Skocz do zawartości
krooll

Pomysł na Polski Lager - nowicjusz

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich.

Moim zamysłem jest zrobienie piwa jasnego, dolnej fermentacji z polskich produktów, zachowując starą niemiecką (jeśli dobrze zapamiętałem) zasadę czystości, czy też prawo czystości tj. do produkcji piwa chcę użyć wyłącznie słodu jęczmiennego(polskiej produkcji), chmielu (polskiej produkcji) wody i drożdży (najlepiej polskich) ,bez innych dodatków.

 

2,5kg – słód pilzneński (Strzegom)

2,5kg – słód monachijski I(Strzegom)

18l –woda do zacieru

5-8l – woda do wysładzania

drożdże dolnej fermentacji z tej stronki– http://www.homebrewi...ager-p-176.html

20g - chmiel Lubelski

20g- chmiel Sybilla

 

Zacieranie infuzyjne – około 120min

Temperatura nastawu - 37°C – przerwa 10min

Temperatura 52°C- 55°C- przerwa białkowa 20min

Temperatura 62°C- 65°C- przerwa maltozowa 40min

Temperatura 72C*- przerwa scukrzająca 15-20min jak próba jodowa wyjdzie negatywna podgrzewam do 78°C

Filtrowanie brzeczki

Wysładzanie młóta 5-8l wody o temperaturze około 75*-80*

Docelowo brzeczka ma mieć 13 Blg

Gotowanie 60min

Po dziesięciu minutach od zagotowania - 25g Lubelski - goryczka

Po 50 minutach od zagotowania – 25g Sybilla - aromat

Filtrowanie brzeczki

Schładzanie brzeczki do temperatury 10* C

Natlenianie- napowietrzanie brzeczki

Zadaję drożdże do fermentatora z rurką fermentacyjną i odstawiam na tydzień (aż przestanie bulgotać)w temperaturze 1- 10°C, ale wtedy musiałbym dodać cukier do refermentacji. No to może sprawdzam wcześniej aż osiągnie 4-5 Blg i przelewam do butelek (jeśli można tak zrobić)? Czy przelanie do butelek piwa nie do końca odfermentowanego 4-5Blg spowoduje jego nagazowanie w butelkach i da taki sam efekt jak dodanie cukru i drożdży do refermentacji? Przed przelaniem do butelek jeszcze raz filtruję.

Tak to sobie wykombinowałem. Wyjaśnię może parę rzeczy. Chciałbym zrobić jak najbardziej POLSKIE PIWO. Drożdże chyba są belgijskie jednak nie znalazłem polskich dolniaków (może do następnej warki znajdę). Nie chcę mieć w butelkach żadnych osadów bo nie lubię jak mi coś w piwie pływa dlatego przewiduję trzy konkretne filtracje. Nie chcę się bawić w dosypywanie do butelek cukru a chcę by piwo było odpowiednio nagazowane i klarowne w rozsądnym okresie czasu czyli po okresie pięciu tygodni od warzenia. Uwagi i merytoryczna krytyka mego pomysłu mile widziane. POZDRAWIAM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drożdże niech Kolega zmieni na takie:

http://www.homebrewi...3470-p-195.html

Stosuje i jestem z nich zadowolony.

 

Koniecznie musi Kolega zwiększyć ilość wody do wysładzania. Żeby uzyskać ok 20 litrów brzeczki po gotowaniu, pasuje użyć 30 litrów wody.

Proponuje taki schemat: 18 litrów zacieranie, plus 12 litrów na wysładzanie.

 

Czy to pierwsza warka Kolegi?

Ten sposób z filtracją nie przejdzie. Nie będzie drożdży w butelce żeby przeprowadzić kondycjonowanie piwa.

Edytowane przez pershi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ciężko troche zrozumieć o co chodzi w tym co napisałeś.. nie badzo wiem jak chcesz kontrolować nagazowanie swojego piwa.. jak nie lubisz jak ci coś pływa w piwie to nie nalewaj osadu.. która to twoja warka? masz warunki na leżakowanie i cierplowość, żeby poczekać pare miesięcy na wypicie swojego piwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego tak sądzicie. To jest trochę inne podejście do tematu, więc uważam, że jak najbardziej warto dyskutować, a nie krytykować.

Co do nagazowania, to u nas się przyjęła refermentacja, ale znam i piłem piwa gdzie proces przelewania odbywał się na poziomie 4-5Blg.

Klarowanie piwa kilka lat temu było złem, dzisiaj coraz bardziej popularne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Klarowanie piwa kilka lat temu było złem, dzisiaj coraz bardziej popularne.

Ale klarowanie to nie to samo co filtracja (bardzo proszę o sprostowanie jeżeli się mylę).

Wiem że stosuje się żelatynę i karuk. Ale po nich dalej będzie osad z drożdży w butelce.

 

Kolego krooll, a może zrobisz piwo górnej fermentacji na Nothingamach?

Tworzą taki zbity osad w butelce, że można by pić z gwinta;)

Edytowane przez pershi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo merytorycznych rad udzielacie Panowie.

Krooll zastanów się nad radami, których udzielił Pershi. Moim zdaniem bardzo celne.

A takim "przywitaniem" po prostu się nie przejmuj. Jak chcesz polepszyć sobie humor przejrzyj nie tak odległe posty "doradców" a zobaczysz, że mieli podobne problemy. Ale teraz mają wiedzę i się dzielą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale klarowanie to nie to samo co filtracja (bardzo proszę o sprostowanie jeżeli się mylę).

 

Hmm. w sumie ciekawe pytanie, ale może nie dywagujmy tutaj, bo się zrobi offtopic :). Krótko. Miałem na myśli szereg procesów związanych z dążeniem do minimalnego osadu drożdżowego, połączonego w wysoka klarownością. Tak to odebrałem z postu kolegi Krooll.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie piję swojego pilsa, który jest idealnie klarowny, a osad w butelce minimalny i bardzo zbity. Nic się nie nalało osadu pomimo przechylenia butelki do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za uwagi. Z wodą zrobię tak jak pisze pershi.To będzie moja pierwsza Warka. Czytam i czytam i edukuję się od dwóch miesięcy a po pierwszym tygodniu wiedziałem więcej niż dzisiaj. Jeśli chodzi o kontrolę nagazowania piwa to chyba tego nie będę kontrolował bo niby jak. Czy w ogóle da się kontrolować nagazowanie piwa po dodaniu cukru do butelki, może się mylę ale chyba nie, po prostu daje się tyle cukru czy glukozy ile ustawa przewiduje czyli wedle wiedzy, wyliczeń i uznania. Ja chciałbym zastąpić cukier brzeczką o wyższym BLG tylko na razie nie wiem jakie powinno być BLG żeby piwo było dobrze, normalnie nagazowane. Jeśli dobrze zrozumiałem wszystko co czytałem to w brzeczce przed fermentacją jest cukier, który drożdże zżerają podczas fermentacji wytwarzając przy tym dwutlenek węgla. Jeśli nie pozwolić by piwko całkowicie odfermentowało w fermentatorze to pozostanie w nim jeszcze trochę cukru. Jeżeli takie nieodfermentowane piwo przelać do butelek to w butelkach drożdże zeżrą cukier i nagazują piwko. Jeśli źle kombinuję to niech mnie ktoś poprawi. Warunki do leżakowania piwka mam. Co do klarowności i czystości piwa to fajnie by było żeby piwko było jak sklepowe. Jak gościom, którzy przyjadą na święta postawię na stole moje piwko to chciałbym żeby nikt się nie zorientował, że to mój wyrób. A jak już się rozsmakują i będą zachwalać to ich zaskoczę, że zrobiłem je sam. Mętne piwo z drożdżami od razu rozpoznają. Chcę by ludzie, których będę częstował piwem nie byli w stanie zauważyć, że to jest piwo domowej roboty. Nie mam kompleksów ale chciałbym zaszpanować jeśli jeszcze używa się tego słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każde piwo w butelce będzie klarowne. Oprócz pszeniczniaków.

 

Jeżeli rozlejesz do butelek niedefermentowane piwo to i tak powstanie osad drozdżowy i prawdopodobnie większy niżby robić zgodnie z regułami.

Nie wiem skąd to przekonanie, że w piwie refermentowanym pływają jakieś farflucle?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dolniak raczej nie będzie super pijalny na święta (jeżeli Kolega ma na myśli najbliższe Wielkanocne).

 

Kontrolować nagazowanie można poprzez nalanie zielonego piwa do butelki PET.

W trakcie rozlewu, zawsze leje do jednego plastiku. Jak butelka stwardnieje, to wiem że już się nagazowało.

 

I jeszcze w sprawie refermentacji bez dodatku cukru:

http://www.piwo.org/topic/7072-fft-odfermentowanie-i-butelkowanie/#entry152391

Edytowane przez pershi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż każdy pisze o osadach w piwie i a niektórzy by nie wlewać do kufelka całego piwa z butelki. A co będzie jak zapomnę i wleję? ;)

Edytowane przez krooll

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osadu nie ma dużo. Spokojnie, to na prawdę najmniejszy problem.

ps: Jak masz czas i mikrofon to zapraszam też tutaj od 19:00 http://www.piwo.org/..._20#entry190626 Myślę, że wszystkie niejasności online się szybko wyklarują. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krooll

[ ...Jak gościom, którzy przyjadą na święta postawię na stole moje piwko to chciałbym żeby nikt się nie zorientował, że to mój wyrób. A jak już się rozsmakują i będą zachwalać to ich zaskoczę, że zrobiłem je sam. Mętne piwo z drożdżami od razu rozpoznają. Chcę by ludzie, których będę częstował piwem nie byli w stanie zauważyć, że to jest piwo domowej roboty. ]

 

A może rozlej piwo dla gości w szkło w kuchni, unikając wlania osadu. Wydaje sie to najprostszym rozwiązaniem problemu, przynajmniej dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

elroy dzięki za zaproszenie ale dzieciaki śpią i niechciałbym ich niechcący obudzić. A tak generalnie to czy w przedstawiony przeze mnie sposób i z wymienionych składników da się zacierać i uwarzyć piwo? Bo napaliłem się jak szczerbaty na suchary. Czekam już tylko na słody więc na początku przyszłego tygodnia zaczynam zabawę.

 

Jutro tu zajrzę a na razie idę spać

Edytowane przez krooll

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka praktycznych uwag dla kolegi Kroolla, o których nie mówili moi przedmówcy:

1. odradzam zasyp pół na pół słodu pilzneńskiego i monachijskiego, jeżeli chcesz mieć jasne piwo podobne do sklepowego. Dodatek słodu monachijskiego jest korzystny ze względu na pełnię smaku i słodowość, ale dość znacznie podwyższy barwę. Myślę, że do 15% wystarczy.

2. co do refermentacji w oparciu o cukry pozostałe w, nie do końca odfermentowanym piwie, to masz rację - jest to jak najbardziej możliwe. Jednak w Twoim przypadku napotyka to dwie poważne przeszkody:

* pierwsza - o mniejszym znaczeniu (mimo małego doświadczenia mógłbyś sobie z tym poradzić) to taka że musisz zrobić z tej samej brzeczki test na stopień ostatecznego odfermentowania piwa, aby wiedzieć do jakiego poziomu ekstraktu drożdże są zdolne odfermentować i na podstawie tego wyliczyć przy jakim ballingu rozlać piwo do butelek. To bardzo ważne, bo jak rozlejesz zbyt szybko to ciśnienie gazu zacznie rozrywać butelki (eksplodują z wielką siłą stanowiąc ogromne zagrożenie), a jak zbyt późno to piwo będzie niedogazowane. Jest to spora niedogodność, bo w drugiej fazie fermentacji trzeba mierzyć balling dwa, trzy razy na dobę aby nie przegapić momentu rozlewu i moment rozlewu może przypaść w chwili mało wygodnej dla piwowara.

* druga - o dużo większym znaczeniu to taka, że jest to metoda nieodpowiednia do tego typu piwa. Lagery po fermentacji powinny (zgodnie ze starą klasyczną recepturą) leżakować w temp. 0-1st, C. przez tyle tygodni ile ballingów miała brzeczka nastawna. Ponadto nie wyobrażam sobie próby filtracji fermentującego piwa. Zawiesiny jest tak dużo, że przy użyciu drobnego filtru (takiego aby uzyskać ładnie klarowne piwo) zatyka się on prawie natychmiast nawet przy użyciu ciśnienia rzędu 2-3 atm. Pomijam sprawę ilości pozostałych w piwie drożdży do refermentacji o której pisali poprzednicy. Jeżeli jednak rozlejesz to piwo bez filtracji, to ilość osadu na dnie butelki będzie bardzo duża, znacznie większa jak odleżakujesz piwo i dodasz cukru do refermentacji.

Reasumując.

Proponuję rozpocząć fermentację w temp 8-10 st.C a po 3-4 dniach podnosić stopniowo do 12-14st. najlepiej w tempie 1st./dobę. Po zakończeniu fermentacji zdekantować piwo do drugiego fermentora lub szklanego balonu od wina i odstawić na 1,5 do 3 miesięcy do leżakowania w temp. ok. 0 st. C. Piwo pięknie sklaruje się i trzeba wtedy ponownie zdekantować je z nad osadów do np. fermentora z kranikiem, dodać odpowiednią ilość cukru, dobrze jest dodać ok. 1-2 g. tych samych co do fermentacji, zrehydrowanych drożdży aby refermentacja zaszła szybko i możesz mi wierzyć że osadu na dnie butelki będzie jak na lekarstwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Wogosz za informacje. No i chyba daruję sobie Lagera. To zabawa dla doświadczonych piwowarów. Czekać 3 miesiące na piwo nie mając pewności czy wyjdzie czy nie, to mnie trochę przerasta zwłaszcza, że nie mam żadnego doświadczenia to ryzyko, że pójdzie coś nie tak jest spore. Jak wyjdzie jakiś kwasior to 3 miesiące zmarnowane a ślinka już mi cieknie na samą myśl o piwie domowej roboty. Ja po prostu chcę się napić dobrego piwa. Naczytałem się, że można zrobić piwko samemu w domu i będzie dużo lepsze niż ze sklepu i trwa to 4-5 tygodni. Rozumiem teraz, że nie dotyczy to piwa dolnej fermentacji. No to chyba na święta wielkanocne swego piwa się nie napiję a wszystko już skompletowałem, dzisiaj przyszły słody, 5kg pilzneński i 5kg monachijski I.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy stoi coś na przeszkodzie żebyś w święta napił się piwa własnej roboty? Ogarnij drożdże górnej fermentacji i na święta jak znalazł. Fermentuj w niższej temperaturze i wyjdzie naprawdę super piwko na tym samym zasypie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam kolegę. Do Sokołowa mam tylko 70 km. Jeśli miałbyś jakiś drożdże zwykłe górnej fermentacji to chętnie odkupię. Zwykłe czyli dające naturalny smak piwa.

Edytowane przez krooll

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie w tym momencie to nie mam nic, żeby oddać. Jedna gęstwa trochę podejrzana, drugiej mam dosłownie odrobinę i muszę z niej zrobić starter i w piątek będę dopiero warzył na niej. A skąd jesteś? Może ktoś będzie bliżej miał. Poza tym za koszt dojazdu to pewnie byś drożdże suche jakieś zamówił :)

Ale jak będę miał w przyszłości to z chęcią się podzielę.

Edytowane przez Afghan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkam 30km za Siemiatyczami w stronę Białegostoku miejscowość Boćki. Koszt dojazdu się nie liczy a suche z netu to mi za kilka dni przyjdą jeśli dziś zamówię. Jakbym miał drożdże jutro to w środę zacząłbym zabawę. Czy można gdzieś w Sokołowie kupić drożdże?

Edytowane przez krooll

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×