Skocz do zawartości
aopon

wysładzanie na raty, mieszać złoże filtracyjne czy nie?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

spotkałem się na forum z dwiema opiniami w kwestii wysładzania na raty:

1. po dolaniu wody do młóta należy zamieszać złoże filtracyjne, puścić filtrację i pierwsze 2-4 litry filtratu zawrócić do kadzi filtracyjnej. Czynność powtórzyć w każdej racie wysładzania.

2. położyć talerzyk na młóto, dolewać wody tak, aby nie zruszyć złoża filtracyjnego. Podobnie jak w pierwszej opcji pierwsze 2-4 litry zawrócić.

 

Która opcja jest według Was słuszna/słuszniejsza?

Edytowane przez aopon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IMO wysładzanie ciągłe:

3-4 litry zwracasz i później non-stop podlewasz, żeby leciało. Ja leję na durszlak położony na krawędzi - jakoś tam rozprowadza.

Nie znam powodu, czemu by wysładzać na raty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na "raty" (batch sparge) robisz tak: mieszasz jak szalony przez kilka minut, robisz vorlauf (zawracanie warki), spuszczasz brzeczkę przednią. Patrzysz ile brzeczki masz i ile ci brakuje, dolewasz tyle wody na "sparging", mieszasz, robisz vorlauf i odprowadzasz brzeczkę wtórną i to wszystko.

Ewentualnie, jak chcesz to możesz podzielić wodę do wysładzania na 2 raty i powtórzyć ten krok jeszcze raz (najlepsza wydajność).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie ciągłe jest lepsze, bo daje lepszą wydajność. Ale ja używam ramienia rotacyjnego.

http://www.piwo.org/...12-wysladzanie/

W ostatniej warce pierwszy raz wysładzałem ciągle i rzeczywiście zaskoczony byłem wydajnością. Ja na przykład wysładzałem na raty bo oplot krótki i cienki i się bałem kanalikowania, a tu się okazało że nie było czego.

 

IMO wysładzanie ciągłe:

3-4 litry zwracasz i później non-stop podlewasz, żeby leciało. Ja leję na durszlak położony na krawędzi - jakoś tam rozprowadza.

Nie znam powodu, czemu by wysładzać na raty.

Ja używam okrągłej, drewnianej deski do krojenia - używana tak ze 20 lat, myta we wrzątku/zmywarce to i wszystko co miało z drewna wyjść już dawno wyszło. Pływa sobie toto po powierzchni to i odpadają "talerzyki na młócie" etc.

Edytowane przez jaras

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zrobiłem sobie dziurkowane wiaderko z castoramy, które zawieszam w wiadrze do wysładzania. Ale i tak stosuję wysładzanie na raty, z tym, że nie mieszam do samego dna - dzięki temu odpada mi vorlauf. Istotne jest to, żeby po zamieszaniu dać czas na konwersję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomato

Fajnie się dowiedzieć jak sobie radzicie z wysładzaniem, ale bez podania wydajności to po co?

 

vorlouf rób za każdym razem jak mieszasz zacier, bo zawsze pójdzie ten litr trochę zamglony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak nie mieszasz do dna to nie pójdzie... właśnie o to chodzi. Ale zawsze możesz wytłumaczyć mojej brzeczce, że powinna lecieć mętna ;) Wydajność mam bardzo przyzwoitą, powyżej 85% w BS2.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w różnych opracowaniach odnośnie wysładzania zwracana jest szczególna uwaga na to aby nie odsłonić powierzchni młóta, natomiast w wiki w opisie wysładzania na raty jest wyraźnie napisane, że filtrat spuszczamy do samego końca a następnie mieszamy młóto. czyli przy wysładzaniu na raty można a przy ciągłym nie? moje pytanie może się komuś wydać infantylne, ale w weekend mam zamiar przeprowadzić pierwsze zacieranie i jestem na etapie opracowania sposobu działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiki proponuje jedną z metod. Spuszczasz do końca, dolewasz wodę, dopiero wtedy mieszasz. Czyli ma to sens, bo przecież złoże i tak będzie musiał się ułożyć.

 

Ja stosuję metodę pośrednią, czyli nie odsłaniam młóta całkowicie (czasem samą górę), dolewam wodę, wtedy mieszam (ale nie do końca, tak, żeby nie zruszyć warstwy z wężykiem) zostawiam na 10-20 minut i puszczam znów. Dzięki temu nie leci mętna brzeczka i nie muszę zwracać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też robiłem przez 18 warek jak crosis

teraz robię podobnie tylko nie czekam tych kolejnych 10-20 minut - czekam aż się odsłoni młóto, dolewam wody, mieszam około połowę warstwy i tak cały czas. Pod koniec gdy już mam zebrane 20 litrów przestaje mieszać i dolewam tylko (zbieram zawsze około 26-27 litrów brzeczki).

Śrutuje sam i mam wydajności rzędu 85-92% dla 11-12 blg (wg brewtarget), więc ze standardowego zasypu na 20 litrów uzyskuje około 23 litów brzeczki nastawnej.

Różnicy w wydajności nie zauważyłem przy wysładzaniu ciągłym a na raty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mógłby ktoś wskazać plusy i metody wysładzania ciągłego i na raty? Czy mieszać młóto czy nie mieszać? Jestem przed 1. warką i nie wiem jaką metodę obrać.

Edytowane przez Biniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Którąkolwiek. Dwa razy zrób tą, dwa razy tą i sam się zdecydujesz. To indywidualna sprawa, a nie uniwersalne panaceum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mógłby ktoś wskazać plusy i metody wysładzania ciągłego i na raty? Czy mieszać młóto czy nie mieszać? Jestem przed 1. warką i nie wiem jaką metodę obrać.

 

plusy i minusy sam wyciągniesz po kilku lub kilkunastu warkach

na początek wysładzaj na raty (ja wysładzałem porcjami 3 litrowymi wody). Osuszasz młóto, ale tak żeby ci nie zeszła brzeczka z wężyka (nie strać słupa cieczy) - musisz wyczuć moment kiedy zakręcić.

Przerwy 10 minutowe po zalaniu i zamieszaniu młóta (zamieszaj tak 1/3 warstwy - będzie bezpiecznie) pozwalają na zorganizowanie się (zagrzanie wody, umycie gara itd.), na początku jest zawsze trochę chaosu i motania się. Wysładzanie ciągłe opanujesz z czasem i powoli sobie je wdrożysz.

Edytowane przez longmen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ze wszystkim :-)

Myślałem, że każda metoda ma jakieś swoje zalety i wady, chciałem poczytać i na tej podstawie jakąś decyzję podjąć. Jak trzeba doświadczalnie do tego dojść to się dojdzie. Nie było pytania.

 

I tak pewnie zadecyduje za mnie organizacja pracy. :-)

Edytowane przez Biniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mógłby ktoś wskazać plusy i metody wysładzania ciągłego i na raty? Czy mieszać młóto czy nie mieszać? Jestem przed 1. warką i nie wiem jaką metodę obrać.

Plusem wysładzania na raty /na moim sprzęcie/ jest zwiększona wydajność , dodatkowo podczas całkowitego mieszania zacieru przy "krytycznych" warkach typu witbier , pszeniczne na nowo "odświeżamy" złoże, nie zbija się ono wtedy i nie ogranicza przepływu przez filtrator.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno przy zamieszaniu całego zacieru zwiększa wydajność (mi nawet o 6-8%). Mnie dwie pszenice utknęły z filtracją (za drobno ześrutowany słód pszeniczny) i po spuszczeniu ok 10 litrów musiałem wyciągać wszystko podgrzewać i na nowo przekładać do wiadra - niestety przy oplocie nie odważyłem się tylko wymieszać z uwagi na utrzymanie oplotu przy dnie. Zaczynam myśleć o rurce miedzianej z nacięciami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka słów od mistrza Kunze ;)

 

"Spływ przedniej brzeczki prowadzi się tylko do tego momentu, aż pokażą się wysłodziny, Następnie nawarstwia się wodę wysładzającą nad odsłoniętą powierzchnią wysłodzin i po­woli wypycha brzeczkę z góry w dół. Przy tym ługowane są wysłodziny, lecz proces wymaga pewnego czasu.

Wysłodziny można ługować w sposób ciągły, tzn. nalewa się stałe tyle nowej wody wysładzającej, ile u dołu odpływa lub ługuje się kil­koma nalewami. Wprawdzie nieco szybciej przebiega filtracja ciągła, lecz wydajność jest większa, kiedy pracuje się z dwoma łub trze­ma małymi nalewami, ponieważ woda wysła­dzającą ma wtedy więcej czasu na ługowanie wysłodzin. Do tego przyspiesza ługowanie (ekstrakcję) małe wymieszanie oraz zwiększo­na różnica ekstraktów pomiędzy wodą wysła­dzającą a zawartym w wysłodzinach roztwo­rem ekstraktu.

W praktyce rozpowszechnione są obie meto­dy, jednak jedno ciągłe ługowanie ma następu­jące zalety:

  • klarowna filtracja,
  • mniejsze wyługowanie łuski,
  • mniejsze natlenienie,
  • oszczędność czasu,
  • delikatniejsze piwa i
  • lepsza stabilność smakowa."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka słów od mistrza Kunze ;)

 

 

 

 

"Spływ przedniej brzeczki prowadzi się tylko do tego momentu, aż pokażą się wysłodziny, Następnie nawarstwia się wodę wysładzającą nad odsłoniętą powierzchnią wysłodzin i po­woli wypycha brzeczkę z góry w dół. Przy tym ługowane są wysłodziny, lecz proces wymaga pewnego czasu.

Wysłodziny można ługować w sposób ciągły, tzn. nalewa się stałe tyle nowej wody wysładzającej, ile u dołu odpływa lub ługuje się kil­koma nalewami. Wprawdzie nieco szybciej przebiega filtracja ciągła, lecz wydajność jest większa, kiedy pracuje się z dwoma łub trze­ma małymi nalewami, ponieważ woda wysła­dzającą ma wtedy więcej czasu na ługowanie wysłodzin. Do tego przyspiesza ługowanie (ekstrakcję) małe wymieszanie oraz zwiększo­na różnica ekstraktów pomiędzy wodą wysła­dzającą a zawartym w wysłodzinach roztwo­rem ekstraktu.

W praktyce rozpowszechnione są obie meto­dy, jednak jedno ciągłe ługowanie ma następu­jące zalety:

  • klarowna filtracja,
  • mniejsze wyługowanie łuski,
  • mniejsze natlenienie,
  • oszczędność czasu,
  • delikatniejsze piwa i
  • lepsza stabilność smakowa."

 

Albo czegoś tu nie rozumiem, albo tu jest opisana tylko jedna metoda: ciągła. Nie widzę żadnej różnicy. To jest stara książka napisana w połowie zeszłego stulecia w 1961.

Edytowane przez scooby_brew

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka słów od mistrza Kunze ;)

 

 

 

 

"Spływ przedniej brzeczki prowadzi się tylko do tego momentu, aż pokażą się wysłodziny, Następnie nawarstwia się wodę wysładzającą nad odsłoniętą powierzchnią wysłodzin i po­woli wypycha brzeczkę z góry w dół. Przy tym ługowane są wysłodziny, lecz proces wymaga pewnego czasu.

1: Wysłodziny można ługować w sposób ciągły, tzn. nalewa się stałe tyle nowej wody wysładzającej, ile u dołu odpływa lub 2: ługuje się kil­koma nalewami. Wprawdzie nieco szybciej przebiega filtracja ciągła, lecz wydajność jest większa, kiedy pracuje się z dwoma łub trze­ma małymi nalewami, ponieważ woda wysła­dzającą ma wtedy więcej czasu na ługowanie wysłodzin.

 

Albo czegoś tu nie rozumiem, albo tu jest opisana tylko jedna metoda: ciągła. Nie widzę żadnej różnicy. To jest stara książka napisana w połowie zeszłego stulecia w 1961.

 

Jak dla mnie jak byk stoi napisane, że są dwa sposoby - po naszemu ciągłe (1) i na raty (2)

 

Dla wyjaśnienia opis 1: ciągłe dolewanie takiej samej ilości ile odpływa - czyli ta sama prędkość przypływu wody do wyługiwania ile odpływu brzeczki - w kadzi filtracyjnej utrzymuje się cały czas ta sama ilość płynu. Metoda nr 2 - kilka nalewów wody uzupełnianej po każdorazowym spuszczeniu ekstraktu z kadzi.

 

i jeszcze jedno : Do not underestimate the power of the Force... ehem znaczy się Kunze :)

Edytowane przez shayboos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo czegoś tu nie rozumiem, albo tu jest opisana tylko jedna metoda: ciągła. Nie widzę żadnej różnicy. To jest stara książka napisana w połowie zeszłego stulecia w 1961.

Dokładnie, opisana jest ciągła ciągła i ciągła nieciągła ;) Metodę na raty można zaliczyć jako tą nieciągłą bo efekt podobny.

Książka w Polsce została wydana w 1999, opisane są w niej flitry zacierowe, ktore używa się od 1990r.

Edytowane przez leech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo czegoś tu nie rozumiem, albo tu jest opisana tylko jedna metoda: ciągła. Nie widzę żadnej różnicy. To jest stara książka napisana w połowie zeszłego stulecia w 1961.

Dokładnie, opisana jest ciągła ciągła i ciągła nieciągła ;) Metodę na raty można zaliczyć jako tą nieciągłą bo efekt podobny.

Książka w Polsce została wydana w 1999, opisane są w niej flitry zacierowe, ktore używa się od 1990r.

 

No to może troszkę inaczej to zrozumiałem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×