Skocz do zawartości
bajo33

Fermentacja cicha - konieczność czy dodatek?

Rekomendowane odpowiedzi

więc mogą być spore straty w odzyskiwaniu drożdży.

 

może coś nie kojarzę, ale dlaczego mają wystąpić te spore straty?

No bo chyba nie z powodu, że troszkę drożdży się podniesie z dna fermentora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja robię cichą i będę robić, bo tak jest bardziej elegancko. Poza tym zwalnia się fermentor po tygodniu i mamy już gęstwę. Na cichą daję do chłodnego pomieszczenia, ładnie się klaruje i w butelkach jest tylko mgiełka drożdży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja robię cichą i będę robić, bo tak jest bardziej elegancko. Poza tym zwalnia się fermentor po tygodniu i mamy już gęstwę. Na cichą daję do chłodnego pomieszczenia, ładnie się klaruje i w butelkach jest tylko mgiełka drożdży.

A ja od dłuższego czasu cichą pomijam i żadnej mgiełki nie mam, piwa krystalicznie czyste.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie widzę sprzeczności zbioru gęstwy po burzliwej z tą metodą butelkowania.

 

No właśnie miałem pytać w jaki sposób jedno przeszkadza w drugim? Przecież po rozlewie chyba można zebrać normalnie gęstwę? Po przedłużonej burzliwej chyba też nie powinno się nic wielkiego z nią stać..

 

chodzi o to, że warzymy co tydzień a fermentacja trwa zwykle 2 tygodnie - ale to można ogarnąć organizacyjnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja robię cichą i będę robić, bo tak jest bardziej elegancko. Poza tym zwalnia się fermentor po tygodniu i mamy już gęstwę. Na cichą daję do chłodnego pomieszczenia, ładnie się klaruje i w butelkach jest tylko mgiełka drożdży.

A ja od dłuższego czasu cichą pomijam i żadnej mgiełki nie mam, piwa krystalicznie czyste.

 

Mgiełka na dnie, czyli osad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja robię cichą i będę robić, bo tak jest bardziej elegancko.

Jakoś mi też bliżej takiemu myśleniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeden woli sukienki, drugi spódniczki - co lepsze ciężko rozstrzygnąć.

Zwykle zbieram gęstwę, no i polubiłem chmielenie na zimno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pitupitu

Zawsze robiłem cichą jak butelkowałem, ta dodatkowa porcja tlenu powoduje dokładne odfermentowanie i nie ma cyrków z nagazowaniem a wszystko co pływa na powierzchni grzecznie na dno opada. Bez cichej dziwne rzeczy z butelką sie działy.

 

Odkąd keguję, a robię to "od przed wojny", to przy lagerach, jak nie potrzebuję gąstwy, nie robię cichej ale przy kegach to inna filozofia. Gazuję minimalnie a jak trzeba to dogazowuję sztucznie przed wyszynkiem.

 

Młodym piwowarom zawsze polecałem i zawsze będę polecał cichą. Wbrew temu co piszą nie zwiększa ryzyka zakażenia, daje klarowne i prawidłowo nagazowane piwo w butelce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcale bym się nie zdziwił, gdyby to czy się robi cichą fermentację, czy nie nie miało większego wpływu na jakość piwa, a zależało to tylko od mody.

W każdym razie spodziewam się, że teraz fermentacja cicha będzie odradzana, bo jak coś piszą w gazecie, to trzeba być trendy i robić tak samo.

Ja robię cichą, bo tak mi wygodnie, a ryzyko zakażenia akurat na tym etapie uważam za znikome, jeżeli dobrze dezynfekuje się sprzęt.

Dodawanie syropu strzykawką to też żadne uproszczenie (pomijam już, że strzykawka też może być zakażona).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodawanie syropu strzykawką to też żadne uproszczenie (pomijam już, że strzykawka też może być zakażona).

Strzykawkę prościej zdezynfekować, poza tym ja dozuje syrop cukrowy o temperaturze powyżej 70°C-80°C wobec czego sterylność samej strzykawki ma drugorzędne znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomato

Z artykułu patent ze strzykawką mi się nie podoba. krócej zajmuje wlanie syropu i dekantacja. odkazić kranik i fermentor to nie jakis wielki problem.

Natomiast wężyk grawitacyjny to przecież padaka jest. kapie z tego, nie zawsze domyka etc. Może tylko mój taka lipa :)

Ja mam go na krótkim kawałku wężyka aby tylko można było zaczepić w kranik. Jest nieruchomy i mogę jedną ręką napełniać butelki a drugą nakładać luzem kapselki i ustawiać na półce. Napełnione czekają do kapslowania.

Cicha dla mnie nie ma sensu, bo nie wyeliminuje w 100% osadu z butelki.

Innymi słowy chcesz mieć klarowne piwa? nie machaj butelką jak paralityk. Tylko delikatnie przelej do szklanki a ostatni łyk sobie golnij z butli. :cool:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Syrop najpierw trzeba i tak zagotować. To co jest bardziej niebezpieczne? Wlać od razu z garnka do fermentora gorący syrop czy bawić się w jakieś strzykawki?

Ale fermentor musisz zdezynfekować, bo piwo+syrop już nie będzie tak gorące, mnie to omija :)

edit:

No chyba że Ty wlewasz do piwa bez przelewania :)

Z artykułu patent ze strzykawką mi się nie podoba. krócej zajmuje wlanie syropu i dekantacja. odkazić kranik i fermentor to nie jakis wielki problem.

Właśnie nie do końca, mnie to zajmuję max 5 minut (ok mam już sporę doświadczenie :) porządne umycie i dezynfekcja fermentora do fermentacji zajmuję mi dużo dłużej, a zakładam że tyle samo bym potrzebował na to.

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jake przecież mówimy tu o rozlewie z fermentacji burzliwej więc wlewając gorący syrop cukrowy wzburzylibyśmy drożdże, poza tym bez mieszania culier byłby nierównomiernie rozpuszczony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomato

Właśnie nie do końca, mnie to zajmuję max 5 minut (ok mam już sporę doświadczenie :) porządne umycie i dezynfekcja fermentora do fermentacji zajmuję mi dużo dłużej, a zakładam że tyle samo bym potrzebował na to.

Oj tam po przerobieniu 45butelek opłukać czyste wiadro i zalać kapkę piro to żaden problem. :)

Może to moja fobia, bo kiedyś na początku sypałem cukier do butelki i teraz jak sobie pomyślę, że każdej pojedynczo muszę dokładnie ml ze strzykawki. to olaboga :ble:

 

Teraz może off top, zacznijmy dyskusję: chmielenie na zimno+brak cichej.

Edytowane przez tomato

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to nie wiem czy ja dobrze robię.

Po burzliwej dekantacja na "cichą", tam tydzień czy ile tam potrzeba przy danym piwie. Potem wiadro z kranikiem myję, polewam nadwęglanem (wężyk i pończochę) i do tego wiadra wlewam gorący syrop cukrowy. Na to dekantuję, przez wspomnianą pończochę, piwo starając się nie napowietrzać. Wszystko w trakcie się miesza i jest git.

Potem rozlew przez zawór graw. do wypłukanych butelek. Bez żadnych wyparzań, kąpieli nadmiernych itp. Po prostu dobrze wymytych. Kapsluję kapslami wprost z torebki.

Mimo żem nie wierzący to chyba wierzę w magiczną, odkażającą moc alkoholu zawartego w piwie;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Teraz może off top, zacznijmy dyskusję: chmielenie na zimno+brak cichej.

 

Właśnie tak zrobiłem niby American Wheat. Postało na cichej ok. 6 dni i posypałem szczodrze chmielem. Postało niecałe 2,5 dnia w temp. ok. 16C i dziś zabutelkowałem. Zobaczymy co będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jake przecież mówimy tu o rozlewie z fermentacji burzliwej więc wlewając gorący syrop cukrowy wzburzylibyśmy drożdże, poza tym bez mieszania culier byłby nierównomiernie rozpuszczony.

Mówimy o tym, czy rozlew bezpośrednio z fermentora jest zaletą (a taki rozlew wymaga użycia strzykawki, co już nie jest zaletą). Przeczytaj artykuł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to nie wiem czy ja dobrze robię.

To nie jest kwestia czy dobrze robisz bo tu nie ma jednej właściwej, uświęconej drogi.

Każdy robi jak chce i jak efekty mu odpowiadają to jest ok.

Ja robię jak robię i jestem zadowolony z efektów i polecam ale nie namawiam ;)

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wlewam gorący syrop cukrowy. Na to dekantuję, przez wspomnianą pończochę, piwo starając się nie napowietrzać. Wszystko w trakcie się miesza i jest git.

Potem rozlew przez zawór graw. do wypłukanych butelek. Bez żadnych wyparzań, kąpieli nadmiernych itp. Po prostu dobrze wymytych. Kapsluję kapslami wprost z torebki.

Mimo żem nie wierzący to chyba wierzę w magiczną, odkażającą moc alkoholu zawartego w piwie;)

IMHO liepiej stopniowo wlewać w zimne zdekantowane piwo gorący syrop i wlewająć mieszać , a kapsli zagotować i zlać wodę . No i też jakoś zaprzestałem stosować cichą a piwa i tak wychodzą klarowne .

Edytowane przez czeburaszka710

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IMHO liepiej stopniowo wlewać w zimne zdekantowane piwo gorący syrop i wlewająć mieszać , a kapsli zagotować i zlać wodę .

Tak robię tylko, gdy dekantuje z wiadra bez skali i nie wiem ile mam piwa. Wtedy trzeba zlać do wiadra z kranem i znając ilość piwa dolać syrop. W efekcie różnicy nie zaobserwowałem.

 

Wysłane z mojego HTC Desire 500 przy użyciu Tapatalka

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkąd keguję, a robię to "od przed wojny", to przy lagerach, jak nie potrzebuję gąstwy, nie robię cichej ale przy kegach to inna filozofia.

Możesz to bardziej wyjaśnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×