Skocz do zawartości

Pierre Celis

Members
  • Zawartość

    3076
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Ostatnia wygrana Pierre Celis w Rankingu w dniu 15 Styczeń

Pierre Celis posiadał najczęściej polubioną zawartość!

6 obserwujących

O Pierre Celis

  • Tytuł
    Hoegaarden
  • Urodziny 21.03.1925

Ostatnie wizyty

3270 wyświetleń profilu
  1. [Docent]Browar Zapanbrat

    Żywiec wyrasta na zagłębie piwnego rzemiosła i na powrót może stać się synonimem dobrej jakości, która tak mocno została nadszarpnięta przez koncernowego molocha. Od kilku lat działa tu restauracyjny Krajcar, w pobliżu znajduje się też dedykowane kontraktowcom Zarzecze. Jednak przełom w jakości oferowanego piwa nastąpił dzięki uruchomionemu w grudniu 2016 Browarowi Zapanbrat. To podobnie jak Zarzecze browar „na wynajem”, w którym miejsce znaleźli Trzech Kumpli oraz Raduga. Mieści się w zabudowaniach zakładu mięsnego, w których dawniej utrzymywany był park samochodowy. W browarze mamy nowoczesną i wykonaną pod zamówienie instalację czeskiej firmy Pacovské strojírny oraz to co istotne w kwestii dobrej jakości piwa butelkowego – pasteryzator przepływowy i linię rozlewniczą pochodzące z czeskich firm Morávek i Raveco. Właścicielami browaru są bracia Przemek i Michał Dobijowie. Chcecie by oprowadzili Was po browarze? Zobaczcie wideo! Będąc na miejscu nie mogło obyć się bez spotkania z głównym bohaterem dnia czyli Piotrkiem Sosinem z Trzech Kumpli. Jego inicjatywa jako pierwsza uzyskała nowy tytuł Piwna Jakość w roku 2017. Z Piotrkiem oraz Przemkiem i Michałem rozmawiam m.in. o tym jakie nowe piwa od Trzech Kumpli pojawią się w najbliższych miesiącach i jakie usprawnienia czekają Browar Zapanbrat! View the full article
  2. Ślepy test legendarnego już imperialnego portera z suską sechlońską z Browaru Kormoran skonfrontowanego z rynkową odpowiedzią Browaru Jabłonowo. Czym różnią się te piwa poza ceną? View the full article
  3. Czy ktoś spodziewa się kameralnego, wręcz zacisznego browarku, który położony jest w samym sercu przemysłowego Górnego Śląska? Niekoniecznie. Tymczasem w budynku dawnej społemowskiej piekarni położonej w działkowo-leśnej części dzielnicy Godula powstał prawdziwy rodzinny browar. Agnieszka i Rafał Skórka skromnie (lub realistycznie) oszacowali swoje doświadczenia w piwowarstwie i do współpracy zaprosili Zenona Makułę, Daniela Lempke oraz dobrze znanego w środowisku piwowarów domowych Jacka Kocurka. Sprzęt jest charakterystyczny dla większości rzemieślników – warzelnia ma wybicie 10 hl, do tego pięć tanków po 20 hl. Większość produkcji idzie w butelki, które rozlewane są za pomocą karuzeli, a następnie są pasteryzowane zanurzeniowo. Na szczęście problemów z takim sposobem utrwalania tu nie ma – butelkowa pszenica smakowała świetnie! Alternatywa to jeden z nielicznych polskich rzemieślników, który ma możliwość utworzenia pokaźnego przybrowarnianego ogródka i tym samym może zbliżyć się do klimatu niedalekich Czech, gdzie w takich miejscach nie brakuje lokalnych piwoszy. Zamiar ten ma ziścić się już w nadchodzącym sezonie letnim, oby tylko frekwencja dopisywała. Póki co w browarze działa sklepik, choć degustacja na miejscu możliwa jest wyłącznie podczas specjalnych oprowadzeń po browarze albo w trakcie takich wizyt jak nasza (w której uczestniczyli Marusia i Slav z Warsztatu Piwowarskiego plus ekipa bbizu). Nie ukrywam, że tego dnia byłem zmęczony po uprzedniej wizycie z Zapanbracie i raczyłem się wyłącznie piwem jasnym. Spróbowałem Pale Ale z trawą cytrynową oraz rzeczonej Pszenicy. Obydwa były smaczne i szybko postawiły mnie na nogi. Takiego mocnego stanięcia na nogi, szczególnie w lokalnym środowisku, życzyć warto również Alternatywie! Browar Śląski Alternatywa, Ruda Śląska, Tylna 17 www.browar-alternatywa.pl View the full article
  4. [Docent]Chmielowe Podcienia

    Będąc w innym mieście opcją pierwszego wyboru jest dla mnie miejscowy browar. Co jednak zrobić, gdy po spróbowaniu dostępnych próbek, a nawet i wypiciu najlepszego (jak się wydawało) piwa, potrzebujemy przepłukać usta czymś dobrym? Wtedy nieuchronnie skierować się trzeba do miejscowego wielokranu. W Bielsku-Białej są co najmniej trzy takie, z czego dwa zlokalizowane blisko siebie i w dodatku należące do tego samego właściciela. Są nimi Piwnica Zamkowa i Chmielowe Podcienia. Piwnica to jeden z dłużej działających u nas lokali serwujących rzemieślnicze piwo, ale tego wieczoru postanowiliśmy odwiedzić ten drugi, funkcjonujący od marca 2015 r. Co tu dużo pisać? Lokalizacja na zabytkowym rynku, sporo przestrzeni, długi bar, 8 nalewaków zarówno z krajowymi jak i zagranicznymi piwami. Co istotne, dostępnymi również w pojemnościach 250 ml. Zatem jeśli jesteście w Bielsku i spróbowaliście już w jakiej formie są lokalne piwa, uderzajcie właśnie tutaj Chmielowe Podcienia, Bielsko-Biała, Podcienie 3 Facebook View the full article
  5. Jak zapewne większość z Was zdążyła się przekonać warzę zazwyczaj piwa w klasycznych stylach, stosując jak najprostsze receptury. Jednak i mnie czasami najdzie ochota na eksperymenty. Warząc ostatnio imperialnego stouta (czy też właściwie bardziej portera), zaczęłam się mocno zastanawiać jakich dodatków użyć i w jakiej kombinacji. Uruchomiłam własną wyobraźnię i […] View the full article
  6. Browar Rockmill to niewątpliwie najciekawszy debiut ubiegłego roku. Tak się składa, że niedawno obchodził pierwszy rok działalności. Teraz Łukasz i Andrzej przyjechali do Wawy z różnymi wariantami swojego RISa o nazwie Going Dark. Zatem o pierwszym roku, o planach i o rzeczonym RISie rozmawiamy w Same Krafty! View the full article
  7. [Docent]Browar Prost

    W kwestii lokalizacji browarów restauracyjnych są trzy tendencje. Pierwsza, jak najbardziej naturalna, to wpisanie lokalu w historyczną tkankę miasta czyli umiejscowienie w obrębie starówki. Daje to namiastkę nawiązania do tradycji browarniczych, sięgających (jak to lubią określać marketingowcy) setek lat wstecz. Druga tendencja to uruchomienie minibrowaru w centrum handlowym. Wiadomo, wielkie handlowe kombinaty to współczesne świątynie konsumpcjonizmu. Dla browaru też na pewno coś skapnie, szczególnie że po zakupowym szale warto się schłodzić zimnym piwem. W końcu tendencja ostatnia to lokalizacja gdzieś na obrzeżach, zazwyczaj w hotelu czy innym ośrodku wypoczynkowym. Tam już nie warto jechać na jedno czy trzy piwa. Trzeba zostać dłużej, by cała eskapada miała rację bytu. W przypadku Prosta sprawa zbliżona jest do przypadku ostatniego, choć nie do końca. Bo faktycznie, browar mieści się jakieś 10 minut z buta od pętli tramwajowej Poświętne, oznaczającej północny kraniec zasięgu tramwajowej komunikacji Wrocławia. Ale mieści się w dawnej siedzibie firmy Pneumat System, której właściciel Ryszard Pachura zauroczony bawarskim piwowarstwem postanowił otworzyć restauracyjny browar. Do tego z kameralnymi salami konferencyjnymi, idealnymi na biznesowe spotkania. Szczerze? Nie przekonują mnie takie historie. Łatwo się domyśleć, że efektem takich fascynacji jest kolejny sztampowy minibrowar serwujący piwa na recepturach dostarczonych w pakiecie przez producenta sprzętu. I z którymi potem się zmaga szwagier lub piwowar z ogłoszenia. Gdy jeszcze trzeba poświęcić połowę popołudnia na przejazd tam i z powrotem, by przekonać się o wątpliwej jakości wyrobów, gra nie jest warta zachodu. Czasem jednak sytuacja wygląda inaczej. Na przykład miejsce w zespole znajduje piwowar, który ma doświadczenie z rzemieślniczego browaru i który może wrzucić swoje trzy grosze do piwnej oferty. Takim człowiekiem w Proście jest Piotrek Świerzko, który pracował w Browarze Widawa i dołączył do pracującego już Bartka Rutkowskiego. Zatem zapraszam do obejrzenia jak Piotrek oprowadza po browarze i częstuje takimi niestandarowymi dla browaru restauracyjnego piwami jak Red Ale, American Pils czy Schwarzbierem z wędzoną śliwką! Browar Prost, Wrocław, Paprotna 4 www.browarprost.pl View the full article
  8. Łukasz Kierski z Ziemi Obiecanej to jeden z najczęściej pojawiających się u mnie rozmówców. Ale jak może być inaczej, skoro zawsze ma dużo do powiedzenia. I to nie tylko w kwestii drożdży czy procesu produkcji ale ogólnych spostrzeżeń na temat piwnego rynku. Przy jego kolejnej wizycie w stolicy nie odmówiłem sobie okazji do kolejnego wywiadu. Tym razem jest o butelkach, rozpoznawalności, stylowej różnorodności, dystrybucji wokół komina i wychodzeniu ze strefy komfortu. I oczywiście o planach na rok 2018! View the full article
  9. [Docent]Browar Roku 2017

    To już kolejny rok w zestawieniu Debiutu Miesiąca pokazujący, że rozkład sił w czołówce polskiego rzemieślniczego piwowarstwa jest wyrównany. Walka o wygraną toczyła się do samego końca i nie było mowy o tym, by któryś z pretendentów odskoczył na bezpieczną odległość. Tegoroczne podsumowanie pokazuje też, że szczyt nie jest zarezerwowany wyłącznie dla weteranów sceny i że młode wilki mogą sporo namieszać. Po tytuł Debiutu Miesiąca w roku 2017 sięgnęło aż 10 browarów, co oznacza, że tylko dwóm z nich udało się powtórzyć ten wyczyn. Wystarczy powiedzieć, że o zwycięstwie i mianie Browaru Roku zadecydowało właśnie dwukrotne uzyskanie prymatu wśród najlepszych nowości miesiąca. Po raz pierwszy przyznaję też wyróżnienie specjalne o nazwie PIWNA JAKOŚĆ dla browaru, który przez cały miniony rok utrzymywał wysoką formę swych piw. Słowem specjalna nagroda za stabilność i powtarzalną wysoką jakość oferty. Przypomnijmy zasady punktacji: Za tytuł Debiutu Miesiąca przyznawałem 3 punkty, za każde wyróżnienie 1 punkt. W przypadku równej ilości punktów decyduje liczba Debiutów Miesiąca. Kto zatem oferował najciekawsze nowe piwa? Panie i Panowie, oto Browar Roku 2017! BROWAR ROKU 2017 – GOLEM Po raz pierwszy tytuł Browaru Roku uzyskała inicjatywa kontraktowa! Przypomnę laureatów lat poprzednich: 2014 Pracownia Piwa, 2015 Piwne Podziemie, 2016 Artezan. To historyczny moment pokazujący, że świetne piwa w Polsce można robić też na kontrakcie. Golem fantastycznie rozpoczął rok zdobywając Debiut Miesiąca stycznia swoim Lilith Bourbon BA. Powtórzył to w październiku Gehenną Laphroaig BA. Prócz tego uzyskał osiem wyróżnień. Bo Golem to nie tylko mocarze leżakowane w drewnie ale też piwa kwaśne, piwa sesyjne a nawet niskoalkoholowe. Zawsze jednak wnoszące coś ciekawego, czasem zaskakującego przez połączenie różnych elementów zapachowo-smakowych. Wystarczy tylko przytoczyć określenia przykładowych piw Golema: Lite Sour Rye Milk Hoppy Ale czy Norsk Sour Oatmeal Milk Farmhouse Hoppy Ale. Jednak nie są to piwa idące na rekord we wrzuconych bez ładu i składu dodatkach. Kluczem są odpowiednie proporcje i balans. W kolejnym roku życzę Golemom utrzymywania wysokiej formy i dopieszczenia jakości wersji butelkowych Gratulacje dla całej ekipy Golema i zachęcam do ponownego obejrzenia podsumowującej rok rozmowy z Arturem Karpińskim i Michałem Kamińskim! Na drugim miejscu, tak jak i rok temu uplasowało się Piwne Podziemie. To niezmiennie od trzech lat ścisła czołówka. W tym roku widać zmianę priorytetów, z 41 nowości w 2016 zrobiło się 25. Ale z tej liczby jest jeden Debiut Miesiąca i aż 11 wyróżnień! Cieszę się, że Piwne Podziemie połączyło dwie, nie idące zazwyczaj ze sobą w parze kwestie czyli względnie dużą liczbę wypuszczanych nowości z pojawieniem się regularnej, kontraktowanej oferty butelkowej. To, jaki poziom prezentuje część oferty butelkowej Piwnego Podziemia możecie zobaczyć tutaj, a tu podsumowujacą rok rozmowę z Darkiem Piecuchem Trzecie miejsce na podium przypadło ubiegłorocznemu wygranemu czyli Browarowi Artezan, którego piwa zdobyły dwa Debiuty Miesiąca i 6 wyróżnień. Artezan to już od dawna browar dojrzały, z przemyślaną strategią działania. Z racji sporej częstotliwości uczestnictwa w zagranicznych festiwalach stanowi wizytówkę naszego piwowarstwa. Warto obejrzeć obszerne podsumowanie roku dokonane przez Jacka Materskiego PIWNA JAKOŚĆ 2017 – TRZECH KUMPLI Przy okazji poprzednich podsumowań spotykałem się z opiniami, że nie jest miarodajne przyznawanie tytułu Browaru Roku opierając się wyłącznie na nowościach. Idea i cała magia świata piwa rzemieślniczego polega (przynajmniej w mojej opinii) na ciągłej możliwości spróbowania czegoś nowego, bycia zaskoczonym i przez to ciągłym odkrywaniem potencjału jaki tkwi w kreatywnym piwowarstwie. Jednak prócz tego niezmiernie ważna jest powtarzalność i utrzymywanie wysokiej jakości. To właśnie browar, który jest w stanie zaproponować niezmiennie dobre piwo jest najlepszym reprezentantem piwnego rzemiosła i jest najbardziej godnym polecenia ludziom, który dopiero mają zamiar odkryć bogactwo piwa. W roku 2017 takim browarem było Trzech Kumpli – podobnie jak Golem inicjatywa kontraktowa, która od końca 2016 warzy swoje flagowce w żywieckim browarze Zapanbrat. Piwa Misty oraz Pan IPAni stworzyły krajowy wzorzec dla stylu NE IPA niezmiennie prezentując wysoką jakość. Po spróbowaniu listy premier w danym wielokranie zawsze z przyjemnością wracałem do któregoś z tych piw. W roku 2017 nie zawiodłem się na nich nigdy. Jak się osiąga taki poziom? Zobaczcie rozmowę z Piotrkiem Sosinem! Pełna klasyfikacja przedstawia się następująco (w przypadku tytułu lub wyróżnienia zdobytego przez piwo uwarzone w kooperacji taka sama ilość punktów przyznawana była każdemu z kooperantów): 1. Golem (2 Debiuty, 8 wyróżnień) – 14 pkt 2. Piwne Podziemie (1 Debiut, 11 wyróżnień) – 14 pkt 3. Artezan (2 Debiuty, 6 wyróżnień) – 12 pkt 4. Rockmill (1 Debiut, 8 wyróżnień) – 11 pkt 5. Palatum (10 wyróżnień) – 10 pkt 6. Ex aequo: Deer Bear, Ziemia Obiecana (po 9 wyróżnień) – 9 pkt 7. Zakładowy (1 Debiut, 5 wyróżnień) – 8 pkt 8. PINTA (8 wyróżnień) – 8 pkt 8. Stu Mostów (1 Debiut, 3 wyróżnienia) – 6 pkt 10. Ex aequo: Pracownia Piwa, Szałpiw (po 6 wyróżnień) – 6 pkt 11. Ex aequo: Brokreacja, Trzech Kumpli, Monsters (po 1 Debiucie, 2 wyróżnienia) – 5 pkt 12. Ex aequo: Kingpin, Nepomucen (po 5 wyróżnień) – 5 pkt 13. Ex aequo: Birbant, Cztery Ściany, Karuzela, Raduga (po 4 wyróżnienia) – 4 pkt 14. Amber (1 Debiut) – 3 pkt Po trzy wyróżnienia otrzymały: Absztyfikant, Podgórz, Widawa Po dwa wyróżnienia otrzymały: Bazyliszek, Beer Bros, Grodzisk, Hopium, Kazimierz, Łańcut, Profesja Po jednym wyróżnieniu otrzymały: AleBrowar, BeerLab, Brovca, Eureka, Harpagan, Hopkins, Jana, Langier Beer, Milicz, Olimp, Piwojad, Probus, Prost, Recraft, Spółdzielczy, Stary Kraków, Stary Rynek, Szpunt, Warsztat Piwowarski Na koniec tradycyjne już gratulacje i podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w scenę nowofalowego piwowarstwa w Polsce. Tak naprawdę to ludzie tworzą koloryt i urok świata craftu. Niewątpliwie rok 2018 będzie kolejnym rokiem tej wspaniałej przygody! View the full article
  10. Zgłębiając tematykę piw historycznych, łatwo zauważyć, że lwia część ich nazw była ściśle związana z miejscem pochodzenia – miastem (Mannheimer Bier, Merseburger Bier, Dorchester Ale) lub regionem (White Devon Ale, Kentucky Common). Nazwa piwa, o którym będzie mowa poniżej, nie posiada konotacji geograficznych, ale – co nie jest nazbyt częste – personalne. Jej źródeł należy szukać w osobie Michaela Gabriela Fredersdorfa (1708-1758) Z pomocą spieszy browar.biz, gdzie znajdziemy wyczerpujące opracowanie na temat tego piwa wraz z próbą jego odtworzenia (link). Zacznijmy od osoby Fredersdorfa, warto przytoczyć fragment jemu poświęcony w przytoczonym powyżej opracowaniu: „Sroczyński myli się tu w pierwszym zdaniu, bowiem Michael Gabriel Fredersdorf związany był z Fryderykiem II [Sroczyński podaje, że był on szambelanem Fryderyka Wilhelma I (1688-1740), ojca Fryderyka II (1712-1786) – M.H.]. Urodził się w 1708 r., a w 1730 r. pełnił w Kostrzynie służbę jako oboista w regimencie pieszym von Schwerin. Tam poznał go Fryderyk II, skazany przez ojca (!) na pobyt w twierdzy za próbę ucieczki. Pozbawiony wszelkich rozrywek Fryderyk zaprzyjaźnił się z Fredersdorfem i często potajemnie grywali na fletach. Po odzyskaniu wolności kronprinz zabrał go ze sobą do Rheinsbergu, a po objęciu tronu mianował tajnym radcą i zarządcą prywatnych finansów, jednocześnie Fredersdorf pełnił funkcję głównego kamerdynera, powiernika, przyjaciela, zaufanego doradcy, a nawet koordynatora tajnych służb. W 1740 roku otrzymał od króla majątek Zernikow koło Rheinsbergu. Fredersdorf okazał się znakomitym zarządcą - w ciągu dziesięciu lat uruchomił cegielnię, wybudował nowy dwór, przeprowadził melioracje, założył plantację 8 tys. drzew morwowych z hodowlą jedwabników oraz wybudował browar, w którym warzono znakomite piwo, które zaczęto naśladować wpierw w Spandau, później w Berlinie. Popularność piwa o kilkadziesiąt lat przetrwała zmarłego w 1758 r. Fredersdorfa. Na początku XIX w. wzmianki o jego nadzwyczajnej popularności pojawiają się w wielu wydawnictwach, wydaje się jednak, że już w połowie XIX w. nastąpił kres jego świetności.” Chcąc wyczerpać wątek związany z osobą Fredersdorfa, warto dodać, że wiele osób podejrzewało go o utrzymywanie stosunków homoseksualnych z Fryderykiem II, choć nigdy nie udało się tego udowodnić w sposób niezbity. Podobno pruskiemu władcy było bardzo nie w smak, gdy Fredersdorf wyjawił mu plany względem swego ożenku. W 1757 roku zwolniono go z dworu królewskiego, co motywowano nieprawidłowościami finansowymi, jednak jak uczy stara prawda – „łaska pańska na pstrym koniu jeździ”. Sam Jakub Sroczyński o piwie tym pisał tymi oto słowy: „Fredersdof Podkomorzy czyli Szambelan Fryderyka Wilchelma I. kazał w swym browarze w Spandau robić piwo, które tam do tychczas w lepiey wydoskonalonym sposobie pod nazwiskiem Fredersdorf-bier wyrabiaią. To piwo ma iasno brunatny kolor, nayczyścieyszą przy tem klarowność, miły i tęgi smak i dlatego tak w Berlinie iako i w przyległych okolicach bardzo jest lubione [...]”. Sroczyński, przywołując podręcznik Sigismunda Herbmstädta pod tytułem: „Chemische Grundsätze der Kunst, Bier zu brauen”, podaje, że receptura piwa nie była znana niemieckiemu autorowi, ale tak jak w przypadku Mannheimer Bier, miał on ją opracować drogą eksperymentów. Ich efektem miało być piwo, którego nie sposób było odróżnić od oryginału. Także u Herbmstädta znajdziemy informację, że Fredersdorf był związany z osobą Fryderyka Wilhelma I, zatem błąd ten został po prostu powielony. Choć Sroczyński korzysta w swoim podręczniku z receptury Sigismunda Hermstädta, to ta zaprezentowana w „Nowym Piwowarze” wydaje się o wiele ciekawsza, bowiem Hermbstädt przedstawia ją bez dodatków, o których wzmiankuje Sroczyński. W podręczniku niemieckiego autora mowa jest o słodach (jęczmiennych i pszenicznym), najlepszym chmielu i syropie cukrowym. Zasyp tego piwa u Hermbsädta stanowią następujące słody: jęczmienne – brunatny i bursztynowy oraz pszeniczny – bursztynowy. Te same wymienia Jakub Sroczyński, jednak u niego mowa jest także o słodzie owsianym (a także przedstawia on receptury na 2000 i 30 kwart piwa, które różnią się nieco między sobą). Znajdziemy tu także surowiec niesłodowany w postaci brązowego syropu cukrowego lub melasy. Rzeczą oczywistą jest, że w recepturze znajdziemy chmiel, jednak oprócz niego mowa jest o dwóch innych dodatkach. Jednym z nich jest lebiodka pospolita (Origanum creticum), znana szerzej jako oregano, którą Sroczyński nazywa „hiszpańskim chmielem” oraz jagody jałowca. Fredersdorfer (warka na 30 litrów) Surowiec Obliczenia z receptury na 2000 kwart Receptura na 30 kwart Słód jęczmienny brunatny 3,6 kg 2,4 kg Słód bursztynowy 3,6 kg 2,4 kg Słód pszeniczny bursztynowy 3,6 kg 3,4 kg Słód owsiany 1,2 kg 1,4 kg Chmiel 480 g 320 g Oregano 12 g 6 g Jałowiec 24 g 12 g Melasa, ciemny cukier 120 g 96 g Pomimo różnic w recepturach – dotyczą one przede wszystkim ilości surowców, sposób postępowania był bardzo zbliżony. Fredersdorfer miało być piwem lekkim (ok 10 st. Plato) z bardzo niską zwartością alkoholu (1,5-2% obj.). Duże ilości surowców wynikają z kilku przyczyn: wydajności surowców (niższa zawartość skrobi w ziarnie i alfa-kwasów w chmielu niż obecnie) i wydajności procesu technologicznego (kwestia siły diastatycznej słodów, metody ekstrakcji chmielu, braku przywiązywania takiej wagi do wydajności jak w dzisiejszych czasach). Zacieranie przeprowadzano w sposób następujący: wykonywano dwa nalania do kadzi zaciernej. W przypadku receptury na 2000 kwart każde z nich wynosiło 1500 kwart, a w przypadku tej na 30 kwart – po 25. Temperatura wody powinna wynosić 68,75 st. C. Po nalaniu pierwszej porcji wody, pozostawiano zacier na 2 godziny, po czym dolewano drugą jej część do kadzi (nie odbierając pierwszego nalania) i całość pozostawiano na kolejne 2 godziny. W recepturze na 2000 kwart, która pochodzi z podręcznika Hermbstädta mowa jest o tym, że po odfiltrowaniu, brzeczkę powinno się zagotować i powtórnie zalać nią słodziny. Sroczyński nie zgadza się z takim sposobem postępowania, twierdząc, że nie przynosi pożytku, ale same szkody – szybsze psucie piwa, zmętnienie i niepożądane smaki. Stoi on na stanowisku, że ze słodzin, po odfiltrowaniu zacieru, należy wyrabiać jedynie podpiwek. Sroczyński pisze również, że temperatura cieczy lanej na słodziny nie powinna przekraczać 72.5 st. C. Po zakończeniu zacierania, odbierano brzeczkę, która powinna być klarowna. Przelewano ją do kadzi warzelnej, gdzie gotowano ją do uzyskania określonej objętości – w zależności od receptury wynoszącej 2000 lub 30 kwart. Pod koniec gotowania brzeczki, dodawano syrop cukrowy i ekstrakt z chmielu i innych roślin (jałowca i oregano). Sporządzano go odpowiednio wcześniej zalewając powyższe składniki dwoma porcjami wody w odpowiedniej temperaturze (ok. 90 st. C) i pozostawiając całość na czas kilku godzin (8-10). Po schłodzeniu brzeczki do 17,5 st. C., przelewano ją do kadzi fermentacyjnej i zadawano drożdże. Po ustaniu fermentacji, piwo zlewano znad osadu drożdżowego do beczek oraz dodawano do nich zimną, czystą i przegotowaną wodę. Ze słodu używanego do wyrobu tego piwa robiono także podpiwek. Sposób jego wyrobu poległ na zalaniu słodzin 600 kwartami wrzącej wody (w przypadku przepisu na 2000 kwarta piwa, zatem proporcja ta dla receptury na 30 kwart wyniesie 20 kwart wrzątku). Całość pozostawiano na godzinę, po czym odbierano część płynną i przelewano do kadzi warzelnej. Gotowano przez 30 minut i dodawano chmiel, który wcześniej wykorzystano do ekstraktu na piwo właściwe. Po zakończeniu gotowania, brzeczkę nastawną przelewano do kadzi fermentacyjnej, do której dodawano drożdże, gdy brzeczka osiągnęła odpowiednią temperaturę. Michael Gabriel Fredersdorf, źródło: Wikipedia Bibliografia: https://en.wikipedia.org/wiki/Michael_Gabriel_Fredersdorf, https://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=106036, Sigismund Hermbstädt: „Chemische Grundsätze der Kunst, Bier zu brauen”, Berlin, 1826, Jakub Sroczyński: „Nowy piwowar”, Warszawa, 1821. View the full article
  11. Ostatni miesiąc roku 2017 to czas podsumowań, Wielkiego Finału Warszawskich Bitew Piwnych i corocznego piwowarskiego przedświątecznego spotkania w Browarze Widawa. To też czas ostatecznego rozstrzygnięcia w kwestii wyboru Browaru Roku. Po opublikowaniu tego zestawienia pozostaje zliczyć punkty i wszystko będzie jasne A jak wygląda kwestia nowych browarów, które jako ostatnie wystartowały w roku 2017? Bez fanfar warzenie we własnym browarze w Czarnej Białostockiej rozpoczęło Waszczukowe. Pojawił się też nowy browar restauracyjny w Suwałkach, własne piwo zaczął też serwować minibrowar w Świnoujściu. Jak zatem wygląda bilans za ten rok? Otóż mamy 30 nowych browarów stacjonarnych (uwzględniając kontraktowców, którzy przeszli „na swoje”) oraz 26 nowych inicjatyw kontraktowych. To praktycznie takie same liczby co 12 miesięcy wcześniej. Wzrost zatem jest stabilny. A piwem, które zamyka zestawienie Debiutu Miesiąca za rok 2017 jest… Monsters (Ziemia Obiecana) – Kwaśny Harry Imperial Hoppy Gose, 16,5° Blg, 6,5 % alk. Autorzy tego piwa czyli znani piwowarzy domowi Janek Gadomski i Olek Hurko odgrażali się w zapowiedziach, że to piwo ma wszystkie podstawowe smaki. No może poza umami. I faktycznie. Jest tu i kwaśność, słoność, goryczka i owocowa słodycz. Wszystko w idealnych proporcjach powodujących ekstremalną pijalność. Wspominałem o obowiązkowej w roku 2017 soczystości? To piwo przyrównać można do pintowego Kwasu Epsilon, z tym że jest bardziej kompleksowe i po prostu smaczniejsze Wrażenia z degustacji na premierze tutaj W wyróżnieniach można zauważyć niestandardowe w końcu podejście do piw „świątecznych”, które potraktowane zostały egzotycznymi owocami. Mamy też piwa chmielone nowymi odmianami, kwaśne i imperialne wersje leżakowane w drewnie. Czyli jak co miesiąc zróżnicowana próbka najciekawszych nowości Ale Browar – Saint No More 2017 Ocena piwa Artezan – Samiec Alfa 2017 Ocena piwa Brovca/ Palatum – Bella Ocena piwa Eureka – Bach Ocena piwa Golem (Kamionka) – Double Dybuk Laphroaig Ocena piwa PINTA (Browar na Jurze) – Wesołych Świąt 2017 Ocena piwa Podgórz – Luz Blues Ocena piwa Rockmill (BeerLab) – Episode 7: APA Calypso & Idaho7 Ocena piwa Rockmill (Bytów) – Florida Rider Ocena piwa Widawa – Świąteczne Ocena piwa Nowe browary: Nowe inicjatywy kontraktowe: View the full article
  12. [Docent]Gzub własnymi słowami

    Browar Gzub to najdłużej powstający browar rzemieślniczy w Polsce. Od pierwszych zapowiedzi do czasu jego uruchomienia minęło przeszło 5 lat! Teraz spotkałem się z Jankiem i Wiktorem Staszewskimi przy okazji stołecznej premiery piw z Annopola w Samych Kraftach. Posłuchajcie co mówią o powstawaniu, funkcjonowaniu i strategii działania Gzuba! View the full article
  13. Kwiecień już tradycyjnie stanowił start festiwalowego sezonu. We Wrocławiu odbyła się piąta edycja Beer Geek Madness, a zaledwie tydzień później szósty Warszawski Festiwal Piwa. Mnogość piwnych premier spowodowała, że po raz pierwszy od 2014 nie wyrobiłem się z podsumowaniem miesiąca i postanowiłem przygotować zestawienie krótko przed podsumowaniem całorocznych wyników. Na mapie polskich browarów przybyły rzemieślnicze Alternatywa z Rudy Śląskiej, Końska Grzywa z Rumii oraz restauracyjny browar w Turku. A jakie piwo okazało się najlepszym debiutem kwietnia? Rockmill (Bytów) – Juicy Melody Double India Pale Ale, 18° Blg, 7,8 % alk. Chyba nie ma drugiego stylu tak partaczonego przez polski craft jak Double IPA. Wyróżniające się piwa tej kategorii można zliczyć na palcach obu rąk. Propozycja Rockmilla, który obecny był na rynku niecałe pół roku była jak strzał prosto w twarz. Piwo charakteryzowało się intensywnym aromatem cytrusów i owoców tropikalnych dopełnionych leciutką naftą. Najlepsze jednak działo się w smaku. Nie dość że piwo było świetnie zbalansowane ze względnie niską goryczką i niskim odczuciem słodowej pełni, to jeszcze urzekało łagodną i soczystą teksturą. Oczywiście tak jak w aromacie obecne były owoce, a alkohol był perfekcyjnie ukryty. Piwo zapamiętałem jako fantastycznie pijalne, właściwe nie do odróżnienia stylowo od NE IPA. A jak wypadło ponowne spotkanie z tym piwem w styczniu 2018? W aromacie słodkie owoce tropikalne z lekkim naftowym akcentem. Smak totalnie owocowy – brzoskwinia, mandarynka i pomarańcza. I to wyłącznie od chmielu! Goryczka co najwyżej średnia, trochę o zestowo-albedowym charakterze. Słodowość względnie niska, niezamulająca. Tekstura gładka, woltaż wyczuwalny jedynie w przełyku i głowie. W porównaniu do piwa premierowego brakuje soczystości, ale to i tak ciągle względnie lekka w odbiorze Double IPA! W wyróżnieniach sporo pozycji, zgodnie z dużą ilością premier. Na uwagę zasługuje fakt, że to jedyny miesiąc tak bogaty w warianty flagowca rewolucji czyli IPA – aż 7 pozycji! Poza tym oczywiście kwasy, wytrawne piwa z dodatkiem owoców i coś z cięższej kategorii – żytni porter BBA i imperialny porter bałtycki. Na szczególną uwagę zasługuje ciągle rzadko warzony w Polsce Flanders Red Ale, który był bezpośrednim konkurentem do wygranej w kwietniu! Beer Bros – Kwassitropic Ocena piwa Birbant (Zarzecze) – Powder Man Ocena piwa Birbant (Zarzecze) – Viking’s Blood Ocena piwa Deer Bear (Wąsosz) – Yellowstone Ocena piwa Golem (Kamionka) – Dybuk Bourbon BA Ocena piwa Golem (Kamionka) – Naftali Ocena piwa Hopium/ Piwne Podziemie – Saltnisław Leem Ocena piwa Nepomucen – Forest IPA Ocena piwa Olimp (Bytów) – Klio Ocena piwa Palatum – Mangus Ocena piwa Palatum/ Szałpiw – Béatrice Ocena piwa PINTA (Zarzecze) – Express IPA Ocena piwa Piwne Podziemie – Blue Sunshine Ocena piwa Podgórz – Król Melanżu Ocena piwa Pracownia Piwa – Lab 7 Ocena piwa Pracownia Piwa – Lab 9 Ocena piwa Raduga (Zapanbrat) – Trapeze Ocena piwa Szałpiw (Wąsosz) – Duke of Flanders Cuvée Ocena piwa Widawa – 5th anniversary Imperial Porter Ocena piwa Zakładowy – Sokowirówka (Kwaśne Leśne Ale) Ocena piwa Ziemia Obiecana – Dżordż Ocena piwa Ziemia Obiecana – Mejson Ocena piwa Nowe browary: Nowe inicjatywy kontraktowe: View the full article
  14. Rok 2017 skończył się na dobre, a co za tym idzie – pora na małą „autostradę wspomnień” związaną z rokiem minionym. Jak pisałem przy okazji tego rodzaju podsumowań w ubiegłych latach, prezentowane przeze mnie zestawienie jest specyficzne z kilku względów: preferuję piwa lekkie; w zestawieniu ujmowane są piwa, które wypiłem w danym roku (a nie zawsze jest to tożsame z rokiem ich rynkowej premiery); z zasady nie biegam za piwami wypuszczanymi na rynek w małych ilościach i nie odczuwam imperatywu picia tego, co okrzyknięto „sztosami”. Myślę, że wiele osób dokona lepszego podsumowania 2017 roku ode mnie, choćby dlatego, że był to rok, w którym piwne hobby zeszło u mnie na dalszy plan, bowiem skupiłem się na nadrabianiu zaległości czytelniczych – przeczytałem około pięćdziesięciu książek – lwią część z nich stanowiła beletrystyka, ale nie zabrakło też literatury branżowej o piwie i piwowarstwie. Między innymi z tego powodu przez cały miniony rok ma blogu pojawiło się raptem około 25 wpisów. I chociaż liczba ta nie jest imponująca, to jednak z większości z opublikowanych w tym przedziale czasu tekstów jestem naprawdę zadowolony. Pięć lat szlifowania warsztatu w towarzystwie słowników – w szczególności: poprawnej polszczyzny, wyrazów obcych, synonimów – przyniosły efekty. Do tego lektura ponad stu woluminów z zakresu piwa i piwowarstwa także przyczyniła się do obecnej formy tekstów publikowanych na blogu (i na łamach „Piwowara”). W 2017 roku blog obchodził piąte urodziny, liczba opublikowanych tekstów przekroczyła trzysta, a na Facebooku przekroczyłem pułap 1000 polubień. To bardzo budujące. Dziękuję za udzielony kredyt zaufania, postaram się go nie zdefraudować. W nadchodzącym roku planuję kontynuować tematykę piw historycznych, dawnych technik piwowarskich, prezentować mniej popularne dodatki piwowarskie. Zamierzam wrócić także do pisania felietonów i tekstów historycznych, ale w luźniejszej formie. Nie chcę deklarować częstotliwości publikacji, bo wiele czynników ode mnie niezależnych ma na to wpływ i nigdy nie wiadomo jak to będzie z tym pisaniem, weną itp. Co do poniższego zestawienia, obejmuje ono 10 piw wypitych w ubiegłym roku i najlepiej przeze mnie zapamiętanych. Kolejność jest przypadkowa. Przejdźmy zatem do sedna. 1. „Buzdygan rozkoszy” (Browar Harpagan) RIS z dodatkiem prażonych płatków kokosowych, który był jedną z najgłośniejszych premier podczas Poznańskich Targów Piwnych. Sam Browar Harpagan debiutował w 2017 roku i pokazał, że choć rynek staje się coraz bardziej nasycony, to jednak można na nim namieszać, zwłaszcza gdy ma się na pokładzie kreatywnych i doświadczonych piwowarów. Sam „Buzdygan” był piwem ułożonym, w którego aromacie i smaku bardo wyraźny był kokos, jednak nie było go na tyle dużo, aby zakryć nuty typowe dla imperialnego stoutu (kawa, czekolada, karmel). Mariaż kokosa i cukrów resztkowych sprawiał wrażenie, jakby w piwie tym rozpuszczono batonik „Bounty”. Alkohol niewyczuwalny, choć piwo zawiera go na poziomie oscylującym wokół 8,5% przy ekstrakcie początkowym wynoszącym 24 st. Plato. Liczę na to, że piwo będzie cyklicznie powracać na rynek, zwłaszcza w po jesiennym ekwinokcjum, gdy tego typu piwa cieszą się większym wzięciem niż latem. 2. „Kwassiflora” (Beer Bros) Choć to Berliner Weisse z dodatkiem passiflory (marakui) miało premierę w roku 2016, ja zetknąłem się z nim po raz pierwszy dopiero w roku kolejnym. Byłem ciekaw połączenia kwaśnego piwa z tym cierpkim owocem i efekt finalny zrobił na mnie wrażenie. Piwo było lekkie (8 st. Plato, 3% alk. obj.), posiadało wyraźny aromat passiflory oraz efektów pracy bakterii z grupy Lactobacillus (od pierwszego niucha było czuć, że zakwasiły je te mikroby a nie kwas mlekowy z uwagi na aromaty – w tym lekkiej kiszonki). Podobnie w smaku, gdzie słodowość szybko ustępowała miejsce kwaśnemu smakowi i owocowości. Sesyjne, rześkie i bardzo orzeźwiające. Nie było mocno wysycone, co tylko zwiększało jego pijalność. Pozycja obowiązkowa na letnie, upalne dni, ale nie tylko. 3. „Kara Mustafy” (Browar Kazimierz) Piwo od kolejnego debiutanta 2017 roku. Lekki stout (3% alk. obj.) z dodatkiem kawy i laktozy. Doskonały kontrargument dla osób twierdzących, że piwa lekkie są nieciekawe i niegodne uwagi. Pomimo użycia dwóch dodatków, które potrafią zdominować smak i aromat piwa, w przypadku „Kary Mustafy” wszystko jest a swoim miejscu. Mamy aromaty typowe dla stoutu, które okraszono sporą dozą mlecznej słodyczy i kawy, co daje efekt „kawy z mlekiem”. Kawowość nie wnosi nut kwaśnych, a użyta laktoza nie czyni go nazbyt słodkim i męczącym, nadając mu wyłącznie pełni i treściwości. Świetne piwo deserowe oraz propozycja dla osób nie lubiących goryczki. 4. „Amadeo” (Browar Kingpin) Milkshake IPA to trend w piwowarstwie budzący ambiwalentne odczucia wśród konsumentów piwa rzemieślniczego. Moim zdaniem problemem nie jest trend per se, ale częste „przekombinowanie” reprezentantów tego stylu. Na szczęście, „Amadeo” jest przykładem udowadniającym, że można zrobić to tak. by był i wilk syty, i owca cała. Mamy w tym piwie sporo słodyczy i malinowej owocowości, ale całość doprawiona jest cytrusową i wyraźną, choć krótką i niezbyt wysoką goryczką. Bardzo ciekawa kombinacja smaków, tworząca spójną całość, której efektem jest wysoce pijalne piwo, niemęczące i niezalepiające, ale zachęcające do kolejnych łyków. Można? Można. 5. „Grodziska White IPA” (Browar Grodzisk) Grodziski browar postanowił rozszerzyć swoją ofertę o piwa spod znaku nowej fali. Interpretacja White IPA nie posiada kolendry, skórki pomarańczy, ale użyto tutaj herbaty Sencha Earl Grey – tej samej, która obecna była także w wersji piwa grodziskiego uwarzonego z okazji Piwobarnia 2016. Mieliśmy zatem wyraźne nuty bergamotki w smaku i aromacie uzupełnione nutami nadanymi przez chmiel, spośród których prym wiodła odmiana Sorachi Ace znana z typowego dla niej kokosowego aromatu i posmaku. Jasne, wyraźnie zmętnione i odpowiednio wysycone dwutlenkiem węgla. Bardzo orzeźwiające i rześkie z ciekawym połączeniem owocowości z ziołowością (pochodzącą od chmielu i herbaty). Innym atutem tegoż piwa była szeroka dostępność i dobra cena. 6. „El Jaguaris” (Browar Birbant) Browar Birbant uraczył nas w zeszłym roku kilkoma ciekawymi piwami – jednym z nich było choćby głośne „Sheep Shit”, które okazało się porządnym stoutem z ciekawym aromatem wędzonym, jednak to „El Jaguaris” okazał się moim faworytem. Stout imperialny z dodatkiem gwatemalskiej kawy El Jaguar. Dodatek ten wyraźnie zaznaczał swoją obecność w smaku i w aromacie. Choć dominował, dawał także dojść do głosu aromatom pochodzącym od użytych słodów, idącym w sukurs kawowości (paloność, gorzka czekolada). W smaku lekko kwaskowe, wytrawne (niewielka ilość cukrów resztkowych pozwala uwypuklić kawowy smak piwa) z wyczuwalną nutą alkoholową na finiszu, bardzo przyjemną, rozgrzewającą, uświadamiającą konsumentowi, że to nie jest piwo lekkie (24 st. Plato, 10,5% alk. obj.). Piwo ułożone, dlatego nie polecam go leżakować w piwnicy. 7. „Dziecinada” (Browar Artezan) Miniony rok przyniósł wysyp piw tego typu, jednak o dobre Session IPA wcale nie jest tak łatwo. Częstokroć piwa te są albo za bardo słodkie lub karmelowe (pewnie z obawy przed wodnistością), ale nierzadko chmielowa goryczka jest ich prawdziwą piętą Achillesa – częstokroć bywa niska (przykryta przez słodycz) lub nazbyt wysoka, zalegająca, szorstka, co nie spełnia sine qua non tego typu piwa – rześkości i pijalności. Na szczęście są browary, które potrafią porządne Session IPA uwarzyć i takim chlubnym przykładem jest Browar Artezan. Choć ekstrakt początkowy „Dziecinady” to 10 st. Plato, to mamy w tym piwie wyraźną i przyjemną słodowość, która szybko ustępuje miejsca chmielowości nadanej przez chmiele zza Oceanu Atlantyckiego, przez co w smaku i aromacie domurują nuty żywiczno-cytrusowe, tak typowe dla jankeskich odmian. Goryczka, choć wyraźna, jest krótka, przyjemna i nie zalega. Piwo – jak na styl przystało – jest lekkie, sesyjne i bardzo pijalne. I o to chodzi! 8. „Pieprzony Grodzisz” (Browar Golem) Browar Golem postanowił zrobić grodziskie po swojemu, czyli z twistem w postaci różowego pieprzu. Pieprz i grodziskie to, w mojej opinii, stąpanie po kruchym lodzie, bowiem grodziskie powinno być przede wszystkim pijalne, a nadmiar tego dodatku może efekt pijalności obrócić wniwecz (dowodem tego były piwa na Grodziskim Konkursie Piw Domowych). W przypadku tego grodzisza wszystko poszło jak należy. Mamy sporo słodyczy, co przy tak niskim ekstrakcie (8 st. Plato, 2.7% alk. obj.) nadaje efektu pełni, jest wędzonka, a co najważniejsze – pieprz jest wyczuwalny, jednak przewija się gdzieś na dalszym planie w postaci cierpkości i subtelnego pieczenia w język, które niwelują cukry resztkowe. Sama kombinacja pieprzu i wędzonki jest bardzo intrygująca (o ile lubimy takie klimaty w piwie). Ciekawe i udane „otwarte podejście do tradycji”. Szanuję to. 9. „B-Day 4.0 Panie Proszą Panów” (AleBrowar/Browar PINTA/Browar Piwoteka) Co roku czekamy na to, czym owe trio nas zaskoczy? W tejże wersji sięgnięto po elementy ze świata piwa oraz wina. Były słody i chmiel (Nelson Sauvin, któremu przypisywane są nuty winogron), ale także sok z winogron Seyval Blanc i drożdże szampańskie. Aromat piwa był owocowy – estrowo-chmielowy, z kolei w smaku było naprawdę ciekawie, bowiem piwo smakowało bardziej jak szampan – zapewne dzięki zastosowaniu soku winogronowego i użytym drożdżom. Było tu sporo białych owoców, przewijała się lekka kwaskowość, a całość uzupełniało dość wysokie wysycenie dwutlenkiem węgla. Co ciekawe, choć pojawiły się tu elementy „winne” (co mogłoby sugerować raczej wysoką zawartość alkoholu), piwo uwarzono w stylu Session IPA (ekstrakt początkowy wynosił 9 st. Plato). Ciekawa propozycja, szkoda tylko, że to jednorazowy „strzał”, bo chętnie obdarowałbym nim kilka Pań. 10. „Mystery” (Browar Rockmill) Browar Rockmill uraczył nas w 2017 roku wieloma naprawdę ciekawymi premierami. Moim zdaniem to – obok Browaru Hrpagan i Browaru Kazimierz – jeden z najbardziej obiecujących zeszłorocznych debiutów. Przyznam szczerze, że trudno było mi wybrać najlepsze piwo z oferty, ale ostatecznie to właśnie „Mystery” uznałbym za mojego faworyta. Pierwsze skojarzenie, gdy dowiedziałem się, że to Black IPA z kawą, przywiodło mi na myśl piwo „Black Malts And Body Salts” z browaru To Øl. To piwo jednak bardziej koresponduje z moim gustem, bowiem jest lżejsze. Mamy tu sporo chmielowości nadanej przez amerykańskie chmiele, a także sporo kawowości, aromatów prażonego ziarna, orzecha i słonecznika, jednak nie tak intensywnych jak w amerykańskiej wersji stoutu. Udane i nieprzekombinowane piwo. Niskie wysycenie podwyższa pijalność. Piwo o wyraźnym smaku, dla osób lubiących piwa wyraziste w smaku. W wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! A jakie są Wasze typy? View the full article
  15. Sprawdzamy jedno z nielicznych Flanders Red Ale w krajowym wydaniu i mówimy, czego można spodziewać się w roku 2018! View the full article
×