Skocz do zawartości

Pierre Celis

Members
  • Zawartość

    3278
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

6 obserwujących

O Pierre Celis

  • Tytuł
    Hoegaarden
  • Urodziny 21.03.1925

Ostatnie wizyty

4170 wyświetleń profilu
  1. Wołyń, z pewnością każdy zna historie tych ziem. Jednakże mało kto orientuje się jak wyglądają te ziemie w dzisiejszych czasach. Na próżno szukać w Internecie rzeczowych stron dotyczących tego zakątka świata. A szkoda, wszak tamtejszy obszar, przynajmniej z perspektywy piwosza przedstawia się nad wyraz obiecująco. Na korzyść Wołynia przemawia wiele aspektów, jednakże (jak dotąd) żaden z nich nie przekonał polskiego turystę do wizyty w tej części Ukrainy. Trudno jest mi to zrozumieć, wszak znajdziemy tutaj liczne architektoniczne perły oraz piękne krajobrazy (nawet w listopadzie). Na domiar tego, wszystko to mamy w zasięgu dwóch godzin jazdy samochodem od polskiej granicy. Nic tylko jechać i odkrywać nieznane szlaki, malownicze wsie i miasta. Jest jeszcze coś o czym zapomina przeciętny polski piwosz. Działają tutaj liczne browary, w tym trzy o pięknych tradycjach piwowarskich. Dziś między innymi o jednym z nich. Zapraszam Was do Równego, największego miasta tego regionu. Samo miasto nie wywarło na mnie dużego estetycznego wrażenia. Piętno sowieckiej architektury zostało tutaj na tyle mocno odciśnięte, że trudno doszukać się było śladów pięknej kresowej formy. Mimo, to czułem się tutaj dobrze, między innymi za sprawą siedmiu browarów, które ulokowały swoje siedzimy. Dziś opowiem Wam o dwóch z nich. Czemuż to o dwóch browarach? Ano, dlatego że oba działają pod jednym adresem. I to nie byle pod jakim adresem! Ulica Kopernika, posesja numer 9. Ten adres każdy szanujący piwosz z tego miasta zna doskonale. Pod tym właśnie adresem działa nieprzerwalnie od 1905 roku browar, który wytwarza znakomite piwo , które cieszy podniebienia kolejne pokolenia miejscowych piwoszy. Mimo, że losy tegoż przedsiębiorstwa podobnie jak i tych ziem, nie zawsze były pomyślne, to sądzić mogę, że browar wypłyną w końcu na spokojne wody, które pozwolą mu na długie i szczęśliwe funkcjonowanie. A wszystko to za sprawą obecnych właścicieli, którzy przejęli zakład w 2005 roku w stanie prawie agonalnym. Nowi właściciele nie tylko postanowili odnowić park maszynowy i odświeżyć markę rówieńskiego piwa, ale również zdecydowali się odrestaurować gruntownie zabudowania browaru, które obecnie uchodzą za wizytówkę miasta. Po prostu nie sposób nie zakochać się w tym miejscu! A jest naprawdę w czym! Co ciekawe, w miejscu gdzie przed 1939 rokiem funkcjonowały biura i magazyny browaru, nowi właściciele zafundowali piwoszom (aż) cztery lokale gastronomiczne, dedykowane pod konkretnego klienta. Na parterze funkcjonuje przestronna firmowa restauracja browaru, a na piętrze nocny klub. W piwnicach zaś kufloteka pełniąca jednocześnie firmowego sklepiku oraz ….browar restauracyjny. Tak, tak! Niezależny od dużego browaru, mały browar, nieustanie eksperymentujący. Zanim jednak udamy się do browaru „Kant”, bo tak nazywa się tamtejszy browar restauracyjny, warto zapoznać się z funkcjonowaniem „głównego” browaru, jakim jest browar „Rivnenskyj Pivovarnyj Zavod Riven”. Jak już wspomniałem browar zmodernizowano gruntownie w 2005 roku. Wymieniono m.in. warzelnie o wybiciu 30 hektolitrów oraz tanki leżakowo-fermentacyjne. Poszerzono również ofertę browaru. Oprócz kultowego „Zhigulevskie” ( piwo jasne, dolnej fermentacji, 11,0blg), przywrócono po ponad 60 latach markę Bergszlos, w dwóch odsłonach . „Bergszlos Svitle” (piwo jasne, 14,5blg z dodatkiem miodu) oraz „Bergszlos Chornyj” (piwo ciemne, 13,0blg). Uzupełnieniem oferty jest piwo „Riven Premium (piwo jasne; 12,0blg) oraz „Prazke” (piwo jasne; 12,0blg). Wszystkie te piwa, rzecz jasna, można skosztować w wersji lanej w przybrowarnianej restauracji w przedziale cenowym 2,2zł-2,7zł za kufel półlitrowy. Warto również wspomnieć o fantastycznej kuchni, która serwuje nie mniej smaczne potrawy co same piwa. Gdy zapoznamy się gruntownie z całą ofertą „dużego” browaru, warto zajść do podziemi browaru, gdzie od drugiej połowy 2015 roku działa browar restauracyjny „Kant”. Wystarczy przejść przez próg drzwi a poczujemy się tutaj nad wyraz miło. Jest tutaj wyjątkowo przestronnie, gdzie kamień i światło odgrywają tutaj pierwsze skrzypce. Rzecz jasna na honorowym miejscu zainstalowano dwunaczyniową warzelnię o wybiciu pięciu hektolitrów, pochodzącą od czeskiego producenta. Tuż za nią znajdują się cztery otwarte wanny fermentacyjne oraz dwa zbiorniki leżakowe. Niemniejszą atrakcją jest duże palenisko, umiejscowione w głębi głównej sali, gdzie przyrządzane są najwartościowsze pozycje z menu restauracyjnego. Jednakże nie mniejszą atrakcją jest piwna oferta lokalu, która może udobruchać najbardziej wybrednego piwosza. Kartę otwiera poczciwa klasyka w postaci czeskiego pilsa (12,5blg), weizenbocka (15,0blg) oraz wittbira (12,0%). Kolejne pozycje, to już nowofalowe spojrzenie na piwowarstwo. Wśród nich znajdziemy takie perełki, jak: AIPA(16,0blg), Expresso Stout(13,0blg), Belgian Red Ale (13,0blg), Belgian Golden Strong Ale (18,2blg), Brut IPA (16,0blg), Milkshake NEIPA(16,0blg) oraz Single Hop –Amarillo (13,0blg). Prawda, że brzmi to niebywale. Mało tego, podobnie co brzmi również i dobrze smakuje! A wszystko to, w niebywale niskich cenach. 5,2zł za półlitrową szklanicę. Mam nadzieję, że zachęciłem was tym wpisem do odwiedzin naszego wschodniego sąsiada. Gorąco polecam! . . . . . Leżakownia Rivnenskyj Pivovarnyj Zavod Riven . Oferta Rivnenskyj Pivovarnyj Zavod Riven . Warzelnia browaru „Kant” . . Pils oraz Stout od Kanta . Wnętrze firmowej gospody browaru Rivnenskyj Pivovarnyj Zavod Riven . Zejście do kufloteki browaru . Pomnik rówieńskiego piwosza View the full article
  2. Janusz Moczywąs, Desitka oraz Polish Pale Ale. Czy Kraft Roku okaże się zwyciężcą testu? View the full article
  3. Podczas Poznańskich Targów Piwnych porozmawiałem z Agnieszką Dejną na temat zmian jakie czekają Browar Spółdzielczy. A przy okazji spróbowałem niskoalkoholowej nowości – Supłowego i dla przeciwwagi – Lódolfa czyli wymrażankę leżakowaną w beczce po czerwonym winie! View the full article
  4. Przed piwnymi imprezami odbywającymi się na przełomie października i listopada stanęło zasadnicze pytanie: czy nastąpi przełamanie spadkowego trendu? Frekwencja na poprzednich edycjach okazała się dramatycznie niska w porównaniu z latami świetności. Czy nie zmieniając formuły, takie imprezy piwne przyciągną jeszcze satysfakcjonującą dla wystawców liczbę odwiedzających? Zaskakująco, okazało się, że tak. Może pomogło okrojenie festiwalu do dwóch dni, może organizatorzy odwalili kawał marketingowej roboty. A może jedno i drugie. W każdym razie rzecz imponująca. W Poznaniu na targach w piątek było pełno ludzi, a i w sobotę przed niektórymi stoiskami kłębiły się długie kolejki. No właśnie – przed niektórymi. Nie ma co ukrywać – tegoroczne PTP to była, z kilkoma wyjątkami, średnia półka polskiego craftu. Niektórych kontraktowych inicjatyw w życiu nie próbowałem i bardzo możliwe, że nigdy nie spróbuję. Nie sposób wypić wszystkiego i niespecjalnie się tym martwię. Zresztą taki stan rzeczy przewidywałem już dwa lata temu, pisząc że takie festiwale potrzebne będą przede wszystkim nowym inicjatywom, desperacko potrzebującym rynkowego zauważenia. Co jednak dla mnie jest najważniejsze na tego typu festiwalu? Spróbować oferty browarów z regionu. Cieszę się, że choć połowicznie się to udało. Poczynając od nowości z Grodziska Wielkopolskiego czyli imperialnego grodzisza, przez ciekawie zapowiadające się, eksperymentalne próbki Browaru Fortuna, na piwach Browaru Sady spod Poznania kończąc. Wspomnieć trzeba miejscowych weteranów – Golemy (w kooperacji ze Szpuntem) zaoferowały fajną zabawę z IPA czyli dwa warianty piwa o nazwie ZEROIBU i STOIBU, a wracający po przerwie SzałPiw polewał najlepszego chyba jak dotychczas Kociambra i niespodziewanie miał na sprzedaż kilka egzemplarzy Buby Extreme! Dobrego piwa, mimo wszystko, nie brakowało, a wiatr nie śmigał po hali jak rok temu. A trochę mógłby. Bo niewydolna wentylacja nie radząca sobie z oparami pochodzącymi z foodtrucków z hali obok, była dla mnie najsłabszą kwestią tej edycji. Rano ubranie tak waliło fryturą, jakbym sam przesiadywał nie pod stoiskami piwnymi, a tymi z żarciem. No nie. Dwa słowa o KPR. Podtrzymuję opinię, że ten konkurs to główna atrakcja PTP. I nie chodzi o konkursowe rozstrzygnięcia. Znacie moje zdanie na ten temat. Konkurs jest ważniejszy dla branży niż dla konsumenta, choć niewątpliwie tym mniej rozpoznawalnym browarom pomoże w budowaniu prestiżu. Tu chodzi o klimat ceremonii wręczania nagród i radość na twarzach piwowarów. Chodzi o odrodzoną ciągłość sięgającą tradycji Festiwalu Birofilia. Jakby nie było, KPR to święto polskiego rzemieślniczego piwowarstwa, chociaż w mocno okrojonym składzie. View the full article
  5. Chmiel Sorachi Ace – przez jednych lubiany, przez innych znienawidzony. Obarczony ciężkim brzemieniem oczekiwań konsumentów, doszukujących się w nim aromatów kokosa, które nie zawsze się pojawiają, często powodując rozczarowanie. Czy aby na pewno słuszne? Jak powstał i jaki naprawdę jest chmiel Sorachi Ace? Na te pytania próbuję, wraz z Browarem Jastrzębie, odpowiedzieć w dzisiejszym filmie.... Read More The post Klątwa kokosa – trochę o chmielu Sorachi Ace appeared first on Małe Piwko Blog. View the full article
  6. Jedną z ciekawszych premier na Poznańskich Targach Piwnych było Imperialne Grodziskie uwarzone w kooperacji z amerykańskim Live Oak. Jaki był pomysł na to piwo, jakie surowce zostały użyte i jak to w ogóle smakuje? O tym wszystkim w rozmowie z Marcinem Ostajewskim! View the full article
  7. Na specjalną okazję specjalne piwo – przeleżakowany 8 lat Porter Bałtycki z Browaru Ciechan! View the full article
  8. Pierre Celis

    test Viking Brewmaster Challenge

    Już po raz drugi na konkursie Vikinga piwowarzy skrzyżowali łyżki piwowarskie. Tym razem motywem przewodnim była wariacja na temat grodziskiego. Późnym porankiem 8 września 2018 w pałacu Piotrawin zebrało się kilkanaście osób związanych z piwem rzemieślniczym. Piwowarzy zawodowi, blogerzy, uznani piwowarzy domowi – wszyscy pełni sił do całodniowego warzenia. Kibicowała im zebrana publiczność, która odwiedzała równolegle odbywające się Chmielobranie (więcej o tej imprezie tutaj). Słód, chmiel i drożdże Konkurs został zorganizowany przez słodownię Viking Malt, która zaopatruje w słód zarówno browary przemysłowe, jak i te domowe. A jako, że konkurs rozgrywał się podczas Chmielobrania Polish Hops, zatem i chmielu nie brakowało. Jeśli dodać do tego Fermentum Mobile, czyli polskiego producenta drożdży i Browamatora, czyli dostawcę sprzętu, to mamy wszystko, co potrzeba do uwarzenia piwa. Warto też wspomnieć o wsparciu Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Jego prezes Artur Kamiński, cały dzień biegał z mikrofonem, wytrwale przepytywał uczestników, nagrywał filmy, animował i – jednym słowem: nakręcał całą imprezę. Drużyny Szczęśliwa szesnastka uczestników została podzielona na cztery drużyny. W każdej znalazło się czterech uczestników prowadzonych przez kapitana, doświadczonego piwowara-rzemieślnika. Każdy z nich otrzymał koszulkę z symbolem Viking Malt w kolorze swojej drużyny: szarej, białej, czerwonej lub czarnej. Żeby zachować maksymalną neutralność, uczestnicy zostali do drużyn rozlosowani, jednak według klucza: w każdej drużynie piwowar rzemieślnik, piwowar domowy, bloger, oraz „szczęściarz”. Do tej ostatniej kategorii mogli się zaliczyć ci, którzy do konkursu zgłosili się samodzielnie, aplikując na stronie Viking Malt. Żeby zakwalifikować się do Brewmaster Challenge musieli nakręcić film, w którym udowodnią, że nadają się na piwowara. W ten sposób do konkursu zakwalifikował się chociażby Huber Krech, który jest znaną postacią piwowarską w Kotlinie Kłodzkiej. Skład drużyn: szara: Jakub Piesio, Magda Bergmann, Hubert Krech, Piotr Pszczółkowski biała: Krzysztof Juszczuk, Małgorzata Węgierska, Przemek Iwanek, Marcin Lichtarski czerwona: Darek Piecuch, Mateusz Waszczuk, Michał Janiak, Dominik Połeć czarna: Tomasz Michalski, Łukasz Szynkiewicz, Michał Stemplowski, Artur Kaleta Rywalizacja Gdy drużyny zostały wybrane, przyszła pora na test. Uczestnicy musieli się zmierzyć z 30 trudnymi piwowarskimi pytaniami. Motywacją były nagrody: czyli sprzęt, na jakim będą mieli warzyć piwo. Warto było się starać, by uzyskać jak najlepsze wyposażenie, jak na przykład Braumeistera, czyli automatyczny kociołek do warzenia. Gdy już drużyny skompletowały sprzęt można było zająć się właściwą pracą. Na początku – ustaleniem receptury i dodatków. Piwem konkursowym była wariacja na temat grodziskiego, zatem podstawą był wędzony słód. Trzeba było dobrze zastanowić się, jaki tak właściwie ma być ten grodzisz. Ile ekstraktu, alkoholu, jaki skład i jakie dodatki. A trzeba przyznać, że wybór tych ostatnich był szalony. Po konsultacjach zapadły decyzje: szarzy warzą imperialnego grodzisza, biali z dodatkiem herbaty lapsang, soku jabłkowego, malin, śliwek i dzikich drożdży, czerwoni z kwiatem klitorii barwiącym na niebiesko, a czarni z malinami, jaśminem i bakteriami kwaszącymi. Co z tego wyszło? Warzenie trwało cały dzień. Zaś wieczorem była okazja do bliższego poznania się i zabawy. W altance królowała gitara Filipa i chóralne śpiewy, a w środku merytoryczne dyskusje przy piwie i konkursy Chmielobrania. A co wyszło z piwa? Które okaże się najlepsze? Przekonamy się prawdopodobnie 8 grudnia 2018 roku w Warszawie. W multitapie The Taps będzie okazja spróbować wszystkich piw i przekonać się, która drużyna okazała się najlepsza. zdjęcia dzięki uprzejmości Viking Malt The post test Viking Brewmaster Challenge appeared first on Kraftmagia. Przeczytaj cały wpis
  9. Powrót do warzenia ulubionych „belgów” 🙂 Zapasy mocnych belgijskich piw w piwnicy mocno stopniały, więc postanowiłam uwarzyć piwo, które świetnie rozgrzewa i poprawia humor w zimowe wieczory, a przy tym jakich wspaniałych wrażeń sensorycznych dostarcza 😉 Belgian dark strong ale inaczej zwany quadruplem, piwem poczwórnym, czy też quadem jest najmocniejszym, […] Artykuł Belgian Dark Strong Ale/Quadrupel – relacja z warzenia pochodzi z serwisu blog.homebrewing.pl. View the full article
  10. Październik, przynajmniej w Warszawie, upłynął nam pod znakiem kranoprzejęć. Nie było weekendu, by któraś ze stołecznych inicjatyw nie zrobiła przeglądu większej liczby oferowanych przez siebie piw. Słusznie, piw na sklepowych półkach coraz więcej i warto dać się poznać bliżej konsumentom, przynajmniej tym którzy chcą (i mogą) się wybrać do lokalu. Mieliśmy zatem kranoprzejęcia Hopito, Wokandy oraz BeerLabu. Miesiąc zakończyliśmy z przytupem dziewiątą edycją Warszawskiego Festiwalu Piwa. Trudno w to uwierzyć, ale w październiku nie wystartował z warzeniem żaden nowy browar. Niespecjalnie też słychać było o nowych kontraktowcach. W tym miejscu warto wspomnieć o oficjalnym dniu otwartym w Browarze Błonie. Skala produkcji robi wrażenie. Piw aspirujących do tytułu w październiku nie brakło. Wygrało to najszerzej dostępne, będące zarazem dobrym prognostykiem na przyszłość dla weteranów rzemieślniczej sceny! AleBrowar – New England DDH DIPA Citra & Galaxy New England Double Dry Hopped Double India Pale Ale, 20° Blg, 8.9 % alk. To dopiero drugi tytuł Debiutu Miesiąca, a pierwszy samodzielny dla AleBrowaru! Nie ma się co oszukiwać – piwa pierwszej rzemieślniczej inicjatywy wyspecjalizowanej w piwach górnej fermentacji robiły duże wrażenie, ale w pierwszych latach piwnej rewolucji. Potem czar prysł i AleBrowar utracił dobrą prasę. Niech to piwo będzie zapowiedzią zmian na lepsze. A jest się czym zachwycać. Tak pijalne piwo przy takich parametrach? Absolutnie nie czuć, że mamy tu aż taki kaliber. I to zarówno w kwestii ballingu jak i woltażu. To naprawdę cichy zabójca. Początkowo urzeka uderzeniem świeżego aromatu – pomarańcze, grejpfrut, trochę mandarynki, egzotyczne tropiki i na końcu subtelna nafta. Pierwszy łyk i odczucie owocowej soczystości, gładkości, a nawet „puszystości” tekstury i pełni smaku. W pierwszym odczuciu wyczuwalna całkiem konkretna goryczka, z czasem łagodniejąca i ustępująca lekkiej słodkości w posmaku. Mimo tych wszystkich składowych, piwo jest świetnie ułożone i wszystko tu ze sobą dobrze gra. Oby kolejne partie trzymały ten wysoki poziom! A tu dwa pierwsze podejścia do tego piwa – na WFP razem z Michałem Saksem i w trakcie Dłutowskich degustacji w ślepym teście wraz z Rockmillem i Stu Mostów! W wyróżnieniach ciekawie – jest niskoalkoholowe, jest czeski pils, są kolejne DDH. Ale też piwa leżakowane w beczkach po winach oraz te fermentowane lub dofermentowywane brettami. Artezan – Brett Cymbopogon Ocena piwa Artezan – Bajka o Dzbanie Ocena piwa Cztery Ściany – Hacjenda Moscatel Roxo BA Ocena piwa De Facto – Barakito Ocena piwa Funky Fluid (Gryf) – Half Time Ocena piwa Łańcut – Rajský Plyn Ocena piwa Pracownia Piwa – Lab 33 Ocena piwa Rockmill (Bytów) – Above & Below Ocena piwa Rockmill (Bytów) – Climb A Tree Ocena piwa Stu Mostów – Citrus DDH DIPA Ocena piwa Szpunt – Experimental (BeerLab) Ocena piwa Ziemia Obiecana – Masz, Poczęstuj Się Ocena piwa Ziemia Obiecana – Persona Non Grata Ocena piwa View the full article
  11. W sezonie jesień 2018 materiałów niewiele, za to jest konkret. Najpierw ślepy test najnowszej mody czyli DDH DIPA w wykonaniu AleBrowar, Stu Mostów i Rockmill. Nie może zabraknąć degustacji z kuzynem Witkiem – tym razem na warsztat wzięliśmy Pils i Pszeniczne z Tenczynka. W końcu obiecana kolejna degustacja z tatą – tym razem na stole Wee Heavy z ReCraft! View the full article
  12. Mimo, że nadal kocham odkrywać nowe, nieznane mi wcześniej browary, w ostatnich latach nieco przystopowałem w takim sposobie uprawiania piwnej turystyki. Obecnie przy planowaniu każdej podróży coraz staranniej dopieram punkty, które chciałbym odwiedzić. Na spontaniczne , czasem nie przemyślanie ruchy nie ma już miejsca. No prawie…! Jednym z takich jaskrawych przykładów, był browar Nethergate Brewery ze wsi Rodbridge Corner, znajdującej się przy lokalnej szosie łączącej przepiękne Bury St Edmunds i Sudbury. Przyznam szczerze, że pierwotnie nie planowałem odwiedzin w tymże browarze. W ogólnokrajowych periodykach browar ten opisywany jako jeden z wielu, który zbyt wiele ciekawego do angielskiego piwowarstwa nie wnosi. Ot, lokalny browarek warzący przeciętne piwa. Będąc jednak już na miejscu w Anglii, spotkałem się jednak z opiniami zgoła odmiennymi od tych co forsuje ogólnokrajowa opinia. Co prawda do zachwytów była daleka droga, jednakże piwa miały smakować ponadprzeciętne. Z początku niezbyt byłem przekonany do pomysłu, aby zboczyć z drogi i nadrobić kilka mil do niepewnego browaru. Jednakże tego dnia, plan obejmował wizyty w dosłownie kilku browarach, więc czasu miałem aż nadto, aby powłóczyć się po wiejskim Suffolk. W między czasie odezwała się żyłka odkrywcy, która ostatecznie przekonała mnie do wybrania się do Nethergate Brewery. Na miejscu okazało się, że browar to całkiem przyjemne miejsce, które z jednej strony pełni rolę jako miejsce produkcji piwa z drugiej zaś strony pełni rolę przydrożnego pubu, które gości, piwoszy mających ochotę na szybkie piwo przed udaniem się w dalszą drogę w kierunku Londynu. Zanim jednak udałem się do pubu , pozwoliłem sobie na małą wycieczkę po browarze, które znajduje się w dwóch odseparowanych od siebie budynkach, które pierwotnie pełniły rolę stodół. W jednej znajduje się linia do rozlewu butelek, magazyn półproduktów oraz produktów gotowych. W drugiej na dość niewielkiej powierzchni zainstalowano warzelnię o wybiciu 30 baryłek, zbiorniki służące otwartej i zamkniętej fermentacji oraz dwa unitanki. Tuż za ścianą części produkcyjnej, złożono pub, który funkcjonuje od zeszłego roku. Mimo, że nie uchodzi za typowy brytyjski pub, czas spędzony w tymże miejscu można zaliczyć do udanych. Jasny, przestrony a jednocześnie ciepły. Pełno tutaj drewna i szkła, a domiar tego siedziska to w rzeczywistości wygodne fotele, które cieszą strudzonych wędrowców, którzy raczą się pintą wybornego trunku pochodzącego z miejscowego browaru. Kontuar lokalu nie jest zbyt wyeksponowany. Ot prosta lada, wyposażona w kilka pomp, a tuż za nim, w przeszklonym pomieszczeniu, pomieszczenie do przechowywania casków. Czego chcieć więcej!? Co do samej oferty, również można rozpłynąć się w zachwytach. Króluje rzecz jasna oferta, która została wypromowana przez browar już 1986 roku. Na nią składa się genialny Porter (5,0%alk.) oraz wyborny Best Bitter (4,0% alk.). Nie mniejszy zachwyt wprawił mnie Golden Ale (4,2% alk.) oraz jasny Ale (4,8% alk.). Czy można chcieć więcej? Można, jednakże to co zastałem na miejscu w zupełności wystarcza/ło mi do pełnego szczęścia! . . . Porter i Golden Ale . View the full article
  13. 1:10 - Newsy 13:22 - Wywiad z Mateuszem Górskim z Brokreacji 52:16 - Laboratorium o Piwach Świątecznych i Dyniowych Jesteśmy na: 📻 YouTube - goo.gl/g4mC69 🎧 SoundCloud - goo.gl/cPs3bT 🎶 iTunes - goo.gl/x4SFYk 📢 Stitcher - goo.gl/bXXvpK 🔊 TuneIn - goo.gl/aktiyA mp3: 🎙️ Google Drive - goo.gl/2EcEuF Alchemia - Podcast o piwie Zapraszają: Przemek Iwanek - Piwo i Cydr Mateusz Puślecki - Mazowiecki Oddział PSPD (pspd.org.pl) Olek Hurko - Browar Gliss / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Janek Gadmoski - Alderaan Brewery / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Przeczytaj cały wpis
  14. Pierre Celis

    [Docent]Browar Wagabunda na WFP9

    To niewątpliwie jeden z ciekawszych nowo powstałych browarów. Mała instalacja, piwa nie schlebiające panującym modom. Sprawdzam Sakura Gose, Rugbraud Porter oraz Brown Ale, a ze mną jest Piotrek Pawlak, właściciel i piwowar w jednej osobie! View the full article
  15. Pierre Celis

    [Docent]AleBrowar na WFP9

    Najnowsza pozycja od AleBrowaru czyli DDH DIPA zbiera dobre recenzje. Czy rzeczywiście jest się czym podniecać? Sprawdzam przy okazji WFP9! View the full article
×