Jump to content
korzen16

Zacieranie początkującego

Recommended Posts

Wreszcie znalazłem chwilkę, żeby napisać wrażenia z pierwszego warzenia. Jako, że na początek nie chciałem inwestować w sprzęt, bo nie wiadomo jak skończy się moje "piwowarzenie" skompletowałem zestaw do "nawarzenia piwa" w ilości 15litrów. Garnek miałem (tak jakoś pod 17 litrów) stąd wybór na taką właśnie pojemność. W zaprzyjaźnionej cukierni dostałem cztery wiadra 20 litrowe z deklami :smilies:. Moje zakupy ograniczyły się do zakupu:

  • nowego cukromierza (jeden stary był w domu, nie pamiętam skąd??, dlatego kupiłem nowy dla porównania),
  • termometru do zacierania,
  • dwóch rurek bulbałek,
  • kranika z tworzywa do fermentatora,

reszta była w domu (rurka z oplotem i takie tam różne pozostałe)

 

Zamówiłem zestaw na 15 litrów w Browamatorze na następującą warkę:

 

India Pale Ale - 15 litrów ok. 14 Blg

Składniki:

2,9 kg słodu pilzneńskiego,

0,50 kg słodu karmelowego jasnego,

10 g.chmielu goryczkowego 9% alfa-kwasów (Marynka),

5 g chmielu goryczkowego 9% alfa (Marynka),

20 g chmielu aromatycznego 4% alfa (Lubelski),

Drożdże Safale US-05

 

Zamówienie dotarło i wybór padł na wieczór z piątku na sobotę. Jak postanowione tak wykonane :lol:. Warzenie przebiegło w następujący sposób:

Podgrzałem wodę w garze ( w ilości ok 12 litrów) do temperatury 35st. C i wsypałem oba słody. W ciągu 30 minut podniosłem temperaturę do 64st. C (czyli ok. 1C/min) Tutaj wspomnę, że używam płyty ceramicznej - w moim przypadku dostrzegłem same zalety z takiego sposobu grzania, być może ma to związek z tym, że przygotowywałem stosunkowo małą warkę. Podnoszenie temperatury poszło bez najmniejszych problemów. W temperaturze 64 st. C utrzymałem zacier przez 30minut i tu znowu miła niespodzianka nie musiałem podgrzewać zaciera ani razu. Płyta ceramiczna + garnek + bezwładność zacieru = temperatura constans co do stopnia (mieszałem całość tak co 10min.). Potem podniesienie do 70st C. i znowu przerwa na 30min. (próba jodowa negatywna) a na koniec 78st. C i 10min.

Następny etap do kadź z filtrem z oplotu i do gara na chmielenie. Wysładzałem wodą o temperaturze 78st. C do uzyskania ok 17litrów mogłem jeszcze dalej wysładzać ale skończyło się miejsce w garze (wysłodziny miały jeszcze ok. 5Blg) Filtracja trwała ok. 90min, celowo ustawiłem minimalny strumień, bo poszedłem na serial z "ulubionym Panem doktorem" ;) Wysładzałem na raty.

Tego czego bałem się najbardziej, czyli zacierania, poszło zadziwiająco łatwo. Faktycznie nie ma się czego obawiać :smilies: Samo chmielenie (10g Marynka 60min., 5g Marynka 30min., 20g Lubelski 5min.) , chłodzenie i przelanie do fermentatora to już czysta formalność.

Obawy miałem co do drożdży. Ponieważ paczka z zamówionymi surowcami dotarła do mnie w czasie dość solidnych mrozów miałem obawy czy przypadkiem nie trafił ich przysłowiowy szlag (org. schlag=uderzenie przypuszczenie autora ;) ) Dla pewności postanowiłem sprawdzić jak zachowają się drożdże Safale US-05 po rehydratacji. Przed rozpoczęciem zacierania drożdże uwodniłem z brzeczce o gęstości ok 8Blg i temperaturze 25st. C w ilości ok 50ml (wsypałem pół paczki); po pół godzinie dodałem krem do takiej samej brzeczki tym razem w objętości ok. 400ml, zakryłem "korkiem" z folii aluminiowej i porządnie natleniłem mieszając kolbą. Wyliczyłem sobie zadanie drożdży tak po około dwunastu godzinach od ich rehydratacji do schłodzonej brzeczki i tak też uczyniłem w stosownym czasie. Drożdże podjęły prace=żywe więc rozpocząłem zacieranie.

 

W finale otrzymałem 15litrów brzeczki o gęstości 15,5Blg - tyle trafiło do fermentatora. Nie potrafię jeszcze ocenić wydajności procesu ale plan został osiągnięty a nawet ciut lepiej (miało być 14Blg)

 

Za rada starszych i mądrzejszych piwowarów wszystkie "syfy" jakie pozostały w garze przelałem do wysokiego i cienkiego dzbana i po pół godzinie uzyskałem jeszcze jakieś 600ml brzeczki, którą zapastetryzowałem w dwóch małych słoiczkach na "zaś" i umieściłem w lodówce informując wszystkich pozostałych domowników: "nie tykać mi tego". Może się znowu do czegoś przydadzą.

 

Drożdże (z niby startera) zadałem do brzeczki o temperaturze ok. 15st. C, zakryłem pokrywą i włożyłem rurkę bulbałkę. Maszyna ruszyła tak po dwóch godzinach było jakieś jedno "bul" na dwie minutki. Po dobie bulbało prawie bez przerw, a temperatura w fermentatorze skoczyła do 17st. C (pojemnik stoi w pralni w temperaturze pomieszczenia na poziomie 15-16st. C) Dziasiaj bulka już tak od niechcenia. Zamierzam trzymać na burzliwej przez 10 dni po sprawdzeniu gęstości (mam nadzieją na jakieś 4-3Blg po burzliwej)

 

Ogólne wrażenia: cały proces dużo łatwiejszy niż się spodziewałem, także nie tak brudny jak niektórzy opisywali. Zacieranie przewidziane na dwie godziny tyle właśnie trwało. Filtrator z oplotu rewelacja. Płyta ceramiczna w moim przypadku okazała się doskonałym rozwiązaniem

Teraz tylko czekać i żeby mnie infekcja nie dopadła :okey: Ponieważ to pierwsza warka, korci mnie zaglądnąć do środka, ale będę twardzielem :P i otworzę dopiero po burzliwej

Edited by korzen16

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suche drożdże uwadniaj w wodzie, a dopiero potem dodawaj do brzeczki. Dodawanie ich wprost do brzeczki albo rozpuszczanie w brzeczce im nie służy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suche drożdże uwadniaj w wodzie, a dopiero potem dodawaj do brzeczki. Dodawanie ich wprost do brzeczki albo rozpuszczanie w brzeczce im nie służy.

 

 

skorzystałem z porady bnp:

 

"ja zazwyczaj robię starter z drożdży suszonych.

 

dobę lub 12 h wcześniej uwadniam w ok 30 ml brzeczki 5-10 °Blg 1/4 opakowania drożdży. Następnie po ok 15 min przenoszę uwodnione drożdże do ok 400 ml brzeczki 5-10 °Blg. Intensywnie mieszam i pozostawiam na określony czas. Dla 12 h daję słabszą brzeczkę ok 5-7 blg, dla 24 h brzeczka na starter ma koło 10 °Blg.

Tak przygotowany starter prócz oszczędności daje gwarancję szybkiego startu nawet starych drożdży.

 

Czasami z braku laku stosuję zamiast brzeczki sok jabłkowy o odpowiednim Blg "

 

skoro ruszyły w 15st. C po około dwóch godzinach, sposób wydaje się skuteczny (dostały stężenie mniejsze o połowę niż w docelowo), tym bardziej że na opakowaniu jest opcja sypania suchych bezpośrednio na brzeczkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie kwestionuje porady bnp. Pomimo, że sie tego nie poleca ja też czasami robię starter z suchych drożdży. Najpierw jednak uwadniam je w wodzie, a potem przenoszę do słabej brzeczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie kwestionuje porady bnp. Pomimo, że sie tego nie poleca ja też czasami robię starter z suchych drożdży. Najpierw jednak uwadniam je w wodzie, a potem przenoszę do słabej brzeczki.

jak się okazuje mam paczkę na dwie warki. Przy rehydratacji na wodzie drożdże być może nie przeżywają kolejnych stresów, ale kto je tam wie?? :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites

dzisiaj już nie "bulba" znaczy skończyła się burzliwa :smilies: Minęło 5 dni od nastawy (temperatura fermentacji ok. 16-17st. C drożdże US-05) Otwierać fermentator i już przelewać czy jeszcze się wstrzymać z dzień-dwa z otwieraniem??

Edited by korzen16

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy takiej gęstości i tych drożdżach, powinno Ci zejść do około 4-3,5°Blg.

Za dwa dni zmierz gęstość, najpierw przebijając się przez sporą czapę drożdży i jak będzie w okolicach 5 lub niżej to przelewaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy takiej gęstości i tych drożdżach, powinno Ci zejść do około 4-3,5°Blg.

Za dwa dni zmierz gęstość, najpierw przebijając się przez sporą czapę drożdży i jak będzie w okolicach 5 lub niżej to przelewaj.

liczę, że zejdzie do właśnie tych 3-4Blg (drożdże ciężko pracowały przez pierwsze trzy dni, a od dwóch już się lenią :smilies: ); poczekam w takim razie do niedzieli i wtedy dopiero zajrzę i zmierzę gęstość

w pobliżu fermentatora, przy największej aktywności drożdży rozchodził się miły zapach ciężki do określenia - drożdże + alkohol + jakby pomarańcza - ogólnie bardzo zachęcający; mam nadzieją że to "dobra wróżba" :okey:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suche drożdże uwadniaj w wodzie, a dopiero potem dodawaj do brzeczki. Dodawanie ich wprost do brzeczki albo rozpuszczanie w brzeczce im nie służy.

 

 

skorzystałem z porady bnp:

 

"ja zazwyczaj robię starter z drożdży suszonych.

 

dobę lub 12 h wcześniej uwadniam w ok 30 ml brzeczki 5-10 °Blg 1/4 opakowania drożdży. Następnie po ok 15 min przenoszę uwodnione drożdże do ok 400 ml brzeczki 5-10 °Blg. Intensywnie mieszam i pozostawiam na określony czas. Dla 12 h daję słabszą brzeczkę ok 5-7 blg, dla 24 h brzeczka na starter ma koło 10 °Blg.

Tak przygotowany starter prócz oszczędności daje gwarancję szybkiego startu nawet starych drożdży.

 

Czasami z braku laku stosuję zamiast brzeczki sok jabłkowy o odpowiednim Blg "

 

skoro ruszyły w 15st. C po około dwóch godzinach, sposób wydaje się skuteczny (dostały stężenie mniejsze o połowę niż w docelowo), tym bardziej że na opakowaniu jest opcja sypania suchych bezpośrednio na brzeczkę.

 

No troszke malo tych drozdzy bedzie w starterze na naprawde zdrowa fermentacje.

 

Moim zdaniem drozdze suche sa na tyle tanie, ze nie warto ich oszczedzac. Suche drozdze po otwarciu paczki rowniez zaczynaja umierac szybciej, niz w nie otwartej paczce. Przeciez zawsze mozna wykorzystac gestwe (pod warunkiem zachowania czystosci). A jesli juz ktos upiera sie na starter, to musi on byc odpowiedniej wielkosci, no i drozdze trzeba uwodnic w wodzie w odpowiedniej objetosci i temperaturze, z minimalnym mieszaniem. Zapewne minimum 1,5L, albo 2 razy po 1L. Chyba, ze ktos ma mieszadlo magnetyczne, to wtedy zapewne mniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suche drożdże uwadniaj w wodzie, a dopiero potem dodawaj do brzeczki. Dodawanie ich wprost do brzeczki albo rozpuszczanie w brzeczce im nie służy.

 

 

skorzystałem z porady bnp:

 

"ja zazwyczaj robię starter z drożdży suszonych.

 

dobę lub 12 h wcześniej uwadniam w ok 30 ml brzeczki 5-10 °Blg 1/4 opakowania drożdży. Następnie po ok 15 min przenoszę uwodnione drożdże do ok 400 ml brzeczki 5-10 °Blg. Intensywnie mieszam i pozostawiam na określony czas. Dla 12 h daję słabszą brzeczkę ok 5-7 blg, dla 24 h brzeczka na starter ma koło 10 °Blg.

Tak przygotowany starter prócz oszczędności daje gwarancję szybkiego startu nawet starych drożdży.

 

Czasami z braku laku stosuję zamiast brzeczki sok jabłkowy o odpowiednim Blg "

 

skoro ruszyły w 15st. C po około dwóch godzinach, sposób wydaje się skuteczny (dostały stężenie mniejsze o połowę niż w docelowo), tym bardziej że na opakowaniu jest opcja sypania suchych bezpośrednio na brzeczkę.

 

No troszke malo tych drozdzy bedzie w starterze na naprawde zdrowa fermentacje.

 

Moim zdaniem drozdze suche sa na tyle tanie, ze nie warto ich oszczedzac. Suche drozdze po otwarciu paczki rowniez zaczynaja umierac szybciej, niz w nie otwartej paczce. Przeciez zawsze mozna wykorzystac gestwe (pod warunkiem zachowania czystosci). A jesli juz ktos upiera sie na starter, to musi on byc odpowiedniej wielkosci, no i drozdze trzeba uwodnic w wodzie w odpowiedniej objetosci i temperaturze, z minimalnym mieszaniem. Zapewne minimum 1,5L, albo 2 razy po 1L. Chyba, ze ktos ma mieszadlo magnetyczne, to wtedy zapewne mniej.

 

To nie był starter a raczej tester czy drożdże przeżyły podróż w dość dużym mrozie. Ponieważ była to pierwsza warka wiec w nie posiadałem ani gęstwy ani zapasów innych suchych drożdży, a jak bym zatarł i okazałoby się że mali przyjaciele nie przeżyli podróży ze Strzyżowa to obudziłbym się z przysłowiową ręka w "fermentatorze". Mogłem jedynie spróbować uwodnić odrobinę drożdży w wodzie, na próbę, no ale miałem też trochę frajdy z obserwacji "żyjącej" kolby :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie był starter a raczej tester czy drożdże przeżyły podróż w dość dużym mrozie.

 

Jak mi wyjaśniał kiedyś kumpel, drożdże suche przeszły liofilizację, więc są odporne na wahania temperatur od bardzo niskich, do bardzo wysokich. Wytrzymają mrozy. Aczkolwiek odnosił się do drożdży piekarniczych, niemniej jednak przypuszczam, że nie będzie zbytnim nadużyciem, jeżeli odniesiemy to również do suchych drożdży piwowarskich.

Gorzej z drożdżami płynnymi, tu faktycznie mógłby być problem (nawet spory).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wstrzymać się.

ile jeszcze poczekać??

Ja stosuję prostą metodę - jak rurka przestaje bulkać, obserwuję poziom wody. Jak widzę, że jest przesunięty w stronę wylotu, to naciskam delikatnie dekiel i wypuszczam trochę CO2, aż poziom w rurce się wyrówna. Czekam pół dnia i powtarzam operację. I tak w kółko, aż poziom przestanie się zmieniać.

Oczywiście pewność daje tylko pomiar areometrem 2-3 dni pod rząd, ale dopóki poziom w rurce się na stałe nie wyrówna, to nie ma nawet co się brać za pomiary.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wstrzymać się.

ile jeszcze poczekać??

Ja stosuję prostą metodę - jak rurka przestaje bulkać, obserwuję poziom wody. Jak widzę, że jest przesunięty w stronę wylotu, to naciskam delikatnie dekiel i wypuszczam trochę CO2, aż poziom w rurce się wyrówna. Czekam pół dnia i powtarzam operację. I tak w kółko, aż poziom przestanie się zmieniać.

Oczywiście pewność daje tylko pomiar areometrem 2-3 dni pod rząd, ale dopóki poziom w rurce się na stałe nie wyrówna, to nie ma nawet co się brać za pomiary.

I tak właśnie działania zostały poczynione :okey: ; nie chce otwierać pokrywy zbyt wcześnie;

Nie bulba już od doby, ale pewny nie jestem, bo musiałbym stać przy fermentatorze bez przerwy dlatego wypróbuję sposób Scovron

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rurka jest wyznacznikiem tylko pod warunkiem pełnej szczelności układu. A po paru warkach o to trochę ciężko. Ja nie robię cichej, ale przed upłynięciem dwóch tygodni nawet do wiadra nie podchodzę...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rurka jest wyznacznikiem tylko pod warunkiem pełnej szczelności układu. A po paru warkach o to trochę ciężko. Ja nie robię cichej, ale przed upłynięciem dwóch tygodni nawet do wiadra nie podchodzę...

No ale skoro korzen16 napisał, że mu bulka, to zakładam, że wiadro jest szczelne :)

P.S. Moje wiadra po 12 warkach ciągle są szczelne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale skoro korzen16 napisał, że mu bulka, to zakładam, że wiadro jest szczelne :)

Przy małej nieszczelności i dużej produkcji CO2 będzie bulkać. Ale gdy ciśnienie się zmniejszy, a wiadro będzie trochę nieszczelne, to pomimo tego, że CO2 będzie się jeszcze wydzielać, w rurce będziesz miał ciszę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale skoro korzen16 napisał, że mu bulka, to zakładam, że wiadro jest szczelne :)

Przy małej nieszczelności i dużej produkcji CO2 będzie bulkać. Ale gdy ciśnienie się zmniejszy, a wiadro będzie trochę nieszczelne, to pomimo tego, że CO2 będzie się jeszcze wydzielać, w rurce będziesz miał ciszę.

 

Uważam, że Scovron dobrze kombinuje, jeżeli nawet ciśnienie będzie tak małe ze nie spowoduje bulkania, to jednak powinno spowodować powstanie jakiejś różnicy w poziomie rurki od strony brzeczki i otoczenia. Jak się już wyrównają to poczekam jeszcze z dobę i zajrzę, a wszystkie wątpliwości rozwieje oczywiście pomiar gęstości. Sprawdziłem poziomy i woda w rurce jest nadal lekko wypychana wiec czekam. Jak mówiła Scarlett O'Hara: Jutro też jest dzień! :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ma rację, oczywiście. Pod warunkiem: post powyżej.

 

Nadmiar ciśnienia ucieka najłatwiejszą drogą. Czyli jeśli nieszczelnością będzie łatwiej, niż rurką (w której jest opór) to będzie uciekał nieszczelnością.

 

Po prostu z doświadczenia mówię: nie warto przyzwyczajać się do wyznaczania stanu fermentacji za pomocą rurki. Na początku ma to sens, potem jednak człowiek dowiaduje się o innych rzeczach.

 

Podsumowując: bulkanie to rzecz nabyta, nie ma co na to patrzeć. Trzeba zapomnieć o piwie na 10 dni, zrobić pomiar, jak pasuje - przelać na cichą. Ot i cała filozofia. Robienie pomiarów zbyt często zwiększa ryzyko infekcji (i pisano o tym tyle razy, że proszę, nie dyskutujmy dlaczego), więc lepiej redukować to jak najbardziej.

 

Piwo lubi czas. Dzień/dwa zbyt długiej fermentacji mu nie zaszkodzi, ale za to częste pomiary/otwieranie lub za krótka fermentacja - jak najbardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy mojej pierwszej warce, jak nie pomieszałem fermentorem to w ogóle nie bulkało. Gęstość mierzyłem po 7 dniach, następny po 3 dniach i ostatni po kolejnych 3 dniach.Z 14Blg zeszło mi do 3,5Blg już po tygodniu. Kolejne pomiary identyczne więc łącznie po 14 dniach poszło w butelki. Drożdże jakich użyłem to też US-05. Co do otwierania fermentora to jestem ostrożny, jedyny raz kiedy go otwieram to przy zlewaniu. Próbkę do pomiarów pobieram przez dziurkę po rurce fermentacyjnej za pomocą wężyka ~30cm i strzykawki 100ml, patent od kolegi Crosis :beer:

Edited by Gąska

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za radą bardziej doświadczonych nie zaglądam przez 3 tygodnie.Potem zlewam do fermentatora z kranikiem i sprawdzam Blg.Jak jest ok to w butelki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.