Skocz do zawartości

aldorn

Members
  • Zawartość

    133
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Kontakt

  • Imię
    Kajetan
  • Strona www
    http://www.kajetan.com.pl

Piwowarstwo

  • Miasto
    Nysa

Ostatnie wizyty

430 wyświetleń profilu
  1. Może byś dał to na 15 min na 78 stopni, bardzo mnie ciekawi, ile z tego przetrwa a ile zostanie przy życiu, albo tak klasycznie 65 stopni godzina i 78 stopni 10-15 min.
  2. To nie było w stylu "pochwalę się", a raczej "jestem zdziwiony". Z 13 zeszło do 2, śladu infekcji brak, a przy takim zacieraniu na słodko, to się bardzo wynikiem zdziwiłem. Zostaje czekać, sprawdzać co z tego wyjdzie za jakiś czas.
  3. Zgadzam się ze wszystkim co piszesz, ale weźże mi to wytłumacz Piwo z zeszłego tygodnia, zacierane od 72 stopni w dół, drożdże US - 05. A dziś Grodziskie całkowicie surowe, chmiel do zacierania, zacieranie klasyczne, do niego będzie gęstwa z poprzedniego - zobaczymy jak gęstwa sprawdzi się w drugim z kolei surowym piwie.
  4. Zdjęcia z procesu sporządzania piwa surowego.
  5. I to jest dla mnie bardzo ważna informacja No przecież... źródło... , zachęcam do zapoznania się. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę: raw ale. Podstawowe źródło wiedzy: http://www.garshol.priv.no/blog/331.html Pod artykułem są propozycje podobnych, tam o kampanii przeciwko surowemu ale i o termometrze zdanie. Do tego w komentarzach taka wstawka: "the writer Thomas Tryon was telling all brewers not to boil their worts in the 1690s" Do tego tu trochę, nawet z przepisami: https://byo.com/article/raw-ale/ http://mutedog.beer/blog/brewing-raw-ale/ PS. W moim piwie brak kwasowości, może poza tą ze słodów palonych, bo sporo dałem
  6. Ochotnika z dobrym nosem w okolicy już szukam i myślę, że znajdzie się takowy Pewnie że i wcześniej niż w średniowieczu, i później niż w średniowieczu nie gotowano piwa. Kampania przeciw surowemu piwu to koniec XVIII w.. Tyle że chciałem wskazać na pewien mit a nie całkiem bez sensu bawić się w historię piwowarstwa od mezopotamii Temperatura 63 ° C to minimum, które znalazłem w tekstach, ale wiadomo, że w procesie zacierania mamy do czynienia ze znacznie wyższymi temperaturami, które z całą pewnością poradzą sobie z formami przetrwalnikowymi. Chodzi o to, że sam proces zacierania wystarcza do ubicia tego co jest niechciane. Sprawdzone od wieków. Co do siarki to nie wiem, ale jej nie wyczułem, może właśnie dlatego że robiłem ciemne piwo na słodzie zero i monachijskim, palone. Teraz poszło jasne na zero i pszenicy, się zobaczy co wyjdzie, w każdym razie będę wyszukiwał tych aromatów. Prawdę mówiąc o tej siarce to nie wyczytałem nic, przynajmniej nie pamiętam żeby było cokolwiek wspomniane. Z herbatką chmielową chodzi o to, że można dzięki temu zrobić mocno chmielone piwo. Zastanawiałem się nad dodaniem chmielu do zacierania, ale stwierdziłem, że jednak następnym razem. Wszystko zależy od tego jakie piwo, ile chmielu, itp. itd. Wszak piwo surowe to nie jakiś utarty i ściśle określony schemat postępowania, chodzi jedynie o to, by brzeczki nie zagotować. Piwo surowe to normalne piwo, można stosować te same procesy co klasycznie, oczywiście za wyjątkiem gotowania głównej brzeczki (chociaż są i takie przypadki, że krótko gotowane piwo też nazywane może być surowym o ile ma cechy surowego piwa, tylko najpierw trzeba się dowiedzieć najlepiej organoleptycznie jakie to są te cechy surowego piwa). Tu chyba pomyłka. Zacieranie zacząłem od 72 ° C, więc nie ma problemu ze zbyt gęstym zacierem czy śrutowaniem. Ale ogólnie to też nie ma znaczenia, można zacierać klasycznie, czemu by nie. Chciałem sprawdzić ten sposób zacierania opisany przy okazji piw surowych, bo... Pierwszą warkę surowego piwa zacierałem klasycznie, 60 min. 69 ° C, potem do 78 ° C i filtracja. W fermentorze w czasie filtracji (poprzedni post) temperatura utrzymywała się w okolicy 65 ° C, a piwo mocno odfermentowało. Więc założyłem, że po tym jak skrobię rozłożyła alfa-amylaza, pracę zaczęła beta-amylaza i zaczęła ciąć, tyle że już w fermentorze, to co alfa zostawiła dłuższego. Tyle że to moje przypuszczenie, a więc i pytanie do Ciebie, czy tak mogło być? Czy beta może jeszcze ciąć to co już raz potnie alfa? Klasycznie jak zacieramy, to temperatura tylko rośnie, więc na taki proces docinania już nie ma za dużo miejsca (szczególnie jak się filtruje do podgrzewanego gara albo na bieżąco porcjami do tego gara dolewa przefiltrowaną brzeczkę). Też jestem ciekawy, jak zostanie ocenione moje pierwsze surowe piwo, jak wyjdą kolejne, no i jak wyjdą one innym
  7. Ostatnio w Lidlu bywają za 200-250 zł. Jak będę miał chwilę to jeszcze odniosę się do tego co napisałeś, coś mi wytłumaczysz, coś jeszcze rozwinę. Co do efektów, to już pierwsze są, bo pierwsze piwo tym sposobem zrobiłem już jakiś czas temu. Prawdę mówiąc, miałem nadzieje, że będzie dało się to wypić, bo skala błędów no i ogólnie ... no poszedłem po bandzie. Za pierwszym razem użyłem klasycznego zacierania i wysładzania. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nic z tych rzeczy nie było dezynfekowane, tylko przemyte przed użyciem wodą z kranu. Zacierałem godzinę klasycznie, na słodko w garze (ale w sumie to bez sensu - będę zacierał w kadzi filtracyjnej i tylko wrzątek dolewał w celu ewentualnego podbicia temperatury). Po zacieraniu filtracja, też klasycznie na wężu i wężyk do pojemnika z chłodnicą. Szybkie chłodzenie i zadanie drożdży... No... a napowietrzanie? Zapomniałem jak już tak, to chociaż wąż z kranika powinienem ściągnąć... Do tego drożdże, gęstwa dwumiesięczna. Sklep miał tygodniowy poślizg z moim zamówieniem i drożdże nie doszły na czas, trzeba było się starą gęstwą ratować. Fermentacja ciągnęła się miesiąc A w opisach surowego piwa spotkałem się, że najlepsze efekty daje mocne napowietrzenie i szybka fermentacja... Ogólnie piwo mocno odfermentowało, ale jest bardzo pełne w smaku, czuć ciało Polecam każdemu spróbować, szczególnie, że da rady zrobić to w max 2h, a jak dziś podało FM na facebooku, będą mieli dwa szczepy drożdży "farmhouse" z Litwy i Łotwy, czyli dedykowane do takiego piwa.
  8. Piwo surowe czyli niegotowane. Ale przecież TRZEBA GOTOWAĆ PIWO! To jak niegotowane? W tym wszystkim ważne jest, że: Piwo surowe to tradycyjny sposób robienia piwa, nie jakiś konkretny styl. Oczywiście dobrze jest dobrać do tego sposobu robienia takie style piwne, które będą z nim współgrać, choć oczywiście można tak zrobić każde piwo. Temat niegotowania żywności jest mi dość dobrze znany. Od dawna mam w domu sprzęt do Sous Vide, którego ideą jest właśnie poddawanie pożywienia stosunkowo niskim temperaturą przez odpowiednio długi czas by stały się bezpieczne do spożycia. Przykładowo wieprzowinę wystarczy poddać działaniu 55 ° C by była zdatna do zjedzenia a przechowywać tak przyrządzoną żywność można w lodówce co najmniej dwa tygodnie bez utraty jej jakości. Więc gdy tylko usłyszałem o piwie surowym, bez zastanowienia spróbowałem je zrobić. Przede wszystkim trzeba rozprawić się z mitami o gotowaniu piwa, czyli z argumentami każącymi nam gotować piwo. Aby brzeczka była spasteryzowana wystarczy ją podgrzać do temperatury 63 ° C i utrzymać temperaturę przez pół godziny. Sam proces zacieranie zapewnia brzeczce odpowiedni poziom bezpieczeństwa bakteriologicznego, bez potrzeby gotowania. Pozbywanie się DMSu następuje przy gotowaniu, no ale on powstaje w około 80 ° C, więc jeśli nie powstanie to nie potrzebujemy się go pozbywać. W trakcie gotowania wytrącamy białka, oczywiście nie da rady pozbyć się wszystkich, no ale po co mamy wytrącać te straszne białka? Zepsują nam piwo, zakwaszą? Nic złego się z piwem nie stanie jeśli będziemy mieli większy poziom białek. Izomeryzacja chmielu. Tu faktycznie może wejść gotowanie, jeśli się używa chmielu a nie innych przypraw jak było to dawniej. Z pomocą przychodzi nam herbatka chmielowa, czyli dokładnie jak w dekokcie, można w małej porcji wody gotować chmiel i dodać wywar do brzeczki. Jest jeszcze takie powiedzenie: „w średniowieczu pito piwo, bo to był jedyny gotowany napój i przez to był bezpieczny” Tak, był bezpieczny, ale czy gotowany? Po co gotować no i jak oni mieli to piwo gotować? Skoro trudno było było podgrzać całą brzeczkę o kilka stopni, łatwiej było zagotować odpowiednią porcję brzeczki w osobnym naczyniu, dolać do brzeczki głównej i tym sposobem podnieść temperaturę. Więc skoro problematyczne było podnoszenie temperatury całego zacieru, to jakie problemy powodowało by gotowanie takiej masy płynu. Tu można by się jeszcze rozpisać o dostępności metalowych naczyń... ale po co. W każdym razie nie było potrzeby i sensu a przede wszystkim nie było know-how na gotowanie. Nie gotowano wody na herbatę czy kawę, nie gotowano wody do picia, nie gotowano... to niby czemu w średniowieczy mieli by gotować brzeczkę, skoro można zrobić piwo bez gotowania? To tak jakby za kilkaset lat ludzie nie jeździli tylko latali bo został by odkryty tani sposób latania. Wyobrazić sobie można, zamiast przejść się do sklepu to podlecieć, zamiast na spacer po parku to przelotem przez park, no i „e... pierdzielisz, w XX w. ludzie chodzili? Ale po co? Przecież można podlecieć! Ich auta na pewno nie jeździły, musiały latać!” A teraz, w epoce gazu z sieci i czajników na prąd, MUSIMY gotować piwo bo przecież je gotowano! Tytułem wstępu to tyle. Może jeszcze tylko wspomnę, że ten BIAB wcale nie jest konieczny, wręcz kłóci się z tradycyjną metodą warzenia piwa surowego. Swoje pierwsze surowe piwo zrobiłem z klasycznym wysładzaniem. Do sedna. Cały proces produkcji piwa surowego to tylko trzy etapy: zacieranie filtracja chłodzenie Mi wyszło to tak: zacieranie, wór w górę, gar do chłodzenia. KONIEC. Wszystko szybko i sprawnie bez zarywania cholera wie ilu godzin. Oczywiście zostaje jeszcze temat chmielenia, ale tu mamy herbatkę chmielową. W osobnym garze gotujemy chmiel, równolegle na przykład z filtracją, w czasie kiedy już główna część się chłodzi zakończyłem gotowanie i dolałem herbatkę do głównej części. Jest tu taka zaleta, że mamy gwałtowne schłodzenie wywaru z chmielem, do temperatury poniżej której nie następuje już izomeryzacja, nawet w przypadku tak prymitywnego chłodzenia jakie tu zastosowałem. Zacierać można tradycyjnie z przerwami, ja w opisach wyczytałem jeden sposób, gdzie zaciera się ze spadającą temperaturą. W tym przypadku zacieranie zaczyna się od 72 stopni i temperatura spada z czasem. Zaizolowałem kocem garnek, ale w sumie chyba to nie było aż tak konieczne, po dwóch godzinach było 65 stopni. Ważne jest żeby temperatura spadła odpowiednio nisko, bo przy wyższej temperaturze jeden enzym robi nam te cukry dające słodycz, a w niższej drugi enzym już częściowo przerobioną skrobię docina na cukry w pełni fermentowalne. Moje pierwsze surowe piwo, filtrowane klasycznie, zacierane na słodko, po filtracji miało jeszcze 65 stopni, odfermentowało bardzo mocno i to na Irlandzkich Ciemnościach, ale wbrew temu mocnemu odfermentowaniu miało sporo ciała. Filtracja poszła bardzo szybko, worek poszedł do góry i tyle w temacie. Odciskanie robię przez zakręcenie workiem, idzie szybko i sprawnie. Chłodzenie w tym przypadku bardzo prymitywne. Mały gar mieści się do fermentora, nie ma potrzeby szybkiego chłodzenia chłodnicą, bo temperatury nie takie wysokie, ja w tym czasie mogłem iść na spacer W zasadzie nawet nie mam zdania, czy jest sens bawić się w BIAB przy tej metodzie czy nie. Zacierając klasycznie, dolewając wrzątku w celu podniesienia temperatury, nie potrzebujemy kadzi zaciernej, wszystko robimy w filtracyjnej. Jak zrobię jeszcze kilka warek, będę miał wyrobione zdanie na ten temat.
  9. Gotowanie następnego dnia po zacieraniu

    Jak masz ponad 65 stopni po filtracji, to możesz zamknąć i zapomnieć, chociaż jakby było by się trochę więcej to lepiej, ale minimum te 65 potrzebne jest do pasteryzacji. Oczywiście to wszystko z teorii, bo jak będzie coś mało szczelne itp. itd. to zawsze infekcja się może wdać, w zasadzie nawet nie ma znaczenia czy zagotujesz tą brzeczkę czy nie, jeśli miałeś po filtracji te 65-70 stopni, zakażenie może się wdać tak czy inaczej z podobnym prawdopodobieństwem. Ja zrobiłem piwo bez gotowania (tylko na boku herbatka chmielowa), fermentor, filtrator, chłodnica były tylko pod bieżącą wodą przepłukane, chłodnica do fermentora i temperatura swoje zrobiła, piwo wyszło bez infekcji. Ja nie wiem, SKĄD WY BIERZECIE TE INFEKCJE!?
  10. Zazdroszczę wam tego słabego odfermentowania. Robiłem piwo, gdzie właśnie tego oczekiwałem, a tu z 13 zeszło do 2,2 BLG, nie wiem jakim cudem...
  11. Chmielnik sezon 2018

    Ja używam sznurka do snopowiązałki.
  12. aldorn

  13. Chmielnik sezon 2018

    To, że ogławiać trzeba to wiem. Widziałem takie nieogławiane poletko przydomowe, tragedia. Początkującego hodowcę chmielu w przydomowym ogródku może serce boleć, że takie ładne pędy trzeba wyciąć, ale jak chmiel się wkopie odpowiednio głęboko, to ciąć i nie żałować. W zeszłym roku nie ogławiałem swojego pierwszego chmielu, wsadzonego dwa lata temu, bo roślinka jeszcze mała, a niech rośne. W tym roku korzenie poziome w górnej części prawie na metr, więc się zastanawiałem czy przycinać te z nasion. Dopytuję tylko, o co chodzi z tym ogławianiem na jesień/zimę Bo już drugi raz o tym słyszę i chętnie bym poszerzył wiedzę, co i jak.
  14. Chmielnik sezon 2018

    To ogławianie robi się na jesień czy na wiosnę? Czy może na jesień tylko te młode rośliny? Bo co prawda to jest już stare, ale pisze, że na wiosnę, a z drugiej strony już ktoś też mi wspominał, że będzie na jesień ciął.
  15. Chmielnik sezon 2018

    Tyle że jak powstaje choćby ten Amamrillo ze skrzyżowania XYZ z ZYX, to owe nasionka to nie zapłodnione Amarillo przez YZX i dające nie wiadomo co, tylko bazowa krzyżówka XYZ z ZYX która da Amarillo. Masakra jakaś, nie sprzedaję tego, mam dla siebie, a tu problemy z sufitu: "wegetatywny, a nie generatywny", "powtarza cechy rodzicielskie". Proponuję zakończyć tą dziecinadę, bo śmieci temat. Są inne ciekawsze "chmielnikowe" tematy.
×