Jump to content

kris1973

Members
  • Content Count

    34
  • Joined

  • Last visited

About kris1973

  • Birthday 10/28/1973

Piwowarstwo

  • Nazwa browaru
    sikusiku
  • Rok założenia
    2009
  • Liczba warek
    >20
  • Miasto
    Kraków

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. kris1973

    kris1973

  2. Cześć ! Oto moje przygody z podobnej sytuacji: http://www.piwo.org/topic/3969-problem-awaria-kranika-przed-filtracja/page__fromsearch__1 Mnie dosięgła waria sprzętu przed odfiltrowaniem zacieru, może to coś zmienia, skutek był w każdym razie fatalny i smrodliwy.
  3. Cieszę się, że przynajmniej ten wąski fragment pamięci w postaci tego wierszyka ocalał w moim łbie Flaszki i kwas już mam na chacie, więc chętnie spróbuję jedno i drugie wykorzystać. Będę wdzięczny za praktyczne wskazówki. Kris
  4. Drodzy piwowarzy ! Na forum pojawiły się kiedyś zajawki tematu mycia zapuszczonych butelek poprzez ich moczenie w roztworze kwasu solnego. Metoda ponoć załatwiająca w 100 % kwestię jakichkolwiek form życia w butelce i wszelkiej maści osadów. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby koleżanki i koledzy mający za sobą PRAKTYCZNE stosowanie tej metody i adekwatną wiedzę, byli tak uprzejmi by udzielić mi, i pewnie wielu innym chętnym, praktycznych wskazówek, tak by mniej doświadczeni członkowie piwowarskiej braci nie skończyli poparzeni kwasem lub nie zdemolowali sobie domowego browarku i zdrowia domowników. Mam już: - zapuszczone niemożliwie flaszki - 30 procentowy kwas solny w ilości 1 ltr. Bardzo proszę o wszelkie wskazówki, zwłaszcza o info: - jakie powinno być stężenie roztworu kwasu do moczenia butelek ? - jak taki roztwór sporządzić z tego co mam, czyli 30 % roztworu ze sklepu chemicznego, i jakie przy tym zachować środki ostrożności (kwas do wody, woda do kwasu, rękawice, okulary) ? Zajęcia z chemii w liceum były już sto lat temu i w pamięci dziura. - czy gotowy roztwór iluśtamprocentowy jest już bezpieczny czy wciąż obchodzić się z nim z dużą ostrożnością (rękawice, okulary ?) - ile flaszki powinny się moczyć - jakie macie inne wskazówki praktyczne ? Moczyć butelki zanurzone w roztworze, na przykład w wolnym fermentorze, czy też nalać do butelek roztworu kwasu i postawić je w kontenerze, czy macie jakieś swoje wypróbowane metody? Z góry dziękuję bardzo za wskazówki ! Wasz Kris.
  5. Ej, weź, nie płosz kolegi, lepiej pokombinujmy, żeby jego akt strzelisty przemienić w finansowe zobowiązanie P.S.: A to do czego sam się poczuwam zobowiązany, ureguluję za chwilę jutro. I nie powinno być tego mniej niż numer specjalistycznego czasopisma do kupienia w kiosku, czyli każdy kto się czegoś pożytecznego na piwo.org nauczył powinien z dyszkę wysupłać bez bólu.
  6. Zaćmiło mnie umysłowo i zapomniałem, że mamy swój kawałek wiki
  7. Koleżanki i koledzy ! Potrzebuję wskazówek lub linku do wskazówek jak przeprowadzić drożdże w płynie (weihenstephan 3068) po pierwszej fermentacji do fermentacji kolejnej warki. Z góry dzięki za pomoc !
  8. Niestety syf powstał i pójdzie w kanał. Smakuje nawet znośnie, wyraźnie słodowe jest to coś, bąbelki jak trzeba, alk występuje, ale zapach fatalny, nie do przejścia. Jakimś czymś w klimacie brudnych nóg i skarpet wali, taka zgniłkowatość zgrzybiałość taka w zapachu, fatalna sprawa, fatalna sprawa. Memento dla początkujących: przeglądnij sprzęt cały przed warką (weekendem), bo w razie co, to zacier nie poczeka. Ale dla pocieszenia mnie, w zbliżonym okresie warzony Witbier wyszedł pyszny (przepis Dori, thx! ) a Pale Ale z pomniejszonym chmielem jest bardzo ciekawy i pouczający.
  9. Podpowiedź z Krakowa: Pij dużo piwa sklepowego, ale sam na chacie, z nikim się nie dziel, nikogo nie częstuj bo po co tyle zbędnej uprzejmości Na domową warkę trzeba wysączyć dwie skrzynki, dla wprawnego piwosza to góra 4 dni.
  10. Jest tylko jedna jedynie słuszna metoda etykietowania piw własnej roboty: Zrób se to sam Od strony technicznej: drukarka (atramentowa będzie wprost idealna, w końcu piwo jest do picia a nie do hiperskrupulatnego analizowania etykiet, więc nawet jak Ci zawilgnie papier to piwo Ci nie zawilgnie) drukuje etykiety na papierze (papier dowolny, nie przesadzaj z jakością, szkoda kasy, gramatura 90 w zupełności wystarczy, ja preferuję kolorowe papiery kupowane pojedynczo w arkuszach A4, jakbyś się uparł to jest do kupienia papier samoprzylepny, na którym atrament dobrze siada, ale to się trudniej zrywa, a w końcu flaszki są wielokrotnego użycia i trza je myć), po czym wycięte z arkusza etykiety (nożyczki lub nóż do papieru działają idealnie) piwowar (czyli Ty własnoręcznie) smaruje klejem (genialnie się sprawuje najtańszy badziew w sztyfcie z Tesco za grosze cała paka, tym lepszy, że łatwo go potem zmyć) i, last but not least, przykleja je na flaszki (równo lub nie równo, w końcu nie wytwarzasz eksponatów do muzeum własnego browaru tylko dobre piwo do wypicia) Od strony dizajnerskiej: Ja to robię w korelu, czasem coś obrabiam w fotoszopie, czasem coś dorabiam ręcznie, ale myślę, że jakąś prostą etykietę to i w pejncie by się dało zrobić, a pewnie i w łordzie by można coś zdziałać, jeśli, jak piszesz, chodzi Ci o czysto informacyjną nalepkę. I wiesz, oryginalność to jest to, jakość jest sprawą drugorzędną ! Powodzenia w piwowarzeniu !
  11. Dziś butelkowałem, z 41 butelek Greta obcięła mi 2. Po raz pierwszy tak się stało, po 13 warkach i po 15 miesiącach pożycia z kapslownicą. Nie zwróciłem uwagi, czy w tym szyjek cięciu jest jakaś prawidłowość, typu typ butelek, szok był zbyt wielki by zracjonalizować co się dzieje
  12. W niedzielę poszło na cichą odfermentowawszy na burzliwej do 4,5 Blg. Pachnie jakoś tak ni tak ni siak, będę musiał w najbliższym czasie zrobić dla porównania Pilsa normalsa bez takich przygód.
  13. Dzięki za suflerkę, brakujące 4 wyrazy dorzuciłem do mej dramatycznej opowieści
  14. Będę dawał znać co się dzieje z tym CUSIEM Pilsopodobnym co mi wyszedł, będzie jakaś nauka, a doświadczeni koleżanki i koledzy pewnie w lot rozkminią od strony chemii i biologii warzenia co się właściwie stało. Oto co działo się po tem, jak kranik trzasł: - rano się nie zrywałem o 7, więc już pod wieczór zameldowałem się w Castoramie, gdzie projektując na sali jak z klocków, wymodziłem sobie niezwykle estetyczny zestaw przedłużek redukcji i złączek ze stali chromowanej zakończony kranikiem niklowanym z zaworem kulowym, który idealnie pasuje do fermentora plastikowego BA i jest absolutnie szczelny. Wygląda harleyowo - już późnym wieczorem podniosłem odważnie wieko gara z czekającym zacierem i odkryłem całkiem dziarsko żyjące coś, co, jak podejrzewam, było fermentacją dzikimi drożdżami. Kocioł czekał na mnie i kranik i filtarcję w kuchni, nie odważyłem się wystawić tego na balkon, bo tam mają swoją niszę ekologiczną gołębie (do czasu, sku...yny, do czasu...) i w tę niszę srają jak najęte, więc zacier miał dość ciepło na kuchennym blacie. - odgrzałem zacier, ta niby fermentacja przyspieszyła, ale już około 60 stopni wszystko żywe zdechło, a zacier znów zaczął przypominać spokojny zacier i tylko nie pachniał tak zniewalająco jak zdrowo i świeżo zatarty słód. - filtracja poszła wzorowo, oplot podpięty do mojego błyszczącego zawadiacko zestawu kranikowego ssał jak porządny ssak. Ja przy pomocy prostej autosugestii przekonywałem się krok po kroku, że pachnie wszystko normalnie. [edit:] - po gotowaniu i chmieleniu [koniec edita] Brzeczka wykazywała w 20 stopniach przepisowe 12 blg. - schłodziłem, wciepałem drożdże, zadeklowałem szczelnie fermentor i zakończyłem warzenie wyniósłszy cały nieszczęsny urobek do piwnicy, w której mam wyjątkowo sympatyczne 8 stopni. - po nieco ponad dobie do zrzutu do piwnicy ruszyła fermentacja ! Czyli coś z tego wszystkiego wyniknie, o czym będę donosił za niecałe 2 tygodnie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.