Jump to content

Muchor

Members
  • Content Count

    24
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @Kaniutek - OK, rozumiem co napisałeś i ma to sens. Czy jednak nie ma jakiegoś w miarę prostego sposobu, aby ocenić ten profil biologiczny oligocenki? One są często badane, urzędy miejskie zlecają to różnym spółkom, dałoby się w sumie jakoś do tej informacji dotrzeć, tylko nie wiem, o co pytać. Raczej nie ma sensu zadzwonić do takiej firmy (która robi analizę tej oligocenki) z pytaniem, czy mogę na niej uwarzyć piwo 😉 A powiem, o co mi chodzi - otóż nie dysponuję garnkiem większym niż 10 litrów i nie mogę np. rano przegotować 20L wody i zostawić do ostygnięcia na wieczór. Nie mam instalacji chłodniczej, nie jestem w stanie szybko schłodzić takiej ilości wody. Jako początkujący posiłkuję się na razie tylko brewkitami i wtedy sprawa jest prosta - wlewam zawartość puszki do kilku litrów wody, dodaję ekstrakt słodowy, zagotowuję i schładzam dolewając zimną wodę (tj. o temperaturze pokojowej). Czyli mam wtedy brzeczkę o temperaturze około 25 stopni, i to już się niemal nadaje do dalszych kroków. Na razie korzystam z wody z plastikowych baniaków 5L, ale ona kosztuje parę złotych i chętnie bym tę kwotę zaoszczędził (np. przeznaczył na piwo 🙂 ). W instrukcjach dla przedszkolaków piwowarskich często pada sformułowanie, że można korzystać z kranówki, jeżeli jest smaczna. Woda krakowska jest bardzo smaczna, warszawska jest dużo gorsza (acz znacznie lepsza niż dawniej) i spokojnie daje się pić prosto z kranu, wrocławska też jest dobra, lubelska dobra ale twarda. Najsmaczniejszą wodę z kranu piłem we Wiedniu, no ale oni tam mają wodociąg z Alp. I stąd moje pytania - ale zrozum mnie dobrze, kolego Kaniutek - nie szukam na siłę argumentu, że jednak można wziąć tę oligocenkę, tylko raczej szukam sposobu aby ustalić jednoznacznie, czy ma to sens, czy nie ma sensu. Być może, zaryzykuję którąś warkę i zrobię na tej oligocence, ale zanim ewentualnie zmarnuję kilkadziesiąt złotych, chciałbym przynajmniej uprawdopodobnić szansę na sukces. Stąd moje pytanie - można dotrzeć do firmy, która bada wodę oligoceńską ze wszystkich ujęć na terenie mojej gminy. Jakie pytania jej zadać? Pzdr i dziękuję za dyskusję, Wasze komentarze są dla mnie pomocne.
  2. Odpowiadam dopiero teraz (lepiej późno niż wcale). Do aktualnej warki kupiłem cztery baniaki 5L z wodą Żywiec (będę mógł twierdzić, że moje piwo jest oparte na Żywcu [emoji16]) i zamierzam kolejną warkę zrobić na tej oligoceńskiej. Kran wygląda tak sobie, ale to są chyba jakieś związki wapnia, a nie syf. Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  3. Masz rację - oczywiście. Tylko doświadczenie pokazuje, że warto takie rzeczy powtarzać na każdej stronie. Wyobraź sobie, że wypełniasz formularz, i w trakcie coś cię rozprasza - to wtedy na kolejnej stronie możesz już nie pamiętać co wybrałeś kwadrans temu. A to przecież w sumie niewiele kosztuje. [emoji481] [emoji16] Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  4. Formularz powinien być zrozumiały - wystarczy w nawiasie opisać, że ilość piwa podajemy w litrach, i wystarczy. Taki brak jednostki jest zwyczajnie niechlujny. Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  5. A ja tak z głupia frant, jako początkujący - a jak dezynfekujesz te owoce aby nie było infekcji? Bo nawet jak oblejesz je Oxi czy nawet Ace, to i tak one mają sporą florę i faunę w środku. Czy to może nie szkodzi piwu? Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  6. No właśnie tego się obawiam - że to lipa i po pierwszym użyciu wyląduje w koszu. Skoro tak piszesz, to skreślam. A teraz coś z innej beczki - kegi. Cena zazwyczaj jest do przyjęcia, ale koszta transportu są znaczne. Ale czasami są okazje z bezpłatnym transportem: https://pl.aliexpress.com/item/32989518841.html ja jeszcze nie jestem na etapie kegowania swojego piwa, ale może kiedyś.
  7. Puszek nie wyrzucasz do plastików, tylko do metali (o ile jest taka przegródka). Zgadzam się, że butelki też generują obciążenie dla środowiska - tyle, że łatwiej kontrolować większą fabrykę i jej odpady produkcyjne, niż zbieranie puszek, rozrzuconych po wielu miejscach. Ale pewnie się zgodzimy, że butelki rozkładają się w przyrodzie znacznie dłużej niż puszki. Co oznacza, że niełatwo powiedzieć, które rozwiązanie jest zdecydowanie lepsze. Zaproponuję taką anegdotkę jako materiał do rozmyślań: czy lepszy dla przyrody jest ołówek drewniany czy z tworzywa sztucznego? Wszak ten drewniany jest ekologiczny bo drewno jest naturalnym surowcem i rozkłada się naturalnie. Ale z drugiej strony - to ten z tworzywa sztucznego jest bardziej ekologiczny, bo nie trzeba ścinać drzewa do jego produkcji. I jeżeli rozwiązać problem utylizacji po użyciu, to może być lepsze dla środowiska [emoji57] Nie wszystko jest takie proste jak sądzą politycy. Są sprawy na niebie i ziemi, o których się nie śniło ekologom. Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  8. A co w takim razie powiecie na rurkę do przelewania, nawet coś a la filtr jest zamontowane: https://pl.aliexpress.com/item/32938750159.html tylko mam wątpliwość - ja to tałatajstwo zdezynfekować przed użyciem? Bo niekoniecznie musi dobrze znieść gotowanie - może się np. rozgotować na zupę. Wlać 1l OXI i przepompować do innego naczynia? Macie jakieś inne pomysły?
  9. No i jak to dalej wyglądało? Pytam z ciekawości, bo to tzw. interesujący przypadek 🙂
  10. A czy świadomość ekologiczna nie powinna jednak promować piwa w butelce? No bo taką puszkę się po prostu wyrzuca. No chyba, gdyby mieć dobry system segregacji odpadów, to wtedy taką puszkę można ponownie przetopić na kolejną puszkę. Ale energetycznie to chyba nadal będzie gorsze niż umycie butelki?
  11. Dzięki za odpowiedź. Tak, zdaję sobie sprawę naturalnie z tego, że nie mam doświadczenia - dlatego każdą uwagę przyjmuję z wdzięcznością. Zamierzam poczekać co najmniej 2 tygodnie, zmierzyć wtedy blg i na tej podstawie podjąć decyzję, czy czekać jeszcze tydzień czy już butelkować. Pzdr. Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  12. Cześć, Z przyjemnością dołączam do szanownego grona piwowarskiego. Pierwsza warka za mną, druga właśnie bulka. Urządziłem sobie browar w piwnicy mojego bloku, mam tam mniej więcej stałą temperaturę 16-18 stopni. Kolega mnie poczęstował swoim piwem i od razu wsiąkłem [emoji16] Mieszkam w Warszawie ale często przebywam w Krakowie. Pozdrawiam, Muchor Wysłane z mojego LEX820 przy użyciu Tapatalka
  13. Drodzy koledzy w piwowarskim fachu, Znalazłem ten topic przez szukajkę, może zatem Was się tutaj spytam. Moja druga warka - na razie tylko brewkity naturalnie. No i robię sobię teraz Pale Ale'a od Gozdawy, użyłem oczywiście drożdży dostarczonych wraz z brewkitem, uwodniłem zgodnie z receptą. W porównaniu z pierwszym piwem (Zeriously Weiss od Bulldoga, tam oczywiście też użyłem drożdży dołączonych) to te wyglądały inaczej - wszystkie utonęły i opadły na dno. Zadałem do fermentora, ruszyły po 24h, ale tak niemrawo - ten pszeniczniak to szalał po 2 dniach, a tutaj tak jakoś spokojnie. Czy to normalne, że Pale Ale ma fermentować wolniej, czy może drożdże były jakieś takie staruszkowe? Nie chcę mierzyć BLG bo nie chcę otwierać fermentora, wolę poczekać nawet i dwa tygodnie aby się dobrze odfermentowało. Na początku, po rozrobieniu miałem BLG na poziomie 12.5, to chyba jest okay? Do jakiego BLG powinno toto zejść? I nawiasem mówiąc, to może ktoś poleci jakiś przewodnik po drożdżach? Ja na razie jestem na etapie, że drożdże do brewkita dobierali mądrzejsi ode mnie w tym fachu, więc się słucham - ale po przeczytaniu tej dyskusji nabrałem sporo wątpliwości. Pzdr,
  14. @dziedzicpruski - chwileczkę. Rozumiem, że te 4g na butelkę to jest wartość mocno uśredniona - pszeniczniak będzie lepszy mocniej nagazowany, jakiś czekoladowy stout będzie się lepiej czuł przy mniejszej liczbie bąbelków. Weźmy np. taką tabelkę: https://www.kegerators.com/carbonation-table/ - jest dosyć dobra, poglądowo pokazuje zależność stopnia nagazowania, ciśnienia w butelce i temperatury butelkowania - szkoda tylko, że jest w jednostkach imperialnych, a nie metrycznych. Jeżeli przyjąć, że chciałbym nagazowanie na poziomie 3 (czyli 3 litry CO2 na litr piwa) - tak aby być w miarę nie za wysoko, to przy pomocy np. takiego kalkulatora: https://www.brewersfriend.com/beer-priming-calculator/ mogę policzyć, ile powinienem dodać glukozy do 21l piwa (tyle mi wyszło) - i wychodzi mi (zakładając temperaturę piwa 18 stopni), że powinienem dać 192,4g glukozy (corn sugar). Nawet dla 16 stopni tej glukozy powinno być 186.9g. Czyli przeliczając na butelki półlitrowe wychodzi 4,45g na butelkę. Ja dałem jedną typową miarkę, czyli - jak sądzę - 4g. Ale widać, że 5g też by tak bardzo dużo nie było. Czy aby nie na wyrost mnie straszycie granatami, drodzy starsi koledzy? Przy jakim poziomie nagazowania granaty stają się realne? 4, 4.5, 5, 5.5.... ?
  15. Zaniepokoiłem się Waszymi uwagami - jako nowicjusz, wziąłem po prostu zwykłą miarkę (taką jak ta: https://www.browar.biz/centrumpiwowarstwa/akcesoria/miarka_do_cukru_2_4_6_g) ale widzę, że to nie 5g tylko 4g. No to może granatów nie będę miał... niby jest to w piwnicy, no ale wolałbym jednak aby nic nie było. Czy zatem 4g glukozy to jeszcze bezpieczny poziom nagazowania? Trochę mnie zaniepokoiło to, że piwo bardzo się pieniło przy nalewaniu - ale pszeniczne zawsze bardziej się pieni...
×
×
  • Create New...