Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 20.05.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 25 punktów
    Cześć, dzisiejszy eksperyment wyszedł dość spontanicznie. W zasadzie chciałem sprawdzić kondycję szczepu WLP090, który odżywiłem i przeniosłem pod sól fizjologiczną około 8 miesięcy temu. Dodatkowo skończył mi się środek dezynfekujący oparty o alkohol, zatem używałem StarSanu. To w sumie czemu by nie sprawdzić jak StarSan skutecznie sobie radzi z ubijaniem drożdży. StarSan rozrabiałem w baniaku 4 litrowym, woda demineralizowana ze sklepu budowlanego. Użyłem do tego celu jak zawsze około 9 mililitrów. Zatem na litr wody demineralizowanej około 2,2 - 2,3 ml StarSanu. Pamiętam, że rozrabiałem go około miesiąca temu, bo mi się skończył w trakcie warzenia. Sprawdziłem paskiem o szerokim zakresie, wyszło że jeszcze ma pH grubo poniżej 3. Nie jest też jeszcze mętny. Jak już wspomniałem, gwiazdą dzisiejszego występu jest szczep WLP090 San Diego Super. Super czysty profil. Bardzo szybko pracuje (trzeba pilnować mocno temperatury przez pierwsze 3-4 dni). Całkiem fajnie flokuluje i piwo wychodzi bardzo klarowne. Szczep polecił mi blisko dwa lata temu @Undeath, dzięki!, szczep jest rewelacyjny. StarSan trzymam w butelce z atomizerem Jak możecie wydać około 15 zł, to polecam ten rodzaj butelek. Mają fajny patent z tłoczkiem. Bo rozpylają zarówno przy wciskaniu jak i puszczeniu dźwigni. Dodatkowo rozpylacz robi bardzo drobniutką mgiełkę. Reszta gratów: Szkiełka podstawowe i nakrywkowe (z odzysku, musisałem myć w izopropanolu i wodzie destylowanej, bo nowe mi jeszcze nie doszły). Do transferów strzykawki i igły. Do rozcieńczania sól fizjologiczna i puste fiolki 15 ml typu falcon. Błękit metylowy jako barwnik. Jak się używa barwnika to obowiązkowo rękawiczki. Jeszcze jedno, aby przeprosić za jakość zdjęć to winne są temu szkiełka nakrywkowe, które odzyskiwałem i czyściłem. Ale niestety nawet IPA nie dała rady. Najpierw jak wygląda szczep po 8 miesiącach w pudełku styropianowym z wkładami chłodzącymi i to na samym dole lodówki, bo tam mam najzimniej i najbardziej stabilną temperaturę. Te plamy rozmytego brudu i pyłki to właśnie te nieszczęsne szkiełko. Martwe drożdże to te mocno niebieskie, można je policzyć na palcach obu dłoni. Jest nawet lepiej jak po rehydracji sucharów. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Tyle miesięcy a drożdże nadal mają się świetnie. Ale i tak wolę mrozić, bo o wiele mniej miejsca krioprobówki zajmują. Wlałem 1 mililitr drożdży do pustej fiolki. I dolałem 9 ml StarSanu. Środek dezynfekujący się nieco rozcieńczył, ale nadal powinien mieć swoją moc. Odczekałem 5 minut, w międzyczasie myłem szkiełko. Wrzuciłem na preparat i oto wynik: Latałem mikroskopem po całym preparacie. Nie znalazłem żadnej żywej komórki (mogłem oczywiście przeoczyć). Nie wiem jak was, ale ten środek bardzo mnie przekonuje. W przeliczeniu na litr środka gotowego do użycia jest bardzo tani i skuteczny. Oczywiście eksperyment powtórzę jeszcze dla drożdży Dekkera (Brettów). Jednakże obstawiam ten sam rezultat. Chcę jeszcze powiedzieć, że StarSan w składzie oprócz kwasu fosforowego zawiera również alkohol izopropylowy (IPA), który jest świetnym rozpuszczalnikiem i kwas dodecylobenzenosulfonowy. Sam kwas fosforowy na mój stan wiedzy mógłby okazać się zbyt słabym środkiem, aby w małym stężeniu zabić drożdże. Przecież drożdże płuka się w kwaśnym środowisku, nawet w okolicach pH ~2 przez kilka minut. Ale producent wiedział co robi dodając do StarSanu rozpuszczalnik i anionowy środek powierzchniowo czynny. Zatem wygląda na to, że działa jak sobie tego życzymy I na koniec. Więcej o tym środku, jak go stosować, w jakich proporcjach, czemu tak fajnie działa z NaOH, jak bezpiecznie stosować NaOH, to wszystko możesz przeczytać tutaj: Jeżeli masz jakiś pomysł na eksperyment z wykorzystaniem mikroskopu to proszę napisz. Jak będę umiał to pomogę
  2. 24 punktów
    Słowem wstępu. Miałem dzisiaj wolny wieczór i postanowiłem poświęcić go na przypomnienie obsługi mikroskopu, by nie świecić oczami podczas Festiwalu Piwowarów Domowych. Na forum w przeciągu tygodnia padło dwukrotnie pytanie odnośnie rehydracji drożdży i temperatury w jakiej proces powinien się odbywać. Postanowiłem użyć moją awaryjną paczkę suchych drożdży s04 i to sprawdzić. Termin mają do września 2018. Czasu miałem mało więc eksperyment musiał być relatywnie krótki. Zaplanowałem to tak. Zrobię rehydrację w dwóch temperaturach ~41°C oraz ~25°C. Wybarwię preparaty błękitem metylowym i zrobię zdjęcia. Wnoski każdy wyciągnie sobie sam Instrukcję rehydracji wziąłem z książki Yeast : The Practical Guide to Beer Fermentation. W skrócie wygląda tak: 1. Ogrzej drożdże do temperatury pokojowej. 2. W zdezynfekowanym pojemniku przygotuj sterylną wodę o temperaturze 41°C. Odmierz 10 razy więcejwody jak drożdży. Około 10 ml wody na gram drożdży (zrobiłem odstępstwo, użyłem 10 ml na 0,5 grama). 3. Rozsyp drożdze na powierzchni wody unikając grudek. Pozwól tak im spędzić 15 minut. 4. Kiedy już wchłoną wodę, delikatnie zamieszaj i zostaw je jeszcze na 5 minut. 5. Powoli i delikatnie wyrównaj temperaturę drożdży z brzeczką, nie powinna być większa jak 8°C. 6. Zaszczep brzeczkę, najlepiej tak szybko jak możesz. Dwa ostatnie kroki mnie nie interesują. Do eksperymentu użyłem drożdży s04. Leżały blisko rok w lodówce. Drożdże suche prawidłowo przechowywane wg podręcznikow powinny tracić około 4% żywotności na rok. Większość sprzętu, który był w użyciu jest na poniższym zdjęciu. Eksperymentu nie robiłem w warunkach aseptycznych, bo nie zamierzałem ponownie używać drożdży. Książka na którą się powołałem. Słoik w salaterce. W słoiku będę uwadniał 0,5 grama drożdży w 10 ml przegotowanej wody z kranu. Kąpiel wodna zwiększa bezwładność i temperatura tak szybko nie spada. Oczywiście temperatury kąpieli i wody w słoku były wyrównane i kolejno wynosiły 41°C oraz 25°C. Kartka i ołówek by notować. Błękit metylowy. Jest to barwnik. Wnika w martwe drożdże. Zdrowe i żywe drożdże nie wpuszczą go przez membranę. Zatem martwe będą niebieskie a żywe będą miały tylko niebieską otoczkę. Pirometr, do mierzenia temperatury. Ma wystarczającą dokładność. Mikroskop, pracowałem na powiększeniu 400x. Szkiełka podstawowe i nakrywkowe. Przez okular zrobię zdjęcie. Potem będziecie sobie mogli policzyć stosunek martwych do żywych. Ilość drożdży tutaj jest drugoplanowa, bo proporcja powinna być zachowana. Igły i strzykawki do transferów. Probówki falcon, służyły mi do rozcieńczania. W jednym mililitrze pobranych drożdży było ich zbyt wiele, dlatego próbkę trzeba rozcieńczyć. Czas na eksperyment: W słoiku ciepła woda o temperaturze ~41°C, probówki do rozcieńczania również trzymałem w kąpieli, aby ochładzały się równo. Zaszczepiłem 0,5 grama drożdży i odczekałem 15 minut. Następnie wymieszałem delikatnie i odczekałem kolejne 5 minut. Zamieszałem ponownie i strzykawką przeniosłem 1 ml do rozcieńczenia. Rozcieńczenie około 20 razy (dobrałem je empirycznie jeszcze przed eksperymentem). Z rozcieńczonej próbki pobrałem 1 ml i dopełniłem 1 ml barwnika (0,1% błękit metylowy). Łącznie rozcieńczenie około 40 razy. Zrobiłem z próbki preparat. A oto wynik: Mocno niebieskie kropki są to martwe drożdże. Pozostałe żywe i gotowe do działania. Przy moim kulawym liczeniu wyszło około 90% żywych komórek. Poniżej zdjęcie powtórzonego eksperymentu, tym razem w temperaturze 25°C. I tutaj miałem problemy z przygotowaniem ładnego preparatu. Dwukrotnie powtarzałem eksperyment dla 25°C i dwukrotnie drożdże odmówiły współpracy. Zbijały się w mocne gromadki. Zdjęcie nie jest już takie ładne jak wyżej. Jednak to co mogę powiedzieć to zdecydowanie więcej widziałem martwych przy rehydracji w temperaturze 25°C. Może nie było to 50% jak straszą w podręczniku ale przynajmniej dwukrotnie więcej martwych jak przy rehydracji w temperaturze 41°C. Oczywiście powyższy eksperyment nie powinien być traktowany jako wyrocznia. Zrobiłem go bardzo szybko i bez żadnej metodologii. Jak będę miał więcej czasu to go powtórzę, tym razem z jakimś antyzbrylaczem. Jeżeli będziecie chcieli możemy spróbować go powtórzyć na FPD. Jako dygresja, jeden z forumowiczów napisał, że chce sprawdzić czy StarSan zabija Bretty. Ja biorę StarSan a on trochę zbreconej gęstwy. Zobaczymy co się stanie. Jak wybierasz się na festiwal o zapraszam do mojego mini laboratorium. Będziesz mógł zabrać ze sobą próbkę bardzo fajnych drożdży.
  3. 14 punktów
    Cześć. Wiesz, że wkręciłeś się w hobby jeżeli aptekarka wita Cię słowami 'Dzień dobry, to co zwykle?'. W zasadzie to co zwykle ale w większej ilości. Sterylne strzykawki, igły oraz sól fizjologiczna. Dodatkowo maseczki, rękawiczki nitrylowe. Kurier również przywiózł dziś butelki autoklawowalne z septą. Czekam jeszcze na probówki sterylne. Powinny być najpóźniej w przyszłym tygodniu. Po co to wszystko mówię? ponieważ, po szybkiej wymianie maili z @Mateusz Puślecki okazało się, że organizatorzy Festiwalu Piwowarów Domowych są zainteresowani małym laboratorium/warsztatami. Temat warsztatów to oczywiście drożdże piwowarskie. A mówiąc bardziej szczegółowo przechowywanie i propagacja drożdży w domowych warunkach. Zatem jeżeli myślisz o własnym banku drożdży, albo nie wiesz co to jest i chciałbyś się dowiedzieć. Może chcesz zacząć używać drożdży płynnych? W takim przypadku nie pozostaje mi powiedzieć nic innego jak serdecznie zapraszam. W dniu festiwalu czyli 16 czerwca 2018, będę miał przyjemność pokazać Wam jak w domowych warunkach prowadzić własny bank drożdży. Hasło jakie wymyśliłem to 'Zaszczep (w) sobie bakcyla', nie jest przypadkowe, bo zainteresowani piwowarzy będą mogli własnoręcznie przygotować sterylną próbkę z drożdżami i oczywiście ją zabrać. Właśnie do tego będą służyły przedmioty z powyższego zdjęcia. Powiem Wam również jak przygotować stopniowy starter, aby z tej malutkiej 5 ml próbki, namnożyć drożdże do ilości tak dużej, by zaszczepić standardową warkę. Myślę, że w Twojej próbce będzie to szczep, który kocha lato i fermentację w tropikalnych warunkach. Jak interesujesz się tym, a może jeszcze nie wiesz, jak wygląda świat poniżej 10 mikrometrów to będziesz mógł zerknąć przez mikroskop. Wezmę też kilka szkiełek, jak będziesz miał kroplę piwa to sprawdzisz co w nim zażywa aktualnie kąpieli. Zaprezentuję też prymitywny sprzęt używany w domowych warunkach, do czego służy jak go używać oraz jak sterylizować. Omówię metody: soli fizjologicznej, mrożenia, propagacji i agarowe. Warsztaty jak to warsztaty, będą wymagały manualnej pracy. Myślę, że uda nam się wykonać kilka lampek spirytusowych (do czego służą, też powiem) czy też zrobić kilka ez do metod agarowych. Masz jakieś pomysły? albo chciałby coś sprawdzić, daj mi znać. Jeżeli będzie to możliwe to sprawdzimy. Jeszcze raz serdecznie zapraszam.
  4. 11 punktów
    Cześć Jakiś czas temu wpadł w moje ręce używany dystrybutor wody. Taki jaki można spotkać w biurach czy też miejscach użyteczności publicznej. Prezentuje się tak: Na drugim zdjęciu widać zamontowany agregat. Nie jest to urządzenie zbyt ciche nie jest też energooszczędne (klasa N). Klasa wynika ze sposobu chłodzenia. Mocny sprzęt chłodzi kilku litrowy kielich z wodą. Zaizolowane jest to cienkim styropianem. Pomyślałem, że muszę to przerobić na komorę fermentacyjną (skąd była inspiracja, to na dole wpisu). Po zdjęciu obudowy w górnej części widać kielich/michę z wodą. Dookoła tej michy nawinięta jest rurka miedziana. Jest to parownik układu chłodniczego. To on odbiera energię/ciepło. Ten brązowy dzbanek na dole to grzałka i pojemnik na ciepłą wodę. Grzałka jest przepalona, ale nie mam zamiaru jej używać. Zdemontowałem wszystko oprócz układu chłodniczego, delikatnie przegiąłem parownik na bok. Chciałem aby urządzenie było kompaktowe i cały układ chłodzenia był zamontowany w podstawie komory fermentacyjnej. Jeszcze nie widziałem jak bardzo źle zrobiłem. Czas na test, jest całkiem fajnie. Po kilku minutach temperatura osiągnęła -20°C. Będę chciał tam zamontować wiatrak, aby wymusić obieg powietrza. Naszkicowałem wygląd komory (będzie stała w kącie i mam tam bardzo ograniczoną ilość miejsca: 48 cm x 60 cm x 80 cm). Nie udało mi się kupić lodówki w takim wymiarze, która by zmieściła wiadro. Stąd pomysł zrobienie własnej komory. Jako pierwszy krok podstawa. Będzie podobnie jak w szawkach kuchennych schowana na 4-5 cm. Fajna rzecz użytkowa, można podejść bliżej. Ma to znaczenie jak podnosi się pełen fermentor, bo planuję zwykłą nakładaną klapę. Sterownik STC-1000 będzie sercem lodówki. Chciałem go mieć zamontowanego w podstawie. Po to by wszystkie elementy były blisko siebie i w łatwy sposób można było zdemontować w razie naprawy. Sprawne i doświadczone oko już pewnie zauważyło, że zrobiłem kolejny błąd. Powinienem zamontować go niżej, bo na podstawie będzie skrzynia i przez to będzie utrudniony dostęp do przycisków. Ale już po ptakach. Jako, że używam tylko narzędzi ręcznych, to nierówne cięcia maskuję listwami aluminiowymi. Czas na pierwsze testy i podłączenie. Przeżyłem pierwsze chwile grozy, bo po podłączeniu elektryki agregat się nie włączał. O dziwo grzanie tak. Winny był sterownik. Miał zepsuty przekaźnik. Na szczęście mam dwa na stanie, więc wielkiej biedy nie było. Zepsuty przekaźnik też już wymieniłem. Czas na cięcie styropianu. Chciałem to zrobić ostrym nożem introligatorskim. Ani to było równo ani czysto. Po pierwszym cięciu drobiny styropianu były wszędzie. Mocno to diablestwo naelektryzowane. Koty w styropianie, ściany w styropianie ogólnie styropianowy armagedon. Trzeba było zapytać wujka Google jak podejść do sprawy. Rozwiązanie wygląda tak jak na poniższym zdjęciu W sklepie budowlanym kupiłem skleję (mają takie fajne skrzynie z odpadami po cięciu. W nich takie elementy są bardzo tanie) i drut oporowy, to on będzie częścią roboczą. Prąd go rozgrzeje do takiej temperatur, że styropian z łatwością się podda. Reszta to przewody i kawałek listwy aluminiowej. Źródło napięcia to zasilacz z mojego mieszadła z kadzi warzelno/zaciernej. Jest regulowany zatem nawet nie liczyłem oporów, po prostu ustawiłem najmniejsze napięcie, by uzyskać odpowiednią temperaturę. Zasilacz ma dużą obciążalność prądową i dał bez problemu radę. Trochę czasu upłynęło, zanim nauczyłem się tym ciąć i odpowiednio mocno naciągnąłem drut oporowy,. Możesz to zobaczyć na pierwszej linii cięcia. Po prostu fale Dunaju. Nie jest źle, i tak będę pianką uszczelniał. Tutaj tego nie widać, ale w parowniku jest zamontowany niskoobrotowy wentylator ze starego zasilacza. Będzie wmuszał obieg powierza. Po zabudowaniu układu chłodniczego wygląda to już całkiem fajnie. To szare to podstawa na której będzie stał fermentor. Będę go stawiał bezpośrednio na czujniku. Biały kabel to wyprowadzone napięcie do pasa grzejnego. Jest też już ramka, na której będzie się opierała skrzynia. Te dziury w podstawie to wlot i wylot powietrza. Mniejsza z tyłu to wlot, szeroka to nawiew zimnego powietrza. Jeszcze nie wiedziałem jak się bardzo myliłem :). Skrzynię zrobiłem z paneli podłogowych kupionych na promocji. Cenię miały małą, ale też były w kiepskim stanie. Koniec końców z dwóch paczek udało się coś wybrać. Ponownie, długie i nierówne ręczne cięcia maskowałem ceownikiem aluminiowym. Przytwierdzałem go na klej montażowy. Czas na styropian. Wyszło nawet równo. Małe szczeliny będę zalepiał pianką. Na plecy użyłem styroduru 3 cm. Ze względu na to, że musiałem uzyskać 38 cm, by wlazło wiadro. Styrodur o takiej grubości ma właściwości termiczne blisko dwukrotnie grubszego styropianu. Niestety też jest drogi. Jedna płyta ~0,6m2 kosztuje prawie 20 zł. Teraz wygląda to tak: Klapa jest nakładana na górę. Jest ciężka i szczelnie dociska styrodur doklejony do niej. Brakuje jeszcze listw maskujących i takich nasadek na śrubki. Ale zaczyna już to wyglądać. Jak się przyjrzysz to lustro i ściana jest jeszcze w styropianie Czas na próbę. I jęk zawodu. Po kilku minutach pracy niemiłosierne bulgotanie w układzie chłodniczym. Działa, ale jest strasznie głośno. Po rozmowie z wujkiem Google okazało się, że parownik powinien być zamontowany nad kompresorem. Na szczęście robiłem tak, że dostęp do układu chłodniczego jest prosty. Skrzynia też jest wystarczająco szeroka by przenieś parownik na bok. Trzeba było rozmontować delikatnie przegiąć rurkę miedzianą, by parownik trafił na boczną ściankę oraz jakoś to zamocować. Nie miałem większego pomysłu zatem użyłem pianki i resztki styroduru. Nawet wyszło lepiej, bo pojemnik na skraplającą się wodę mógł być większy i umieszczony centralnie pod parownikiem. Prawie koniec, brakuje jeszcze trochę listw maskujących. Jest dość kompaktowy. W zasadzie rozmiar małej lodówki, ale bez trudu mieści się tam standardowy fermentor. Z wad urządzenia to jednak dość głośna praca. Myślę, że za jakiś czas użyję zamiast układu z jakieś malutkiej chłodziarki. W końcu dystrybutory wody nie są projektowane jako urządzenia do komór fermentacyjnych. Na szczęście skrzynia jest dość szczelna i agregat włącza się rzadko. Praca jest częstsza w okresie fermentacji burzliwej, potem włącza się co 2-3 godziny na kilka minut. Układ sterowania agregatu w tym modelu ma wbudowane zabezpieczanie przed zbyt częstym włączaniem. Empirycznie wyszło mi, że jest to około 5 minut. Zatem sterownik STC-1000 przestawiłem na opóźnienie 10 minut. Histereza 0,5 stopnia. Fermentor stoi bezpośrednio na czujniku. Na chwilę obecną po jednym przefermentowanym piwie mogę powiedzieć, że działa. Robiłem też cold-crash. Temperatura piwa z 18°C do 2°C, przy temperaturze otoczenia 23°C spadała w czasie poniżej 16 godzin. Temperatura 10°C była już po 6 godzinach. Potem wiadomo idzie coraz wolniej. Jest to całkiem przyzwoity czas. Myślę, że wiatraczek, który ciągle gania powietrze wewnątrz jak tylko agregat pracuje podnosi znacznie sprawność. Na pomysł zbudowania wpadłem po tym jak zobaczyłem jak koledzy z zza wielkiej wody przerabiają lodówki na komory fermentacyjne na kilka butli (używają najczęściej fermentorów better bottle). Przykład masz tutaj. Ogólnie miałem frajdę przy budowaniu tego. Ale jak masz miejsce na lodówkę, to po prostu ją kup. To tyle, jak masz jakieś pytania, to śmiało. Pomogę jak będę znał odpowiedź.
  5. 9 punktów
    Cześć, na I Festiwalu Piwowarów Domowych dostałem kilka pytań. Te często powtarzające się lub ciekawe spisałem. Może będą ciekawe również i Tobie. 1. Ile czasu żyje komórka drożdżowa. Nie chodziło tutaj autorowi o czas przechowywania gęstwy, tylko ciekawość ile taka komórka potrafi przeżyć. Pierwsze pytanie i już ciekawie się rozpoczęło. Nie wiedziałem. Szukałem długo i nadal nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Jeżeli się mylę to proszę o sprostowanie. To co znalazłem to dla piwowara domowego jest 'nieśmiertelna'. Już tłumaczę czemu. W idealnych warunkach komórka drożdżowa ma co jeść, zapasy mikro i makro elementów. Również dostęp tlenu. W takich warunkach się mnoży. I właśnie namnażanie a w zasadzie pączkowanie ją zabija. Każda komórka wytrzyma ileś podziałów. Niektóre wytrzymuję 10 a w ekstremalnych przypadkach ponad 40. W fermentorze drożdże zabija za to alkohol. Czyli drugi czynnik to środowisko w jakim żyje. W trakcie fermentacji stężenie alkoholu rośnie. Jest on toksyczny. Spada również ilość pożywienia. Membrana komórkowa słabnie i zaczyna wpuszczać alkohol. Alkohol powoduje powolną denaturację i w efekcie śmierć. Trzeci przypadek to śmierć z głodu, skończyło się jedzenia i następują dni lub lata chude. Ten czas zależy od zgromadzonych zapasów, warunków środowiskowych i zapasów glikogenu jakie zostały zgromadzone. Jeżeli warunki temu sprzyjają i komórka ma duże zapasy to jest w stanie przetrwać długie tygodnie jak nie miesiące. Jeżeli obniży się jej temperaturę i zapewni dobre środowisko to długie miesiące a nawet lata lata. A jak zamrozi się z krioprotektorem w temperaturze -80°C stopni to czas idzie w wieki. 2. Ile jest suchych drożdży w paczce? Producenci tacy jak Fermentis w ulotkach podają najczęściej powyżej 5-6 miliardów na 1 gram. Zatem jak paczka ma 11,5 gramów. Szybka matematyka i wg producena wychodzi że minimalnie jest tam 60-66 miliardów. A realnie wg mojego hemocytometru jest ich przynajmniej 3 razy więcej. Dawno temu liczyłem i o ile wierzyć mojemu hemocytometrowi jest ich 200 mld +/- 10%. To zależy od szczepu. Zatem poprawnie uwodniona paczka drożdży jest w stanie zaszczepić te 20 litrów brzeczki o ekstrakcie 12°P. Jak dobrze natlenić to i pewnie 13°P też ogarnie. Pewnie bliżej jesieni znajdę czas to rzucę to pod mikroskop i będę liczył jeszcze raz. Tym razem nie S04, bo je strasznie ciężko rozbić, strasznie się zbijają i pomiary są obarczone dużym błędem. Jeszcze ciekawostka, firma Fermentis wprowadza albo już wprowadziła (tego nie wiem) drożdże z oznaczeniem E2U (easy to use). Które nie będą wymagały rehydracji/uwadniania. Tutaj zerknijcie w komentarze w wątku założonym przez @Wuuu 3. Napisałeś gdzieś, że zacierasz piwa niskoalkoholowe w 74 stopniach. Przecież enzym beta-amylazy jest nieczynny w takiej temperaturze. Jakim cudem się to zaciera i potem jest jakikolwiek alkohol? W podręcznikach skrobia jest przedstawiona jako coś rodzaju długich nitek raz na jakiś czas połączonych ze sobą. Najczęściej jest to drabinka G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G | | G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G | G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G-G Literki G to glukoza. Beta-amylaza potrafi odciąć tylko dwie cząsteczki glukozy, czyli maltozę. Tak w uproszczeniu. A alfa-amylaza jest przedstawiana jako coś co rozcina te pionowe kreseczki oraz ciacha długie łańcuchy G-G-G-G-G-G-G-G dość losowo. I właśnie o tą losowość chodzi. Jak zadziała odpowiednio długo to losowo będzie odcinała również maltozę, rafinozę i inne cukry. Zatem dając jej odpowiednio dużo czasu to przerobi całą skrobię. Już tylko jako ciekawostka. Czasem w książkach spotyka się się napis wiązanie 1-4 oraz wiązanie 1-6. Wiązanie 1-4 to ta pozioma kreseczka G-G, wiązanie 1-6 to ta pionowa |. Oznacza to które atomy, wodoru w cząsteczce związane są między sobą za pomocą tlenu. 4. Czy mogę mieszać ze sobą drożdże? Przytoczę jeszcze kontekst pytania. Piwowar używał gęstwy drożdżowej oraz dla pewności dosypywał jeszcze drożdży suchych. Często różnych szczepów. Cóż można czemu nie. Jednakże poleciłem kalkulatory aby wyliczyć ile tych drożdży potrzeba. W piwowarstwie blendy to normalna rzecz. Teraz są bardzo modne zwłaszcza jak dodaje się drożdże Dekkera (Bretty), najczęściej po jakimś czasie fermentacji. Ale można też mieszać profile. Ze swoim warsztatem jeszcze nie czuję się pewnie w blendach i te próby które robiłem nie do końca mnie zadowalały. Pszenica dojedzona przez saisona zdecydowanie nie trafiła w me gusta. 5. Gdzie kupujesz ten cały sprzęt. Głównie chodziło o probówki i odczynniki chemiczne jak gliceryna/agar/sól fizjologiczna. Według regulaminu forum nie mogę podawać linków. Ale widziałem, że jest taki fajny temat na forum. Ciekawe aukcje na Allegro i Aliexpress, czy jakoś tak. Jeżeli jesteś zainteresowany Agarem, to ten ze sklepu ze zdrową żywnością też się nadaje, ale po zastygnięciu najczęściej jest matowy. Kupiłem 50 gramów z aukcji od sprzedającego głównie rzeczy laboratoryjne i to jest chyba mój zapas na całe życie. Glicerynę kupuję 'czystą roślinną'. Sól fizjologiczną albo w aptece albo robię sam i sterylizuje w szybkowarze od razu w fiolkach. Wszystko opisane jest tutaj. 6. Nie było to pytanie wprost, ale przynajmniej dwukrotnie zostałem zapytany o drożdże Fermentum Mobile i co sądzę, że jest tam tylko 30 miliardów żywych komórek drożdżowych. Nie wiem skąd akurat taka liczba i skąd się to bierze, jakby co to poratujcie linkiem. Bliżej jesieni chcę zrobić rozpoczęcie sezonu od IIPA na FM54, jak kupię paczkę to przeliczę jeszcze raz. Dawniej liczyłem i tych drożdży było tam więcej. Ale też nie o tym. Proszę nie bierzcie tego za jakąś reklamę. Ale wygląda to tak z mojego punktu widzenia. FM ma szybką i krótką drogę dystrybucji. Nie sprawdzałem wszystkich szczepów. Ale te co miałem na warsztacie i akurat mi się chciało to miały prawie zawsze żywotność większą jak 90% i to nawet takie co miały bliski termin. Z paczkami Wyeast, WLP, Omega, TYB bywało różnie. W ostatnim roku mocno się poprawiło. I najczęściej ilość żywych to 75-80%. Ale bywały też takie co miały i 30%. Pamiętajcie, że te drożdże jadą do nas z bardzo daleka. Ale prawda jest taka, że to w zupełności wystarczy, aby na starterze się rozpropagowały. Zrób starter, dodaj pożywki cynkiem, wstaw na karuzelę. Po 24 godzinach będzie ich tyle na ile pozwala miejsce w kolbie, ilość cukrów i sama specyfika szczepu. Jednym słowem dużo. Jeszcze jedno. Drożdże płynne mają to do siebie, że mają silne membrany, są dobrze odżywione. Jak zaszczepisz nimi brzeczkę, nie będzie szoku temperaturowego to prawie wszystkie będą gotowe do działania. Dotleń brzeczkę porządnie a migiem zdominują środowisko. Ci z was którzy już użyli drożdży płynnych rozpropagowanych na mieszadle wiedzą że one startują już po kilku godzinach. Podobnie jest ze świeżą gęstwą. Jako rada startery warto robić w cieplejszej temperaturze i nie bać się zadawać całych. Osobiście robię startery 1,4 1-5 litra na 20 litrów brzeczki. Taką ilością nie boję się zaszczepiać nawet 15-16°P. Powyżej wyciągam kolbę 3 litrową i robię starter 2 litrowy i leję nawet do 18°P. 7. Fuzle i estry, dostałem metryczkę, że mam fuzle i estry, co to jest i skąd to się bierze? Bo do tanga trzeba dwojga. Nie ma co owijać w bawełnę. Błąd fermentacji. Ale najpierw trochę systematyki wynikającej z dyskusji z kolegą @Gawron. Dostałem od niego tą definicję. Nasza wiki jest dość niej bliska. A w książkach pojawia się zawsze jako 'fusel alcohols' (tego się będę trzymał), tłumaczone na alkohole wysoko rzędowe, wyższego rzędu, ogólnie rzędy alkanowe/alkinowe, jeszcze dochodzi szereg homologiczny. Nie ma co się straszyć. Jako fuzle traktujemy wszystkie alkohole różne od etanolu. Mały wyjątek dla metanolu, bo jest rzędem niższy i drożdże piwowarskie wytwarzają go w śladowych ilościach. Zatem fuzle to kolejno propanol, a przesuwając rząd homologiczny (izomery) mamy izopropanol, potem butanol i jego izomery np izobutanol. Pentanol ... Po prostu nie chcemy tego spożywać. Nie ładnie to pachnie i jeszcze gorzej wpływa na zdrowie. Fuzle są prekursorami estrów (warto przeczytać cały artykuł, po prostu rewelacja). Dalej nie będę się rozpisywał odnośnie chemii. A raczej wyniku. Przykładem piwa gdzie chcemy estry jest piwo pszeniczne chcemy octan izoamylu (sztandarowy przykład), który pachnie bananami. Ale w IPA raczej już nie za bardzo pożądany jest izowalerian etylu (zapach jabłek). Dodatkowo nie wszystkie alkohole fuzlowe zostaną estrami. Zatem nie ulecą w aromacie a zostaną spożyte. A skąd to się bierze, prawie zawsze ze skoku temperatury albo zbyt wysokiej temperatury fermentacji. Zwłaszcza w pierwszym okresie. Najczęściej jak drożdże ruszyły to po trzech dniach są już tam resztki cukrów. Jest taka reguła chemiczna mówiąca, że wzrost temperatury o 10 stopni przyśpiesza procesy średnio trzy razy. Mimo tego, że drożdże głównie produkują alkohol etylowy, to przyśpieszenie innych ścieżek metabolicznych, gdzie produkowane są inne alkohole wyraźnie będzie wpływało na smak, aromat zdrowie. Zatem jak nie dasz rady utrzymać temperatury odpowiedniej do szczepu, to wybierz inny szczep i inne piwo. Ot cały trik :). Latem warto spróbować kveików i saisonów belgijskich. Nie jestem chemikiem, jak coś pokręciłem to przepraszam, dajcie znać naprawię. 8. Jak robisz wodę chmielową? Podczas FPD raczyłem gości buchtami, fermentowanym ostrym sosem paprykowym i wodą chmielową, którą polewał głównie @alert (jeszcze raz dzięki). Woda wpisała się w gusta i było o nią sporo pytań. Zrobiłem o tym oddzielny wpis. Znajdziesz go poniżej. Na koniec. Jeszcze raz dziękuję za bezinteresowną pomoc przy stanowisku. Dzięki @alert, @Maciejeq, @Pan Łyżwa (kolejność alfabetyczna) Przypomniało mi się. Wiele pytań dotyczyło jak zrobić starter. Jest to opisane na naszym wiki. Jeżeli chcecie ładną instrukcję z obrazkami to macie ją tutaj. Też pytaliście o to jak zrobić mieszadło. Link jest w mojej stopce. Jeżeli zamierzacie robić tylko startery z paczek/fiolek od producenta, to polecam kupić mieszadło od kolegów z forum.
  6. 7 punktów
    Cukier kandyzowany, czyli składnik bez którego dobre piwo belgijskie nie może się obejść. Poniższe opracowanie bazuje na artykule Candy Syrup the Right way [1] oraz Making Belgian Candi Sugar [2]. Nie jest to wierne tłumaczenie, raczej streszczenie przepisu z kilkoma wyjaśnieniami. Wartości odnośnie temperatur karmelizacji brałem z Inverted sugar syroup. Przeczytanie zajmie Ci około 25 minut bo znowu się rozgadałem. Dziękuję Jarzyn_Waleczny, Maciejeq, Pan Łyżwa i Undeath (kolejność alfabetyczna) za pomoc przy pisaniu oraz recenzowanie artykułu. Zanim przejdę dalej. Na forum znajdziesz świetny post o innej metodzie wytwarzania cukru kandyzowanego. Używam tej metody do produkcji cukru do moich ciemnych piw jak FES czy RiS. Według artykułów [1] oraz [2] nie jest to do końca cukier kandyzowany, sam proces nazwany jest ‘candy-making method’, czyli metodą wytwarzania słodyczy/cukierków. Kwasek cytrynowy użyty w metodzie obniża pH przez co spowalnia procesy Maillarda, pożywka DAP jest źródłem związków amonowych co podkręca karmelizację. Zajrzyj do [1] jest tam to wyjaśnione o wiele lepiej. Osobiście zachęcam do zrobienia cukru tym sposobem, bo daje bardzo dobry i przewidywalny efekt końcowy. Piwa belgijskie warzę z udziałem cukru kandyzowanego w oparciu o metodę opisaną poniżej. Metodę przedstawił mi BretBeerman, za co serdecznie dziękuję. Na zachętę, na poniższym zdjęciu pokruszony ciemny cukier kandyzowany zrobiony wg poniższego przepisu. Zacznę od odpowiedzi na pytanie, po co robić w ogóle ten cukier? Oczywiście, aby uwarzyć aromatyczne, często mocne piwa belgijskie. Podłych cichych asasynów skrywających się pod płaszczem lekkości. Jednym słowem pysznych piw, które świetnie maskują swoją moc. Cukier kandyzowany służy do podbicia ekstraktu. Nie byle jak, bo dostarczy prawie całkowicie fermentowalny cukier. To podbije ABV i piwo nabierze wytrawnego charakteru. Alkohol ukryje się w estrach i fenolach pochodzących od drożdży. Dobrze zrobione piwo belgijskie ma ABV często powyżej 8%. Wytrawne zakończenie w smaku będzie wręcz zachęcało do kolejnego łyka. Druga rola cukru kandyzowanego to dostarczenie bodźców smakowych i wzrokowych. Za to odpowiadają właśnie reakcje Maillarda i karmelizacja. W zależności jak długo i w jakiej temperaturze będziesz gotował cukier to otrzymasz coś z przedziału od lekkich delikatnych nut owocowych poprzez toffi kończąc na gorzkiej czekoladzie ocierającej się o nuty palone. Pod tymi aromatami wysokie ABV również się będzie chowało. Samego cukru możesz użyć zarówno podczas gotowania jak i do refermentacji. Lub już po rozpoczęciu fermentacji, to opiszę później. Ubiegnę jeszcze pytanie. Po co robić to samemu skoro można kupić? Cóż, pół kilograma cukru kandyzowanego w supermarkecie kosztuje od 16 nawet do 30 zł. Do mocnego piwa będziesz potrzebował często powyżej jednego kilograma. Jeżeli jesteś w stanie poświęcić do dwóch godziny pracy i kilogram cukru białego, to odpowiedzią są pieniądze. Równie ważne jest poznanie czegoś nowego, właśnie o to chodzi w hobby. Zacznę od ostrzeżenia. Podczas gotowania cukru będziesz dolewał silną zasadę do gotującego się cukru. Cukier będzie miał temperaturę powyżej 120°C, roztwór zasady temperaturę pokojową. Jeżeli będziesz dolewał za szybko będzie pryskać. Zatem robisz to na własną odpowiedzialność. Jak już zdecydujesz się proszę obowiązkowo załóż rękawice i chroń oczy. Okulary ochronne w sklepie budowlanym kosztują kilka złotych. Autor bloga [2] zaleca ubrać rękawice kuchenne kosztem zwinności operowania. Załóż buty, bo cukier może prysnąć na stopę. Załóż długie ubranie. Chronić oczy i domowników. Czyli dzieci powinny już spać. Będziesz gotował lepką bardzo gorącą substancję. Temperaturę będziesz regulował wodą. Woda w kontakcie z gorącym cukrem będzie szybko kipiała, parowała i jak wlejesz za dużo to może pryskać. Co więcej, powtarzam się, będziesz dodawał żrący roztwór zasadowy. Nie chcesz aby Ci to prysło na odsłonięte części ciała. Zatem dodając płyn rób to bardzo powoli i małych ilościach. Stosuje się do tych zaleceń i nie przytrafiło mi się nic groźnego. Pamiętaj, że zasadę neutralizuje się kwasem po wcześniejszym przemyciu wodą. Kwasek cytrynowy, sok z cytrusów, środek dezynfekujący Star San. Wspominam o tym tak na wszelki wypadek. Czym jest cukier kandyzowany? Historycznie był to nierafinowany cukier. Podczas długiej. wielogodzinnej obróbki termicznej zachodziły reakcje Maillarda oraz karmelizacja. W wyniku tych procesów cukier ciemniał i nabierał aromatu. Proces był długi, energochłonny co przekładało się na cenę. Na szczęście nauka poczyniła postęp i dowiedziała się co nieco o reakcjach Maillarda. W warunkach domowych można je znacznie przyśpieszyć. Karmelizacja cóż, mocno zależy od temperatury, tej trzeba pilnować. Cukier kandyzowany w domowych warunkach wytwarza się w zakresie temperatur pomiędzy 120° a 150°C. Im dłużej trzymany w górnej granicy tym bardziej ciemny. Kluczem do przyśpieszenia reakcji Maillarda jest kontrola pH. Wyższe pH czyli bardziej alkaliczne środowisko faworyzuje te reakcje. W wyniku reakcji Maillarda będzie następowało brązowienie (przyciemnianie koloru) oraz powstaną związki melanoidowe. Wysoka temperatura również je przyśpiesza. Chociaż zachodzą również powoli w domowej temperaturze. Z tego korzysta nowoczesna kuchnia molekularna. Sterując temperaturą i pH jesteś w stanie zrobić różne rodzaje cukru kandyzowanego. Od jasnych owocowych, aż po czekoladowe a wręcz palone. Kolor i aromat idą w parze. Jest jeszcze jeden warunek konieczny. Aby w ogóle wystąpiły to muszą mieć dostarczone źródło aminokwasów. Tym źródłem będzie suchy ekstrakt słodowy, lub trochę brzeczki. Do podniesienia pH będziesz używał mocnej zasady, sody kaustycznej (NaOH ) inaczej wodorotlenku sodu, który ma pH 14. Możesz też użyć wodorotlenku wapnia, pH około 12. Nie będą to jakieś duże ilości. Na kilogram cukru nigdy nie przekroczyłem 3 gramów. Konkretna ilość też jest zależna od rezultatu, który chcesz osiągnąć. Jasne bardziej owocowe aromaty i smaki będą wymagały mniej zasady (zacznij od 0,5 grama). Drugi powód dla którego nie chcesz użyć dużej ilości zasady to reakcje z kwasami, które dadzą Ci w efekcie sole. Te mogą psuć smak w kierunku mineralnym. Zatem już odpowiadam pytanie ile tego dodać - tyle na ile podpowiada Ci węch i wzrok. Zacznij od małych ilości i potem koryguj. Czego będziesz potrzebował: Cukier kryształ/stołowy. Będę podawał ilości na 1 kg, nie ma sensu robić mniej. Pamiętaj nawet jak nie będziesz używał całego, to zawsze możesz go pokruszyć i przechowywać długie miesiące. Też sprawdzi się jako dodatek do kawy, herbaty czy wypieków. Robi wrażenie jak podasz gościom pokruszony cukier kandyzowany zamiast zwykłego białego. Garnka. Najlepiej ze stali nierdzewnej o grubym dnie. Łatwo po gotowaniu go doczyścić, drugą zaletą jest to że się nie przebarwia. Podobno garnki emaliowane mogą się przebarwić. Nie zweryfikowałem. Pojemność przynajmniej dwukrotnie taka jak ilość gotowanego cukru. Termometr. Używam takiego z sondą bagnetową na przewodzie. Ten z Ikea świetnie się nada. Termometr musi wytrzymać przynajmniej 180°C. Dla wygody najlepiej jakby sonda była ciągle w cukrze. Będziesz miał informację o temperaturze. Uwierz mi, że potem mierzenie będzie problematyczne. Najlepiej przymocować go do uszka garnka jakimś drutem. Jeszcze uwaga dla osób posiadających kuchenki indukcyjne. Jak sonda będzie dotykała dna garnka to odczyt będzie większy jak faktyczna temperatura cukru. Mi działa położenie sondy na drewnianą łyżkę, lub przyciśnięcie jej pokrywką garnka, tak aby nie dotykała dna. Źródła aminokwasów, używam do tego suchego ekstraktu słodowego. Na każdy kilogram cukru około 5 gramów. Autor artykułu [2] podaje we wnioskach, że łyżka stołowa na 1 kg cukru. Zważyłem (bo wiem, żę byś się o to pytał, też jestem leniwy) ile gramów suchego ekstraktu słodowego mieści się w jednej płaskiej łyżce stołowej, wyszło mi, że 5 gramów. Możesz też użyć brzeczki. Zakładając, że ma 10°P to potrzebujesz jej około 50ml. Wtedy pamiętaj aby odpowiednio mniej użyć wody. Ekstrakt jest potrzebny jako źródło aminokwasów dla reakcji Maillarda. Również będzie grał ważną rolę w inwersji cukru - obniża nieznacznie pH i przyśpieszy ten proces. Ilość ekstraktu słodowego to kolejna składowa wpływająca na gotowy produkt. Dla jasnych cukrów zacznij od 1 grama. Roztwór zasady do podnoszenia pH. Używałem w swoich nielicznych próbach od 0.5 do 3 gramów rozpuszczonego NaOH w 20 - 30 ml wody. Będzie to żrący roztwór więc uważaj. Po rozrobieniu trzymaj w bezpiecznym miejscu. Nie rób tego w szklance, bo ktoś przypadkiem może wypić. Sam używam do tego probówek typu falcon wykonanych z plastiku PE. Plastik PE według tej tabeli w temperaturze do 60°C ma zadowalającą odporność. Z praktycznego punktu widzenia 3 gramy sody kaustycznej zrobią bardzo ciemny cukier. Jak celujesz się w jasny użyj zacznij od 1 grama. Jako dygresja. O sodzie kaustycznej i zastosowaniu w piwowarstwie jako środka myjącego, możesz poczytać w świetnym artykule o myciu i dezynfekcji autorstwa Undeath. Czystość to podstawa naszego hobby. Jak nie czytałeś i/lub jeszcze nie wcisnąłeś ‘serducha’, to jeżeli mogę mieć prośbę, proszę zrób to teraz. Dla mnie jest to jeden z najbardziej wartościowych wpisów na tym forum i takie treści warto promować. Forma silikonowa do wylania cukru. Po gotowaniu cukier trzeba przelać, bo jak zastygnie w garnku to będzie trzeba znowu grzać. Używam foremki silikonowej do pieczenia chleba. Może jednorazowa aluminiowa foremka też się nada, nie sprawdzałem jak się nadaje to daj znać. Cukier kandyzowany jak zasygnie to super odchodzi od silikonu. Woda demineralizowana. 250 ml na 1 kg cukru. Jak użyłeś brzeczki zamiast suchego ekstraktu (DME) to daj jej odpowiednio mniej. Proporcje są 4:1, cztery części cukru, jedna wody. Woda demineralizowana nie jest konieczna, ale przyśpieszy trochę inwersję cukru, o tym za chwilę. Jak nie masz to możesz zagotować kranówkę. Gotuj ją przynajmniej 10 minut. Pozwól jej ostygnąć nie ruszając naczyniem i delikatnie przelej około połowy do naczynia. Ta odlana część będzie bardziej miękka od tej pozostawionej w garnku. Z drugiej strony 5 litrów wody demineralizowanej w hipermarkecie kosztuje 2-3 zł, nie wiem czy jest sens się bawić. Będziesz potrzebował raptem 250 ml na 1 kg cukru. Jeszcze słowo wyjaśnienia. Nasza woda w kranach najczęściej jest alkaiczna i ma dość mocne właściwości buforujące. Miękka woda ma mało soli, mały bufor. Zatem będzie bardzo szybko reagowała zmieniając pH zarówno po dodaniu ekstraktu słodowego jak i sody kaustycznej. Jak dodasz kranówkę to też wyjdzie, po prostu poczekaj na inwersję na pewności 30 minut zamiast 20. Łyżka/szpatułka drewniana do mieszania i jak masz to szpatułka silikonowa. Szpatułka nie jest konieczna ale ułatwia zeskrobywanie kryształków cukru ze ścianek. Drewnianą łyżka też sobie z tym poradzi. Poniżej przeklejona tabela pokazująca jak zmienia się punkt wrzenia gotującego syropu cukrowego w zależności od ilości pozostałej wody. Tabelę pobrałem z Wikipedi z artykułu o inwertowanym cukrze. Zmiana punktu wrzenia syropu cukrowego Cukier (%) Woda (%) Punkt wrzenia (°C) 30 70 100 40 60 101 50 50 102 60 40 103 70 30 106 80 20 112 90 10 123 95 5 140 97 3 151 98.2 1.8 160 99.5 0.5 166 99.6 0.4 171 Tablę przedstawiam po to by uzmysłowić jaki wpływ na temperaturę będzie miała niewielka ilość dodanej wody. Wodę będziesz dolewał w celu kontroli temperatury. Zauważ jak szybko przesuwa się punkt temperatury wrzenia gdy w syropie pozostaje 10% i mniej wody. Łyżka stołowa wody zmieni proporcje o okolo 0,5% - co spowoduje spadek punktu wrzenia o kilka stopni. Będzie kipieć i pienić. Zatem wodę wlewaj w niewielkich ilościach i powoli. Proponuję używać małej łyżeczki. Wlej łyżeczkę wody, wymieszaj i zmierz temperaturę. Jak za mało to dolej następną. Pamiętaj też, że taki sam wpływ na obniżenie temperatury będzie miała dolewana zasada. Zakresy temperatur mają ogromy wpływ na karmelizację. Dodawana zasada na prędkość reakcji Maillarda. Trochę za dużo i kolor szybko zmienia się na ciemniejszy. Ze skromnego doświadczenia powiem Ci, że jak wody będzie mało kontrola temperatury jest wyzwaniem. Po takim wywodzie przyszedł czas na przepis. Wzięty z wniosku z artykułu [2]. Jest prosty. Pozwoliłem sobie dodać kilka informacji. Krok pierwszy - inwersja cukru. Cukier biały jest w postaci sacharozy. Aby zaszły reakcje Maillarda potrzeba cukrów prostych. Dlatego sacharozę trzeba najpierw inwertować. W efekcie w garnku pojawi się glukoza i fruktoza. Inwertowanie zachodzi szybko w wyższej temperaturze i niskim pH. Co się kłóci z reakcjami Maillarda. Dlatego inwersja w naszym przypadku będzie przebiegała nieco wolniej, bo nie będziesz obniżał pH. Wystarczy to co jest w ekstrakcie słodowym. Do garnka wsyp cukier i dolej 250 ml destylowanej lub miękkiej wody. Dodaj też ekstrakt słodowy. Podgrzej całość do 125-135°C i przetrzymuj w tej temperaturze 20 - 30 minut. Po tym czasie cukier jest już zinwertowany. Ekstraktu możesz dać mniej jak chcesz zrobić jaśniejszy cukier. Większa ilość ekstraktu będzie skutkowała mocnym pienieniem na początku. Pienienie ustępuje po kilku minutach. Zeskrobuj ze ścianek nierozpuszczony cukier, będzie widoczny w postaci kryształków. W ten sposób pozbywasz się ognisk krystalizacji i po zastygnięciu cukier będzie krystaliczny a nie matowy. Jak zastygnie CI matowy, nie martw się nie ma to wpływu na smak i aromat. Dodaj powoli i stopniowo zasadę. Tutaj wszystko zależy od Ciebie. Sam na starcie dodaję połowę zmierzonej ilości i potem zaczynam dodawać w małych ilościach w celu korekcji. Podnieś temperaturę do 135-145°C. Im wyższa tym więcej karmelizacji. Przetrzymuj do zakładanego koloru/aromatu. Kolor po dodaniu zasady zmieni się błyskawicznie, będzie to kilka sekund. Potem ciemnienie będzie następowało o wiele wolniej. Jeżeli uważasz, że nie odpowiada Ci aromat/kolor to koryguj zasadą i/lub temperaturą/czasem. Działa reguła: mniej zasady bardziej owocowe aromaty. Wraz ze zwiększaniem zasady pojawiają się owoce suszone, toffi, czekolada, kawa. Gotuj i czekaj na efekt, który Ci odpowiada. Jak już osiągnąłeś zamierzony efekt to trzeba zrobić tzw. ‘hard-break’ czyli podnieść temperaturę do 150°C. Odparuje większość wody i po zastygnięciu będziesz miał twardą taflę a nie gęstą/gumowatą ciecz. Jak chcesz mieć mocniej palony charakter to gotuj w tej temperaturze przez jakiś czas. Ale ostrzegam, tutaj kontrolowanie temperatury jest bardzo trudne. Szybko ucieka i zaczyna się przypalać. Przelej jeszcze gorący cukier do foremek. Pamiętaj, aby forma była odizolowana od blatu, bo cukier będzie miał ponad 150°C. Czekasz, aż zastygnie (im cieńsza warstwa tym będzie szybciej). Potem możesz pokruszyć, posypać cukrem pudrem, nie będzie się kleił. Możesz trzymać w suchym miejscu kilka miesięcy. Ciężko jest ocenić kolor i smak cukru w garnku. Dlatego autorzy zalecają aby przygotować szklankę z wodą i co jakiś czas brać próbkę. Próbkę za pomocą łyżeczki upuszczasz do zimnej wody. Szybko zastygnie i można ocenić kolor, smak i aromat. Przyjemne z pożytecznym. W praktyce wygląda to tak, że po dodaniu zasady kolor i aromat szybko się zmieni i ustabilizuje. Czas i temperatura zaczną wydobywać aromaty karmelowe. Zatem do jasnych/bursztynowych cukrów używaj małej ilości zasady. Przy dodawaniu zasady zobaczysz niemal natychmiastową reakcję. Kolor w miejscu wlania momentalnie zacznie ciemnieć i chwilę później poczujesz nowy aromat. Po rozmieszaniu nie będzie już taki ciemny. Pamiętaj też, że kolor który widzisz w garnku jest nieco ciemniejszy jak pobranej próbki. Zachęcam do przeczytania artykułów [1] oraz [2] w celu przeglądnięcia zdjęć. Zobaczysz jak czas oraz ilość dodawanej zasady wpływa na budowanie koloru. Przy kandyzacji tą metodą kręcisz kilkoma gałkami: ekstraktem, zasadą, temperaturą, czasem. Robiłem taki cukier tylko 4 razy. Nie ukrywam nie wszystko zawsze wyszło jak należy. Ale za każdym razem cukier był smaczny i aromatyczny. Za pierwszym razem wyszedł mi matowy przez niedokładne czyszczenie brzegów garnka. Za drugim razem był za ciemny i ponownie matowy. Za trzecim razem za jasny. Do czterech razy sztuka i się udało jak trzeba. Piąty raz będę robił go dzisiaj wieczorem, zrobię wtedy też kilka zdjęć. Opowiem jeszcze jak takiego cukru używam w swoich piwach. Do mocnych piw trzeba go często powyżej jednego kilograma. Kilogram cukru rozpuszczonego w 20 litrach to ponad 3,7°P. Dodatkowo taka ilość cukru niemal całkowicie jadalnego przez drożdże może je rozleniwić. W skrajnym przypadku doprowadzając do efektu Crabtree. Zatem cukier kandyzowany dodaję po 12-16 godzinach od zadania drożdży. Jak go wrzucisz w postaci stałej to nie ma szans aby się cały rozpuścił. Opadnie na dno i z czasem zrobi gęste piekło drożdżom na dole fermentora. Cukier kandyzowany jest najwygodniejszy w postaci syropu. Fajnie by było znać parametry tego syropu, aby wiedzieć jaki ostatecznie masz ekstrakt. Dochodzi drugi problem. Po 12 godzinach fermentacja się już zaczęła, pomiar ekstraktu będzie obarczony sporym błędem. Jak teraz dolejesz syrop kandyzowany to już w ogóle nie wiadomo. Ano wiadomo. Cały trik polega na tym, że liczysz a nie mierzysz. Najpierw syrop kandyzowany. Kilogram suchego cukru to objętość około 0.62 litra. Czyli jak rozpuścisz go w 20 litrach fermentującego piwa to będziesz miał 20,6 litra. Dla obliczeń, aby było łatwiej zrozumieć będę używał 1 kilograma. Zatem do kilograma cukru kandyzowanego dolewasz 380 - 400 ml wody. To Ci da dokładnie 1 litr syropu. Podgrzewasz i czekasz aż cukier się rozpuści. Po rozpuszczeniu masz 1 litr syropu o ekstrakcie około 62°P. Gorący syrop przelewasz do zdezynfekowania słoika. Nie może być za gorący bo słoik pęknie. Przez 12-16 godzin zdąży ostygnąć i będzie miał na tyle rzadką konsystencję że łatwo będzie go przelać do już fermentującego piwa.Tak grzebię się w wiadrze z fermentującym piwem, co więcej w trakcie wlewania cukru wlaniu używam blendera z trzepaczką (zdezynfekowaną) aby go rozprowadzać i dodatkowo dotleniać brzeczkę. W początkowej fazie fermentacji natlenienie mocnego piwa jest wręcz wskazane. Tlen jest potrzebny drożdżom do namnażania co w efekcie daje szybka dominację w środowisku. Podsumowując, ekstrakt podbity, tlen dostarczony. Można zacząć liczyć. Pozostała matematyka. Jak wyliczyć ekstrakt po dodaniu takiego syropu. Załóżmy masz brzeczkę 21 litrów o ekstrakcie 18°P. Dolałeś 1 litrt syropu kandyzowanego o ekstrakcie 62°P. W efekcie otrzymałeś 22 litry o nieznanym ekstrakcie. Zwykła proporcja 21 l * 18°P + 1 l * 62°P = 22 l * X Zatem X = (387 + 62 ) / 22 =~ 20°P Mała uwaga. Jeżeli drożdże ruszyły wyjątkowo szybko (widzę początek piany, pierwsze bąbelki), to nie czekam 12 godzin, tylko dodaję cukier szybciej. Dodanie cukru po czasie ma też jeszcze jedną zaletę. Drożdże zaczynają fermentować słabsze piwo, nie mają takiego stresu. Minus to jednak grzebanie w wiadrze, ryzyko infekcji. Ale przy mocnych piwach jak drożdże szybko wystartują i wytworzą odpowiednie ABV to infekcją bym się nie martwił. Poniżej mała fotorelacja z kandyzacji Chcę uwarzyć w najbliższym czasie Belgian Dark Strong Ale, potrzebuję cukru kandyzowanego o tostowym i może chlebowym aromacie. Kolor ciemny bo do ciemnego piwa. Bazując na poprzednich doświadczeniach użyję 2,5 g NaOH. Jak ostatnio użyłem 3 gramów to miałem aromat bardziej kawowy/czekoladowy. Zmniejszam też ilość ekstraktu słodowego, liczę, że będzie nieco mniej reakcji Maillarda i aromat mi nie pójdzie w mocno ‘ciemną’ stronę. Poniżej obrazkowe przedstawienie sprzętu i składników użytego do kandyzacji. Termometr z sondą. Garnek o pojemności 2,5 l, w garnku jest już 250ml wody demineralizowanej. Do dzbanka wsypałem kilogram cukru, na górze widać lekko brązową plamę jest to 4 gramy suchego ekstraktu słodowego. Łyżka drewniana do mieszania i silikonowa szpatułka do zdzierania kryształków cukru ze ścianek garnka. Nie mówiłem jeszcze o tym ale podczas kandyzacji nie trzeba mieszać. Mieszasz tylko na początku zanim cukier się nie rozpuści oraz jak już wlejesz zasadę aby ją równo rozprowadzić. Jak kontrolujesz temperaturę to nic się nie przypali. W zlewce stoją dwie probówki z NaOH. W jednej 1,5 grama a w drugiej 1 gram. Obie probówki zalane około 10 ml wody demineralizowanej. Po prawej rękawice kuchenne. Rękawice kuchenne dają -10 do zwinności ale za to +20 do ochrony. Okulary ochronne -10 do widoczności, ale wolę dmuchać na zimne. Używam ich tylko jak dodaję zasadę. . Do 250 ml wody wsypałem cukier oraz suchy ekstrakt słodowy. Ekstrakt jest widoczny jako brązowa plama. Pod wpływem temperatury wszystko ładnie się rozpuści. Jak cukier osiągnie temperaturę wrzenia to za sprawą ekstraktu będzie pienił kilka minut. Piana porwie ze sobą jeszcze nie rozpuszczony cukier który osadzi się na ściankach. Trzeba będzie te kryształki zeskrobać, aby również się zinwertowały . Temperatura osiągnęła około 125°, będę trzymał tak 20 minut. W tym czasie zachodzi proces inwersji. Przykrywka pozwala ograniczyć parowanie i temperatura zbyt szybko się nie podnosi. Na tym etapie łatwo ją kontrolować. W międzyczasie zeskrobuje widoczne kryształki cukru ze ścianek. Przy odrobinie szczęścia cukier zastygnie mi w krystalicznej tafli. Nie chodzi o to by mieć krystalicznie czyste brzegi garnka. Chodzi by nie było na nim widocznych dużych kryształków cukru. Wg artykułów mogą stać się przyczyną tego, że cukier zastygnie na matowo. Jak tak się stanie i koniecznie chcesz kryształowy to musisz ponownie go podgrzać do 150°C i jeszcze raz przestudzić. Rękawice na dłonie, okulary na oczy. Dolewam roztwór NaOH (1,5 grama w 10 ml). Teraz zobaczysz i poczujesz co to są procesy Maillarda. Zaczyna się. Minęły 2 sekundy. W miejscu wlania zasady widać plamę. To dopiero początek. Od dodania minęły 4 sekundy. W tym momencie aromat dociera do nosa, wyraźnie czuć domowe ciasto. Po 6 sekundach od momentu wlania zasady. Zapach staje się bardziej piernikowy, może chlebowy. Po rozmieszaniu kolor stał się delikatnie rozjaśnił. Od teraz procesy Maillarda będą zachodziły o wiele wolniej. Wraz z gotowaniem karmelizacja będzie coraz mocniejsza. Gotowałem kilka minut i podniosłem temperaturę do 150°C. Kolor był dla mnie jeszcze za jasny i aromat za mało chlebowy, więc dodałem kolejną probówkę tym razem z 1 gramem rozpuszczonego NaOH. Nie było już tak spektakularnego ciemnienia ale osiągnąłem to co mniej więcej chciałem. Podsumowując łącznie dodałem 2,5 g NaOH w dwóch partiach. Aromat przypieczonej skórki od chleba. Gotowałem jeszcze kilka minut i uznałem, że to już koniec kandyzacji. Po przelaniu do formy silikonowej. Na górze jest mnóstwo bąbelków powietrza. Cukier przelałem zbyt szybko. Jeżeli przed przelaniem poczekasz kilka minut będzie zdecydowanie mniej piany. Pianę podobno można rozbić palnikiem kuchennym, o ile taki posiadasz. Nie przejmuje się pianą, bo cukier i tak będę przerabiał na syrop. Kolor wręcz wygląda na czarny ale w rzeczywistości jest jaśniejszy. Będzie to widać na następnym zdjęciu. Garnek prawdę Ci powie, taki jest faktyczny kolor. Bardzo głęboki bursztyn z refleksami czerwieni. Gorąca woda lub zmywarka ustawiona na program o wysokiej temperaturze bez problemu sobie poradzi. A tak wygląda gotowy cukier, pachnie suszonymi owocami i przypaloną skórką od chleba. Tym samym zapachem wypełniony jest pokój w którym cukier kandyzowany stygł przez noc. Zdjęcie robiłem z włączonym flashem, widać jak światło załamało się w bąbelkach powietrza uwięzionego w cukrze. Zastygł bardzo klarownie. To już koniec. Jeżeli znalazłeś błędy, to proszę poinformuj mnie o tym. Najlepiej wiadomość prywatna, poprawię i oznaczę edycję. Chyba, że błąd wymaga dyskusji, to nie wahaj się o tym napisać. Mam nadzieję, że powyższy artykuł będzie Ci przydatny. Dziękuje za poświęcony czas. Jak zdecydujesz się na kandyzację, to proszę wklej zdjęcie gotowego produktu w komentarzu. Może zachęcisz innych piwowarów.
  7. 5 punktów
    Gdy pył opada czas liczyć i brać się za podsumowanie. O godzinie 21.00, to co przygotowałem dla Was już się rozeszło. Byłem przygotowany na 40 do 50 osób. Przyszło przynajmniej dwa razy tyle. Nie spodziewałem się takiego zainteresowania i tylu pytań. Tylu ludzi z pasja, szok i niedowierzanie. Najpierw kilka ciekawostek. Nie ma co ukrywać piwowarstwo zdominowane jest przez płeć uznawaną raczej za brzydką. Ku mojemu zaskoczeniu odwiedziły mnie dwie piwowarki domowe. Oraz trzech piwowarów, którzy dopiero zaczynają przygodę z warzeniem na swojej zasłużonej emeryturze. Przekrój wieku, po prostu każdy. Hobby ponadczasowe!. Przeceniłem swoje możliwości i gdyby nie pomoc ze strony @alert, @Maciejeq i @Pan Łyżwa nie dałbym rady odpowiedzieć wielu osobom. To oni pomagali mi z własnej nieprzymuszonej woli i rozładowali kolejkę która w pewnym momencie sięgnęła chyba 15 osób. Dziękuję. Z góry przepraszam jak grzebałem coś w telefonie. Zapisywałem wtedy wasze pytania. Cóż na początku imprezy ktoś pożyczył mój długopis i zapomniał oddać. Miał prawo z emocji, które było widać słychać i czuć. Na początku miałem małą przygodę z kegiem w którym była woda chmielowa. Gaza w której był chmiel i cytrusy podszedł pod rurkę wyszynku i ją zapchał. Uratował mnie wtedy Dominik i dał mi klucz, ja go ratowałem nożyczkami. Szybko odkręciłem i pozbyłem się problemu. Swoją drogą wygrał konkurs na najlepsze piwo festiwalu. Dzięki wielkie i gratulacje!. To była impreza po prostu z klasą. Organizatorzy wiedzieli co robią. Małe szkło degustacyjne, dużo dystrybutorów do nawadniania, pozwoliło uczestnikom cieszyć się smakiem wielu piw, bez szybkiego upijania się. Z mojej strony powiem tyle. Dopiero ostatni moi goście mieli problem z nałożeniem igły na strzykawkę i było ich całych dwóch. Zbieg okoliczności chciał, że były to dwie ostatnie próbki. W sumie jakbym miał jeszcze zapas, to też bym spakował i zamknął tą część warsztatu. Sens rozmowy i promowania również był zasadny prawie do końca imprezy, bo do godziny około 22.30. Wtedy problemy z artykulacją stały się widoczne i stanowiły pewnego rodzaju barierę komunikacyjną. Miałem wtedy sporo wyrazów szacunku, respektu i jedno wyznanie miłości. Niestety nie udało mi się zestawić streamu z kamery mikroskopu. Szkoda bo @alert złapał na preparacie komórkę drożdżową która właśnie pączkowała. Kilka godzin emocji, porównywalnych z grzybobraniem. Próbowaliśmy zestawić stream w raz żoną (która w celach testu zarejestrowała się na forum jako @Kasia()), ale niestety kamera odmawiała współpracy. Furorę zrobiły też jej buchty na drożdżach piwowarskich. Rodzaj ciasta drożdżowego, fajnie się odrywa ze względu na sposób formowania i z fermentowanym ostrym sosem paprykowo-pomidorowym zajmował oczekujących gości. Po przepis jak chcecie to proszę o PW. Nawet jedzenie w tematyce. Goście również popijali wodę na chmieloną. Na prośbę zamieszczę recepturę, bo chyba wpasowała się w gusta. Uczyli się również wyszynku za pomocą głowicy do przelewania do butelek PET. Chyba kilka osób w najbliższym czasie przestanie używać butelek. Bo nie taki diabeł straszny. Tutaj dzięki @alert za wyjaśnianie i pokazywanie jak to działa. O godzinie 17.30 sprawdzaliśmy skuteczność StarSanu na drożdże Dekkera (Bretty). Po kontakcie około 5 minutowym StarSanu z gęstwą z butelki nie byliśmy w stanie znaleźć żywej komórki. Oczywiście sprawdziliśmy również stan źródła przed kontaktem ze StarSanem. I niestety ilość żywych komórek stanowiła jedynie 20%, zatem komórki też nie były zbyt witalne. Pojedynek nie jest jeszcze do końca rozstrzygnięty. Światły cel będzie ratował @Maciejeq, który w przeciągu kilku tygodnie będzie zlewał Brett APA i ma mi przywieść świeżą gęstwę. Wtedy będzie to jednoznaczne. Poniżej kilka pytań które spisałem. Prawdopodobnie zrobię oddzielny post z nimi. Zamieszczę je również na stronie http://grubystefan.pl/labfpd, bo wszyscy uczestnicy dostali plakietkę. Miałem ich 110 a zostało 8. To chyba dobra estymata ile odwiedziło mnie osób. Pytania jakie zadaliście podczas festiwalu. Wstawiłem do oddzielnego wątku, może będą pomocne też innym. Są poniżej: Na koniec. Dzięki wielkie @Mateusz Puślecki, że mnie zaprosiliście.
  8. 4 punkty
    Piwo surowe czyli niegotowane. Ale przecież TRZEBA GOTOWAĆ PIWO! To jak niegotowane? W tym wszystkim ważne jest, że: Piwo surowe to tradycyjny sposób robienia piwa, nie jakiś konkretny styl. Oczywiście dobrze jest dobrać do tego sposobu robienia takie style piwne, które będą z nim współgrać, choć oczywiście można tak zrobić każde piwo. Temat niegotowania żywności jest mi dość dobrze znany. Od dawna mam w domu sprzęt do Sous Vide, którego ideą jest właśnie poddawanie pożywienia stosunkowo niskim temperaturą przez odpowiednio długi czas by stały się bezpieczne do spożycia. Przykładowo wieprzowinę wystarczy poddać działaniu 55 ° C by była zdatna do zjedzenia a przechowywać tak przyrządzoną żywność można w lodówce co najmniej dwa tygodnie bez utraty jej jakości. Więc gdy tylko usłyszałem o piwie surowym, bez zastanowienia spróbowałem je zrobić. Przede wszystkim trzeba rozprawić się z mitami o gotowaniu piwa, czyli z argumentami każącymi nam gotować piwo. Aby brzeczka była spasteryzowana wystarczy ją podgrzać do temperatury 63 ° C i utrzymać temperaturę przez pół godziny. Sam proces zacieranie zapewnia brzeczce odpowiedni poziom bezpieczeństwa bakteriologicznego, bez potrzeby gotowania. Pozbywanie się DMSu następuje przy gotowaniu, no ale on powstaje w około 80 ° C, więc jeśli nie powstanie to nie potrzebujemy się go pozbywać. W trakcie gotowania wytrącamy białka, oczywiście nie da rady pozbyć się wszystkich, no ale po co mamy wytrącać te straszne białka? Zepsują nam piwo, zakwaszą? Nic złego się z piwem nie stanie jeśli będziemy mieli większy poziom białek. Izomeryzacja chmielu. Tu faktycznie może wejść gotowanie, jeśli się używa chmielu a nie innych przypraw jak było to dawniej. Z pomocą przychodzi nam herbatka chmielowa, czyli dokładnie jak w dekokcie, można w małej porcji wody gotować chmiel i dodać wywar do brzeczki. Jest jeszcze takie powiedzenie: „w średniowieczu pito piwo, bo to był jedyny gotowany napój i przez to był bezpieczny” Tak, był bezpieczny, ale czy gotowany? Po co gotować no i jak oni mieli to piwo gotować? Skoro trudno było było podgrzać całą brzeczkę o kilka stopni, łatwiej było zagotować odpowiednią porcję brzeczki w osobnym naczyniu, dolać do brzeczki głównej i tym sposobem podnieść temperaturę. Więc skoro problematyczne było podnoszenie temperatury całego zacieru, to jakie problemy powodowało by gotowanie takiej masy płynu. Tu można by się jeszcze rozpisać o dostępności metalowych naczyń... ale po co. W każdym razie nie było potrzeby i sensu a przede wszystkim nie było know-how na gotowanie. Nie gotowano wody na herbatę czy kawę, nie gotowano wody do picia, nie gotowano... to niby czemu w średniowieczy mieli by gotować brzeczkę, skoro można zrobić piwo bez gotowania? To tak jakby za kilkaset lat ludzie nie jeździli tylko latali bo został by odkryty tani sposób latania. Wyobrazić sobie można, zamiast przejść się do sklepu to podlecieć, zamiast na spacer po parku to przelotem przez park, no i „e... pierdzielisz, w XX w. ludzie chodzili? Ale po co? Przecież można podlecieć! Ich auta na pewno nie jeździły, musiały latać!” A teraz, w epoce gazu z sieci i czajników na prąd, MUSIMY gotować piwo bo przecież je gotowano! Tytułem wstępu to tyle. Może jeszcze tylko wspomnę, że ten BIAB wcale nie jest konieczny, wręcz kłóci się z tradycyjną metodą warzenia piwa surowego. Swoje pierwsze surowe piwo zrobiłem z klasycznym wysładzaniem. Do sedna. Cały proces produkcji piwa surowego to tylko trzy etapy: zacieranie filtracja chłodzenie Mi wyszło to tak: zacieranie, wór w górę, gar do chłodzenia. KONIEC. Wszystko szybko i sprawnie bez zarywania cholera wie ilu godzin. Oczywiście zostaje jeszcze temat chmielenia, ale tu mamy herbatkę chmielową. W osobnym garze gotujemy chmiel, równolegle na przykład z filtracją, w czasie kiedy już główna część się chłodzi zakończyłem gotowanie i dolałem herbatkę do głównej części. Jest tu taka zaleta, że mamy gwałtowne schłodzenie wywaru z chmielem, do temperatury poniżej której nie następuje już izomeryzacja, nawet w przypadku tak prymitywnego chłodzenia jakie tu zastosowałem. Zacierać można tradycyjnie z przerwami, ja w opisach wyczytałem jeden sposób, gdzie zaciera się ze spadającą temperaturą. W tym przypadku zacieranie zaczyna się od 72 stopni i temperatura spada z czasem. Zaizolowałem kocem garnek, ale w sumie chyba to nie było aż tak konieczne, po dwóch godzinach było 65 stopni. Ważne jest żeby temperatura spadła odpowiednio nisko, bo przy wyższej temperaturze jeden enzym robi nam te cukry dające słodycz, a w niższej drugi enzym już częściowo przerobioną skrobię docina na cukry w pełni fermentowalne. Moje pierwsze surowe piwo, filtrowane klasycznie, zacierane na słodko, po filtracji miało jeszcze 65 stopni, odfermentowało bardzo mocno i to na Irlandzkich Ciemnościach, ale wbrew temu mocnemu odfermentowaniu miało sporo ciała. Filtracja poszła bardzo szybko, worek poszedł do góry i tyle w temacie. Odciskanie robię przez zakręcenie workiem, idzie szybko i sprawnie. Chłodzenie w tym przypadku bardzo prymitywne. Mały gar mieści się do fermentora, nie ma potrzeby szybkiego chłodzenia chłodnicą, bo temperatury nie takie wysokie, ja w tym czasie mogłem iść na spacer W zasadzie nawet nie mam zdania, czy jest sens bawić się w BIAB przy tej metodzie czy nie. Zacierając klasycznie, dolewając wrzątku w celu podniesienia temperatury, nie potrzebujemy kadzi zaciernej, wszystko robimy w filtracyjnej. Jak zrobię jeszcze kilka warek, będę miał wyrobione zdanie na ten temat.
  9. 4 punkty
    Mnie temat zaciekawił. Właśnie zebrałem gęstwę po PAY7, fermentator się uwolnił. 2,5kg słodu pale ale na 12-13l warkę to nie majątek, 30g Sybilli też mogę zaryzykować. Normalnie zacieram w lodówce, ale ze względu na higienę zatrę w garnku. 2h mogę poświęcić. Fotki mogę wrzucić. Kilka butelek będę mógł w Warszawie rozdać.
  10. 4 punkty
    Cześć, odpowiedziałem w tym poście i dostałem trzy wiadomości/pytania o ten 'carbonation cap' z treści. Nie wiem jak to nazwać po polsku, może głowica do gazowania. Pomyślałem, że napiszę na forum, może komuś się jeszcze taka informacja przyda. Wygląda to tak: Ustrojstwo dostałem w gratisie do mini reduktora na naboje CO2. Reduktora używam raczej rzadko, tylko jak zabieram mały keg w plener. Za to ta głowica jest po prostu super. Służy mi do przetłaczania piwa pod ciśnieniem do butelek typu PET po wodzie gazowanej. Ważne aby to były butelki po wodzie gazowanej, bo zawsze mają odpowiedni gwint i z łatwością wytrzymują ciśnienie nagazowanego piwa. Kegi trzymam w piwnicy gdzie latem mam około 20 stopni. Aby utrzymać ciśnienie trzeba na reduktorze podnosić ciśnienie, w najgorętsze dni nawet w okolice 1,5 bara. Z kranu by leciało a w zasadzie pieniło się ciepłe piwo. Mało zachęca. Za to za pomocą tej głowicy mogę ją nakręcić na gwint butelki PET. Strzelić CO2 aby wyrównać ciśnienie z tym w kegu. Delikatnie odkręcić głowicę, do momentu delikatnego syczenia, wtedy ciśnienie w butelce będzie ciut mniejsze jak w kegu i nalewające się piwo będzie powoli wypychało gaz. Następnie założyć złączkę z linią piwa i poczekać około minuty na napełnienie litrowej butelki. Nic się nie pieni, strata na wysyceniu prawie żadna. Pod koniec, kwestia wprawy, zdjąć szybko-złączkę, aby pozostały gaz nad lustrem piwa (ten w szyjce) wyrównał się do poziomu atmosfery, odkręcić głowicę i zakręcić kapsel. Taką butelkę mogę schować do lodówki. Urządzenie nie jest bez wad. Wymaga wprawy w obsłudze. Nie ukrywajmy czasem jak się przeoczy moment nalewania i za późno zdejmie linię piwa to piwo wycieknie. Z czasem po prostu moment będzie czuć i nie jest to zbyt duży problem. W moim przypadku samo urządzenie delikatnie przepuszcza na uszczelce (zmieniałem już ją kilka razy, po prostu tak to ma). Wykonane jest, tak mówi producent, ze stali 304. Jednak jak ma długi kontakt ze star-sanem to pachnie trochę żelazem. Gar też mam z 304 i tak nie pachnie. Obstawiam raczej chińską stal. I oczywiście po użyciu trzeba umyć. Podobnie jak szybko-złączki. Tutaj znalazłem takie rozwiązanie jak małe naczynie ze star-sanem i po prostu tam to wrzucam. Zakładam jeszcze krótki wężyk, aby skierować strumień prosto na ściankę butelki. W pierwszej fazie nalewania, zanim ciśnienie się odpowiednio nie wyrówna potrafi lekko spienić. Ten wężyk dość mocno to redukuje. Początkowo używałem wężyka do dna butelki i to był zły pomysł. Przy odkręcaniu się obracał, wzburzał mocno piwo, pieniło się i wyciekało. Skróciłem wężyk do kilku centymetrów i go zagoiłem, aby leciało prosto na ściankę. Poniżej kilka zdjęć:
  11. 4 punkty
    Lasek

    Kilka pytań odnośnie zacierania

    Nie ma po co dyskutowac z genialnym piwowarem...
  12. 3 punkty
    Nie jestem biologiem ale akurat wątek metanolu kiedyś mnie zainteresował i z tego co pamiętam to drożdże potrafią produkować metanol z hydrolizy pektyn, słody nie zawierają pektyn więc tylko słodowe piwa praktycznie nie zawierają metanolu (jakieś tam bardzo śladowe ilości podobno są) ale w przypadku dodatku owoców sprawa już jest zupełnie inna i podobno np. wina z owoców z dużą ilością pektyn (np. śliwek) potrafią zawierać metanol nawet w ilości 2-3 % w stosunku do wytworzonego etanolu.
  13. 3 punkty
    Maciejeq

    Woda chmielowa, ochłoda w gorące dni

    Robiłem póki co 3 kegi wody chmielowej i dołożę swoją garść obserwacji: - Jeśli chodzi o chmiele wygrywała u mnie opcja najbardziej budżetowa czyli tegoroczny Cascade PL i Chinook PL. Zdecydowanie najlepiej smakowała woda z samym Chinookiem PL. Prócz fajnego, trącającego ameryką aromatu ma szałowo niską cenę, bo aż 7zł za 100g. Jak na takie zabawy - nie znalazłem nic lepszego. - Ja pierwszą wodę robiłem bez moczenia a'la whirlpool, za to z trzymaniem "na zimno" w wodzie i kegu pod ciśnieniem 1,5bar przez 7 dni - aromat był bardzo fajny i intensywny, jednakże gorycz za niska. Dałem 100g chinooka PL na 9l wody w kegu, po 7 dniach przelałem to do drugiego kega oddzielając chmieliny i nagazowując do 2,5bar. - Druga była robiona tą samą metodą, jednakże ~150g Cascade PL i 50g Chinook PL na keg 19l. Tu niestety ekstrakcja w krótszym czasie (4 dni) i to też dało się odczuć w aromacie i smaku, był mniej intensywny i bardziej "zwiewny". Finałowo doprawiłem tę wodę ~100g skórki z pomarańczy trzymanej w 3 łyżeczkach cukru trzcinowego i zaczęło zrywać papę z dachu. Chmiel grał rolę drugoplanową, ale było bardzo pomarańczowe, niemalże jak Orangina czy też Fanta (bez sztucznej słodyczy). Po tygodniu było optymalne w smaku, trzeba było je jedynie mocno wysycić by smak i aromat nie zamulał. - Trzecią zrobiłem już za namową Daniela i wyekstrahowałem 100g Cascade PL w 3l wody z lidla, następnie na keg 9l dałem 1200ml tego naparu (chmiel dla ułatwienia ekstrahowałem w woreczku, więc nie miałem problemu z drobinami). W samej wodzie było aż za gorzkie, jednakże dodatek 1 cytryny w formie miąższu i skórki trochę tę gorycz wyrównał. Nagazowałem to do szalonych 3bar i gorycz baaardzo się schowała, trzeba pamiętać o tym że wysokie nasycenia w co2 zmniejsza jej odczucie. Co by nie mówić - ta metoda jest dużo bardziej przewidywalna, bo samemu decyduje się o goryczy którą posiadać będzie woda. Jednakże aromat z samego ekstraktu jest słaby i trzeba wspomóc się nachmieleniem na zimno w kegu. Jak dla mnie to taka chmieloniada jest ratunkiem na lato - z natury jakoś tak mam że mało piję, to też sam fakt serwowania tego z kega wzbudza we mnie większe niż zwykle pragnienie. No i najzwyczajniej w świecie jest prze-smaczna
  14. 3 punkty
    Moim zdaniem to było stanowisko które wpisywało się w nazwę "Festiwal piwowarów domowych" od początku do końca. Uważam, że stanowiska pod tytułem spotkaj się ze specjalistą powinny być wyżej stawiane na kolejnych festiwalach, bo chyba o to chodzi w konferencji dla piwowarów domowych.
  15. 3 punkty
    Wypić piwo i mieć piwo, czyli jak odzyskać drożdże z butelki. Przeczytanie artykułu zajmie Ci około 15 minut. Artykuł powstał przy nieocenionej pomocy kolegów. Adresowany jest do początkujących piwowarów domowych. Po przeczytaniu dowiesz się, że warzenie dobrych piw latem jest łatwe. Sposób odzyskiwania zadziała dla drożdży Saccharomyces. Drożdże dzikie i blendy bakterii z drożdżami wymagają innego podejścia. Wielkie dzięki Undeath, Pan Łyżwa oraz Maciejeq za pomoc, uwagi i recenzję. Dziękuję również wrocławskiemu browarowi Profesja za zgodę na użycie w tym artykule ich piwa jak również za cenne uwagi dotyczące sterylizacji w domowych warunkach. Chcę nadmienić tylko, że nie jest to lokowanie produktu ani celowa reklama. Słowem wstępu. Mimo, że aura za oknem zdaje się temu przeczyć to jednak wysokie temperatury zbliżają się wielkimi krokami. Jeżeli nie masz możliwości kontrolowania temperatury fermentacji to w praktyce oznacza przerwę w warzeniu. Możesz zasłużenie zacząć uszczuplać nagromadzone zapasy. Najczęściej uszczuplanie zapasów przebiega szybciej niż było to zamierzone. Długi weekend z rodziną, koledzy z wizytą. Lato nie jest jeszcze w pełni i zapasy się skończyły. Woda w kranie ma około 20°C. Chłodnica efektywnie schłodzi brzczkę do 30°C. Koszmar dla drożdży. W takich warunkach drożdże zorganizują plebiscyt fuzli, te z kolei w kombinacji z tlenem i kwasami organicznymi dadzą potężne estry, do tego aldehyd. Finalny produkt będzie można rozważać już tylko jako przykład sensorycznych wad. Na szczęście z pomocą przychodzą nasi północni przyjaciele. Mówię tutaj o kveikach, drożdżach prosto ze Skandynawii. Są to drożdże, które w ‘tropikalnych’ warunkach czują się jak ryba w wodzie. Dostępne są od blisko dwóch lat w polskiej dystrybucji w dobrych sklepach piwowarskich. Firma Fermentum Mobile wypuściła szczep o nazwie FM53. Pochodzi z miejscowości Voss. Zdecydowanie warto go spróbować. Trochę odbiegam, już wracam do tematu. Drożdże można również odzyskać z butelki dobrego piwa. Prawdopodobnie większość z nas, piwowarów, zanim kupi butelkę piwa to czyta i analizuje etykietę. Estetyczna i przemyślana przyciąga wzrok. Tak było w przypadku piwa Bard z browaru Profesja, spodobała mi się rycina i wziąłem butelkę. Jakie było moje zdziwienie gdy w składzie piwa przeczytałem, że do fermentacji użyto szczepu HotHead. Są to drożdże wypuszczone na rynek przez Omega Labs oznaczone symbolem OLY-057 (tutaj masz wątek na naszym forum o tym szczepie). Z tego co sprawdziłem, oficjalnie niedostępne w polskiej dystrybucji. Producent określa je jako szczep ekskluzywny i ma na niego wyłączność. Trochę generalizując na temat charakterystyki kveików. Mają bardzo mocne podbicie słodowości oraz produkują szeroki wachlarz estrów. Do tego stopnia, że sprawiają wrażenie wręcz mdłych. Trudno tę charakterystykę przekuć w dobre sesyjne piwo. Wyjątkowośc HotHeadów polega na tym, że nie eksponują ‘kveikowości’ tak mocno. Estry, które wytwarzają pachną tropikalnymi owocami. Aromatycznie grają w jednej lidze z chmielami nowej fali. Z tym szczepem spotkałem się prawie dwa lata temu. Nie miałem jeszcze wtedy pojęcia o banku drożdży i po dwóch pasażach straciłem gęstwę. Dopiero kilka miesięcy później, dzięki uprzejmości kolegów, udało mi się sprowadzić opakowanie. HotHead według producenta to drożdże, które nie wymagają kontroli temperatury. Świetnie pracują w chłodniejsze jak i te gorące dni. Rozpiętość pracy jest potężna od 16°C do 37°C. Gdy zaczynają pracować, to robią to bez podchodów. Wrażenie z pierwszej fermentacji miałem takie: zaraz zeżrą fermentor. W fermentorze wyglądają jak pływający serek wiejski, tak dziwacznie flokulują. Burzliwą fermentację kończą najczęściej po trzech dniach. Momentalnie osiadają na dnie, robiąc tak klarowne piwo, że wielkie koncerny nie miałyby się czego wstydzić. Silna flokulacja i szybka praca niesie za sobą wadę. Taką, że drożdże potrzebują więcej czasu aby zjeść odpady metaboliczne. W domowych warunkach lekkie piwa fermentuję na nich przynajmniej 20 dni. Bazując na niewielkim doświadczeniu nie polecam ich do mocnych piw. Wraz ze wzrostem ABV bardzo zwalniają i tworzą mocno słodki profil, ciężko Ci będzie o balans w smaku. Za to lekkie piwa sesyjne - to jest to! Jeżeli Cię zaciekawiłem, to zapraszam do poradnika jak odzyskać ten szczep prosto z butelki. Poniższa procedura zadziała dla dowolnego piwa. Większa szansa na odzyskanie drożdży jest w piwach o małym ABV. Aby odzyskać drożdże z butelki muszą być spełnione pewne warunki. Po pierwsze, piwo nie może być pasteryzowane, bo ten proces zabił wszystkie drożdże. Po drugie, piwo nie może być refermentowane innym szczepem. O tym dowiesz od producenta lub co bardziej prawdopodobne sam sprawdzisz. Odlej dwa litry brzeczki przy okazji najbliższego warzenia. Jako mini fermentora użyj butelki po wodzie - 5 litrowej. Najwyżej stwierdzisz, że to nie to. Piwo Bard spełnia oba warunki. To czego będziesz potrzebował przedstawiam na poniższym zdjęciu: Piwa z którego będziesz chciał odzyskać drożdże. W tym przypadku Bard. Jest zakryty ręcznikiem papierowym nasączonym StarSanem. Jeśli nie masz StarSanu, nie przejmuj się, zdezynfekujesz środkiem takim jakim masz na stanie. Jako uwaga. Piwo po zakupie i transporcie będzie wzburzone. Odstaw je do lodówki przynajmniej na dwa dni. Wszystko ładnie osiądzie na dnie. Właśnie tego osadu będziesz potrzebował. Słoik z zakrętką o pojemności przynajmniej 250 ml. Słoik nie może być po żadnych kiszonkach. Powód jest prosty, nie chcesz zakażenia lactobacillusem. Garnek z przykrywką. Do garnka musi zmieścić się słoik. Tak to u mnie wyglądało podczas gdy tyndalizowałem brzeczkę, o tym za chwilkę. Brzeczka około 100 ml, ekstrakt 5-7°P. Najlepiej gdyby brzeczka była niechmielona. Jeżeli masz pożywkę to dodaj tyle ile producent zaleca. Brzeczkę najprościej przygotować z suchego ekstraktu słodowego. Rozpuść 5-7 gram suchego ekstraktu słodowego w około 100ml wody. Jeżeli masz płynny ekstrakt to użyj go 20% więcej jak suchego. Środek dezynfekujący z atomizerem. Najlepiej jakby był oparty na alkoholu. StarSan też może być. Jałowy wacik albo mała gaza. Do nabycia w każdej aptece za kilkanaście groszy. Otwieracz do butelek. Wiem, że umiesz otworzyć piwo wszystkim i wszędzie ale w tym poradniku użyjesz otwieracza. Przyznaj, że siekiera wyglądałaby dość groteskowo. Para rękawiczek jednorazowych (opcjonalnie). Kupisz w aptece. Lampa spirytusowa (opcjonalnie). Minimalizuje ryzyko infekcji. Jeśli chcesz wiedzieć na czym polega jej rola to zapraszam tutaj. Procedura Jeżeli masz lampę spirytusową, to rób wszystkie czynności w promieniu kilkunastu centymetrów od płomienia. Jeśli nie masz, to się nie martw, wszystko i tak będzie dobrze. Na początku musisz wysterylizować brzeczkę. Proces sterylizacji opisałem w części drugiej poradnika o banku drożdży piwowarskich. Nie ukrywam, że najlepiej by było gdybyś brzeczkę wysterylizował w szybkowarze. Na potrzeby tego artykułu zakładam, że nie masz garnka ciśnieniowego i opiszę Ci metodę tyndalizacji. Tyndalizacja, upraszczając, to codzienne pasteryzowanie przez 3 kolejne dni. Tyndalizacja brzeczki: Wlej brzeczkę i zakręć słoik. Gotuj słoik pod przykryciem przez godzinę. W garnku powinno być tyle wody aby sięgała ponad lustro brzeczki. Po tym czasie wyjmij słoik. Ten proces zabija formy wegetatywne mikrobów. Po 24 godzinach powtórz gotowanie, tak samo jak w pierwszym punkcie. Tego dnia zabijasz formy przetrwalnikowe. Ponownie wyjmij słoik. Po kolejnych 24 godzinach powtórz ostatni raz proces. Tego dnia pasteryzujesz tak na wszelki wypadek. Zwykła jednorazowa pasteryzacja może być za słaba. Formy przetrwalnikowe mikrobów mogą wzbudzić się podczas pracy drożdży i finalnie zepsuć piwo, które zamierzasz uwarzyć. Gdy już masz brzeczkę, to czas na odzyskiwanie: Zdezynfekuj blat stołu, na którym będziesz pracował. Wytrzyj go do sucha jeżeli środek tego wymaga. Środek oparty na alkoholu odparuje w kilka minut. Jeżeli masz, to podpal knot lampy spirytusowej. Wszystkie operacje rób powoli w promieniu kilkunastu centymetrów od płomienia. Zmniejszy to ryzyko kontaminacji. Jeśli nie masz lampy to pomiń ten krok, też się uda. Wyjmij butelkę z lodówki tak aby naruszając osadu (mi się prawie udało, niestety słabo złapałem i delikatnie wzburzyłem, ale finalnie wyszło jak trzeba). Jeśli masz to załóż rękawiczki i zdezynfekuj dłonie. Zdezynfekuj dokładnie z zewnątrz słoik z brzeczką, nie zapomnij zdezynfekować pod zakrętką. Po czasie działania/aktywacji środka zluzuj delikatnie nakrętkę, tak aby można było ją zdjąć jedną ręką. Zdezynfekuj otwieracz oraz butelkę. Zwróć uwagę aby środek dostał się pod kapsel. Wyjmij jałowy wacik/gazę. Potraktuj go środkiem dezynfekującym. Otwórz butelkę piwa i dokładnie przetrzyj wacikiem wlot. Przelej piwo do szklanki, powoli, po ściance, tak aby nie było ‘bulgotania’ i ‘cofek’ do wnętrza, chodzi o to by nie zruszyć osadu. Gdy zauważysz, że osad zaczyna zbliżać się do szyjki to odstaw szklankę, zakręć butelką w celu wzburzenia osadu. Jeżeli drożdże mocno osiadły i nie widać osadu to po prostu pozostaw kilka mililitrów piwa w butelce. Jeżeli masz lampę spirytusową to możesz dla pewności opalić wlot butelki nad płomieniem. Teraz jedną ręką podnieś zakrętkę słoika z brzeczką i przelej cały osad z butelki i zakryj ponownie (robiłem zdjęcie, uruchom wyobraźnię, że podnoszę zakrętkę drugą ręką). Zakręć mocno słoik, bujaj lub delikatnie kręć przez minutę w celu natlenienia. Zobacz jaka jest różnica w klarowności między piwem w tle a zaszczepionym starterem. Pozostaje test organoleptyczny. Musisz sprawdzić czy piwo nie było zepsute i cała praca nie poszła na marne. Napełniona w kroku dziewiątym szklanka należy do Ciebie! Po kilku godzinach poluzuj zakrętkę. Jeśli drożdże były w dobrym stanie to będziesz miał już oznaki pracy. Po 24-48 godzinach będziesz gotowy do zaszczepienia docelowego startera. Po 20 godzinach, jeszcze pracują, w starterze widać dużo unoszących się kępek drożdży Po 40 godzinach, wygląda na koniec pracy, starter jest bardzo klarowny. Drożdże osiadły na dnie. Teraz nie pozostaje nic innego jak przygotować starter docelowy i zaszczepić go odzyskanymi drożdżami. Jest to proces do złudzenia podobny jak opisany powyżej, różnica to większa skala. Jak to zrobić opisałem w części drugiej poradnika traktującego o własnym banku drożdży piwowarskich. Receptura, a w zasadzie garść wskazówek, jak uwarzyć sesyjne piwo w stylu APA. Celuj w 11-12°P. Zacieranie infuzyjne bliżej pełnego ciała, czyli około 67°C. Zasyp: Jako baza pilzneński lub pale ale. Crystal do 3%. Używając ciemniejszego możesz zagrać kolorem. Cukier około 5%. Cukier jest to całkowicie fermentowalny. Podbije o stały próg poziom alkoholu. To spowoduje, że piwo będzie bardziej wytrawne i da lekką kontrę dla słodyczy kveików. Cukier wrzucam na 10 minut przed końcem gotowania, wtedy w kwaśnym środowisku jakim jest brzeczka zdąży zajść proces inwersji. Czyli sacharoza rozłoży się na na glukozę i fruktozę. Drożdże będą miały trochę łatwiej. Najlepiej sprawdzają się chmiele nowofalowe. W moim odczuciu bardziej cytrusowe, bo owoce dostaniesz z estrów. Celuję w 30-40 IBU, daje to całkiem niezłą kontrę goryczkową. Fajne efekty miałem na chmielu Chinook PL i Cascade PL. Tutaj mała uwaga. Latem chmiel dodany na zimno często nie chce opaść. Zatem jeśli nie masz warunków na cold-crash to po prostu pomiń chmielenie na zimno. Też wyjdzie Ci smaczne piwo. Najfajniejsze i najważniejsze czyli fermentacja. Chłodzę brzeczkę do 30°C. Nawet latem, gdy jest ciepła woda w kranie, nie zajmuje to więcej jak 20 minut. Natleniam, zadaję drożdże i wstawiam fermentor do pudła styropianowego. Ruszają z rozmachem już po kilku godzinach. Fermentacja burzliwa, można nawet powiedzieć sztorm w fermentorze, utrzyma temperaturę w pudle. W takiej temperaturze burzliwa będzie trwała około dwóch dni. Po 2-3 tygodniach piwo będzie gotowe do rozlewu. Jeśli nie masz pudła, to owiń fermentor kocem. Zdjęcie piwa na odzyskanych drożdżach HotHead. Zdjęcie wykonał i przesłał Maciejeq. Mętność oraz porządna czapa piany wynika z obecności 10% płatków owsianych w zasypie. Powyżej również piwo zrobione na odzyskanych HotHeadach. Jest wg zasypu, który podałem wyżej. Wybacz, ale nie robię tak ładnych zdjęć jak Maciek. Książka w tle jest po to by pokazać klarowność. Zbliżając się do końca. Warto poczytać etykiety innych piw z browaru Profesja. Jak dobrze poszukasz, to znajdziesz przynajmniej jedną perełkę jeżeli chodzi o ciekawy i już niedostępny w sprzedaży szczep. Zdarzają się też niepasteryzowane piwa z innych browarów rzemieślniczych również z bardzo ciekawymi drożdżami. Czy nie chciałbyś zrobić grodziskiego na oryginalnych drożdżach? Myślę, że warto czytać etykiety. Artykuł ten napisałem wraz z ogromną pomocą kolegów, by pokazać, że nasze hobby można uprawiać przez cały rok. Na początku przygody nie musisz mieć drogiego sprzętu. Wystarczy dobrać odpowiednie drożdże i styl do którego pasują. Możesz kupić opakowanie FM53 lub spróbować nauczyć się czegoś nowego jak odzyskiwanie drożdży z butelki. Dziękuję. Mam nadzieję, że Ci się podobało. Zachęcam również do dyskusji i zadawania pytań. @Undeath oraz @Pan Łyżwa mają spore doświadczenie ze szczepem i odpowiedzą na wszystkie pytania.
  16. 3 punkty
    Jako współorganizator "niektórych konkursów" pozwolę sobie wyjaśnić. "celem konkursów jest uszeregowanie piw od najlepszego do najgorszego" - jak najbardziej. Z tym, że sprecyzujmy - uszeregowanie w obrębie piw spełniających wymogi stylu, a także piw ogólnie pijalnych, czyli niewadliwych w sposób znacznie upośledzający pijalność. "Bo, np. co do znaczy, że piwo "ma ewidentne wady lub jest niestylowe" (to piwo na 20 punktów? 15? 25? 27? 30? 32? 35?)," Piwo ma "ewidentne" wady, kiedy cechy niepożądane równoważą lub przewyższają intensywnością cechy pożądane. Piwo jest niestylowe, kiedy ma balans lub obecność/charakter cech nietypowy dla stylu. "gdzie jest granica między ewidentną niestylowością, a lekką niestylowością? itp." Lekka niestylowość jest wtedy, kiedy pojawiają się w nim cechy niewłaściwe dla stylu, ale ich natężenie jest drugoplanowe i nie zaburza balansu cech właściwych dla stylu. Ewidentna niestylowość jest wtedy, kiedy cechy niewłaściwe dla stylu są na poziomie równoważnym lub przysłaniającym cechy właściwe dla stylu, lub balans cech właściwych jest jednoznacznie nieodpowiedni dla danego stylu. "eliminacje są tylko ze zwykłej pragmatyczności" Eliminacje są organizowanie w celu odsiania piw niestylowych lub ewidentnie wadliwych, a także - rzecz bardzo ważna - w celu wcześniejszego zapoznania sędziów z piwami finałowymi i ich ogólnym poziomem. Nawet kiedy liczba piw nadesłanych jest niewielka, eliminacje robić warto po to, żeby sędziowie mieli możliwość zapoznania się finałowymi piwami. "dla mnie to trochę nie fair, że piwowar którego piwo normalnie zajęło by trzecie miejsce nie dostanie np. dyplomu)" Nie fair to jest wtedy, kiedy piwowar dostaje dyplom nie dlatego, że uwarzył solidne piwo w stylu, ale dlatego że organizatorzy potrzebowali zapełnić podium. Chciałbyś taki dyplom?
  17. 3 punkty
    zasada

    Kilka pytań odnośnie zacierania

    W zależności od BLG początkowego, użytych drożdży, ich ilości i kondycji. Zaryzykowałbym odpowiedź: w życiu nigdy nie za długo. Jaki standard? Skąd ten standard? Na forum powtarzane jest od dawna: fermentacja burzliwa trwa tak długo jak zadecydują drożdże. Bezpiecznie jest imho 1,5-2 tygodnia trzymać piwo bez dotykania, po tym czasie zmierzyć BLG, pomiar powtórzyć po 0,5-1 tygodniu i zadecydować co dalej. Ten element w piwowarstwie domowym akurat promuje leniwych
  18. 3 punkty
    jaroM6

    Idealny sterownik do zacierania

    Ja mam gotowy sterownik,intuicyjny i sprawdzony bez wodotrysków nie potrzebnych w domowym browarnictwie Ustawienia 6 etapów zacierania,etap wstepny,wyl mieszadła po zacieraniu,histereza każdej grzałki i to wystarcza u mnie i znajomych chodzi juz pare lat Nastawy pokretełkiem i przyciskiem w pokrętle (enkoder) wysrtarczy podłączyć przekazniki SSR i warzyć dobre piwko Jak czytam projekty i wizje piwowarów to włosy dęba stają,my warzymy domowe piwo i to ma być przyjemność,za chwilę co nie jedni zrobią generator do produkcji wody i bedą łączyć tlen z wodorem. Pozdrawiam
  19. 3 punkty
    kantor

    19.05.2018 II Krakowski Konkurs Piw Domowych

    Finał w Session IPA oceniał skład: Łukasz Kantor (sędzia PSPD) Mateusz Górski (sędzia PSPD, zawodowy piwowar) Kacper Jasica (sędzia PSPD, zawodowy piwowar) Marcin Pająk (sędzia PSPD, zawodowy piwowar) Jako piwa kalibracyjne były 2 piwa: Palatum Sentencio i i jedno z domowych, które odpadło w eliminacjach ale było na pograniczu przejścia. Odnośnie poziomu, to dwa pierwsze wręcz idealne (i dość wyrównane, w sumie to nawet nie wiem, które w rezultacie zwyciężyło), do tego trzecie też dobre ale z użyciem chmielu o dość kontrowersyjnym, jak na styl, profilu, reszta niestety już gorzej, z lekkimi wadami, a to estry zbyt podniesione, a to trochę ściągające, albo jakiś niski aldehyd, albo poziom chmielowości nie aż tak intensywny, nawet jakieś z infekcją się przypałętało. Odnośnie metryczek, to eliminacyjne z Session IPA, są już w zasadzie gotowe, więc niedługo je pewnie otrzymacie (nie wiem do końca na jakich zasadach, chyba tak jak w Mikołajkowym, że wszystkie metryczki zostaną upublicznione, a na maila dostaniecie kod swojego piwa). Finałowe w będą w najbliższym czasie opracowywane, a jako, że ogłoszenie wyników jest za 1,5 tygodnia, to są szanse, że będą bardzo szybko po ogłoszeniu wyników
  20. 2 punkty
    Dzięki @Daniel() za możliwość zrewidowania tego co nauczyłem się z Twoich poradników - jak zawsze okazuje się że można poprawić kilka szczegółów Daniel miał chyba najbardziej "zarobione" stoisko na festiwalu - o 18 poszedłem kupić mu coś do jedzenia, zaś gdy wróciłem na stoisko o 20:30 ten dopiero zaczynał jeść przyniesione przeze mnie wcześniej kanapki Zgadzam się z opinią @Pan Łyżwa że to stoisko najbardziej wpisywało się w hasło "festiwal piwowarów domowych". Nie ma nic bardziej "piwowarsko - domowego" niż warsztat prowadzony przez pasjonata który siłą własnych środków i doświadczenia podpowiada jak poprawić jakość swoich piw, w tym przypadku przez mądre przechowywanie oraz propagację drożdży płynnych. Czapka z głowy - chociaż z Danielem widuję się okazjonalnie to z każdego spotkania wynoszę wiele cennej wiedzy. Bardzo dobra robota, tak trzymać - będę przychylał się opinii byś założył własnego bloga
  21. 2 punkty
    Daniel()

    Woda chmielowa, ochłoda w gorące dni

    Woda chmielowa lub jak ktoś woli lemoniada chmielowa. Podczas I Festiwalu Piwowarów Domowych serwowałem wodę chmielową lub jak wiele osób stwierdziło orzeźwiającą lemoniadę. Też zostałem poproszony o przesłanie receptury. Może i Ci przypadnie do gustu. Lato w pełni pić się chcę i nie zawsze musi być to piwo. Eksperymentów z wodą zrobiłem wiele, ale dopiero ostanie wypusty zaczęły jako tako wychodzić. Opiszę również jak zrobić taką wodę nie mając kega. Przygotowanie można podzielić na dwa etapy. Użyj chmieli jakich lubisz. Nie ma co ukrywać najlepiej sprawdza się nowa fala. A jeszcze lepiej nowa fala z niską ilością alfa kwasów i ładnym aromatem. Kompromisem jest Cascade. Na forum HBA znalazłem gdzieś post, że do takich celów również dobrze sprawdzają się chmiele z wysoką ilością beta-kwasów. W wodach które serwowałem użyłem dwóch chmieli Cascade PL oraz Centennial. W równych ilościach po 50 gramów. Na 100 gram chmielu około 2,5-3 litrów wody. Wodę podgrzewam do 75 stopni, wrzucam chmiel i pozwalam jej stygnąć pod przykryciem. Po około 20-30 minutach mam 60 stopni w garnku. W takim zakresie jeżeli zachodzi izomeryzacja alfa kwasów to tylko szczątkowa. Z wywaru płukane są żywice i olejki. Wywar przecedzam przez gazę i rozlewam do butelek PET pół litrowych. Jak ostygną do temperatury pokojowej to zamrażam. W ten sposób mam 4 butelki gorzkiej i aromatycznej zupki chmielowej. To będzie smak. Zamrożenie jest ważne, ponieważ nie da się dobrze przecedzić takiego wywaru, będą drobinki chmielowe. Butelkę podczas odmrażania musi stać pionowo i nie powinno się jej dotykać. Wyjmuję ją na noc z zamrażarki. Stawiam w talerzyku, bo kondensacja pary zrobi kałużę. Przez noc odmarza i wszystkie chmieliny są na dole. Delikatnie żeby nie ruszyć, bo jedną z najgorszych rzeczy jest zalepiająca gorycz z pyłu chmielowego. Delikatnie odkręcam. Biorę strzykawkę 10 mililitrów i odciągam całą strzykawkę. W takiej strzykawce mieści się około 12 mililitrów. Następnie biorę szklankę wody niegazowanej. Wstrzykuję 3-4 mililitry. Mieszam, biorę łyk. Za mało to dopełniam szklankę wodą i zaczynam wstrzykiwać po 1-2 mililitry. Powtarzam do momentu aż gorycz mi pasuje. Sprawdzam ile było i pomniejszam wynik o 1/3 - 1/4. Załóżmy wyszło Ci 8 mililitrów to zakładam że będzie to maksymalnie 5-6 na szklankę. Ile wyjdzie wszystko zależy od czasu jaki gotowałeś zupkę, chmielu jaki użyłeś i ilości wody. To trzeba zmierzyć organoleptyczne. Warto powstrzymać zapędy przed dużą goryczą, bo po prostu to się nie uda i nie będzie smakować. Warto też na pozostałych butelkach zapisać ile dawać. Mi najczęściej wychodzą granice 300-450 mililitrów na 10 litrów. Ale jak już mówiłem. Trzeba sprawdzić. Pomniejszenie wyniku jest bardzo ważne, bo będzie jeszcze chmiel na zimno, który również podbije gorycz. Serio łatwo przechechmielić, bo czasem chmiel na zimno podbija ją zbyt mocno. Ile tego chmielu na zimno. Znowu najlepiej chmiel o małych Alfa kwasach i dużych beta. Tutaj są jakieś procesy oksydacji, że ładniej to pachnie. Nie doczytałem nigdzie dlaczego. Osobiście daje maksymalnie 2 gramy na litry. Zatem w kegu 10 litrowym tego chmielu jest do 20 gramów. Chmiel owijam w gazę w kilka warstw. Opłukuje pod kranem w gazie, aby pierwsze drobinki się wypłukały i wrzucam do kega. Trzeba owinąć tak i zawiązać aby nie było żadnych frędzli. Jak chmiel namoknie to opadnie na dno i te frędzle od razu zapchają linię wyszynku jak go rozpoczniesz. Osobiście najbardziej smakuje mi taka woda z limonką lub cytryną. Dodaję sok z jednej limonki lub cytryny na 10 litrów. Następnie obieram flawendo i zawijam tak oddzieloną skórkę razem z chmielem. Sok cytrusowy rozjaśni nieco wodę, złamie gorycz, a skórka dodatkowo ją zaromatyzuje. Fajnym dodatkiem jest świeża mięta w ilości jeden do dwóch listków na 10 litrów. Płeć piękna najczęściej lubi tę wodę z dodatkiem 1 grama turówki wonnej na 10 litrów. Jeszcze jedna uwaga. Pierwsze 200-300 ml z wyszynku wylej. Będzie tam mnóstwo drobnych chmielin, które smakują potwornie. Wodę najlepiej wrzucić pod wysokie ciśnienie. Najlepiej 2,5 do 3 barów. Jest gotowa w zasadzie po 3 dniach. Chociaż lepiej poczekać tydzień. Co zrobić jak nie masz kegów. Też można sobie poradzić. Kupujesz w sklepie jak najbardziej wysyconą wodę CO2. Wstawiasz do zamrażarki. Schładzasz ją niemal do zamarznięcia. Zabieg spowoduje, że nie będzie uciekał za szybko dwutlenek węgla. Wszystkie proporcje co podawałem wyżej na 10 litrów skalujesz do wielkości butelki. Jak masz dwulitrową to dzielisz przez 5. Jak 1,5 litra to dzielisz przez około 6,5. bierzesz bandaż i robisz 3-4 warstwowy rulon. Końcówki można związać sznurkiem bawełnianym. W rulonie oczywiście zawijasz kawałek skórki z cytrusa i 2 - 4 gramy chmielu, wg uznania. Rulon przepłakuj pod bieżącą wodą, aby wypłukały się pierwsze drobinki chmielu. Odkręcasz butelkę. Wlewasz trochę soku z wyciśniętej cytryny odpowiednią ilość wywaru chmielowego, następnie rulon wtykasz przez otwór. Tutaj trochę może pienić więc warto to robić sprawnie, aby tracić jak najmniej dwutlenku węgla. Zakręcasz i czekasz tydzień. Nalewanie z butelki niestety jest bardziej stratne. Ponieważ na samym dole będzie sporo drobinek chmielowych. Jak za mocno zruszysz osad to niestety będzie mało przyjemna gorycz. Smacznego.
  22. 2 punkty
    kantor

    TWA a Konkursy Piw Domowych

    Wytłumaczenie jest proste: Po prostu np. wszyscy moi znajomi warzą tylko i wyłącznie dobre piwa, ja jestem pod tym względem tak restrykcyjny, że jak dowiem się, że ktoś z moich znajomych wysłał piwo na konkurs które przejawiało wyraźne wady, od razu jest on usuwany z moich znajomych na facebooku, mało tego, z tego co wiem, Ci znajomi robią tak samo. Po prostu nie chcemy, aby zła karma od osób warzących wadliwe piwa na Nas (i Nasze piwa) wpływała. I tak powstało TWA. PS Bez problemu możesz Nas rozpoznać na rożnych festiwalach po dziwnych uściskach dłoni, którymi się witamy. Tak w ogóle całkiem niezłe 6/10
  23. 2 punkty
    krzysiek9999

    Skórka pomarańczy do Witbiera

    http://www.akademiadobregosmaku.sggw.pl/chemikalia-na-skorce-cytrusow/ Przede wszystkim imazalil.
  24. 2 punkty
    Właśnie się rozstawiłem. Nie miałem pojęcia, że tyle tego będzie. Na szczęście organizatorzy szybko załatwili dodatkowy stół. https://drive.google.com/file/d/1CVgdNlbM9_c0zF6I0nWWQuha4Rjf-4w0/view?usp=drivesdk W samochodzie wyglądało niewinnie. https://drive.google.com/file/d/19wE2EBSf9t7lZJS1F1oIhLXm-umwgPrm/view?usp=drivesdk I jeszcze mój wypasiony szyld zrobiony przez żonę. https://drive.google.com/file/d/1ahbVbUsIQMHgUNKv6ySKIPRiZHqzosiK/view?usp=drivesdk
  25. 2 punkty
    bimbelt

    16.06.2018 V KPD Lubuski w Witnicy

    Dzisiejszego popołudnia przeprowadziliśmy elimnacje w kategorii american wheat. Z 36 zgłoszonych do finału zakwalifikowano 7 piw: Michał Wiśniewski Dorota Przybyłko, Jarosław Przybyłko Kamil Kret La Brasserie En Spirale - Piotr Brzeziński Konrad Sworowski Paweł Tomalik Mariusz Jachimowski
  26. 2 punkty
    Gawron

    skraplanie się wody/przykrycie

    Tak. Normalne. Nie zawsze występuje, ale jak już, to nie przejmuj się nim. Nie za wysoką temperaturę masz czasem? Lepiej tak, ale też bez paniki. Ważne tylko tak jak napisałeś, żeby słońce bezpośrednio nie świeciło.
  27. 2 punkty
    Wajcha

    Festiwal Piwowarów Domowych - zaszczep (w) sobie bakcyla

    Zachęcam wszystkich do odwiedzenia warsztatów prowadzonych przez Daniela. Dzięki jego wiedzy założyłem bank u siebie. Na drożdżach które dostałem od Daniela uwarzyłem z Szymonem Pioterkiem tegoroczne Grand Prix Wrocławskiego Konkursy Piw Domowych.
  28. 2 punkty
    Alexy

    Manufaktura Paga

    Odkurzam mój wątek ładnych pare warek później Dziś zainstalowałem trzeciego brata bliźniaka do mojej lodówki piwnej oraz menu coby się goście nie gubili podczas samoobsługi
  29. 2 punkty
    Jankasper

    Szybkie mycie zabrudzonych butelek

    Raz mi szyjka w ręce została, reszta poleciała do sąsiadów. Polecam mycie w skrzynce na podłożu...
  30. 2 punkty
    Undeath

    XIII Konkurs Piw Domowych we Wrocławiu, Czerwiec 2018

    Natomiast ja jestem zupełnym przeciwnikiem tego, wg mnie celem konkursów jest uszeregowanie piw od najlepszego do najgorszego, eliminacje są tylko ze zwykłej pragmatyczności. Widzę, że w niektórych konkursach to idzie w tym kierunku ostatnio i mi się to zupełnie nie podoba (jeszcze rozumiem przy tych np. 7 piwach zrobić eliminacje, żeby odrzucić takie totalnie wadliwe, żeby sędziowie nie musieli się z nimi mierzyć w finale ale odpadło 5 na 7, przy niby niezłym poziomie, dla mnie to trochę nie fair, że piwowar którego piwo normalnie zajęło by trzecie miejsce nie dostanie np. dyplomu). Prowadzisz konkurs w Krakowie tam pokazujesz swój punkt widzenia odnośnie konkursu i moim zdaniem bardzo dobrze. Każdy konkurs prowadzą inni ludzie i jest różnorodność w spodobie podejścia co wypada, a co można, a co nie jest dobre. Przez te kilka lat miałem odzew taki, że jakim cudem moje piwo jest w finale skoro ledwo zdobyło 19 pkt. Sędziowie puszczali - bo taki był przykaz by zapełnić te 10 miejsc finałowych piwa, które były ewidentnie wadliwe i w finale nie powinny się znaleźć. Mi się to nie podoba, uważam, że na finał zasługują piwa, które są stylowe oraz nie posiadają wad. Lekkie wady, które dopuszcza styl oczywiście pozwalają wejść piwu do finału. I tak było w przypadki wymienionego przez Ciebie Classic American Pilsa. Od początku wiedziałem, że będzie to dość kontrowersyjna kategoria i ilość zgłoszeń też podpowiada mi, żeby nie iść w kierunku takich piw na konkursach. Z 7 piw finałowych 2 były niezgodne z stylem, pozostałe piwa posiadały wyraźne wady fermentacyjne/technologiczne na poziomie dominującym w piwie. Zostały przysłonione pozostałe cechy stylu i nie wyobrażam sobie robienie dla nich pełnej oceny. Metryczka finałowa zawierałaby nie więcej niż metryczki eliminacyjne, bo nie da się inaczej ocenić piwa, w którym dominowały kredki świecowe i kosmiczny DMS, przy każdym łyku zapychający kubki smakowe. Takie piwo moim i jak widać osób eliminujących w tym stylu nie zasługuje na finał i nie wypada mu przyznać miejsca finałowego. Dwa piwa były w miarę solidne i zasłużyły na to miejsce. Może nie do końca był super ekstra poziom w tym stylu akurat. Bardziej chodziło mi o to, że nie było takich totalnych piw zainfekowanych w całym konkursie trafiło się ich może z 6-7. Na resztę wątpliwości widzę, że odpowiedział fajnie Czesiek (dzięki!). Dodam od siebie - eliminacje są po to by do finału trafiły piwa stylowe i niewadliwe. A nie: Eliminacje nie są od przyznawania punktów. Piwo zasługujące na finał powtórzę po raz trzeci musi być stylowe i nie posiadać wad (które przysłaniają profil piwa albo w nim dominują zaburzając balans aromatu lub smaku). Puszczanie do finału piw ewidentnie i średnio wadliwych to moim zdaniem krzywda dla pozostałych osób, które się dostały do finału. Nie jestem w stanie przewidzieć ile piw przyjdzie na konkurs, ani tego ile sędziowie przepuszczą do finału. Nie mieli tutaj przykazu, że mają puścić jak najmniej - przykazem była rzetelna i długa ocena. Sędziowie bardzo długo debatowali w każdej kategorii na temat każdego właściwie piwa z osobna, to mi się bardzo podobało i uważam, że nikt nie został skrzywdzony przez taki sposób oceny. Ocena BBA trwała 2,5 h co daje 8 minut na każde piwo. Podobnie było w przypadku pozostałych kategorii. A mi by było @kantor jednak trochę wstyd dostać dyplom za 10-20 pkt. piwo, nie ważne od trudu włożonego w uwarzenie piwa w danym stylu. Ja myślę, że ile konkursów to tyle podejść do sposobu sędziowania i nie jest to nic złego, a nawet dobre rozwiązania można podglądać z innych zawodów. Dziś wieczorem opublikuje listę z punktacją oraz jako niespodziankę już jedną kategorię na przyszły rok
  31. 2 punkty
    Moim zdaniem jest to prawda i też nie boję się piany. Zauważ że spieniony środek objętościowo zajmuje dużo, ale pozbywając się powietrza z bąbelków okazuje się że jest go pewnie 0.5 może 1ml w butelce. Maksymalnie kilka ml w całym kegu (jak używasz przy kegowaniu). Zatem jak wlejesz piwo to rozcieńczy się i nie będzie przez to aktywny w sensie zabijania. Piana natomiast ma kontakt ze ściankami, ubija wszystko na nich. Co więcej 'StarSan sneaks' przy nalewaniu są po prostu wypychane. Jak wpadły bakterie z powietrza do butelki to piana przy wychodzeniu środka elegancko je wypchnie/ubije. To co zostanie ze środka w butelce to będą jakieś resztki o znikomym wpływie na pH. W wodzie/piwie kwasy są zdysocjonoewane. Czyli w przypadku kwasu ortofosforowego masz jony H+ i resztę kwasową PO4. Reszta kwasowa dla drożdży będzie dobrą pozywką. Jest to mój sposób rozumienia i nie musi być do końca poprawny.
  32. 2 punkty
    ja też się wzorowałem na tym artykule ale z użyciem mieszadła. zamiast do słoika wlałem zawartość drożdży z butelki do kolby 300ml (w której wcześniej była przygotowane 120 ml brzeczki 3 krotnie gotowanej). po 24 h wlałem do kolby o pojemności 2 litry z brzeczką około 1100 ml i dalej mieszałem przez 48h. Następnie starter zaszczepiłem do 22 litrów i obecnie starter pracuje już 5 dzień. wydaje mi się że wszystko jest ok. Duży starter gotowałem tylko 2 razy ( mały 3). nie wiem czy czasem nie popełniłem błedu. Nie sugeruj się zabardzo moją odpowiedzią tak może odrobinę rozjaśniłem a też robię to pierwszy raz więc poczekałbym na odpowiedź od autora ;-)
  33. 2 punkty
    zasada

    Szreniawa 03.06.2018

    Zdjęcia stanowiska i plansz, które były podstawą pokazu i prelekcji o piwowarstwie domowym podczas Szreniawskiego Ósmego Festiwalu Piwnego: Piwo z kulturą zorganizowanego w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie koło Poznania.
  34. 2 punkty
    Z tego co pamiętam to mikroby potrzebują trochę czasu na wyjście z formy przetrwalnikowej. Czas 24 godzin pewnie jest to wypadkowa większości drobnoustrojów. Jeżeli zaczniesz pasteryzować za szybko, to bakterie nadal będą w formie przetrwalnikowej i przez to bardzo odporne na działanie niekorzystnych warunków.
  35. 2 punkty
    Kamilos55

    Dziwna barwa gotowego piwa

    jeśli miałeś zbyt wysokie PH brzeczki to po gotowaniu jest ciemniejsza
  36. 2 punkty
    mk77

    Wymiennik płytowy jaki kupić ?

    Dziś przetestowałem nowo zakupiony wymiennik i hop stoper. Jako podsumowanie powiem tak, dlaczego dopiero teraz ??? Wymiennik to wspaniałe rozwiązanie. 29l piwka w niecałe 10min ze 100stopni do 20stopni i od razu przelane do fermentora.
  37. 2 punkty
    Prezentujemy listę finałową domowych cydrowników, których cydry wezmą udział w jutrzejszym finale: Bartłomiej Krzeczkowski Konrad Sworowski Łukasz Wasilewski Piotr Szcześ Wacław Krasoń Marek Jurgielewicz Krzysztof Czechanowski Artur Pasieczny Kolejność jest przypadkowa. Gratulujemy, a pozostałym uczestnikom dziękujemy za nadesłane cydry Wasze zdrowie!
  38. 2 punkty
    Groszek z Lublina

    Dziwna barwa gotowego piwa

    Podczas gotowania zachodzi reakcja Maillarda w wyniku której powstają melanoidyny, które z racji brązowego koloru przyciemniają barwę brzeczki, oprócz tego wpływają jeszcze na smak. Dlatego do niektórych piw stosuje się dłuższe gotowanie lub tzw. kettle carmelization np. do Scottish Light 60. Jeśli gotowałeś standardowo to pomyłka w sklepie jest najbardziej prawdopodobna.
  39. 2 punkty
    PIkaWA

    22-23.06.2018 - Grodziski Konkurs Piw Domowych

    Do czwartku musisz się tylko zdecydować, na wysyłkę piw masz czas do 15-tego!
  40. 2 punkty
    pixel

    Zdalny pomiar BLG

    Hej, jakiś czas rozpoczęliśmy pracę nad miernikiem gęstości brzeczki. Miernik nazywa się Beer Bob. Postępy możecie śledzić na FB: https://www.facebook.com/OpenBrewer/ O BeerBobie opowiemy też na Warszawskim Festiwalu Piwa - w piątek o godzinie 16 na scenie głównej
  41. 2 punkty
    Ponieważ temat podobny to pochwalę się moją lodóweczką. Jest zabudowana w szafce, a ponieważ potrzebowałem miejsca na fermentator stożkowy to powstało coś takiego. Serce to agregat z lodówki Redbull, izolacja styropian 5cm ale dojdzie jeszcze płyta 0,5 cm z pianki dla lepszej higieny. Wchodzi fermentaus 35l i z tyłu butla co2 2kg na styk ale się mieści. Jak nie fermentuje to wchodzą dwa corneliusy 19l. Właśnie zalałem 28l pszenicy z zestawu TB, trochę za dużo wysłodziłem bo powinno wyjść 25l 12blg. A otrzymałem 28l 10,5 blg. Plusem tego rozwiązania jest to, że stoi w przedpokoju i wygląda na zwykłą szafkę. Docelowo sterownik ST-1000 wyląduje w środku szafki. Nad lodówką jest miejsce na agregat i tam się zmieści.
  42. 2 punkty
    vmario

    BREWNESS.com - startup dla piwowarów domowych

    Korekta ekstraktu po dodaniu do fermentora cukru/syropu/miodu itp. cukrów prostych. Wyświetlanie dawki przyprawy na jednostkę objętości, np. dodaję 10g kolendry, a program później wyświetla mi również dawkę w g/l. W ten sposób łatwiej projektowałoby się nowe receptury o w oparciu o poprzednie. Nie ma potrzeby, żeby opis warki mówił mi, że fermentacja cicha zakończyła się 189 dni temu. Nic mi to nie mówi, to informacja potrzebna tylko w przypadku butelkowania, bo wiadomo, ile piwo leżakuje. Przy burzliwej i cichej chcę wiedzieć, ile one trwały. Podobnie w notatkach do fermentacji -- jak zapisałem sobie, że brzeczka miała 5°Blg, to za rok nie interesuje już mnie data pomiaru, tylko który dzień burzliwej to był. Wtedy mogę np. porównać tempo fermentacji. Przy okazji notatki do fermentacji mogłyby na bieżąco przeliczać odfermentowanie, ale to już mniej istotny bajer. Miło byłoby zobaczyć wylistowane wszystkie straty przy danej warce, żeby wypracować sobie ich wartości. Kalkulator wskazań hydrometru mógłby mieć opcję wyboru temperatury kalibracji. Mój pokazuje poprawne wartości w 16°C.
  43. 2 punkty
    Malinowy

    Lodówka do fermentacji sterowana przez WiFi

    Pyrsk Ludkowie! Długo nie pisałem nic o zmianach w sterowniku bo nie bardzo było co pisać. Zmiany były kosmetyczne i zwykle albo obejmowały naprawę błędów albo ułatwiały konfigurację. Miałem też kupę problemów z napisanym przeze mnie sterownikiem radia wifi, między innymi dlatego nie było nigdy możliwości ustawienia ręcznie adresu IP urządzenia. Ale to się zmieniło wraz z nową wersja softu. Dodatkowo zmiana o której pisałem, że będzie można podłączać czujniki nie zważając na polaryzację okazała się kompletną klapą, czujniki nie chciały się komunikować ze sterownikiem. I każdy kto ma problemy z odczytem czujników a ma tą wadliwą wersję może ją do mnie wysłać i będę naprawiał lub wymieniał. Zamówiłem jak głupi płytek i od jakiegoś czasu sterowniki są sprzedawane z drobną modyfikacją w postaci dolutowanego drucika przy czujnikach Wkurza mnie to niemiłosiernie ale stok tych płytek mi się na szczęście kończy i niedługo zamówię poprawione No właśnie zmiana softu o której pisałem na początku daje użytkownikowi kilka ciekawych możliwości. Przepisałem od nowa (korzystając z kupy bibliotek z espressifa) sterownik do radia i klient DHCP już nie robi problemów w przypadku wpisania statycznego adresu IP. Czyli: - W końcu można ustawić statyczny adres IP ! Oczywiście w razie błędnego ustawienia musiałem coś wymyślić aby nie łatać softu urządzenia przy każdym błędnym skonfigurowaniu sterownika. No i wymyśliłem, że jak się zewrze środkową nóżkę czujnika nr 1 z masą w ciągu pierwszych 20 sekund od uruchomienia to ustawienia, które są na karcie WIFI (podłączenie do routera, ustawienia AP, hasło, port, adresacja IP) zostaną usunięte, natomiast ustawienia związane ze sterowaniem urządzeniami nie będą usuwane. Czyli: - Można przywrócić ustawienia do fabrycznych ! Dodatkowo w końcu naniosłem zmiany na instrukcję obsługi sterownika, i w ciągu kilku godzin ją opublikuję. Będzie pod tym samym adresem czyli: https://www.malinowy.eu/Sterownik/instrukcja.pdf Przy okazji drobna informacja, że do końca miesiąca nie będę wysyłać nowych sterowników. Wszystkie zamówienia do wczoraj zostaną zrealizowane w terminie. Aha każdy kto będzie chciał aktualizację z wersji niższej niż 1.8.7 musi sterownik wysłać do mnie na aktualizację ze względu na kolejną zmianę map pamięci. Aktualizacja z wyższych wersji może się odbyć zdalnie, potrzebuję jedynie dostępu do sterownika przez internet. Oczywiście aktualizacja przez rok od zakupu jest gratis. Jeszcze może napiszę tutaj od razu: Termin realizacji to na chwilę obecną 4 dni od otrzymania przelewu. Pozdrawiam: Grzesiek EDIT: instrukcja jest już poprawiona
  44. 1 punkt
    Ja mam butelkę z domowymi bertami z powietrza, lekko przegazowaną, ale można złapać z niej dregi, no i mogę ją zabrać na festiwal. Mogę też namnożyć jakieś bardziej oficjalne brety z mojego banku i też zabrać
  45. 1 punkt
    Rozlałem dziś piwo zrobione na drożdżach WY3068 pozyskane dzięki uprzejmości @Daniel() Drożdże były przygotowane zawodowo , postępowałem z nimi zgodnie z instrukcją zawartą w tym temacie Zaciekawiony możliwością posiadania własnego baku drożdży odebrałem ze startera drożdże i przetrzymuje je pod solą fizjologiczną. Wszystko robiłem zgodnie z instrukcjami Daniela, które wyczerpują temat w 100%. Przygotowanie drożdży w ten sposób nie jest skomplikowane, nie drogie wystarczy spróbować żeby się samemu przekonać i co najważniejsze nie zajmuje za wiele miejsca w lodówce ( jak słoik z gęstwą). Polecam spróbować, a jak ktoś z Poznania lub okolic ma ochotę na WY3068 przechowywane w soli albo na świeżutką gęstwę to zapraszam na priv, chętnie się podzielę.
  46. 1 punkt
    Fenris

    zasadniczo browar / browary maltańskie

    eeee stary ja nie mierzę od 30 warek i piwo wychodzi co za różnica czy masz 14 czy 15 blg. Jak piwo nie idzie na konkurs to mało istotne, oczywiście mówię o początkowym
  47. 1 punkt
    FurioSan

    Puchar PSPD

    EDIT - dodałem wyniki z Krakowskiego ( pierwsza dziesiątka bez zmian ) 1 Gadomski Jan 93.685 2 Brzeziński Piotr 59.465 3 Kantor Łukasz 33.08 4 Osiński Maciej 29.15 5 Švach Janusz 28.82 6 Reczek Jarosław 26.68 7 Młodziński Jonatan 23.88 8 Senderski Marcin 22.93 9 Misiak Ireneusz 22.49 10 Ćwirko Julian 20.15 11 Kordek Miachał 20.03 12 Kowalewski Paweł 19.61 13 Bielski Andrzej 18.63 14 Sworowski Konrad 17.21 15 Palusiński Maciej / Mitek Joanna 14.5 16 Śledziński Łukasz 13.435 17 Czarny Piotr 13.245 18 Kranc Patryk 12.95 19 Pająk Marcin 12.94 20 Przymusiak Piotr 12.6 21 Czaja Dariusz 11.72 22 Nitschke Leszek 11.65 23 Chrostek Adam 11.44 24 Krzywicki Rafał 10.87 25 Antolik Piotr 10.835 26 Kamiński Robert 10.55 27 Żywiecki Paweł 10.07 28 Kryśkiewicz Łukasz 10.07 29 Waloszczyk Jan 9.8 30 Czapski Andrzej 9.65 31 Sýkora František 9.53 32 Wróblewski Piotr 9.36 33 Pawlak Łukasz 8.56 34 Bujak Piotr 8.46 35 Mitok Radosław 8.45 36 Kawecki Marek 8.295 37 Tokarski Paweł 8.28 38 Pardowski Przemysław 8.1 39 Kisiel Piotr 8.04 40 Czechanowski Krzysztof 8 41 Wójciak Andrzej 7.89 42 Gumieniak Robert 7.8 43 Lesiak Artur / Gruszka Iwona 7.62 44 Sklarek Łukasz 7.62 45 Ulatowski Łukasz 7.5 46 Derdziak Łukasz 7.32 47 Wąsowski Mateusz 7.27 48 Wach Waldemar 7.16 49 Mortka Rafał / Szczepaniak Krzysztof 6.97 50 Bartosik Michał 6.84 51 Morawski Paweł 6.78 52 Murawa Dominik 6.62 53 Minojć Szymon 6.62 54 Fandrejewski Dawid 6.48 55 Lemańczyk Mikołaj 6.36 56 Komorowski Łukasz 6.35 57 Sumara Marcin 6.24 58 Urban Mariusz 6 59 Makowski Sebastian 5.69 60 Wickwar Russel 5.56 61 Barancewicz Michał 5.52 62 Witkowski Waldemar 5.4 63 Wadas Damian 5.36 64 Urbaniak Bartosz 5.25 65 Spławski Adam 5.08 66 Adamczyk Grzegorz 4.89 67 Kozak Dawid 4.88 68 Leoniuk Łukasz / Gierasimiuk Dariusz 4.68 69 Wojciuk Dawid 4.6 70 Śmierzchalski Artur 4.56 71 Myrcha Łukas 4.52 72 Jaworska Katarzyna /Langier Michał 4.5 73 Jachimowski Mariusz 4.38 74 Jarosz Jakub 4.32 75 Polok Rafał 4.28 76 Fronk Jarosław 4.24 77 Barczyk Bartosz 4.23 78 Tymoszuk Łukasz 4.17 79 Markowski Bartosz 4.14 80 Wasilewski Łukasz 4.08 81 Boldis Gergely 4.08 82 Kołaczek Adam 3.93 83 Jenarzewski Miłosz 3.86 84 Waluś Marek 3.81 85 Jagiełło Paweł 3.81 86 Szuplewski Rafał 3.8 87 Rapiej Tomasz 3.72 88 Natanek Szymon 3.66 89 Brzozowski Maciej 3.66 90 Powroźnik Paweł 3.63 91 Zawadzki Wojciech 3.48 92 Lutowski Marek 3.45 93 Pasierbik Kamil, Karolina Kuna 3.45 94 Jakuszewski Michał 3.42 95 Wiśniewski Michał 3.42 96 Trybułowski Adam 3.38 97 Zach Marcin 3.21 98 Korzeniewski Damian 3.18 99 Milczarczyk Artur 3.12 100 Sikora Bartłomiej 3.04 101 Krysiak Jan 3 102 Sarna Krystian 2.975 103 Wilczyński Paweł 2.9 104 Sarwiński Artur 2.78 105 Niebudek Szymon 2.775 106 Grzybowicz Bartosz 2.76 107 Csontos Attila 2.72 108 Urbański Dorian 2.66 109 Suder Paweł 2.62 110 Flis Łukasz 2.565 111 Kawczyński Łukasz 2.48 112 Kawa Jakub 2.35 113 Cieśla Dariusz 2.33 114 Kleczyński Piotr 2.32 115 Baniel Paweł 2.26 116 Szewczyk Adam 2.16 117 Poręba Paweł 2.16 118 Połeć Dominik 1.71 119 Podjaska – Ginter Helena 1.59 120 Limanowski Michał 1.56 121 Bobryk Dawid 1.51 122 Pieczyński Mikołaj 1.39 123 Przybylski Marcin 1.38 124 Wydro Leszek 1.36 125 Kosiński Maciej 1.34 126 Dudzik Jakub 1.31 127 Ruda Tomasz 1.27 128 Stachowski Jacek 1.24 129 Kita Piotr 1.24 130 Palusiński Maciej 1.22 131 Gajdecki Jakub 1.16 132 Gasek Wojciech 1.15 133 Stefaniak Marcin 1.14 134 Kania Marcin 0.855 135 Bonikowski Mateusz 0.595 136 Niesłańczyk Jan 0.555
  48. 1 punkt
    Informuję, że wszystkie arkusze eliminacyjne zostały rozesłane. Jeżeli ktoś nie otrzymał swojego, treść jest niezrozumiała, gdzieś wystąpił błąd, albo są trudności z interpretacją opisu sędziowskiego - proszę dać znać. Na arkusze finałowe niestety trzeba będzie jeszcze poczekać parę dni. Najprawdopodobniej zaczną spływać w najbliższy czwartek i piątek. Po rozesłaniu wszystkich arkuszy postaram się jeszcze napisać parę zdań podsumowania ogólnego poziomu nadesłanych piw, a także co nieco o kryteriach oceny.
  49. 1 punkt
    Danielu, Czy znajdziesz chwilę, aby porozmawiać z osobami, które z racji pomocy przy organizacji festiwalu prelekcji nie posłuchają? Chętnie bym sobie o paru rzeczach porozmawiał.
  50. 1 punkt
    Bogi

    Fermentacja piwa z Brewkit-u

    W którym miejscu ta fermentacja jest długa? Jakie są parametry? Ile blg końcowe?
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×