Jump to content

Mikadorus

Members
  • Posts

    89
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mikadorus

  1. Grodziskie 30L Dry stout 30L Pils - 25L Leżajsk - 25L No dobra... na leżajsk dopiero wsypałem słody do gara. Ale już policzę;-). 214L
  2. Mikadorus

    Mikadorus

  3. Kluczowa jest TEMPERATURA fermentacji. Generalnie im cieplej tym szybciej. Jeśli warzysz bez lodówki, w temperaturze ok. 22 C (u mnie w domu ostatnio taką notuję ) to w wiadrze masz dużo więcej. W takich temperaturach pewnie wsio się skończyło w 2 dni... zdziwiłbym się jakby długo pracowało. Zwłaszcza jak masz te 12-4 blg i wstypałeś całą saszetkę drożdży. Nie dodawaj nowych drożdży. To najgłupsze wyjście. Zwłaszcza, że na wiadrze widać, że ruszyły i to pełną parą. Nie zaglądaj do wiadra i daj tę rurkę, bo (przynajmniej u mnie) jest dużo małych muszek (mniejsze niż owocówki) i infekcja gotowa, ponadto ograniczysz kontakt z tlenem, który jest nawet przy tej nałożonej (a nie zamkniętej) pokrywie (przy zamkniętej w sumie też coś się dostaje... ale zdecydowanie wolniej). Przed dodaniem rurki możesz zrobić pomiar blg, ale wydaje mi się, że już masz po ptokach i niewiele/nic się nie zmieni.
  4. Mikadorus

    Naboje CO2

    Szczelność zaworu pewno też da się sprawdzić w wodzie. Gaz będzie wtedy uciekał albo w wężyku, którym idzie do kega lub na zewnątrz przy mechanizmie w pobliżu zaworu - tj. ruchomej części dozującej gaz. Wszystko zależy od budowy połączenia... a, że CO2 dość szybko deformuje uszczelki... W pistoletach pneumatycznych czasem obraca się uszczelki w drugą stronę i wszystko zaczyna się uszczelniać. O ile pamiętam to żywotność uszelek na podpiętej kapsule CO2 wynosi 2 tygodnie (na dłużej nie zostawia się gazu). Po tym okresie może to zacząć przeciekać i wtedy obracało się uszczelkę lub wymieniało na nową. Natomiast przy propanie uszelki sprawowały się dobrze i po 2 latach po nabiciu dało się strzelać. Także ten - ciśnienie robi swoje. Urządzenia są podobnej wielkości więc podejrzewam, że uszczelki również są podobnej jakości.
  5. Mikadorus

    Naboje CO2

    Nie ma opcji by gaz ulatywał gdzieś przy igle? Bawię się pistoletami gazowymi na propan i CO2 i tam zalecają by dać tam trochę olejku silikonowego - ale tutaj odpada, bo mała część poszłoby to piwa. Tam winne są zazwyczaj nieprzesmarowane niczym uszczelki (olejek silikowowy) lub złe spasowanie. Ogólnie to przy lekkiej nieszczelności wszystko działa... gaz ucieka tak powoli, że zobaczysz to pod wodą, albo przy przyłożeniu do ucha. Problem pojawia się po x czasu "chcesz strzelić" i klapa. Jak mniemam to w tym urządzeniu są co najmniej 2 uszczelki (wyłączając połączenia, które nie są non stop pod ciśnieniem). - okolice igły - zaworek z mechanizmem dozującym gaz. Jeśli przy igle nie cieknie to może zawór masz padnięty. Powyższa wypowiedź oparta jest jedynie na schemacie jednego dozwonika jaki znalazłem i doświadczenia z pistoletami gazowymi. Ale generalnie chodzi przecież o to samo tj. dozowanie porcji gazu.
  6. Mam płytę indukcyjną. To genialne urządzenie, ale boję się grzać na niej warek powyżej 20L. Jednak jest to wspaniały system, który przyspiesza całą zabawę i oszczędza gaz w butli, bo palnika używam praktycznie tylko do chmielenia i zagotowania 4-8L brzeczki. Płyta indukcyjna najprawdopodobniej wytrzyma garnek. Problemem jest prawidłowe postawienie garnka, rozłożenie masy i ew. nierówności. Nacisk 30kg (brzeczka + garnek) rozłożony równomiernie nie stanowi zagrożenia dla płyty. ALE garnek nie jest idealnie płaski, wtedy pojawia się nacisk punktowy. Jeszcze gorzej jak jakiś paproch dostanie się pod spód i masz już ogromną różnicę w nacisku na 1cm^2. Z tych powodów NIE UŻYWAM DUŻEGO GARNKA NA PŁYTACH INDUKCYJNYCH. Używam jej do - gotowania wody do wysładzania - gotowania wody do zacierania - gotowania brzeczki przed chmieleniem (podczas wysładzania mam 3 garnki, jeden 45L i dwa 8L. Przy wysładzaniu wysładzam najpierw do mniejszych, potem do większego). Dwa małe grzeję na indukcji, duży na palniku. Dzięki temu bardzo szybko osiągam wysoką temperaturę i nie marnuję gazu z butli. Zacieranie: - gotuję w garnku/garnkach 8L wody. Ma być wrzątek. Wlewam do gara 45L i go zamykam + obwiązuję kocem. Gotuję drugą partię wody. Przy 70C w małym garnku wyłączam indukcję i idę sprawdzić ile stopni ma woda w garze do zacierania (sporo temperatura spada, bo całość energii idzie na ogrzanie wcześniej zimnego garnka). Wracam do kuchni i grzeję wodę wg potrzeb. Ewentualne różnice temperatur kontruję wodą z czajnika lub zimną wodą. Ważne by uzyskać temperaturę o te kilka stopni wyższą od temperatury zacierania. Dalej możesz nadal grzać na indukcji odbierając część zacieru... ale ja tam temperaturę do następnych przerw podnoszę na palniku gazowym. Zawsze gotuj dwie partie wody i zamykaj garnek na 10 minut przed dodaniem właściwej porcji wody do wysładzania. Przy jednorazowym napełnieniu zimnego garnka gorącą wodą masz problem z niestabilną temperaturą.
  7. Tak jak Jaras mówił - styka. Jeszcze jedna rzecz - pończochę wygotuj i to porządnie. Takie cieliste np. wrzucasz do wrzątku i gotujesz. Po kilku sesjach są śnieżnobiałe. Ja po prostu mam taki mały garnek, wkładam pończochę, gotuję we wrzątku. Po 4-5 minutach woda do wylania... i tak kilka razy, póki całego barwnika nie wypłuczesz. OXI też wybrawia, ale jest z tym więcej zachodu. Całość zabiegu we wrzątku ze zmienianiem wody potrwa ok. 20-30 minut. Następne użycie pończochy już jest szybsze, bo nie musisz wypłukiwać barwnika. Najlepsze rezulataty wybarwiania są jak woda porządnie "buzuje". Wtedy lepiej stać nad garnkiem, bo pończocha wypełnia się parą i łatwo wychodzi z garnka ;-). Pewnie nie ma jakiś przeciwskazań do krótkiego gotowania, ale skoro barwnik się wypłukuje to nie chciałbym pić tego z piwem.
  8. Piwo trefl. Dawno temu jeszcze w czasach gimnazjum kumpel dostał 3 zł by kupić puszkę piwa... Wrócił z trzema. smaku nie opiszę, sam spróbuj. Jest tak charakterystyczny, że gdy w zeszłym roku znalazłem to w osiedlowym "getto" za 0,99zł puszka i kupiłem dla kolegi by odświeżyć wspomnienia to odgrażał się, że wleje mi to do lufy lub magazynka..... Polecam piwo. Jak widzicie, wspomnienia z picia trefla zachowują się latami. Jest to też jedyne piwo, które nie poskutkowało wzięciem dodatkowego gabarytu przez służby oczyszczające miasto. Zwykle zostawiam ze dwa piwka, jak się worków za dużo naprodukuje... tylko przy treflu nie poskutkowało!
  9. Daję roztwór wody z cukrem do fermentora z kranikiem. Zwykle na 25L daję 140-170g glukozy z 750ml wody. Biorę jakąś dłuugą rajstopę. Porządnie ją gotuję. Zaciągam piwo ustami, wkładam wężyk w rajstopę i aż do dołu fermentora. Rajstopy nie mocuję. Jest na tyle długa, że to co wystaje "trzymam" pomiędzy biodrem a fermentorem na ścisk. W tym czasie drugą łapą dbam o to by nie zaciągać syfu z dnia drugiego fermentora. Po tej akcji kilka razy delikanie "mieszam" rurką z rajstopą w wiadrze by się cukier powoli mieszał i na 40 minut daje sobie spokój z piwem. Po tym czasie butelkuję. Granatu nie miałem, piwa równo nagazowane. Infekcji z tego powodu brak.
  10. Nie ma określonego blg. Urządzenie pomiarowe w odstępie 2-3 dni powinno wskazać ten sam odczyt. Wtedy butelkujesz. Mierzysz w tej samej temperaturze, dla pochwalenia się na forum/obliczeń powinieneś mieć 20C. Jeśli pierwszy pomiar wykonasz w innej temperaturze niż 20C to następny również musisz wykonać w takiej samej. Przy brewkitach zwykle jest to 3-4 blg (przynajmniej takie miałem odczyty jak się bawiłem w puszki). Uprzedzając - butelkujesz z ilością surowca dostosowanego do stylu, który robiłeś... najlepiej oblicz to w kalkulatorze, który uwzględnia temperaturę. W praktyce to ja zwykle daję 100-150g na PEŁNE 20L. Daj trochę mniej cukru/glukozy, bo jak robiłeś brewkita na 20L to musisz brać korektę, że na dole fermentora są drożdże i z 20L robi się w praktyce te 33-35 butelek 0,5L. Czemu to takie ważne? Bo jak się pomylisz o np. ten 1g na butelkę to będziesz miał za mocno nagazowane piwo.
  11. To nie ma w zasadzie dużego znaczenia. Po fermentacji w piwie zostało dużo CO2. Samoistnie uwalnia się on z piwa - zwłaszcza jak jest wzrost temperatury. Bulgotanie z rurki fermentacyjnej (przynajmniej dla mnie) to po prostu sygnał, że fermentacja ruszyła - no chyba, że fermentor nieszczelny to wtedy nie będzie bulkać.
  12. To nie powód żeby butelkować niedofermentowane piwo, w którym drożdże zapewne jeszcze nie posprzątały po sobie. Kolejny raz... temperatura fermentacji jak u kolegi i szybkość fermentacji. 2 dni i z 12-3 blg robi się 3-4blg . Bym się zdziwił jakby po 5 dniach coś niedofermentowało... 1. http://www.piwo.org/topic/18202-bardzo-szybka-fermentacja/ 2. https://www.browar.biz/forum/archive/index.php/t-63992.html 3. https://www.browar.biz/forum/archive/index.php/t-111560.html 4. http://www.piwo.org/topic/10156-szybki-koniec-fermentacji-burzliwej/ 5. http://www.piwo.org/topic/23719-mega-szybka-fermentacja/
  13. Hej, spójrz jeszcze na temperaturę fermentacji. Obstawiam, że w wiadrze było ok. 24-5C. Skoro stoi tak od tygodnia, a pomiar blg zrobi dziś i we wtorek-środę to przy rozlewie będzie już z 10-11 dni w wiadrze. Czas fermentacji w 15-18C jest wielokrotnie dłuższy niż w takim cieple. Obstawiam, że od dawna trwa ta przedłużona burzliwa fermentacja i standardowe czasy trzymania piwa w fermentorze mają tu niewielkie znaczenie. Przy tej temperaturze po 2 dniach raczej jest po ptokach... Ja tam pobieram brzeczkę stalową chochlą do zupy. Robię roztwór oxi, wstawiam tam łyżkę na 4 minuty. W dzbanku wrzątek i przed pobraniem przemywam łyżkę, bo często są na niej nierozpuszczone granulki oxi. Wieko fermentora otwieram nie całe, ale tak do połowy. Próbkę (2 choche) leję do małego dzbanka. Część odlewam do zmierzenia BLG, resztę w szklanki i degustuję + częstuję domowników. Kran jest słabą opcją, bo nie da się go umyć od środka. Resztek, które dostaną się na powierzchnię styku części kranu nie sposób wymyć bez rozkręcenia kranu.
  14. Temperatura 21-22C w pokoju... w fermentorze będzie wyższa. Pewnie masz już po fermentacji.... ale sprawdź balingometrem czy przez 3 dni coś tam się zmieni. Nie przelewaj na cichą, stracisz czas, a możesz dodatkowo zakazić piwo. Ja bym butelkował, a nie czekał 3 tygodnie. To pierwsze piwo prawodopodobnie będzie lepsze niż koncerniaki i długo nie postoi w butelkach. Na miejscu autora sprawdziłbym blg i przygotował butelki, za 3 dni rozlał o ile piwko będzie pijalne, a blg nie spadnie. Za tydzień-półtora się powinno nagazować i do picia. A układanie się smaków, 1blg - 1 tydzień w butelce, ciche fermentacje, głaskanie chmielu światłem księżyca w ostatnią noc maja to można sobie zdecydowanie odpuścić przy pierwszych warkach. Na początku liczy się "ogarnięcie" sprzętu, procesu, chłodzenia brzeczki w fermentorze, butelkowanie, dezynfekcja, a piwo wychodzi z błędami, ale i tak powinno smakować. Jak będzie czekał kolejne 3 tygodnie z piwem w fermentorze to następne piwo (o ile ma 1 fermentor) będzie miał do picia jakoś za 1,5-2 miesiące. A sezon grillowy się zaczyna. Na miejscu autora to kupiłbym odrazu kolejnego brewkita i tym razem postarał się przyłożyć do niższej temperatury fermentacji. A brałbym jakiegoś pszenicznego brewkita i za 2-3 tygodnie miał kolejne piwo w butelkach.
  15. Ja wszystkie butelki "ze skupu" traktuję tak: 1. Ładuję do ciepłej/gorącej wody. - po godzinie opróżniam butelkę do 1/3, zatykam palcem i "shake" - wylewam całość. 2. Nalewam trochę wody, szczotka na wkrętarce i kręcę z 5-10 s. 3. Robię mocny roztwór oxi i zostawiam w nim butle na 20-30minut. 4. Wkładam do skrzynek szyjkami w dół Tak przygotowane butelki po prostu przemywam roztworem z oxi przed rozlewaniem piwa.
  16. Mam taki dziadowski program na komórce i wg tego jest 84 IBU. A BLG ile było? Jak mocno odfermentowało? Nagazowało się prawidłowo? Może jeszcze cukier nie zszedł po refermentacji? Jakoś stawiam, że jeśli chmieliłeś we właściwej temperaturze to po prostu masz piwną landrynkę.
  17. Otworzyłem, spróbowałem, jest gaz, ale nie dużo. To jest zapewne też wina tego, że dałem mniej cukru do refermentacji, niż powinienem, ale bałem się granatów. Zostawić jeszcze w cieple? Na ile? Nie nagazujesz powyżej tego ile dałeś cukru. Ile go dałeś w gramach na butelkę? Z reguły po tygodniu mam już nagazowane piwka jak butelki są postawione w ok. 20c.
  18. Drożdże. Jak piwo jest nagazowane tj. pewnie po 7-14 dniach w temperaturze ok. 20c to przenieś do chłodniejszego miejsca. Sprawdź tylko czy już się nagazowało... jak nie masz butelki kontrolnej to ja bym dał mu z tydzień w t. pokojowej a potem przeniósł do zimnicy. No i nie masz lagera ale zwykłego "Ale". Lager to inna para kaloszy. Producent napisał "lager", bo może chmiele mu pasowały czy lekko w smaku przypomina, względów reklamowych "bo rozpoznawalna nazwa" (nie wiem nie piłem tego coopersa).
  19. O ile nie zmieniłeś wody to wygląda to źle. Ale u mnie wygląda tak duża ilość osadu mineralnego, który zbiera się na powierzchni. Bąble też są, bo trochę gazów ten kożuszek trzyma. Od pewnego czasu każde piwo wygląda tak samo . Robię na kranówie i pomimo przejścia przez filtr osad jest straszliwy (czajnik odkamieniam co 4 dni). Firma od filtra/zmiękczacza wody załamuje ręce. Najpierw podejrzewałem infekcję, ale trochę dziwne by trzymała się każdego piwa, oraz szklanek z herbatą i czajnika .
  20. Upewnij się, że fermentacja się skończyła. Po ok. 2 dniach od ustabilizowania się blg na "niskim" poziomie (pewnie ok. 3-4,5blg u gozdawy) zdekantuj piwo za pomocą wężyka do innego fermentora. Jeśli nie masz to na Twoim miejscu bym go zakupił, bo i tak zostawienie piwa w wiadrze nie wpłynie nieporządanie na piwko.... w tym czasie o ile jesteś pewien zakończenie fermentacji przeniósłbym je do ziemniejszego pomieszczenia. Tak na wszelki wypadek - to, że nie rurka nie "bulka" nie oznacza, że fermentacja się skończyła. Jeden pomiar i w miarę niskie blg też tego nie oznacza. Gozdawa ma kilka fajnych drożdży. Mi podpasowały te dodawane do brewkitu z pszenicą.
  21. Ja bym się nie bał o to piwo. Na początku bawiłem się brewkitami i z 12-3 blg zazwyczaj robiło się 4blg... raz nawet 5,5blg... a bawiłem sie głownie z Mangrove J... chyba z 6 ich brewkitów miałem to żaden nie zszedł poniżej 4blg.
  22. Półtora roku kapsluję gretą. Myślę, że na ok. 1200 butelek poszło mi mniej niż 10... z czego wszystkie w pierwszych trzech warkach. Z czego te pierwsze warki to kapslowałem długo, z pietyzmem sprawdzałem czy ramiona doszły idealnie do końca . Obecnie przy rozlewie układam sobie "ścieżkę" z butelek z nałożonymi kapslami i potem mam kapslowanie całości (ok. 60 butli) trwa kilka minut razem z włożeniem butelek do skrzynek, przetarciem podłogi i przeniesieniem do cieplejszego pokoju by się szybko nagazowało. Im bardziej przykładam się do kapslowania tym wolniej ono idzie i jest więcej problemów. W ogóle to kapslowanie gretą przypomina mi RKO: - klękamy, - ręce na kapslownicy - tempo 30 kapsli/ dwa wdechy (no może trochę więcej tych wdechów, ale całość trwa błyskawicznie).
  23. Trochę ciężko chmielić jak nie znasz przybliżonego IBU, jakie uzyskasz. Możesz zakładać, że producent dał je w dolnych granicach dla gatunku piwa, ale to jedynie założenia, a nie fakty. Łatwo przechmielić, a efekty mogą być gorsze niż to co wyjdzie na bazie przepisu producenta. Jeśli firma zaleca to chmielenie na zimno to jedynie z tym bym się bawił.
  24. Hej, nie lepiej by było brać "z ekstraktów"? Podaj jakieś informacje ile IBU ma ten brewkit... to będzie można coś pomyśleć. Na początku miałem kilka puszek i z nachmieleniem bywało różnie (zwykle dość słabe nawet pomimo tego, że zamiast zakładanych 20L robiłem ok.18L. Bałbym się kombinować z "niewiadomo czym" na "wyselekcjonowanych " drożdżach, by nie spieprzyć piwa. Z gozdawy to mi jedynie podpasowało pszeniczne... a tutaj to obawiam się, że najlepiej trzymać się zaleceń producenta, a następnym razem uwarzyć coś samodzielnie lub przynajmniej z ekstraktów.
  25. No to trochę klapa do saisona, który wg tego co pamiętam powinien mieć 20-35... a przy tym balingu pewnie ok. 30. Sklep nie przelicza surowców.. czy co?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.