Skocz do zawartości
Pierre Celis

[Piwny Garaż] Owocowe eksperymenty

Rekomendowane odpowiedzi

czasami się udają, czasami nie


Poprzedni rok, a w szczególności okres letni, zdecydowanie był pod znakiem radlera. Desant takich mieszanek piwno-oranżadowych był całkiem srogi pod względem liczebności, zresztą na naszym rynku zostały wypuszczone chociażby Lech Shandy i Warka Radler. Aczkolwiek pojawiały się i takie paskudztwa jak tutaj.


W zasadzie nic nie mam przeciwko takim wynalazkom. U Niemców radler to normalny napój, mający swoje użyteczne uzasadnienie. Mieszanka piwa (głównie pilsa) pół na pół z oranżadą (w dzisiejszych czasach taką rolę odgrywa Sprite) świetnie nadaje się w momencie, gdy niemiłosiernie grzeje słońce. Raz, że mniejsza zawartość alkoholu tak szybko nie ścina w momencie przygrzania, a dwa, że w sumie ciężko to traktować jako piwo. Ot, oranżadka. Na szkoleniach staram się mieć Corneliusa Grejpfrutowego, o ile grupa jest mieszana. Prawda jest taka, że to piwo cholernie smakuje płci pięknej.


Browar z Piotrkowa ma chyba tendencję do wypuszczania takich mieszanek po sezonie. Ostatnio do sprzedaży trafiły Corneliusy Banan i Cytryna. Tak jak i Grejpfrut oparte na jasnej pszenicy. Co poradzić, trzeba sprawdzić.


Cornelius Pszeniczne Banan

banan-250x300.jpg


Z nowego wypustu chyba bardziej obawiałem się tego piwa. O ile cytryna jakoś się zakorzeniła w radlerowym świecie, tak pszenica z dodatkiem banana? Skąd zło?


Piana: Beznadziejna, opadła w czasie robienia zdjęć.

Barwa: Złoty, mętny i nieprzejrzysty.

Zapach: Przejrzałe banany, takie co już zaczynają się same rozpływać. Plus maślany diacetyl.

Smak: Mózg rozjebany. Smakuje jak musujący koktajl bananowy zmieszany z piwem, być może nawet i pszenicznym. Zostawia dziwne uczucie kłucia na języku.

W zasadzie nie wiem co mogę napisać o tym wynalazku. To po prostu cholernie dziwny pomysł. Ale z drugiej strony mocno schłodzone, pite z butelki na jakiejś imprezie może się i sprawdzić. Szczególnie w przypadku dziewcząt, które nie przepadają za goryczkowymi piwami. Czy też piwami w ogóle.



Cornelius Pszeniczne Cytryna

cytryna2-300x300.jpg


Piana: Bujna, biała, opada do dywanika. Czyli zupełne przeciwieństwo bliźniaka.

Barwa: Nomen omen cytrynowe. Nieklarowne.

Zapach: Cytryna, ale co ciekawe w tle aromat pieprzowych fenoli.

Smak: Tak jak w poprzednim, ciężko wyczuć, że to jest pszenica. Mocno kwaśne, cytrynowe, co ciekawe trochę słone. Cierpkie i lekko mydlane.

Co ciekawe, banan był lepszy. To jest jeszcze dziwniejsze niż poprzednie.



Dobra, to teraz zobaczymy jak sobie radzą mieszkańcy Albionu z bananem w piwie. W końcu to surowiec, który raczej byśmy trzymali z daleka od piwa.



Banana Bread Beer

bread4-289x300.jpg



Piana: Biała, drobna, pozostawia kożuszek.

Barwa: Bursztynowa, klarowne.

Zapach: Sztuczny aromat bananów, guma balonowa jak jasna cholera i kukurydza.

Smak: Płaski a paskudny. Jestem ciekaw jak im się to udało, w dodatku piwo szczypie w boki języka. Posmak gumy Donald, podszyty chmielową goryczką. I to by było na tyle.

Co za świństwo. Widząc ten wynalazek na sklepowej półce trzymajcie mocno portfele. Jest to autentycznie jedno z najgorszych piw jakie zdarzyło mi się pić.


Mała konkluzja na koniec: „piwa” mocno wydziwione. Natomiast jeżeli koniecznie, ale to cholernie koniecznie chcecie spróbować którekolwiek z opisanych tutaj piw – Cornelius Banan będzie wystarczający. Są pewne granice.



Wyświetl pełny artykuł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×