgłasza błąd i odcina gaz... ale nie będę tego demontował. No tak ale ja chcę iść na przód a nie wymieniać część sprzętu
  13. Tak sobie ostatnio pomyślałem że może już czas iść dalej i nie gonić do gara co 5 minut by sprawdzić czy temperatura zacierania nie spadła... więc wpadłem na pomysł że to wszystko zautomatyzuje. Termoregulator, elektrozawór do gazu i gra muzyk Wymyśliłem sobie to tak że ustawiam termoregulator na temperaturę zacierania i jak do niej dobije odcina gaz, jak temperatura spadnie włącza go znowu. Niestety gaz nie ma takich właściwości by przy zetknięciu się z tlenem zaczynał się palić ;D, dlatego muszę zrobić mini palnik - świeczkę która podtrzyma ogień. No i tu są dwie opcje: - prostsza, przed elektro zaworem robię trójnik jedna nitka idzie do elektrozaworu a druga do zwykłego przykręcanego zaworu potem obie się łączą i dochodzą do palnika, nitkę z zaworem wyreguluję tak by dawała minimalny płomień na palniku, jak elektrozawór puści płomień się powiększa. Tyle że ten minimalny płomień też może lekko grzać warkę cały czas i podbijać jej temperaturę. - druga opcja to zrobić mały płomyczek i dokręcić go do taboretu, z czego taki zrobić jeszcze nie mam pojęcia pewnie z wąskiej rurki z jeszcze węższym ujściem gazu. Pasowało by to tak zrobić by nie puścić chałupy z dymem bo żona może być niezbyt zadowolona jak bym to zrobił Będę wdzięczny za jakieś fajne rady albo argumenty które odwiodą mnie od zabawa z gazem
  14. a jakie inne uciechy może mieć w tym wieku Mój niechlubny rekord z jakiegoś urlopu to było 6-8*0.5l dziennie przez kilka dni i nie piszę że to jest dużo jak ktoś chce się opić tylko porostu piłem sobie spokojnie przez cały dzień jak mi się zachciało pić a że było ciepło to pić się chciało bardzo mimo że to Polskie morze było . Normalnie wypijam 1-3 piwa dziennie, ale moje piwa staram się robić słabsze bo nie o alkohol w piwie mi chodzi ale o jego smak i sposób gaszenia pragnienia. Tak że jak będę miał 90 lat i nic ciekawszego do roboty nie będzie to te 16 0,25 chętnie wchłonę/
  15. A ja uważam, że nie da się jednoznacznie wyliczyć bariery opłacalności, a przynajmniej dla browaru restauracyjnego. Bo założeń do kalkulacji jest naprawdę wiele i każdy browar powinniśmy traktować indywidualnie, np. dla nowych właścicieli Waszego starego browaru rentowność może wyglądać całkiem inaczej, mimo że sprzęt został ten sam, ale po prostu zmienili sobie pewne założenia. Otwieram browar w ośrodku konferencyjno-wypoczynkowym w miejscowości Łąkomin (15 km od Browaru Witnica), w następnym tygodniu zostaną już załatwione wszystkie formalności. Według mojej wiedzy będzie to najmniejszy browar w Polsce (czyli jeszcze mniejszy od Browaru Sobótka Górka), wybicie warzelni to nieco poniżej 1 hl, pojemność użytkowa 3 fermentorów to łącznie 4 hl. Ośrodek położony jest w lesie, 7 km od najbliższej miejscowości, więc nie będzie to typowy browar restauracyjny, sala restauracyjna nie jest otwarta non stop, a tylko wtedy, gdy na miejscu są goście hotelowi, nie mam też zamiaru warzyć nudnych piw spotykanych niestety w wielu browarach restauracyjnych. Nazywam ten browar rzemieślniczym i mam nadzieję, że zasłuży również na miano kraftowego. Oczywiście gdybym chciał sprzedawać piwo na zewnątrz, wykupić hurtowe zezwolenie na sprzedaż alkoholu, zatrudnić piwowara lub liczyć własny czas, itd. to z pewnością musiałbym do takiego interesu cały czas dokładać. Traktuję ten browar jako atrakcję dla gości, a warzenie w nim jako hobby, dzięki któremu przy okazji uda się coś tam zarobić. I właśnie o to mi chodziło w zasadzie jak się poświęca swój czas by uwarzyć 20l piwa to można poświęcić trochę więcej i zrobić go 100l pojęcie wartości czasu pracy jest względne. Przy troszkę zautomatyzowanej warzelni nie trzeba stać nad kotłem cały czas. Jak rozumiem pracy poza sezonem masz mniej więc pewnie wtedy będziesz mógł bardziej zająć się warzeniem. Super pomysł naprawdę mi się podoba. Chętnie bym obejrzał ten browar ale strasznie daleko ;(
  16. Fotek nie dam, a na resztę pytań najpierw sam muszę znaleźć odpowiedź No tak albo może wkońcu na jakiś mikroskopijny diament trzeba się szarpną... ponoć to najlepszy przyjaciel kobiety, lepiej niech ma takiego i nie szuka innych;)
  17. A jak by zamiast sita zrobić konstrukcje składającą się z 10-20 oplotów? Tyle że zacier może je zgnieść pod swym ciężarem... łobuz jeden
  18. Zgadza się z tym że oni też musieli warzyć na dwa razy do jednego tanka więc my też tak możemy albo 2 dni do różnych tanków mniejszych. Wiesz ja tak dom wykańczałem po pracy na budowę do 22, czasem 23 w soboty też, jest też sporo dni wolnych od pracy no i ludzie mają też urlopy... Nie pisze że to będzie łatwa miła i przyjemna droga ale się da.
  19. Na początek muszę Cię przeprosić bo fakt o piwie i o kuflu zapomniałem. Więc przepraszam mój błąd. A że odczułem że ten wykład to promocja twojej osoby jako konsultanta to po prostu o tym napisałem. Jak dla mnie za mało w nim było konkretów a wyliczenie co ile może kosztować naprawdę nie zajmie dużo czasu. Dla przykładu: Warzelnia 20 tys źródło ciepła 10, Fermentatory 8-12 tys leżaki 6-8 itd. w zasadzie ogólnikowo 10 -12 pozycji które zatkały by dziób niedowiarkom. To samo z kontraktami - ceny wahają się od 8-10 pln za litr w zależności od ilości Wydaje mi się że 100 tys to też granica nie do przeskoczenia dla wielu dlatego podałem przykład że można zrobić to w granicach 20-30 tys z ogromnymi nakładami swojej pracy i będzie to działało jak większy browar domowego piwowara. Kupić 1-2 garnki 100l, jakieś pojemniki na filtrator. A te 20-30 tyś to powiedzmy cena auta więc może ktoś pomyśli: robię wspaniałe piwo, cholera sprzedam focusa kupie tico i zainwestuje w browar. Zarobie 1-2 pln na litrze lub 5 jeżdżąc po festiwalach raz na jakiś czas, za jakiś czas dostawie fermentatorów i będę warzył 3-5 razy w tygodniu po 200l, a jak to zaskoczy to idę do swojego szefa mówię mu by pocałował mnie w d... i daje mu wypowiedzenie. Biorę kredyt i robię browar za 100 tys lubię nawet za 500. To jest moim zdaniem craft , a ścinanie ludzi że coś się nie opłaca dla mnie jest nie poważne. Artezan na początku miała warzelnie 5h na 3 wspólników, czyli jakieś 1,666 h na głowę czyli jeśli udało by się zrobić warzelnie 2h na jednego to już i tak lepszy start niż oni. Przy czym oni płacili jeszcze wynajmem, a według ciebie ich browar kosztował 200-250 tys, więc i amortyzacje mieli prawie 10 krotnie większą. Nie miałem zamiaru ciebie tu hejtować dlatego ni pisałem kto robił wykład, a Kraków to nie centrum polski więc wiele osób nie wiem kto prowadził wykład. Bardziej chciałem się podzielić własnymi przemyśleniami na ten temat i wprowadzić konstruktywną krytykę. Jeśli pójdę do kina i film mi się nie podoba dziele się moją opinią ale nie dlatego że nie lubię producenta.
  20. Chyba kocha, albo coś narozrabiała Choć nie na pewno kocha skoro jeszcze nie uciekła tyle lat. rozumiem że żona nie pije ? chyba że zalicza się do znajomych STO LAT żona nie pijącą czasem tylko jaki Jack Daniels z colą, piwa nie toleruje przez to też bardziej doceniam ten prezent. Tylko jest teraz klops bo za 16 dni ona ma urodziny a ja jestem w czarnej d... z pomysłem ;D
  21. Dziś obchodzę moje 18 *x urodziny gdzie x to liczba całkowita Nie łatwo pewnie dorosłej osobie kupić fajny prezent Hummer za drogi a ze swetra się nie ucieszę, ale mojej kochanej żoneczce się udało. I dzięki niej moje piwo mi i trzem moim znajomym może smakować jeszcze bardziej. Patrzcie na zdjęcia.
  22. rosomak

    Głębiniec

    Zdjęcia browarowe
  23. No dobra, załóżmy, że masz garnek w cenie 2 tys. złote. To znaczy że masz już gotowy kocioł warzelny? A jak będziesz przetaczać zacier i brzeczkę? Będziesz przelewał litrowym garnkiem? A jak będziesz mierzył temperaturę? Za pomocą termometru zawieszonego na nitce od sufitu? Jak będziesz mieszać zacier? Za pomocą wielkiej chochli? I nagle okazuje się, że cała "galanteria" związana z wycinaniem, spawaniem oraz urządzeniami dodatkowymi to koszty będą dużo większe niż te 2 tys. wydane na garnek. No i chciałem napisać coś o wykładzie a dostało mi się i w tym momencie przypomina mi się stary dowcip: Leci żyd, polak, francuz i niemiec balonem który zaczyna spadać, po wywaleniu całego balastu spadają dalej. Żyd podchodzi do francusa: - francuz wyskakuj, - sam wyskakuj, - francuz taka jest moda i francuz skoczył, niestety spadają dalej, więc żyd idzie do niemca: - niemiec wyskakuj bo taka moda, - mam w d... modę, - niemiec wyskakuj takie są zasado i niemiec skoczył, niestety spadają dalej, żyd idzie do polaka. - polak wyskakuj tak jest moda, - pie...le modę, - polak takie są zasady, - mam w d... zasady. żyd pomyślał przez chwilę: - polak ty nie skoczysz, - CO JA K...A NIE SKOCZE Więc wypada odpowiedzieć, co ja nie zrobię browaru Pewnie że zrobię jak moje piwo pochwali ktoś jeszcze oprócz najbliższej rodziny- ale jakoś drugiego już nie chcą;D Myślę że zakładając jakiś biznes każdy ma nadzieje że jakoś się go rozwinie, moja teściowa biznesmen starej daty zawsze powtarza byle by nie dokładać. Zawsze to jakiś początek a jeśli mówiąc o kosztach stałych masz na myśli też amortyzacje sprzętu to 1 pln na l chyba złe nie jest i jest też jeden plus to co człowiek sam wypije to wrzuca w koszty a sporo może podreperować domowy budżet. Poza tym o ile mi wiadomo polskie banki nie chętnie dają kredyty na sam biznes plan. Trzeba wykazać się obrotem i choćby minimalnym zyskiem, więc to 500 hekto na rok może nie jest złe by zacząć.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.