Skocz do zawartości
Pierre Celis

[Lepsze piwo] GONZO - PSYCHODELICZNE SZALEŃSTWO

Rekomendowane odpowiedzi

Kiedy w 1970 r. Bill Cardoso wydawca gazety "Boston Globe" przeczytał artykuł Huntera S. Thompsona pt. "The Kentucky Derby is decadent and depraved" krzyknął: „I don't know what the fuck you're doing, but you've changed everything. It's totally GONZO" - czyli "Nie wiem, kurwa, co ty wyczyniasz, ale wszystko poprzekręcałeś. To jest kompletnie odjechane." Thompson zamiast rzetelnie opisać przebieg zawodów, przedstawić wyniki gonitw, przybliżyć dżokejów i ich konie, opisał po prostu atmosferę jaka panowała na zawodach, ludzi jacy tam byli i swoje osobiste odczucia i przeżycia. W ten sposób, trochę przypadkowo stworzył paradziennikarski styl, który odszedł od rzetelnego i obiektywnego postrzegania faktów na rzecz mocno subiektywnego, ekscentrycznego stylu, w którym dominuje sarkazm, przekleństwa, polemika i czarny humor.

FD_logoLAYEREDhoriz.jpg
Źródło: www.ralphsteadmanartcollection.com

400px-Gonzo.svg.png
Źródło: wikimedia commons
Do tego stylu pisanego nawiązali również rysownicy. Tom Benton stworzył plakat, który

stał się symbolem GONZO - zaciśnięta pięść z dwoma kciukami trzymająca gatunek kaktusa zwany jazgrza Williamsa zawierający halucynogenne i psychoaktywne soki. W 1972 r. Thomson wydał swoją najsłynniejszą książkę Fear and Loathing in Las Vegas. Bohaterami powieści są Raoul Duke i Doktor Gonzo, którzy podróżując po Ameryce doświadczają co chwilę narkotycznych wizji, przemocy, szaleńczych przygód rodem z pokolenia dzieci-kwiatów. Książka momentalnie stała się literacką ikoną popkultury w USA. Na jej podstawie powstał film Las Vegas Parano, a polska wersja pod tytułem Lęk i odraza w Las Vegas ukazała się cztery lata temu. Do sukcesu książki przyczyniły się także szalone ilustracje Ralpha Steadmana, urodzonego w 1936 r. grafika i rysownika.

 

Gonzo+Imperial+Porter.jpg
Kilkadziesiąt lat później piwa pewnego browaru z Denver ponownie zetknęły tych trzech ludzi i stały się hołdem dla ich twórczości. Logo browaru Flying Dog zaprojektował Steadman. GONZO - nazwa piwa powstała na cześć Huntera S. Thompsona, szalonego dziennikarza z lat 70-tych. Etykietę tego piwa, jak i zresztą i innych z Browaru Latającego Psa narysował w swojej turpistycznej gonzo-poetyce Ralph Steadman. A wprawne oko szybko zauważy zaciśniętą pięść z dwoma kciukami - symbol stworzony przez Toma Bentona. Znając całą tę historię trudno się dziwić, że Flying Dog nawiązując do GONZO zdecydowali się na naprawdę mocne uderzenie, piwny hardcore, żadne romantyczne pieszczoty tylko psychodeliczny Imperial Porter z ponad 9-procentowym alkoholem.

A ja, aby wczuć się głębiej w nastrój GONZO też poszedłem na całość i otworzyłem dwie butelki tego trunku. Jedną standardową, a drugą Barrel Aged czyli wersję leżakowaną w beczkach.

 

Obie wersje cechuje potężna piana i równie potężna goryczka, stonowana wysokim zasypem słodowym. Piwa nie są jednak słodkie, są wytrawne, bardzo wytrawne, wręcz pasuje tu odpowiednik jęz. angielskiego: suche. Alkohol jest wzorcowo wkomponowany, nie gryzie, nie jest szorstki, świetnie spełnia funkcje rozgrzewające i nie tylko ;) Największe różnice między obiema wersjami wyczuć można w aromacie i smaku. Barrel aged ma zdecydowanie mocniejszy, wyraźniejszy aromat. Czuć w nim dojrzałe wiśnie i pestki wiśni, jest lekko drzewny, winny. Taki sam jest też posmak z leciutką nutką kwaskowo-winną przypominającą najlepsze, andaluzyjskie sherry. W klasycznym Porterze posmak jest mniej winny, mniej estrowy, a bardziej kakaowy, jest mocniej goryczkowy i przywodzi na myśl świetne szwajcarskie gorzkie czekolady.

 

Oba portery są absolutnie najwyższej klasy. Ich degustacja dostarcza nie tylko ogromnych wrażeń Gonzo+etykieta.jpgsmakowych, a nawet mistycznych, ale stanowi również absolutną konieczność w piwnej edukacji dotyczącej stylu porter lub stout. Osobiście bardzo lubię takie piwa, które niosą w sobie dwie rzeczy: doskonały trunek i ciekawą historię. Trzeba rozumieć trochę Amerykę. Oni nie mają starych piwnic, szlachciców, rycerzy, zamków, ratuszy itp. Oni mają Disneyland, Supermana, Batmana, Shreka, Myszkę Miki i GONZO. Nieważne czy to lubimy czy nie, to jest ich historia, ich tradycja, ich życie, ich kultura. Ale dobrze świadczy o piwowarach, jeżeli w niej funkcjonują, jeżeli umieją ją wykorzystać i ją też tworzą. Obcowanie z takim piwem to cudna sprawa, a zaserwowanie sobie dwóch takich na raz to jest totally GONZO!

 

 

4276249601649220395-8622380172979758301?

 

Czytaj całość na blogu autora

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×