Skocz do zawartości
gąsior

Czyszczenie butelek myjką parową

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

jakiś czas temu odkryłem, że posiadam w domu myjkę parową i zacząłem się zastanawiać, czy można by dzięki niej usprawnić żmudny proces doprowadzania butelek do gotowości bojowej. Jak waszym zdaniem mogłoby wyglądać zastosowanie takiej myjki przy czyszczeniu butelek ?

 

Skuteczność czyszczenia parą jest dość duża, wydaje mi się, że kilkunastosekundowe dmuchanie w butelkę powinno w niej zabić bakterie (o ile butelki nie leżały kilkanaście miesięcy nieużywane i nie posiadają już jakichś narośli) i w pewien sposób zastąpić wyprażanie.

 

Co myślicie o takim schemacie postępowania z butelkami:

- po użyciu płukanie wodą i wysuszenie

- w dniu butelkowania kilkunastosekundowa sesja myjką parową

- przed samym butelkowaniem kilkusekundowe moczenie w OXI/piro

 

Myjka, o której piszę to coś w tym stylu:

http://allegro.pl/myjka-cisnieniowa-clatronic-oczyszczacz-mop-parowy-i2532153699.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- po użyciu płukanie wodą i wysuszenie

 

Jeśli to ma pomóc w usuwaniu brudu to można tego użyć. Jeśli miałoby to służyć dezynfekcji to jest to bezcelowe. Wstępne mycie butelek tego nie wymaga.

 

- w dniu butelkowania kilkunastosekundowa sesja myjką parową

- przed samym butelkowaniem kilkusekundowe moczenie w OXI/piro

 

moim zdaniem jest to robienie zbędnego kroku. Jeśli masz coś dezynfekować oxi to po co robić to jeszcze myjką?

 

Więc jeśli chcesz się zastanawiać nad skutecznością myjki to skup się na tym. Nie jestem pewien czy kilkusekundowa "akcja" myjką da sobie radę. Dezynfekcja temperaturą trwa zazwyczaj dłużej. Np. Dezynfekcja w piekarniku to kilkadziesiąt minut, gotowanie kilka minut.

 

Osobiście nie testowałem więc nie mogę mieć pewności, ale raczej użyłbym urządzenia do ułatwienia w usuwaniu osadu, niż do ostatecznej dezynfekcji. Z drugiej strony jeśli nie szkoda Ci kilku butelek to możesz sprawdzić skuteczność dezynfekując część butelek w ten sposób (jednych świeższych innych starszych) i przelać do nich piwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do mycia tak jak najbardziej do dezynfekcji nie.

W takim razie wystarczy mycie myjką parową i potem dezynfekcja przez moczenie w oxi ? Jak długo trzebaby w tym wypadku moczyć butelki w roztworze ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś używałem ale było to dla mnie totalną porażką. Są szybsze i dokładniejsze sposoby :), chyba że technika przez 2 lata poszła do przodu i udoskonalili sprzęt. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja, robię roztwór pirosiarczynu sodu (oxi) jakieś 10g na 1 L i walę do butelek opryskiwaczem ogrodowym ciśnieniowym jakieś 1,5 sekundy. Zostawiam na jakieś czas z góry nie określony a potem pukam i gotowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W takim razie wystarczy mycie myjką parową i potem dezynfekcja przez moczenie w oxi ? Jak długo trzebaby w tym wypadku moczyć butelki w roztworze ?

 

Ja wrzucam wszystko do fermentora z roztworem oxi - mocze kilka minut i do skrzynki zeby obciekly.

 

a potem pukam.

 

Do sąsiada po pomoc ? :D;) Sorry nie moglem sie powstrzymac :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naszła mnie kolejna niecna myśl, mianowicie czy możnaby wykorzystać myjkę parową do dezynfekcji, np. przy pomocy Oxi One, tzn. zamiast zwykłego płynu do mycia wlać do zbiorniczka roztwór Oxi One ?

Czy takie coś miałoby sens ? Ponoć aktywny tlen lepiej działa ponoć w wyższej temperaturze, ale nie wiem czy obowiązuje to również powyżej 100%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daj sobie spokój z ta myjką.. chyba, że chcesz sobie uprzykrzyć życie.. tradycyjne mycie butelek wcale nie jest takie żmudne..

 

Nie słyszałem, aby gdzieś myło się parą butelki czy też inne szkło. Jedyne co to dogrzewanie butelek przed rozlewem, aby miały odpowiednią temperaturę, ale i to po wstępnym podgrzaniu wodą. Strumień pary czyli praktycznie 100st.C i zimne szkło.. stłuczka gwarantowana.. no i do tego wydajność urządzenia.. szczota druciana cuda czyni.. i jak szybko.. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szczota druciana cuda czyni

Ale bardzo rysuje butelki, potem praktycznie nie da się ich wyczyścić z osadu drożdżowego który w tych rysach się osadza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nauczony dzisiejszym doświadczeniem sam odpowiem sobie na pytanie zadane na początku tematu.

Dzisiaj butelkowałem piwo bo butelek potraktowanych kilkusekundowym dmuchaniem z myjki parowej. Na 42 butelki przy kapslowaniu (Gretą) rozwaliłem 8 (!), wcześniej (wprawdzie dopiero druga warka ale jednak widać że coś nie tak) nie zepsułem żadnej. Rozwalały się butelki różnego typu, za to wszystkie na szyjce tuż przy kapslu, czyli tam gdzie w pierwszej kolejności szedł strumień pary. Może wcześniejsze rozgrzanie butelek zapobiegłoby takim cudom, w każdym razie do butelek w temperaturze pokojowej chyba jednak lepiej myjki parowej nie zbliżać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To raczej wina grety, a nie tej myjki.

Wcześniej tą samą gretą butelkowałem ponad 40 butelek (wiem że to nie powalająca liczba ale jednak ;) ) i z żadną nie było najmniejszego problemu. Wydaje mi się że teraz szyjki były już osłabione (jakieś mikropęknięcia) i przy nacisku od spodu zamiast zaciskania kapsla nie wytrzymywały "zgrubienia" na butelce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To raczej wina grety, a nie tej myjki.

 

Co do winy Grety - myślałem, że kapslownica jest do bani. Nie było butelkowania, żebym chociaż jednej szyjki nie uwalił. Problem był z butelkami, które miały niski kołnierz. Kapslowało się je koszmarnie. Okazuje się, że było to chyba nieumiejętne wykorzystanie kapslownicy :) Zawsze kapslowałem na blacie kuchennym. Ostatnią warkę jednak na taborecie, który znajdował się dużo niżej niż blat. Okazało się, że kapslując, że tak powiem "z góry", a nie naciskając tylko na ramiona, nie ma problemu nawet z tymi butelkami z małym kołnierzem. Wszystko elegancko bez strat w szkle i piwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×