Jump to content

lechu555

Members
  • Posts

    25
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

lechu555's Achievements

  1. Zły strzał. Otwarta fermentacja. Cały chmiel idzie do śmieci. -czemu do śmieci bo nie wiem ? Pytam serio. A to jest obowiązek podawania IBU na etykiecie? Jakoś na większości piwo dostępnych w sklepach nie widziałem, ale może jestem ślepy, a może dopiero od jakiegoś poziomu jest obowiązek podawania, chętnie usłyszę odpowiedź bo również nie wiem. No to jak niby browary testują recepturę w takim razie ? Piszą sobie na papierze recepturę i o teraz odpalamy ją na skalę hektolitrów, na pewno się sprawdzi. Poza tym straszliwie się czepiasz, jak ktoś ma mózg zamiast styropianu to sobie taką recepturę w domu w ostateczności przetestuje, wielkie mi mecyje, mówię o kilku, kilkunastu litrach, a Ty o celnikach... W sumie to jak by się zastanowić to nie wiem czemu w ogóle dyskutujemy o browarach, mam wrażenie, że w którymś momencie tylko po to one zostały wciągnięte do tematu, żeby argumentować to na zasadzie autorytetu: "browary tak nie robią, więc nie ma sensu tego robić też i w domu".
  2. Jeżeli nie przekonuje Ci bezwzględna kwota oszczędności to przelicz ją sobie może na coś innego, np słód. Jeżeli 100g Citry mam za 22 zł i mogę tym nachmielić jedną warkę na aromat i dwie następne na goryczkę po 50g każda, które zamierzałem nachmielić Citrą (bo czemu nie) to oszczędzam 22 zł czyż nie ? 22 zł - dla jednego dużo dla jednego mało, dla Ciebie to jest dość tani chmiel, ale jak sobie wyobrażę, że za te oszczędzone 22zł mógłbym kupić 4 kg słodu i mieć z tego 20l brzeczki 12stki, a może i nawet więcej jak się przyłożę do zacierania, to szkoda mi, że mogłem mieć te 40 piw za tą samą cenę. A teraz podstaw sobie jakiś inny chmiel, który nie jest dla Ciebie dość tani i policz co możesz za to mieć. Może taka perspektywa lepiej przedstawia dlaczego warto powtórnie wykorzystać chmiel bo widać co można by za te oszczędności mieć. A dlaczego saszetka ma nie być lepszym rozwiązaniem POD PEWNYMI WZGLĘDAMI ? Wszystko zależy na czym bardziej Ci zależy. W gęstwie ryzykujesz mniej lub bardziej zakażenie i niekoniecznie będzie to czuć w gęstwie przed jej zadaniem. Saszetka redukuje to zagrożenie, aczkolwiek nie upieram się, że przy dobrze przechowywanej i w miarę świeżej gęstwie jest się czego bać. Więc jeżeli mniej zależy Ci na szybkim starcie fermentacji, a bardziej na bezpieczeństwie to saszetka jest lepszym rozwiązaniem. Jeżeli chce zredukować koszty i mieć szybszy start to wybiorę gęstwę kosztem jakiegoś tam ryzyka mniejszego czy większego. Nie wiem właśnie co na myśli miał anteks mówiąc "browary komercyjne", założyłem, więc, że takie, które jednak chmielą na zimno. Dajmy na to mamy Miłosława Chmielowego Lagera, i inne ich wyroby jak Marcowe, Pilzner, Niefiltrowane, gdzie można tenże chmiel wykorzystać. Również wspomniałem wcześniej o piwach "mniej rygorystycznie chmielonych". Wszak nikt nie mówi, że ten chmiel trzeba od razu ładować ponownie do IPY. Co do powtarzalności - zauważ, że nawet bez naszych rozważań z jej utrzymaniem jest różnie. No i co stoi na przeszkodzie by browar sobie przeprowadził eksperyment, po prostu wziął z głównego kotła trochę brzeczki kilka równoległych mini warek po parę litrów, wykorzystał do każdej z nich inną ilość odzyskanego chmielu i sprawdził, jaki poziom nachmielenia takim odzyskanym chmielem daje poziom goryczki identyczny jak ich regularny produkt.?
  3. Ja też zrobiłem to dwa tygodnie temu i jest pięknie jak spróbowałem próbki. 60g mieszanki (Citra, Zula i jakieś resztki Sybilli) co to mi została z herbatki chmielowej na aromat z poprzedniej warki. Ile IBU ? Nie mam pojęcia, ale goryczka jest konkret. No ,a co do oszczędności to kwestia perspektywy, mnie stać na to by pozwolić sobie na marnotractwo, wysładzać też nie muszę, zamiast gęstwy sypać świeżą saszetkę drożdży, ale jakoś boli mnie świadomość tego, że marnuje się coś z czego jeszcze można zrobić użytek w takiej samej sprawie. Skoro te same efekty można uzyskać w sposób efektywniejszy to czemu nie. Jeżeli powiedzmy, że chmielimy na zimno 100g Citrą za 22 zł (cena z allegro) i można potem porządnie nachmielić tym na goryczkę jeszcze przynajmniej ze dwie warki to już tych batoników trochę jest. najwidoczniej bo ja nie widzę powodu by ponownie go nie wykorzystać. No chyba, że goryczkowego chmielu tyle przerabiają w zakładzie w stosunku do chmielu na zimno, że jest tak niewielki ułamek, że w ujęciu całościowym oszczędność jest wtedy marginalna.
  4. Nooo i to mi się podoba, swoją drogą nie wiem jak Wy wszyscy osiągacie to super wyraźne rozwarstwienie drożdży w słoju, nigdy moja gęstwa nie ułożyła się w warstwy choćbym nie wiem co przy niej robił, nigdy też nie przejmowałem się czy daje jej wierzchnią warstwę czy nie i nigdy nie miałem z tego powodu problemów z zakażeniem się piwa czy co tam jeszcze.
  5. Zebrać chmiel (który i tak trzeba jakoś oddzielić od piwa) i wrzucić go do następnej warki to wielki zachód? Nie mówię, że da się wtedy obliczyć dokładnie IBU itd. (pomijając to, że ta jednostka często guzik mówi o możliwych odczuciach goryczy), ale do nierygorystycznie chmielonych piw spokojnie zrobi to robotę i pozwoli zredukować koszty chmielów goryczkowych - właśnie dlatego zdaje się to opłacalne. No właśnie nie do końca, wszak izomeryzacja alfa-kwasów z chmielu przy chmieleniu na zimno jest niska, o ile w ogóle zachodzi (tutaj jakiś mądry chemik by się przydało by się wypowiedział), więc w tym chmielu jeszcze zostaje coś po co warto się schylić.
  6. Wygląda na to, że bez szwagra nie dojdę prawdy, a ja go cholera nie mam...
  7. bo są gupie. Nie wszystko co rozsądne jest uskuteczniane, nawet powiedziałbym, że ludzie mają tendencję do komplikowania sobie życia tam gdzie to niepotrzebne.
  8. Po kiego grzyba ? Skoro można wykorzystać go na chmielenie na goryczkę przy następnej warce i przy okazji zredukować koszty warek. Tak sobie myślę, że jeżeli nie da się kogoś przekonać do powtórnego wykorzystania chmielu do goryczki to nie fajnie by było częstować się takim np. zamrożonym chmielem podobnie jak częstujemy się gęstwami drożdżowymi ?
  9. Tylko zwróć uwagę, że porównujesz tutaj dwie półki jakościowe. W warunkach domowych nie jest wielkim wyczynem zrobić piwo lepsze niż każde koncernowe. Chodziło mi tutaj bardziej o uwarzenie ALE tak okrutnego jako okrutne są obecne eurolagery i poczęstowanie tym ale'm człowieka, wtedy wątpię by dla większości piwoszy robiło to wielką różnicę, zwłaszcza takich (jest ich moim zdaniem przytłaczająca większość), którym jak podsuniesz jakieś lepsze piwo (nie musi to być od razu kraft, może być coś powiedzmy z półki jakościowo-cenowej Miłosława, Bojana i tego typu powszechnie dostępnych lepszych piw) to i tak się na nie nie przesiądą bo wolą w tej cenie kupić dwa gówniane eurolagery co tylko potwierdza, że kupują te piwa nie dla wrażeń smakowych a po prostu, żeby kopało w łeb, więc moje myślenie było takie, że skoro ALE są mniej wymagające technologicznie (tego nie jestem do końca pewien) i szybsze w fermentacji itd. to czemu dla tej grupy docelowej nie warzyć właśnie ale'i zamiast lagerów.
  10. Nie przejmuj się, to normalne, że nachmielona brzeczka wykrzywia ryj bo pływają w niej fragmenty chmielu i to one dają taki efekt. Jak to wszystko opadnie na dno to nierzadko okazuje się, że goryczki może być za mało, aczkolwiek jak dałeś Magnuma to raczej nie będziesz narzekał na jej brak.
  11. Czy ja wiem czy moda ? Po prostu takie piwo było "od zawsze" i takie zawsze jest w sklepie, obstawiam, że jakby były ale'e w miejscu lagerów to ludzie kupowali by ale'e. Ale wraz musi istnieć jakiś powód by komplikować sobie procesy technologiczne (a może właśnie nie i tutaj może leży rozwiązanie zagadki) na warzenie dolniaków, nawet Książęce Pszeniczne zrobili dolnej fermenacji, więc jakoś im z tą dolną fermentacją po drodze. Jeżeli dużo wyższa to obstawiam, że użycie drożdży górnej fermentacji nie ingerowało by za bardzo w cały proces produkcyjny, a używają dolnych bo po prostu "zawsze takich używali" i zawsze wychodziło im "pyszne" piwo.
  12. Nie wiem czy dobry dział na to, ale codziennie wstaje z nowym pytaniem z serii "dlaczego": Dlaczego koncerny warzą swoje lagerosikacze zamiast po prostu warzyć ich "odpowiedniki górnej fermentacji" (jakieś proste pale ale'y). Raz, że fermentacja jest szybsza, dwa, że nie trzeba martwić się bardzo o odpowiednie warunki temperaturowe wszak łatwiej utrzymać te 20 stopni niż dajmy na to 10stopni. Dla przeciętnego odbiorcy piwa, który i tak nie szuka tam smaku raczej wielkiej różnicy w odbiorze by to nie zrobiło. Może czegoś nie widzę w całej tej układance co by wywracało moje myślenie w tym temacie stąd też pytanie.
  13. Trochę mało mnie to przekonuje Producenci potrafią różne cuda podawać w opisie urządzenia, a rzeczywistość i tak swoje. Może nie do końca adekwatny przypadek, ale zakładam, że producent też nie przewidywał notorycznego przypalania się w moim Klarsteinie (bez pompy), a jednak ono występuje często i nie samo ono w sobie jest uciążliwe tylko to, że kociołek nie ruszy dopóki się tej przypalenizny nie usunie. Dla mnie tak, ale może dlatego, że zazwyczaj robię 5:1, a ostatnio 6:1 przy ostatecznym BLG 12 przez co wody do wysładzania nie muszę tak wiele dawać (filtrację robię w worku w garze albo fermentorze). Ale pewnie robisz mocniejsze ekstraktowo piwa przy tym 2,3:1. Prawda. Dlatego rekomenduje każdemu kto chce zakupić kociołek taki jak mój: albo montaż mieszadła, albo łycha do mieszania. Inaczej szkoda nerwów i czasu.
  14. Tak, widziałem gdzieś na YT podobne rozwiązania, kiedyś pewnie się skuszę jak PLNów w kieszeni przybędzie. Szybko to się przepompowywuje? Wystarczająco by nic się nie przypaliło podczas podgrzewu ? Nie zapycha się przy gęstym zacierze (dajmy na to 3:1 albo 4:1 wody do słodu)?
  15. Prawda, nie mniej jednak nie znam się jeszcze na mieszadłach, nie bardzo wiem gdzie się w nie zaopatrzyć i jakie (chętnie zasięgnę rady), a samemu nie mam czasu za bardzo szukać co i jak. Póki co radzę sobie mieszaniem łychą i też robi to robotę aczkolwiek zawsze gdzieś w okolicy kociołka trzeba się kręcić. W każdym razie przy zakupie kociołka zaciernego zawsze należy wziąć problem równomierności temperatury oraz przypalania się pod uwagę, a rzadko widzę by wypowiedzi o kociołkach poruszały ten temat toteż tak bardzo na to naciskam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.