Jump to content

Juranto

Members
  • Content Count

    5
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ten posmak kukurydzy to moja bardzo subiektywna ocena, dochodzą do tego jakby takie słodkawe posmaki, ale natarczywe. W zapachu nawet trochę jakby kwiatowe. Mam dosyć wąski i wysoki kociołek, do tego jedna grzałka tylko 2500W także musze gotować bez przykrycia inaczej mi wykipi. Odparowanie na poziome 15%/h, dlatego dolewam z reguły 1-2l wrzątku podczas gotowania. Jak wspomniałem przedłużałem gotowanie do 80min. Po butelkowaniu tydzień w mieszkaniu (22-23 stopnie) i do piwnicy (12-14 stopni). Po 6 tygodniach pojawił sie znowu ten dziwny smak, do 5 tygodnia piwo bez zarzutu. Pytanie tylko, czy jeśli to DMS to czy nie byłby wyczuwalny już podczas rozlewu?
  2. Z chęcią, jednak nie mam możliwości warzenia poza domem na ten czas. Wodę mam dosyć twardą, dlatego przegotowuję kranówkę dzień przed warzeniem z 10 minut i po około 2h dekantuje. Jeśli jednak było by coś z nią nie tak, nie odczuł bym tego w smaku już podczas rozlewu? Jeśli będzie potrzeba mogę wkleić profil wody. Kisiłem ogórki i kapustę jednak w dużych odległościach czasu pomiędzy warzeniami, długo takie bakterie mogą unosić sie w powietrzu? Tylko wtedy profil smakowy trochę nie pasuje do infekcji bakteriami kwasu mlekowego. Natomiast nie lubię używać chemii w kuchni i myje kafelki i blat octem spirytusowym, mogłoby coś przejść? Nie neutralizuje sie? Dzięki, z tego co widzę działamy naprawdę podobnie. Jak dawkujesz Chemipro Caustic? Według zaleceń producenta? Może ten preparat nie jest taki skuteczny już w moim przypadku żeby to coś wytłuc, a u Ciebie profilaktycznie się sprawdza? Co zrobiłeś po infekcji - wymiana sprzętu, czy mycie? Wiadro do rozlewu trzymałem w roztworze Chemipro Caustic po głównym fermentorze (na 2l gorącej wody 2g + wsypałem na oko kreta). Tu pojawia się pytanie o skuteczność tego preparatu, kreta prawdopodobnie wsypałem za mało. Czytałem, że sody w krecie może być tylko 30% co na 2l dałoby ok. 60g. Posiadam coś takiego, ale nawet nie jest napisany procentowy udział składników (https://allegro.pl/oferta/mr-muscle-drano-power-granulat-do-rur-500-g-8739449538). Niestety, o dziwo u mnie trochę ciężko z dostępnością sody kaustycznej, a jeśli już to jest naprawdę droga, ale chyba nie ma co przebierać w środkach i zalać wszystko porządnie w ługu, żeby mieć pewność. Z workiem na śmieci dobry pomysł, zdarza mi się przykrywać papierem kuchennym, ale worek wydaje się być lepszą opcją ze względu na szczelność. Nie, filtruje w kociołku warzelnym, ale wodę przed zacieraniem, filtrowaną brzeczkę zlewam w stare fermentory.
  3. Zbudowałem box ze styropianu, tak wiec jestem w stanie +/- 2 stopnie kontrolować temperaturę. Spoglądam w notatki np. na US-05 zaczynam z reguły od 15 stopni, po tygodniu około 18 stopni i na 4 dni przed butelkowaniem do domu (około 22 stopnie), Neipa dodatkowo po przeniesieniu z mieszkania przed butelkowaniem cold crash. Także wychodzi, ze górną fermentacje trzymam w jednym fermentorze minimum 14 dni. Robię próbkę FFT z reguły schodzi mi nawet delikatniej mniej niż na próbce. Nie mam problemu z gushingiem w Neipie, wspominałem o zbyt szybkim utlenieniu, czy to nie ma jakiegoś związku z infekcją. Chyba, że to postrzegam tylko jako utlenienie ze względu na smak i kolor, a być może ma to związek z czymś innym....
  4. Z butelkami sprawa wygląda tak, że połowa jest moich używanych, połowa nowych. Moje zawsze po wypiciu spłukuję wodą i wkładam do zmywarki. Dzień przed butelkowaniem, używane zamaczam w fermentorze z ciepłą wodą i płynem do mycia naczyń i myję szczotką do butelek. Spłukuję. Nowe natomiast spłukuję tylko pod bieżącą wodą. Następnie przepłukuję Starsanem (zaczynając od nowych przelewając przez wszystkie aż do używanych), w dzień rozlewu spłukuję wszystkie tylko delikatnie wrzątkiem. Zauważyłem, że nowe butelki (jak jestem stacjonarnie w sklepie) ostania paleta z góry nie jest przykryta. Jak przychodzą do mnie w paczce i zamawiam słód nie są zabezpieczone, często dlatego je przepłukuję wodą, bo są delikatnie zakurzone. Potem przepłukuję Starsanem zaczynając od nowych butelek i jeśli coś by w nich było dałoby radę ze środkiem dezynfekującym się rozprzestrzenić na pozostałe? Może jest to jakaś też myśl... Co do Neipa trochę nie mogę uwierzyć w to utlenienie, jest to moja 7, starałem sie dopracować brak utlenienia na moje warunki jak tylko mogę, przelewam tylko raz na samym końcu (chmiele po kolei dodaje w wygotowanych workach nylonowych) małym strumieniem, rozlewam do butelek podłączając zaworek grawitacyjny bezpośrednio, żadnych pęcherzyków i spienienia przy przelewie. Ponad rok temu przelewając Neipe dodatkowo na cicha, przy przelewaniu z wężykiem + spienienie, pęcherzyki powietrza w rurce nie miałem takiego utlenienia po miesiącu jak w tej ostatniej po tygodniu. Co jeszcze ciekawsze na przedostatniej Neipie w ubiegłym roku udało mi sie uzyskać 2 miejsce w zawodach domowych browarników, a cały proces był ten sam - tym bardziej nie mogę znaleźć żadnego schematu, co tu nie gra. Bardzo chętnie bym komuś przekazał parę butelek, mieszkam obecnie za granica może jest ktoś z południowych Niemiec, Szwajcarii, południowy wschód Francji? Jeśli nie, postaram się ogarnąć jakaś wysyłkę.
  5. Niestety pierwszy (drugi) post na forum i od razu z prośbą o pomoc, zawsze staram sie walczyć do końca, ale w tym przypadku nawet mi puszcza już cierpliwość i chęć do dalszego warzenia piwa. Czytałem już chyba wszystkie tematy, które mogą dotyczyć mojego problemu, pomimo, że parę jest podobnych niestety rozwiązania nie sprawdzają sie u mnie. Mam za sobą na dzień dzisiejszy okolo 30 warek, niestety od ponad roku praktycznie samych nieciekawych. Wydaje mi sie, że zacząłem skądś łapać powoli infekcje, stosowałem tylko płyn do mycia naczyń, gąbkę i na końcu piro/Oxi. Szale goryczy przelało piwo, które okazało pierwszym prawdziwym kwachem z gejzerem przy otwieraniu i skończyło w odpływie. Po tamtym piwie kupiłem nowy sprzęt, łącznie z rurkami kranikiem, fermentorem i coś mocniejszego do mycia (https://czerwonygrzybek.pl/Chemipro-Caustic-80g-p664c64c183.html). Kolejne piwa wychodziły (zwykle proste Ale na słodzie Pilsner) z bardzo dziwnym posmakiem jakby kukurydziane, odpychające, ścinające w ustach. Piwa mocno chmielone (NEIPy, APY na słodzie Pale ale) wychodziły całkiem przyzwoicie. Zacząłem w takim razie szukać przyczyny w czymś innym. Myślałem, że to może problem ze słodem Pilsner, na Pale Ale wyszło mi nawet przyzwoite delikatne Blonde Ale, także zrzuciłem winę na słód i DMS. Zacząłem kupować i testować słód z innych słodowni. Jak sie można domyśleć nie wiele się zmieniło, poza ostatnim na którym podniosłem gotowanie do 80 minut, jednak w butelkach potem znowu ten okropny posmak, ciężko mi teraz obiektywnie określić co to, za każdym razem czuje już tylko taką jakby kukurydzę, ale też jakby kwiatki, wzmocnioną goryczkę (zdarzył sie raz nawet coś ala piołun). Zrzuciłem potem w takim razie winę na chmiel, czytałem na forum, że polskie chmiele potrafią dawać dziwne posmaki. Żeby trochę streścić próbowałem po czytaniu forum chyba już wszystkiego, zmieniałem cukier do refermentacji, wyjmuje wszystkie warzywa z kuchni i myję ją dwa dni przed warzeniem/rozlewem, ostatnio zacząłem używać kreta z wymienionym wyżej chemipro Caustic, dokładne płukanie i na końcu StarSan, przestałem przelewać piwa na cichą. Także stojąc ponad rok w miejscu, co gorsza nie mając przyjemności z picia takiego piwa liczę na czyjąś pomoc. Wiem, że istnieje bardzo wiele czynników, jednak jestem coraz bardziej przeświadczony o jakieś ciągłej infekcji. To co łączy w większości wszystkie piwa to żadnej wady przy rozlewie, wręcz odwrotnie. Wszystko zaczyna sie w butelkach. Ostatnio myślałem, że w końcu się udało, uwarzyłem German Ale na drożdżach K-97 w 15 stopniach żeby jak najbardziej zbliżyć się do jak najczystszego profilu. Przez 5 tygodni i cotygodniowych degustacji wszystko było ok - na początku drożdżowy posmak, potem piwo zaczęło się układać, piękny profil chmielowy (moja dziewczyna w ostatniej ślepej degustacji nie rozpoznała piwa z Rothaus Tannenzäpfle). Wystarczył tylko tydzień później (6 tydzień od zabutelkowania), żeby wszystko sie zmieniło - wrócił ten sam okropny posmak. Dodam, że po dwóch małych 0.33l tych 'piwkach' bolał cały przyszły dzień moją dziewczynę żołądek (nie wiem, przypadek?). Z ostatnich warek jeszcze NEIPA, po rozlewie starczył jej tylko tydzień, żeby zmieni piękny tropikalny zapach i smak w coś, co ciężko mi nazwać. Smakowała jakby utlenionym chmielem i bardzo ściemniała. Daje sobie prawdopodobnie jeszcze czas na 2 warki, dlatego chciałbym spytać co mógłbym zrobić, żeby całkowicie wykluczyć lub ewentualnie wybić coś, co prawdopodobnie towarzyszy mi od roku (a może i dłużej). Rozumiem, że nie ma innej możliwość niż infekcja? Czy mogłoby się w butelkach coś innego wydarzyć? Jeśli infekcja to czemu nie wcześniej? Warze i rozlewam w kuchni, nie zaglądam do fermentora przez 2 tygodnie podczas fermentacji, czy możliwe, że zachodzi już do infekcji podczas chłodzenia? Po gotowaniu zlewam z kotła warzelnego przez kranik do fermentora po Star Sanie i tylko uchylam pokrywkę, ostatnio zlałem nawet w temp. tylko trochę mniejszej niż 90 stopni, żeby jeszcze ewentualnie zabić co by tam mogło zostać, przykrywam jak tylko ciasno się da (nie mogę do końca ze względu na chłodnicę) i chłodzenie około 30 minut w łazience. Postaram sie może uściślić to co mnie jeszcze nurtuje: - przyznam się, że kreta używałem na oko wsypałem go do 2l gorącej wody i do tego około 2g Chemipro Caustic (przy okazji, przy takim dozowaniu wg. producenta może być on w ogóle wydajny? Tylko 1g/1l. Zauważyłem tez dziś w składzie, że ma aktywny chlor, możliwe jest, że przy dokładnym spłukaniu, potem potrzymanie w StarSanie nie spłucze się?) Następnie taką mieszaninę trzymałem około 3dni, potrząsając w miarę możliwość z całym sprzętem w środku - kranikami, wężykami etc. - niektórzy, którzy próbowali mojego piwa już wcześniej skarżyli się, że po jednym dwóch (0.33l) mieli następnego dnia małego kaca, jednak wszystkie fermentacje przeprowadzam w niższych temperaturach niż zalecana - czy jest możliwe, żeby taka infekcja (czy to być może w tym przypadku dzikimi drożdżami czy innymi) mogła być nie bezpieczna? Wspominałem już o bólu żołądka mojej dziewczyny. Przepraszam za zbyt przydługawego posta, ale po takim czasie ciężko mi o wszystkim wspomnieć i wszystko dokładnie opisać. Rozumiem, że nie będzie łatwo określić co to takiego dlatego miałbym ewentualną prośbę, czy byłby jakiś sensoryk w stanie spróbować tego piwa?
  6. Witam wszystkich na forum. Jak do tej z aktywnego obserwatora i częstego odwiedzającego, tym razem ja potrzebuje pomocy. Nazywam sie Jurek, za mną okolo 30 warek i oby nie były to moje ostanie Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!
×
×
  • Create New...