Jump to content

rkkr

Members
  • Content Count

    281
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rkkr

  1. A czy ta czapa drożdżowa z biegiem czasu opadnie na dół?
  2. A czy przetrzymanie piwa z taką czapą drożdżową kolejne dwa tygodnie to dobry pomysł? Może zacznie się "psuć"? Pytam bo zauważyłem na niej dwa miejsca, w których jest ona "przebarwiona" na zielonkawy kolor...
  3. Witam Szanownych Forumowiczów. Czy ktoś z Was mógłby mi doradzić w poniższej kwestii? Piwo Czeska Dziesiątka warzone 28 listopada, zadane starterem z drożdży płynnych Fermentum Mobile FM30 Bohemska Rapsodia, fermentowane przez dwa tygodnie, które upłynęły od momentu warzenia w temperaturze 10 stopni Celsjusza. Dzisiaj, chcąc sprawdzić Blg uchylam wieko a tam widok jak na załączonym zdjęciu. Pierwsze pytanie czy to infekcja? - z tego co zdążyłem się zorientować to nie (ale poprawcie mnie jeśli sie mylę), choć smak i zapachu dosyć dziwny, być może jednak jestem przeczulony... Drugie pytanie to czemu drożdże dolnej fermentacji siedzą u góry? I trzecia kwestia. Nie chcę robić cichej fermentacji dlatego postanowiłem potrzymać jeszcze ok 2 tygodnie i zastanawiam się jak to zlać aby nie dostały mi się do fermentora z syropem cukrowym grudki drożdży i żeby nie stracić za dużo piwa? Pozdrawiam i z góry dzięki za sugestie.
  4. Pamiętaj o DOKŁADNYM rozebraniu kranika na części pierwsze. Musisz go rozebrać na trzy części: motylek z tulejką do zakładania wężyka, część z gwintem i część z "uchwytem" na tulejkę. Trochę ciężko to zrobić za pierwszym razem, nie mając wprawy. Pomiędzy częścią drugą i trzecią zbiera się brzeczka i psuje się...
  5. Czeska desitka - 21 litrów Koelsch - 19 litrów Razem: 10066 litrów ups...
  6. Chyba udało mi się, dzięki Waszym poradom znaleźć przyczynę problemu: po rozłożeniu kranika na czynniki pierwsze do mojego nosa doszedł niezbyt przyjemny zapach zepsutej brzeczki... Trzeba rozebrać DOKŁADNIE CAŁY kranik.
  7. Infekcja zawsze wygląda tak samo. Porównywałem je ze zdjęciami, które mozna znaleźć w jednym z wątków.... A z drugiej strony nawet jeśli się mylę, to pewnie sposób walki byłby podobny... Dzięki za patent z rozbieraniem kranika, dochodzę do wniosku, że chyba ten element zaniedbałem. Drugi raz dzięki za pomysł z pobieraniem próbki przez otwór na rurkę fermentacyjną.
  8. Być może tutaj popełniam błąd... Ja do tej pory wycierałem wnętrze kranika, i wkładałem chusteczkę higieniczną nasączoną spirytusem... może to jest mój słaby pkt... Tak, na 100%
  9. A czy po przedłużonej burzliwej można pobierać gęstwę do kolejnego piwa?
  10. Ale dolniaka bez cichej nie zrobię... Fermentor trzymany jest w w pokoju. Wszystkie drożdże były nowe - suchary z saszetki...
  11. Zgadzam się w 100% że bez kranika bezpieczniej... ale na ten moment mam 3 fermentory z kranikiem i szukam sposobu na te infekcje
  12. Zdaję sobie sprawę, że kranik jest potencjalnym słabym punktem.. ale wiele osób ich używa i jakoś daje radę... a zaciąganie piwa ustami przy przelewaniu itd jakoś w moim wykonaniu byłoby chyba jeszcze gorsze plus jeszcze komplikacje przy pobieraniu próbek do badań Blg.... kranik jest dla mnie wygodny
  13. Moja nie przecieka na 99%... zresztą nawet gdyby kilka kropel dostało się do brzeczki to infekcja powinna pojawić się już na burzliwej... a na tym etapie nie występuje Czy można StarSana zastąpić pirosiarczynem sodu lub nadwęglanem sodu? Ps. Dzięki za cenne uwagi!
  14. Chyba nie ponieważ pokazałaby się w butelkach Chłodnicą zanurzeniową z miedzi- czas chłodzenia ok 40minut
  15. jest to jakiś trop... choć i tutaj też nie lekceważę sprawy bo po pobraniu próbki przez kranik, wycieram jego wnętrze (oczywiście tam gdzie dam rady dotrzeć) a następnie kawałek chusteczki higienicznej moczę w spirytusie i wkładam do rurki kranika..
  16. rurka jest dezynfekowana wybielaczem, kretem a potem gotowana, a kranik ma styczność z wybielaczem a potem kretem.. Ale butelki też po piro płuczę wodą a w butelkach jeszcze żadnej infekcji nie miałem...
  17. Witam Formowiczów. Do napisania tego posta skłoniła mnie sprawa następująca: Na koncie mam 9 warek. 5 tylko z fermentacją burzliwą i 4 w których zdecydowałem się przeprowadzić fermentację cichą. Te 5 warek, w których fermentacja cicha została pominięta wyszły bez problemowo. Problem zaczyna się w przypadku fermentacji cichej i tutaj sprawa wygląda tak: Warka A po cichej - tlenowiec Warka B po cichej - tlenowiec Warka C po cichej - brak infekcji Warka D po cichej - tlenowiec Wiem, że powinienem po pierwszej infekcji wymienić fermentor, kranik, rurkę itp rzeczy, ale wyszedłem z założenia, że przecież w nowym sprzęcie też może dość szybko przytrafić się infekcja i wrócę do punktu wyjścia. Postanowiłem więc, że spróbuję uporać się z problemem nie wymieniając sprzętu... Mój sposób przelewania na cichą jest następujący: 1. Odkażam fermentor najpierw przy pomocy wybielacza zmieszanego z wodą - zatrzaskuję pokrywę, potrząsam kilka minut i wylewam zawartość, potem wsypuję kreta, dodaję wody zamykam pokrywę i potrząsam fermentorem, wylewam zawartość. Oba powyższe środki przepuszczam przez kranik. W trakcie tych czynności wewnątrz fermentora znajduje się wężyk, którego potem używam do przelania piwa na cichą. Płukam wszystko zimną wodą. Wężyk przed samym przelewaniem odkażam we wrzątku przez 10 minut. 2. Montuję wężyk na kranik znajdujący się w fermentorze, w którym przeprowadzam cichą fermentację i odkręcam go na maksymalny przepływ (maksymalny ponieważ przy otwarciu częściowym zielone piwo u mnie mocno napowietrza się), przelewam piwo. 3. Zamykam pokrywę - i po 2-3 tygodniach mam piękną infekcję Zastanawiałem się gdzie popełniam błąd - oto moje typy ale każdy powoduje wątpliwości: 1. Odkażenie dwoma wymienionymi środkami jest niewystarczające - szczególnie po wcześniejszej infekcji - ta opcja ma słaby punkt w postaci faktu, ze warka C była ok. 2. Piwa jest za mało w fermentorze i zanim wyprodukuje odpowiednią ilość CO2 to ma kontakt z powietrzem - choć infekcję miałem przy warce i 12 litrowej i 20 litrowej 3. Za bardzo napowietrzam młode piwo w czasie przelewania - choć wydaje mi mi się że otwarcie kranika na pełną przepustowość jest lepsze, ponieważ przy częściowym otwarciu tworzyła mi się na piwie lekka piana, której nie ma przy pełnym otwarciu zaworu. 4. Stosuję do cichej bulk-rurkę - po prostu nie mam pełnej pokrywy - ale wcześniej jest ona odkażona dwoma środkami wskazanymi powyżej. Podobny sposób odkażania stosuję przy myciu fermentora w którym przeprowadzam fermentację burzliwą piwa, - wszystkie warki, które miały tylko ten rodzaj fermentacji obyły się bez infekcji. Chciałem w najbliższym czasie uwarzyć parę dolniaków, ale w obecnej sytuacji trochę szkoda mi czasu i pieniędzy na surowce, gdy wynik po cichej ma być tak niepewny. Jakie procedury sanitarne stosujecie przy przelewaniu na cichą? Może korzystając z Waszych doświadczeń dojdę w końcu do tego co robię źle...
  18. Witam. Czy przetrzymanie piwa w tym samym fermentorze, w którym miała miejsce fermentacja burzliwa, i obniżenie temperatury piwa do np. 10 stopni Celsjusza już po skończeniu fermentacji wpłynie korzystnie na klarowność piwa? I czy wyliczając ilość surowca do refermentacji podaję do kalkulatora 10 stopni C czy też mogę zrobić tak, że np. dzień przed rozlewem pozwalam piwu ogrzać się do np. 20 stopni C i wtedy do kalkulatora podaję wartość 20 stopni C?
  19. Czy ten czujnik znajduje się centralnie w otworze w pokrywie? Jeśli tak, to w takim razie nie stosujesz rurki fermentacyjnej tylko rozszczelniasz wieko? Dobrze rozumuję? I drugie pytanie: na jakiej głębokości w brzeczce znajduje się koniec sondy?
  20. Problem nie polega na tym, że termometr wpada do brzeczki, lecz na tym, że może się stłuc np. w zderzeniu z chłodnicą
  21. Ale nie spożywasz Czyli wniosek: nie wylewać?
  22. Właśnie się zastanawiam co zrobić Bo mam identyczną sytuację co autor wątku. 1-2 krople z rozbitego termometru w schłodzonej brzeczce, część czerwonych drobinek siadła na pianie i to zostało usunięte, ale jakaś pozostała część na pewno została w środku. O szkło się nie martwię, bo przy przelewaniu założę na kranik pończochę lub coś w tym stylu i z dużym prawdopodobieństwem nie będę miał drobinek szkła w butelkach. Z tego co czytałem to w termometrze powinien być związek o nazwie "toulen". Nie wiem czym barwiony. Teoretycznie jest szkodliwy, tylko że w moim przypadku w bardzo małym stężeniu... hmm.... drożdże już pracują a ja w kropce
  23. A jaki to był termometr? Czy taki jak z linku, który podał autor tematu?
×
×
  • Create New...