Jump to content
Lusterko87

Śląskie Makówki

Recommended Posts

Makówki to jest coś na co czeka się cały Boży rok :D Fakt że można je zrobić w każdy inny dzień - ale na święta smakują najlepiej ! Na Śląsku bardzo popularne na wschodzie kraju mniej, ale robi wielka furorę jak daję do spróbowania moim znajomym na Podkarpaciu.

 

Przepis jest prosty :

SKŁADNIKI :

1 litr mleka

500 gram mielonego maku niebieskiego.

2 łyżki stołowe masła

Olejek migdałowy

3 lub 4 łyżki stołowe cukru

3 lub 4 łyżki miodu (lepiej na początek dać mniej)

1 duża lub średnia chałka[słodka pleciona bułka pszenna](strucla, lynga - w zależności od rejonu polski )

bakalie : rodzynki, migdały, orzechy włoskie, suszone morele,żurawina - generalnie według uznania, ilość ?

ja daje 50 - 60 gram migdałów(obrany z skórki) 100g orzechów włoskich, rodzynek daje dużo bo lubię, moreli też sporo.

PRZYGOTOWANIE :

Zaczynamy :

Chałką najlepiej mieć taką z "wczoraj" kroimy kromki o grubości 15-20 mm a następnie kromki w kostkę 15/20mm. Wrzucamy do dużej miski.

Bakalie migdały, orzechy, morele kroimy tak do rozmiarów rodzynek.

Mleko wlewany go garnka (w miarę duży) dodajemy cukier, masło - doprowadzamy do zagotowania.

Do zagotowanego mleka wsypujemy bakalie. Doprowadzamy do ponownego wrzenia.

Po zagotowaniu odstawiamy garnek na bok wsypujemy mak, najlepiej porcjami po 100-150g do uzyskania konsystencji śmietany.

Wstawiamy na mały ogień i żeby chwilkę zabulgotało - ostrożnie aby nie przypalić bo będzie gorzki !

Dodajemy olejek migdałowy - według uznania ( bo nie wszyscy go lubią).

Próbujemy - jak mało słodkie to dajemy miód a jak nie mamy miodu to cukier.

Tak przygotowaną masę przekładamy do miski z chałką ( najlepiej odebrać 1/3 pokrojonej chałki aby w razie czego skorygować gęstość. Jak rzadkie to dosypujemy chałki.

Całość przykrywany pokrywką/zamknięciem miski i odstawiamy do wystygnięcia w chłodne miejce.

SMACZNEGO :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tja.. kto czeka, ten czeka. Ja w tym roku po raz pierwszy usłyszałem o istnieniu czegoś takiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację, kutia jest mi znana od dzieciństwa. Fajnie, że makówki zyskują popularność, z opisu wynika, że to coś pysznego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
. Odpowiednikiem lub podobizną jest Kutia.

Jedynym "podobieństwem" są bakalie i miód.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U nas są makiełki. Mak jak na placek wymieszany z makaronem typu łazanki. Kuti nie ma, bo to jakaś naleciałość z Ukrainy :D;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

eee tam. Wielkopolska i Śląsk ma swoje potrawy, nie potrzeba nam obcych kulturowo kuti ;):D

 

Swoja droga nie wiem jak można to jeść. Albo barszcz na Wigilię, kolejne dziwactwo. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby nie było : Makówki to Śląski przepis (pewnie z czeskim lub niemieckim rodowodem). Wiesz Jacer Makówki to forma deseru serwowane po wieczerzy.

U mnie w Katowicach To nie ma barszczu tylko zupa grzybowa na warzywnym bulionie ;]

Za to u żony na Podkarpaciu niestety barszcz :P Na dodatek potrawy Wigilijne są bez soli bo muszą być jałowe jak za "tamtych" czasów (mniemam że chodzi o Chrystusowe..ale czy na pewno nie używali soli to tego nie jestem pewien)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ukraina kiedyś była Nasza ;)

A do tego w latach czterdziestych przesiedlono do nowej Polski ok 500 tyś mieszkańców Ukrainy. Skromnie licząc dzisiaj w Polsce żyje 3-4 miliony potomków Ukraińców. Pewnie podobna ilość potomków Białorusinów, Litwinów, Żydów itd. Więc obruszanie się na "obce" tradycje jest co najmniej oznaką braku wiedzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a Panowie słyszeli o takiej potrawie jak Mocka coś z ciemnym piwem piernikiem i bakaliami, miodem o konsystencji hmmmm (cenzura) raczej rzadkiej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jacenty : myślę iż nie jest to wątek na opis struktury demograficznej Polski :]

Od teraz proszę o nie pisanie na temat naleciałościach kultorowo-kulinarnych.

Edited by Lusterko87

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lusterko u nas też makiełki na to powiadają :D . Mogą być z bułką lub makaronem... jednak ja za tym nie przepadam. A z rzadzizny to albo grzybowa albo barszcz czerwony z uszkami. ALe nie tymi lepionymi kopytkami :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

a Panowie słyszeli o takiej potrawie jak Mocka coś z ciemnym piwem piernikiem i bakaliami, miodem o konsystencji hmmmm (cenzura) raczej rzadkiej

A nie Moczka ?

Zupa gotowana na rybich głowach ( karpich) z piernikiem ?

Moja świętej pamięci babcia takie coś gotował - bałem się tego spróbować ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kutia to potrawa kuchni "kresowej" .Moja babcia była Białorusinką z pochodzenia i to Ona zawsze robiła kutię na Wigilię. Dodam tylko, że wychowywałam się na Mazurach (do 24 roku życia) , teraz mieszkam na Śląsku Cieszyńskim .

Share this post


Link to post
Share on other sites

A nie Moczka ?

Zupa gotowana na rybich głowach ( karpich) z piernikiem ?

Lusterko! Tu chyba raczej chodzi o tradycyjną moczkę śląską

Przepis podała mi koleżanka mieszkająca w Rybniku

MOCZKA

 

Na około 10 litrów :

1/2 kg piernika [może być cały] [piernik z korzeniami, u nas specjalnie pieczony na święta kupuje w sklepie,jak niema to mogą być popularne " katarzynki"],ale bez czekolady].

1 litrowy słoik wiśni [kompot]

1 l słoik agrestu [wlewamy sok]

1 cytryna

1 l słoik śliwek węgierek

śliwki suszone- 200 gr. [ugotować kompot i wlać]

bakalie [rodzynki,morele suszone,daktyle,figi,migdały,orzechy -pokroić lub zetrzeć,]

wiśnie z nalewki [nie za dużo]

sól i cukier do smaku [cukru nie za dużo żeby nie przesłodzić]

1 kostka masła 4-5 łyżek mąki

Wieczorem moczymy piernik.Rano mieszamy i przecieramy przez sito [ ja najpierw podgrzewam i ciągle mieszam,potem przecieram] najlepiej przez durszlak do większego garnka w którym będziemy robić moczkę.To stawiamy na ogniu i stale mieszamy, doprowadzając do wrzenia.W osobnym garnku robimy zasmażkę na złoty kolor i wlewamy do gotującego się piernika[doprowadzamy do wrzenia]. Po zagotowaniu ściągamy z ognia.

Dodajemy pozostałe składniki,doprawiamy do smaku i zostawiamy do ostygnięcia.Jeśli coś będzie brakować to doprawić według uznania.Moczka to raczej gęsta zimna owocowa zupa.SMACZNEGO.

Można dodać ananas brzoskwinie i inne owoce ale u nas nikt nie lubi więc przepis według mojego smaku.

A cha można dolać nalewki wiśniowej lub troszkę spirytusu dla konserwacji produktu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze jest bardziej tradycyjna wersja moczki z selerem, pietruszką i pasternakiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze jest bardziej tradycyjna wersja moczki z selerem, pietruszką i pasternakiem.

Moczka tak jak i inne potrawy przechodziła metamorfozy ;) . Ja mieszkając 25 lat w Zebrzydowicach,jadłam tylko wersję "na słodko" .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zupa gotowana na rybich głowach ( karpich) z piernikiem ?

Moja świętej pamięci babcia takie coś gotował - bałem się tego spróbować ;)

 

U mnie to jest zupa rybna, po prostu. Długo gotowana, delikatnie na małym ogniu. Z kawałkami mięsa z głowy i grzankami.

 

jacenty, dla mnie na pograniczu Wielkopolski i Śląska, gdzie kultura Polska i Niemiecka zyły w pełnej symbiozie, zwyczaje ze wschodu są obce. :D I tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie makówki i moczka to obowiązkowe potrawy w Wigilię. Smak z dzieciństwa to konopiotka (siemieniotka) - zupa z siemienia konopnego z kaszą :) . Pamiętam że babcia warzyła taką na Wigilię. Pycha!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moc(z)ka* to pikuś. Jadaliście siemieniotka?

* - wymowa jest różna, zależnie od regionu Śląska, w jednych się mazurzy w innych nie

 

Edit: ronin mnie ubiegł :)

Edited by JacekKocurek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm - kiedyś mówiło się - "ta joj, my z Wrocławia!"

 

Przyłączam się do grupy ukraińskiej. Dziadek był rodowitym lwowiakiem i nie trzeba mi tłumaczyć co to kutia.

 

Wesołych Świąt Wszystkim!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

u mojej żony jada sie sieminiotkę hmmm powiem dyplomatycznie spróbowałem -> ale jak dla mnie to nie te klimaty jedzeniowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.