Skocz do zawartości

kamilg20

Members
  • Postów

    417
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez kamilg20

  1. S-04, temperatura powyżej 20°C i koniec fermentacji po trzech dniach? Norma. Za tydzień zmierzyłbym blg, po dwóch dniach znów i najpewniej do rozlewu by poszło, ewentualnie klarowanie jeśli komuś potrzeba (cold crash np.). Następnym razem temperatura 18°C max bo Ci chryzantem narobi, chyba, że lubisz
  2. Popełniłem w październiku Altbiera. Takiego trochę po mojemu. Prawie 100% monachijski jasny (troszkę diastatycznego), chmiel na goryczkę do 30 IBU, ekstrakt 13 blg i drożdże US-05 fermentujące w 15°C. Wyszło mocno słodowe, ale raczej nie karmelowe, o kolorze miedzianym, średnio niska goryczka i nagazowanie raczej niskie niż wysokie. Generalnie super piwo pokazowe dla januszy, jak smakuje "pełnia" piwa.
  3. Kupiłem sobie dzisiaj Marynkę z Browaru Perun, aby lekkim i nieskomplikowanym piwem uwieńczyć dzisiejsze warzenie. Jakiesz było moje rozgoryczenie, gdy po nalaniu do kufla i spróbowaniu, uderzyła mnie w pysk apteka i ohydne lekarstwa. Nie da się tego pić! Nigdy wcześniej nie doświadczyłem tak ekstremalnej apteki (a kilka razy się zdarzyło). Wstawiam zdjęcie z nr partii. Gorąco odradzam, ale jeśli kogoś zżera ciekawość, to proszę bardzo
  4. Maciejq wymieniał 3 razy i ma piękną pianę. Jak się chce, to się da.
  5. Nie wiem jak liczyłeś, mi w kalkulatorze wyszła wydajność ok. 75% przy 22 litrach brzeczki, ekstrakcie 15 blg (z laktozą). Po uwarzeniu mniej więcej się zgadzało z tym, co wyżej. Ja chmieliłem tylko na goryczkę. Nie chciałem, żeby ewentualny chmiel na aromat przykrył mi np. subtelnego kokosa, którego uwielbiam
  6. Popieram. Miałem cztery ballingomierze i ogromnego pecha, bo wszystkie tłukłem. W końcu zdecydowałem się na refraktometr i jestem mega zadowolony. O wiele łatwiejszy w użyciu, dokładniejszy i trudniej go popsuć.
  7. Jak wymiociny to może stary chmiel / źle przechowywany? Ale tak czy siak zabutelkuj i poczekaj 2-3 tygodnie. Też czasem mam takie doznania przy młodym piwie, głównie takie nieprzyjemne aromaty daje siarkowodór, który z czasem znika.
  8. Będę w Warszawie we wtorek i mogę się nawet wymienić butelką. Szczegóły na priv.
  9. Woń toalety raczej wskazuje na zakażenie. Ściąganie na języku to efekt prawdopodobnie garbników, które wypłukałeś ze słodu (np. zbyt długie wysładzanie) lub po prostu duże ilości chmielin, które miałeś długi czas w fermentorze.
  10. Trochę zaszalałeś z tym karmelowym Musowanie jest jak najbardziej normalne. Jest to CO2, który rozpuścił się w młodym piwie na tyle, na ile pozwoliły warunki. Po dodaniu surowca do refermentacji i zabutelkowaniu efekt będzie ten sam, tylko dużo mocniejszy za sprawą zwiększonego ciśnienia w butelce. Krótko mówiąc - młode piwo w fermentorze jest po prostu lekko nagazowane
  11. Smród zgniłych jaj miałem dwukrotnie. Był wręcz odrzucający jak tylko otwierało się drzwi pomieszczenia "fermentorowni". Jednak miałem tak tylko przy używaniu płynnych drożdży belgijskich, które produkują siarkowodór w ilościach przemysłowych. Dopiero po miesiącu od zabutelkowania ten smród się redukował do stanu niewyczuwalności. W Twoim przypadku to może być zbyt wysoka temperatura fermentacji (jak było z tym drugim piwem?), jednak to zakażenie zawsze należy brać pod uwagę, ale zastanawiające jest to, że po czasie ten zapach się zmniejsza. Chyba obstawiałbym, że winne są drożdże, tj. nieodpowiednie warunki fermentacji. Oczywiście jest to tylko gdybanie. Bliżej rozwiązania będziesz po uwarzeniu kolejnych warek.
  12. 24. Double India Sour 18 blg marzec 2017 Receptura: Tutaj jej główna część. Piwo wzorowane jest na składnikach "Kwas Epsilon" z Pinty, które znajdziecie na etykiecie, jedynie szczepy bakterii zostały nieco zmienione z uwagi na ograniczoną dostępność - L. Plantarum i L. Rhamnosus (dwa probiotyki z pojedynczymi szczepami zakupione w aptece - drogie ). Zacieranie: Zdecydowanie na słodko mimo wysokiego ballingu (zabieg, mający na celu skontrowanie kwaśności), około 68-69°C. W trakcie zacierania delikatna korekta pH kwasem mlekowym. Następnie filtracja, wysładzanie i zagotowanie brzeczki (gotowanie przez 10-15 minut w celu sterylizacji). BRAK chmielenia na tym etapie. Fermentacja mlekowa: Jak już się zapewne domyślacie, wybrana metoda zakwaszania - w kotle. Brzeczka wystudzona do 35°C, (chyba) w tym momencie jeszcze jedna korekta pH kwasem mlekowym do 4,5 (zalecane przy zakwaszaniu bakteriami) i dodanie bakterii L. Plantarum i L. Rhamnosus w tej kolejności w stosunku 2:1 (liczone wg ilości bakterii w kapsułce). Nie wrzucałem całych kapsułek - otwierałem je i wsypywałem zawartość. Łączna ilość bakterii obliczona wg zaleceń biorąc pod uwagę litraż i balling. Brzeczka bardzo delikatnie zamieszana sterylnym mieszadłem (nie wolno natleniać!). Ideałem byłoby "wstrzyknięcie" do gara CO2, ale nie chciało mi się w to bawić. Następnie zamknąłem gar, zakleiłem szczelnie taśmą, okryłem w trzy śpiwory i jeden koc, odizolowałem od spodu styropianem i pozostawiłem przy kaloryferze na dwie doby. Po tym czasie fermentacja mlekowa przebiegła w sposób zadowalający. Brzeczka wyraźnie kwaśna, nabrała aromatów owocowych, lekko dzikich. Mniam! Chmielenie: Dolana woda, która w czasie warzenia miała odparować. Szczegółowe chmielenie znów tutaj. Fermentacja v2: Nie miałem gęstwy więc użyłem dwóch saszetek US-05. Fermentacja przeprowadzona w rozsądnych temperaturach około 18°C. Następnie przelanie na cichą i dodanie na kilka dni chmieli na zimno (linkowana wyżej receptura). Piwo zeszło do pozornych 6 blg (mierzone "spławikiem"), więc płytko - o to chodziło. Rozlew: Standard - odfiltrowanie chmielu przez podwójną pończochę, syrop cukrowy i nagazowanie obliczone na około 2,4 vol. Ocena: Wygląd: Po pierwsze - pięknie się nalewa. Jak oglądaliście filmik Kopyry z degustacji Epsilona to właśnie tak to wygląda. Trochę niczym syrop. Bąbelki gazu po nalaniu leniwie unoszą się do góry jak w jakiejś gęstej mazi. Kolor też cudny. Jasno pomarańczowe, mętne, wygląda jak sok z dojrzałego mango. Ładna piana i utrzymuje się (zabieg z obniżeniem pH zdał egzamin). Najładniej prezentujące się piwo jak dotąd (lane do TeKu). Aromat: Cóż powiedzieć - obłędny. Produkty bakterii mlekowych w połączeniu z amerykańskimi chmielami podnoszą wrażenie owocowości i cytrusowości na niedoświadczany wcześniej przeze mnie poziom. Nawet wszelkiej maści New England IPA z dodatkami owoców się nie umywają do tego aromatu. Smak i odczucie: Kontynuacja aromatu, więc nie zawiodłem się ani trochę. Bardzo przyjemna, acz wyraźna kwaśność, którą znakomicie kontruje słodycz samego piwa. Bomba owocowo cytrusowa. Żadna kombinacja chmieli nie zadziała tak dobrze jak ich połączenie z efektami zakwaszania. I ten wspaniały aftertaste... Po kilku sekundach nagle pojawia się ten znany wszystkim głęboki "piwny" posmak, który na początku maskują chmiele i kwas. Dopiero po tych 10 sekundach jest pewność, że mamy do czynienia z piwem, i to takim esencjonalnym. Bałem się goryczki, jednak niepotrzebnie. Powszechnie wiadomo, że kwaśność wzmaga jej doznania w nieprzyjemnym kierunku, na szczęście tutaj jest idealna, kojarzona z grejpfrutami. Odczucie w ustach też wyjątkowe. Jak się nalewało, tak i odczucie jest podobne. Wyraźnie czuć tę gęstość i likierowatość. Alkohol świetnie zamaskowany. Nie czuć go nic a nic. Piwo należy wypić w miarę szybko. Najlepiej smakuje między 2 a 6 tygodniem od rozlewu. Później robi się bardziej wytrawne i nieco traci na aromacie i tej likierowości. Ogólne wrażenie: Ach nawychwalałem się tego piwa, ale nie bez powodu. Naprawdę jest znakomite. Jest efekt wow i chęć dopicia do końca jak najszybciej. Większość piwnych januszy powie "nie", ale zauważyłem, że znakomitej większości kobiet bardzo zasmakowało. Pisząc ten post mam jeszcze w piwnicy kilka butelek. Próbowałem całkiem niedawno i jest to już inne piwo. Rzecz oczywista - minęło już dużo czasu od rozlewu.Tak czy inaczej - najlepsze moje piwo, przynajmniej w grupie piw chmielonych nowofalowo, bo ciężko je porównywać np. z pilsem. Moje malinowe także się do niego nie umywa Uwagi: No cóż... Jak dla mnie piwo ideał jeśli chodzi o kwachy. Na przyszłość dwie uwagi: pić jak najwięcej, póki świeże oraz uwarzyć za jednym razem więcej, na ile piana fermentacyjna zmieści się w fermentorze Uwaga dla każdego, kto zaczyna przygodę z kwachami - czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Naprawdę dużo czytałem o produkcji kwachów, zagłębiałem się w szczegóły jakie tylko wygrzebałem. Solidna wiedza teoretyczna wzorowana na doświadczeniach innych i odpowiednie przygotowanie gwarantują sukces, jakiego dane mi było dostąpić. Oczywiście piwo POLECAM KAŻDEMU PIWOWAROWI! W razie pytań co do tego konkretnego kwacha - śmiało pisać do mnie, chętnie pomogę.
  13. 23. Sorachi Pale Ale 13,5 blg marzec 2017 Receptura: Zapomniana... Słód bazowy pale ale, jakiś podstawowy chmiel na goryczkę i Sorachi Ace na zimno. Drożdże US-05. Zwyczajne piwo typu APA chmielone na zimno. Ocena: Wygląd: Kolor złoty delikatnie przyciemniony, obfita, długo utrzymująca się piana pozostawiająca piękny lacing. Aromat: Przyjemny, lecz nietypowy. Specyficzny aromat chmielu Sorachi Ace, mi kojarzący się z koperkiem, ogórkami i trochę z cytrusami. W opisie wyczytałem, że kojarzony jest z kokosem, jednak w mojej indywidualnej ocenie - nie. Smak i odczucie: Specyficzny smak jak na słód pale - lekko herbatnikowy. Na pierwszym planie chmiel (to co w aromacie), ale nie przytłaczający. Średnio wytrawne, nagazowanie umiarkowane, goryczka średnia w kierunku średnio niska. Ogólne wrażenie: Ciekawe piwo uwarzone w celach przetestowania konkretnego chmielu. Niczego nie urywa, ale jest smaczne i zupełnie inne od typowych odmian amerykańskich. Jeden z niewielu chmieli, którego nie da się pomylić z innymi. Bardzo specyficzny. Nie porwało mnie na tyle, by powtórzyć podobną warkę w najbliższej przyszłości. Może kiedyś. Uwagi: Generalnie brak uwag. Piwo miało charakter testowy, czyli podstawowa baza i nastawienie na jeden chmiel na zimno. Nie mam doświadczenia, ale powtarzając za opiniami innych - Sorachi Ace nie nadaje się na goryczkę, a jedynie na aromat. Polecam piwowarom szukającym nowych doznań chmielowych.
  14. Super eksperyment. Masz zamiar powtórzyć go na jakimś innym piwie?
  15. Koniecznie daj znać jeżeli taki eksperyment przeprowadzisz. Może i ja będę miał taką okazję. Eksperymentu nie zrobiłem, ale wczoraj znalazłem kilka sztuk goryczaka, 3 wziąłem ze sobą i póki co się suszą. Może jak będę robił jakieś mocne piwo(pewnie dopiero listopad może później) to 5l wysłodzin poświęcę na ten eksperyment, dodam suszonego goryczaka na goryczkę. W ogóle to u mnie teraz w lesie tego pełno. 20170821_175449.jpg 20170821_175504.jpg 20170821_175513.jpg Czekam na szczegółowy opis eksperymentu. Jak Ci zostanie tego suszonego goryczaka lub przypadkiem dozbierasz, to może się wymienimy? Piwo za grzyba Może warto byłoby spróbować na jakimś zwykłym jasnym piwie? Jeśli będziesz mieć podobne w planie, to możesz odlać trochę brzeczki, "nagrzybować" i przefermentować w jakimś mniejszym pojemniku. Eksperyment mocno zakręcony i niepewny, więc i wylać będzie mniej szkoda.
  16. Zakładając (bo nie ma napisane), że użyte ekstrakty nie były aktywne enzymatycznie, to czy przypadkiem te dodatki nie zostawiły po sobie skrobi, która zaburza odczyt blg?
  17. kamilg20

    Kwach z ananasem

    Właśnie mam zamiar wnieść te same poprawki i to przy kwachu, także będę Ci też służył informacją. Warzenie zaplanowane na przyszły tydzień.
  18. O tym samym pomyślałem, ale dla pewności dodanie nieco świeżej gęstwy nie powinno zaszkodzić i podniósłbym jeszcze bardziej temperaturę. Przy 15°C fermentowałem kiedyś tymi drożdżami i szło im to dość leniwie.
  19. kamilg20

    Kwach z ananasem

    Dzięki za info. Zrobię podobnie jak Ty.
  20. 22. Nut Brown Ale 14 blg marzec 2017 Receptura Zwiększony jedynie balling do 14. Odfermentowało do 3-3,5 blg (pomiar pozorny). Ocena: Wygląd: Brązowe, zamglone, ładna, ale niezbyt obfita piana. Aromat: Lekka czekolada, jeszcze lżejsza kawa (zbożowa), czuć w aromacie słodowość monachijską. Brak chmielu w aromacie. Być może lekkie orzechy (włoskie). Smak i odczucie: W smaku ciasteczkowe, przypomina mi to kruche brązowe ciastka z kawałkami czekolady (zapomniałem nazwy, można w sklepie kupić), słodowość dość wyraźna, ale raczej nie czuć karmelu. Na początku był rozpuszczalnik, ale po 4 tygodniach od zabutelkowania zniknął (na szczęście). Minimalnie czuć orzech, ale miałem nadzieję na więcej. Goryczka raczej lekka - dobrze, ale nie obraziłbym się gdyby była troszkę większa. Lekko kwaśne w sposób typowy dla ciemnych piw. Brak paloności i brak wyraźnej kawy jak to w stoutach bywa. Wysycenie średnie w kierunku średnio niskie - odpowiednie. Ogólne wrażenie: Poprawne ciemne piwo, dość lekkie, spodziewałem się czegoś nieco cięższego, ale czego tu wymagać od czternastki. Brakuje mi obiecanego orzecha i jest nieco zbyt jednowymiarowe, chociaż na pewno lepsze od warki nr 6. Bardzo przypomina mi warkę nr 3. Nie jest to piwo moich marzeń i pijałem lepsze piwa tego typu. Jak dotąd nie przebiłem mojego ulubionego z tej półki stylowej Back To Earth z browaru Twigg (tak na marginesie - świetny Brown Ale i polecam fanom stylu). Natomiast jest pijalne i od czasu do czasu sięgam wieczorem po buteleczkę. Uwagi: Właściwie brak uwag tym bardziej, że nie jest to moja receptura, a bardzo doświadczonego piwowara. Gdybym jednak miał powtarzać styl to użyłbym jakiejś carafy bez łuski - ponoć daje fajnego orzecha.
  21. Dzięki. Rzadko aktualizuję i nie robię tego na bieżąco, ale staram się
  22. 21. Witbier 12 blg luty 2017 Kopia piwa nr 18. Taki sam zasyp i chmielenie, fermentacja jedynie wydłużona do trzech tygodni i te same drożdże z zebranej gęstwy. Wydajność również niska, tak samo jak poprzednio. Różnica: Świeże skórki cytrusów dodane nie pod koniec gotowania, a na zimno na kilka dni (macerowane przez dobę w setce wódki). Ocena: Wygląd: Identycznie jak w poprzednim. Aromat: W porównaniu do poprzedniego - intensywniejsze cytrusy (pomarańcza, grejpfrut). Brak siarki - w poprzednim nadal jest delikatnie wyczuwalna. Smak i odczucie: Podobnie jak w aromacie, wyraźne cytrusy od skórek, na drugim planie nienachalna kolendra i na trzecim delikatna "belgijskość", której trochę mi brakowało. Wysycenie dość wysokie, takie jak chciałem. Goryczka niska lecz taka ostra, na pewno nieco wyraźniejsza jak na celowane 15 IBU. Zakładam efekt dodanych skórek cytrusów na zimno. Ogólne wrażenie: Całkiem przyjemne, z zaznaczoną pomarańczą, dobre na lato w upalne dni. Uwagi: Następnym razem dorzuciłbym może jakiegoś monachijskiego do poeksperymentowania ze słodowością i fermentowałbym w temperaturach belgijskich, co najmniej 25°C.
  23. 20. Tea IPA 15 blg luty 2017 Receptura: Baza to pale ale, następnie było odrobinę jakiegoś jasnego karmelu. Więcej nie pamiętam. Chmiel jakiś standardowy tylko na goryczkę do 45 IBU (mało, wiem, ale miało być damskie). Drożdże US-05. Herbata earl grey (pół opakowania) i hibiskus (70-80 g) oraz szczypta (30g) citry na zimno. Zacierane w okolicach 65°C. Fermentacja: Tydzień w 19°C, przelanie pod sam koniec fermentacji i wsypanie herbaty i chmielu. Herbata (pół opakowania Dilmah) dodana w całych torebkach bez dezynfekcji i otwierania, hibiskus dodany w całych suszonych kwiatach oraz dodany chmiel na zimno. Moczyło się przez 7 dni, a potem rozlew. Ocena: Wygląd: Rubinowe, wręcz bordowe, zmętnione. Piana jasno różowa, w miarę obfita i długo się utrzymuje. Aromat: Intensywna herbata, kwiaty (hibiskus), bardzo przypomina herbatę owocową, z tyłu gdzieś niemrawo majaczy chmiel amerykański. Smak i odczucie: Znów herbata, dużo herbaty, czerwone owoce, kwiaty (raczej przyjemne), delikatny chmiel na finiszu. Goryczka średnioniska, trochę ściągających tanin, lekko zalega mimo, że jest niska. Nagazowanie ok. Ogólne wrażenie: Szału nie ma. Herbata zbytnio dominuje i brakuje szlachetnej goryczki. Wrażenie na pewno robi kolor. Piwo bardziej przypomina styl Tea Pale Ale, bo na India to jest zbyt delikatne w chmieleniu. Uwagi: Mniej herbaty na zimno, może krótszy czas "herbatowania" i delikatne zwiększenie chmielu na goryczkę i na zimno.
  24. 19. Czeski Pils 13 blg styczeń 2017 Receptura: Baza to słód pilzneński, dodatkowo słód monachijski i carapils. Chmiele czeskie (na pewno saaz, ale reszty nie pamiętam); goryczka ok. 40 IBU. Drożdże W34/70. Zacieranie metodą dekokcyjną dwuwarową. Bardzo wysoka wydajność na poziomie ok. 89%. Fermentacja: 14 dni burzliwa w temp. 10-11°C (bez przerwy diacetylowej). Lagerowanie dwa miesiące w fermentorze w temp. 0°C. Zeszło do 3 blg na spławiku. Rozlew: Rezerwa brzeczki obliczona do nagazowania na 2,6 vol. Ocena: Wygląd: Przyciemnione złoto, idealna klarowność, osad minimalny na dnie butelki (można nalewać całość i nadal jest klarowne), ładna drobna piana, długo utrzymuje się w szkle. Aromat: Słodowy, lekko chmielowy, już w aromacie czuć, że piwo będzie soczyste w smaku. Smak i odczucie: Kontynuacja aromatu, czyli słodowe, pełne, niestety lekko miodowe (chyba za dużo monacha sypnąłem), ale miód raczej ze słodu nie z utlenienia. Goryczka średnia, aczkolwiek trochę jej brakowało jak na dobrego pilsa. Lekki diacetyl fajnie gra w tym piwie. Nagazowanie ok. Ogólne wrażenie: Pilsem bym tego nie nazwał, ponieważ jest zbyt pełne i "monachijskie" w smaku. Na pewno jest to przyzwoity lager bez wad, jedynie ten lekki miód ze słodu może trochę denerwować. Uwagi: Jeśli uwarzę kiedyś kolejnego pilsa to na pewno przy zacieraniu dekokcyjnym użyję tylko słodu pilzneńskiego. Żadnych dodatkowych ciemniejszych czy karmelowych słodów. To uwaga do wszystkich, którzy planują popełnić swojego pierwszego pilsa z zastosowaniem dekokcji.
  25. kamilg20

    Kwach z ananasem

    Zakładam, że przy pulpie w butelkach będziesz miał sporo osadu. Co prawda jadalnego, ale zdecydowanie nie będzie apetycznie wyglądał w szkle. Do butelek lepiej byłoby użyć w miarę klarownego soku - tak mi się na logikę wydaje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.