Jump to content

srd

Members
  • Content Count

    46
  • Joined

  • Last visited

Piwowarstwo

  • Miasto
    Łódź

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzięki za odpowiedź. Hmm, jak to obliczyłeś? Jeśli na zasadzie objętości i BLG jako procent roztworu to czy BLG nie jest czasem stężeniem wagowym nie objętościowym? Musiałbym chyba zważyć brzeczkę i faktycznie po masie policzyć... Odnośnie 17 Brix - pamiętaj że jest to pomiar refraktometrem, który jest zawyżony przez obecność alkoholu. Jak napisałem, najpierw 2 tygodnie przefermentowałem brzeczkę i potem dodałem miód, więc w brzeczce jest już alkohol. Miód na pewno trochę przefermentował bo po jego dodaniu w rurce impreza rozkręciła się na nowo i długo i raz jeszcze po drugim zmieszaniu. Wczoraj przy przelewaniu na cichą na pewno cały miód był już rozmieszany.
  2. Cześć, Borykam się z problemem, w zasadzie matematycznym 😆 Otóż przygotowałem pod braggota warkę 18 litrową o 14,5 Brix'a (niecałe 14 BLG). Po 2 tygodniach fermentacji refraktometr pokazał 7,5 Brix'a czyli w przeliczeniu około 2,9 BLG oraz 5,9 % alkoholu. Dodałem wtedy do piwa około 4,2 KG miodu (powinno to odpowiadać mniej więcej 3 litrom miodu), w formie dość skrystalizowanej. Chciałem by drożdże zjadły większość możliwych cukrów z brzeczki, a ewentualna słodycz została już tylko z miodu. I teraz mam pytanie - czy można orientacyjnie wyliczyć jak dodanie miodu wpłynęło na BLG piwa? Dodam że po 2 tygodniach zamieszałem w wiadrze łychą i rozpuściłem resztki miodu. Po kolejnym tygodniu (czyli 3 tygodnie od zadania miodu i 5 tygodni od warzenia) przelałem na cichą i refraktometr pokazał 17 Brix - ciężko mi to przeliczyć na faktyczne blg końcowe i alkohol. Sprostuje, że spławików nie używam bo bez przerwy przesuwała się w nich kartka i ciągle musiałem je kalibrować - dlatego używam już tylko refraktometru. Z góry dziękuje za poradę 😆 Jeśli nasuwa wam się offtopowe pytanie dlaczego dodałem miód do fermentacji a nie do gotowania to z góry odpowiem - moim zdaniem podgrzewanie miodu, a zwłaszcza jego gotowanie równa się z dodaniem aromatyzowanego cukru. Miód większość swoich walorów zachowuje poniżej 40 stopni Celcjusza, gdy nie ścinają się jeszcze białka. Nie bez powodu dzisiaj, gdy miody są dość dokładnie czyszczone, najlepsze miody pitne są niesycone (czyli nie gotowane). Sam od niedawna zacząłem robić nastawy miodowe, bez sycenia i jak do tej pory nie stwierdziłem objawów infekcji. 3 tygodnie od dodania zimnego miodu na cichą na razie również infekcji nie zauważam i oby tak dalej 😆
  3. Jak zbieracie gęstwe po brettach? Ja jestem po swojej pierwszej burzliwej 100% Amalgamation. Niestety nie ma tu mowy o fazie wysokich krążków, która jest moją ulubioną formą odzyskiwania drożdży. Zlałem gęstwe z dna fermentora, jak zwykle wstawiłem do lodówki. Rozwarstwiło się na płyn i standardową dolną beżową gęstwe ale niestety w zasadzie nie widać białego rozdzielającego paska żywych drożdży. Pewnie w weekend do warki chlupne całość bo coś tam musi żyć ale mam wrażenie że zrobiłem coś nie tak. Jak wy odzyskujecie bretty?
  4. Cześć, Ostatnio w podcaście Alchemia Janek Gadomski opowiadał o dodatku witaminy C jako reduktora tlenu. Ktoś również próbował takich technik? Myślałem by tego spróbować ale najbliższe które mam rozlewać to Porter bałtycki i zastanawiam się czy taka agresywna redukcja utleniania nie wpłynie negatywnie na starzenie piwa? Z jednej strony chcemy by piwo dojrzało szlachetnie a nie utleniło się w sos sojowy, z drugiej strony (o ile wiem) to pożądane dojrzewanie piwa na leżaku wynika głównie z utleniania w dogodnych warunkach (niska temperatura itp.). Ma ktoś więcej doświadczeń?
  5. Dzięki za odpowiedzi. Dopiero dziś miałem czas przysiąść do tematu i spojrzałem dokładniej na śrutownik i chyba zdiagnozowałem problem. Nakładka na śrubie dokręcająca rączkę lata dość luźno nawet jak śrubę przykręci się do samego końca (gwint kończy się jakieś 0,5cm przed zakrzywieniem 'motylka'). Jestem prawie pewien, że tak było od nowości, ale faktycznie to powoduje że rączka zsuwa się o te 0,5cm z trzpienia i być może to zaczęło wycierać materiał. Dołożyłem normalną nakrętkę do blokowania nakładki i zobaczymy przy kolejnym śrutowaniu - niestety materiał jest już trochę wyrobiony więc może być różnie. Przymierzałem się też do podłączenia do tego wiertarki, ale bez przegubu Carmana się nie odważę, a jak do tej pory nie dostałem go w żadnej z sieciówek 'majsterkowych'.
  6. Cześć, Wszyscy, użytkownicy śrutownika Browin raczej znają jakość jego wykonania. Mój był kupiony w marcu i wczoraj ledwo dałem radę dokończyć na nim porcję śruty. Co się stało? Trzpień kończący ślimak śrutownika (miejsce na które nakłada się rączkę) się po prostu wyrobił. Z trójkątnego kształtu zrobił się prawie okrągły i rączka zaczęła przeskakiwać. Improwizowałem okręcając trzpień szarą taśmą klejącą i jakoś udało mi się dociągnąć do końca śrutownia. (2 razy w trakcie musiałem poprawiać owijkę z taśmy). Czy ktoś miał taki przypadek lub ma pomysł jak to naprawić? Nie mam wiertarki, i szczerze bałbym się ją podłączyć do tego śrutownika... Przy okazji - czy ktoś ma doświadczenia z porównaniem śrutownika Browin i 2,5 raza droższego Brewferm? Jest różnica w jakości wykonania? Przez moment rozważałem jeszcze zmianę na śrutownik walcowy ale przeczytałem, że bez wiertarki nie ma co do niego podchodzić, a nie chce kupować wiertarki specjalnie dla śrutownika bo nie jest mi do niczego innego potrzebna.
  7. srd

    grainfather

    Ja swoje pierwsze warzenie zrobiłem tylko dodając hopspider. Efekt był taki, że po gotowaniu było pełno mąki (brązowa papka) w brzeczce i sporo też jej widziałem później w fermentorze (przezroczyste wiadra). Od razu zamówiłem sito na dno kosza od Lewatywa8. Miałem spore obawy czy piwo nie wyjdzie taniniczne, lub cierpkie - nic takiego jednak nie wyczułem i nie wyczuwam w nim do dziś. W drugim warzeniu (już z siatką na dno kosza) zrobiłem jeszcze jeden dodatkowy krok - po wysłodzeniu, przed zagotowaniem przepuściłem brzeczkę przez hopspider. Trochę mąki w nim zostało a ostatecznie po gotowaniu ilość papki mącznej w brzeczce była minimalna. Polecam metodę z hopspiderem - myślę że szybsza i prostsza niż worek jak opisał Wuuu. Potem tylko go płuczemy pod wodą i już nadaje się do chmielenia. Siatka na dno kosza dała też efekt bo, w hopspiderze osiadło tylko trochę mąki - na pierwszym piwie było by jej na pewno dużo dużo więcej. Nadmienię że były to identyczne zasypy na proste Pale ale z tej samej partii ześrutowanego słodu (bawiłem się w porównywanie warek single hop na innych chmielach). Od tamtej pory popełniłem jeszcze dwie pszenice i mąki nie było, ale słody zamawiałem ześrutowane z pewnego sklepu na B. i były tak grubo ześrutowane, że nie traktuje tego jako wyznacznik (dodatkowo wyszła fatalna wydajność :/). Do następnej partii surowców domawiam śrutownik
  8. Dodatkowo mała ciekawostka na temat drożdży FM-52: z tej samej gęstwy fermentuje właśnie drugą warkę (ten sam zasyp co pierwsza) i ponownie na początku fermentacji w 16-17 stopniach bardzo mocno czuć ziemisty zapach, dość zbliżony do pelargonii 'balkonowych'. Przy pierwszej warce na początku mocno się zaniepokoiłem ale z czasem zapach zniknął zupełnie i przy przelewaniu na cichą po 8 dniach już nic nie czułem. Mam nadzieje, że teraz przy drugiej skończy się tak samo :>
  9. Akualizacja - Po podniesieniu temperatury już wczoraj rano gdy było 16 stopni 'kożuch' (podobne do zdjęcia wrzuconego przez grzansa) zmienił się w kilku milimetrową piankę. Dziś zlewałem piwo na cichą (miało niecałe 18 stopni) i po kilkudziesięciu minutach od postawienia na blacie w kuchni piana całkowicie zniknęła. Bez problemu przelałem na cichą i zaraz będę zadawał gęstwę do drugiej warki. Dzięki za wszelkie podpowiedzi!
  10. Warunków nie mam idealnych - mała szafeczka w pomieszczeniu gdzie normalnie jest 20-21 stopni, a ja wkładami z lodem zbijam Celsjusze. Warkę schłodziłem po gotowaniu do 16-17 stopni i zadałem drożdże, od razu wstawiając fermentor do szafki z dwiema zamrożonymi butelkami 2L PET i jednym zmrożonym wkładem do lodówki turystycznej. Taki zestaw mrożący zmieniałem co 12 godzin. Przez pierwsze 4 dni fermentacja trwała, BLG spadało i temperatura utrzymywała się na 16-17 stopni. Na fermentorze mam ustawiony słoiczek z wodą a w nim zanurzone 2 termometry i zerkam na nie zawsze jak zmieniam wkłady. Wiem że też nie jest to super idealny pomiar bo w wiadrze jest trochę cieplej, ale stoi ono na płytkach które chyba też trochę ciepła odbierają. Potem gdy BLG doszło poniżej 2 i się zatrzymało temperatura stopniowo spadała do 14 stopni (ciągle wymieniałem ten sam zestaw mrożący co 12 godzin). Od wczoraj rano zmniejszyłem liczbę lodu do 1 butelki 2L i delikatnie temp. rośnie ale BLG stoi. Moim zdaniem cukrów już więcej nie zjedzą - piwko było lekkie ze startowym 11BLG i zeszło poniżej 2 (i tak głębiej niż chciałem). Podobne objawy z 'kożuchem' drożdżowym miałem już na US-05, ale wtedy nie miałem tego dylematu co teraz, bo nie zbierałem gęstwy. I teraz mam trochę rozkminię - PawelW sugeruje podnieść temperaturę, Alexy zrobić cold crasha :>
  11. Cześć, Fermentuje sobie właśnie session APA/AIPA (11BLG, 50IBU) i pierwszy raz używam drożdży FM 52 amerykański sen. Drożdże były wrzucone na starter z mieszadłem niecałe 48 godzin przed zadaniem i ruszyły z kopyta prawie wyłażąc z kolby. Piwko fermentuje już 6 dobę, od 1,5 dnia nie widzę już zmiany blg (delikatnie poniżej 2BLG) natomiast na powierzchni utrzymuje się ponad centymetrowej grubości kożuch drożdżowy (infekcji nie wyczuwam i nie podejrzewam). Temperatura na zewnątrz fermentora była około 16 stopni na początku fermentacji, potem spadła do 14 kiedy blg już nie schodziło. Plan mam taki by w sobotę uwarzyć kolejną warkę, tą zlać na cichą, wstawić na 12 stopni z chmieleniem na zimno i od razu przelać gęstwę do drugiego fermentora z nową brzeczką. I tu pytanie - co zrobić z tym kożuchem? Zebrać łyżką? Są tam w ogóle jakieś żywe drożdże? A może właśnie to przede wszystkim o niego chodzi i wystarczy tylko to zebrać i zadać do drugiego piwa? Albo zlać piwo 'z pomiędzy' kożucha i gęstwy dolnej i to zostanie w całości dodać do nowej warki? Pytanie drugie - myślałem by zrobić w nocy przed zlaniem na cichą cold crash'a na balkonie (niestety nie mam innej możliwości schłodzić piwa blisko zeru) i może to spowoduje opadnięcie tego kożucha na dno. Trochę się jednak obawiam, że jak zadam tak schłodzone, uśpione drożdże do nowej brzeczki o temp 17 stopni to może im się to nie spodobać i podziękują mi fenolami albo wydłuża start fermentacji. Słuszne są moje obawy?
  12. dzięki za potwierdzenie moich obaw i radę :> Zmieniam już recepturę:>
  13. Cześć, Zaczynam snuć plany na pierwsze letnie warzenie i z racji wyższych temperatur naturalnie decyduje się na belgi. Temperatura pomieszczenia z fermentacją jest na poziomie 25-26 stopni - zwykle udaje mi się zjechać o 2-3 stopnie PETami z mrożonką (i to tyle, nie mam możliwości zjechać niżej). Mój pierwotny plan zakładał przetestowanie drożdży FM27 ewentualnie FM25, mniej chętnie FM26. Standardowo na rozkręcenie chciałbym dać lekką pierwszą warkę i tu od razu do głowy przychodzi Witbier 11blg, a potem BPA 12blg i 2 ostatnie warki Dubbla. Może jeszcze dla eksperymentu 5 raz użyje gęstwy do Trippla ale nie spodziewam się kokosów po tak 'przetłoczonej' gęstwie więc pewnie odpuszczę. Zacząłem mieć jednak spore wątpliwości dwojakiej natury: 1) czy robienie Witbiera na drożdżach belgijskich ale jednak bardzie do bpa, dubly, triply ipt. ma jakiś sens? 2) czy temperatura nie jest jednak za wysoka dla Witbiera? - nuty owoców i przypraw mają chyba głównie pochodzić od dodatków, a nie z fermentacji. Może jednak lepszym pomysłem będzie zacząć od BPA 12blg, potem jakiś Blond 15blg i Dubble 17-18blg. Tutaj obawiam, się robić już drugie piwo w wyższym ekstrakcie (dlatego celuje w dolne widełki dla Blond'a).
  14. Zakręcić lekko spławikiem i sprawdzić, czy wskazanie się zmieniło. Skoro mówisz, że oba balingometry pływają w wiadrze, a w dodatku jest "jakby lekkie CO2 wyczuwalne", to możliwe, że na spławikach osiadły bąbelki gazu, które przekłamują odczyt. Tak właśnie robiłem z balingometrami - zakręcam końcówką (łapie przez chusteczki nasączone spirytusem kupione w aptece) i wprawiam w ruch wirowy. Ogólnie po ostatnim poście już sobie przegotowałem wodę na rehydratyzację sucharów i po jakiś2-3 godzinach miałem się zabrać do dzieła ale sprawdziłem ostatni raz fermentor. Deko było wydęte, rurka nie bomblowała ale wiadomo, że nie zawsze musi. Stwierdziłem, że dam temu jeszcze dobę. Po 24 godzinach (czyli około 72 od zadania startera) rurka już bulgocze co kilkanaście sekund, a deko fermentora wydęte. Uznałem, ze nie będę ruszał fermentora i go otwierał. Po tygodniu zobaczymy co wyszło - albo drożdże faktycznie w końcu ruszyły, albo to infekcja się rozbuchała w najlepsze. Myślałem jeszcze nad tym dlaczego balingometry wskazywały 13 a nie 12 i przypomniałem sobie, że nie sprawdzałem gęstości po wlaniu startera do brzeczki. Starter robiłem zgodnie z ekstraktu, zgodnie z instrukcją 100g na 1 litr (Gozdawa superjasny). Czy to faktycznie mogło podnsieść BLG?
  15. Minęło 48h od zadania drożdży i sprawa przedstawia się dość dziwnie. Zewnętrznych oznak fermentacji nie ma - temp. nie urosła (a specjalnie wstrzymałem się z chłodzeniem PETami), rurka nie bulga. Otworzyłem dziś fermentor i moim oczom ukazał się widok jak na zdjęciu. Pierwszy raz coś takiego widzę (ale też nigdy nie otwierałem fermentora po 48h bo zwykle już zewnętrzne 'objawy' fermentacji były oczywiste). Widoczne grudki podnosiły się ewidentnie z dna lub toni warki ku powierzchni. Pomiar BLG pokazał... 13BLG, podczas gdy drożdże zadawane były do 12 - nie wiem czy to podnoszenie się tych grud jakoś nie podniosło gęstości brzeczki (balingometry pływają w wiadrze). Zastawiam się czy nie popełniłem błędu przy rozcieńczaniu brzeczki nastawnej po gotowaniu, ale nigdy to się raczej nie zdarzyło a stosuje 2 balingometry na wypadek gdyby jeden się rozkalibrował - błąd wydaje mi się mało prawdopodobny. Zapach raczej przyjemny, jakby lekkie CO2 wyczuwalne. Smak słodko-gorzki w sumie podobny do brzeczki nastawnej - brak jakichkolwiek kwachów ani innych nieprzyjemnych nut. Najbardziej zadziwia mnie podniesienie BLG... Co radzicie? czekać dalej czy dosypać sucharów? A może jednak to początek infekcji i warkę czeka bilet w jedną stronę do Koszalina?
×
×
  • Create New...