Jump to content

Mikouak

Members
  • Content Count

    9
  • Joined

  • Last visited

Piwowarstwo

  • Nazwa browaru
    Black Rainbow
  • Rok założenia
    2019
  • Liczba warek
    12
  • Miasto
    Legionowo

Kontakt

  • Imię
    Mikołaj
  1. Gwoli uzupełnienia historii błotnistej brzeczki z pierwszego postu. Dziś lemon IPA powędrowało do butelek. Piwo było przelane na cichą i chmielone na zimno - 40g Sorachi Ace prosto do fermentora. W weekend dodałem Kiselsol, a później był cold crash. Przed rozlewem filtrowane przez rajstopę. Myślę, że jak opadnie osad w butelkach, ostatecznie będzie nie najgorzej.
  2. Póki co prawie wszystko "na lenia", zgodnie z recepturami dołączonymi do zestawów. Godzina w 66-69°C, a potem 10 minut wygrzewu w 78°C. Co najwyżej małe modyfikacje (np. dodatkowa przerwa dekstrynująca).
  3. Filtrat nie jest idealnie klarowny. ale nie jest też mocno mętny. Z całą pewnością nie wygląda jak to co mam po gotowaniu.
  4. W dużym stopniu tak. Część opada na dno z czasem, jeszcze trochę po schłodzeniu. Dopiero dodanie Kiselsolu poprawiało sytuację na tyle, że w ogóle miałem ochotę zabierać się za butelkowanie. W butelkach na dnie sporo osadu, ale dało się to pić. Teraz dojrzewa porter, który był tylko cold crashowany i testowa butelka otwarta celem sprawdzenia, czy nie będzie wybuchowych niespodzianek, była niestety mocno mulista
  5. Pojawiło się pytanie o źródło słodu. Wszystkie wymienione przeze mnie piwa warzone były z gotowych zestawów surowców. Jedno z Ale Piwo, pozostałe z Twój Browar. Nie wiem z jakich słodowni pochodziły te słody. Jeżeli chodzi o wodę, od początku używam tej samej - źródlanej z Biedry - i przy wcześniejszych piwach nie miałem z nią problemów. Doszkolę się jednak w temacie modyfikacji. W ostatnim czasie zmieniły się u mnie następujące rzeczy: sraczwężyk zamieniłem na rurki pcv, doszedł hopstopper, odpadł Whirlfloc (chociaż jego na początku nie używałem, a było ok). Na początek spróbuję chyba wrócić do wężyka i popracować nad lepszą filtracją. Dorzucę też Whirlfloca i zobaczymy co na to powie filtr. Co do rozważań na temat klarowności w powyższych postach, to nie jest tak, że ja próbuję teraz poprawić klarowność trochę mętnego piwa. Ja mam w fermentorze wodę z gliniastej kałuży. Cold crash pewnie trochę pomoże, ale cudów nie będzie. Bez zastosowania jakiegoś dodatku klarującego w butelkach też będzie muł. Przetestowałem na porterze. Na fotce poniżej IPA (nie hazy :P) warzona w niedzielę. Bardzo dziękuję wszystkim za podpowiedzi, będę kombinował. Spróbuję pewnie uwarzyć coś zgodnie z sugestią Sihoxa. W kolejce czekało gose, ale nie chciałbym go schrzanić.
  6. Przy wysładzaniu filtrator z rurek pcv, wcześniej używałem sraczwężyka - do gara trafia w zasadzie to samo. Z gara do fermentora filtruję hopstopperem od kolegi Lewatywa8. Whirlfloc odstawiłem zgodnie z sugestiami z forum odnośnie korzystania z hopstoppera. Te 25% to był eksperyment - serce mnie po tym boli, zwłaszcza, że i tak była klapa. Przy wysładzaniu zawracam, dziś specjalnie z zapasem. W każdej z wymienionych warek były jakieś płatki i/lub słód monachijski. Co do chłodnicy, pierwotnie wrzucałem ją na ostatnich 15 minut, ale teraz próbowałem wcześniej, żeby wykluczyć kwestię ewentualnego zbyt dużego spadku temperatury po jej włożeniu do gara. To raczej jednak nie miało większego sensu. Kwestię słodów też rozważałem na podstawie dyskusji z forum, ale surowce do tych piw pochodziły przynajmniej z dwóch różnych źródeł. To chyba nie to.
  7. Czekałem z napisaniem tego postu kilka warek, bo myślałem, że przetestuję jakieś pomysły z forum i sam skoryguję ewentualne błędy. Niestety nie wyszło. Dziś uwarzyłem swoją dwunastą warkę, od warki nr 9 przy każdym warzeniu uzyskuję brzeczkę mętną jak woda z kałuży. Myślałem, że może to wina zbyt słabego wrzenia, ale dziś obaliłem tę teorię, bo w garze przez całe gotowanie kotłowało się jak złe - odparowało prawie 25% zawartości. Nawet jeżeli pojawia się przełom, rozpada się w którymś z dalszych etapów gotowania, zazwyczaj po dodaniu chmielu. O ile pamiętam, za każdym razem była już wtedy w garze chłodnica (rura karbowana z nierdzewki). Wcześniej używałem Whirlfloca, teraz go odstawiłem, zacząłem używać filtra od Lewatywy. Każda z felernych warek z innym zasypem, chociaż wszystkie na bazie pale ale'a. Zacieranie i wysładzanie za każdym razem bezproblemowe. 9. Oatmeal stout 10. American bitter 11. Porter gryczany 12. Lemon IPA (skórka z cytryny + trawa cytrynowa) 9 i 10 ratowałem Kiselsolem, nie było tragedii. Portera niedawno rozlałem tak jak był. Dzisiejsza IPA wyglądała bardzo obiecująco, od 40 minuty zaczęły wytrącać się białka. Na etapie chłodzenia wszystko się rozpadło. Po zlaniu na dnie gara został tylko chmiel i dodatki. Zero osadów. Zdjęcia z dwóch różnych warek. Co robię źle?
  8. Wczoraj, niestety podczas chłodzenia brzeczki, dowiedziałem się, że moja chłodnica z rury karbowanej jest dziurawa W zgięciu, które z pozoru praktycznie nie pracuje, powstało malutkie pęknięcie. Najchętniej bym to załatał, w ostateczności czeka mnie skrócenie chłodnicy - amputacja pierwszego zwoju od góry i zarabianie końca rury domowymi metodami. Czy ktoś już może naprawiał coś takiego? Spawanie, lutowanie?
  9. Niedawno stałem przed podobnym dylematem i zdecydowałem się na opcję DIY z rury karbowanej z nierdzewki. W tej chwili mam tylko gar 15l, ale wymiary planowałem pod Tadara, którego używasz. Moje zamówienie wyglądało następująco: Elastyczna karbowana rura nierdzewna DN12 - 9 sztuk 112,50 zł Zakucie elastycznej karbowanej rury nierdzewnej - 2 sztuki 10,64 zł Złączka mosiężna nakrętka GW 1/2 " DN12 GEBO - 2 sztuki 9,12 zł Przesyłka - 20 zł Razem 152, 26 zł Do skręcenia drut miedziany 2mm wyłuskany z trzyżyłowego przewodu elektrycznego. Do tego adapter do kranu Gardena (8187-20), wąż ogrodowy, żeby doprowadzić najzimniejszą wodę z łazienki do kuchni (także z myślą o podlewania balkonowych chaszczy w sezonie) i złączki na węże Greenmill i Gardena. Chłodnica ma wymiary: Wysokość zwojów max - 22 cm Średnica zew. - 29 cm Długość odcinków z do/odprowadzeniem wody - 43 cm (bezpiecznie wystają poza obwód gara i kuchenki - nic się nie przypali, nie nakapie do brzeczki, gdyby pociekło) Złożenie tego do kupy zajęło trochę czasu, ale nie było to specjalnie trudne czy skomplikowane. Trochę cierpliwości, kombinerki, trytki, żeby sobie ułatwić pracę przy formowaniu okręgów. Pozostawienie przerw między zwojami pozwala na skręcenie drutu, co usztywnia konstrukcję i ułatwia mycie. Wątpię, żeby miało bezpośredni wpływ na wydajność chłodzenia. Chyba żeby liczyć ewentualne dwa zwoje, które można by dołożyć w ramach tej samej wysokości przy rezygnacji z prześwitów. Chłodzi bardzo wydajnie, jeżeli nie pozwoli się zaschnąć brzeczce w zakamarkach, wystarczy opłukać pod prysznicem. Ewentualnie gąbka, czy szczotka i po chwili lśnij jak nowa. Najlepiej myje się w ciepłej wodzie odzyskanej na początku chłodzenia. Generalnie polecam :)
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.