Jump to content

POMOCY fermentacja nie chce ruszyć!!!, diacetyl w piwie


pako1
 Share

Recommended Posts

Pierwsze 13 warek było z brew kitów oraz ekstraktów do chmielenia ,wszystkie górna fermentacja

i wszystkie się udały.

Wczoraj po raz pierwszy warzyłem z zacieraniem Pilsa z zestawu BA (wersja nieśrutowana).

Wszystko zgodnie z opisem i wyszło 21 l brzeczki 12,5 Blg. Schłodziłem do 20°C napowietrzyłem i zadałem

drożdże Saflager S 23 bezpośrednio do fermentora.(na saszetce jest napisane temp. pokojowa 1 saszetka, temp 10-15°C 2 saszetki)

drożdże były świeże ważne do 10.2009r.

Fermentor stoi w piwnicy i po 12 godz. temp. spadła do 12°C. Fermentacja nie ruszyła i po 16 godz. drugi raz napowietrzyłem,

teraz mija 20 godz. od zadania drożdży i nadal nic lub prawie nic.

 

Dlatego mam pytanie:

czy drożdże dolnej fermentacji mogą zacząć pracę po tak długim czasie?

czy zaczekać jeszcze kilka godzin albo od razu zadać kolejną saszetkę, tylko teraz już do zimnej brzeczki?

 

Czekam na porady.

 

pozdr.

 

Dori

Edit - uwzględnienie wątku pobocznego w temacie

Edited by dori
Link to comment
Share on other sites

Dlatego mam pytanie:

czy drożdże dolnej fermentacji mogą zacząć pracę po tak długim czasie?

Oczywiście, że mogą. 24h to jest pewne minimum, 36h jest przyzwoitym czasem. Ale znane są przypadki ruszania i po 72h.

Dobrym wyjściem jest poczekanie do pierwszych objawów fermentacji z przenoszeniem w chłodniejsze miejsce czy do lodówki. Zawsze warto zrobić też starter.

 

czy zaczekać jeszcze kilka godzin albo od razu zadać kolejną saszetkę, tylko teraz już do zimnej brzeczki?

Ja bym poczekał przynajmniej do 36h. Żeby być trochę spokojniejszym założyłbym na Twoim miejscu wieko z rurką. Jak zacznie się wydzielać CO2 w ciągu następnych kilkunastu godzin, to nic bym nie robił, nawet jeśli nie będzie piany.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście, że mogą. 24h to jest pewne minimum, 36h jest przyzwoitym czasem. Ale znane są przypadki ruszania i po 72h.

Dobrym wyjściem jest poczekanie do pierwszych objawów fermentacji z przenoszeniem w chłodniejsze miejsce czy do lodówki. Zawsze warto zrobić też starter. .

Dzięki "kopyr" bardzo mnie uspokoiłeś. Jeżeli chodzi o temp. to w piwnicy mam teraz ok. 9-10°C więc chyba nie muszę przenosić

 

Ja bym poczekał przynajmniej do 36h. Żeby być trochę spokojniejszym założyłbym na Twoim miejscu wieko z rurką. Jak zacznie się wydzielać CO2 w ciągu następnych kilkunastu godzin, to nic bym nie robił, nawet jeśli nie będzie piany.

Godzinę temu znowu zaglądałem do fermentora i piana jest ,ale ta po ostatnim napowietrzaniu , chociaż miejscami tak jakby zaczęła tworzyć się nowa i zapach z fermentora już mniej słodowy a bardziej ostry. Mam nadzieję że wszystko idzie ku dobremu.

 

Jutro napiszę jak jest.

 

pozdr

Link to comment
Share on other sites

Wczoraj po raz pierwszy warzyłem z zacieraniem Pilsa z zestawu BA (wersja nieśrutowana).

Wszystko zgodnie z opisem i wyszło 21 l brzeczki 12,5 Blg. Schłodziłem do 20°C napowietrzyłem i zadałem

drożdże Saflager S 23 bezpośrednio do fermentora.(na saszetce jest napisane temp. pokojowa 1 saszetka, temp 10-15°C 2 saszetki)

Niedobrze, bez rehydratacji - straciłeś z połowę drożdży. Ale i tak ma szanse ruszyć. Jeżeli nie ruszy - podnieś temperaturę.

Link to comment
Share on other sites

Nawet bez startera powinieneś zostawić w tem. pokojowej i dopiero po ruszeniu wstawić do zimnego. Ale cierpliwość jest cnotą więc bądź cierpliwy. Jak pisał CODER straciłeś trochę " robotników", ale jak ruszą to wszystko nadrobią pozostałe drożdże. Najwyżej potrzymasz 1-2 dni dłużej na burzliwej.JK

Link to comment
Share on other sites

No i stało się!

 

Ruszyły wczoraj po 36 godz. Dzisiaj rano pracowały już pełną parą.

Nareszcie mogę spać spokojnie.

 

Dziękuję za wszystkie rady.

 

pozdr

Edited by pako1
Link to comment
Share on other sites

36 godzin to jeszcze nie jest tragedia. akcje ratunkową powinno się robić gdy nie ruszą po 72h. mi przy mojej ostatniej warce - czyli pierwszym w zyciu lagerze - ruszyly gdzies po 90h, ale byla to ewidentnie moja wina - zrobilem za maly starter. piwo na razie trzymam i czekam co z tego wszystkiego wyniknie. na razie od prawie 2 tyg spokojnie sobie fermentuje.

 

przy suchych, tak jak w Twoim przypadku, 1 poprawnie zrehydratowana saszetka to absolutne minimum.

 

czekanie do pierwszych oznak fermentacji w cieple, moze powodować powstawanie diacetylu, a wtedy pod koniec fermentacji musisz przenieść piwo do cieplejszego miejsca, zeby drożdze go zaabsorbowaly. z tego co sie orientuje to niektorzy to robia po burzliwej, a niektorzy w ogole nie robia cichej tylko trzymaja przez 5 tygodni na cichej i potem ocieplają. ja wlasnie sie zastanawiam, na którą wersję sie zdecydować.

Link to comment
Share on other sites

czekanie do pierwszych oznak fermentacji w cieple, moze powodować powstawanie diacetylu, a wtedy pod koniec fermentacji musisz przenieść piwo do cieplejszego miejsca, zeby drożdze go zaabsorbowaly. z tego co sie orientuje to niektorzy to robia po burzliwej, a niektorzy w ogole nie robia cichej tylko trzymaja przez 5 tygodni na cichej i potem ocieplają. ja wlasnie sie zastanawiam, na którą wersję sie zdecydować.

Nie robię przerwy diacetylowej, ale teoria mówi, ze trzeba ją robić na burzliwej, gdy drożdże są jeszcze dość aktywne, tak po 3/4 fermentacji, z grubsza wtedy, gdy opada piana. 5°C powyżej temperatury fermentacji.

Link to comment
Share on other sites

No to wbiliście mi klina z tą przerwą diacetylową.

W instrukcji nic o niej nie wspominają, a chciałbym aby lagerek był b.dobry.

Napiszcie coś więcej.

 

 

pozdr

Link to comment
Share on other sites

drożdże, przy wyższych temperaturach na początku fermentacji produkują diacetyl (wnosi on do piwa smaki maślane i karmelkowe). Jednak potem same ten diacetyl przetwarzają do innych związków. przerwa diacetylowa jest po to, by je pod koniec fermentacji pobudzić drożdże do pracy, właśnie po to by przetworzyły diacetyl.

a ogólnie przerwę robimy po to, by pozbyć się wspomnianych wcześniej posmaków maślanych.

 

@pako: spróbuj fermentującego piwa po ok 2 tygodniach i jeśli nie będziesz wyczuwał "tłustego" smaku i zapachów maślano karmelkowych to przerwę możesz sobie podarować.

Edited by yemu
Link to comment
Share on other sites

Drożdże tak czy siak zredukują diacetyl w trakcie refermentacji w butelkach. Jedynie może to trochę potrwać 2-3 miesiące. Kilka razy butelkowałem pilsa (s-23), który w zapachu miał ewidentny diacetyl i po refermentacji (kilka tygodni) nie było po nim śladu.

Link to comment
Share on other sites

Czy diacetyl dotyczy tylko piw dolnej fermentacji czy również górnej?

Wszystkie dotychczasowe warki były górnej ferm. a ta ostatnia to mój pierwszy lager,

który teraz cały czas ma temp. fermentacji 11°C.

Więc chyba nie bardzo znam smak i zapach diacetylu.

 

pozdr

Link to comment
Share on other sites

Nie przejmuj się tak diacetylem, tak jak pisał kopyr drożdże w butelkach i tak go zredukują i nie zostanie po nim śladu.

Diacetyl jest problemem w browarach przemysłowych, gdzie jest jednym z wyznaczników dojrzałości piwa. Jeśli diacetyl jest jeszcze wyczuwalny, a piwo zostanie poddane filtracji i pasteryzacji, a więc pozbawione drożdży, będzie on wyczuwalny w wyrobie gotowym. Moim zdaniem w piwowarstwie domowym taki problem nie występuje.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem w piwowarstwie domowym taki problem nie występuje.

Bardzo mnie to cieszy, bo martwiłem się o swojego Hellesa, ale zostawiam go w spokoju.

 

Tak mi też przeszło przez myśl, a jak wygląda sprawa z piwami gdzie diacetyl jest wskazany? Np. w angielskich? Czy drożdże używane do tych piw produkują tyle diacetylu, ze nie są go w stanie zredukować podczas leżakowania w butelce?

Link to comment
Share on other sites

Tak mi też przeszło przez myśl, a jak wygląda sprawa z piwami gdzie diacetyl jest wskazany? Np. w angielskich? Czy drożdże używane do tych piw produkują tyle diacetylu, ze nie są go w stanie zredukować podczas leżakowania w butelce?

Ano właśnie, angielskie piwa były od zawsze cask-conditioned, z drożdżami, a mimo to są znane ze swego diacetylu (...??)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 years later...

Odgrzewam temat "ruszania fermentacji".. mam podobny problem.. Troche historii. przed trzema tygodniami zatarłem stouta, użyte drozdze S 04.. Blg koncowe ok6.. dużo.. ale w normie .. po zlaniu stouta.. na tą gęstwę. wsypałem suchy ekstrakt Sladka.. i piwo znowu ruszyło.. Blg poczatkowe 13,5 końcowe znowu ok. 6!!! jak na ekstrakt wynik mizerny.. ale co zaobserwowłąem fermentacja bardzo łagodna.. bez szaleństw.. Jednocześnie na tej samej gęstwie uwarzyłem sobie podpiwek.. żadna filozia.. i tu reacji fermentacji prawie żadnych , nagazowanie butelek nie wystąpiło.. Po zlaniu Sladka zatarłem znowu stouta.. i znowu użyłem tej samej gestwy temp. 24C.. po 24 godzinach fermentacja nie ruszyła. I moje pytania... - Czy sa to odpowiednie drozdzę do tego rodzaju piwa... czy moze nastąpiła jakaś infekcja szczepu drozdży i wszystko diabli wzieli.. . Moje pytania dla wytrawnych piwowarów moga być moze naiwne.. ale na swoje usprawiedliwienie podam że bawię sie w zacieranie dopiero trzeci miesiąc. Zgóry dziękuję za mądre odpowiedzi ..

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.