Skocz do zawartości

Pierre Celis

Members
  • Zawartość

    3142
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

6 obserwujących

O Pierre Celis

  • Tytuł
    Hoegaarden
  • Urodziny 21.03.1925

Ostatnie wizyty

3517 wyświetleń profilu
  1. Co to jest double barrel i co wnosi do piwa bazowego? Postanowiłem sprawdzić na przykładzie piw RISfactor z browaru Pinta. The post Double Barrel na przykładzie RISfactor z Pinty appeared first on Małe Piwko Blog. View the full article
  2. Wielokrotnie, podczas planowania podróży do Republiki Południowej Afryki , spotykałem się z pytaniem, co trzeba koniecznie zobaczyć w tamtym zakątku świata. Najczęściej padały odpowiedzi w postaci Góry Stołowej, Przylądka Igielnego czy też parku Krugera. Nie ukrywam, że wspomniane atrakcje są warte zobaczenia, jednakże są one nieco zadeptane przez masową turystykę, co może wśród wielu podróżników budzić lekką odrazę. Dlatego też zawsze minimalizujemy pobyt w tego typu miejscach do maksymalnego minimum i udajemy się do miejsc, które z jednej strony są równie piękne co główne atrakcje a jednocześnie, są nieco oddalone od głównych szlaków. Jednym z takich miejsc w RPA, jest dystrykt uMgungundlovu w prowincji KwaZulu-Natal, który uchodzi w tej części kraju za ogrody RPA. Jednakże, nie dla samych ogrodów warto tam się wybrać. Z pewnością miłośnicy architektury kolonialnej będą zachwyceni znakomicie zachowanymi rezydencjami z przełomu XIX i XX wieku oraz…(tak, tak!) miłośnicy piwowarstwa, gdzie działa tam kilka browarów rzemieślniczych, w tym jeden z najstarszych browarów rzemieślniczych w tym kraju (starszy od niego jest tylko Mitchell’s Knysna Brewery z Knysna). I to właśnie dziś o nim mowa. Powstał w 1996 roku, czyli dość niedawno, jednakże jak na tamtejsze uwarunkowania był pionierem w kształtowaniu gustów piwoszy z północnowschodnich rejonów kraju. To dzięki niemu zawdzięczamy pierwsze z RPA IPy, angielskie Portery czy też dobrze nachmielone Pilsnery. Co ciekawe, browar ten funkcjonuje w nieco odmiennej scenerii co większość browarów rzemieślniczych, co z pewnością przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającemu puryście estetyki. Nie oczekujcie przemysłowej architektury a wymuskanej estetyki rodem z kolorowych pism. Przepiękna rezydencja z XIX wieku, zaadaptowana na pięciogwiazdkowy hotel, położony wśród wymuskanych aż do przesady pól, stawów i lasów urzeka swoim przepychem. Nie mniejszą atrakcją na tym terenie jest gospoda inspirowana walijskimi przybytkami tego typu, która pełni rolę firmowego lokalu miejscowego browaru. Jednakże to nie wszystko, wśród rozległych terenów tejże rezydencji odnajdziemy destylarnie oraz rzecz jasna browar, który przypomina małą chatkę pustelnika niż browar z takimi tradycjami. Już na wejściu do browaru wita nas dwunaczyniowa warzelnia o wybiciu pięciu hektolitrów, która co ciekawe, funkcjonuje od pierwszego dnia istnienia browaru. Tuż koło niej, nie jako, aby podsycić napięcie działa przybrowarniany sklepik, oferujący szeroki wybór wszelakiej maści gadżety oraz pełny przekrój piwa warzonego tutaj na miejscu. Nieco dalej odnajdziemy zbiorniki leżakowo-fermentacyjne oraz linie rozlewniczą do kegów, do butelek szklanych i plastikowych oraz… puszek o pojemności 0,44l (po raz kolejny okazali się prekursorami w tej części świata). Powróćmy jednak do samego piwa, które moi zdaniem, mimo, że jest nieco ugrzecznione, jest obłędnie smaczne. Gdy tak się stoi przed firmowym kontuarem z nalewakami można w pierwszej chwili dostać małej konsternacji. Co wybrać? A jest to wybierać! Pale Ale (4,5% alk.), Pilzner (4,6% alk.), IPA (4,5% alk.), jasny Lager (5,0% alk.), angielski Porter w dwóch odmianach (4,5% alk.), Golden Ale (4,1% alk.) oraz Ale z dodatkiem mango (4,1% alk.). Wszystko smaczne, w zaskakująco kuszącej cenie. Trudny wybór jeżeli ma przed sobą jeszcze kilka dobrych kilometrów. Na cale szczęście istnieją w tej części świata próbniki, które pozwalają do dokonanie jedynie słusznego wyboru. Pamiętajcie proszę, jeżeli będziecie kiedyś w RPA, koniecznie odwiedźcie Notthingam Road Brewing Company w miejscowości Notthingam Road! Z pewnością nie pożałujecie tej decyzji. . . . Porter i IPA . Firmowa gospoda browaru . Do jakiego teraz browaru się wybrać? View the full article
  3. Dawno nie byłem w okolicy Aleii Racławickich. Swego czasu właśnie tu, w zabytkowym domku oddźwiernego mieszczącego Pizzerię Piccolo zaczynałem weekend w Lublinie. Społemowski klimatyczny garmaż zmienił się tak jak i cała okolica. Powstały nowe budynki wśród których wyróżnia się bryła otwartego w roku 2015 Centrum Spotkania Kultur. To kulturalne combo jest w stanie oferować wydarzenia wszelkiego rodzaju poczynając od spektakli teatralnych, koncertów, wystaw, projekcji aż po operę i balet. Całość jest utrzymana w nowoczesnym, awangardowym zimnym stylu gdzie króluje beton, szkło i metal. Na dachu umieszczono dostępne dla odwiedzających Zielone Tarasy skąd można podziwiać okoliczną panoramę. Całość nieodparcie kojarzyła mi się budynkiem Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, a ogólniej rzecz biorąc ze współczesną wielkomiejską architekturą. Na sprawę Zakładowego Wielokranu można spojrzeć z dwóch perspektyw. Pierwsza to nieodżałowany lokal U Fotografa, który był początkiem całego projektu o nazwie Browar Zakładowy. Plany i koncepcje się zmieniały, a gwoździem do trumny pomysłu, by w kamienicy przy Rybnej urządzić firmowy lokal Zakładowego, była kwestie formalne związane m.in z decyzjami konserwatora zabytków. Może kiedyś w to miejsce jeszcze wróci dobre piwo. Tymczasem decyzja o nowej lokalizacji była odważna i otwiera nowy rozdział nie tylko w życiu Zakładowego ale i całego piwnego Lublina. Zawsze postrzegałem lubelskie klimaty jako oldschoolowe – z jednej strony nastrojowe lokale na Starym Mieście, z drugiej sąsiedzkie wręcz spelunki. Teraz wraz z otwarciem Zakładowego Wielkoranu mamy to, co dobrze znamy chociażby z Warszawy – nowoczesny, minimalistyczny wystrój, duże przeszklenia. Ale też szeroki bar i nietypowe pojemności 200 i 400 ml. Nie przypomina Wam to czegoś? Lublin zmienia powoli swój wizerunek i Zakładowy Wielokran dobrze wpisuje we wzbogacenie miasta w motywy typowe dla nowoczesnej metropolii. Czy znajdzie to akceptację lubelskiej piwnej społeczności? Nie widzę powodów dlaczego miałoby się tak nie stać. A to jak było na oficjalnym otwarciu – widać poniżej Browar Zakładowy – Wielokran, Lublin, Plac Teatralny 1 Facebook View the full article
  4. Dotychczas lambiki degustowaliśmy tylko na specjalne okazje, np. urodziny Marleny. Tak się jednak złożyło, że nasz sąsiad i znajomy Maciej zaoferował się z piwem będącym na szczycie listy TOP 50 Ratebeer w kategorii Lambic-Guezue. Zaczynamy zatem od najbardziej u nas znanej marki w kwestii lambików czyli Lindemans, od którego sprawdzamy Oude Gueuze Cuvée René. A w części drugiej gwóźdź programu – 3 Fonteinen Oude Gueuze Cuvée Armand & Gaston! Jakie będą między nimi różnice? View the full article
  5. Co prawda kocham podróżować, a jeszcze chętnej jeździć autem, to chyba zmorą każdego kierowcy jest pokonywanie długich tras, które nie wiedzieć czemu, wiją się najczęściej przez bardzo monotonny krajobraz. Nie dość, że taka trasa dłuży się niemiłosiernie, to na dodatek łatwo wpaść znużenie a co gorsza w senność. Na całe szczęście w RPA istnieją cudowne stanice, które dadzą kierowcy ukojenie po trudach podróży. Jednak nie tak dawno temu, bo w lipcu 2017 roku, poszli tam o krok dalej…. Zapraszam was na pustkowie ciągnące się wzdłuż południowo-afrykańskiej autostrady A3, łączącej Johannesburg z nadmorskim Durbanem. To właśnie tam, z dala od skupisk ludzkich powstała przydrożna stanica oferująca nad wyraz szeroki wachlarz usług skierowana dla strudzonych podróżnych. Jest tam wszystko czego można sobie wymarzyć. Począwszy od stacji benzynowej, po przez hotel, restauracje i piekarnie a skończywszy na….browarze restauracyjnym. Tak, tak, działa tam mały browar rzemieślniczy, który zapoczątkował swoja działalność w tym samym okresie co pozostałe udogodnienia tegoż miejsca. Z pewnością można byłoby spodziewać się tam utartego schematu, który raczej zadowoli desperata niż miłośnika niesztampowego piwa, ale nie tym konkretnym przypadku. Browar co prawda, nie eksperymentuje i nie wprowadza do swojego menu coraz to nowych marek, ale warzy od samego początku aż pięć gatunków, które goszczą zawsze na kranach firmowego lokalu. Cóż, ale jak dla mnie, zestaw w postaci Blonde, APA, English Ale, Stout raz Red Ale, to wyjątkowo intrygująca oferta. Co prawda tylko dwa z nich przypasowały nam, to i tak uważam, że koniecznie trzeba odwiedzić tą oazę, położoną na całkowitym odludziu. Tym bardziej, że rzadko, gdzie w RPA działa browar w oparciu o sprzęt chińskiej produkcji, który naddatek z taką gracją jest częściowo uwidoczniony dla gości browaru. Dwunaczyniowa warzelnia, o wybiciu pięciu hektolitrów, dwa zbiorniki fermentacyjne o analogicznej wielkości, pięknie komponują się w przybrowarnianej karczmie. Reszta sprzętu, w tym cztery zbiorniki leżakowe, została umieszczona w pomieszczeniu, tuż za ścianą gospody. Z pewnością nie mniejszą atrakcją jest raczenie się piwem w otoczeniu zachwycającego afrykańskiego pejzażu i …przebiegających co chwilę małych lwiątek. Jak dla mnie, obowiązkowy punkt wizyty w tym cudownym kraju. . . . Blonde i Stout . Red Ale i raz jeszcze Stoucik . Wyprawka na drogę . Widok na kontuar . Prawda, że jest tam pięknie View the full article
  6. Dobrze już wszystkim znane Beer Geek Madness odbyło się po raz szósty. Zeszłoroczną edycję musiałem sobie odpuścić, apetyt był więc zaostrzony, podobnie jak ciekawość tego, w jakim kierunku wyewoluowało to wydarzenie. Intense! Jak się okazało, specjalnie wielkiej ewolucji nie było, ale wbrew pozorom jest to pozytyw. Dwie najważniejsze cechy, wyróżniające Beer Geek Madness na polskiej scenie festiwalowej, czyli miejsce... Czytaj dalej Artykuł Beer Geek Madness 6 – Intense pochodzi z serwisu BeerFreak.pl. View the full article
  7. Prawobrzeżna część Warszawy jest ubogą siostrą swej bogatej w wielokrany lewej połówki. Mimo, że to właśnie na Pradze znajdował się pierwszy tego typu lokal (czyli PDSL), to od momentu dokończenia jego żywota w praskiej lokalizacji nie pojawiło się zbyt wiele piwnych miejsc. Stacja Grochów, Czeska Piviarnia Tarchomin plus kilka innych raczej nie oszałamia bogatością swej codziennej oferty. Dlatego dobrze, że ten krajobraz wzbogaca, dopiero co otwarty, Chmielołak Bis. Saska Kępa to mocny plus. Aż dziw bierze, że w tej legendarnej części Warszawy nie było dotąd lokalu z craftami. Mamy zatem lokalizację na rogu Walecznych i Londyńskiej, kilka minut piechotą od przystanku tramwajowego „Park Skaryszewski”. Cicho tu i spokojnie. Przed lokalem kameralny ogródek, a w środku…równie kameralne wnętrze. Mimo, że Chmielołak Bis ma dwa poziomy, to nie ma się co oszukiwać – miejsca jest tu dla góra kilkudziesięciu osób. Wrażenie robi swobodnie dostępna kolumna nalewaków, kusząca by samodzielnie sobie coś nalać. Oryginalne posunięcie. Na dole równie intrygująco – za zakratowanymi szafkami umieszczone są dziesiątki pełnych butelek. Jest też i jedna koedukacyjna toaleta. Jak na tę powierzchnię, powinno wystarczyć. Całość robi dość przytulne wrażenie. Coś w stylu lokalu na sąsiedzkie spotkania. Czyż nie w tą stronę miał iść rozwój wielokranów w stolicy? Popieram. Na oficjalnym otwarciu w piątek trzynastego obyło się bez pecha, chyba żeby zaliczyć w to ulewę, która skutecznie namówiła nas do wzięcia kolejnego Dzikiego Harry’ego od Monstersów. Piwo stało się właściwie główną atrakcją wieczoru i przyćmiło Licantropusa – mocno jeżynowo-porzeczkowego, wysoko odfermentowanego RISa z Palatum. Jeśli i w przyszłości będą pojawiać się tu tak unikalne piwa, to zapewne jeszcze tu zajrzymy Chmielołak Bis, Warszawa, Walecznych 68A lok. 3 Facebook View the full article
  8. Pamiętacie rozmowę-rzekę z Piotrkiem Pokorą na temat niemieckiego rynku piwa? Mieliśmy spotkać się powtórnie, aby popróbować zapomnianych tamtejszych stylów piwa. Póki co, Piotrkowi nie udało się wygrzebać z zapomnienia żadnego z nich, ale mamy coś innego. W pierwszej części niespodziewanie próbujemy nowofalowe DDH Pale Ale od Anglików oraz „postną” Schlenkerlę. W drugiej natomiast na barze lądują dwa koźlaki z Browaru Ayinger: Celebrator Doppelbock oraz Weizenbock! Niedługo po tej rozmowie okazało się, że Piotr został laureatem Nagrody im. Kazimierza Kuratowskiego – najbardziej prestiżowej z polskich nagród dla młodych matematyków. Gratulacje! View the full article
  9. Szósta Alchemia! W tym odcinku: garść świeżych wiadomości o piwach rzemieślniczych, wywiad z piwowarem i redaktorem naczelnym kwartalnika Piwowar – Maciejem Piaszczyńskim (browar Żeglarski, Ułan Browar). W Laboratorium domowego piwowara: dzikie drożdże (tak zwane) cz. 1. Miłego słuchania! Wstęp - 1:00 Wywiad z Maciejem Piaszczyńskim - 15:40 Laboratorium o Brettach cz. 1 - 31:41 Jesteśmy na: 📻 YouTube - goo.gl/FQAaoV 🎧 SoundCloude - goo.gl/e1ogR2 🎶 iTunes - goo.gl/x4SFYk Możesz też ściągnąć mp3: 🎙️ Google Drive - goo.gl/uotFfb Alchemia - Podcast o piwie Zapraszają: Przemek Iwanek - Piwo i Cydr Mateusz Puślecki - Mazowiecki Oddział PSPD (pspd.org.pl) Olek Hurko - Browar Gliss / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Janek Gadmoski - Alderaan Brewery / Browar Monsters (www.fb.com/browarmonsters/) Przeczytaj cały wpis
  10. BGM to jedna z najstarszych i najbardziej wyrobionych marek na rynku rzemieślniczego piwowarstwa w Polsce. Trudno uwierzyć, że regularnie od 6 lat witamy wiosnę we Wrocławiu z okazji tej imprezy właśnie. Największą przemianę BGM przeszedł w momencie wprowadzenia formuły „płacisz raz, pijesz ile chcesz”. Wydawało się, że w te ślady pójdą kolejne festiwale, ale tak naprawdę tylko One More Beer zdecydował się na tę wielce wygodną, pasującą zarówno wystawcom jak i uczestnikom formę. Pierwsze wrażenie, jakie mam po tegorocznym BGM, to nawiązanie do wspomnianego OMB i chęć dogonienia krakowskiego beniaminka pod względem ilości dostępnych na imprezie piw. W tym roku dostępnych było aż 31 krajowych premier, drugie tyle polewane było piw już na rynku obecnych, o zagranicy w ogóle nie wspominając. Pojawił się zatem znów dylemat: „Co wybrać do spróbowania?”. Niezmiennie chce spróbować się jak największej liczby debiutów, co jest rzeczą właściwie niewykonalną. No chyba że jako „sztuka dla sztuki” albo w celu nabicia statsów w oceniarkach. Pewnym pocieszeniem w tej sytuacji jest fakt, że większość premier dostępnych będzie i po BGM. To symptom ostatnich lat, że pojawiające się na rynku piwa stają się coraz bardziej wykręcone. Kiedyś piwowarzy na tę imprezę robili małe, eksperymentalne warki. Teraz piwo rodem z BGM może spokojnie trafić do szerokiej sprzedaży. Tym sposobem dochodzimy do konkluzji, że obecnie duża część rzemieślniczego piwa na rynku jest rodem z BGM – imprezy, która jako pierwsza sugerowała piwowarom przełamywanie granic i eksperymentowanie na potęgę. Źle to czy dobrze? Powiem tak – popieram kreatywne piwowarstwo, o ile nie jest tylko marketingowym zabiegiem. Ciekawym przykładem w tym kontekście było piwo z dodatkiem byczych jąder. Niestety, dane mi było je wyłącznie powąchać, bo spróbowanie zagrożone zostało banem na kwestie łóżkowe W każdym razie pachniało bardzo elegancko cytrusami. Opinie co do smaku były takie, że niczym nie różni się od zwykłego AIPA. Chyba nie tak to powinno być? Ogólny poziom spróbowanych piw oceniam jako wysoki. Nie naciąłem się na żadne spartolone, choć słyszałem że i takie się zdarzały. Miałem zatem szczęście. Spróbowałem 17 premierowych i kilka powtórek. Wyliczę te, które zrobiły na mnie szczególne wrażenie: Startujemy od PINTA Sangriale (Fruit Ale 14°/ 6,1%). Zadziwia nie tyle względnie wytrawny i kompocikowy charakter piwa, co jego serwowanie – z dodatkiem owoców ze słoja! Potem następuje seria owocowych lekkich kwasów i wszystko w porządku, ale to już przecież było. Zaskoczeniem jest dopiero Blada Marija z Piwowarowni. Ten Tomato Sour (14°/ 4,5%) był wyraziście pomidorowy, z lekką kwaskowością i objawiającą się po chwili pikantnością od papryczek jalapeño. Również oryginalną rzeczą było African Pombe (11,9°/5,4%) od Absztyfikanta fermentowane afrykańskimi drożdżami, których słodkawo-piekarniczy aromat kojarzył się z pintowym Końcem Świata. Na szczęście obecna tu była cytrusowa goryczka. Wielbicielom pikantnych motywów podpasować mogło GuacamAle (13°/4,7%) z Browaru Kazimierz. To Blond Ale z guacamole było limonkowe, kolendrowe i przede wszystkim pikantne. Wersja która trafi na rynek ma być bardziej uładzona. Sangria Gose (9,9°/ 3,4%) z Nepomucena to już moje motywy – cytrynowa kwaśność, dużo cytrusa, delikatna słoność. Dobra, przechodzimy na zdecydowanie wyższy balling. OX od Birbantów to Sour Brett RIS z wiśniami (24,5°/ 10,5%). Mocno wiśniowe, rozgrzewające, lekko słodko-kwaskowe, gładkie. Szkoda, że bretty są tu wyłącznie śladowe. Powrót do pikantności? Dlaczego nie. Maximus (14,5°/ 6,2%) od Palatum to Amicus potraktowany chili, habanero oraz mango i marakują. Pachnie jak rasowe NE IPA, w smaku lekka pikantność, która pozostaje na dłużej w gardle. Połączenie z wyraźnymi egzotycznymi owocami jest tu dość intrygujące. Trzeba jednak przepłukać gardło. Na przykład Beer Geek Tart czyli Sour IPA (15°/ 5,1%) od Deer Bear. Takie rzeczy uwielbiam. W aromacie moc cytrusów a w smaku kwaśno, cytrynowo-cytrusowo. Świetne orzeźwienie. Zdecydowanie do powtórki. A jak wyszło Plum Spices (28°, 12,5%) – kooperacyjny z Dugges imperialny stout, który powstał jako efekt wygranej przez Deer Beara w ubiegłorocznym Beer Geek Choice? Farba emulsyjna w aromacie od razu wskazuje na zbyt krótkie leżakowanie tego piwa. W smaku alko dobrze wkomponowane, jest czekolada, jest lekka paloność ale profil dla #teamslodyczka. A co dla #teamcukrzyca? Na przykład Un Temperamento Ardiente (25°, 9,7%) od SzałPiw – wręcz syropowa słodycz poraziła moje kubki smakowe. Remedium na to był stary znajomy Szczun (19°/ 8,1%). Przyjemny odchmielowy aromat, dobrze ukryty alkohol, cytrusowy charakter, do tego połączenie tęgości i wytrawnego finiszu. Klasa! Powoli zbliżamy się do końca. Salamander DDH DIPA (17,5°/ 6,3%) ze Stu Mostów z dodatkiem zestu i soku z grejpfrutów i mandarynek. Totalnie cytrusowe, wytrawne, świetnie pijalne. Słodycz znana z wersji bazowej zupełnie znikła, świetnie! Również wytrawnym okazał się Salamander Oatmeal Chocolate Milk Stout Nitro (17°/ 5,7%). Wersja z borówkami była nieznośnie słodka. A tu leciutka tylko laktoza, poza tym czekolada, kakao i świetna gładkość na języku. Zapiski kończę Hacjendą z Czterech Ścian. Ten Citrus Farmhouse Ale (16°/ 7,5%) przepuszczony został przez wypełniony cytrusami cyrkulator od Wiktora Saczuka. Mocno zestowe, mocno fenolowe, na szczęście wytrawne. No i last but not least – jedyne piwo które próbowałem, a z którego notatek brak. Wygrany Beer Geek Choice czyli fRISs freak! z Widawy! Ponoć wymrażany imperialny tropical stout BA (24°/ 15%). Zapamiętałem, że świetnie ułożony, pełny, czekoladowy, rozgrzewający. Czy zasłużył na wygraną? Trzeba będzie sprawdzić powtórnie przy najbliższej okazji Uwaga na koniec. Tegoroczny BGM był taki jak zapowiadało jego przewodnie hasło – intensywny. Mnóstwo piw do spróbowania, wyprzedane przed imprezą bilety, kłębiący się wewnątrz i na zewnątrz tłum odwiedzających. BGM jak zwykle był prawdziwym szaleństwem, od którego czasem chce się odpocząć na spokojnej, czilloutowej imprezce z pięcioma wystawcami na krzyż. Na szczęście takich wydarzeń też nie brakuje. Tak czy inaczej, przyszłoroczny sezon zapewne również rozpoczniemy na BGM! View the full article
  11. [Docent]Browar Perun

    Browar Perun wizytowałem po raz pierwszy, gdy wraz z piwowarem Adamem Czogallą jechaliśmy na Chmielobranie w roku 2016. Wtedy wyglądało to tak. Zeszło się trochę czasu i powtórna wizyta wypadła już w pełni funkcjonującym zakładzie, zaraz po dostawieniu czterech nowych tanków, które pozwolą Perunowi na osiągnięcie mocy 7 300 hl rocznie. Przy tej okazji nasuwa się refleksja, że ubiegły rok stanowił zamknięcie ważnego etapu rozwoju polskiego rzemiosła w kontraktowym wydaniu. Weterani tego segmentu właściwie albo już przeszli na swoje gary albo zadomowili się w browarach stworzonych pod tego typu formę działalności. Perun na swoim wystartował w styczniu 2017. Początkowo miał mieścić się w nieodległym Franciszkowie, ale budowa została oprotestowana. Inwestorzy Peruna nie mieli zamiaru płacić pseudoekologom za odstąpienie od protestu i słusznie przenieśli inwestycję do Budziszyna. Teren jest wprost wymarzony by spędzić tu w sezonie sielskie popołudnie, jedynym mankamentem jest odległość do kolejowej stacji – 3,5 km do PKP Krężel. Krótko o obecnej w Perunie instalacji – warzelnia 40 hl, sześć tankofementorów 80 hl i siedem 40 hl. Monoblok o wydajności 3300 but/h, pasteryzator tunelowy. Zresztą najlepiej jak po browarze bezpośrednio oprowadzi Adam. Zobaczcie wideo zarówno z wycieczki po browarze jak i późniejszej degustacji Pilsa oraz imperialnego stouta Bafomet! Browar Perun, Budziszyn 27B http://browarperun.pl View the full article
  12. Po względnie spokojnym lutym branża wróciła do formy. Obrodziło imperialnymi stoutami oraz double IPAmi. Wydarzeniem miesiąca niewątpliwie było otwarcie Mikkeller Bar Warsaw, z którego fotorelacja ukaże się nie wiadomo kiedy Warzenie rozpoczęło Bierhalle w Bydgoszczy, widać że sieciówka mocno stawia na nowe moce produkcyjne. Prócz tego swoje piwo uwarzył otwarty w lutym restauracyjny Brewicz z Rawicza oraz rzemieślniczy Wagabunda z nieodległego Niechlowa. Mimo naszego piwnego urlopowania się w Odessie, na bieżąco sprawdzałem marcowe nowości. Choć poziom był wysoki, to jednak wybór Debiutu Miesiąca nie nastręczył większych problemów Artezan/ Dugges – Że Ten Teges Double IPA, 18° Blg, 8 % alk. Już prezencja piwa zapowiada że powinno być soczyście. Najpierw jednak aromat. Cudny. Mandarynka, mango, marakuja i tylko gdzieś na finiszu delikatna nafta. El Dorado, Citra i Mosaic pięknie tu grają. Ale to piwo wyrywa z butów swym smakiem. Soczyste, łagodne, treściwe, początkowo z lekką owocową słodyczą, szybko przechodzącą w goryczkowy, wytrawny finisz. Pijalność 11/10. Przy tak wysokich parametrach należy zdjąć czapki z głów przed piwowarami za recepturę i perfekcyjne wykonanie. Najlepsze polskie DIPA ever? Właściwie tak Takie piwa właściwie powinny być zdelegalizowane, przynajmniej według koncepcji Państwowej Agencji Problemów Alkoholowych. Piwo z zawartością 8% alkoholu, które pije się lekko i łatwo jak soczek? Koszmarny sen dyrektora Brzózki. Jeszcze garść wrażeń zaraz po premierze W wyróżnieniach na bogato. Wzrasta poziom krajowych DIPA, bo oprócz Debiutu Miesiąca mamy jeszcze dwóch wyróżnionych w tym stylu. Prócz tego oczywiście kwasy, dzikusy, soczyste IPA, kakaowe, kawowe i imperialne stoty oraz kveik. Nie zapominam też o dobrym sesyjnym Blond Ale w nowofalowym wydaniu! Artezan – Brett Raburbon Ocena piwa Beer Bros – Wahacz od Golfa III Ocena piwa Birbant (Zarzecze) – Coco Moon Ocena piwa Gzub – Bombadil Ocena piwa Karuzela (Browar Jana) – Legia Rugby Ocena piwa Łańcut – Przybij Piątkę Ocena piwa Nepomucen – Toucan Ocena piwa Palatum/ Piwne Podziemie – Victoria Ocena piwa PINTA (Browar na Jurze) – Beauty and the Stout Ocena piwa Przystanek Tleń – Sour Cherry Wild Ale Red Wine BA Ocena piwa Rockmill (Bytów) – 1st Anniversary Ocena piwa Szpunt (BeerLab) – Equathor Ocena piwa Trzech Kumpli (Zapanbrat) – Fellin’ Lucky Ocena piwa Trzech Kumpli (Zapanbrat) – Idiota Ocena piwa Wędrówki Wesołej Kompanii (Spółdzielczy) – Norsk Samarbeid Ocena piwa Zakładowy – 300% Normy Ocena piwa Nowe browary: View the full article
  13. [Docent]Urodzinowe BlossomGueuze

    Urodziny Marleny trzeba uczcić piwem wyjątkowym. Rok temu był SpontanBasil kooperacji Lindemans/ Mikkeller. Teraz sięgamy po kolejnego lambika z tej serii, choć już wypuszczonego pod wyłączną egidą Lindemansa. Czy BlossomGueuze okaże się równie dobry co SpontanBasil? View the full article
  14. W tym odcinku sprawdzam czym jest cascara, w jaki sposób się ją pije i jak smakuje. Na podstawie Frelka Hazy Pale Ale – owocu kooperacji bloga Piwna Zwrotnica i Browaru Absztyfikant, sprawdzam co cascara wnosi do piwa. The post Co to jest cascara, jak smakuje i co wnosi do piwa? appeared first on Małe Piwko Blog. View the full article
  15. Jak smakują najnowsze mocarne IPA od naszych rzemieślników? Sprawdzam Monsters Hop-Man, Zakładowy 300% Normy oraz Golem Owech Owech! View the full article
×