Jump to content
Makaron

Jak długo startują drożdże Wyeast`a?

Recommended Posts

Jak długo powinno trwać startowanie drożdży w starterze?

Miałem paczkę drożdży pod koniec daty ważności postanowiłem je w końcu zużyć i niepokoił mnie zapach z saszetki teraz po 12 godzinach drożdże na mieszalniku jeszcze nie przestawiają żadnych objawów pracy. Jak myślicie po jakim czasie powinienem dać sobie spokój?

PS

Starter składał się z około 0,5L 10°Blg brzeczki z suchego ekstraktu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do 24h u mnie też nie widać żadnego ruchu. Po 24h zaczyna się dopiero coś dziać. Zostaw na co najmniej dzień lub dwa i zobaczysz wtedy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem przyzwyczajony do suchych drożdży, gdzie po 4h jest już czapa pięknej piany, więc 12 godzin wydaje mi się całą wiecznością ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
A tobie chciało by sie coś jeść gdyby cie kręcono na karuzeli przez 12h? ;);)

A ja myślałem, że to je kręci ;)

Edited by Makaron

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jestem przyzwyczajony do suchych drożdży, gdzie po 4h jest już czapa pięknej piany, więc 12 godzin wydaje mi się całą wiecznością ;)

A co powiesz na 5 dni ?

Tyle startowały mi Belgian Strong Ale. Piany w starterze nie było prawie w ogóle. Dopiero w fermentorze dały czadu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To do tego trzeba mieć szczęście by nic się nie wkradło zamiast drożdży. Bo 5 dni to cholernie dużo czasu.

bo zamiast je kręcić trzeba pacnąć saszetkę która po kilku dniach napęcznieje i drożdżyki nabierają chęci na żarełko ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jestem przyzwyczajony do suchych drożdży' date=' gdzie po 4h jest już czapa pięknej piany, więc 12 godzin wydaje mi się całą wiecznością ;)[/quote']

A co powiesz na 5 dni ?

Tyle startowały mi Belgian Strong Ale. Piany w starterze nie było prawie w ogóle. Dopiero w fermentorze dały czadu.

Ja bym się poddał. Albo bym zaryzykował i dodał do brzeczki, albo dał sobie spokój i dodał inne drożdże.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To do tego trzeba mieć szczęście by nic się nie wkradło zamiast drożdży. Bo 5 dni to cholernie dużo czasu.

bo zamiast je kręcić trzeba pacnąć saszetkę która po kilku dniach napęcznieje i drożdżyki nabierają chęci na żarełko ;)

Po kilku dniach? Na opakowaniu było napisane do 3h. To przecież trzeba planować wszystko z jakimś tygodniowym wyprzedzeniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę sprecyzuję:

Rozpłaszczyłem pożywkę i saszetka w ciągu 3 kolejnych dni napęczniała tyle co nic (temperatura pokojowa ok. 21st.). Zrobiłem starter z rzadkiej brzeczki w czystej butelce po soku dla dzieci 0,7l. i dodałem saszetkę. Pomieszałem, zamknąłem czopem ze zwiniętych wacików kosmetycznych ;) i zostawiłem w spokoju. W starterze coś tam się działo, ale nic spektakularnego ;)

Po 2 dniach dodałem starter do brzeczki, bo już nie mogłem czekać dłużej. Oznaki fermentacji pojawiły się (uff !) po około 12h.

Tak więc od momentu aktywacji saszetki do dodania startera do brzeczki minęło 5 dni, a samo jej "pęcznienie" trwało z mizernym skutkiem 3 dni.

Oczywiście bałem się, czy drożdże nie zdechły i miałem w zapasie suche (w razie czego). Z tego, co pamiętam, drożdże były 6-miesięczne.

Natomiast gdzieś na browar.bizie Wesoły opisywał, że jakieś Wyeasty startowały mu 7 dni.

Z kolei ostatnie moje drożdże - Czech Pils, po jednym dniu były już tak spęczniałe, że bałem się, że rozerwą saszetkę. Jest więc różnie.

Edited by 2artur2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po kilku dniach? Na opakowaniu było napisane do 3h. To przecież trzeba planować wszystko z jakimś tygodniowym wyprzedzeniem.

gdzieś było napisane żeby na każdy miesiąc jaki upłynął od daty produkcji dać jeden dzień inkubacji

Share this post


Link to post
Share on other sites

te 3h to chyba jak masz drożdże prosto z fabryki, nówki nieśmigane ;-)

 

mi paromiesieczna saszetka pecznieje kilka dni (tak ze 3), potem po ok 24-36h widac juz istotną zmianę koloru startera. na mieszadle piany raczej nie ma, chyba ze za wolno się kręci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To przecież trzeba planować wszystko z jakimś tygodniowym wyprzedzeniem.

Powiedziałbym, że nawet dłuższym.

Po zrobieniu startera można go przechowywać w lodówce jakiś czas (w BA pisali, że miesiąc).

Share this post


Link to post
Share on other sites

E no to chłopaki mieszacie.

 

Do artura2 - myślałem, że 5 dni nie ruszały w starterze. To jest kolosalna różnica. Twój błąd polegał na tym, że trzeba było poczekać, aż saszetka porządnie napęcznieje. Ja bym im podniósł temperaturę. Położyć blisko, albo na grzejniku, obok kuchenki, względnie na grzejącym kompie. Można też zrobić drożdżakom łaźnie, czyli włożyć całą saszetkę, do miski z ciepłą ~40°C wodą, wodę co jakiś czas zmieniać na ciepłą.

 

Do Makarona - to jakie to w końcu drożdże, suche, czy płynne? Jeśli te drugie to czy zgniotłeś saszetkę z pożywką i poczekałeś aż napęcznieje?

 

Jest tak jak napisał anteks, czyli dajemy jeden dzień inkubacji, na każdy miesiąc, który upłynął od opuszczenia przez drożdże fabryki. Czyli roczne drożdże mają prawo wystartować, czyli napęcznieć saszetkę dopiero po 12 dniach. Zwykle dzieje się to o wiele szybciej, zwłaszcza jeśli były dobrze przechowywane np. ostatnie parę miesięcy w Waszej lodówce. IMO jak nie wystartują po 7 dniach, to raczej można sobie dać spokój, bo za rewelacyjne to nie będą chyba. Chociaż... Na pewno dopóki nie otwieramy saszetki powinny być w miarę czyste, co najwyżej może być sporo martwych, ale wtedy trzeba koniecznie przygotować starter i zobaczyć jak sobie radzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mała rada: jak macie niepewną saszetkę, startujcie ją na początek w małej ilości brzeczki, 200-300 ml. Jeżeli przeżyło jakieś 100 komórek, to chwilę im zajmie zanim opanują cały starter i zaczną robić piankę.

 

Co do pęcznienia saszetek Wyeasta, to w.g. mnie bardziej chwyt marketingowy niz konieczny etap rozwoju drozdży.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do pęcznienia saszetek Wyeasta, to w.g. mnie bardziej chwyt marketingowy niz konieczny etap rozwoju drozdży.

No jak chwyt marketingowy? Albo drożdże wytworzyły CO2, albo nie. Co mają do tego chwyty marketingowe? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do pęcznienia saszetek Wyeasta, to w.g. mnie bardziej chwyt marketingowy niz konieczny etap rozwoju drozdży.

?????

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po kilku dniach? Na opakowaniu było napisane do 3h. To przecież trzeba planować wszystko z jakimś tygodniowym wyprzedzeniem.

gdzieś było napisane żeby na każdy miesiąc jaki upłynął od daty produkcji dać jeden dzień inkubacji

Na ulotce od BA dostarczanej razem z drożdżami jest napisane, że startują przeciętnie tyle dni, ile miesięcy upłynęło od daty produkcji.

Moje ostanie drożdże (2001 Urquell Lager) startowały 3-4 dni. Potem dodałem je do startera 500 ml, 9 °Blg i na 36 godzin na karuzelę ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na saszetce jest napisane, że jeśli drożdże są starsze niż 6 miesięcy startują dłużej.

 

Jak chcę warzyć to właśnie tydzień wcześniej na wszelki wypadek zgniatam saszetkę i zawsze jest cacy, nawet po roku od daty produkcji, tylko trzeba cierpliwości:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mała rada: jak macie niepewną saszetkę, startujcie ją na początek w małej ilości brzeczki, 200-300 ml. Jeżeli przeżyło jakieś 100 komórek, to chwilę im zajmie zanim opanują cały starter i zaczną robić piankę.

 

Co do pęcznienia saszetek Wyeasta, to w.g. mnie bardziej chwyt marketingowy niz konieczny etap rozwoju drozdży.

Nie rozumiem - wszyscy trąbią o tym pęcznieniu.

Chociaż można też jak na filmie:

dodać saszetkę bez startera (ale jednak napęczniałą).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chociaż można też jak na filmie:

dodać saszetkę bez startera (ale jednak napęczniałą).

Oczywiście, że można. Też tak robiłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chociaż można też jak na filmie:

dodać saszetkę bez startera (ale jednak napęczniałą).

Do słabszej brzeczki można i bez startera (aczkolwiek nigdy tak nie robiłem).

A na filmie tym bardziej jest to zrobienia, bo jest tam aktywator - czyli 4 razy więcej komórek niż w propagatorze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do tego pęcznienia saszetki: nie wiem co ono ma dać za zysk. Drożdże się budzą, i co dalej? Mają za mało miejsca, żeby się rozmnażać, za mało żarcia, żeby się dożywić, część z nich się budzi i jest szybciej gotowa do pracy i tyle, jeżeli je potrzymamy za długo w saszetce to będzie więcej szkody niż pożytku.

 

Ja bym wolał wlać to od razu do startera - podejrzewam, moje startery są nie mniej sterylne niż wnętrze saszetki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.