Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

jestem początkującym “piwowarem” domowym. Jako pierwsze zrobiłem piwko z brewkita Coopers Lager. Wszystko wykonane wg przepisu, piwo leżakuje już prawie 6 tygodni i... daje się pić. Myślę jednak, że mogłoby być lepsze. Po pierwsze ma wyraźny drożdżowo-bimbrowy smak, a po drugie nędzną pianę. Co można zrobić, żeby jakość tego produktu polepszyć? Słyszałem, że smak poprawia zastosowanie ekstraktu słodowego zamiast cukru. Czy to jest skuteczny sposób? A może są inne? Co zrobić, żeby uzyskać trwalszą pianę?

Chciałbym dalej bawić się w warzenie piwa, ale marzy mi się, żeby było coraz lepsze

Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wow, zaskoczyłeś mnie jacer ;) Czyli radzisz od razu na głęboką wodę? Odpuścić sobie te brewkity, dobrze rozumiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli chcesz zostać przy brewkitach (co wszyscy Ci odradzą, bo zacieranie daje dużo więcej satysfakcji, radości i lepszy efekt końcowy), to pierwszym krokiem jest porzucenie stosowania cukru. Cukier to najtańszy sposób na piwo, ale daje najgorszy rezultat. Lepiej dołożyć trochę pieniędzy i kupić niechmielony ekstrakt słodowy. Druga sprawa to temperatura fermentacji - jeżeli była zbyt wysoka (powyżej, powiedzmy, 23 stopni), piwo może mieć wspomniane bimbrowe posmaki, lepiej zadbać o trochę niższą temperaturę.

 

Co do piany - tutaj myślę, że też dodatek ekstraktu zamiast cukru spowoduje znaczącą poprawę, chociaż dochodzimy do tego, co pisał jacer. Sterowanie wszystkimi parametrami piwa, łącznie z pienistością odbywa się na etapie zacierania. Poprzez dobór odpowiednich temepratur i czasów zacieranie, aż do stosowanych surowców (np. płatki jęczmienne) można poprawić pianę. Wszystko jest bardzo dobrze opisane na wiki w dziale poświęconym zacieraniu i surowcom niesłodowym.

 

A jeżeli chodzi o głęboką wodę... nie ma się co bać, ja nie tak dawno przechodziłem przez swoje pierwsze zacieranie. Zabawa świetna, wszystko poszło gładko, wystarczy poczytać forum i wiki i nic Cię nie zaskoczy (;

Edytowane przez nachteil

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brewkit + kilogram cukru to nieodpowiednie połączenie. Cały forum może Ci krzyknąć "NIE podążaj więcej tą drogą!".

Do brewkita co najwyżej odpowiednia będzie druga puszka ekstraktu.

 

Zacieranie i tak Cię czeka. Nie ma co odwlekać na przyszłość decyzję o zmianie technologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzikuję serdecznie wszystkim udzielającym odpowiedzi nowicjuszowi :D Nie chciałbym wyjść na ignoranta, który nie słucha dobrych rad, ale mam jeszcze pytanie dotyczące brewkitów do bzium1986online.png: druga puszka ekstraktu zamiast nachmielownego ekstraktu, czy jedno i drugie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

daj sobie spokoj z tymi brewkitami tylko niepotrzebnie tracisz pieniadze na to. Zainwestuj w sprzet. Gdybym byl mądrzejszy jakieś dwa miesiące temu nie traciłbym kasy na puszki tylko od razu bym zacierał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym nie demonizował tych brewkitów, sam tak zaczynałem, żeby zobaczyć jak powinna wyglądać i pachnieć brzeczka, jak przebiega i wygląda prawidłowa fermentacja i czego spodziewać się na poszczególnych etapach warzenia. Uzbrojony w tę wiedzę zabrałem się za zacieranie i rzeczywiście, nie ma mowy o kroku wstecz, ale zdobyte doświadczenie mi pomogło. A piwo wyszło całkiem niezłe (;

 

Krzyko, odpowiadając na Twoje pytanie: warząc z brewkita podstawą jest nachmielony ekstrakt słodowy, jest on chmielony przy założeniu, że zostanie rozcieńczony do ok 20 litrów. Jednak w tych 20 litrach z jednej puszki byłoby zbyt mało cukrów, więc trzeba zastosować dodatkowo albo cukier (fe!) albo niechmielony ekstrakt słodowy (ok!), albo rozwiązanie typu "zamiennik cukru do brewkitów", czyli mieszanka cukru z ekstraktem. To rozwiązanie też można sobie odpuścić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja osobiście kiedy przechodziłem na zacieranie wręcz modliłem się żeby to piwo smakowało lepiej niż z brewkitów. No i się przekonałem że nie ma ŻADNEGO porównania brewkit-zacieranie.

 

Warzyłem piwo z 4 puszek i we wszystkich spotkałem się z drożdżowo-bimbrowym posmakiem. Jeśli chcesz tego uniknąć, proponuję zmianę drożdży na jakieś drożdże szlachetne (choćby us-05), a te z puszki to od razu do kosza.

 

Jeśli chciałbyś spróbować czegoś więcej - ale jeszcze nie zacierania, bo to wymaga jednak kompletacji większej ilości sprzętu - to spróbuj może kupić ekstrakty słodowe (ale nie nachmielone) i je samemu nachmielić wg swoich preferencji. Zawsze trochę więcej satysfakcji bo ma się wkład własny.

 

Najlepiej jednak przejść na zacieranie, bo:

- nie jest to takie straszne (sam zacząłem jakieś małe 2miesiące temu) i jakoś bez większego problemu przez to przeszedłem:)

- Efekty są nieporównywalnie lepsze

- zdecydowanie większe możliwości wkładu własnego i kreatywności

- przy puszkach można się zniechęcić, bo faktycznie piwo nie zachwyca.

 

 

ps. Moc piwa z puszki wg standardowej receptury ma jakieś 2-2,5%

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję nachteil. Teraz chyba jestem w domu. A swoją drogą skorzystam chyba z Twoich sugestii - najpierw spróbuję co się da wycisnąć z brewkita, nabiorę doświadczenia, pewności siebie, a potem może tym bardziej będę doceniał to co uzyskam z zacierania. Mam nadzieję... ;) Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość franc

Jako niedoświadczony piwowar powiem tak:

jedź na puszkach aż dojdziesz do wprawy przyjdzie czas na zacieranie

piłem lagera i nie zalatywał bimbrownią ale nie był robiony na cukrze ani na glukozie

to mi powiedział gość co już kilkanaście warek uczynił że na cukrze się nie robi bo ma taki dziwny posmak jak opisywałeś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja Ci powiem tak: rób z puszek aż skompletujesz sprzęt, tylko nie dawaj do puszek cukru. Niechmielony ekstrakt to najlepsze rozwiązanie.

 

W tym czasie kompletuj sprzęt, przemyśl co i jak i zacznij zacierać (możesz to zrobić też od razu, np za tydzień).

 

Mnie puchy nauczyły paru rzeczy i w sumie nie żałuję, że przez nie przeszedłem. Poza tym długo kompletowałem sprzęt, czytałem forum, itd itd - za to pierwsza zacierana warka poszła idealnie i bez żadnych problemów.

 

Czytaj jak najwięcej forum i wiki, staraj się w głowie ułożyć cały proces Twojego zacierania, od momentu ześrutowania i odważenia słodów, po zadanie drożdży. Każdy warzy w innym miejscu, ma inne pomieszczenia i odrobinę inny sprzęt.

 

Weź pod uwagę dobre doświadczenia, takie jak prosta deszczownica do wysładzania, wiaderka do odbierania brzeczki żeby ją od razu podgrzewać (skraca potem czas chmielenia), odpowiednie węże, odpowiedni kranik do filtratora z oplotu, miejsce do chłodzenia itp.

 

W ten sposób oszczędzisz sobie stresu przy kilku pierwszych warkach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×