Skocz do zawartości

Wektor

Members
  • Postów

    14
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Wektor

  1. @Warszawiak dzięki za opinię. Z aromatu byłem generalnie zadowolony, nie spotkałem chyba intensywniej pachnącej IPA na chmielach z NZ i Australii, no może SH Galaxy, ale u mnie Galaxy było najmniej ze wszystkich. Wytrawność była zgodna z zamysłem, za to goryczka trochę wyższa niż celowałem i stąd może takie zaburzenie balansu. West Coast IPA od Johan&Jason 15 BLG Nalewa się z gęstą czapą piany, piwo ma już swój wiek (ponad 3,5 miesiąca) stąd może lekkie przegazowanie, ale nie ma żadnych gushingów ani takich historii. Barwa wzorcowa dla IPA wg moich standardów - lekko opalizujący bursztyn, jak na standardy piw domowych raczej klarowne. Aromat subtelny, niemniej bez wątpienia chmielowy - czuję głównie żywicę charakterystyczną dla Simcoe. Charakterystyki drugiego chmielu - El Dorado, nie znam stąd trudno mi powiedzieć czy został zdominowany czy komponuje się z profilem pierwszej z odmian. W smaku wytrawne, ale z nieco biszkoptową słodowością. Obecna oczywiście dość wysoka goryczka, całkiem przyjemna, nie zalegająca, z cytrusowym posmakiem w typie grejpfruta. Zakładam, że zmniejszona intensywność aromatu wynika z wieku piwa i ostatecznie oceniam je bardzo wysoko. Solidna AIPA, bez wyczuwalnych wad, muszę przyznać, że piło się z dużą przyjemnością. Smoked Stout 12 BLG (rozlew 5.10.15) Zacznę od tego co najbardziej rzuca się w oczy - bardzo niskie wysycenie. Z trudem udało się wymusić cienką warstwę piany, która była za to całkiem ładnie zbudowana. W aromacie silnie fenolowo - dym, wędzona kiełbasa i ser, nut torfowych nie odnotowałem. W związku ze wspomnianym wcześniej śladowym nagazowaniem jest płaskie w odczuciu co potęguje uczucie wytrawności. W smaku fajne proporcje między czekoladą, palonością i wędzonką. Dość łagodne z umiarkowanie cierpkim finiszem. Trudno mi powiedzieć co by można poprawić. Trochę wyżej nagazować, nawet jak na stout jest trochę za płasko, wędzonki w sam raz, może trochę więcej goryczki?
  2. Zostawiłem dziś w depozycie trzy piwa: -Flanders Red Ale wzorowany na recepturze Grand Championa uwarzony latem, przy rozlewie robił fajne wrażenie, nie jestem pewny czy już się nagazował, ale powinno być ok; -White IPA na nowozelandzkich i australijskich chmielach, dosłownie 2 tyg. po rozlewie; -Christmas Ale w konwencji łagodnie palonego stoutu z szerokim mixem przypraw; Zabrałem: -West Coast IPA Johan&Jason; -Smoked Stout i Świąteczny Milk Stout (Browar Marcina) 16 BLG, który właśnie spożywam: Z kwestii formalnych tj. wygląd, nagazowanie w porządku. Czarne jak trzeba, piana ładna i trwała. Nie ma się czego czepić. W aromacie najpierw wyczuwalna mleczność w towarzystwie delikatnej paloności, potem do głosu dochodzą przyprawy. Dodatek lukrecji i cynamonu zdecydowanie zmienia odbiór aromatu piwa. Z tego względu nie przypadł mi do końca do gustu, ponieważ wydaje mi się, że aromaty kawowo-czekoladowo-mleczne konkurują z przyprawami i brakuje tu trochę spójności. Może w połączeniu z przyprawami zrezygnowałym z laktozy, aczkolwiek rozumiem też chęć podkręcenia słodyczy i aksamitności w piwie tzw. świątecznym co z kolei udało się osiągnąć z bardzo fajnym efektem. Piwo jest gładkie, delikatne i w smaku już przyprawy jakoś lepiej wpisują się w ten profil, być może nieco podnoszą kwaśność, aczkolwiek jej poziom jest dla mnie akceptowalny i podoba mi się lekko rozgrzewający cynamonowy posmak. Smak zdecydowanie bardziej na + niż aromat. Sumarycznie oceniam co najmniej dobrze. Trudno byłoby się doszukać wad, poza uwagami dotyczącymi projektowania receptury, które z kolei są bardzo subiektywne. Pozdrawiam, pozostałe piwka postaram się zrecenzować przed końcem kolejnego tygodnia.
  3. Rye India Pale Ale z browaru Wykidajło Aromat Aromat jest głównie słodowy, dość charakterystyczny dla słodu pilzneńskiego - jakby kukurydziany (ale nie DMS). Ponadto trochę estrów górnofermentacyjnych, ale głównie czysty, niemal lagerowy charakter słodowy. Chmielu w aromacie raczej nie wyczuwam. Wygląd Piana jest bardzo obfita, biała, niezbyt dobrze zbudowana - średnie pęcherzyki, nie jest zwarta i kremowa. Opada zdobiąc szkło i utrzymuje się cienką warstwą. Barwa jest ładna, bardzo jasna - złocista, pod światło wręcz cytrynowa. Jak na piwo domowe jest dość klarowne - jedynie delikatnie zamglone - może to lekkie zmętnienie białkowe na zimno. Smak i odczucie w ustach W smaku prezentuje się znacznie lepiej niż w aromacie. Podoba mi się fajna, szlachetna goryczka. Smak trochę ziołowo-tytoniowego chmielu i ziemistość wnoszona przez żyto. Nie masakruje potęgą doznań ale pije się na prawdę przyjemnie. Wpływu żyta na odczucie w ustach raczej nie wyczuwam. Nie jest jakieś wyjątkowo pełne i oleiste. Jak na ten ekstrakt pełnia wydaje się raczej przeciętna. Ocena ogólna Brakuje mi czegoś w tym piwie. Może przydałoby się trochę więcej chmielu na smak i aromat. Aromat jest zbyt słodowy, a w posmaku wydaje się nieco pusto. W pewnym stopniu przypomina jasnego lagera - tym właśnie słodowym aromatem. Oczywiście deklasuje koncerniaki, brakiem wad (przynajmniej na poziomie wykrywalnym przeze mnie), czy chociażby pod względem goryczki, która jest wysoka, ale bardzo szlachetna. Jako tak zwane codzienne piwo jest ok. W przyszłości pokusiłbym się jednak o intensywniejsze nachmielenie.
  4. Red Ale z browaru Santiago Chile http://browarwektor.blogspot.com/2015/04/degustacje-piw-domowych-red-ale-z.html Aromat Z butelki wyczuwam super świeży owocowy aromat, chyba od chmielu a nie z fermentacji. Po przelaniu do szkła, mam nieco inne odczucia, mocno wyczuwalny karmel, suszone owoce, estry - czerwone jabłko, trochę jak herbata czy kompot z suszu, raczej jednak nie chmielowy. Wygląd Barwa ciemnobursztynowa, wpadająca w czerwień, prawidłowa. Piwo dość mętne, piana buduje się obfita, drobnopęcherzykowa, fajnie oblepia szkło i utrzymuje się rozsądną warstwą na powierzchni bardzo długo. Wygląd poza sporym zmętnieniem bez zastrzeżeń. Smak i odczucie w ustach W smaku słodko, karmelowo, z średnią niezbyt przyjemną goryczką, dającą odczucie garbnikowe, ponownie skojarzenia z zimną herbatą. Wyczuwam sporo owocowych estrów, gdyby nie ściągająca goryczka, byłby fajny rześki owocowy finisz. Po ogrzaniu wychodzi mocne jak na ten ekstrakt pieczenie alkoholowe w gardle(wysoka temp. fermentacji?). Ocena ogólna Piwo jest dobre, bez odrzucających wad. Końcówka trochę męcząca, ponieważ wraz z ogrzaniem na wierzch zaczyna wychodzić alkohol, ale daje się wypić do końca. Rozważając jednak za zgodność ze stylem to za wadę można by uznać wysoką estrowość, być może również ze względu na wysoką temperaturę fermentacji, oprócz tego trzeba dopracować chmielenie na goryczkę, która jest jednak zbyt toporna.
  5. Tak. Stwierdziłem że przy takim udziale żyta pójdzie łatwo, a przy tym zachowa się w brzeczce ta pożądana oleistość. Powinienem też jeszcze bardziej rozrzedzić zacier. Gdzieś w okolicach 1:4, 1:5, zamiast standardowego 1:3. Kiedyś robiłem Roggena 50% i stosując wszystkie triki poszło gładko. Tym razem zlekceważyłem przeciwnika. Stout z browaru Johan&JasonWygląd: Niespodzianka na minus to z pewnością całkowity brak piany, mimo że wysycenie jest wystarczające by mogła się ona utworzyć. Pianę udaje mi się wzbudzić poprzez kołysanie szkłem, ale opada ona niemal tak szybko jak na coca-coli. Może to świadczyć o jakichś problemach z piwem. Barwa nie jest czarna, raczej brunatna. Wydaje mi się, że piwo jest dość mocno zmętnione, lecz nie mogę tego stwierdzić z całkowitą pewnością. Aromat: wydaje się być w porządku, czekolada taka bardziej mleczna niż gorzka i kawa, wszystko na swoim miejscu. Smak: gęste, pełne - to chyba zasługa płatków owsianych i żyta, lekka kwaśność - myślę że od ciemnych słodów, lekko szczypiące w język. Ma coś w sobie z piwa żytniego, nie wiem czy to nie autosugestia związana z obecnością słodu żytniego czekoladowego w zasypie (5%). Ta treściwość może też wynikać ze zmętnienia i faktycznie piwo ma dość wyraźny drożdżowy charakter. Cechy typowo stoutowe pozostają nieco przytłumione. Niemniej jednak lekka paloność oraz czekoladowość jest wyczuwalna. Ogólne wrażenie: Stwarza mi spore trudności w ocenie. Jest to nie do końca typowy stout, a ewidentną wadą jest jedynie brak piany i zmętnienie, które objawia się również drożdżowym smakiem. Pozostałe aspekty jak najbardziej charakterystyczne dla stylu, może poza ponadprzeciętną pełnią. Ciekaw jestem opinii piwowara na temat efektu końcowego i czy mocno odbiega on od założeń i z czego mogą wynikać zaistniałe wady.
  6. Oczywiście było chmielenie na zimno. W tym przypadku Citrą. Oprócz tego cały miks amerykańców pod koniec gotowania i po wyłączeniu palnika. Żyta było ok. 17% częściowo ze słodu, częściowo z płatków. Mimo stosunkowo niedużego udziału żyta problemy przy filtracji były spore, ale myślę że w dużej mierze przez to że popełniłem parę błędów lekceważąc zalecenia dla żytnich zasypów.
  7. Przy pierwszych warkach miałem trochę problemów z przegazowaniem piwa i dlatego teraz preferuję niższe nasycenie. Przynajmniej jestem pewny że wszystko będzie ok. Co do alkoholu to trudno coś na to zaradzić. Belgijskie drożdże do najłagodniejszych pod tym względem nie należą, a piwo jest dość młode - 1 miesiąc od butelkowania. Pewnie się trochę ułoży, ale też straci na aromacie - taki dylemat przy bardziej alkoholowych IPA. Recepturą mogę się podzielić. Zasyp: 5kg pils, 1kg żytni, 0,5kg pszeniczny 0,5kg monachijski, 0,3kg Cara Gold i 0,3kg płatków żytnich Chmielenie: Chinook i Galaxy po 20g na 60min, Chinook 20g na 30min, Chinook i Centennial po 10g na 15min, na 10min i 0min po 10g Citra, Simcoe, Galaxy i Centennial i na zimno 40g Simcoe w wersji na WLP566 i 40g Citra na S-04 Bardziej szczegółowe kwestie - przerw przy zacieraniu itp. opisywałem chyba u siebie na blogspocie. Pozdrawiam
  8. Belgian Blond Ale z browaru Endrju Zaraz po otwarciu piękny aromat wyłania się z butelki. Przy nalewaniu tworzy się wysoka, dobrze zbudowana piana, która opadając oblepia szkło i utrzymuje się cienką warstwą na powierzchni dłuższy czas. Barwa głębokiego bursztynu, opalizujące, pięknie się prezentuje. Sfera wizualna bez zarzutu. Aromat jest bardzo przyjemny. Nie ulega wątpliwości, że zastosowano belgijskie drożdże. Wyczuwam głównie belgijskie estry, pomieszane z ziołowo-przyprawowym aromatem chmielowym i trochę przyprawowych fenoli pochodzących od drożdży ale bardzo subtelnie. W smaku najpierw średnia, przyjemna ziołowa goryczka, ziołowy smak chmielu i lekko przyprawowo-pikantne nuty drożdżowe i sporo estrów dających uczucie słodyczy w połączeniu z karmelem. Umiarkowana pełnia, typowa dla belgijskich lżejszych ejli, wysycenie w punkt. Podsumowując: świetne piwo, bardzo stylowe, a także smaczne i pijalne, oferuje fajny balans między stroną chmielową a słodową. http://browarwektor.blogspot.com/2015/04/belgian-blond-ale-z-browaru-endrju.html
  9. AIPA Single Hop Chinook z browaru Feelon Barwa głębokiego bursztynu z czerwonym odcieniem, opalizujące. Po wyglądzie wnioskuję filozofię jaka przyświecała twórcom Ataku Chmielu. Spodziewam się trochę ponadstandardowej podbudowy słodowej. Piana obfita i trwała, ale dość szybko zaczyna się dziurawić i zapadać, pozostawia jednak dużo śladów na szkle. Wygląd zachęca do spróbowania. Aromat średniointensywny i bardzo przyjemny, typowo amerykański owocowo-cytrusowy nie spodziewałem się po samym Chinooku takiego fajnego aromatu, dość bogatego jak na SH. Smak. Bardzo dobre, wyraźnie chmielowe, rześkie i owocowe w stronę grejpfruta z nieprzesadzoną krótką orzeźwiającą goryczką, uzupełniane dość wysoką jak na 14tkę podstawą słodową z dość mocno przebijającym się karmelem, generalnie dość słodkie jak na AIPA. Słodycz jest jednak na tyle stonowana, że piwo pozostaje zabójczo pijalne, nie przechmielone, z przyjemną kontrą słodową. Świetne piwo z balansem trafionym w punkt. Co do samego chmielu, jak dotąd Chinooka używałem raczej na goryczkę, a jak widzę oprócz bardzo dobrej jakości goryczki ma bardzo interesujący aromat. http://browarwektor.blogspot.com/2015/04/degustacje-piw-domowych-aipa-single-hop.html
  10. Dziękuję bardzo za rzeczową opinię Co do chmielenia to wykorzystywałem wszystkie popularne polskie odmiany, bo akurat takie posiadałem z własnego zbioru. Generalnie zrobiłem dwa piwa z jednego "kociołka", gdzie różnica była tylko w zadanych drożdżach. Okazało się, że chmiel nie był najwyższej jakości, nie wiem czy kwestia złego przechowywania, suszenia czy taki po prostu był. W każdym razie z 50 IBU na papierze wyszło dużo mniej, aromat też taki średni, no i w wyniku wyszła bardzo przeciętna Polska IPA z niską goryczką i całkiem stylowy Saison. No coś za coś. Odfermentowanie na tych belgach (WLP566) bardzo wysokie. Żarłoczne strasznie są te drożdże. Stanęło chyba gdzieś około 0,5-1 BLG pozornego ekstraktu. W każdym razie alkohol liczyłem dość dokładnie, i tak to mniej więcej wyszło jak jest napisane. Mi też bardzo się spodobał profil smakowo-zapachowy pochodzący od tych drożdży. Piłem przedtem tylko jednego Saisona i podobne nuty udało mi się odszukać u siebie. Największym zaskoczeniem dla mnie było, że drożdże namnożyłem eksperymentalnie z butelki Deep Love od Alebrowaru i przefermentowały mi całkiem fajnie dwie warki. Następnym razem zostawię w depozycie Rye IPA na tych drożdżach.
  11. Polish India Pale Ale z Browaru Johan&Jason Mocne syknięcie przy otwieraniu zdradza wysokie nasycenie piwa, muszę się śpieszyć z nalewaniem, bo pęcherzyki zaczynają podrywać osad drożdżowy z dna. Udaje mi się nalać większość piwa do szkła względnie bez osadu, za to z bujną i całkiem ładną pianą. Z czasem piana opada do rozsądnej centymetrowej warstwy, pozostawiając dookoła ślady na szkle. Aromat to głównie nuty pochodzenia słodowego. Daje się wyczuć obecność karmelu, pieczywa. Przez tą słodowość stara się przebijać ziołowy aromat polskiego chmielu. Biorąc pierwszy łyk czuć od razu ciężar słodowy tego piwa. Jest bardzo treściwe, może nawet zbyt ciężkie i bardzo karmelowe. Do głosu dochodzi również wysoka goryczka, w pierwszym odczuciu owocowa, a na finiszu bardziej ziołowa i długo zalegająca. Niestety w przypadku polskich odmian, goryczka przy tej intensywności jest ciężka w odbiorze. Dla mnie w górnej części skali akceptowalności. Piwo na pewno nie jest złe. Wizualnie prezentuje się znakomicie. Uważam, że jest całkiem smaczne, ale w mniej więcej połowie objętości czuję się przygnieciony jego ciężarem, na który składają się nieco za wysokie wysycenie, wysoka karmelowa pełnia i mocna, trochę zalegająca goryczka. Chciałbym jednak podkreślić, że nie każde piwo jest stworzone do szybkiego żłopania, więc ocena ogólna jest jak najbardziej pozytywna. Wypiję do końca z szacunku do piwowara i jego pracy choć nie ukrywam że gdybym miał w tej chwili taką możliwość to podzieliłbym się z osobą towarzyszącą pół na pół. http://browarwektor.blogspot.com/2015/03/degustacje-piw-domowych-polish-india.html
  12. Recenzja - Czekoladowy Stout z Browaru Marcina Aromat z butelki wydaje się niezbyt intensywny, za to przy nalewaniu do szkła piwo sprawia bardzo przyjemne wrażenia wizualne. Mimo niskiego nagazowania buduje się beżowa, gęsta, dobrze zbudowana piana. Barwa oczywiście jak przystało na stout czarna i nieprzejrzysta. Aromat mimo że nie powala intensywnością jest bardzo przyjemny, czysty - czekoladowy i kojarzący mi się trochę z kawą z mlekiem. W smaku dość łagodne i gładkie, paloność dość niska, ułożona, fajna czekolada. Jeśli chodzi o stronę słodową to pasuje mi to na "bazę" do Black IPA ze względu na brak ostrej paloności i łagodność smaku. Goryczka jest średnio-niska, jak najbardziej właściwa dla stoutu. Piwo bardzo przyjemne w odbiorze, zwłaszcza po całodniowym warzeniu. W żadnym razie nie ekstremalne, ale bardzo spójne i pijalne. Gratuluję. Nie ogarnąłem jak się wrzuca zdjęcia na forum, daję linka do posta w moim dzienniku piwnym online: http://browarwektor.blogspot.com/2015/03/degustacje-piw-domowych-czekoladowy.html
  13. Witam. Dzisiaj po raz pierwszy do depozytu dotarły moje piwka: -klasyczny Weizenbock (butelkowanie 12.14) -Saison oraz Polish IPA (butelkowane 27.02.15) Saison i PIPA pochodzą z tej samej warki, różnią je tylko drożdże użyte do fermentacji. Polecam spróbować porównawczo, żeby przekonać się jak diametralnie różne efekty można uzyskać na etapie fermentacji. Chmieliłem szyszką z własnego chmielnika - ot kolejny eksperyment. Pierwsze recenzje wrzucę niestety dopiero w weekend. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.