Jump to content

Bogi

Members
  • Posts

    2130
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Bogi

  1. Mort Subite, Mort Subite Oude Gueuze Lambic Do starego lambika, która posiedział parę lat w dębinie dodaje się młodego, głównie żeby dodał odrobinę gazu. Piany nic, w zapachu koń, mokra ściółka po deszczu, ale dużo cukru kandyzu. W nucie dolnej sama stajnia. W smaku kwaśne, nieoctowe, jak przednie sherry amontillado, orzechowe, wytrawne, bardzo smaczne. Klasyka i klasa w jednym. Buteleczka 375 ml, ale pije się bardzo długo, bo jest dość treściwe.
  2. Biorąc pod uwagę, że żeby zdobyć ten napój trzeba iść nawet i z 11 kilometrów, a jak się już go zdobędzie, trzeba wysupłać między 60-70zł na polskie, to cena 4,5zł w Żabce jest więcej niż konkurencyjna. Ciekawostki-piwo jest warzone w...Belgii, w jednym z podanym na kontrze języków (konkretnie dla Austrii), otrzymujemy informację zgodną zresztą z prawdą, iż to "cienkusz." W składzie nie ma syropów itd, jedyny dodatek do słodu, wody i chmielu, to ryż. Najwięcej punktów za prezencję, w zapachu mocno ryżowe i bez chmielu, w smaku niewiele, choć odrobinę słodowe, ewidentnie więcej emocji jest na murawie. Nie do powtórki.
  3. Z Lidl'a, Mexico Trip (brzmi tak jakby było piwo z meskaliną i spotkanie z Quetzalcoatlem murowane) by Wrężel Michelada pale ale 12 4,3 Tytułem wstępu, michelada to "moje zimne piwo" a w składzie ma być sól, tequila i tabasco. Dodatek soku pomidorowego to już Michelada con clamato albo Chavela. Dodatkowo do Chaveli używa się piwa jasnego, a do Michelady ciemnego. W zapachu miąższ pomidorowy, papryka, gazpacho, piwa nic. Nuta dolna, dużo pszenicy i goździk. W smaku pijalne, tabasco ładny mariaż z limonką, z jednej strony jest bloody mary, wersja ekonomiczna, z drugiej strony radler dla chillihead'ów. Ciekawe i dobre. Tabasco Coffee Stout 16,5 6 Potężna kawa i z chilli, cynamon, kardamon, mleczna krówka, w nucie dolnej kawa i likier pomarańczowy. Smak, niestety trochę wodniste, mniej tabasco niż w micheladzie, a dużo za dużo kawy, co ma wpływ na pijalność. Pomysł jednakowoż niezły. I rzutem na taśmę dwa koźlaki, bo wreszcie je dowieźli do Lidl'a. Pinta Classics Doppelbock Chleb razowy, stary, chmiel dość na przedzie, śliwka wędzona, czekolada gorzka. W nucie dolnej czekolada, ale już pitna. W smaku bakalie, kwaskowate, piwniczne, nawet słodkie, ale nie ulep <podniosła muzyka, może i werble?> przychodzi taki czas, w życiu każdego koźlaka, że smakuje jak porter <koniec muzyki podniosłej> Moc ukryta, pełne, słodkawe i gęste piwo. Udało się, można zarzucić, że bez pazura, ale solidny koźlak Łańcut/Trzech Kumpli Rauchdoppelbock Wędzonka, kiszona cytryna, keks bakaliowy, dużo kakao. Dorzuć spalony szpital i whisky! W nucie dolnej oscypek, pieprz marynowany i żurawina. Smak kawowy, goryczka dymna, ale krótka. Choć bardzo pijalne, to nie Bamberg.
  4. Znalazłem w Żabce, Bojan, PSPD i w dodatku Tropical Stout 6zł, 6,2vol i 15,1blg. Bez piany, jest obrąbek, w zapachu czekolada, malina, bardzo deserowo, rodzynki, migdały, daktyle. No szok, dla mnie bomba jakby powiedział Jerzy Dobrowolski. Nuta dolna sama czekolada, ale taka w płynie. W smaku dla odmiany kawa z mlekiem, kokos bardzo a propos. Samo piwo bardzo palone, ale pozytywnie i ziarniste. Jak na Bojana bardzo dobre.
  5. Herkenrode Vesper Kupiłem całą trójkę. Klasztor cysterek istniał już w roku 1182 i wiadomo było, że jest browar w tym klasztorze. Akt z roku 1420 stwierdza, że jako browar to szczególne dobro, szewc z pobliskiego miasta jest zobowiązany co roku dostarczać parę butów dla pracowników browaru. Działalność klasztoru, jak i żywotność jego mieszkańców przerwali żołdacy francuscy podczas wielkiej rewolucji antyfrancuskiej. Aktualnie jest opactwo, a piwa są warzone na powrót od roku dopiero 2009 (2 warianty), a od 2017 pojawił się blond. Jeden z tych dwóch wariantów to Vesper czyli piwo do spożywania w trakcie nieszporów czyli wieczornej modlitwy odbywającej się o zachodzie słońca. Piana utrzymuje się bardzo długo, w zapachu likier różany, cynamonowe ciasto, dużo pikanterii i nut jak w perfumach, bergamotka jak w herbacie earl grey, w nucie dolnej destylat pomarańczowy, ale z czasem znowu róża. Zapach tak gęsty, że Żona czuła aż w kuchni. W smaku piwo bardzo łagodne, owocowe, kaskadowa goryczka, mocno ziemista jak w liqueur de gentiane. Z czasem pojawia się jałowiec, rozmaryn, drapacz. Na stronie piszą, że dodają ziół klasztornych. Perfekcja. Cister Po prostu cysterskie. Lekki blond, wprowadzony na rynek dopiero w 2017. W zapachu fermentująca morela, może przyprawy, ale leciutko, troszkę ziemisty charakter, tutaj słabo, w nucie dolnej ciekawiej wino assyrtiko, może moscatel aleksandryjski, ale odrobina acetonu. Wytrawne, gorzkie, goryczka dość mocna i pilsowa, bo na żateckim i to parakrotnie, bardziej jak jasne niż blond; mało tu belgii. Noctis Drugie z piw warzonych wcześniej (poza Vesper), tym razem Dubbel, piwo do spożywania podczas mszy wieczornych, stąd nazwa. Z ciekawostek, chmiel angielski, zioła z ogrodu klasztornego, jeden słód monachijski, miesiąc w beczce dębowej. Beczkę czuć od razu, waniliowo i słodko. Nawet jak syrop z cukru kandyzu, czekolada, bakalie, bardzo, bardzo słodko, deserowo. Nuta dolna ziołowa, bylice, dzięgiel, hyzop, może przetacznik. Na bogato. W smaku ziemisty angielski chmiel, goryczka dość wysoka, ale kontrowana słodyczą. Prawie taki ideał jak Vesper. Imperator powrót legendy z Żabki, aż 4,80zł (jak ktoś pamięta, to Imperator bywał w Leader Price i był tańszy niż najtańszy). Piana rzeczywiście nie najgorsza. Piwo klarowne, lekko odcienie bursztynowe. W nucie górnej susz owocowy, jabłka, śliwka, gruszka, napój winopochodny gazowany typu "Warka" lub np. "Granat Lodowy" z zamierzchłych czasów, w każdym razie żadnej szlachetności, tylko siermiężność-puszka to ekstrawagancja, powinno być w pecie za tę samą cenę i litr. Nuta dolna lekko pikantna, ale bez fajerwerków. Lekki zapach. W smaku słodkie i żelazisto gorzkie zarazem, mimo że mroźne prosto spod udka żabiego. Wówczas skończyłem na jednym, a tutaj chyba całej zniewagi jednak nie przełknę-pół to maks. Dużo było/jest malt liquor'ów w ten deseń, ale ten został szczególnie skopany.
  6. Dwie nowości z Żabki, Pinta Kwas Tau i Tarczyn Pierwsze przy parametrach 12 i 4,8 z 10zł spadło na 5zł i jest to tak naprawdę 2x tyle ile za to piwo warto dać. W zapachu wiśnia-taka jak winach owocowych spirytusowanych typu "wiśniówka sandomierska", "wiśniowe pińczowskie" czy "ostrowin", a do tego emulsja, w nucie dolnej migdały. Piwo jest bardzo kwaśne i waniliowo-octowe, do tego zbyt taniczne. Ewidentnie należałoby odfermentować mniej i uzyskać mniej alkoholu, ale dużo więcej pełni i harmonii czy słodyczy. Albo ten sok z wiśni zwietrzały był? Kolejne piwo Pinty "dla Żabki", gdzie największą rolę odgrywa "dla." Soki z Tarczyna były zawsze bardzo dobre, choć nie udało im się zdobyć takiego monopolu jak triada Hortex-Fortuna-Tymbark. A tu mamy piwo. Chmielone Marynką, do tego bardzo ładna, normalna etykietka, 6%. W zapachu bardzo chlebowe, jak taki świeżo wyjęty z pieca chleb. W nucie dolnej podobnie, plus do tego dużo słodu i lekko biszkopty. Marynka w oddali, ale jest. W smaku jasne, pełne, nieprzechmielone. Jak się chce, to widać i można, kosztuje 3,40zł. Totalne zaskoczenie.
  7. Lindemans, Framboise Prezencja piękna, gaz jest, ładnie huknęło, ale bez gushing'u. Zapach soku malinowego, listkówki, krzaków po deszczu, takie ciastko malinowa chmurka, słodko, ale jest też nuta cukru kandyzu. W nucie dolnej wino fragolino, lekko jogurt. W smaku przede wszystkim kwaśne, słodyczy odrobina, maliny ziemiste, wysycenie sporawe, szczypie w język. Bardzo orzeźwiające, nie słodkie, wystarczająco gęste, przez to dużo nie wejdzie, 330ml to w sam raz żeby nie puszyło. Oczywiście, 0,75 można zamknąć korkiem na powrót i dokończyć na drugi dzień. W porównaniu z nim kriek wypada odrobinę blado. Gulden Draak Brewmaster Piwo jest hołdem od głównego browarnika, jakim aktualnie jest Jef Versele, dla swjego dziadka, Jozefa Van Steenberge oraz 230-lecia założenia browaru. Inspiracją miały być podróże do USA. Piwo jest leżakowane w beczce po whiskey lub whisky-pogrzebawszy troszkę można znaleźć informację, że w grę wchodzi 8 tygodni leżakowania, zaś trunki, po jakich beczki GD ma, to: Old Forrester, Early Times i Jim Beam, oraz Laphroaig. Powinno to wyjść w aromacie. Zobaczymy. Kolor bardzo ładny, kierunek ciemnobursztynowego bitter'a, bo takie mam skojarzenie. Przy otwieraniu lekko syczy, ale przecież to nadal smok. Nuta górna gryząca beczka, bardzo waniliowo i estrowo, są bakalie, ciastka migdałowe cantuccini, żytni chleb, pieczone banany, pomarańcza, goździki, ciastka maślane. Jak na razie obstawiam Old Forrester, bo jest bogato i żytnio-a ze wszystkich trzech właśnie on ma najwięcej żyta w zasypie. Nuta dolna-bardzo bourbonowa, słodko, oleiście, sok śliwkowy, bardzo w oddali przyprawy. Diametralnie różni się od normalnego GD i to na etapie aromatu. W smaku bardzo lekkie, waniliowe, likierowe, ale nie ciężkie, bo dość, dość nachmielone, chmiel ziemisty. Wyczuwalna taniczność z beczki, idąca delikatnie w kierunku kwaśności. Rzeczywiście bourbon'owe, słodkie i smaczne i dodatkowo zachowuje typowy sznyt GD. Augustijn, Donker Jak w naszym sklepie osiedlowym na stoisku alkoholowym wyodrębniono coś, co się dzisiaj nazywa "stand" i tam były piwa zagraniczne. Kiedy Van Pur 18 kosztował 1,78 w porywach do 2zł, to tam były małe buteleczki i do tego w cenie paru złociszy. Pamiętam jak dziś, był tam Wel Scotch, Red Erik, Gaulouise, Augustijn, Pink Killer, prawdziwy Guinness Foreign Extra i różne tam inne. Co jakiś czas, zbierało się grosz i kupowało jedno-dwa piwa, żeby pokosztować. I dlatego odświeżam sobie po nastu latach owego augustyna, właśnie odmiana ciemna. Etykietka wtedy była inna, dużo skąpiej informacji, ale zawsze to to samo piwo. Brąz ma trochę refleksów przygaszonych czerwieni, piana nieduża. W aromacie suszone owoce, nie śliwki, jabłka, gruszki, rodzynki, kawa ziarnista, bardzo bogato, ale nie za gęsto, raczej kierunek wytrawny, w nucie dolnej odrobinę likieru waniliowego. W smaku głębokie, lekko kwaśne, kakaowe, duży kierunek kawy przedłużanej wodą oczywiście ładnie wysycone, chmielu nie za dużo, ale w sam raz. Na pewno nie rzuca na kolana jak wtedy, ale jest bardzo na plus. Z ciekawostek dawnej etykiety, dowiadywaliśmy się z Tatą, że jest to piwo belgijskie refermentowane w butelce, w składzie woda, słód, chmiel i drożdże. Dzisiaj możemy przeczytać, że to piwo klasztorne, ma szczególny słodki-gorzki smak, który miło Cię zachwyci, a w składzie z nowości jest cukier i ryż. Prawa markietingu. A i jeszcze jest że alkohol jest szkodliwy dla zdrowia, podczas gdy na tamtej, dawnej etykiecie najważniejsze było do kiedy spożyć
  8. Mort Subite, Mort Subite Oude Kriek Lambic Dzisiaj, 11:41 Mieszanka dwóch lambików, stary z wiśniami, a młody, żeby dodać odrobinę gazu i alkoholu. Stąd też 6,5vol i 375ml. Barwa brązowy kraplak, w dodatku jest zmętnienie. Piana maleńki kożuszek. W nucie górnej ocet balsamiczny, wino cabernet, ciasto z bakaliami, tort szwarcwaldzki. Pięknie. W nucie dolnej więcej pestek i więcej octu. W smaku kwaśne, wiśniowe, alkoholu nic, 1000% wiśni, dżem wiśniowy, nie ten niskosłodzony, kwas nie wykrzywia, dodaje tylko "kropkę nad i." Perfekcja w każdym calu.
  9. Limburgse Witte Lemon, W zapachu dużo świeżej cytryny, ale też sznyt aksamitnej pszenicy, w nucie dolnej banany, niekoniecznie goździk, ale lekko kolendra. W smaku piwo pełne, cytryna na początku, ale potem już tylko pszenica i nawet na finiszu lekko chmiel połączony z lekko kwaśną pikanterią. "Lekko" to najtrafniejszy opis. Uwarzone super, do tego ma tylko 2,3vol, a nic z wodnistości czy innych kierunków koncernowych soczków. 12zł, ale warto.
  10. GD Smoked Piwo bardzo drogie, 19zł, ma być solidny dodatek słodu wędzonego, piana zwarta, ale mała, w aromacie ognisko, oscypek, kiełbasa mocno napieprzona, gruszki w occie, wanilia, nuta dolna pieczone jabłka, smak bardzo pikantne, palone, ale już nie ma nut wędzonych, pikanteria papryki, tataraku, goryczka iluzoryczna i ziemista, z czasem jest męczące, bo nie ma kontry słodyczy. Zwykły GD dużo lepszy. Pieprz potem drapie w gardle, a z aromatu wynika jakby to był Rauchbier. Wychodzi też na to, że Belgia w temacie IPA, wędzone, porter nie ma doświadczenia, tak samo jak Czechy nie mają doświadczenia w górnej fermentacji. Od Smoked oczekiwałbym dużo słodyczy, oleistości, skontrowanych dymem i palonością. Lidl, Crafty Brewing Irish Lager/Irish Stout Lager mocno chmielony, korzenny, nuta dolna bardzo kwiatowa, czarny bez, rumianek. Smak bardzo lekki, dobrze nachmielone, bardzo pijalne, typowo niemiecki pils. Staut kawa, karmel, wiśnia, dużo kakao, nuta dolna świeżo palona kawa. W smaku kawowe, ziarniste, lekko palone, ale jest dość duża i kaskadowa goryczka St Bernardus Abt 12 Rodzynki, dżem brzoskwiniowy, destylat czarnej porzeczki, głóg, madeira, w nucie dolnej suszone owoce i wanilia, smak złożony, goryczka ziemista, słodycz gruszki, ciemny chleb, na finiszu cynamon, świetne (święte?) pijalne i bogate.
  11. Stanę się jakowym boomersem czy innym dziadersem, ale na tapecie najnowsze pudełko belgów i automatycznie najnowsze warki. W ten piątek będzie można ten zestaw nabyć za 20zł (6 prawdziwych piw), więc przejdźmy do meritum: Piraat Triple Hop warka 04.05.24, czyli niedaleko od ostatniego wypustu, więc warto porównać. Jest podobnie, szczególnie dużo rumianku i kwiatu czarnego bzu, nuta dolna ziemista bardziej. Smak owocowy, chmiel nieprzesadzony, goryczka na granicy, za tu mirabelki, renklody, jabłka pieczone, marmolada pigwowa, no feeria barw owocowych. Ewidentna poprawa, nie jakiś tam pisz-pan-pilzner czy strong lager czy malt liquor, ale Belg, leciutki i zarazem pikantny Tintin (w sumie też blondyn) Piraat Najnowsza warka, 19.04.2024, duży gushing, tym razem skórka mandarynki, odrobina goździków, absolutnie lekkie, zapach nie przymierzając witbier, nuta dolna liście limonki kaffir i znowu mandarynka. Jakby się ktoś pytał, to właśnie tak ma pachnieć coś mandarynkowo, sok to nie wszystko, w smaku paprykowe, ale nie piekące, bardzo ułożone, cynamonu nie ma, chmiel gdzieś tam w dali, za to jest lekkie ukłucie limonki. Żebym nie był taki dziader/boomer, powiem po młodzieżowemu, choć to chyba nie ten wiek: rozpierdala system, czyli punk'owo, nie masz przyszłości (no future), zostań Piraat'em (tego też życzyłem mojemu szwagrowi na 50tkę) GD 12.04.24. Największym pogromcą smoków był Święty Jerzy i przywołując znany wierszyk, zaczynający się od słów: "Jerzy w jeżyn wierzył moc, więc gdy przyszła ciemna noc, chyżo, mężnie w las pobieżył, las zaś rósł przy Białowieży" warto bestię okiełznać, zwłaszcza po mocy wlanej przez piracką brać. Mocno bakaliowo, ale piana też wysoka. Owoce cytrusowe, ale też duża kontra ziemista, goryczka żółta, oman. Nuta dolna kwiat pomarańczy i lekko grejpfrut, fajnie. W smaku mało chmielu i mało ciała, odrobinę pikanterii jak w ginger beer. Złe nie jest, ale kurdupel też nie, a na blonda za ciemne. GD 9000, nie zmienię zdania, że to jest marka samochodu Wyjdźmy może od tych destylatów, 20.04.24. Jest morela, mało owoców, a bardzo korzenne. Pachnie lekko znowu i przyjemnie. W nucie dolnej dużo goździków. Obawiam się smaku, ale poza acetonem jest dużo persicot i likieru Mandarin Napoleon, z tą marką, to naprawdę jest szaleństwo, fast and furious? Bardziej to drugie. Kurde, jest za lekko na takie parametry, nie ma może fajerwerków, ale cyrk się pali, pomieszanie z poplątaniem. Edycja (11.08), zostały przecież Bornem'y: Dubbel Dużo więcej kakao od ostatniego razu, odrobina cynamonu, papryki wędzonej i rumianku. Bogatsze. W nucie dolnej bardzo kawowe, kawa przedłużana mlekiem, trochę syropu o smaku piernika. W smaku słodkawo-pikantne, gęste, palone, ale nie przypalone, smaczne i przynajmniej kontemplacyjne. Naprawdę dobre. Tripel Nie winogrono, a wino i to nawet sauternes, karmel, zamiast imbiru, cynamon, goździk. Nuta dolna słodka i tokajska. Ewidentna poprawa od ostatniego razu. Smak niestety płaski, gorzkawy i mocno kwaśny jednocześnie, utlenione wino, finisz gorzkawy, ale przyjemny, limonki więcej niż ostatnio, a to już na minus. Trochę kwaśnych gruszek czy jabłek, smakuje jak nieprzefermentowany zacier, nie jest tak straszne jak cydr normandzki, ale niebezpiecznie blisko. Dubbel w tej chwili oddalił się od tripla o lata świetlne.
  12. Do Żabki trafiło takie coś: Brooklyn Brewery Brooklyn Pilsner Zapach korzenno-ziołowy,można obstawiać niemieckie chmiele,w nucie dolnej kwiatowo.W smaku nieźle zaakcentowana goryczka,ale piwo ma mało ciała,więc odczuwa się ją za bardzo.Do takiego Radebergera np. nie ma startu,ale przyzwoity pils,od biedy i od chmielu użytego można przyjąć,że niemiecki.Ciekawe tylko jak długo będzie takie?W żabce jest za 4zł,pojemność durnowata,400ml,ani to 500 ani 330,mogliby się na coś zdecydować. Warzone na licencji w Okocimiu.
  13. Do Lidl'a trafiły 4-paki Piraat'y Triple Hop za 22zł, GD za 24zł, zestaw piw brytyjskich (w środku Pedigree, Hobgoblin, Cumberland, Razor back, a z nowych McEwan's Levy (szkockie 70 szylingowe, w każdym razie najsłabsze w browarze, 3,2%, podczas gdy browar warzy nadal Edinburgh Ale (czyli Burton'a) Champion) i Bombardier (zamiast Bomber'a), 40zł. Dodattkowo dość dużo Belhaven Scottish Stout, już za 7zł i niestety: W zapachu kawa ziarnista, świeżo palona, rodzynki, bakalie, winogrona, krem czekoladowy, w nucie dolnej pikantnie i palono. W smaku caly ten piękny anturaż pryska. Piwo jest mocno wędzone, dym gryzący, zwielokrotniony przez niskie parametry (należy pamiętać, że to funkcjonuje jako draught, więc łapie raptem 4%). Dodajmy do tego duży charakter wytrawny, za bardzo gazowane i mamy nieudaną warkę.
  14. Bojan kontynuuje romans z Żabką i specjalnie dla Żabki, w anturażu letnim, ŻAPA i ŻIPA, 4zł za buteleczkę 0,33. ŻAPA 12,1 i 4,5 ma mniej gazu, za to ŻIPA 15,1 i 5,5 ma tego gazu więcej. ŻAPA solidny owocowy zapach, marakuja, banan, lekko rumianek, w chmieleniu poza Sabro i Citra jest Lubelski, bez szału, typowa ajpa srajpa. W nucie dolnej owoce cytrusowe, pomarańcza i limonka, natomiast ŻIPA pachnie sokowo i oleiście, dużo marakuji, ładnie wkomponowane kiwi, chmiele Amarillo, Cascade, Citra, Chinook, w nucie dolnej sok pomarańczowo-grejpfrutowy. W przypadku smaku ŻAPA bardzo wodnista, łodygowa, do tego mocno pszeniczna, piwo bardzo słabe. ŻIPA trochę lepsza, goryczkę ma większą, ale nie dostosowaną do parametrów-albo zmienić te albo zmniejszyć ilość chmielu.
  15. Ostatnie z serii 4 +4, Wrężel Big Game nr 3 czyli braggot Cóż, w tej cenie... ale nie uprzedzajmy faktów. Gwoli przypomnienia (było to na prelekcji) bragawd to cwrwf zmieszany z miodem pitnym. Nie było w nim chmielu, prędzej przyprawy i jeśli cwrwf był protoplastą barley wine, to bragawd był bardziej gęsty, czyli na pewno gęściejszy niż inkryminowany (ledwo 25 blg). Stosunkowo za dużo piany i zbyt klarowne. W zapachu miód gryczany, nie tak mocny, jak np. w suktinisie, ale wyraźny, i tyle, w nucie dolnej lekko opiekane kromki chleba żytniego, ubogo, w smaku miód pitny gryczany półtrójniak (też nie bardzo, bo gryczany to bardziej do miodów królewskich), na finiszu lekka goryczka, piwo bardzo jednowymiarowe, o ile piwo, bo goryczka może być z gryczanego.
  16. Kontynuacja 4 + 4 Wrężel Dee Wee, czyli pszeniczne DDH IPA W zapachu mango, marakuja, guawa, kiwi, tropikalne owoce, w nucie dolnej żywica, ale na granicy auto-sugestii, pachnie po prostu jak ajpa. W smaku cytryna, miąższ banana, bardzo owocowo, ale goryczka też bardzo, ...lekka. Piwo ma duże orzeźwienie i nawet jest trochę słodyczy, pszenica chyba tylko na złagodzenie. Nie jest to piwo pszeniczne, ale IPA owszem, ma nawet niezłe parametry, niecałe 16 i 6. Ewidentnie Wrężlowi takie piwa wychodzą. Teraz jeszcze powinno podkręcić to na Imperial, dodać trochę soku i sukces murowany.
  17. Rzekomo dziś, koincydencja z Dniem Ojca, miał być Dzień Grodziskiego. Myślałem, że inicjatywa prosto z Grodziska, uwarunkowana historycznie itd i już miałem po coś sięgnąć, ale wyszło, że współczesny pomysł, pompowany na siłę, że jak początek lata to żeby uczcić-niby letnie piwo. Moim zdaniem mimo wszystko Grodziskie nie pretenduje do miany piwa letniego, prędzej stawiałbym na jakieś zwykłe pszeniczne albo saison'a. Grodziszkie jest jednak ciężkie mimo niskich parametrów i nie wyobrażam sobie, żeby wypić tak kilka o, aż tak pijalne nie jest. Druga kwestia, kiedy Grodziskie było naprawdę popularne I powszechne, były kompletnie inne gusta i teraz nie da się tak zachęcić, żeby do tych gustów wrócić. Z porterem jest przecież tak samo, nie w każdej knajpie, a jak ktoś pije to garstka, aczkolwiek jest bardziej pijalny i letni-dla mnie np. do pstrąga wakacyjnego jak znalazł. 1000% Pijalne i letnie to są belgi, blond zwłaszcza, przełożenie jest takie jak między silną wędzonką z Bambergu a solidnym marcowym, to ostatnie spokojnie się wypije litr za litrem, a to pierwsze? Dlatego żeby uczcić lato wziąłem na warsztat Pinta Belgian Tripel with American hops kupiony w ramach 4 +4 I cóż widzim, proszę wycieczki? Dużo owoców suszonych, jabłek, brzoskwiń, cytryn, nuta mineralnego rizlinga, tropikalny sznyt, rzeczywiście lekko i letnio, w nucie dolnej rozmaryn-podejrzewałem go, ze względu na tego rizlinga, do tego pszenica, chałka, ogólnie przyjemnie, nie ma efektu wow. W smaku piwo jest oleiste, nawet jałowcowe, i owocowe. Cierpkie, gruszkowe trochę. Goryczka jest troszkę za wysoka i profil zbyt czysty jak na belgię, pijalność duża, ale 100% tripel to nie jest-zbyt ułożone i brakuje mu słodyczy. Chmielenie może zostać, piwo jest dobre, ale nie zachwycające, tak jak napisali na kontrze.
  18. Maryensztadt sour imperial IPA mango Normalnie chodzi już po naście złotych, a w lidl'u za 8. W zapachu mocno mango, owocowo, do tego jogurt oczywiście, nuta dolna bardzo olejkowa, na razie na plus, w smaku jest kwaśne, gorzkie na początku, ale potem znowu owocowe, ogólnie bardzo jednak na plus i dodatkowo jest w całym tym piwie pierwiastek IPA. Godne polecenia.
  19. Po raz kolejny 4 + 4 wg Lidl'a i choć może oferta troszkę okrojona, to ciekawostki poniższe można było wyrwać w dobrej cenie. Browar za Miastem, Uśmiech Losu, kwas z wiśnią i aronią, 10 blg i 3vol bodajże Wygląda naturalnie, więc brzydko, w zapachu kompot wiśniowy, nuta kwaskowata, ale nie kwaśna ani octowa, odrobina jogurtu, troszeczkę przypomina młode, niskoalkoholowe wina włoskie, typowo stołowe, w nucie dolnej morele, pestki wiśni, w smaku jest obłędne-bardzo owocowe i zarazem wytrawne, orzeźwiające, cierpkie od aronii, kwaskowate od wiśni, brakuje gęstości. Recraft, Berliner Weisse, też aronia i wiśnia, 9 blg i 3,5vol Dla porównania, bardziej połyskliwa barwa, ładniejsze wiśnie mieli, piany brak, w aromacie galaretka wiśniowa i szejk waniliowy, bardziej spożywczo i bardziej na bogato, w nucie dolnej wiśnie, soczyste, kierunek młodego wina wiśniowego, w smaku bardzo ułożone, wiśnie najsampierw, potem cierpka aronia i na finiszu lekki kwas, przewija się trochę wanilii. Lepsze od poprzednika. dla kalibracji przed następnym kwasem, Wrężel Big Game Three torfowy ris z herbatą Piany brak, aromat głównie czekoladowy, bliżej dym, torf, zapałki, szczapki, węgiel, gęsto, ale bez chmielu i bez herbaty, nuta dolna może troszkę herbaciana. Aromat w każdym razie ubożuchny. W smaku czekoladowe, kakaowe, lekka goryczka, taniczność herbaty, ale nic z tego co było w aromacie, żeby bardziej się rozwinęło, duża pijalność, przydałaby się kwaśność, mocno rozbieżne. Nie wszak do dumania i sączenia, Browar Stu Mostów, Berliner Weisse, ze truskawką W aromacie głównie truskawki ze śmietaną, nuta dolna jogurt, ze wszystkich kwasów najlepszy, w smaku orzeźwiające, lemoniadowo, truskawki z Asti, ale nie za słodko, duże wysycenie, nie wiem na ile zasługa browaru z Berlina (bo to kooperacja), ale super. Wrężel, Tropical, wydanie puszkowe, 8zł, to już bez promocji Etykietka ładniejsza niż na butelkach, w zapachu sok pomarańczowy, w oddali sok ananasowy, same soki zapuszkowali?-myślę sobie. Buchnęło zapachem aż miło, w nucie dolnej trochę żywicy, olejku terpentynowego. W smaku bardzo owocowe, goryczka taniczna, rachityczna. To w ogóle nie jest to, co było w butelkach, dość gęste, a przez brak kontry dla soków i słodyczy, równie męczące.
  20. Do Lidl'a trafiło piwo Ale Browaru, Bałtycki Dziad, z jednej strony jest to firma odzieżowa, z drugiej strony chodzi też o wsparcie dla fundacji chroniącej Bałtyk. Parametry lekkie, 12 i 4,8, skład też nieskomplikowany i może w tym tkwi metoda? Etykieta sugeruje jakby to był jakiś mocarz 30+ Do meritum, Bałtycki Dziad Stout, piana jest niewielka, ale chwilę, na pierwszy niuch czekoladowe płatki, mleko z kawą, bardzo aksamitnie, sok z czarnej porzeczki, przyprawowość delikatnie, ale sugestia goździka. W nucie dolnej dużo czekolady deserowej, kawa ziarnisty, palony jęczmień, dużo nut głębszych niż można oczekiwać od stauta, bardzo na plus. W smaku kontynuacja aksamitności, lekko kwaskowate i wytrawne, przełamane nie spalonym jęczmieniem, tylko takim wędzonym i to lekko, dodatkowo nachmielenie (bodajże Marynką) w punkt, goryczka kaskadowa, potem sobie zanika. Fanfary, Ale Browar zaczął warzyć PIWO. Bardzo pozytywne zaskoczenie. Tata pił pils'a, również chwalił (parametry te same, Marynka i Lubelski, i jakieś nowe drożdże od Lallemand'a). W międzyczasie Lidl zaopatrzył się w najnowszą warkę Wrężel Big Game #1, 09.03.2023, taki gęsty sok, nektar brzoskwiniowy, passiflora, banany, w nucie dolnej Chinook i Centennial, ale spokojnie, w smaku fajna goryczka, taka jak w likierach pomarańczowych, perfekcja. Ponieważ wielkimi krokami zbliża/nie zbliża się Oktoberfest, Lidl zrobił tydzień Alpenfest, ale z piwem nie poszalał; żadnego typowego. Wziąłem dwa tylko, bo też ceny bardzo wysokie 1) Zipfer Märzen Marcowe, co ma raptem 5%, Austriacy mają pomysły. Kapsel młodzieżowy, odkręcany, dla idiotów dodatkowo narysowane strzałki. W zapachu puste, w oddali ledwo, jeden najwyżej chmiel-a mają być ze dwa, nuta dolna nic się absolutnie nie dzieje. Słodkawo-kwaśne, chmielu mało, posmak mocno mineralny, ani marcowe, a żeby to piwo było, tobym polemizował. Drogo, ale na szczęście mało-0,33. Jak pamiętam normalnego Zipfer'a, ten był świetny, w stylu Kaiser/Steffl, a to jeśli określane marcowym, to jako oczko wyżej, jest głęboko w dole beznadziei. 2) Radeberger Pilsner Czysty pilzneński profil, pieczone jabłka, podbudowa mocno słodowa, chmiel łąkowy, kwiatowy. W smaku duża goryczka, mocno ziołowa, nawet trochę jak w ajpach. Piwo świetne, niesamowicie pijalne, jedyny minus to mała pojemność, a wysoka cena.
  21. Bardzo ładna promocja, 2 plus 1 puszkowe Lidl. Kto zgadnie co znalazlem?🤑
  22. Miłosław z Panem Makłowiczem poszedł w tango z Żabą i chyba jest słabo, bo piwo zalega i jeszcze cena 6zł. Natomiast Lidl przeszedł do kontrofensywy i u nich Makłowicz jest za 4,49 i jak dziś znalazłem nierozpakowaną paletę, to w pudełku straszyły jeno 4 sztuki. Hazy Session IPA, najważniejszy składnik sok z mandarynek z Dalmacji, czyli jak się sok skończy, to i piwa może nie być. Piwo jest dość gazowane, w zapachu najpierw mirinda, później chwilę chmiel kwiatowy, troszkę sznytu marakuja i limonka, ale najbardziej to kumkwat. Nuta dolna sporo soku owocowego, pachnie jak rasowy radler, w smaku jest prze-lekkie, mandarynki wyczuwalne, próba jakiejś lekkiej goryczki, ale brak podbudowy słodowej, może-ć i z 10 blg, ale 12,2? Za bardzo nasycone i mało sesyjne. IPA oczywiście to nie jest, ale za tę cenę jest to ciekawe Fruit Ale i widać, że mandarynki nie wypadły sroce spod ogona, jest to jakość porównywana np. z Hiszpanią. Piwo nazywane Enkel czy pojedyńcze lub też Patersbier, to piwo przeznaczone głównie do konsumpcji mnisiej, czyli takie, żeby można było zebrać zioła, wyplewić ogródek i nie zataczać się podczas mszy, ani tym bardziej nie złamać ślubów milczenia. Pinta w ramach Lidl'a i Classic cośtam uwarzyła Single Abbey, czyli właśnie to, 12 blg 5,5%, półlitry za 8zł, niestety skład nieznany, można się tylko domyślać. Tradycyjnie jest jeden słód, cukier trzcinowy i przyprawy, czyli po belgijsku, ale Enkel nie jest ani blond'em jakby się mogło wydawać, ani cieńkim saison'em. Cóż mamy? Mało gazu i bardzo klarowne, wygląda ewidentnie jakby na jednym słodzie, w zapachu najpierw świeżo skoszona trawa, ale za moment przejrzała renkloda, nawet trochę imbiru, pachnie belgią. Nuta dolna biała porzeczka, trochę lakieru-choć może wydawać się jako emulsja, ale to wrażenie bardzo ulotne, pieprz z kolendrą. W aromacie jest bardzo na plus. W smaku goryczka trawiasta, przechodzące w stare ziele, bylica nadmorska, ale potrzebowałaby kontry, a tu tylko 12 blg, a cukru jeśli jest, nie wyczuwam. Enkel mocniej chmielony, ale jednak Enkel.
  23. Żabka, 6,50zł, piwo Double IPA, browar...Jagiełło😲 Piwo uwarzone z lubelskimi piwowarami domowymi, w składzie Książęcy, Izabela i Cascade dzięki Polishhops, parametry jak dla single, 14,2 i 6,1, w zapachu chleb żytni, bardzo zbożowo, w tle majaczy może banan, skórka mandarynki, tyle zapowiadanych tropików, ale pachnie czysto, w nucie dolnej dochodzi lekka, minimalna oleistość, w smaku owszem, goryczka, na finiszu, łodygowa, tępa, za niskie blg i mamy efekt, mało pijalne, ale da się wypić.
  24. Piraat Triple Hop I już nowsza warka się ukazała, a dodatkowo można ją było wyrwać jako jedno piwo w ramach 4 + 4 w Lidl'u. 23.02.24, bardzo wyraziście chmielone, nawet jak jaki pilzner, w nucie dolnej kwiatowo-ziołowy chmiel, rumianek, w smaku dużo chmielu i niestety też nuta żelazista, bardzo pod strong lager, goryczka długa i zalegająca, zdecydowanie słabo, ale z drugiej strony bez zobowiązań. Pełni swoją rolę czyli zastępnik jasnego pełnego, a alkohol dobrze ukryty, bardziej taki Duvel, wygląda i smakuje jak pilsik, a naprawdę jest czachołupem, schłodzone będzie też smakować, ale lepsze w temperaturze pokojowej. Gulden Draak, warka 07/02/24 na tapecie, bo przecież w takiej cenie jak dziś grzech nie wziąć. Piany brak, w zapachu rodzynki, daktyle, bakalie, bardzo słodko, nie ma chmielu. Nuta dolna, korzenne wiśnie. W smaku mało gęste, podchmielone, przez to niemęczące i bardziej półwytrawne. Stosunkowo za świeże, ale bardzo dobre, smok od ogona strony. Wrężel Obibock Najnowszy wypust. Chleb, karmel, ale też przyprawy, cynamon, chmiel ziołowy-piołunowy. W nucie dolnej grzanki z marmoladą. W smaku za dużo słodu monachijskiego ciemnego, bo jest wrażenie dodatku palonego jęczmienia i chmiel za mocny-liście piołunu. Tamta warka była dużo lepsza. Coś niedobrego dzieje się z wrężlem, bo i tropical się spsił, teraz obibock nie ma nic ze swojej świetności. Duży spadek formy.
  25. Burton zabutelkowany, wyszło 11vol. Wzorem był browar Salt, który warzył trzy burton'y, 28blg (10,5vol), 26 blg (11vol) i 23,5blg (również 11vol). Kiedy zbankrutował i został wykupiony przez Bass za ponad milion funtów, minęło sporo czasu i na miejscu browaru pojawił się nowy browar, który niestety nie wyciągnął żadnych wniosków z miejsca i warzy takie oto potworki: https://towerbrewery.co.uk/our-beers/ a jeden z nich nawet nazywa, że to Salt's, tak jakby Salt brał się za takie wysłodziny. Niestety to chichot historii.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.