Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/19/22 in all areas

  1. rkkr

    Browar RKKR

    Warka nr 100 - Niskoalkoholowy Polish Pale Ale - 14.08.2022 Warka numer 100. Zastanawiałem się co uwarzyć… i wybór trochę nietypowy. Często piwowarzy przy okazji setnej warki warzą coś mocnego, RIS-a, Portera Bałtyckiego itp.. A u mnie pierwsza próba uwarzenia piwa niskoalkoholowego Posiłkowałem się tym wątkiem oraz wpisem ze strony bloga piwnego… Zacieranie w 72°C i fermentacja bez kontroli temperatury. Przy okazji jubileuszu kilka refleksji… Przy rozpoczynaniu przygody z piwowarstwem 100 warka wydawała mi się czymś tak odległym, że nie ma szans żebym do niej dociągnął. A tymczasem, jakimś cudem udało się. Zajęło mi to 7lat. 7 lat, w czasie których to hobby ewoluowało. Pierwsze warki to ekscytacja, brak cierpliwości, masa błędów… z czasem trochę to spowszedniało i zaczęło mieszać się z okresami braku warzenia, tak max do ok 2miesięcy. Ale zawsze po takich przerwach miło się wracało do warzenia. Ten jubileusz to jednocześnie 7 lat na tym forum – głównym moim źródłem wiedzy o piwowarstwie. Jeszcze nigdy, na żadnym forum, nie działem tak długo Musiało minąć ponad 12 miesięcy od uwarzenia pierwszego piwa, do czasu aż odważyłem się założyć wątek opisujący moje dokonania… Słody: słód pale ale Weyermann 1kg - 50% słód karmelowy jasny Carahell Weyermann 1kg - 50% Chmiele: Iunga 5g, 12,5%, granulat Sybilla 16g, 6,9%, granulat Dodatki: brak Woda: do zacieru i wysładzania - z sieci wodociągowej dodatki do zacieru: brak dodatki do wody do wysładzania: kwas mlekowy 80% 2ml dodatki do gotowania: brak Drożdże: Safbrew T-58 - uwodnione w temp. ok 30°C przez 30 minut Zacieranie: 14L wody - 75°C - wrzucenie słodów -- pH=5,6 72°C - 60 min Wysładzanie i filtracja: Odebrano 20L brzeczki 4,5BLG. Chmielenie: 60 min - Iunga 5g 15 min - Syblilla 8g 5 min - Syblilla 8g Czas gotowania 65 min. Parametry po gotowaniu: 18L brzeczki 5,5BLG Czas pracy: 5h Fermentacja: Drożdże dodano do brzeczki o temp. 20°C. 21°C - 1 dzień (temp. brzeczki) 22°C - 3 dni (temp. brzeczki)
    4 points
  2. Wszyscy słyszeli o fizyce kwantowej. Ale niewiele osób wie, że zjawiska kwantowe mają ogromy wpływ na proces warzenia piwa. Chodzi konkretnie o enzymy. Jak wiadomo, są to cząstki które potrafią katalizować pewne reakcje chemiczne, przyspieszając tempo ich zachodzenia o wiele rzędów wielkości. Jak to robią? Otóż stosują do tego kwantowe zjawisko znane jako tunelowanie kwantowe. Od dzisiaj zupełnie inaczej spojrzycie na alfa i beta amylazę W skrócie - w kadzi zaciernej wykorzystujecie zjawiska kwantowe. Proponuję sprzedać tę historię znajomym. +10 do szacunku gwarantowane.
    3 points
  3. Jaka znowu promocja PSPD? xD Prosimy tylko o podanie takiego tytułu wpłaty na zrzutkę, który pozwoli nam bez żadnych wątpliwości zidentyfikować uczestnika konkursu na stronie zrzutki. Wpłata na zbiórkę na zrzutka.pl jest - co potwierdzili nam rodzice Grzesia - najbardziej efektywnym finansowo sposobem wsparcia, tj. pobierane są relatywnie najmniejsze prowizje operatora w porównaniu z indywidualnymi kontami w fundacjach charytatywnych. Przed podjęciem tej decyzji pytaliśmy rodziców chłopca, jak technicznie ma się odbywać przepływ tych pieniędzy. Wskazali nam ten konkretny sposób jako najskuteczniejszy. I pieniądze w żaden sposób nie przechodzą przez nas jako stowarzyszenie. A jeśli znasz lepsze sposoby na robienie dobrych rzeczy - z chęcią się o nich od Ciebie dowiemy, bo Twoje malkontenctwo na wszelakie tematy jest nam już doskonale znane.
    3 points
  4. To moje decyzje i ochota na to jak często i czy w ogole Bede robił piwo. Mam świadomość wpływu kontroli temperatury na piwo...mam za soba 2x warek. Dodatkowo pijalem piwa za setki złoty wiec mam doświadczenie na obu płaszczyznach...i co z tego? Mam ochotę to chce spróbować zrobić coś w warunkach jakie mam i tyle.
    3 points
  5. anteks

    american stout?

    Poczytaj artykuł Bartka w ostatnim Piwowarze, jest tam też receptura
    2 points
  6. zasada

    american stout?

    OK. Zgodnie z zapowiedzią. beerandbrewing.com podaje kilka spraw ogólnych: https://beerandbrewing.com/make-your-best-american-stout/ O zasypie pisze tak: Zaczynamy od dziesięciu funtów Maris Otter, a następnie dodajemy po jednym funcie British Crystal 45 i 65 – nie tylko dodaje to ciała, ale daje też zauważalny karmelowy smak w tle, nawet jeśli przeładujemy przepis chmielem i słodami czekoladowymi! A skoro już o tym mowa, dodajemy pół funta słodu czekoladowego i pół funta prażonego jęczmienia. Jeśli w gotowym piwie nie masz wystarczającej paloności, spróbuj (następnym razem) zwiększyć wagę palonego jęczmienia, aby nadać mu ostrzejszą nutę. W innym artykule przekłada ten opis na przepis (tłumaczenie maszynowe z korektami): Udostępniają także przepis Drew Beechama. W skrócie wygląda on tak: Terry Foster w Brewing Porter & Stouts podaje lika przepisów na american stouty - w załączniku. Osobiście zrobiłbym zasyp według sugestii Palmera (4,5 kg słodu bazowego, 225 g jasnego karmelu, 225 g ciemnego karmelu, 225 g słodu czekoladowego, 225 g palonego jęczmienia), chmielił Iungą na 60 i Simcoe na 15-10-0 a dał do jedzenia Nottinghamom. AM_STOTY_FOSTERA.txt
    2 points
  7. Osobiście do american stouta bym nie dawał słodów karmelowych albo dał ich góra 5%. Warto zwrócić uwagę, że to American nie musi oznaczać chmieli najbardziej modnych obecnie do IPA (które mogą okazać się nieodpowiednie), ale też takie chmiele jak Nugget, Wiliamette, Northern Brewer. Dobrze sprawdzą się też klasyki takie jak np. Centennial czy Chinook. Najlepsze będą moim zdaniem te o "wytrawnym" aromacie - żywicznym, przyprawowym, cytrusowym. Ilość użytego chmielu też będzie zasadniczo inna (mniejsza) w American Stoucie niż w Black IPA. Do black IPA bym użył też słodów palonych pozbawionych łuski (pszeniczny lub Carafa Special), dla koloru, a nie dla ściągających, kwaśnych smaków palonych. Oczywiście w mniejszej ilości. Krótko: inny balans (zwłaszcza palone słody) i profil chmielowy. Ale są takie piwa, które są na granicy - jak z wieloma innymi stylami.
    2 points
  8. Bolt

    american stout?

    Niestety oba te style sa rzadkie. Nad czym ubolewam obecnie golem ma klasycznego mocno palonego american stouta. Generalnie jak Janka bardzo szanuje i cenie to akurat się nie zgodzę. Nie pamiętam dokładnie odcinka więc opiszę co ja sądzę. Właśnie rzadkosc styli I obecny rynek trochę te style zatarł natomiast dla mnie sa jednak inne i to mocno. Stout ma byc mocno palony. Słodowy, na pewno dodalbym chlorku wapnia do swojej wody aby podkreślić slodowosc. Poszedłbym w cytrusowe chmiele. I mocno czyste drożdże. Takie które podkreśla slodowosc. Zdecydowanie dałbym w zasypie około 10-15% palonych słodow z czego pewna część to byłby jęczmień. Dopuszczam też kwasowości od tych słodow. Podbicie ciala jakims karmelem w ilości 10%? Jak najbardziej. BIPA w odczuciu ma byc lżejsza mniej slodowa ciało ma byc wręcz lekko wodniste w odczuciu. W aromacie lekka czekolada lub kawa. Jutro robię akurat BIPA I w zasypie mam 5,5% palonych daje je od startu zacierania ale wielu daje je na koniec tylko właściwie na kolor co IMO nie ma sensu. Tutaj mozna isc w strone chmieli bardziej tropikalnych. Moga byc lekkie estry etc. Dla mnie to mocno odmienne style. Jednak rynek jest bardzo wąski dla obu piw.
    2 points
  9. 2 points
  10. zasada

    Cukry resztkowe

    Boicie się dzikusów czy o co chodzi? BTW pytanie o element procesu produkcyjnego w browarze, zadawane na forum piwowarów domowych, w podforum piaskownica - proszę zdradź, jaki to browar.
    2 points
  11. Stasiek

    Saison z dzikimi nutami.

    Wyeast ma w swojej ofercie blend do brett saison: 3031, ale jest to wersja PC czyli tzw "sezonowa" więc może być trudno dostepna. Yeast Bay też widzę że mają coś podobnego: https://www.theyeastbay.com/mixed-culture/saison-brettanomyces-blend ale też aktualnie nigdzie nie widzę w sklepach.
    2 points
  12. Jak pisał @leonzndodatek brettów do saisona wnosi często "końskie" nuty, bo bretty przerabiają zastane fenole na inne, właśnie "końskie" czy kojarzące się ze skórą. Dotyczy to często także brettów, które same z siebie nie produkują takich aromatów, ale potrafią przerabiać to, co wyprodukowały inne drożdże (w internecie można poczytać o konwersji 4-winylogwajakolu/4VG w 4-etylogwajakol/4EG). Brett saison to w USA jedna z najpopularniejszych dróg wykorzystania brettów do wtórnej fermentacji. Zastanowiłbym się tylko, czy nie zadać ich razem z drożdżami saisonowymi od początku, biorąc pod uwagę, że te również przerabiają dekstryny (gen STA1), więc bretty mogą nie mieć na czym się rozwijać.
    2 points
  13. leonzn

    Saison z dzikimi nutami.

    jak nie ma blendow o ktorych pisal zasada to zostaje dodanie zwyklych brettow mozesz dac na wtorna jak pisales na 2-3 msc i powinno byc git
    2 points
  14. To może Koelscha sobie kup Mnie też stać i @Bolt pewnie też, ale jesteśmy na tym forum z innego powodu, niż kupowanie piwa z Pinty A tu powiem ci bywa różnie - kupiłem ostatnio dwie NEIPy (Szpajza i Bałagan) i żadna nie była warta tych 10-12zł jakie wydałem
    2 points
  15. Za gęstość odpowiadają konkretne szczepy drożdży, większy udział białek w zasypie, dodawanie płatków owsianych i pszennych i pewnie kilka innych rzeczy. Brewkit to po prostu chmielony ekstrakt słodowy. Większość zestawów z esktraktów na NEIPA oferowanych przez sklepy jest oparta na tzw. "partial mashing", czyli dostajesz najczęściej 2 puchy ekstraktu niechmielonego, 500-1500g słodów specjalnych (płatki, słody owsiane, pszeniczne), chmiel i worek muślinowy. Najpierw robisz mini-zacieranie słodów (45-60 min trzymania ich w worku w wodzie o określonej temperaturze), potem wyciągasz ten worek z wody, wyłączasz palnik, dolewasz ekstrakty+trochę wody i robisz normalnie gotowanie z chmielem, w przypadku NEIPA to najczęściej chmiel dodawany już po skończonym gotowaniu. Od momentu zadania drożdży musisz zrobić wszystko, żeby ograniczyć dostęp do tlenu. Moje pierwsze podejście do NEIPA skończyło się tragedią, piwo się koszmarnie utleniło, smakowało karmelem i wyglądało jak bloto. Po tej porażce sporo czytałem, tutaj masz 2 fajne źródła: http://secretlevelbrewing.com/how-to-bottle-new-england-ipa.html https://old.reddit.com/r/Homebrewing/comments/d0c6hn/actually_you_can_bottle_neipas_at_home_or_how_i/ Warto dodać do każdej butelki trochę roztworu z witaminy C, ja zauważyłem sporą różnicę w starzeniu piwa, tj. dłużej trzymało formę. Da się, chociaż to trochę upierdliwy proces.
    2 points
  16. Pod tym względem są takie jak inne udomowione Saccharomyces Cerevisae.
    1 point
  17. Zgadzam się, ja uważam kranik w wiadrach przeznaczonych do fermentacji, za zły pomysł. Mniejsze ryzyko zakażanie będzie jak się otworzy i pobierze próbkę inaczej. Plus różnie bywa z osadem etc. Generalnie kraniki tylko do rozlewu
    1 point
  18. Bolt

    american stout?

    Kurcze Maris Otter do american stout, to bez sensu jak dla mnie...to fajny słód jak robimy coś angielskiego np bittera, mild etc Może do klasycznego stouta...brown portera etc. generalnie to drogi słód i fajny jak chcemy coś mocno "angielskiego". Jednak tutaj jednak chmiele to przykryją a jest drogi jak na bazowy słód (mówi to ten co używał gryczanego jako bazowego :P). I jak dla mnie biiida z chmielem w tych przepisach...dałbym 100g na gorąco+z 50g na zimno i myślę, że będzie ok. A nawet więcej. Kwestia testów i prób. Rzadko pierwsza receptura będzie zwalać z nóg Wczoraj do BIPA dałem bardzo skromne 300g na ciepło, na zimno pójdzie 100g (wystarczy 70g, ale paczka ma 100 więc...)
    1 point
  19. WiHuRa

    Browar Czarny Ryś

    Mały update co w browarze. Poprzedni, 11 sezon, zakończyłem niestety tylko na 1 warce. Cały sezon z powodu złamanej nogi uciekł a później już mi się nie chciało. Na szybko z tego co miałem, zrobiłem na wiosnę tylko sesyjną ryżową IPA, cała poszła w 1 dzień na grillu. Miałem jeszcze surowce na 2 warki ale nie wykorzystałem. Aktualnie rozpoczynam już w weekend 12 sezon warzenia. Ponieważ temperatur jeszcze nie mam idealnych więc w ruch pójdą kveiki. Po raz pierwszy nowy styl - #173 Cold IPA, jak to zwykle u mnie w wersji sesyjnej Warka będzie podzielona: - około 25 litrów zaszczepione gęstwą Lutra - około 5 litrów zaszczepię gęstwę Oslo Gęstwa Oslo ma już ponad rok w lodówce, robiłem na nich moje ostatnie 100% Peated Ale jeszcze w kwietniu 2021, zapach ze słoika jest pozytywny więc zobaczę jaki będzie profil piwa po fermentacji. "Normalną" gęstwę już dawno bym wyrzucił, ale z kveikami to inny temat. Nie dość powiedzieć, zresztą już o tym pisałem, wspomniana 100% Peated był zaszczepiona 1g suszu (+starter), susz kilka lat przeleżał w zamrażalniku. Fermentacja przebiegła bardzo dobrze a profil piwa "oddrożdżowy" by czysty. Notabene 100% Peated rozlałem tylko do 1l PET'ów i trzymałem cały czas w lodówce, ostatnią butelkę wypiłem jakiś miesiąc temu i piwo było w bardzo dobrej kondycji. Dalej na pewno pociągnę jeszcze przygodę z powyższymi kveikami. Jak tylko będę miał dostęp do "czystych" w profilu drożdży górnej fermentacji to na pewno powstanie kolejna, szósta już warka - Mild z dzikim ryżem.
    1 point
  20. Dla mnie American Stout to styl dosyć podobny do Black IPA, z tym że stout jest oczywiście bardziej palony, a w ipie większą rolę odgrywają chmiele. W blind teście myślę że dałoby się te 2 style pomylić.
    1 point
  21. buk0

    Klarstein Mundschenk 30L

    Sprzedane
    1 point
  22. Wuuu

    Wu's Brews

    #112. Juicy Sour #7 23l/ 2 IBU/ 11,5 (13 z laktozą?) Brix / ~4,5% Alk. 31.07.2022 Wydajność: ok 65% Druga warka tego dnia. Dla koleżki na poprawiny. Poleci na jego życzenie czarna porzeczka. Surowce: Fermentowalne: - 3 kg - Pszeniczny (Viking) - 1,5 kg - Pilsner (Viking) - 0,40 kg - Płatki pszeniczne błyskawiczne - 0,35 kg - Płatki owsiane błyskawiczne Dodatki: - 0,50 kg - Laktoza - 8 g - sól himalajska - 15 g - kolendra indyjska Razem: 5,25 kg Chmiel: - 5 g- Lubelski 5,8% AA Woda: - kranówa Drożdże: - Wyeast #1056 American Ale - starter z depozytu 150 -> 0,5l - 1l Bakterie: - Lactobacillus Plantarum - Bakterie kwasu mlekowego z Serowara, 5g. Zacieranie: pH 5,4 lekko zakwaszane - 68C - mash in - 18l wody - zamieszane, odczekane 5 min, zamieszane i włączona recyrkulacja - 68C - 55' - 72C - 15' - 77C - mash out - 5' Wysładzanie: - ok 14l do 25l i 10 Brixa, wodą o temp 77-80C zakwaszoną do pH 5.5. Zakwaszanie: (ok 55h) start 13:00 - nie miałem czasu na gotowanie, bo musiałem zwolnić gar, podgrzane do 97C na kilka minut, zakwasiłem kwasem mlekowym do pH 4.5 i schłodziłem do 36C. Zadałem bakterie, zamieszałem. - położyłem folię na lustro,m wpuściłem CO2 - ustawiłem GF, żeby trzymał temp 33C - zakwasiło do pH 3,25 Gotowanie: 30' - przednia 25l i 10 Brix - 30' - 5 g - Lubelski - 5' - 10 g sól himalajska - 5' - 20 g kolendry indyjskiej 0,5 kg - laktoza Zapomniałem dodać laktozy podczas gotowania. Dodałem tak w połowie chłodzenia do kotła Notatki: - trochę za dużo wysłodziłem, a i krótsze gotowanie spowodowało, że wyszło więcej piwa z mniejszym ekstraktem. - nie mierzyłem już ekstraktu po dodaniu laktozy do połowy brzeczki, ale przed dodaniem leciało 11,5 brix - 0,5 kg laktozy może podniosło ok 2 brix jak zwykle? Fermentacja: 02.08.2022 11,5 brix (bez laktozy) i 23l. Burzliwa: - 7 dni - 18C - 5 dni - 19C - 17.08.2022- dodałem ok 3l pulpy z czarnej porzeczki - 5 dni - 20C Cicha: Rozlew: Odfermentowanie: Degustacja:
    1 point
  23. Wuuu

    Wu's Brews

    #111. Koelsch 20l/ 27 IBU/ 12,5 Brix / 4,6% Alk. 31.07.2022 Wydajność: ok 73% Znów miesięczna przerwa, ale jednego dnia 3 piwka. Surowce: Fermentowalne: - 4 kg - Pilzneński (Viking) - 0,45 kg - Pszeniczny (Viking) Razem: 4,45 kg Chmiel: - 25g - Lubelski - 5,8% AA - 15 g - Hallertau Blanc - 10,5% AA Razem: 40 g Woda: - kranówa Drożdże: - FM42 - Stare Nadreńskie - Fermentum Mobile - gęstwa 2 tyg, ok 150-200 ml? Zacieranie: pH 5.65 lekko zakwaszane - 64C - mash in - 15,5l wody - zamieszane z recyrkulacją, odczekane 10 min, zamieszane - 64C - 45' - 72C - 20' - 77C - mash out Wysładzanie: - ok 15l do 25l i 10 Brixa, wodą o temp 77-80C zakwaszoną do 5,3 pH Gotowanie: 70' - przednia 25l i 10,5 Brix (pomyliłem chmiel na goryczkę to zamieniłem miejscami) - 60' - 10 g - Lubelski - 30' - 15 g - Hallertau Blanc - 10' - 0,5 - Whirlfloc - 10' - 0,25 g pożywki - 5' - 5 g - Lubelski Notatki : - wszystko standardowo Fermentacja: 31.07.2022 11,5 brix i 20l Burzliwa: - 3 dni - 14C - 5 dni - 15C Pomiar 07.08. - 5 blg - 7 dni - 17C - 5 dni - 21C Cicha: ? Rozlew: 17.08.2022 Odfermentowanie: ok 73% Poszło do kega bez CC. Dosyć mętne póki co, ale w aromacie fajniutko. Delikatne kwiatowe estry i białe wino. Degustacja:
    1 point
  24. Hanys93

    Cukry resztkowe

    Po tym co napisales wnioskuje, ze nie macie filtracji, pasteryzacji oraz zbytniej mozliwosci zmieszania kilku tankow. Piwo o zbyt duzej zawartosci cukrow resztkowych a zbyt malej ilosci alkoholu jest poddatne na infekcje, wiec zapewne twoj "glowny piwowar" chce tego uzyc jako konserwant. Czy jest to dozwolone nie mam pojecia, ale obowiazek wypisania tego na etykiecie napewno.
    1 point
  25. Zdecydowanie zostawić, taki baling to bym przed 3 tygodniami nawet nie otwierał i nie sprawdzał. Oddzielając zbyt szybko od drozdzy, możesz mieć sporo niechcianych rzeczy w końcowym piwie. Kilkoma dniami krócej wiele nie zyskasz, a można sporo stracić. Szczególnie startując ma suchych us-05, które potrafią mieć sporego laga przy starcie. Na cichą bym nie zlewał o ile nie ma do tego konkretnego powodu. Niektórzy zalewają dość szybko, ale to trzeba znać dobrze szczep i wiedzieć co chce się osiągnąć. Jak zasada pisze po 8 dniach również lekkiego piwa bym nie ruszał, a nawet raczej bym nie robił 16tki na suchych pomimo dwóch saszetek.
    1 point
  26. Taki plus piwowarstwa domowego, że o ile nie wysyłasz na konkurs, to możesz zrobić co ci przyjdzie do głowy, nie martwiąc się jak to określić i czy się sprzeda.
    1 point
  27. zgaduje że odczyt refraktrometrem
    1 point
  28. W obliczu inflacji i kryzysu oraz ekonomicznie motywowanego renesansu piwowarstwa domowego zapowiadanego przez Kopyra czas chyba reaktywować temat. Mi najtaniej dobre piwa wychodzą na Tradition i T-58. Te drożdżaki są po taniości w wielu miejscach i dają bardzo przyjemne jasne lekkie. Policzę później i dokleje szczegóły.
    1 point
  29. BrewSpy. Na 1 Ispindel apka darmowa. Z takiej korzystam. Z tego co widzę na obecną chwilę gotowy Ispindel jest dostępny w sklepie.
    1 point
  30. Ispindel. To też daje radość jak patrzysz na wykres ze spadającym Blg.
    1 point
  31. Hej, jeśli to Ty pisałeś do mnie maila (a zakładam że tak) to puściłem Ci fotki mailem
    1 point
  32. Hanys93

    Nagazowanie piwa w kegu

    Powodow jesli leci sama piana moze byc wiele. Pierwszym i najpowszechniejszym z nich jest zle wyczyszczony wyszynk. "Stan rownowagi" jest potrzebny przy tzw. Kükenhahn czyli tym czego sie dzis oprocz Oktoberfestu, gdzie potrzebny jest maksymalny przeplyw piwa na minute nie uzywa. Kran z komensatoren tak jak mowi nazwa bedzie Ci nadcisnienie kompensowal, ale - jesli ustawisz zbyt wysokie cisnienie to bedzie Ci piwo z uplywem czasu zbytnio nasycalo. To z wydluzaniem lini piwnej jest bez sensu - po pierwsze potrzebujesz wielu metrow dlugosci oraz wysokosci aby sensownie opory zwiekszyc a po drugie po co skoro mozesz prowadzic wyszynk praktycznie prawie z beczki. Ta sprawa ma znaczenie gdy masz knajpy ktore maja Kegi gdzies na dole w piwnicy podlaczone, a krany wyszynkowe u gory w knajpie - wtedy naturalnie do poziomu wysycenia musisz wedlug tabeli doliczyc opory dlugosci oraz wysokosci, a to jest tez wartosc zmienna ktora opiera sie na srednicy przewodu do wyszynku. Czy bedzie to 4, 6 czy 9 mm jest duza roznica w oporze a z tym w cisnenia do wyszynku. Ale tak po prawdzie to nie jest nawet istotne w tego typu knajpach bo jak Keg schodzi Ci w przeciagu godziny to mozesz nawet 3 barami wyszynk prowadzic.
    1 point
  33. rybak16

    Nagazowanie piwa w kegu

    Dobra czas podsumować czego się nauczyłem dla potomnych, brakowało mi takiego podsumowania jak szukałem informacji po sieci. Wiele osób pisało jakie ciśnienia ustawia i przy jakim wyszynkuje ale niektóre elementy ciężko było mi sobie wytłumaczyć. To jest czysta teoria i moje domyśli. Liczę, że mnie poprawicie jeżeli się mylę ale jak na razie to co tutaj zawarte u mnie zadziałało więc liczę że przeczę prawom fizyki Ciśnienie w kegu dąży do równowagi. Innymi słowy przykładowo: dla kega w temperaturze 7°C i docelowym nagazowaniu 2,4 musimy w kegu utrzymać ciśnienie 0,93 bar dla kega w temperaturze 18°C i docelowym nagazowaniu 2,4 musimy w kegu utrzymać ciśnienie 1,66 bar dane pochodzą z kalkulatora: https://web.brewfather.app/tabs/tools/carbonation - nie zweryfikowałem jak i czy poprawnie to liczy. Ważną informacją jest to, że w pewnym momencie w czasie. Przy temperaturze y i ciśnieniu x poziom nagazowania będzie z. I to się nie będzie zmieniało. Wraz ze zmianą któregokolwiek parametru trzeba oczywiście dostosować pozostałe. Przykładowo, przenosząc kega z temperatury 18 °C do lodówki w której mamy 7 °C musimy zmniejszyć ciśnienie gdyż niska temperatura zwiększy ilość co2, która się rozpuszcza w piwie tym samym możemy sobie przegazować piwo. Patrząc na kalkulator Jak mamy nagazowanie 2,4 przy 18 stopniach to mamy zapewne ustawione ciśnienie 1,66 bara. Jeżeli zmniejszymy temperature temperature podniesie nam się nagazowanie gdyż co2 się lepiej będzie rozpuszczało i biorąc pod uwagę to co wyświetla kalkulator po czasie zrobi nam się nagazowanie rzędu 3,3. Oczywiście to działa tylko jakbyśmy mieli podpiętą butle i utrzymywali stałe ciśnienie bo jak zwyczajnie przeniesiemy keg to co2 się rozpuści zmniejszając ciśnienie i to nagazowanie będzie mniejsze. Nie mam pojęcia ile czasu zajmuje dotarcie do tego stanu równowagi ciśnienia Pewnie im chłodniej tym szybciej Jak sprawdzić jak mocno mamy nagazowane piwo? stawiamy keg w stałej temperaturze i podłączamy pod reduktor odczytując ciśnienie. Później z kalkulatora możemy sobie biorąc pod uwagę temperature i ciśnienie oszacować nagazowanie - w razie gdybyśmy się zastanawiali czy leci nam piana bo mamy piwo przegazowane. Oczywiście przy tym teście ciśnienie w kegu musi uzyskać już wcześniej wspominany "stan równowagi" co może potrwać. Ale pewnie da się zauważyć po tym, że ze skręconym reduktorem i podłączonym pod keg ciśnienie nie będzie się zmieniało. Jeżeli się zmienia to znaczy, że tak cały czas się rozpuszcza bądź ulatnia Wyszynk Co jak leci sama piana. Z tego co rozumiem, jeżeli ciśnienie w kegu jest równie temu ustawionemu na reduktorze powinno być ok ale trzeba wziąć pod uwagę inne zmienne. Jeżeli w kegu mamy wysokie ciśnienie to po wylocie piwa na ciśnienie atmosferyczne robi się piana, co możemy zrobić? Podkreślam, że to nie jest podparte doświadczeniem a jedynie tym co przeczytałem z tym forum i w innych miejscach, liczę na to iż osoby znające się poprawią mnie jeżeli się mylę zmniejszamy przepływ piwa (spowalniamy wypływanie) jak mamy kranik z kompensatorem wydłużamy linie piwną po to by opory w linii zmniejszyły ciśnienie na wylocie i tym samym zminimalizowały pienienie się. Nie może być też za długa gdyż spowoduje to, że będziemy musieli zwiększyć ciśnienie i tym samym dogazować piwo (chyba, że nędzie zwiększać ciśnienie i po wyszynku będziemy wracać do poprzedniej wartości) coś co ja już testowałem i działa Z racji, że mam picnic tap to mam ograniczone możliwości kompensacji przepływu a też nie chce teraz modyfikować długości linii piwnej. Otóż zmniejszam ciśnienie przed wyszynkiem w w kegu do jakiś niskich wartości rzędu pewnie 2-3 psi (eksperymentalnie dobieram - raz tak nisko zszedłem, że wręcz piany już nie miałem ) Docelowo będzie pewnie modyfikował długość linii ale na razie przy pierwszym kegu się w to bawić nie chcę. Oczywiście po tej operacji należy wrócić do wyższego ciśnienia by nie rozgazować sobie piwa Poprawcie się jak coś zagmatwałem i mam nadzieję, że początkującym taki opis się przyda
    1 point
  34. tak, wszystko się udało i działa a racji temperatury otoczenia teraz tylko chłodzenie ale grzalkę też przetestowałem i ją załączyło teraz jestem na etapie ustawień sondy (tzn co ma mierzyć), histerezy i opóźnienia żeby złapać optimum najważniejsze że moje piwo na cichej schłodzilem do 14 stopni w garażu gdzie mam jakieś 22-23stopnie i trzyma stabilnie temperaturę a agregat lodówki nie szaleje
    1 point
  35. Jesli masz czysty garaz i duzo miejsca oraz nieco gotowki to tylko warzenie na garach. All in one to tylko dla takich nieszczesnikow jak ja ktorzy mieszkaja w mieszkaniu i maja ograniczona przestrzen
    1 point
  36. Ogólnie nie wiem skąd masz informację o 1,5 bara wyszynku ale odpowiedź jest prosta. Im krótszy wąż oraz mniejsza średnica tym niższe ciśnienie trzeba ustawić. U mnie w kegeratorze mam najpierw nagazowywanie 40-50 psi na 16h później redukuję do 12psi (bodajże 0,84 bar) i u mnie jest to ciśnienie wyszynku przy 3m węża 4mm ID. Więc prawdopodobnie masz z 1,5-2m węża i przy 0,5bara jest ok. Kwestia indywidualna. Pytanie czy też nie przegazowałeś piwa. Nie ma przeciwskazań nawet wyszynk prowadzić w 0,1 bara jeśli jest nagazowane szczególnie na wyjazdach podaję minimalne ciśnienie przy picnic tapie.
    1 point
  37. Odfermentowanie wygląda ok. Możesz zmierzyć blg ponownie za jakieś 2 dni i jeśli się nie zmieni, to butelkować, nic już się nie powinno dziać, jeśli oczywiście nie dostały się tam dzikusy. Na przyszłość lepiej w ogóle nie przelewać na cichą, ewentualnie dopiero na sam rozlew i butelkować, bo refermentacja może ograniczyć skutki dostępu tlenu.
    1 point
  38. Z tymi alkoholami wyzszymi to chodzilo o co innego ale dobra Mniejsza z tym, kolega zapytal o konkretna rzecz i dostal odpowiedz (Btw. Kveikow jest masa i pilem wiele roznych styli i wariacji na nich, efekty byly bardzo ciekawe) Mowisz ze wyrazasz swoje zdanie, wiec wyraze i swoje. Kazdy moze w takich warunkach jakie ma warzyc piwo, a swoja droga nie majac warunkow do chlodzenia, ale posiadajac miejsca majace w miare stala temperature mozna smialo robic dobre piwa nie tylko na kveikach. Dla jednych warzenie piwa jest pasja, dla innych ciekawym dodatkowym zajeciem, wiec nie mozesz od kazdego wymagac ze bedzie inwestowal, tworzyl i Bog wie co tylko zeby uwarzyc 2-3 piwa na rok.
    1 point
  39. Pamiętaj że ten pomiar oznacza się w temperaturze ok. 20 stopni czyli w brzeczce schłodzonej - mi tego przez pierwsze 4 piwa nikt nie powiedział więc tez cukromierz pokazywał "głupoty"
    1 point
  40. Dekokt zapewne. Schematów zacierania szukaj w bardziej wiarygodnych źródłach, łatwiejszych do czytania, opisanych etc.
    1 point
  41. zasada

    Saison z dzikimi nutami.

    Są już gotowe blendy z tego co pamiętam. Yeast bay chyba ma je w ofercie. edit: e, chyba nie yeast bay. Przejrzałem też pobieżnie Whitelabs i oni chyba też nie. Ale coś mi świta kurcze.
    1 point
  42. Wybacz ale to bzdura. Chociaz cholera wie co amerykanom do glowy nie przychodzi. Zainfekowane drozdze mozesz za pomoca 3% roztworu kwasu fosforowego przemyc a nastepnie przepompowac i przeplukac z kwasu ale w praktyce sie tego nie stosuje ze wzgledu na dodatkowa prace nie warta swieczki. Za bardzo oslabia to szczegolnie drozdze dolnej fermentacji. Browary maja na tyle gestwy ze nie bawia sie w ratowanie zainfekowanej.
    1 point
  43. Ja chyba bym po prostu kontrolował nagazowanie co kilka dni i, w przypadku zdiagnozowania problemu (a przy tej ilości surowca to raczej pewne), szybko spijał... No i nauka na przyszłość! 🍻
    1 point
  44. Słowem wstępu. Miałem dzisiaj wolny wieczór i postanowiłem poświęcić go na przypomnienie obsługi mikroskopu, by nie świecić oczami podczas Festiwalu Piwowarów Domowych. Na forum w przeciągu tygodnia padło dwukrotnie pytanie odnośnie rehydracji drożdży i temperatury w jakiej proces powinien się odbywać. Postanowiłem użyć moją awaryjną paczkę suchych drożdży s04 i to sprawdzić. Termin mają do września 2018. Czasu miałem mało więc eksperyment musiał być relatywnie krótki. Zaplanowałem to tak. Zrobię rehydrację w dwóch temperaturach ~41°C oraz ~25°C. Wybarwię preparaty błękitem metylowym i zrobię zdjęcia. Wnoski każdy wyciągnie sobie sam Instrukcję rehydracji wziąłem z książki Yeast : The Practical Guide to Beer Fermentation. W skrócie wygląda tak: 1. Ogrzej drożdże do temperatury pokojowej. 2. W zdezynfekowanym pojemniku przygotuj sterylną wodę o temperaturze 41°C. Odmierz 10 razy więcejwody jak drożdży. Około 10 ml wody na gram drożdży (zrobiłem odstępstwo, użyłem 10 ml na 0,5 grama). 3. Rozsyp drożdze na powierzchni wody unikając grudek. Pozwól tak im spędzić 15 minut. 4. Kiedy już wchłoną wodę, delikatnie zamieszaj i zostaw je jeszcze na 5 minut. 5. Powoli i delikatnie wyrównaj temperaturę drożdży z brzeczką, nie powinna być większa jak 8°C. 6. Zaszczep brzeczkę, najlepiej tak szybko jak możesz. Dwa ostatnie kroki mnie nie interesują. Do eksperymentu użyłem drożdży s04. Leżały blisko rok w lodówce. Drożdże suche prawidłowo przechowywane wg podręcznikow powinny tracić około 4% żywotności na rok. Większość sprzętu, który był w użyciu jest na poniższym zdjęciu. Eksperymentu nie robiłem w warunkach aseptycznych, bo nie zamierzałem ponownie używać drożdży. Książka na którą się powołałem. Słoik w salaterce. W słoiku będę uwadniał 0,5 grama drożdży w 10 ml przegotowanej wody z kranu. Kąpiel wodna zwiększa bezwładność i temperatura tak szybko nie spada. Oczywiście temperatury kąpieli i wody w słoku były wyrównane i kolejno wynosiły 41°C oraz 25°C. Kartka i ołówek by notować. Błękit metylowy. Jest to barwnik. Wnika w martwe drożdże. Zdrowe i żywe drożdże nie wpuszczą go przez membranę. Zatem martwe będą niebieskie a żywe będą miały tylko niebieską otoczkę. Pirometr, do mierzenia temperatury. Ma wystarczającą dokładność. Mikroskop, pracowałem na powiększeniu 400x. Szkiełka podstawowe i nakrywkowe. Przez okular zrobię zdjęcie. Potem będziecie sobie mogli policzyć stosunek martwych do żywych. Ilość drożdży tutaj jest drugoplanowa, bo proporcja powinna być zachowana. Igły i strzykawki do transferów. Probówki falcon, służyły mi do rozcieńczania. W jednym mililitrze pobranych drożdży było ich zbyt wiele, dlatego próbkę trzeba rozcieńczyć. Czas na eksperyment: W słoiku ciepła woda o temperaturze ~41°C, probówki do rozcieńczania również trzymałem w kąpieli, aby ochładzały się równo. Zaszczepiłem 0,5 grama drożdży i odczekałem 15 minut. Następnie wymieszałem delikatnie i odczekałem kolejne 5 minut. Zamieszałem ponownie i strzykawką przeniosłem 1 ml do rozcieńczenia. Rozcieńczenie około 20 razy (dobrałem je empirycznie jeszcze przed eksperymentem). Z rozcieńczonej próbki pobrałem 1 ml i dopełniłem 1 ml barwnika (0,1% błękit metylowy). Łącznie rozcieńczenie około 40 razy. Zrobiłem z próbki preparat. A oto wynik: Mocno niebieskie kropki są to martwe drożdże. Pozostałe żywe i gotowe do działania. Przy moim kulawym liczeniu wyszło około 90% żywych komórek. Poniżej zdjęcie powtórzonego eksperymentu, tym razem w temperaturze 25°C. I tutaj miałem problemy z przygotowaniem ładnego preparatu. Dwukrotnie powtarzałem eksperyment dla 25°C i dwukrotnie drożdże odmówiły współpracy. Zbijały się w mocne gromadki. Zdjęcie nie jest już takie ładne jak wyżej. Jednak to co mogę powiedzieć to zdecydowanie więcej widziałem martwych przy rehydracji w temperaturze 25°C. Może nie było to 50% jak straszą w podręczniku ale przynajmniej dwukrotnie więcej martwych jak przy rehydracji w temperaturze 41°C. Oczywiście powyższy eksperyment nie powinien być traktowany jako wyrocznia. Zrobiłem go bardzo szybko i bez żadnej metodologii. Jak będę miał więcej czasu to go powtórzę, tym razem z jakimś antyzbrylaczem. Jeżeli będziecie chcieli możemy spróbować go powtórzyć na FPD. Jako dygresja, jeden z forumowiczów napisał, że chce sprawdzić czy StarSan zabija Bretty. Ja biorę StarSan a on trochę zbreconej gęstwy. Zobaczymy co się stanie. Jak wybierasz się na festiwal o zapraszam do mojego mini laboratorium. Będziesz mógł zabrać ze sobą próbkę bardzo fajnych drożdży.
    1 point
  45. Cukier kandyzowany, czyli składnik bez którego dobre piwo belgijskie nie może się obejść. Poniższe opracowanie bazuje na artykule Candy Syrup the Right way [1] oraz Making Belgian Candi Sugar [2]. Nie jest to wierne tłumaczenie, raczej streszczenie przepisu z kilkoma wyjaśnieniami. Wartości odnośnie temperatur karmelizacji brałem z Inverted sugar syroup. Przeczytanie zajmie Ci około 25 minut. Dziękuję Jarzyn_Waleczny, Maciejeq, Pan Łyżwa i Undeath (kolejność alfabetyczna) za pomoc przy pisaniu oraz recenzowanie artykułu. Zanim przejdę dalej. Na forum znajdziesz świetny post o innej metodzie wytwarzania cukru kandyzowanego. Używam tej metody do produkcji cukru do moich ciemnych piw jak FES czy RiS. Według artykułów [1] oraz [2] nie jest to do końca cukier kandyzowany, sam proces nazwany jest ‘candy-making method’, czyli metodą wytwarzania słodyczy/cukierków. Kwasek cytrynowy użyty w metodzie obniża pH przez co spowalnia procesy Maillarda, pożywka DAP jest źródłem związków amonowych co podkręca karmelizację. Zajrzyj do [1] jest tam to wyjaśnione o wiele lepiej. Osobiście zachęcam do zrobienia cukru tym sposobem, bo daje bardzo dobry i przewidywalny efekt końcowy. Z kolei piwa belgijskie warzę z udziałem cukru kandyzowanego w oparciu o metodę opisaną poniżej. Metodę przedstawił mi BretBeerman, za co serdecznie dziękuję. Na zachętę, na poniższym zdjęciu pokruszony ciemny cukier kandyzowany zrobiony wg poniższego przepisu. Zacznę od odpowiedzi na pytanie, po co robić w ogóle ten cukier? Oczywiście, aby uwarzyć aromatyczne, często mocne piwa belgijskie. Podłych cichych asasynów skrywających się pod płaszczem lekkości. Jednym słowem pysznych piw, które świetnie maskują swoją moc. Cukier kandyzowany służy do podbicia ekstraktu. Nie byle jak, bo prawie całkowicie drożdże go zjedzą. Podbije ABV i piwo nabierze wytrawnego charakteru. Alkohol ukryje się w estrach i fenolach pochodzących od drożdży. Dobrze zrobione piwo belgijskie ma ABV często powyżej 8%. Wytrawne zakończenie będzie wręcz zachęcało do kolejnego łyka. Druga rola cukru kandyzowanego to dostarczenie bodźców smakowych i wzrokowych. Za to odpowiadają właśnie reakcje Maillarda i karmelizacja. W zależności jak długo i w jakiej temperaturze będziesz gotował cukier to otrzymasz coś z przedziału od lekkich delikatnych nut owocowych poprzez toffi kończąc na gorzkiej czekoladzie ocierającej się o nuty palone. Pod tymi przyjemnymi aromatami alkohol bardzo dobrze się ukrywa. Samego cukru możesz użyć zarówno podczas gotowania jak i do refermentacji. Lub już po rozpoczęciu fermentacji, to opiszę później. Ubiegnę jeszcze pytanie. Po co robić to samemu skoro można kupić? Cóż, pół kilograma cukru kandyzowanego w supermarkecie kosztuje od 16 nawet do 30 zł. Do mocnego piwa będziesz potrzebował często powyżej jednego kilograma. Jeżeli jesteś w stanie poświęcić do dwóch godziny pracy i kilogram cukru białego, to odpowiedzią są pieniądze. Równie ważne jest poznanie czegoś nowego, właśnie o to chodzi w hobby. Zacznę od ostrzeżenia. Podczas kandyzacji będziesz dolewał silną zasadę do gotującego się cukru. Cukier będzie miał temperaturę powyżej 120°C, roztwór zasady temperaturę pokojową. Jeżeli będziesz dolewał za szybko będzie pryskać. Zatem robisz to na własną odpowiedzialność. Jak już zdecydujesz się proszę obowiązkowo załóż rękawice i chroń oczy. Okulary ochronne w sklepie budowlanym kosztują kilka złotych. Załóż najlepiej długie ubranie, by przypadkowy odprysk nie osiadł Ci na skórze. Będziesz gotował lepką bardzo gorącą substancję, której temperaturę będziesz korygował wodą. Woda w kontakcie z gorącym cukrem będzie szybko kipiała i parowała. Tak samo jak z zasadą, jeżeli wlejesz za szybko to będzie pryskać. Zatem dodając płyny rób to bardzo powoli i w małych ilościach. Stosuje się do tych zaleceń i nie przytrafiło mi się nic groźnego. Pamiętaj, że zasadę neutralizuje się kwasem po wcześniejszym przemyciu wodą. Kwasek cytrynowy, sok z cytrusów, środek dezynfekujący Star San. Wspominam o tym tak na wszelki wypadek. Czym jest cukier kandyzowany? Historycznie był to nierafinowany cukier. Podczas długiej. wielogodzinnej obróbki termicznej zachodziły reakcje Maillarda oraz karmelizacja. W wyniku tych procesów cukier ciemniał i nabierał aromatu. Proces był długi, energochłonny co przekładało się na cenę. Na szczęście nauka poczyniła postęp i dowiedziała się co nieco o reakcjach Maillarda. W warunkach domowych można je znacznie przyśpieszyć. Karmelizacja, cóż, mocno zależy od temperatury i czasu, trzeba pilnować. Cukier kandyzowany w domowych warunkach wytwarza się w zakresie temperatur pomiędzy 120° a 150°C. Im dłużej trzymany w górnej granicy tym bardziej ciemny. Kluczem do przyśpieszenia reakcji Maillarda jest kontrola pH. Wyższe pH czyli bardziej alkaliczne środowisko faworyzuje te reakcje. W wyniku reakcji Maillarda będzie następowało brązowienie (przyciemnianie koloru) oraz powstaną aromatyczne związki melanoidowe. Wysoka temperatura również je przyśpiesza. Chociaż zachodzą również powoli w domowej temperaturze. Z tego korzysta nowoczesna kuchnia molekularna. Sterując temperaturą i pH jesteś w stanie zrobić różne rodzaje cukru kandyzowanego. Od jasnych owocowych, aż po czekoladowe a wręcz palone. Kolor i aromat idą w parze. Jest jeszcze jeden warunek konieczny. Aby w ogóle wystąpiły to muszą mieć dostarczone źródło aminokwasów. Tym źródłem mogą być: suchy ekstrakt słodowy, trochę brzeczki, suche drożdże, gęstwa. Różne źródła aminokwasów dają trochę odmienne efekty. Sam używam ekstraktu słodowego. Do podniesienia pH służy mocna zasada jak NaOH czyli wodorotlenek sodu (soda kaustyczna), który ma pH 14. Możesz też użyć wodorotlenku wapnia, pH około 12. Nie będą to jakieś duże ilości. Na kilogram cukru nigdy nie przekroczyłem 3 gramów. Konkretna ilość też jest zależna od rezultatu, który chcesz osiągnąć. Jasne bardziej owocowe aromaty i smaki będą wymagały mniej zasady (zacznij od rozrobienia 0,5 grama i dodawaj dosłownie w kroplach). Drugi powód dla którego nie chcesz użyć dużej ilości zasady to reakcje z kwasami, które dadzą Ci w efekcie sole. Te mogą psuć smak w kierunku mineralnym. Już odpowiadam pytanie ile tego dodać - tyle na ile podpowiada Ci węch i wzrok. Zacznij od małych ilości i potem koryguj. Czego będziesz potrzebował: Cukier kryształ/stołowy. Będę podawał ilości na 1 kg, nie ma sensu robić mniej. Pamiętaj nawet jak nie będziesz używał całego, to zawsze możesz go pokruszyć i przechowywać długie miesiące. Też sprawdzi się jako dodatek do kawy, herbaty czy wypieków. Robi wrażenie jak podasz gościom pokruszony cukier kandyzowany zamiast zwykłego białego. Garnka. Najlepiej ze stali nierdzewnej o grubym dnie. Łatwo po gotowaniu go doczyścić, drugą zaletą jest to że się nie przebarwia. Podobno garnki emaliowane mogą się przebarwić. Nie zweryfikowałem. Pojemność przynajmniej dwukrotnie taka jak ilość gotowanego cukru. Cukier w tkracie gotowanie nie ma tendencji do przypalania (jest to zasługa podniesionego pH) Termometr. Używam takiego z sondą bagnetową na przewodzie. Ten z Ikea świetnie się nada. Termometr musi wytrzymać przynajmniej 180°C. Dla wygody najlepiej jakby sonda była ciągle w cukrze. Będziesz miał informację o temperaturze. Uwierz mi, że potem mierzenie będzie problematyczne. Najlepiej przymocować go do uszka garnka jakimś drutem. Jeszcze uwaga dla osób posiadających kuchenki indukcyjne. Jeżeli sonda będzie dotykała dna garnka to odczyt będzie większy jak faktyczna temperatura cukru. Mi działa położenie sondy na drewnianą łyżkę, lub przyciśnięcie jej pokrywką garnka, tak aby nie miała kontaktu z dnem. Źródła aminokwasów, używam do tego suchego ekstraktu słodowego. Wg artykułu [1] może to również być trochę gęstwy lub suchych drożdży. Na każdy kilogram cukru około 5 gramów. Autor artykułu [2] podaje we wnioskach, że łyżka stołowa na 1 kg cukru. Zważyłem (bo wiem, że byś się o to pytał, też jestem leniwy) ile gramów suchego ekstraktu słodowego mieści się w jednej płaskiej łyżce stołowej, wyszło mi, że 5 gramów. Możesz też użyć brzeczki. Zakładając, że ma 10°P to potrzebujesz jej około 50 ml. Wtedy pamiętaj aby odpowiednio mniej użyć wody. Ekstrakt jest potrzebny jako źródło aminokwasów dla reakcji Maillarda. Również będzie grał ważną rolę w inwersji cukru - obniża nieznacznie pH i przyśpieszy ten proces. Ilość ekstraktu słodowego to kolejna składowa wpływająca na gotowy produkt. Dla jasnych cukrów zacznij od 0.5 - 1 grama. Roztwór zasady do podnoszenia pH. Musi to być czyste NaOH (nie żadne środki do udrażniania rur). NaOH możesz zastąpić inną zasadą, aby dowiedzieć się czym to proszę zerknij w artykuły na których bazowałem. Używałem w swoich nielicznych próbach od 0.1 do 2 gramów rozpuszczonego NaOH w 20 - 30 ml wody. Będzie to żrący roztwór więc uważaj. Po rozrobieniu trzymaj w bezpiecznym miejscu. Nie rób tego w szklance, bo ktoś przypadkiem może wypić. Sam używam do tego probówek typu falcon wykonanych z plastiku PE. Plastik PE według tej tabeli w temperaturze do 60°C ma zadowalającą odporność. Z praktycznego punktu widzenia 2 gramy sody kaustycznej zrobią ciemny cukier. Jak celujesz się w jaśniejszy zacznij od 0.1 - 0.5 grama. Po dodaniu zasady ta dysocjiuj i rozpada się na jony sodu (dokłądnie te same jak w soli kuchennej) oraz jony OH, te biorą udział w reakcjach Maillarda i znacznie je przyśpieszają. Jako dygresja. O sodzie kaustycznej i zastosowaniu w piwowarstwie jako środka myjącego, możesz poczytać w świetnym artykule o myciu i dezynfekcji autorstwa Undeath. Czystość to podstawa naszego hobby. Jak nie czytałeś i/lub jeszcze nie wcisnąłeś ‘serducha’, to jeżeli mogę mieć prośbę, proszę zrób to teraz. Dla mnie jest to jeden z najbardziej wartościowych wpisów na tym forum i takie treści warto promować. Forma silikonowa do wylania cukru. Po gotowaniu cukier trzeba przelać, bo jak zastygnie w garnku to będzie trzeba znowu grzać. Używam foremki silikonowej do pieczenia chleba. Może jednorazowa aluminiowa foremka też się nada, nie sprawdzałem jak się nadaje to daj znać. Cukier kandyzowany jak zasygnie to super odchodzi od silikonu. Woda demineralizowana. 250 ml na 1 kg cukru. Jak użyłeś brzeczki zamiast suchego ekstraktu (DME) to daj jej odpowiednio mniej. Proporcje są 4:1, cztery części cukru, jedna wody. Woda demineralizowana nie jest konieczna, ale przyśpieszy trochę inwersję cukru, o tym za chwilę. Jak nie masz to możesz zagotować kranówkę. Gotuj ją przynajmniej 10 minut. Pozwól jej ostygnąć nie ruszając naczyniem i delikatnie przelej około połowy do naczynia. Ta odlana część będzie bardziej miękka od tej pozostawionej w garnku. Z drugiej strony 5 litrów wody demineralizowanej w hipermarkecie kosztuje 2-3 zł, nie wiem czy jest sens się bawić. Będziesz potrzebował raptem 250 ml na 1 kg cukru. Jeszcze słowo wyjaśnienia. Nasza woda w kranach najczęściej jest alkaiczna i ma dość mocne właściwości buforujące. Miękka woda ma mało soli, mały bufor. Zatem będzie bardzo szybko reagowała zmieniając pH zarówno po dodaniu ekstraktu słodowego jak i sody kaustycznej. Jak dodasz kranówkę to też wyjdzie, po prostu poczekaj na inwersję na pewności 30 minut zamiast 20. Łyżka/szpatułka drewniana do mieszania i jak masz to szpatułka silikonowa. Szpatułka nie jest konieczna ale ułatwia zeskrobywanie kryształków cukru ze ścianek. Drewnianą łyżka też sobie z tym poradzi. Mała uwaga do szpatułki silikonowej. Jeżeli jest osadzona na plastikowej rączce to użyj drewnianej szpatułki, bo prawdopodobnie się stopi. Poniżej przeklejona tabela pokazująca jak zmienia się punkt wrzenia gotującego syropu cukrowego w zależności od ilości pozostałej wody. Tabelę pobrałem z Wikipedi z artykułu o inwertowanym cukrze. Zmiana punktu wrzenia syropu cukrowego Cukier (%) Woda (%) Punkt wrzenia (°C) 30 70 100 40 60 101 50 50 102 60 40 103 70 30 106 80 20 112 90 10 123 95 5 140 97 3 151 98.2 1.8 160 99.5 0.5 166 99.6 0.4 171 Tablę przedstawiam po to by uzmysłowić jaki wpływ na temperaturę będzie miała niewielka ilość dodanej wody. Wodę będziesz dolewał w celu kontroli temperatury. Zauważ jak szybko przesuwa się punkt temperatury wrzenia gdy w syropie pozostaje 10% i mniej wody. Łyżka stołowa wody zmieni proporcje o okolo 0,5% - co spowoduje spadek punktu wrzenia o kilka stopni. Będzie kipieć i pienić. Zatem wodę wlewaj w niewielkich ilościach i powoli. Proponuję używać małej łyżeczki. Wlej łyżeczkę wody, wymieszaj i zmierz temperaturę. Jak za mało to dolej następną. Pamiętaj też, że taki sam wpływ na obniżenie temperatury będzie miała dolewana zasada. Zakresy temperatur mają ogromy wpływ na karmelizację. Dodawana zasada na prędkość reakcji Maillarda. Trochę za dużo i kolor szybko zmienia się na ciemniejszy. Ze skromnego doświadczenia powiem Ci, że jak wody będzie mało kontrola temperatury jest wyzwaniem. Po takim wywodzie przyszedł czas na przepis. Wzięty z wniosku z artykułu [2]. Jest prosty. Pozwoliłem sobie dodać kilka informacji. Krok pierwszy - inwersja cukru. Cukier biały jest w postaci sacharozy. Aby zaszły reakcje Maillarda potrzeba cukrów prostych. Dlatego sacharozę trzeba najpierw inwertować. W efekcie w garnku pojawi się glukoza i fruktoza. Inwertowanie zachodzi szybko w wyższej temperaturze i niskim pH. Co się kłóci z reakcjami Maillarda. Dlatego inwersja w naszym przypadku będzie przebiegała nieco wolniej, bo nie będziesz obniżał pH. Wystarczy to co jest w ekstrakcie słodowym i delikatny odczyn kwaśny samej sacharozy (cukru). Do garnka wsyp cukier i dolej 250 ml destylowanej lub miękkiej wody. Dodaj też ekstrakt słodowy. Podgrzej całość do 125-135°C i przetrzymuj w tej temperaturze 20 - 30 minut. Po tym czasie cukier jest już zinwertowany. Ekstraktu możesz dać mniej jak chcesz zrobić jaśniejszy cukier. Większa ilość ekstraktu będzie skutkowała mocnym pienieniem na początku. Pienienie ustępuje po kilku minutach. Zeskrobuj ze ścianek nierozpuszczony cukier, będzie widoczny w postaci kryształków. W ten sposób pozbywasz się ognisk krystalizacji i po zastygnięciu cukier będzie krystaliczny a nie matowy. Jak zastygnie CI matowy, nie martw się, nie ma to wpływu na smak i aromat. Dodaj powoli i stopniowo zasadę. Tutaj wszystko zależy od Ciebie. Sam na starcie dodaję małą część zamierzonej ilości i potem zaczynam korygować dodając kolejne małe porcje również w małych ilościach. W celu uzyskania szybciej karmelu podnieś temperaturę do 135-145°C. Im wyższa temperatura i dłuższy czas przetrzymywania tym więcej karmelizacji. Przetrzymuj do zakładanego koloru/aromatu. Kolor po dodaniu zasady zmieni się błyskawicznie, będzie to kilka sekund. Potem ciemnienie będzie następowało o wiele wolniej. Jeżeli uważasz, że nie odpowiada Ci aromat/kolor to koryguj zasadą i/lub temperaturą/czasem. Działa reguła: mniej zasady bardziej owocowe aromaty. Wraz ze zwiększaniem zasady pojawiają się owoce suszone, toffi, czekolada, kawa. Gotuj i czekaj na efekt, który Ci odpowiada. Nie przejmuj się jak za pierwszym razem coś nie wyjdzie cukier i tak będzie smaczny. Jak już osiągnąłeś zamierzony efekt, to trzeba zrobić tzw. ‘hard-break’ czyli podnieść temperaturę do 150°C. Odparuje większość wody i po zastygnięciu będziesz miał twardą taflę a nie gęstą/gumowatą ciecz. Jeżeli chcesz mieć mocniej palony charakter to gotuj w tej temperaturze przez jakiś czas. Ale ostrzegam, tutaj kontrolowanie temperatury jest bardzo trudne. Szybko ucieka i zaczyna się przypalać. Przelej gorący cukier do foremek. Pamiętaj, aby forma była odizolowana od blatu, bo cukier będzie miał ponad 150°C. Czekasz, aż zastygnie (im cieńsza warstwa tym będzie szybciej). Potem możesz pokruszyć, przesypać cukrem pudrem, zabieg spowoduje, że nie będzie się kleił. Możesz przechowywać w suchym miejscu kilka miesięcy. Ciężko jest ocenić kolor i smak cukru w garnku. Dlatego autorzy zalecają, aby przygotować szklankę z wodą i co jakiś czas brać próbkę. Próbkę za pomocą łyżeczki upuszczasz do zimnej wody. Szybko zastygnie i można ocenić kolor, smak i aromat. Przyjemne z pożytecznym. W praktyce wygląda to tak, że po dodaniu zasady kolor i aromat szybko się zmieni i ustabilizuje. Czas i temperatura zaczną wydobywać aromaty karmelowe. Zatem do jasnych/bursztynowych cukrów używaj małej ilości zasady. Przy dodawaniu zasady zobaczysz niemal natychmiastową reakcję. Kolor w miejscu wlania momentalnie zacznie ciemnieć i chwilę później poczujesz nowy aromat. Po rozmieszaniu nie będzie już taki ciemny. Pamiętaj też, że kolor który widzisz w garnku jest nieco ciemniejszy jak pobranej próbki. Zachęcam do przeczytania artykułów [1] oraz [2] w celu przeglądnięcia zdjęć i tabeli z wnioskami. Zobaczysz jak czas oraz ilość dodawanej zasady wpływa na budowanie koloru. Przy kandyzacji tą metodą kręcisz kilkoma gałkami: ilością aminokwasów, pH, temperaturą, czasem. Robiłem taki cukier tylko kilka razy. Nie ukrywam nie wszystko zawsze wyszło jak należy. Ale za każdym razem cukier był smaczny i aromatyczny. Za pierwszym razem wyszedł mi matowy przez niedokładne czyszczenie brzegów garnka. Za drugim razem był za ciemny i ponownie matowy. Za trzecim razem za jasny, prawdopodobnie nie zinwertował się zanim dodałem zasadę. Do czterech razy sztuka i się udało jak trzeba. Piąty raz jest to efekt który widziałeś na pierwszym zdjęciu. Powiem jeszcze jak takiego cukru używam w swoich piwach. Do mocnych piw trzeba często powyżej jednego kilograma. Kilogram cukru rozpuszczonego w 20 litrach to ponad 3,7°P. Dodatkowo taka ilość cukru niemal całkowicie jadalnego przez drożdże może je rozleniwić. W skrajnym przypadku doprowadzając do efektu Crabtree. Zatem cukier kandyzowany dodaję po kilku godzinach od zadania drożdży. Jak go wrzucisz w postaci stałej a nawet pokruszonej, to nie ma szans aby się cały rozpuścił. Opadnie na dno i zrobi gęste piekło drożdżom na dole fermentora. Cukier kandyzowany jest najwygodniejszy w postaci syropu. Fajnie by było znać parametry tego syropu, aby wiedzieć jaki ostatecznie masz ekstrakt. Dochodzi drugi problem. Po kilku godzinach fermentacja się już zaczęła, pomiar ekstraktu będzie obarczony sporym błędem. Jak teraz dolejesz syrop kandyzowany to już w ogóle nie wiadomo jak do tego się zabać. Ano wiadomo. Cały trik polega na tym, że liczysz a nie mierzysz. Syrop kandyzowany. Kilogram suchego cukru to objętość około 0.62 litra. Czyli jak rozpuścisz go w 20 litrach fermentującego piwa to będziesz miał 20,6 litra. Dla obliczeń, aby było łatwiej zrozumieć będę używał 1 kilograma. Zatem do kilograma cukru kandyzowanego dolewasz 380 - 400 ml wody. To Ci da dokładnie 1 litr syropu. Podgrzewasz i czekasz aż cukier się rozpuści. Po rozpuszczeniu masz 1 litr syropu o ekstrakcie około 72°P (1000 gramów cukru + 380 gramów wody = 1380 gramów roztworu, skala Plato jest wagowa, 1000 gramów cukru /1380 gramów roztworu = 0.72, zatem 72°P). Gorący syrop przelewasz do zdezynfekowania słoika. Nie może być za gorący bo słoik pęknie. Przez kilka godzin zdąży ostygnąć i będzie miał na tyle rzadką konsystencję, że łatwo będzie go przelać do już fermentującego piwa. Tak grzebię się w wiadrze z fermentującym piwem, co więcej w trakcie wlewania cukru używam blendera z trzepaczką (zdezynfekowaną) aby go rozprowadzać i dodatkowo dotleniać brzeczkę. W początkowej fazie fermentacji natlenienie mocnego piwa jest wręcz wskazane. Tlen jest potrzebny drożdżom do wzmocnienia membran i jest bodźcem do namnażania, co w efekcie daje szybką dominację w środowisku. Podsumowując, ekstrakt podbity, tlen dostarczony. Pozostała matematyka. Jak wyliczyć ekstrakt po dodaniu takiego syropu? Załóżmy masz brzeczkę 21 litrów o ekstrakcie 18°P. Dolałeś 1 litr syropu kandyzowanego o ekstrakcie 72°P. W efekcie otrzymałeś 22 litry o nieznanym ekstrakcie. Zwykła proporcja 21 l * 18°P + 1 l * 72°P = 22 l * X Zatem X = (387 + 72 ) / 22 =~ 21°P Mała uwaga. Jeżeli drożdże ruszyły wyjątkowo szybko (widzę początek piany, pierwsze bąbelki), to nie czekam dłużej, tylko dodaję cukier. Najczęściej cukier jest już w fermentorze w czasie poniżej 12 godzin. Używam drożdży płynnych lub gęstwy. Drożdże w tej postaci mają najczęściej o wiele krótszy lag aniżeli suche. Dodanie cukru po czasie ma też jeszcze jedną zaletę. Drożdże zaczynają fermentować słabsze piwo, nie mają takiego stresu. Minus to jednak grzebanie w wiadrze, ryzyko infekcji. Ale przy mocnych piwach jak drożdże szybko wystartują i wytworzą odpowiednie ABV to infekcją bym się nie martwił. Poniżej mała fotorelacja z kandyzacji Chcę uwarzyć w najbliższym czasie Belgian Dark Strong Ale, potrzebuję cukru kandyzowanego o tostowym i może chlebowym aromacie. Kolor ciemny bo do ciemnego piwa. Bazując na poprzednich doświadczeniach użyję 2,5 g NaOH. Jak ostatnio użyłem 3 gramów to miałem aromat bardziej kawowy/czekoladowy. Zmniejszam też ilość ekstraktu słodowego, liczę, że będzie nieco mniej reakcji Maillarda i aromat mi nie pójdzie w mocno ‘ciemną’ stronę. Poniżej obrazkowe przedstawienie sprzętu i składników użytego do kandyzacji. Termometr z sondą. Garnek o pojemności 2,5 l, w garnku jest już 250ml wody demineralizowanej. Do dzbanka wsypałem kilogram cukru, na górze widać lekko brązową plamę jest to około 4 gramów suchego ekstraktu słodowego. Łyżka drewniana i silikonowa szpatułka, głównie do zdzierania kryształków cukru ze ścianek garnka. Podczas kandyzacji nie trzeba wiele mieszać. Mieszasz tylko na początku zanim cukier się nie rozpuści oraz po wlaniu zasady, by ją równo rozprowadzić. Jak kontrolujesz temperaturę to nic się nie przypali. W zlewce stoją dwie probówki z NaOH. W jednej 1,5 grama a w drugiej 1 gram. Obie probówki zalane około 10 ml wody demineralizowanej. Po prawej rękawice kuchenne. Rękawice kuchenne dają -10 do zwinności ale za to +20 do ochrony. Okulary ochronne -10 do widoczności, ale wolę dmuchać na zimne. Używam ich tylko jak dodaję zasadę. . Do 250 ml wody wsypałem cukier oraz suchy ekstrakt słodowy. Ekstrakt jest widoczny jako brązowa plama. Pod wpływem temperatury wszystko ładnie się rozpuści. Jak cukier osiągnie temperaturę wrzenia to za sprawą ekstraktu będzie pienił kilka minut. Piana porwie ze sobą jeszcze nie rozpuszczony cukier, który osadzi się na ściankach. Trzeba będzie te kryształki zeskrobać, aby również się zinwertowały . Temperatura osiągnęła około 125°, będę trzymał tak 20 minut. W tym czasie zachodzi proces inwersji. Przykrywka pozwala ograniczyć parowanie i temperatura zbyt szybko się nie podnosi. Na tym etapie łatwo ją kontrolować. W międzyczasie zeskrobuje widoczne kryształki cukru ze ścianek. Przy odrobinie szczęścia cukier zastygnie mi w krystalicznej tafli. Nie chodzi o to by mieć krystalicznie czyste brzegi garnka. Chodzi by nie było na nim widocznych dużych kryształków cukru. Wg artykułów mogą stać się przyczyną tego, że cukier zastygnie na matowo. Jak tak się stanie i koniecznie chcesz kryształowy to musisz ponownie go podgrzać do 150°C i jeszcze raz przestudzić. Rękawice na dłonie, okulary na oczy. Dolewam roztwór NaOH (1,5 grama w 10 ml). Teraz zobaczysz i poczujesz co to są procesy Maillarda. Zaczyna się. Minęły 2 sekundy. W miejscu wlania zasady widać plamę. To dopiero początek. Od dodania minęły 4 sekundy. W tym momencie aromat dociera do nosa, wyraźnie czuć domowe ciasto. Po 6 sekundach od momentu wlania zasady. Zapach staje się bardziej piernikowy, może chlebowy. Po rozmieszaniu kolor stał się delikatnie rozjaśnił. Od teraz procesy Maillarda będą zachodziły o wiele wolniej. Wraz z gotowaniem karmelizacja będzie coraz mocniejsza. Gotowałem kilka minut i podniosłem temperaturę do 150°C. Kolor był dla mnie jeszcze za jasny i aromat za mało chlebowy, więc dodałem kolejną probówkę tym razem z 1 gramem rozpuszczonego NaOH. Nie było już tak spektakularnego ciemnienia ale osiągnąłem to co mniej więcej chciałem. Podsumowując łącznie dodałem 2,5 g NaOH w dwóch partiach. Aromat przypieczonej skórki od chleba. Gotowałem jeszcze kilka minut i uznałem, że to już koniec kandyzacji. Po przelaniu do formy silikonowej. Na górze jest mnóstwo bąbelków powietrza. Cukier przelałem zbyt szybko. Jeżeli przed przelaniem poczekasz kilka minut będzie zdecydowanie mniej piany. Pianę podobno można rozbić palnikiem kuchennym, o ile taki posiadasz. Nie przejmuje się pianą, bo cukier i tak będę przerabiał na syrop. Kolor wręcz wygląda na czarny ale w rzeczywistości jest jaśniejszy. Będzie to widać na następnym zdjęciu. Garnek prawdę Ci powie, taki jest faktyczny kolor. Bardzo głęboki bursztyn z refleksami czerwieni. Gorąca woda lub zmywarka ustawiona na program o wysokiej temperaturze bez problemu sobie poradzi. A tak wygląda gotowy cukier, pachnie suszonymi owocami i przypaloną skórką od chleba. Tym samym zapachem wypełniony jest pokój w którym cukier kandyzowany stygł przez noc. Zdjęcie robiłem z włączonym flashem, widać jak światło załamało się w bąbelkach powietrza uwięzionego w cukrze. Zastygł bardzo klarownie. Jeżeli znalazłeś błędy, to proszę poinformuj mnie o tym. Najlepiej wiadomość prywatna, poprawię i oznaczę edycję. Chyba, że błąd wymaga dyskusji, to nie wahaj się o tym napisać. Mam nadzieję, że powyższy artykuł będzie Ci przydatny. Dziękuje za poświęcony czas. Jak zdecydujesz się na kandyzację, to proszę wklej zdjęcie gotowego produktu w komentarzu. Może zachęcisz innych piwowarów. --- Z perspektywy czasu, kilka uwag: Podgrzewaj bardzo powoli, zwłaszcza na początku i mieszaj. Mieszanie przyśpiesza rozpuszczanie. Cukier musi rozpuścić się w małej ilości wody. Zatem bardzo mały gaz i mieszaj do momentu uzyskania przezroczystej cieczy. Inaczej sporo wody odparuje, będzie jej zbyt mało i siłą rzeczy się skrystalizuje. Początek krystalizacji będziesz widział po tworzeniu się skorupy an górze. Wtedy trzeba to rozmieszać i dodać łyżeczkę, dwie wody. Czyszczenie brzegów garnka jest ważne. Cukier w miarę inwersji będzie tworzył na brzegu coś w rodzaju lukrowej powłoki. Najważniejsze jest aby pozbywać się z brzegów widocznych kryształków. Trzeba te brzegi skrobać. Po osiągnięciu 150°C wody w cukrze jest bardzo mało. Jeżeli temperatura Ci ucieknie, to odparuje jej resztka i znowu zacznie się krystalizacja. Zatem jak osiągnąłeś efekt to zdejmij z palnika. Jest to reakcja nieliniowa. Jeżeli chcesz zrobić ciemny cukier to śmiał dodaj całą zasadę na początku. Jeżeli natomiast celujesz w cukier jasny lub bursztynowy to wkraplaj zasadę. Każdorazowo po kilku kroplach odczekaj kilkanaście sekund. Na początku nie widać efektu wizualnego, ale już czuć zmianę zapachu. Potem w miarę wkraplania cukier szybko zmienia kolor. Kilka/kilkanaście kropli za dużo i kolor Ci ucieknie. Do celów piwowarskich cukier w postaci zastygniętej jest słaby. Bo potem trzeba i tak to łamać/podgrzewać rozpuszczać i studzić. Ostatnio robię tylko syrop w międzyczasie warzenia. Jest tak gęsty, że i tak żadna bakteria go nie ruszy. Stoi i czeka pod przykryciem kilka godzin. Do kilograma cukru już po osiągnięciu 150 stopni dolewam około 400 ml (syczy i pryska) wody destylowanej. Temperatura szybko spada i czasem się robią kryształki. One się z czasem rozpuszczą na małym ogniu. Dolewanie kranówki to zły pomysł, tych kryształków się robi o wiele więcej. Kilogram cukru i 400 ml wody daje Ci litr syropu o ekstrakcie około 72°P. Pamiętaj, mimo tego że syrop wygląda na ciemny w garnku, to będzie on rozcieńczał docelowe 20-30 razy większą objętość jak sam zajmuje. Jeżeli nie jest bardzo ciemny to też nie będzie miał bardzo dużego wpływu na kolor.
    1 point
  46. Przemolca

    Piparillo

    From the album: Etykiety HopoSapiens

    1 point
  47. vettis

    Aromat gumy balonowej

    Drożdże do weizena i zbyt wysoka temp. fermentacji. Powyżej 22-26°C (zależnie od szczepu)
    1 point
  48. Mariusz_CH

    Skład wody a goryczka

    Kamil, na początek: później; GBA-water-primer.pdf a na koniec dużo praktyki, bo w praktyce pewne rzeczy lekko inaczej się mają. Do tego; http://www.brewersfr...tor/?id=FLB7CXB http://www.franklinb.../tools/rac.html W przypadku korzystania z samej wody RO jest dużo prościej. Tylko kalkulator jest potrzebny, trochę soli i wiedza jaki woda ma mieć profil. Budujemy jej profil od zera. Dochodzi do tego jeszcze np. brak konieczności obniżania pH wody do wysładzania. Polecam RO. W domu się przydaje bardzo, nie tylko do piwowarstwa.
    1 point
  49. Makaron

    Malinowe

    Ale w twojej propozycji receptury brakuje malin A tak poważnie jak chcesz użyć syropu malinowego, to prawdę mówiąc lepiej uwarzyć jasne neutralne piwo, do którego przed podaniem lepiej jest dodać syropu.
    1 point
  50. Kupujesz otwory?
    1 point
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.