Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Szaconek Kulieżeństwu.

Proszę mnie oświecić. Trzy razy mi się zdarzyło, że zawartość jednej z butelek - w trzech różnych warkach - w czasie refermentacji zaczęła bąbelkować, wewnątrz butelki wydzieliła się piana. Było to w pierwszym etapie refermentacji, kiedy butelki przebywają w temperaturze ok. 20 stopni. Nie ryzykowałem, wstawiałem na kilka godzin do butelki i wypijałem. W jednej z nich przy otwarciu po prostu urwało szyjkę (kapsel i wierzchołek kołnierza zostały w otwieraczu i zrobiło "buuum", piwo nie uciekło z butelki ani nic). Otwarte tak piwa już po kilku dniach były nagazowane, acz gaz nie był rozpuszczony w butelce. Pozostałe butelki tych samych warek zachowywały się normalnie. Cukier w rozsądnych, określonych procedurami ilościach, dodawany byl w trzech porcjach w postaci syropu w czasie przelewania z fermentora do tanku rozlewnego.

Pytania: Czy na skutek złego rozmieszania w jednej butelce mogło być cukru więcej niż w drugiej? Czy może akurat do jednej z butelek (bliżej końca rozlewania) zassało mi drożdży ponadnormatywnie? A moze akurat coś nie tak z kapslem albo szyjką butelki i dostaje się tam powietrze? I co ja mam o tym sądzić?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy może akurat do jednej z butelek (bliżej końca rozlewania) zassało mi drożdży ponadnormatywnie?

Lenistwo kazało mi poza szkłem, rozlać do dwóch 1,5 l.PET. Były to ostatnie litry, więc do jednej z nich naleciało sporo chmielin (i drożdży). Po 1,5 tygodnia właśnie ta butelka była twarda jak skała. Próba otworzenia, skończyła się erupcją, podczas gdy egzemplarze w szkle, nie miały takiego problemu. Rzecz tyczyła się kitowego, ale myślę, że zjawisko powszechne. Mimo małego doświadczenia, obstawiałbym ten czynnik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym się skłaniał ku dużej ilości drożdży, która przerobiła pozostały cukier w chwilę - po wczorajszym warzeniu został mi niecały litr brzeczki z chmielin, którego nie zdążyłbym dodać do głównego zbiornika, więc wlałem toto w peta, podsypałem drożdżami, zgniotłem butelkę i zakręciłem, co by mieć podpiwek na "po basenie dzisiaj". To co się już wieczorem działo to gruba piana i dobrze widoczne objawy fermentacji - dzisiaj rano butla tak twarda że strach było otwierać. Z drugiej jednak strony pytanie się nasuwa co przeżarły Twoje drożdże, skoro cukru było odpowiednio. Odłożyłbym jedną butelkę z tych normalnych w jakieś dość ciepłe miejsce, bo może się okazać, że w tych leżakujących gaz się i owszem wytwarza, ale z uwagi na niską ilość drożdży na tyle wolno, że przy uzyskaniu odpowiedniego nagazowania piwsko jest spijane zanim miałoby szansę poważnie zagrozić zdrowiu, jeśli jednak cukrów fermentowalnych jest więcej niż Ci się wydaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to musiało by być tak że bardzo się wyklarował podczas fermentacji ,drożdże opadły ale fermentacja się nie skończyła

bo drożdże same z siebie CO2 nie wytworzą jak coś nie zeźrą :) chyba że stare padły i świeżych dodałeś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem podobną sytuację kilka razy pod rząd w kilku pierwszych warkach. Wlewałem syrop na dno i na to młode piwo.kilka butelek trafiało się mocniej nagazowanych. Doszedłem do wniosku że może to być spowodowane tym że syrop dostawał się w okolice kranika i nie mieszał się z piwem. Od tego momentu porządnie mieszam ( na tyle żeby nie spienić piwa ) pierwsze kilka litrów w pojemniki z syropem . Od kiedy to stosuję problem się nie pojawia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od tego momentu porządnie mieszam ( na tyle żeby nie spienić piwa ) pierwsze kilka litrów w pojemniki z syropem . Od kiedy to stosuję problem się nie pojawia.

nie do końca rozumiem?

przy okazji: przejrzałem piwniczkę, znalazłem jeszcze jedną podejrzaną butelkę. Przy otwarciu też walnęła szyjka, ale nie było jakoś ekstremalnie nagazowane. A może to kwestia butelek z niskim kołnierzem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co czytałem to piana w butelkach jest oznaką nieszczelnych kapsli, ale skąd te pękające butelki to nie wiem. Może jakieś mikro pęknięcia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam za sobą dwie warki, drugiej jeszcze nie butelkowałem. Miałem problem taki jak pepek84. Wlałem syrop do wiadra a na syrop piwo. Sądziłem, że się super wymieszało a okazało się, że jedna butelka mniej a druga bardziej nagazowana. Jedna super smak a druga butelka taka sobie. Również zamierzam mieszać piwo z syropem, żeby wszystkie butelki było równo nagazowane. Co do urwanej szyjki to przyszło mi do głowy, że mogły zostać uszkodzone podczas kapslowania jeśli ktoś to robi mało delikatnie lub ma jakąś wadliwą kapslownicę. Jest to możliwe raczej przy butelkach bezzwrotnych, które mają cieńsze ścianki. Niemal niewidoczne pęknięcie spowoduje wydostawanie się gazu, powstaną bąbelki a piwo nie będzie nagazowane tj. przy otwieraniu nie będzie „psyk”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od tego momentu porządnie mieszam ( na tyle żeby nie spienić piwa ) pierwsze kilka litrów w pojemniki z syropem . Od kiedy to stosuję problem się nie pojawia.

nie do końca rozumiem?

przy okazji: przejrzałem piwniczkę, znalazłem jeszcze jedną podejrzaną butelkę. Przy otwarciu też walnęła szyjka, ale nie było jakoś ekstremalnie nagazowane. A może to kwestia butelek z niskim kołnierzem?

 

Przelewam młode piwo do pojemnika z kranikiem. Na dnie tego pojemnika jest syrop cukrowy. Początkowo podczas zlewania , mieszam intensywnie , szczególnie w okolicach kranika. Na tyle intensywnie , żeby nie napowierzyć piwa , a wypłukać ewentualny zalegający cukier w okolicach kranika lub w jego wnętrzu. Po przelaniu całego piwa mieszam jeszcze jakąś minutę.

 

Na początku , kilka pierwszym warek robiłem tak. Młode piwo przelewałem do nowego pojemnika z kranikiem gdzie był syrop cukrowy , ale mieszałem dopiero po przelaniu całości. I mam wrażenie ,że kilka pierwszych butelek dostawało sporo większą dawkę cukru , bo przykładowo w kraniku był syrop , który jak wiadomo jest lepki i pierwsze litry leciały ze sporo większą ilością cukru. Dlatego zdażało mi się powiedzmy , 4 , 5 butelek mocno nagazowanych, a reszta okej.

 

Problem ustąpił , więc w moim przypadku to było powodem. Mam nadzieje , że teraz już w miare jasno to opisałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm, jeszcze tak nie miałem, żeby mi się zaczęło intensywnie pienić w butelce.

Raz pojawiło mi się pęknięcie na szyjce butelki, ale wtedy po prostu ją schłodziłem i otworzyłem ostrożnie na zewnątrz. Nic na szczęście się nie stało. Stawiam na to, że butelka była trefna, wszystkie pozostałe wytrzymały bez problemu, różne poziomy nagazowania (w sensie - różne warki).

Ja robię tak, że robię syrop (rozpuszczam cukier w minimum litrze wody), wlewam na dno fermentora i dekantuję piwo w taki sposób, żeby zrobić wir. Dzięki temu wszystko miesza się idealnie, nie potrzebuję niczym majstrować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×