Skocz do zawartości
olo333

Małe ilości alkoholu a prowadzenie pojazdów

Rekomendowane odpowiedzi

Z tym wsiadaniem, po piwie, za kierownicę do auta z rodziną, to bym nie przesadzał.

 

Wrzuciłem dane dla siebie (mężczyzna,176cm, 73kg) do witrualnego alkomatu. Jako, że domowe bardziej "trzepie", to założyłem, że 3 wypite domowe odpowiadają 4 normalnym o podobnej zawart. alkoholu. Wynik: dla 2l piwa 1,5%alk. wypitych w ciągu 2h -> max 0,13 promila po spożyciu średniego posiłku, na pusty żołądek 0,14. Całkowity stan trzeźwości, zakładajac, że piłem o 12 (gentelman :cool: ), osiągnąłem o 16. Oczywiście to tylko teoretyczne dywagacje :D, więc :beer:. ALE..

 

Piłeś, nie jedź!

Edytowane przez Kilus

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym wsiadaniem, po piwie, za kierownicę do auta z rodziną, to bym nie przesadzał.

 

Ja rozumiem rozmaite obiekcje, ale bez przesady. U nas jest limit 0,2 promila, a kolega chce uwarzyć piwo o zawartości 1% alkoholu. To bardzo mało i po takim piwie może śmiało od razu wsiąść za kierownicę, bo tej dawki nie przekroczy.

W innych krajach są wyższe limity. Np. w Wielkiej Brytanii, jeżeli dobrze pamiętam 0,8 promila, w Niemczech 0,5%, w Austrii chyba też.

Wszystko zależy od tego, jak się człowiek zachowuje za kierownicą. Ja, gdy pracowałem w Wielkiej Brytanii, to miewałem kilka razy przejażdżkę po piwie. Mając na uwadze to, że alkohol osłabia reakcję i wpływa negatywnie na koordynację ruchową, jeździłem ostrożniej, wolniej i uważniej, niż gdy jeżdżę całkowicie trzeźwo. W Polsce sobie na coś takiego nie pozwalam, ze względu na inną kulturę jazdy, no i nasze prawo, które nie pozwala na taką zawartość alkoholu we krwi.

Niemniej jednak piwo o zawartości 1% alkoholu to piwo zaledwie o 0,5% mocniejsze od tego bezalkoholowego. W czym więc problem? Ja czegoś takiego nawet nie poczuję, sądzę, że kolega też nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja rozumiem rozmaite obiekcje, ale bez przesady. U nas jest limit 0,2 promila

w moim domu obowiązują inne limity 0,00‰ :okey:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja rozumiem rozmaite obiekcje, ale bez przesady. U nas jest limit 0,2 promila

w moim domu obowiązują inne limity 0,00‰ :okey:

W moim także, ale pamiętam z czasów kiedy żona była w ciąży, że i świeży kefir potrafi mieć ok. 1% alkoholu, a nie sądzę, żeby ktoś miał po nim obiekcje co do jazdy autem :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kefir potrafi mieć ok. 1% alkoholu

To wy ładny "kefirek" w tym Gdańsku popijacie :okey:

Nie mniej obowiązuje u nas niedyskutowalna zasada: "piłeś nie jedź"; u wielu motto jest odrobinę inne: "jedziesz wypij" :P - ja nie dostarczam świadomie mojemu organizmowi ‰ - ale to tak na marginesie; EOT :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze - nie wierzę w ten jeden procent, zwłaszcza z tą glukozą do refermentacji, ciekawy jestem czy autor receptury ją uwzględnił. Po drugie - jeżeli wracam z pracy i wiem, że muszę jeszcze gdzieś jechać, to po co mam sięgać po to piwo? Są inne napoje do obiadu - woda, sok, kompot. Picie piwa i siadanie za kółkiem to proszenie się o kłopoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kefir potrafi mieć ok. 1% alkoholu

To wy ładny "kefirek" w tym Gdańsku popijacie :okey:

Nie mniej obowiązuje u nas niedyskutowalna zasada: "piłeś nie jedź"; u wielu motto jest odrobinę inne: "jedziesz wypij" :P - ja nie dostarczam świadomie mojemu organizmowi ‰ - ale to tak na marginesie; EOT :)

W pełni się zgadzam, za dużo jest do stracenia :). EOT.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popieram kolegów, którzy piszą o 0,00 promila. To, że a granią są inne limity niczego nie zmienia. Ja na razie nie mam problemów z odmówieniem sobie browarka, jeśli wiem, że będę np. gdzieś jechał bolidem. Mam wrażenie, że to takie tworzenie sobie furtek w zasadach, najpierw harcerskie do obiadu, potem może inne - mocniejsze bo limit większy.

A z jeżdżeniem ostrożnie po alkoholu to się ubawiłem :ble:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takich co jeżdżą po "harcerskim" policja rocznie zatrzymuje 16 000... W myśl prawa to przestępstwo, świadomie jedziesz po alkoholu - odebranie prawka. Tyle w temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętajmy, że jazda samochodem po po spożyciu to przestępstwo. Prawo ma być łagodniejsze dla rowerzystów, u których spożycie alkoholu będzie podchodzić wyłącznie pod wykroczenie. Lusterko - u Ciebie w okolicy to co drugi na rowerze złapany:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Popieram kolegów, którzy piszą o 0,00 promila. To, że a granią są inne limity niczego nie zmienia. Ja na razie nie mam problemów z odmówieniem sobie browarka, jeśli wiem, że będę np. gdzieś jechał bolidem. Mam wrażenie, że to takie tworzenie sobie furtek w zasadach, najpierw harcerskie do obiadu, potem może inne - mocniejsze bo limit większy.

 

 

W myśl tej zasady, można potępić każdego kierowcę, który kupuje tzw. piwo bezalkoholowe. Żeby było jasne, ja też nie wsiadam po alkoholu za kierownicę. To mi się zdarzało wyłącznie w Wielkiej Brytanii i zaledwie trzy, cztery razy. Po jednym. W Polsce nie robię czegoś takiego, z powodów zarówno prawnych, jak i względów bezpieczeństwa, bo u nas na drodze to wolna amerykanka, brak współpracy i nieustanna walka, a ja mimo iż kończę pracę o 16, to nieraz muszę być dyspozycyjny gdzieś tak do 20, bo być może będę gdzieś musiał pojechać.

Chodzi jednak o to, że są limity i słusznie, bo czasem głupie leki potrafią zawierać % i wtedy zero promila jest niemożliwe. Sam stosuję na dolegliwości żołądkowe balsam kapucyński. Jest to mocny alkohol i pomimo, że to tylko jedna łyżka, to badanie nawet kilkanaście minut po spożyciu potrafi to wykazać, tyle że właśnie poniżej tego limitu. Tak naprawdę każdy inaczej reaguje na zawartość alkoholu w organizmie, a ten limit 0,2 to granica, w której u większości ludzi praktycznie nie widać wpływu alkoholu na zachowanie., bądź ten wpływ jest marginalny.

Piłeś - nie jedź to dobra zasada, nie mówię, że nie. Mimo wszystko, 1% piwo to tyle co nic. Człowiek z moją tuszą nawet nie poczuje, że coś wypił i nie będzie to miało wpływu na moje zachowanie. O wiele ważniejsze jest to, jakim człowiek jest kierowcą, bo szczerze powiedziawszy, są ludzie, którzy nawet na trzeźwo nie powinni wsiadać za kierownicę, a jednak prawo jazdy dostają. Nie zamierzam potępiać kolegi za to, że wsiądzie po tak słabym piwie za kółko. Sam myślałem o uwarzeniu czegoś w tym stylu, żeby mieć np. na wycieczki rowerowe. Na rowerze też pod wpływem nie jeżdżę, a jednak takie piwko na pewno by mi nie zaszkodziło.

 

A z jeżdżeniem ostrożnie po alkoholu to się ubawiłem :ble:

 

Ale dlaczego? Sytuacja mnie wtedy zmusiła do wejścia za kierownicę, a wiedziałem, że wypiłem jedno piwo. Mimo, że limit w Wielkiej Brytanii to 0,8 to czułem się z tym niekomfortowo, dlatego jeździłem wolniej.

 

Takich co jeżdżą po "harcerskim" policja rocznie zatrzymuje 16 000... W myśl prawa to przestępstwo, świadomie jedziesz po alkoholu - odebranie prawka. Tyle w temacie.

 

Poprawka. Jest stan wskazujący na spożycie, czyli 0,2 - 0,5 promila i jest to wykroczenie. Powyżej 0,5 to przestępstwo, zgoda.

Poza tym, w razie kolizji czy wypadku, można mieć o wiele większe problemy. Wiadomo, wyrok, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, a ponadto firma ubezpieczeniowa nie bierze odpowiedzialności za jazdę, czyli może się upomnieć o zwrot odszkodowania, które wypłaciła z polisy sprawcy. To może być nawet dożywotnia renta.

 

Ja się zgadzam: Piłeś - nie jedź. Dopuszczam jednak drobne "ale". Tylko drobne, bo nie można przesadzać.

 

Na koniec - pamiętam badania sprzed kilku lat (nie wiem, czy coś się zmieniło) gdzie porównywali dopuszczalne limity obecności alkoholu we krwi, odsetek pijanych kierowców, liczbę zabitych w takich wypadkach itp. W Polsce, gdzie mamy limit 0,2 było kilkunastu zabitych na 100 tysięcy, w Wielkiej Brytanii, gdzie był limit 0,8 dwukrotnie mniej. Mniej również w Szwajcarii czy Finlandii, nie mówiąc o Austrii czy Niemczech. A limity mają wyższe. Mniej też u nich ludzi jeździ po alkoholu.

 

Największym problemem jest to, że mamy fatalne, niebezpieczne drogi, które na wielu mniej cierpliwych kierowcach wymuszają patologiczne zachowania, jak wyprzedzanie na trzeciego, zmuszanie innych kierowców do zjechania na pobocze, wyprzedzanie na skrzyżowaniach czy przejściach dla pieszych, lub gdy brak widoczności, ale też przeginanie w drugą stronę, jazda z niebezpiecznie wolną prędkością, czy duża niepewność za kierownicą i w konsekwencji, nieprzemyślane manewry. To jest najpoważniejszy problem, a nie ktoś, kto jedzie mając 0,2 promila, bo nie tacy ludzie powodują śmiertelne wypadki, chyba, że dopuszczają się wyżej wymienionych zachowań, ale na to już alkohol nie ma wpływu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przestepstwo jest powyzej 0.5, pomiedzy 0.2 a 0.5 to wykroczenie :roll:

Nie do końca.

Jako były żandarm muszę Cię wyprowadzić z błędu.

Przy badaniu alkomatem i stwierdzeniu alkoholu wykonuje się 3 próby w 15 minutowych odstępach. Ma to na celu wykazanie/stwierdzenie czy alkohol w wydychanym ma tendencję spadkową czy rosnącą. Jeśli np podczas 1 próby wyjdzie 0,4 Druga próba 0,3 a trzecia 0,2 to oznacza to że przed badaniem miałeś co najmniej 0,5 - czyli jest podstawa do zabrania prawa jazdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie jest to do końca automatyczne, czasami w sądzie jest to potem skomplikowane...

 

Według nauki która dostałem od doświadczonych żandarmów - tak jak przedstawiłem w moim schemacie - tracisz prawko. Dla sądu wyniki badania są niepodważalne.

Powiem więcej : wkurzają mnie ludzie którzy szukają usprawiedliwienia dla kierowania po "jednym piwku" - według prawa zachodzą przesłanki przestępstwa : http://pl.wikipedia.org/wiki/Przygotowanie_do_pope%C5%82nienia_przest%C4%99pstwa

Planujesz Pijesz, jedziesz - przestępstwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lusterko: nie do podważenia jest zapis alkomatu. Natomiast żeby określić wstecz, ile ktoś miał w danym czasowym momencie w przeszlości, trzeba wziąć pod uwagę wiek, płeć, stan zdrowia, przyjmowane leki, kondycję psychofizyczną i kilka innych zmiennych. Raczej wtedy sędzia powołuje biegłego. Oczywiście dotyczy to tylko wypadków granicznych. Ważne to jest, żeby ustalić, czy koleś już trzeźwieje, czy mu jeszcze rośnie, bo przepis penalizuje nie tylko jazdę w stanie plus 02/ 05, ale i w stanie prowadzącym do przekroczenia tych norm. Więc jeśli osoba wydmuchaPoza tym też na przykład kwestia wykluczenia czasami takich sytuacji, że koleżka powoduje kolizję, wysiada, idzie szybko i publicznie napić się wódki i tłumaczy, że alkoholu w momencie zdarzenia nie pił. Ostatnio czytałem, że jakiś sędzia powołał biegłego, kiedy pomiar wykazał coś tam ponad 2 w pół godziny po zdarzeniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Slonx, aż boję się myśleć jaki był byś ostrożny po np. czterech browarach. Bez jaj. Alkohol ma to do siebie, że zaburza zarówno koordynację jak i krytycyzm, a także ocenę własnych możliwości .

A w kwestii piwa bezalkoholowego, myślisz o piwie bez alkoholu? Czy o takim niskoalkoholowym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lusterko, nie do końca. Po pierwsze, wykonuje się badanie krwi. Po drugie: istnieje w polskim prawie zasada domniemania niewinności. To, że 3 badania wykazują tendencję spadkową nie znaczy, że siedziałeś za kierownicą godzinę wcześniej, kiedy miałeś no 0,6 - jest to wierutna bzdura i żaden sąd się do tego nie przychyli - ze względu na wspomnianą wyżej zasadę. Winę trzeba udowodnić, a tymczasem rzeczone badania udowadniają jedynie, że momencie pierwszego badania miałeś x, potem y, potem z, a x>y>z. NIC więcej. Tak, tych wyników faktycznie nic nie podważy, ale też nie trzeba ich podważać.

 

Gdyby było jak mówisz, kategoria wykroczenie była zbędna. Liczy się moment pomiaru, a nie domniemanie wartości hipotetyczne pomiaru X czasu wcześniej, oraz domniemanie tego, że wtedy też prowadziłeś pojazd. Nie wprowadzaj ludzi w błąd, a poczytaj nieco prawo.

 

I jeszcze cytat z tego, co podlinkowałeś:

Co do zasady przygotowanie do popełnienia przestępstwa jest niekaralne, chyba że ustawa (kodeks karny) stanowi inaczej (art. 16 § 2 KK) – przykładowo karalne jest przygotowanie do przestępstwa fałszowania pieniędzy, czy też przygotowanie do popełnienia niektórych przestępstw przeciwko podstawowym interesom politycznym i gospodarczym państwa.

 

Owszem, policja czasem kieruje z uporem maniaka takich kierowców do ukarania, najczęściej marnując w ten sposób pieniądze podatników.

 

Po trzecie: alkohol zaburza wiele rzeczy, w tym:

- ocenę odległości;

- czas reakcji;

- ocenę niebezpieczeństwa.

 

Jazda po alkoholu jest zawsze ryzykiem, bo na powyższe składa się wiele czynników. Można mieć 0,1, ale być zmęczonym, zapracowanym i czuć się jak przy 0,4.

 

Jak piwowarzy powinniśmy promować kulturę picia, a ona wg mnie obejmuje zasadę: piłeś (nie ważne ile), nie jedź.

Edytowane przez crosis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Slonx, aż boję się myśleć jaki był byś ostrożny po np. czterech browarach.

 

Nie potrafię być bardziej ostrożny, niż po czterech piwach. Wtedy po prostu nie wsiadam za kierownicę :P

Nie wsiadam nawet po jednym.

 

Ja nie wiem jak to jest, że przedstawiam swój punkt widzenia i słyszę zarzut w stylu, że będę chlał na potęgę i wsiadał za kierownicę. Napisałem, że zdarzyło mi się prowadzić po piwie, nie w Polsce, a w Wielkiej Brytanii, to obserwuję tego typu ataki. Gdzie tu sens i logika? Według mnie prawodawca brytyjski wie co robi, o czym świadczyć może ich statystyka wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców - jest z tym u nich o niebo lepiej, niż u nas, na co oczywiście oprócz kultury jazdy składają się również bezpieczniejsze drogi.

 

Jazda po alkoholu jest zawsze ryzykiem, bo na powyższe składa się wiele czynników. Można mieć 0,1, ale być zmęczonym, zapracowanym i czuć się jak przy 0,4.

 

I to jest clou. Organizm reaguje różnie na alkohol i nie da się ustalić rozsądnej granicy dla każdego człowieka. Niemniej jednak jestem dosyć ostrożny w potępianiu człowieka, u którego badanie wykaże obecność alkoholu, ale poniżej tej dopuszczalnej granicy.

Organizm może nas oszukać, urządzenie do badania już nie. Ono zawsze pokaże co i jak.

Dla mnie szczególnie zdradliwe jest picie alkoholu w górach. Wożę ze sobą alkomat, na wszelki wypadek. Raz z wujem w Murzasichle trochę daliśmy w palnik, poszedłem spać około północy, o 10 czułem się zadziwiająco rześko i byłem wypoczęty, ale postanowiłem się przebadać i ze zdumieniem zaobserwowałem wynik powyżej 0,5. A przecież czułem się bardzo dobrze.

Niekiedy łatwo się na to złapać, dlatego jak wiem, że mam jechać następnego dnia, to też piję ostrożnie, z umiarem, najczęściej nic z mocniejszych alkoholi.

 

Co do problemu pijanych kierowców, to na szybko znalazłem raport, z którego wynika, że nietrzeźwi kierujący spowodowali 8,4% wypadków drogowych w roku 2011. To dużo, owszem. Główną jednak przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, po z 2717 aż 1702, więc zachowanie całkowicie przeciwne do mojego, kiedy ja prowadziłem w Wielkiej Brytanii po piwie, bo jak wspomniałem, jeździłem wolniej.

Dla mnie jednak i tak najpoważniejszym problemem są niebezpieczne drogi, a kampania przeciwko pijanym kierowcom jest pewnego rodzaju odwracaniem uwagi od istoty problemu. Najłatwiej jest udawać, że się z tym problemem walczy, podczas gdy tak naprawdę nie da się go całkowicie wyeliminować, bo patrole musiałyby pracować non stop na większości ulic, a na to zwyczajnie nie ma pieniędzy.

Najpoważniejszym problemem są właśnie drogi i nasza polska kultura jazdy. Bo aż 82,9% wszystkich wypadków miało miejsce na drodze jedno jezdniowej, dwukierunkowej, zaś aż 72,8% wypadków miało miejsce na obszarze zabudowanym i żeby było weselej, również najwięcej wypadków było na prostych odcinkach dróg.

Dla mnie to jest jasne, że mamy zwyczajnie niebezpieczne drogi, a pijani kierowcy co prawda dolewają oliwy do ognia, natomiast nie są głównym problemem. Jak widzę polityka gadającego o problemie pijanych kierowców to aż chciałoby się rzucić mu w twarz, że ten problem byłby znacznie bardziej znośny, gdyby np. zamiast gadać po próżnicy, zbudowali porządną wylotówkę z Krakowa na Warszawę, a w ogóle to powinny być na całym tym odcinku dwa pasy, bo jak często tą drogą jeżdżę, tak zawsze sukcesem jest, jak w ciągu godziny dojadę od granic Krakowa do Jędrzejowa. Po drodze oczywiście nieraz będąc spychanym na pobocze przez tiry, ciężarówki, dostawczaki, przedstawicieli handlowych, czy zwyczajnych pędziwiatrów.

 

Dalej będę się upierał przy zdaniu, że jak kolega zbynieks chce jechać po jednym piwie o zawartości 1% to nic złego się nie stanie, bo na pewno tego dopuszczalnego limitu nie przekroczy. Oczywiście zakładam, że jest ostrożnym, kulturalnym kierowcą, bo jeżeli jeździ jak wariat, to nie ma znaczenia, czy wypije, czy nie, prędzej czy później i tak kogoś zabije.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega zbynieks nie chce absolutnie jeździć nawet po jednym piwie. Inkryminowana wzmianka była cytatem z opublikowanego na forum przepisu z działu receptury. Zrobiłem to metodą kopiuj wklej a nie za pomocą aparatury forumowej, bo mi nie zadziałało, ale zaznaczyłem, że to cytat. Sam jestem zdania, że zero tolerancji dla pijanych za kółkiem.

Przedmówca dotknął ciekawego problemu z dziedziny psychologii kryminalistycznej: stosunkowo niski polski limit dla rowerzystów i kierowców zdaniem niektórych skutkuje m.in. tym, że skoro chcę wypić piwko a nie będzie mi się chcialo wracać piechotą, to a) skoro tak samo beknę za jazdę po piwie rowerem i samochodem to jadę samochodem; b) skoro beknę za jazdę samochodem po jednym piwie to - a niech tam - wypiję dwa.

Co zaś do nieśmiertelnego "niedostosowania prędkości i sposobu jazdy do warunków" - to akurat taki worek, gdzie zmieści się wszystko, a policjant, biegły i sędzia są potem zwolnieni z myslenia i głębszej analizy.

Gdybym miał pisać ustawę, to zapewne poszedł bym w kierunku podniesienia limitu dla rowerzystów i raczej z przekroczenia zrobił wykroczenie, natomiast dla kierowców utrzymał limit 05, jednakże w razie przekroczenia 02 zdjął bym odpowiedzialność ubezpieczyciela. Ale to takie gdybanie, niespecjalnie poparte wiedzą fachową.

proszę, pomóżcie mi zmodyfikować zasypo skoro nie mam karmelowego a mam acramunich, pale ale i wiedeński.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×