Skocz do zawartości

Pierre Celis

Members
  • Zawartość

    3196
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

6 obserwujących

O Pierre Celis

  • Tytuł
    Hoegaarden
  • Urodziny 21.03.1925

Ostatnie wizyty

3806 wyświetleń profilu
  1. Przy okazji degustacji piw Hopito, ekipa browaru BeerLab poczęstowała mnie piwami, które ukazują się pod marką Piaseczyńskie. Dlaczego tak i jaki prezentują poziom sprawdzam na przykładzie Pilsa, a moim rozmówcą jest Piotr Pszczółkowski! View the full article
  2. Hopito to kontraktowy projekt Andrzeja Pawluczuka. Jak się okazało, Andrzej to doświadczony piwowar nie tylko w domowej skali. Próbujemy dwóch piw warzonych w podwarszawskim BeerLab – Raspberry & Blackberry Sour Ale oraz Mango Smoothie IPA! To moje pierwsze, ale coś mi się wydaje, że nie ostatnie spotkanie z piwami Hopito View the full article
  3. Sezon ogórkowy, to i temat trochę lżejszy. Dziś o różnych odmianach piw pszenicznych, czyli czym się różni wezien od witbiera, a czym american wheat od wheat IPA. Na początek słów kilka o tym co do piwa wnosi pszenica i słód pszeniczny. Przede wszystkim większą ilość białka w porównaniu ze słodem […] View the full article
  4. [Docent]W Browarze Gzub

    Tegoroczny Craft Beer Camp był pierwszym podczas którego można było zobaczyć działający Browar Gzub. Zapraszam Was zatem na wycieczkę, oprowadza Wiktor Staszewski! View the full article
  5. [BeerFreak]Craft Beer Camp 2018

    Na Craft Beer Camp wybrałem się po raz pierwszy w ubiegłym roku i choć zrobił on na mnie ogromne wrażenie, to nie napisałem wtedy na blogu ani słowa. Nie pamiętam czy wynikało to z braku weny czy zwykłego wakacyjnego lenistwa. Nie ma to już w sumie znaczenia. Ważne, że tym razem postanowiłem się poprawić, bo... Czytaj dalej Artykuł Craft Beer Camp 2018 pochodzi z serwisu BeerFreak.pl. View the full article
  6. Podcast o piwie, odcinek 12. W nim: newsy piwne, podwójny wywiad z browarem Gzub z Craft Beer Camp. Dla piwowarów: podstawy, czyli jak zacząć warzyć piwo w domu. Miłego słuchania! 01:07 - Newsy 13:00 - Wywiad z Gzubami 46:35 - Laboratorium o tym jak zacząć warzyć Jesteśmy na: 📻 YouTube - goo.gl/KnPxLX 🎧 SoundCloud - goo.gl/Yfbjmn 🎶 iTunes - goo.gl/x4SFYk mp3: 🎙️ Google Drive - goo.gl/DjWJUx Alchemia - Podcast o piwie Zapraszają: Przemek Iwanek - Piwo i Cydr Mateusz Puślecki - Mazowiecki Oddział PSPD (pspd.org.pl) Olek Hurko - Browar Gliss / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Janek Gadmoski - Alderaan Brewery / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Przeczytaj cały wpis
  7. Mimo, że każde miejsce mojego pobytu na Białorusi mogę opisać jedynie w samych superlatywach, to po dłuższym namyśle mogę stwierdzić, że najprzyjemniej spędziłem czas w jednym z największych miast na Białorusi, w Witebsku. Co prawda, czuć w nim wielkomiejski charakter, jednakże jest jednym z nielicznych miejsc na Białorusi, gdzie styka się tutaj architektura socrealistyczna z architekturą z przełomu wieku XIX i XX. Wspomniana kombinacja tworzy wyjątkowo urodziwą całość, która idealnie wpasowuje się w wakacyjną miejscówkę. Czy przesadzam? Skądże znowu! Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Począwszy od spaceru po głównej arterii wybudowanej zgodnie z duchem socrealizmu, po przechadzce po starym, autentycznym mieście, gdzie w około otaczają nas pięknie zadbane stuletnie kamieniczki, które nie jako prowadzą nas do wzgórze katedralne, gdzie znajduje się z XVII wieku monumentalna cerkiew. A to jeszcze nie wszystko. Dla tych, co chcą zaczerpnąć łyk spokoju, czeka na nich dobrze utrzymany park, obfitujący w wiele atrakcji dla ciała i ducha, który ciągnie się setki merów wzdłuż brzegu rzeki Dźwiny. Jednakże jak łatwo się domyśleć, nie tylko te atrakcje skusiły nas do odbycia kilkugodzinnej podróży z Mińska. Są nimi browar restauracyjny Lyamus, położony dość daleko od centrum, w typowej dla tego rejonu sypialni miasta oraz jeden z najstarszych browarów przemysłowych działających na terenie Białorusi. Dvinsky Brovar (Двинский бровар), bo to on jest dzisiejszym bohaterem, powstał w 1875 roku, na zachodnim brzegu Dźwiny, tuż koło pięknie zachowanych do dnia dzisiejszego rezydencji należących niegdyś do fabrykantów władających tym miastem. Pierwsze zetkniecie z browarem, może nieco odstręczać ale jednocześnie intrygować. Otóż, nie przekraczając bramy browaru możemy zobaczyć, ba, nawet i dotknąć zabudowań browaru pochodzących z różnych czasów. I tak oto budynek, gdzie znajduje się doskonale zaopatrzony firmowy sklep browaru pochodzi z początku lat działalności firmy, natomiast budynek administracyjny oraz brama browaru pochodzą z lat 20tych XX wieku. Jednakże to co najlepsze znajduje się już za bramą. Każdy, kto przekroczy pierwszy raz próg browaru, kieruje swoje kroki do budynku, gdzie niegdyś znajdowały się piwnice fermentacyjno-leżakowe. Obecnie prócz ciemnych i długich piwnic, które przesiąknięte są piękną historią, nic tam więcej nie znajdziemy. Szkoda, co prawda do niedawna była idea, aby ożywić to miejsce, tworząc muzeum, niestety ze względu na duże koszta adaptacyjne z pomysłu zrezygnowano. Kolejnym, a jednocześnie najważniejszym przystankiem naszej wycieczki po tym terenie, była wizyta w budynku, gdzie obecnie odbywa się cały proces produkcyjny Dvinskyego browaru. Co prawda, całość nie jest już tak urodziwa, jak reszta zabytkowych zabudowań, to i tak bije z niego przyjemna aura. Wybudowany został od podstaw w 2004 roku na wzorze niemieckiego browaru z Monheim. Wewnątrz zabudowań znajdziemy trójnaczyniową warzelnię niemieckiej produkcji, która rocznie produkuje sto tysięcy hektolitrów piwa oraz około dwudziestu pionowych tankofermentatorów różnej pojemności. Co ciekawe browar nie ogranicza się produkcji bądź co bądź wyjątkowo smacznych klasycznych gatunków ale również warzy, pod marką Kvadrat, odważne nowofalowe style. Kto by się spodziewał, że właśnie tutaj produkuje się takie piwa jak: Red IPA (16,5blg), Wittbier (11,0blg), American Amber Ale (16,0blg), American Pale Ale (14,0blg) czy też bałtycki Porter (19,0blg). Dodatkowo, okazjonalnie ze względu na organizowany rok rocznie festiwal piwa odbywający się na terenie browaru, warzy specjalne piwo, które co roku jest inne. W tym roku był to owocowy milkshake. Mimo, że wszystkie te piwa okazały się wyjątkowo smaczne, moją główną uwagę przyciągnęły lagery, które uważam za najsmaczniejsze jakie powstają na terenie całej Białorusi. Wszystkie począwszy od jasnej 11 i 12 a skończywszy na ciemnej 12 smakowały obłędnie. Cóż mogę dodać więcej. Koniecznie musicie skosztować ich wyrobów a najlepiej wybrać się do samego Witebska. Gorąco Was do tego pomysłu namawiam. Polecam! . . Puste już, nieczynne piwnice leżakowe . . . . Jasna, niefiltrowana 11tka . Niefitrowany porter, mmmmmm… . . Wybiórcza oferta browaru . View the full article
  8. [Docent]100% Craft 2018

    Jak wypadła trzecia edycja artezanowego festiwalu? Utrzymany został limit trzech obecnych na imprezie browarów. To dobrze. W tym roku gośćmi były Ziemia Obiecana i Zakładowy. Każdy oferował minimum 5 piw więc nie było opcji, by znudzić się dostępnym wyborem. Szkoda tylko, że znów muszę powtórzyć zarzut z ubiegłego roku – brak niskoalkoholowego ( >3,5%) piwa. Tym razem jednak o dobrą formę uczestników zadbały Koleje Mazowieckie, wycinając po 21:44 wszystkie powrotne pociągi do Wawy. Przejęło się tym zaledwie kilkadziesiąt osób wracających ostatnim kursem. Czyżby pozostała, całkiem liczna reszta, zdała się na Ubera? Możliwe. Jeszcze jakieś zaskoczenia? Na pewno to, że do jakiejś 17-tej impreza zgromadziła góra setkę osób. Potem jednak nastały kolejki, jakie Błonie po raz ostatni widziały zapewne w Polsce Ludowej. Na frekwencję zatem nie można było narzekać, przynajmniej dnia pierwszego. Bo drugiego już do Błonia nie zawitałem. Aura raczej nie sprzyjała, a i oczekiwanych gwiazdorskich porażek na mundialu, nie można było na miejscu przyobserwować… Co dobrego z piw? Urodzinowa VI od Artezana na bogato w kwestii chmielu. Wcale nie cebulowo-naftowo-albedowy aromat, za to cytrus i tropik, a w smaku solidna ale krótka goryczka. Inne podejście prezentowało Piwko od Ziemi Obiecanej. To idealny entry-level w kwestii IPA – bardzo pijalne, przypominające łatwo przyswajalną wersję midwest. Ciekawe było przygotowane specjalnie na imprezę Wczasy w Zgierzu z Marakują. Intrygujący miks kwaskowej, owocowej nuty marakui i całkiem wyrazistej goryczki. Zakładowy pospieszył się z premierą swego Kombajna Żbożowego – było jeszcze za młode. Za to w częstym użyciu były jak zwykle rewelacyjnie odświeżające Sokowirówki (obydwie wersje) i Działkowiec. Swoją drogą myślałem, że te kwasy są lżejsze niż 4,7%! Prymat piwa najciekawszego dzierży jednak Samiec Alfa Laphroaig BA. Optymalne połączenie hardkorowej torfowości i fascynującej czekoladowej pełni smaku przy kompletnym ukryciu alkoholu. Świetne, jakże odmienne od bombonierkowych wersji Jeśli chcecie zobaczyć dyskusję na aktualne piwne kwestie, którą odbyłem z Łukaszem Kierskim (Browar Ziemia Obiecana), Jackiem Materskim (Browar Artezan) oraz Jarkiem Ośką i Michałem Paterem (Browar Zakładowy) zapraszam tutaj. A jak nie, to szybka fotogaleria! View the full article
  9. Jak zwiększyć atrakcyjność piwnych festiwali? Czy piwowarzy domowi zapewnią nową jakość na rynku piwa? Jak poszerzyć wątłą bazę odbiorców rzemiosła w Polsce? O tych i innych tematach rozmawiam z Łukaszem Kierskim (Browar Ziemia Obiecana), Jackiem Materskim (Browar Artezan) oraz Jarkiem Ośką i Michałem Paterem (Browar Zakładowy)! View the full article
  10. Za nami I Festiwal Piwowarów Domowych. Od dawna dało się słyszeć głosy, że podobnej imprezy, skupionej wyłącznie na piwowarstwie w skali domowej, w Polsce brakuje, zwłaszcza odkąd przestał istnieć pełniący podobną funkcję festiwal Birofilia. Dobrze się więc stało, że Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych zdecydowało się wziąć sprawy w swoje ręce. Idea i pozytywy Wydarzenie odbyło... Czytaj dalej Artykuł I Festiwal Piwowarów Domowych pochodzi z serwisu BeerFreak.pl. View the full article
  11. Białoruś, przepiękna kraina, która fascynowała mnie od wielu lat. Niestety, ze względu na zawiłą politykę wizową, moje plany podróżnicze względem tego kraju, zawsze były spychane względem innych krajów, które prowadziły bardziej przychylną politykę migracyjną. Na całe szczęście ten uporczywy stan rzeczy, od jakiego czasu jest stopniowo łagodzony. Mimo, że do pełnego szczęścia jeszcze daleko, nasi rodacy mogą wybrać trzy warianty podróży na Białoruś, które nie wymagają wcześniejszego wyrobienia wizy. Pierwsze dwa warianty, ograniczają niestety nas dość mocno terytorialnie. Na całe szczęście stosunkowo niedawno wprowadzono w życie trzeci wariant, który pozwala podróżować po całej Białorusi bez jakichkolwiek ograniczeń. Jednakże, jak w każdym „ułatwieniu” tkwi haczyk. W tym wypadku, tkwią aż dwa. Po pierwsze, aby móc skorzystać z tego przywileju trzeba przylecieć a nie przyjechać. W tym wypadku, jedynym lotniskiem który pozwala na takie udogodnienie jest międzynarodowe lotnisko położone w niedalekiej odległości od Mińska. Kolejnym, jednakże najbardziej uciążliwym warunkiem do spełnienia jest to, że pobyt na białoruskiej ziemi nie może przekroczyć magicznych pięciu dni. Tak! Tylko pięć dni! Strasznie mało, jeżeli chce się tak wiele zobaczyć . Czy mimo tych przeciwności, warto wybrać się do tego kraju? O tym i kilku innych aspektach życia na Białorusi z perspektywy piwnego turysty, opowiem w kilku kolejnych wpisach. Zanim jednak przedstawię wam kilka fantastycznych browarów działających na tych ziemiach, warto sobie uzmysłowić, że loty na Białoruś w ostatnim okresie czasu dość znacznie potaniały. Z perspektywy polskiego turysty najdogodniej wybrać jedną z trzech linii lotniczych, która lata z naszego kraju i dociera do Mińska. Jest to nasz krajowy przewoźnik LOT, łotewski Airbaltic oraz ukraińska UIA . Kilka lat temu ceny biletów kształtowały się na poziomie tysiąca złotych, obecnie bez większej gimnastyki znajdziemy ceny w okolicy 600zł . Jednakże i tą cenę dość łatwo zbić jeżeli wyczekamy promocji. W naszym przypadku wybraliśmy ukraińskiego przewoźnika, który za cenę 420 złotych za osobę pozwolił nam dotrzeć bezproblemowo do stolicy Mińska a dodatkowo zaoferował nam dobową (planowaną, rzecz jasna!) przesiadkę w Kijowie. Prawda, że rozsądna cena! Samo powitanie przez służby białoruskie, jak i samo dotarcie do serca stolicy, przebiegło nad wyraz sprawnie, co tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że Białoruś da się pokochać! I faktycznie tak było! Ceny nie odstraszały, jedzenie okazało się znakomite, architektura wspaniała (pod warunkiem, że lubi się socrealizm) a ludzie przyjaźni. Nic tylko rozkoszować się pobytem na białoruskiej ziemi! Zanim jednak powrócę do wielkomiejskiego Mińska proponuje wam odskocznie, w postaci prowincjonalnego Polocka, położonego na północno wschodniej części kraju. Życie tutaj wyraźnie zwalnia. Brak wyjątkowych zabytków przekłada się na to, że byliśmy chyba jedynymi w tym czasie turystami odwiedzającymi tą miejscowość. Mimo to, odnaleźliśmy kilka przyjemnych zakątków, które cieszyły oko. Począwszy od urokliwego deptaku ciągnącego się wzdłuż najbardziej reprezentacyjnej ulicy Polocka, prospektu Skoriny, po przez pełen romantyzmu brzeg rzeki Dźwiny a skończywszy na miejskim placu, gdzie króluje pomnik sowieckiego gieroja. Jednakże nie ukrywam, że nie dla takich atrakcji pokonaliśmy dwu godziną drogę z Witebska. Główną zachętą, aby odwiedzić tą miejscowość był rzecz jasna browar, który już jako jedyny białoruski browar nie należy do żadnego koncernu piwowarskiego, a jednocześnie produkuje piwo na odrobinę większą skalę niż browary rzemieślnicze. Pivzavod Polock, bo to o nim chciałem dziś kilka słów dedykować, powstał w 1972 roku, na północnym skraju miasta, otoczony zewsząd gęstym iglastym lasem. Architekta browaru to typowa socrealistyczna sztampa przemysłowa , jakich wiele można zobaczyć w tej części świata. Będąc tuż przed bramą browaru, szybko zorientowałem się, że podobne sylwetki browarów widziałem w kilku innych post sowieckich krajach. No cóż, taka specyfika tego regionu. Na całe szczęście nie tylko to jest typowe dla tych browarów. Jest również do zaobserwowania serdeczna gościna, która przekłada się również na atmosferę wśród pracowników browaru. Nikt nie narzeka, wszyscy przyjaźnie są nastawieni do siebie. I w takiej oto atmosferze, po krótkiej prezentacji obu stron, przeszliśmy do zwiedzania browaru, który z wyjątkiem gruntownej modernizacji linii rozlewniczej przystosowanej włącznie do rozlewu w butelki typu PET , która miała miejsca dwa lata temu, browar nie przeszedł od trzydziestu lat żadnej większej modernizacji parku maszyn. Czy to wada? Nic bardziej mylnego! Dzięki temu każdy detal podwójcie cieszy. Piękna czteronaczyniowa warzelnia z końca lat 60tych XX wieku, wywarła na nas kolosalne wrażenie. Jednakże wisienką na torcie było nieco już zużyte korytko brzeczkowe. Całość dopełniało otoczenie, złożone ze starej pięknej posadzki, ściennej glazury oraz kobiecego personelu, który pracuje tutaj od początku działalności warzelni. Kolejnym etapem była wizyta w działach fermentacyjnym i leżakowym, znajdujących się w ciemnych kazamatach browaru, których najnowsze zbiorniki pochodzą z początku lat 80tych ubiegłego wieku. Zwieńczeniem wizyty była gościna w części administracyjnej, gdzie zaprezentowano nam pełny przegląd oferty jaka jest wyrabiana w tym przedsiębiorstwie oraz zostaliśmy poczęstowani wyśmienitą niefiltrowaną jasną 11tką. Głównym produktem browaru jest rzecz jasna jest piwo, które jest wyrabiane pod kilkunastoma markami. Obecnie browar oferuje cztery piwa jasne dolnej fermentacji (11blg, 12blg, 13blg oraz 18blg) oraz jedno ciemne, dolnej fermentacji (13blg), które większość trafia na rosyjski rynek. Pozostałą ofertę firmy uzupełnia woda mineralna, kwas chlebowy oraz koncentrat słodowy. Niestety jak to i u nas już bywało, piwa z Polocka są dostępne dosłownie w kilku punktach miasta. Mało tego, ze względu na prowincjonalny charakter tychże okolic praktycznie nie występuje gastronomia, co powoduje, że piwo z beczki praktycznie się nie uświadczy, chyba że zdecydujemy się nabyć piwo w jednym z punktów rozlewarek, których i tam nie brakuje. Jednakże najlepszym wyborem jest udanie się do przybrowarnianego sklepiku, w którym mamy pewność, że piwo jest świeże i oferuje pełną ofertę browaru. Kończąc nieco przydługawy wpis, chciałbym raz jeszcze Was przekonać do wyprawy do naszego wschodniego sąsiada. Odrzucie głupie stereotypy a przekonanie się szybko, że jedna podróż do tego kraju to stanowczo za mało! Ps. Piwo wcale nie jest gorsze od tamtejszych krajobrazów! . . . . . . View the full article
  12. [Docent]Craft Beer Camp 2018

    Dobrych kilka lat temu powiedziałem Gzubom: Jak wybudujecie browar, na pewno pojawię się na Craft Beer Camp. W życiu bym nie pomyślał, że na spełnienie tego warunku będzie trzeba czekać aż tak długo. Ale w końcu wszystko jest jak należy i browar w Annopolu funkcjonuje już przeszło pół roku. Nie pozostało mi nic innego, jak spełnić dane słowo. Czym CBC, jak z angielska lubi nazywany być ten festiwal, różni się od innych? Sprawa podstawowa to tytularny camping. To niespotykane uczucie, kiedy jesteś na imprezie piwnej i nie trzeba myśleć o powrocie do domu, bo namiot masz kilka kroków stąd. A nie, czekaj. Przecież to motyw znany weteranom z osławionych Zlotów Browar.biz. Tyle, że tutaj zaplecze piwne jest zdecydowanie bardziej bogate. W tym roku na CBC pojawiło się aż 18 browarów! Całkiem sporo i spotkałem się z głosami, że rozrost imprezy pod tym względem nie jest krokiem w dobrą stronę. Zależy. Dla wystawiających się zapewne nie, dla odwiedzających jest ok. Można powiedzieć, że CBC ma być przede wszystkim imprezą regionalną, która po ostatnich dołowaniach różnorakich poznańskich festiwali dzielnie trzyma fason. Ale dlaczego nie gromadzić tu renomowanych browarów z całej Polski? Na tej edycji po raz pierwszy pojawiły się Palatum, Widawa, Kazimierz i PiwoWarownia. Byli też debiutanci – Wagabunda, Rock Jarocin i tradycyjna próbka z zagranicy – tym razem słowacki Berhet i niemiecki LaBieratorium. W mojej opinii warto, by na CBC pojawiały się browary na co dzień niedostępne w poznańskich sklepach i wielokranach. Ale to już oczywiście decyzja gospodarzy. Wszyscy zgodnie twierdzą, że CBC nie jest eventem, na którym się zarabia. To przede wszystkim impreza branżowa i jeśli browarom opłaca się tu pojawić, to w porządku. Nominalnie obowiązuje system żetonowy. Lane objętości bardzo słuszne – 150 oraz 300 ml. Jak się okazuje, mój postulat wyrugowania objętości 500 ml z piwnego festiwalu można spełnić. Nie ma porządnej imprezy bez muzyki. Na CBC podeszła mi szczególnie część piątkowa z rebelianckim performancem Padliny Szarika i z solidnie wykonującymi rockowe covery Ciszą. Nie było tu żadnej wywyższonej sceny, dystans między publiką a muzykami skrócony był do minimum. Dla mnie była to alegoria całego Craft Beer Camp. Egalitaryzm przede wszystkim, żadnego snobowania. Ważną częścią CBC jest sport. Jedni powiedzą, że przede wszystkim futbol. W porządku – był rozegrany mecz przygotowawczy przed nadchodzącym spotkaniem „na szczycie” – Czarni Chrząstawa vs Reprezentacja Polskiego Craftu. W kwestii kopanej, ja okupowałem chillkanapę stanowiącą centralne na CBC mundialowe audytorium. Aktywny sport jednak też był i tu specjalne podziękowania dla Michała Grossmana za zaszczepienie bakcyla rywalizacji w Klaska. Emocje na najwyższym poziomie, choć zapewne poziom rozgrywki w naszym wykonaniu odwrotnie do nich proporcjonalny. Szczerze polecam! CBC to oczywiście i piwo, więc parę słów na temat najciekawszych z nich, które udało mi się spróbować. Sour Mazal Adar Dagim od Golemów był rewelacyjnym początkiem. To zakwaszona kwasem mlekowym amerykańska pszenica z dodatkiem mirtu. Intensywny aromat kojarzący się z pomarańczą, trawą cytrynową i oczywiście specyficzny motyw mirtu. W smaku idealny balans między średniointensywną kwaśnością i dobrze zaznaczoną pomarańczą. Świetne piwo, choć według Artura Karpińskiego za mało kwaśne. Skosztujcie zatem obecnej warki, jest w punkt! Próbowałem też autorskie West Coast Session IPA uwarzone z Konstancinem. Rewelacyjny odchmielowy aromat, choć w smaku lekko piękąca goryczka. Tydzień powinien temu piwu wyjść na dobre. Gospodarze czyli Gzub serwowali m.in Melt – czteroprocentowy sour ale z jeżyną. Odpowiednio kwaśne, wyraźnie owocowe, z lekką słodyczą na finiszu. Mocno mangowy był Mango Weizen od Birbantów. Wymagające dla przeciętnego klienta okazało się natomiast Ra-bar-beer. To piwo od najmniejszego obecnie krajowego rzemieślnika – Browaru Wagabunda. Rześkie, kwasowe, cierpkie. Czyli mocno rabarbarowe, bez żadnej słodyczkowo-owocowej kontry. Inne ich piwa były równie niezorientowane konsumencko. Szacun, choć przy tej wielkości produkcji można sobie na to pozwolić. W kwaśnym klimacie swoje nowe piwo zaserwował Palatum. Saltamandra czyli Gose z trawa cytrynową i limonką było limonkowo-kwaskowe, rześkie i wytrawne. W pierwszym wrażeniu – z solą wyczuwalną wyłącznie w tle, jednak po wypiciu kilku łyków zostawiające w ustach słone odczucie. Bardzo jestem kontent z faktu, że Łukasz mocno wszedł w kwasy i zapowiedzi kolejnych projektów brzmią bardzo obiecująco. Z podobnie lekkokalibrowych piw bardzo podeszło mi Grodziskie od Trzech Kumpli. Druga warka tego piwa jest już dobrze nasycona. Wędzonka wyrazista przede wszystkim w aromacie, w smaku gubi swą moc, przez co piwo jest idealnie pijalne. Lekkie, orzeźwiające – było jak izotonik którym nawadniałem się kilka razy z rzędu w sobotnie przedpołudnie. A co z wysokim ballingiem? Tu wyróżnię Latającego Holendra ze Spółdzielczego. Podobał mi się tu interesujący rozdźwięk między aromatem i smakiem. W nosie intensywna czekolada, a w smaku totalna, esencjonalna kawa, co istotne pozbawiona kwaśności. Lekki motyw słodów palonych obecny, alkohol idealnie ukryty. Dobry, oldskulowy RIS! Podsumowując. Można stwierdzić, że CBC to głównie impreza branżowa. Jednak wystarczy popatrzeć na foty i zobaczyć, że pojawiło się tu sporo osób chcących po prostu napić się dobrego piwa w niezobowiązującej, przyjacielskiej atmosferze. CBC jest wyjątkowym wydarzeniem i cieszy, że przyciąga nowe osoby, chociażby takie jak my Fajnie w roku 2018 odkryć coś, co istnieje od 6 lat! PS. Materiał z wizytacji Browaru Gzub w kolejnym wpisie, a tymczasem wielkie dzięki dla gospodarzy, wszystkich browarów i odwiedzających za stworzenie panującego na CBC klimatu! View the full article
  13. Jedenasty odcinek podcastu o piwie - zaczynamy drugą dziesiątkę! 🙂 W nim: newsy, świetny wywiad z Łukaszem Kojro z browaru Palatum. Dla piwowarów: druga część zakwaszania piwa w domu. Miłego słuchania! 01:35 - Newsy 10:42 - Wywiad z Łukaszem Kojro z Palatum 52:35 - Laboratorium o zakwaszaniu piwa Cykl artykułów o zakwaszaniu Bartosza Markowskiego: www.beerfreak.pl/warzenie-piw-kwa…h-lactobacillus/ Jesteśmy na: 📻 YouTube - goo.gl/FQAaoV 🎧 SoundCloude - goo.gl/e1ogR2 🎶 iTunes - goo.gl/x4SFYk Możesz też ściągnąć mp3: 🎙️ Google Drive - goo.gl/hKLe9t Alchemia - Podcast o piwie Zapraszają: Przemek Iwanek - Piwo i Cydr Mateusz Puślecki - Mazowiecki Oddział PSPD (pspd.org.pl) Olek Hurko - Browar Gliss / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Janek Gadmoski - Alderaan Brewery / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Przeczytaj cały wpis
  14. Jesteśmy na: 📻 YouTube - goo.gl/FQAaoV 🎧 SoundCloude - goo.gl/e1ogR2 🎶 iTunes - goo.gl/x4SFYk Możesz też ściągnąć mp3: 🎙️ Google Drive - goo.gl/hKLe9t Alchemia - Podcast o piwie Zapraszają: Przemek Iwanek - Piwo i Cydr Mateusz Puślecki - Mazowiecki Oddział PSPD (pspd.org.pl) Olek Hurko - Browar Gliss / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Janek Gadmoski - Alderaan Brewery / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Przeczytaj cały wpis
  15. Od ostatniego wpisu na Piwna Praha minęło 5 lat. Teraz, korzystając ze służbowego wyjazdu, odwiedzam nowe miejsca, które pojawiły się w przeciągu tego czasu. Oczywiście nie wszystkie, raczej te, które były po drodze i które były wymieniane na czeskich piwnych serwisach jako warte polecenia. Są też te i dobrze znane. Dla mnie jako warszawiaka jest fascynujące, że są w mieście piwiarnie funkcjonujące w generalnie nie zmienionej formie przez kilkadziesiąt lat. Wchodząc chociażby do U Zlatého Tygra nie widzę tu większej różnicy niż w 1998 roku. Tradycja to piękne imię. Może kolejne odcinki by nagrać właśnie w takich praskich piwnych evergreenach? Póki co, zabieram Was na piwny maraton, głównie po miejscówkach, w których jeszcze nie byłem! View the full article
×