Skocz do zawartości
aopon

Pierwsza warka, pierwsze wrażenia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

chciałem się tylko podzielić z Wami wrażeniami i krótko opisać moją pierwszą przygodę z warzeniem piwa. Przygoda jeszcze się nie skończyła ponieważ wczoraj dopiero odstawiłem piwo do fermentacji burzliwej, ale po kolei :)

 

Do tematu warzenia piwa zabrałem się od lektury książki domowe warzenia piwa Richarda Lehrl jakiś rok temu. Jak to w życiu bywa od razu nie mogłem zabrać się do pracy, ale jakieś trzy tygodnie temu postanowiłem w końcu zacząć. Przeczytałem wiele artykułów, piaskownicę i wiki znam prawie na pamięć :), zakupiłem odpowiedni sprzęt i dostosowałem pod browar … moją łazienkę :). Tak, tak – łazienkę, mieszkam w domku i mam niewykończone jedno pomieszczenie z przyszłym przeznaczeniem zdecydowane nie-browarniczym, ale póki co mam gdzie się rozwijać. Miałem sporo sprzątania, cięcia starych mebli aby posłużyły jako blat i szafkę pod zlew, nawet pojawił się hydraulik żeby zrobić mi przyłącze do kranu. Pod dwóch dniach dumny z siebie oficjalnie otworzyłem browar „Brąswałder” (od miejscowości Brąswałd).

 

Na pierwszą warkę wybrałem American Amber Ale z procesem zacierania. Kupiłem ześrutowany słód, nie czuję się na siłach żeby na razie śrutować samemu. Postanowiłem robić wszystko według przepisu, który dostałem wraz z zestawem surowców z ewentualnymi poprawkami gdyby coś nie wyszło po drodze.

 

A było to tak:

- zacieranie w dużym garnku emaliowanym, do 13 litrów wody o temp. 75°C wsypałem cały słód (zapach słodu – bajka), temperatura spadła do 66°C. Moim zadaniem było utrzymanie tej temperatury przez 70 minut. Udało się bez problemu, garnek przykryłem szczelnie dwiema starymi kołdrami (od palnika jedna jest trochę czarna, żona jeszcze nic nie wie i chyba się nie dowie). Co 15 minut delikatnie mieszałem zacier, palnika użyłem tylko raz, temperatura ładnie się trzymała

- po tej przerwie dolałem 8 litrów wody o temp. 95°C, całość ustaliłem na poziomie 76°C i trzymałem przez 10 minut

- przeniosłem zacier do filtracji, użyłem filtratora z oplotu – super się sprawdził. Dwa pierwsze litry zawróciłem z powrotem do filtracji, zleciał całkiem klarowny filtrat

- wyszło na tym etapie około 19 litrów filtratu i przyznam, że trochę zacząłem się bać ponieważ przepis mówił o wysładzaniu 12 litrami wody. Mój fermentator ma co prawda 33 litry, no ale docelowo myślałem, że wyjdzie po wszystkim około 20 litrów piwa.

- sprawdziłem poziom Blg, o ile dobrze pamiętam był około 18, zacząłem wysładzanie.

- wysładzałem trzema porcjami po 4 litry wody o 80°C. Za każdym razem zawracałem 2 pierwsze litry z powrotem do kadzi filtracyjnej. Mierzyłem Blg filtratu, tak żeby nie spadło poniżej 3, ostatnia porcja miała właśnie 3. Młóto przed wysładzaniem oraz po każdej porcji mocno mieszałem, tak żeby woda dostała się wszędzie. Jak już z kranika przestawał lecieć filtrat to jeszcze dociskałem go dużą pokrywką do garnka, zawsze jeszcze coś poleciało. Zamierzone Blg brzeczki przedniej miało być 13, wysłodziłem zatem do 11 Blg, wyszło aż 29 litrów brzeczki. Trochę się bałem, a właściwie cały czas się boję, że coś może pomyliłem bo ilości faktycznie duże, ale starałem się mierzyć areometrem dokładnie – sprawdziłem go ze dwa razy na zwykłej wodzie i było ok.

- przelałem brzeczkę do gotowania. O rany, ale trzeba długo czekać aż się zagotuje, mam pewnie za małą wydajność palnika (najtańszy taboret gazowy z alledrogo podłączony do butli) i drugim razem dorzucę grzałkę. No ale zaczęło w końcu się gotować, po 10 minutach dorzuciłem chmiel na goryczkę. Po 50 minutach miałem dorzucić porcję chmielu na aromat, ale coś pochrzaniłem z zegarkiem i dorzuciłem go po 65 minutach. Ostatnią porcję dodałem na 5 minut przed końcem gotowania. Brzeczkę gotowałem zatem o 15 minut dłużej, ciekaw jestem czy ma to (pewnie ma, ale jak istotny) wpływ na smak piwa.

- pod gotowaniu otrzymałem prawie 25 litrów brzeczki, zmierzyłem Blg, wyszło 13

- przystąpiłem do chłodzenia brzeczki przy pomocy nabytej dzięki forum chłodnicy zanurzeniowej. Wcześniej, 15 minut przed zakończeniem gotowanie się brzeczki włożyłem chłodnicę do gara aby się wysterylizowała. Muszę przyznać, że chłodnica spisała się na medal, do 20°C brzeczka schłodziła się w 13 minut. Cały czas mieszałem chłodnicą, może dlatego taki wynik, ale mimo wszystko chyba nieźle co.

- do wymytego fermentatora wlałem roztwór do dezynfekcji – 1 litr wody z rozpuszczonym 20g pirosiarczynem, woda prawie wrzątek. Dorzuciłem tam jeszcze wężyki. Szczelnie zamknąłem wieko, trochę pomachałem zbiornikiem i odstawiłem na kilka minut. Na koniec wylałem roztwór do słoika żeby przemywać nim ręce przed ewentualnym kontaktem z brzeczką

- od teraz wszystko co wkładałem do brzeczki było sterylizowane wrzątkiem (rąk starałem się nie wkładać, wrzątek źle na nie działa :)). Przy pomocy mieszadła zrobiłem solidny whirpool – znaczy się mocno zakręciłem mieszadłem, żeby zrobił się wir. Odstawiłem gar na 30 minut, aż osady opadną na dno.

- rozrobiłem drożdże w wodzie o temp. 26°C w ilości 10 razy niż masa drożdży, u mnie jakieś 110 ml, przykryłem folią spożywczą i odstawiłem – planowo na 15 minut, ale to się niestety zmieniło o czym za chwilę. Słoiczkiem, w którym były drożdże co jakiś czas delikatnie kręciłem, żeby się dobrze wymieszało

- pozostało zlanie brzeczki do fermentatora. Myślę, że dobrym pomysłem było zakupienie sztywnej plastikowej rurki, którą podłączyłem do wężyka do odciągania brzeczki. Rurkę wsadziłem do gara, a wężykiem zassałem brzeczkę. Dużo poczytałem o sterylności takiej metody, postanowiłem zatem zrobić tak. Wężyk, który mam wyposażony jest w klips, którym mogę zatrzymać płynącą ciecz. Jak zassałem brzeczkę i minęła ona połowę drogi szybko zacisnąłem klips i wrzątkiem przelałem końcówkę wężyka, którą miałem w ustach. Brzeczka fajnie sobie leciała, ale kurcze zagapiłem się i niechcący ruszyłem osad z dna gara i sporo tego poszło do fermentatora. Postanowiłem powtórzyć whirpool-a. Cała zabawa wydłużyła się o 30 minut. Zastawiam się jaki to miało wpływ na drożdże, które po tych 45 minutach mocno podrosły i na górze zrobił 1 centymetrowy się kożuszek

- wszystko co napisaliście na temat metody whirpool zgadza się w 100%. Po odciągnięciu wężykiem brzeczki na samym środku zostały pozostałości po chmielu, a boki gara pozostały czyste.

- jak już brzeczka była fermentatorze to zacząłem ją napowietrzać – zamknąłem szczelnie pokrywką, położyłem na starej gumowej piłce (używałem jej kiedyś do rehabilitacji poważnej kontuzji stopy – wiedziałem, żeby nie wyrzucać) i solidniej bujałem. Trwało to jakieś 5 minut, sporo piany się przy tym narobiło.

- na koniec dodałem drożdże i zamieszałem lekko brzeczkę. Chyba nie ma takiej potrzeby, ale ten kożuch jakoś tak pływał i mnie denerwował to go lekko potraktowałem mieszadłem

- fermentator umieściłem w schowku, który ma około 18 stopni. Owinąłem go jeszcze kołdrą, tak na wszelki wypadek, żeby trzymała się temperatura. Termometr naklejony na fermentatorze pokazuje 18 stopni cały czas.

- nie wiem czy to poważny błąd, ale do rurki fermentacyjnej nalałem zwykłej wody z kranu i przy przenoszeniu fermentatora plastik się uginał i zassał wodę do brzeczki. Mam nadzieję, że nie popsuje to mojej pracy

- po około 14 godzinach zaczęło bulkać, teraz po około 26 godzinach bulka około 3 razy na minutę i zrobił się na razie 1 centymetrowy kożuszek na powierzchni piwa

 

Tak skończył się pierwszy etap mojej przygody. Trwało do bardzo długo, bo chyba z 12 godzin z porządkami, ale w przyszłości pewnie będzie krócej. Jeżeli to Was nie zanudzi to napiszę co tam się dalej będzie działo.

To co mi się niesamowicie podobało podczas warzenia to całkowicie odizolowanie się od problemów dnia codziennego. Radyjko miło przygrywało, nie myślałem o robocie, zimowej wiośnie itp.W kuchni nie mam raczej problemów z gotowaniem i lubię eksperymentować, ale robienie piwa to inna bajka (dosłownie). Fajne jest to, że już sam początek robienia trunku ma wpływ na jego końcowe walory, chcesz mieć bardziej alkoholowe piwo to zrób tak, chcesz mieć więcej goryczki to zrób tak, coś pięknego.

Kończąc mój długi opis, słysząc odgłos bulkania dochodzący ze schowka, pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w nadchodzącym tygodniu.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że w weekend było więcej debiutantów min ja, kol dobras. W sobotę warzyłem Belgian Pale Ale zeszło mi się 11,5 h , wczoraj Brown Ale 10,5h (z tym, że chłodziło się 30 min dłużej) Więc z dnia na dzień jestem lepszy :). Pracy jest co niemiara ale i tak przyjemnie. Jak się zwolnią fermentory robię IRA.

Edytowane przez Zbynek80

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaki zasyp? Napisz może co to za receptura i polecam przenieść do zapisków piwowarów.

Z tego co opisujesz wynika że dużo czasu spędziłeś na wysładzaniu, zastanawiam się czy się opłaca - jaką uzyskałeś wydajność.

Następnym razem żeby nie czekać zbyt długo na zagotowanie brzeczki, brzeczkę przednią przelej od razu do gara i podgrzewaj aż do zagotowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasyp (firm nie pamiętam, mam zapisane, uzupełnie to wieczorkiem):

- słód pilzneński 3,4 kg

- słod monachijski 0,4 kg

- słód karmelowy jasny 1kg

- słód karmelowy ciemny 0,1 kg

- chmiel goryczkowy Taurus 20g

- chmiel aromatyczny Cascade 25g

 

wydajność wychodzi 70% - nie wiem czy dobry czy zły wynik?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×