Jump to content

abuwiktor

Members
  • Content Count

    18
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nigdy nie przelewałem na cichą. Wyłącznie ostrożna dekantacja z fermentora do wiadra z kranikiem w celu uzyskania komfortowych warunków butelkowania. Fermentacja w fermentorze z kranikiem to będzie ostateczność, na razie nie chcę się zastanawiać, czy to już tym razem trzeba było wymienić uszczelkę, albo czy dzieciak mi podczas zabawy nie przestawił wajchy...
  2. Kupa ludzi "zlewa na cichą". Gdyby to chodziło o napowietrzenie przy tym procesie, to każdy z nich miałby podobny problem do mnie.
  3. Nie no, oczywiście dekantuję wężykiem na dno fermentora. Myślę, że napowietrzenie jest minimalne, pomijalne, jakiś tlen i tak jest potrzebny do refermentacji przecież. Generalnie na razie postanowiłem odpuścić ciśnienie i kolejne warki leżakować parę tygodni zanim zacznę je oceniać. Ewidentnie jakość się zmienia w tym czasie, w obie strony, więc może szkoda zdrowia żeby się zajmować tym, co się dzieje w międzyczasie. P.S. Z tym "wstrętnym smakiem" to może trochę przesadzam. Po prostu piwo jest niedobre, ma posmak odbierający chęć do picia, jest gorsze niż koncerniak z
  4. Panie i panowie, po dwóch tygodniach piwo z warki 03 - czyli tej podlegającej eksperymentom przy rozlewie - zepsuło się. Objawy podobne - może nieco mniej nasilone, ale generalnie to samo. Różnica w ogóle rozlewu, w stosunku do poprzednich warek, polegała na zagotowaniu glukozy oraz na wyparzeniu wypłukanych butelek w piekarniku, zamiast dezynfekcji niewypłukanym nadwęglanem. Czyli te dwie rzeczy nie były przyczyną. Dzisiaj, 17 dni po zabutelkowaniu, otworzyłem wszystkie "eksperymentalne" butelki i spróbowałem, wraz z drugą osobą. Werdykt: wszystkie (nie) sm
  5. OK. Kolejna warka przefermentowana, proste piwo jasne. Mam 22l (przeceniłem parowanie w trakcie gotowania) poprawnego piwa 2,5BLG na drożdżach z gęstwy z poprzedniej warki. Żadnych śladów zakażenia, smak normalny, co może dawać jakąś tam wskazówkę (choć pewnie nie gwarancję), że problem w ostatnim piwie nastąpił w trakcie butelkowania. Glukozę zagotowałem, butelki wysmażyłem godzinę w 200C w piekarniku, płucząc je wcześniej wodą. Oprócz tego nalałem takie eksperymenty: 1: butelka z nadwęglanu, glukoza z łyżeczki 2: butelka z piekarnika, glukoza z łyżeczki 3: butelka wy
  6. Piotr, pierwsza warka ma już ponad 6 tygodni i nie szlachetnieje. Ale tak, zamierzam zostawić ze dwie butelki i zobaczyć za miesiąc czy dwa. Nie robię sobie nadmiernych nadziei. Mój plan na najbliższy rozlew zakłada takie modyfikacje: 1. zagotować cukier przed dodaniem 2. butelki dokładnie wypłukać ze środków i wyprażyć w piekarniku. Dodatkowo chcę podejść do tematu metodą naukową Zmarnuję parę butelek dla eksperymentów w różnych kombinacjach czynników: * butelki płukane i nie * glukoza wygotowana, niegotowana i zupełnie bez cukru (zobaczymy czy ni
  7. Smak przede wszystkim. Po namyśle to najbliżej jest smak starego piwa. Takiego otwartego na imprezie w piątek wieczorem i zapomnianego w kącie, a potem spróbowanego we wtorek. Różnica jest taka tylko, że moje jest schłodzone i nagazowane. 😉
  8. Nie umiem zdefiniować tego smaku. Za mało doświadczenia. Musiałbym mieć bazę do porównania. Na pewno jest kwaśny.
  9. Hmmm, po myciu nadwęglanem nie płuczę butelek. Tyle, co wyleję. Może tam zostaje tyle nadwęglanu, że faktycznie to problem utleniania? Najbliższy rozlew przeprowadzę do butelek wypłukanych z nadwęglanu i wyprażonych w piekarniku.
  10. Butelki opisałem. Ekstrakty były różne - przy jednej warce WES, drugi... zapomniałem, ale innej firmy.
  11. Przy warce 1 kranik był fabrycznie nowy i zdezynfekowany. Nie był to klimat używanego kranika, gdzie w zagłębieniach na pożywce ze starych warek rosną różne rzeczy a i tak piwo wyszło tak samo źle, jak kolejna warka.
  12. Przy warce 4 spróbuję mocniej dezynfekować i zagotować cukier do refermentacji. Łachim, moje piwa są bardzo ciemne. Niby ekstrakt WES jasny, a piwo w kolorze niemal bursztynowym. Ale w sumie od chmielenia aż do picia ma tej sam kolor. Żywiec z puszki jest wyraźnie jaśniejszy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.