Jump to content

Dominik_Bydgoszcz

Members
  • Content Count

    87
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

Recent Profile Visitors

547 profile views
  1. Koledzy, mam szybkie pytanie. A w zasadzie dwa. Aktualnie w użyciu mam dwa fermentory. W pierwszym brewkit "Cooper Draught" aktualnie na ciechej, ale w niedziele minie 3 tygodnie od przygotowania. Drugi fermentor to "Belgian gold ale" od Gozdawy. Cooper draught jak mi wytłumaczono fermentował początkowo w za wysokiej temperaturze (22C). Belgian Gozdawy natomiast puściłem poniżej zalecanych 16C-22C. Uwodniłem drożdze w 24C, następnie schłodziłem wszystko do 18C i je dodałem. Sugerując się wskazówkami, że im chłodniej, tym lepiej - zostawiłem wszystko z pomieszczeniu roboczym, gdzie temperatura spadła do 11-14 stopni. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć o temp brzeczki, ale zakładam, że była zbliżona do otoczenia. Po 3 dniach w okolicach 12-15C przeniosłem fermentor do schowka pod schodami, gdzie mam bardzo stabilne 18-19C. Wszystko jest tam od około 24 godzin. Moje pytanie brzmi, czy ta za niska temperatura nie pokrzyżuje mi szyków? Drożdze BFSAY z zestawu. Chcę potrzymać teraz kilkanaście dni wszystko w 18-19 i na koniec podnieść temp do 20-21C. Za kilka minut sprawdzę gęstości i temperatury i wtedy będę trochę mądrzejszy. Mam paczkę chmelów Gozdawy "Citrusy" i zastanawiam się, czy nie dodać ich do któregoś z piw? Gdzie by to bardziej pasowało? Czy odpuścić sobie kombinacje? Mały update po szybkim sprawdzeniu: Cooper Draugh: OG = 1.042 / 10.5 FG = 1.006 / 1.5 Dające się wyczyć nutu owocowe, prawdopodobnie efekt fermentacji w wyższej temperaturze. Po zmniejszeniu do 18.2-18.5C spokojnie sobie dofermentowało i czas na butelkowanie. Lekka goryczka jest na szczęscie wyczuwalna ;). Gozdawa belgian gold ale: OG = 1.036 / 9.0 Gęstość po 4 dniach (3 w chłodzie i pierwszy w 18C) = 1.030. Fermentacja powoli rusza, na piwie widoczne bąbelki. Samo piwo bardzo mętne i o zaskakującym miodowym posmaku.
  2. Dzięki. To bardzo ciekawa opcja, muszę poczytać trochę DIY na forum o tym jak to się przygotowuje. To już wyższa szkoła jazdy mimo wszystko...
  3. Nie wiedziałem, że możemy po prostu użyć 2 puszek także dzięki. Niestety już nie uda mi się niczego kupić, bo jak pisałem wszystko tutaj wymiecione. A już na pewno produkty Gozdawy. Mówisz o 18C - czy mam przez to rozumieć, że przed zadaniem drożdzy taką mam mieć temp? Czy zjeżdzamy do 16 i fermentacja ma nam podnieść o te przysłowiowe 2 sopnie do 18C? W jaki sposób tak precyzyjnie jesteś w stanie regulować temp? Czy to tak mniej więcej?
  4. Daj link. Już nic nie zmieniaj. Pierwsze dni są najważniejsze przy fermentacji. https://homebeer.pl/pl/p/Piwo-domowe-Belgian-Gold-Ale-Gozdawa-Klasa-Piwosz-1%2C7kg/979 Szukam na ebayu ekstraktu słodowego i jestem pod wrażeniem cen. Polska to 30zł za puszkę 1,7kg , UK dwa razy tule co najmniej...
  5. Rozumiem, zacieranie jest następnym krokiem. Póki co to ostatnie 3 brewkity, szkoleniowe. Chcisłem opanować podstawy. Po wprowadzeniu lockdownu bardzo cięzko dostać cokolwiek w Anglii, na serio wszystko schodzi na pniu i cieszyłem się, że udało mi się dostać cokolwiek.
  6. Oba piwa które ostatnio robiłem były słodzone beer enhancerami 2 Coopersa, także nie jest źle. Akurat mam kilogram dekstrozy i zastanawiałem się jak wielkim grzechem będzie podmiana tego do tego belgian goldena.
  7. Najważniejsza jest fermentacja. Do belgijskich daje się cukier kandyzowany. Nie do wszystkich oczywiście. No w rozpisce wyrażnie napisano, że połowa cukru to kandyzowany. Będę musiał gdzieś go upolować w najbliższych dniach, ale nie ma co się śpieszyć bo póki co oba fermentory mam zajęte a sam brewkit idzie już drugi tydzień. Na szybko doczytałem w sieci, że rekomendują 23-25C. To powinienem zjechać z temp fermentacji do tych 18-20, a potem podnieść temp na cichej o te 2 stopnie?
  8. A ja naiwny cały czas myślałem, że producent przedając brewkit dopiera drożdze do tego co chcemy osiągnąć. Czyli do Gozdawy belgian gold ale mogę na porzykład zapodać US-05 i nie bawić się w żaden kandyzowany cukier tylko użyć zwykłego cukru piwowarskiego i wyjdzie mi coś bliższego zwykłemu Ale?
  9. W kuchni mam taki schowek, mam tam 19C. To chyba będzie idealne miejsce, chociaż strasznie ograniczy to jego użyteczność. Ale Coopersa jeszcze nie sprawdzałem, chyba przed przeniesieniem na szybko sprawdzę gęstość i temp. Z ciekaowści, i tak będzie fermentował tam jeszcze 2 tygodnie. Temperatura 23.1C, gęstość początkowa 1.038 spadła po 8 dniach do 1.006, czyli teraz w zasadzie 2 tygodnie cichej w tych możliwie najbliższych 18C stopniach. Smakowo nie mam jakichś zastrzeżeń, jest troszkę goryczki i myślę, że nie będzie źle. Mamy jeszcze 2 tygodnie do butelkowania, więc niech tam się wygryza. Czekam na ostatni brewkit - Gozdawa belgian gold ale, dokupiłem dodatkowo chmiel "cytrusy" - ten brewkit w takim razie już tutaj postaram się skonsultować.
  10. Byłem przekonany, że zalecenia producenta dla stouta (24C) powinny być spełnione i to był w zasadzie większy problem niż przeniesienie doschowka do około 20 stopni, bo tyle mam (albo i mniej) w pomieszczeniu roboczym. Dlatego trzymam wszystko w domu. Czy warto na tydzień wynieść do chłodnego schowka? Analogicznie dla draught ale Coopersa - oni zalecają 21-27C, trzymam w 22C. Czyli też do schowka? Sprawdziłem - w tej chwili w schowku 15C. Troche za mało, reszta domu 22C.
  11. Dzięki wielkie za podesłanie linka. Zakładam, że nie chcesz być niemiły i stąd nie komentujesz pozostałych rzeczy?
  12. Szanowni Koledzy, Mam kilka pytań dotyczących domowego warzenia piwa. Od jakiegoś czasu bawię się w warzenie używając brewkitów, traktując to jako trening. Mam za sobą kilka warek na bazie gotowców brytyjskich i produktów browaru Coopers. Przerabiałem różne opcje na przykład zmianiając cukier, cukier browarniczy i mieszanki różnych słodów. Przeważnie używałem wody mineralnej, ale dwa tygodnie temu zdecydowałem się na użycie zwykłęj kranowej wody. Użyłem jej do przygotowania irish stouta (John Bull) oraz draught ale (Coopersa). Wydaje mi się, że w miejscu gdzie mieszkam wda jest całkiem ok i nie powinno to jakoś źle wpłynąć na piwo. Do tej pory udało mi się uniknąć jakichkolwiek infekcji oraz granatów. Może dlatego, że staram się bardzo dokładnie przygotować sprzęt i generalnie dbać o sterylność procesu. Granatów również nie uświadczyłem - chociaż dosładzałęm przy buletkowaniu na przykład przy pierwszej warce dodając roztwór cukru strzykawką hehe. Tak, bo był lekki chaos. Potem już dodawałem wyliczoną ilość bezpośrednio do fermentora przed rozlewem oraz ostatnio użyłem tabletek cukrowych Coopersa. Ostatnie rozwiązanie całkiem się spisuje, tym bardziej, że lubie raczej mniej gazowane piwa. Dobra, bo się rozpisałem trochę nie na temat. Chciałem spytać jakie są rekomendowane czasu wygryzania się piwa po butelkowaniu? Pamiętam, że pszeniczniak wygryza się dość szybko i zaleca się go pić kilka tygodni po zabutelkowaniu. A jak wygląda to dla na przykład takiego irish stouta albo zwykłego ale? Co wpływa na smak, na to w jaki sposób on się z czasem zmienia? Jedyną rzeczą jaka mi wpada do głowy jest temperatura. Wiem, że po butelkowaniu zaleca się trzymać piwo w temp pokojowej przez te 1-2 tygodnie. Przeważnie zostawiam piwo na minimum 2 tygodnie i ptem co jakiś tydzień sprawdzam jedno. Ostatnio wygrzebałęm pierwszego zaginionego gdzieś w czeluściach schowka bittera, który leżał sobie tam 3 lata i był pijalny. To było moje pierwsze piwo rozlane 3 lata temu, troszkę wodniste i niekoniecznie najlepsze na świecie - ale po tych 3 latach smakowało całkiem ok, powiedział bym, że nawet lepiej niż kilka miesięcy po rozlaniu. Wszystkie mije piwa trzymam sobie w schowku, jest tam ciemno i dość chłodno. Moje pytanie wzięło się stąd, że właśnie od tygodnia irish stout jest sobie na cichej. Wczoraj pobrałęm próbkę kontrolną i sprawdziłem gęstość, temperaturę i co najważniejsze smak. No i póki co nie jestem zbytnio nim zachwycony, bo mimo tego, że rozrobione zostało do 18 litrów to nadal smakowo niekoniecznie mnie zachwyca. Czuć je w taki specyficzny jakby tani sposób, nie wiem jak to określić dokładnie. Wszystko zrobione zostało zgodnie z procedurą. Uwodnione w 24C drożdze dodane do brzeczki o temperaturze 24.5C, czyli zgodnie z wymaganiami (21-27C). Gęstość na starcie to 1.042, po dwóch tygodniach spadła do 1,006 co daje takie 5, może 5.5%. Alkohol o dziwo dość mocno jest wyczuwalny, a brak jest troszkę tego smaku. Acha, w tym przypadku użyłem cukru drowarniczego (dekstroza o ile dobrze pamiętam). JAk zawsze nie miałem żadnego bulkania, chociaż pokrywę łądnie wypchnęło. Teoretycznie fermentacja ustała, ale zawsze sostawiam sobie piwko na te 2 tygodnie cichej. No i tu moje pytanie w końcu - kiedy, zakładając rozlew w następną sobotę (czyli 3 tygodnie po przygotowaniu) moę oczekiwać wygryzienia się piwa? Z góry dzięki za odpowiedzi.
  13. Zrobiłeś trochę na opak... trzeba było zacząć niżej i podwyższać temperaturę stopniowo. No ale jak nie mogłeś czekać to nie mogłeś... Miejmy nadzieję, że mimo wszystko wyjdzie dobre! Zacząłem wszystko od razu po pracy i do 22.30 mimo wystawienia fermentora na zawnątrz oraz (w akcie desperacji) chłodzeniu w zlewie w pomieszczeniu użytkowym zimną wodą - tylko tak udało mi się zjechać. Sprawdziłęm teraz temperaturę w schowku - okolice 16 stopni. Brzeczka wygląda jakby nic się tam specjalnego nie działo, ale poprzednia wyglądała tak samo. W zasadzie pierwszy brewkit dość ostro fermentował, ale tam chyba ogólnie temperatura startowa była jeszcze wyższa (słąbo przemieszałem). CZyli na warzenie tylko weekendy - i to ze wszesnym startem raczej zostają.
  14. Dzięki. Przeniosłem i czekam na start. Sent from my M5 using Tapatalk
  15. Właśnie zrobiłem pszeniczniaka z brewkitu Coopersa. Nie mogłem dłużej czekać na zbicie temperatury i dodałem drożdże w 24.5C. Nie mam żadnej informacji o temperaturze i stąd moje pytanie czy lepiej na te pierwsze dni zostawić w schowku gdzie mam około 16 czy 18 stopni, czy w domu gdzie jest około 20 do 21? Sent from my M5 using Tapatalk
×
×
  • Create New...