Jump to content

człowiek piwo

Members
  • Content Count

    10
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ja mam niestety takie samo doświadczenie z oktawią. Rozlałem warkę na dwa fermentory i w jednym chmieliłem na zimno - tam była totalna padaka. Wersja bez chmielenia na zimno nawet pijalna, tylko łodygowo-ziołowe aromaty moim zdaniem były na tyle mocne że trochę się zraziłem do tego chmielu. Ale z tego co czytam to opinie są skrajne, więc może na kiepską partię trafiłem
  2. Podzielisz się wrażeniami aromatyczno-smakowymi przy zastosowaniu tych chmieli na zimno? Najlepiej jeszcze jak trochę opowiesz o na temat tego jakie ilości oraz w jakich konfiguracjach najlepiej to wychodziło Super, dzięki, spróbuję coś podobnego w takim układzie upichcić
  3. Tak, przede wszystkim chodzi mi o efekty chmielenia na zimno polskimi chmielami - czy jest w ogóle szansa uzyskania czegoś ciekawego z polskich chmieli? Tak, od jakiegoś czasu kupuję tylko od PolishHops @x1d jestem ciekaw skąd u Ciebie się wzięła ta piołunowa goryczka... Iunga na pewno nie daje nic takiego, super przyjemną goryczkę daje. Ja niedawno zakładałem wątek też odnośnie takiej piołunowej goryczki i moje wnioski są takie, że albo to wynik działania tanin(nie zakwasiłem wody do wysładzania) albo dostały się chmieliny do gotowego piwa. chmieliłeś którymś z tych chmieli na zimno?
  4. Czy komuś z szanownych kolegów udało się odnieść jakiś sukces w tym temacie? Pojawia się na rynku coraz więcej ciekawych, przynajmniej z opisów ciekawych, polskich chmieli - IUNGA, ZULA, IZABELLA. Szukałem za schematami chmielenia i niestety nic nie udało się znaleźć, poza starymi tematami, z czasów kiedy najbardziej awangardowym chmielem była sybilla, chociaż i tak nawet odnośnie tego chmielu nie znalazłem wielu konkretnych schematów(w kontekście stylu IPA). Jak macie jakieś doświadczenia to piszcie śmiało bo coś bym upichcił, a nie chcę tak całkiem na oślep
  5. @diask masz już jakieś efekty tego single hopa? Ja mam jednego za sobą na oktawii właśnie i weszła trawa, łodygi i zioła i zastanawiam się czy kwestia kiepskiego źródła chmielu czy ta odmiana tak ma
  6. Mimo wszystko ciągle nie jestem pewien, bo tak czytam o tych taninach i raczej nie pisze się o zwiększonej goryczy, a jedynie uczuciu cierpkości i szorstkości. W moim piwku ewidentnie zwiększyła się goryczka
  7. Dzięki za zainteresowanie tematem. Tak, chmieliny zostawione w kotle. Schładzane chłodnicą zanurzeniową, która była włożona pod koniec gotowania w celu dezynfekcji. Filtrowane filtrem montowanym wewnątrz kotła na odpływie. Przyznam szczerze, że nie wiem jaką ma wielkość oczek. @paulox81 aromat w moim przypadku nie zniknął, wręcz przeciwnie - ładnie się ułożył @ogoun aldehyd octowy raczej to nie jest bo nie wyczuwam żadnych niepożądanych aromatów, ale możliwe, że przytoczone w tym wątku taniny... W związku z powyższym, czy możliwe jest, żeby efekt ściągającej goryczki od tanin wzmocnił się z czasem? Jest to póki co najbardziej prawdopodobne ponieważ nie zrobiłem wtedy korekty ph wody do wysładzania a woda u mnie ma dość wysokie ph, rzędu 8,3 @rs.juszczak ja miałem to samo przy chmieleniu na zimno, ale to jednak inna goryczka. To o czym Ty mówisz to moim zdaniem chmieliny, które dostały się do piwa i one dają taką nieprzyjemną goryczkę. Chyba, że jeszcze nie butelkowałeś, to przed rozlewem poczytaj dokładnie o odfiltrowaniu chmielin z chmielenia na zimno. Ja od ostatnich doświadczeń jeszcze nie eksperymentowałem z chmieleniem na zimno, ale w najbliższym czasie planuję zrobić cold crash przed rozlewem i zobaczę czy będzie lepiej z filtracją. Będę też stosował patent z taką siateczkową nakładką na patelnię z ikei, którą wkłada się do fermentora i dopiero na to daje się chmiel - tylko trzeba uważać żeby nie dać tego od razu po zlaniu na cichą bo siądą wszystkie drożdże na tym sitku i to co będzie poniżej nie będzie fermentowało
  8. Cześć, Uwarzyłem proste jasne ale chmielone oktawią na goryczkę. 40g na 20min i 40g na ostatnie 5 minut i już potem zostawione w kotle na schłodzenie. Pomijając to, że chmiel dał nieprzyjemne łodygowo-trawiaste posmaki to ogólnie balans goryczy przed rozlewem był ok. Próbowane po ok. 1msc od zabutelkowania też było takie jak zaplanowałem(pod względem goryczki). Teraz otworzyłem butelkę po ok. 2msc od zabutelkowania i pojawiła się bardzo mocna, ściągająca, piołunowa goryczka. Podpowie ktoś co tu się odjaniepawliło? 😯
  9. Kurde, właśnie, też ostatnio otworzyłem z ostatniej warki piwko i myślę sobie, ale kicha. Następnego dnia, kolejna butelka i już wszystko w porządku... I bądź tu człowieku obiektywny
  10. Cześć, Chciałem podzielić się ciekawą przypadłością sensoryczną. A więc remont w domu, piwko musi być co by umilić ciężkie chwile. Przychodzi do malowania ścian i okazuje się, że w obecności oparów farb w powietrzu, piwo nagle staje się dla mnie niepijalne. Zaczyna nabierać silnego posmaku rozpuszczalnika, trochę alkoholu izopropylowego. Co ciekawe, nikt z pytanych przeze mnie osób niczego takiego nie zarejestrował. Jestem ciekaw czy kogoś oprócz mnie jeszcze coś takiego spotkało? Może mieliście inne ciekawe sytuacje w których wyraźnie otoczenie wpłynęło na smak piwa? Wiem, że to nie temat strikte dotyczący piwowarstwa, ale zaprząta mi głowę od jakiegoś czasu i potrzebowałem się z wami podzielić. Jeżeli uznacie że zaśmieca to proszę o usunięcie
×
×
  • Create New...