Jump to content

piterkowy

Members
  • Content Count

    4
  • Joined

  • Last visited

Piwowarstwo

  • Nazwa browaru
    Piterkowy
  • Rok założenia
    2014
  • Liczba warek
    Warek wypijam średnio koło 5 i padam
  • Miasto
    no jak już padam to w różnych miejscach
  1. Wygląd: Etykieta jak poprzednio, wszystkie informacje są zawarte, laminowana. Kontra to laminowane logo browaru. Barwa piwa jasny bursztyn, bardzo klarowne. Piana do samego końca znaczyła szkło. Zapach: Nuta siarki...i jest merkaptan, piwo "uderzone światłem". Smak: Jeżuś, jakie to jest słodkie. Niezły ulepek. Goryczka jest ale bardzo słaba, pojawia się gdzieś na finiszu, zbita jest przez słodycz. Płatki owsiane plus ksylitol to już chyba dla mnie za dużo...no, ale kobiety byłyby zadowolone Odczucie: W odczuciu wydaje się pełne ale to głównie zasługa słodyczy. Dość duże nagazowanie które powiększa odczucie pełni. Podsumowanie: Ciekawy wynalazek, wolałbym żeby był bardziej zbilansowany, ale takie słodkie piwo na pewno smakowałoby mojej drugiej połówce. Wyjdzie że ze mnie purysta i snob, ale sam dodatek łuski gryczanej w celu usprawnienia filtracji nie kwalifikuje chyba tego piwa do kategorii "gryczane", prawda? 3,5 za skunksa, bez tej wady byłoby 4,0. Dziekuje za uwagi od Was obu, dzis przeczytam bo identycznie rzecz sie miala przy Wit ktorego zrobilem 20 litrow- jest bardzo kiepsko i bede pil na sile bo jestem zbyt skapy jesli idzie o moj czas i prace Szkoda! A nazwałem je gryczanym ze wzgledu na 100% wklad miodu gryczanego - 0,5kg na 5 l plynu + luska Skąd w ogóle wiedziałeś że dodana wyłącznie do filtracji? Podobnie jak u Ciebie, żonie i starszym z rodu smakowało. Mi w sumie tez, ale ja lubie slodkie miodowe. Dzieki za recenzje, wezme uwagi do serca. Siarka, czyli druga wada - tez musze o tym poczytac. Sugerujesz ze to od swiatla? Dziwne bo piwo wstawiam do piwnicy i poza sztucznym, zoltym zarowkowym to nei ma tam innego zrodla swiatla =/ Następne do wstawienienia bedzie pale ale z pomaranczami, bede tez robil druga serie miodowego to zmniejsze ilosc ksylitolu do wysladzania.
  2. To po co oddajesz takie piwo do depozytu, skoro sam jesteś zdania, że jest słabe? By sie dowiedziec co jest z nim nie tak i nie zrobic tych samych bledow w przyszlosci?
  3. Bez bicia sie przyznaje ze jest to chyba moja najslabsze piwo. Użyłem więcej chmielu niż przy poprzedniej warce tego samego typu i co dziwne wyszło dużo słabiej w smaku, gorycz gdzieś zaginęła. Ostatnio miałem ten sam problem przy Wit- nie wiem w którym miejscu popełniłem błąd ale piwu brakuje najzwyczajniej treści (mimo wszystko jest lepsze niż te które piłeś) jakaś koncepcja czym mogło to być spowodowane? Jedna z osób która to piła pytała czy użyłem czegoś cytrynowego jako przyprawy. Oczywiście nic nie było dodawane. Co do BLG - było 15, bardzo dużo wody odparowała w cyklu i nie przyszło mi do głowy by to uzupełniać. Z założenia na 15l, zostało mi wg notatek 9l. Jeżeli wziąłeś też miodowe, to mam nadzieje że tym uda mi się wyzerować poziom oczekiwań "z kiepski" do "hmm może tym razem mu się udało"
  4. Cześć, wczoraj pobrałem z depozytu: Browar Cewik1 - Cydr Browar Aviarium - Double Vanilla Stout Zostawiłem w zamian: Miodowo-gryczane Ale, rozlane 01.02.2015, BLG 13°(dosładzane ksylitolem) 0,5l Alk: ok 5,4% Polish Ale, rozlane 10.01.2015, Blg 15° (imho w smaku bardzo lagerowe) 0,5l Alk: ok 6,1% Recenzje: Cedr Cywik1 Rozkapslowaniu butelki towarzyszyło mocne "pssss". Od razu przypomniała mi się ostatnia, letnia puszka z zimną pepsi i zatęskniło mi się za upalnymi dniami... "Tego oczekiwałem!" pomyślałem, sam od jakiegoś czasu noszę się z myślą przygotowania cydru i wyobrażałem go sobie właśnie jako typowe kwaśno-słodkie jebnięcie orzeźwienia prosto w wysuszone gardło. Zadumę i rozkminy po chwili rozbił mocno kwaśny zapach wygniecionych i obitych jabłek, które zaczęły sobie radośnie fermentować w niebieskim, plastikowym wiadrze gdzieś w kącie zawilgoconej piwnicy. Musiałem aż sprawdzić czy coś od zeszłego lata nie leży pod stołem... Drugie wrażenie mocno mizerne rzekł bym. Przelałem w następstwie cydr do szklanicy nasłuchując gul,gul,gul i przyjrzałem się pianie, która jakoś specjalnie nie urosła. Może na przysłowiowe "dwa palce erotomana", może na "półtora palca jak u brytyjskiego łucznika"... Jakoś tak, piana bardzo szybko opadła, ba! Nawet nie zostawiała lepkich mazów na ściankach szkła- żadnego romantycznie, leniwego spływania jak w płynie Ludwik. Wzrok więc przeniosłem na mętny, melonowy kolor napoju. "Taki naturalnie wyciśnięty z sokowirówki"- świeży i "prawdziwy", ale też lekko włóknisty- ciekawie. Ponownie zaciągnąłem nochalem ze szklanki tak że połknąłem gila i odniosłem całkowicie odmienne wrażenie niż przy otwarciu. Może to ten gil, a może poczułem Ligol, albo Renetę- kwaśne, mało zachęcające wizualnie, jesienne, twarde jabłka z maminego sadu... Fajne wspomnienie, uśmiechnąłem się sam do siebie, nalałem żonie do szklanki i wziąłem pierwszego łyka. "Mocno gazowane i kwaskowe, a Ty co myślisz?"- zapytałem, odpowiedziała "Jak napój Lift, dobre". Z każdym łykiem coraz bardziej umacniałem się w przekonaniu że absolutnie nie czuję goryczy do której tak przywykłem i dopiero wtedy dotarło do mnie fakt, że w tym nie ma chmielu- szok, mind blown! W smaku cholernie to przypomina szampańskie, musujące wino, które podpijałem z partyzanta kiedy nadarzyła się okazja i rodzice któregoś z kolegów mieli je akurat przypadkiem w barku. Niedaleko od wina szampańskiego i niedaleko od rosyjskiego szampana- tak bym je sklasyfikował, tyle że tym razem nie trzeba pić w pośpiechu bo zaraz może wrócą rodzice. Miałem więc czas na udawanie, że znam się na ocenianiu piwa, więc zacząłem obracać butelkę przybierając skupiony wyraz twarzy, podparłem podbródek, wydałem kilka razy nieartykułowane dźwięki w stylu "hmmmm" i ostatecznie nie znalazłem drożdży na dnie, mimo że wypatrywałem ich jak student parówki - czy drożdże do cydru pozostawiają glutki? By jednak nie przedłużać i powiedzieć coś konkretniejszego parafrazując bełkot, który sam wytoczyłem: Dobre, wysączyłem szybko i byłem mega, pozytywnie zaskoczony. Piłbym! Mocne w smaku, bogate w alkohol, przypomina o rodzicach i rodzinnym domu. Utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę coś takiego zrobić sam - tyle że do obierania jabłek zatrudnię żonę, może dodam cynamon- wiecie, szaleństwo! Podejrzewam jednak że jeśli otworzy się je zbyt wcześnie to może być mętne jak zupa krupnik i dawać najgorszym jabolem z wagarów w podstawówce Wrócił bym chętnie i do tych czasów, ale chyba z pominięciem japcoka Browar Aviarium - Double Vanilla Stout To nie będzie łatwe i z góry przepraszam za tą ocenę- może będzie niesprawiedliwa, za to będzie szczera jak Kozakiewicz na olimpiadzie w Moskwie. Nigdy nie byłem jakimś specjalnym fanem ciemnych piw- zainteresowała mnie tutaj wanilia i ładnie opisana butla. Jako że często moje wyobrażenia przerastają o 52 długości rzeczywistość to za wanilią poszło wyobrażenie lekko mlecznego, delikatnie gęstego piwa z nutą wanilii jak przy dobrym budyniu. Ciemne - zawsze kojarzyły mi się z czymś ciężkim, mocno gorzkim. Kojarzyły się z ludźmi którzy uwarzają się za smakoszy i mówią "pyszne,pyszne- wytrawne takie" bo nikt tego nie pije i mało popularne, a w głębi nasi pseudo-ciemni myślą "ło ja jebe, czuje się jak bym pił 7 kawę dzisiaj i to bez cukru, mleka i objawów parkinsona po wypłukaniu magnezu- dlaczego to robię?". Odksaplowałem toteż "czarną jak piekło" butlę z ogromną ciekawością i zadałem sobie pytanie "czy lokalny browarnik jest w stanie mnie przekonać do stouta? Sprawdźmy!" Całość zatem brutalnie i bez litości przelałem do szklanki by sprawdzić jak zareaguje na wstrząs. Oczęta me zachwyciła piękna pianka wykraczająca wysokością ponad bułkę kajzerkę, wysoka piana o kolorze pyrkającego na patelni cukru i trwałość jak przy bitej śmietanie- rewelacja, aż chce się umoczyć w tym wyhodowane przez lata, sumiaste wąsy. Tuż pod pianą kryje się tajemniczy jak coca-cola płyn, bardziej gęsty, smolisto czarny i mniej przejrzysty o smaku mrożonej kawy z kartonika. Nie takiej kawy z blaszanego kubka dla kowboi z ogniska, ale takiej kawy dla białych dziewczyn w butach emu spod Starbucksa. Inaczej mówiąc, zapach bardzo przyjazny i nie inwazyjny. Gdyby otworzyć butelkę z tym piwem i wystawić na chodniku przy gdańskiej to można być pewnym, że w ciągu 15 minut zlecą się wszyscy hipsterzy z gimnazjalnej Gdzieś tam w tle tego wszystkiego po ataku peruwiańskiej goryczy, wręcz na granicy wyczuwalności czai się wanilia, którą w tej konfiguracji przykrywa alkoholowy posmak, karmel no i oczywista kawa. Trzeba wobec tego dać jej szansę by się uaktywniła w ustach, przeczekać mocną gorycz i alkohol, lepkość na ściankach polików, pociamkać, pogmerać językiem w zakątkach i tam gdzieś ona będzie. Mleczna mrożona kawa i wanilia. Mógłbym rzec że te piwo jest bardzo smaczne, gdyby nie to że nie lubię piw ciemnych. Okazało się w swojej stoutowatości zbyt dla mnie ciężkie i jak zawsze przy takim piwie odpadłem. Musiałem w połowie je zakapslować i schować do lodówki na noc. Otworzyłem już je bezemocjonalnie chwilę temu i skończyłem ku mej radości - by nie było że nie jestem w stanie nic ciekawego powiedzieć ze smakiem. Mam wrażenie, że kiedy się odgazowało po wczorajszym otwarciu, poleżało sobie obok szynki i sałaty to stało się dla mnie przyjemniejsze- bardziej ludzkie, przyziemne. Nigdy jednak nie byłbym w stanie wypić kilku takich piw jedno, po drugim... Stouta jeśli ktoś faktycznie lubi to znaczy że natura obdarzyła go specyficznym smakiem- nie twierdzę, że złym, ale to piwo dla kogoś kto lubi coś określanego mianem "wyleżenia i wytrawności". Dla mnie popularny porter medalista nie jest czymś pysznym, pyszny jest dla mnie goryczkowy lager, czy cytrusowa ipa- mam piwny gust chłopa z lasu Gdybym dotarł do Aviariumowego Vanilla Stouta wcześniej (tak jak twórca wspomniał wcześniej), kiedy wyczuwało się bardziej wanilię, a nie stanowiła ona wyłącznie 7planu na kawowo-alkoholowym obrazie- to pewnie by mi smakowało bardziej. Nadal nie przekonałem się do piw ciemnych, ale przyznaję bez bicia że był to jeden z smaczniejszych stoutów jakiego piłem.
×
×
  • Create New...