Jump to content

aldorn

Members
  • Content Count

    187
  • Joined

  • Last visited

3 Followers

Kontakt

  • Imię
    Kajetan
  • Strona www
    http://www.kajetan.com.pl

Piwowarstwo

  • Miasto
    Nysa

Recent Profile Visitors

1010 profile views
  1. Ja jak pisałem, robiłem piwo surowe, czyli z pominięciem warzenia, samo zacieranie, filtracja i chłodzenie. W takim piwie trochę inaczej czuć wędzonkę. Poza tym nie wiem, @Muzeum jak mocno wędzonego słodu użyłeś? Ja użyłem tego najmocniejszego Castle 30-45 ppm.
  2. Ja robiłem podobne ale surowe. Kilogram torfowego wystarczył, więcej bym nie dawał, bo może totalnie zdominować piwo i nic poza tym nie będzie czuć, ale co kto lubi. Poza tym, czekoladowy dał bym jasny w tej samej ilości, robiłem i z jasnym i z ciemnym, dużo bardziej pasowało mi z czekoladowym jasnym. Chociaż jak tak teraz patrzę, to ja dają 350 barwiącego a 400-500 czekoladowego.
  3. Żeby totalnie nie zaśmiecać, to mokry Centennial wnosi do piwa aromat świeżego chmielu, czyli mniej więcej to jest to co się czuje po wejściu na suszarnię chmielu, i nie ma większego znaczenia jaki akurat chmiel jest suszony. Co do porównania, to będę wiedział jak dam piwo komuś do spróbowania. jeśli o mnie chodzi to robię większość piw słodowych, z dodatkami, na chmiele amerykańskie u mnie nie przyszedł jeszcze czas. Jedno wiem, to co mam w swoim z mokrą szyszką, to taki strzał w zmysły, że nic co próbowałem do tej pory się z tym równać nie może P.S. Mam dużo swojego Cascade, jak byś chciał sam sprawdzić jak on wypada to mogę się podzielić.
  4. A mi dla odmiany bardzo pasuje ta wędzonka. Na pewno będę swoje surowe grodziskie powtarzał.
  5. Parę latek minęło od ostatniego posta, to pewnie wiele doświadczeń macie do opisania Jakie macie doświadczenia z chmieleniem mokrą szyszką na zimno? Ja na dwa dni do 16 l dałem 450 g mokrej szyszki Centenniala z własnej hodowli w dwóch woreczkach z obciążeniem. Na szczęście nie odciskałem zbytnio, bo piwo dobre, ale po odciśnięciu do miski otrzymałem dodatkowo 0,7 l wykręcającego pysk piwa. Chyba będzie jako zaprawka...
  6. Przede wszystkim, to chyba masz otwory za duże. Im mniejsze, tym strumień silniejszy. Dokładnie tak, jak zagniatałeś za dziecka ręką końcówkę węża ogrodowego przy podlewaniu. No chyba że za dziecka nie miałeś babci z ogródkiem do podlewania, to już twoja strata Spróbuj tam jakieś dysze wkręcić, jaroM6 pisał że użył od junkersa, może wystarczy to zmienić. Przy tak dużych otworach jak twoje, to faktycznie, bez porządnej pompy hydroforowej może się nie udać.
  7. Dziś poszły wiadomości. Na teraz kończę ze sprzedażą. Jak się do kogoś nie odezwałem, to napiszę, albo że nie mam, albo że jeszcze mam. Ogólnie to już koniec z sadzonkami. Jeśli by Ktoś chciał Lubelski, Perle, Magnat, a przejeżdżał by przez Nysę, to zapraszam. Oddam za piwo, albo za "dziękuję".
  8. Chmielenie, to robiłem raz i wyszło ok. W czasie zacierania i filtracji w osobnym garze gotowałem chmiel w wodzie do wysładzania. Tak klasycznie jak dodaje się do gotowanej brzeczki, na goryczkę, na aromat. Po godzinie chmiel wyjąłem a do gara dolałem chłodnej wody by obniżyć temperaturę do 80 stopni. Chmielu trzeba trochę więcej, bo w małej ilości wody ma mniejszą wydajność i to tyle. Mam swoje piwa z przed roku, ale od pół roku czekają na wysyłkę. Nie pamiętam czy po jednej czy po dwie butelki. Ogólnie to te nietypowo robione warki rozeszły się szybko. Zobaczę, wyślę, może coś mi z tej paczki zostanie to też otworzę. Przechowują się chyba dobrze, grodzisza z czerwca w połowie listopada zaniosłem na Opolskie Bitwy Piwowarów do degustacji, jedyne co mówili, to że fermentacja źle przeprowadzona, ale nie miałem możliwości fermentować w poprawnej temp., a poza tym chwalili. Osobiście, to mi smakuje na świeżo, zaraz po nagazowaniu, nim zacznie się układać.
  9. Jak widać na zdjęciu, jest po kilka. Najmniej chyba Cascade.
  10. Po ponad roku parzenia piw surowych, czas na małe podsumowanie. Parzyłem różne piwa, Od jasnego lekkiego grodzisza, do różnych ciężkich piw. Zasada jaką się kierowałem, to brzeczka nie może osiągnąć 80 stopni. Przede wszystkim, można jednoznacznie stwierdzić, że pogląd „piwo musi być przez godzinę gotowane, bo inaczej wyjdzie kwas albo inny dziwak” jest całkowicie NIEPRAWDZIWY. Można zrobić normalne piwo, bez konieczności gotowania. Konieczność gotowania wiąże się z chmielem i izomeryzacją. Chmiel. Oczywiście można zrobić piwo surowe chmielowe, choćby dodając herbatkę chmielową, ale surowej IPy to bym nie robił. Chmiel można również dodać do zacierania, można również dodać jakiś zwietrzały, tylko po to, żeby zapewnić ochronę bakteriologiczną. W każdym razie ja zawsze coś dawałem, choćby odpadki spod maszyny suszącej o niewiadomym składzie. Co do klarowności, to piwa też przeważnie wychodziły ładne klarowne, jedynie co, to piwa zacierane z dodatkiem gałązki jałowca były mętne, reszta wliczając grodzisze, były klarowne. Zacieranie i drożdże. Przeważnie zacieranie w wysokiej temp, okolice 74 stopni, ale grodzisz czy stout był zacierany na wytrawnie. Wnioski ogólne są takie, że przy dzisiejszych stylach wiemy, jak to zacierać, czy na słodko czy na wytrawnie. Bogactwo piw surowych, jakie się przede mną otworzyło, pokazało mi, że największą niewiadomą w nowych wariacjach, jest dobranie „stylu” do zacierania i drożdży. Czemu stylu w cudzysłowie? Bo część piw jakie robiłem, w oparciu o materiały opisujące tradycyjne piwa wiejskie a także ich wariacje, nie mieszczą się w opisie jakiegokolwiek współczesnego stylu. Ale co zauważyłem, to piwa surowe zwykle smakują lepiej przy niskim odfermentowaniu, choć nie jest to reguła, bo to z gałązką jałowca dobrze smakowało po przefermentowaniu żernymi kvejkami. Więc ogólnie, jeśli robi się piwo w ustalonym stylu, można je zacierać jak na ten styl przystało i dać odpowiednie drożdże. Ale również można spróbować poeksperymentować, dać mało żerne drożdże, tu FM 602 się fajnie sprawdzają, albo zacierać w wysokiej temperaturze, albo jedno i drugie. Ja osobiście szukam, jak mi się spodoba to zrobię podobne ale coś w tym zmienię. Jak dla mnie, to jest to droga, którą będę podążał, raz że pasują mi piwa, gdzie mogą być w miarę neutralne drożdże, rolę będzie grał słód i inne dodatki niechmielowe, a dwa że można w piwie zmieścić sporo słodu, a alkoholu nie będzie aż tyle. Oczywiście wiem, że każde piwo można zatrzeć w 74 stopniach a potem je gotować godzinę, ale może tu chodzi o białka, które się nie wytrącają, a może cholera wie o co dokładnie, ale nie gotując brzeczki mamy minimalnie inną „bazę” i różne niuanse mogą tu nie działać, a zadziałać w piwach warzonych, albo odwrotnie. Tak jak choćby wędzonka, przy piwach surowych można wejść na nowy, niespotykany poziom. Czyli jednak gotowałeś? Ja staram się nie osiągać 80 stopni, bo DMS zaczyna się tworzyć w tych okolicach.
  11. Edytowałem pierwszy post, wszystkie informacje tam są aktualne.
  12. Sadzonki się ładnie przyjęły, jeśli kogoś interesuje to zapraszam Wysyłki będą po 12 maja, bo wcześniej nie będę miał czasu na zajęcie się nimi.
  13. Zdjęcia wszystkiego co dotyczy hodowli chmielu, itd itp :)
×
×
  • Create New...