Skocz do zawartości

zamaskowany kot

Members
  • Postów

    9
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez zamaskowany kot

  1. Mam pytanie dotyczące refermentacji. Zdarzało się już, że moje piwa były przegazowane i uciekały z butelek, choć poza kilkoma pierwszymi warkami nigdy nie przesadzałem z ilością surowca. Myślę, że problem wynika z faktu, że nie mam odpowiedniego miejsca do leżakowania, zatem trzymam piwa w pomieszczeniu o średniej temperaturze ok. 17C - być może dofermentowuje w butelkach. To jedyne rozwiązanie, które przychodzi mi do głowy, przy czym dodam, że fermentacje swoich piw prowadzę bardzo spokojnie i raczej ją wydłużam niż skracam, dlatego tym bardziej dziwi mnie moja hipoteza. Dzisiaj planuję zabutelkować Fesa (19 Blg), przy którym się szczególnie napracowałem i wobec którego mam bardzo wysokie oczekiwania. Docelowo z częścią butelek zamierzam się uporać w zimie bieżącego roku, część zaś chcę przechowywać bliżej nieokreślone "długo". Szukając odpowiedzi czytałem, że w przypadku piw o wysokich ekstraktach, niektórzy w ogóle rezygnują z cukru czy glukozy i po wielomiesięcznym kondycjonowaniu piwa same się nagazowują (w wątku, który czytałem mowa była o risach i winach jęczmiennych). Kalkulator na Hbd.org sugeruje użycie 114 g cukru, ale w związku z przywołanym problemem, mi ta ilość wydaje się zbyt wysoka. I tutaj pada pytanie: czy zmniejszenie jej o połowę to dobre rozwiązanie? A może jest jakieś inne, o którym nie wiem?
  2. Nie jest przypadkiem tak, że doba lagu to działanie, w przypadku tych drożdży, ekstaordynaryjne?
  3. Jakieś 24h temu zadałem uwodnione Notki do wystudzonej brzeczki. Do tej pory, mimo że fermentor stoi w ciepłym miejscu, sterylność została zachowana etc, nie widzę żadnych oznak fermentacji. Czytałem w tym wątku kilka wypowiedzi o tym, że zdarza się tym drożdżom lagować, stąd moje pytanie - dać im jeszcze szanse, powiedzmy do jutra rano/wieczorem (?), czy zaprawić brzeczkę zapasową saszetką Notków?
  4. Nie mam w tej kwestii doświadczenia, ale w recepturach na wiki są przepisy na trzy nagrodzone portery z dodatkiem płatków jęczmiennych/owsianych. Proponuję dopytać u źródeł .
  5. Dobry pomysł, na szczęście udało mi się zdobyć małą lodóweczkę, która po drobnej przebudowie utrzymuje stałą temperaturę 10,4C . Co do klarowania piwa żelatyną, przypadek opisywany przeze mnie kilka postów wyżej wyklarował się nieźle, choć sama metoda mnie nie przekonała. Dobrze uwarzone piwo, odrobina cierpliwości, solidna cicha - wszystkie moje kolejne piwa prezentują się pięknie po takich zabiegach. Jest delikatna opalizacja, ale w żaden sposób nie odbiera im to urody. Z pewnością wrócę jeszcze do prób inwazyjnego klarowania, ale dopiero przy piwach, które wymagają krystaliczności ze względu na styl. W pozostałych "rzemieślnicza mgła" dodaje tylko uroku .
  6. Doinwestowałem. Złowiłem w markecie kanister nadający się do wody, który idealnie pasuje do mojej małej lodóweczki. Przelałem tam piwo, poczekam do jutra i napiszę, czy i jak się wytrąciło . Mam jeszcze pytanie odnośnie klarowania karukiem. Czym różni się ono znacząco od krystalizacji żelatyną? Jak karuk zachowuje się w temperaturze pokojowej?
  7. Wystawienie jest niestety niemożliwe, ponieważ nie mam balkonu, a dziedziniec mojej kamienicy raczej nie rokuje dobrze . Ze sztucznych metod chłodzenia piwa wymyśliłem dwie: otulić fermentor workami, a pod nie włożyć naczynia wypełnione lodem ewentualnie przelać mętną ciecz do pięciolitrówek i wstawić do małej lodówki (dysponuję niestety tylko taką).
  8. Dobry wieczór . Przeczytałem dokładnie cały wątek i chciałbym zadać kilka pytań, a raczej poszukać rozwiązania mojego problemu związanego z klarowaniem. Bazując na Waszych doświadczeniach, wymierzyłem i zaaplikowałem ilość żelatyny. Łyżeczkę do herbaty (~4g) rozpuściłem w połowie kubka przegotowanej wody i zawartość wlałem do piwa na 3-4 dni przed planowanym rozlewem. Próbę klarowania podejmowałem w temperaturze pokojowej (ok 17, w porywach do 18 stopni). Przedmiotem zainteresowania był pils na górniakach. Piwo nieźle odfermentowało, zadowalało smakiem, ale jest przewidziane na prezent dla teścia, więc chciałem dopracować przezroczystość, żeby poza doznaniami sensorycznymi, działało także na wyobraźnię. Prezent to prezent. Po zaaplikowaniu żelatyny (od tamtej pory minęły 4 dni) wyklarowała się tylko górna warstwa brzeczki - około 10-15% z jakichś 18 litrów. Reszta piwa rozwarstwiła się i kolejno można zaobserwować, mniej więcej w równych objętościach, warstwy pół klarowną, mętną i błotnistą. Od wczoraj nie widzę postępów w procesie klarowania. Czy jest jakieś remedium na ten problem? Może zbicie temperatury o kilka stopni wznowi klarowanie, ewentualnie pozwoli uratować chociaż połowę warki?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.