Skocz do zawartości
Pierre Celis

[piwolog] Festiwal Birofilia 2012

Rekomendowane odpowiedzi

img_4398.jpg?w=640&h=480

W weekend 15 / 16 czerwca spędziłem niemal 24 godziny w pociągach, by przejechać 1250 kilometrów, a wszystko po to by po raz pierwszy wziąć udział w żywieckim Festiwalu Birofilia. Ze względu na odległość i brak potencjalnych współtowarzyszy niedoli wyprawa nie udała się w latach poprzednich. Co się jednak odwlecze …

Festiwal Birofilia to coroczne spotkanie birofilów, piwowarów domowych i rzemieślniczych oraz miłośników piwa. To także największy konkurs piw domowych w Polsce, konkurs piw rzemieślniczych oraz konkurs piwnych etykiet. Wspaniała, profesjonalnie zorganizowana impreza, w przepięknych okolicznościach przyrody, a raczej w okolicznościach pięknej architektury przemysłowej Browaru Żywiec. Czy można sobie ułożyć lepszy plan na upalny czerwcowy weekend?

O festiwalu

Organizacja imprezy zrobiła na mnie duże wrażenie. Już po minięciu bramy festiwalu wszystko było jasne i przejrzyste. Najpierw zakup waluty festiwalowej, czyli żetonów. Jeden żeton kosztował w tym roku 2zł. Tyle samo kosztowała próbka (100ml) piw krajowych i niektórych zagranicznych, chociaż większość importowanych kosztowała już 2 żetony. Troszkę drogo, ale raz do roku można zaszaleć. Przy założeniu, że przyjeżdżamy się piwem delektować, a nie upić się nim, cenę można jakoś przełknąć. Oprócz waluty w punkcie informacyjnym dostaliśmy rozpiskę wszystkich piw dostępnych w wersjach butelkowych oraz komplet etykiet piw z Grupy Żywiec.

Na kolejnym stoisku można się było zaopatrzyć w fajną koszulkę festiwalową, kufle, ale przede wszystkim dedykowane szkło festiwalowe na specjalnej smyczy. Bardzo sympatyczny i wygodny gadżet, który jednak szybko stał się niedostępny. Trochę to dziwne, bo frekwencja na festiwalu nie wydawała się jakoś przesadnie wysoka. Kupiliśmy po koszulce, a szkło odebraliśmy w formie bezgotówkowej, jako że wygraliśmy je w konkursie.

2012-06-15-17-38-34.jpg?w=225&h=300

Dalsze kroki skierowaliśmy w kierunku namiotu festiwalowego, mijając po drodze sklep z piwami butelkowymi (niemal 400 rodzajów) i aleję piw świata (kilkanaście/dziesiąt piw beczkowych). Namiot to miejsce prelekcji, wywiadów, ale także stanowisko piwowarów domowych oraz browarów rzemieślniczych (restauracyjnych). Wśród tych ostatnich wyróżniał się debiutujący na festiwalu Browar Artezan – pierwszy prawdziwie rzemieślniczy browar w Polsce. Nic dziwnego, że do tego stanowiska skierowaliśmy się w pierwszej kolejności.

Piwa domowe i rzemieślnicze

Browar Artezan zaproponował dwa premierowe piwa – Bière blanche (witbier) i Bière d’abbaye (abdijbier). Oba piwa co najmniej udane. Wit o pięknym, naturalnym aromacie świeżych pomarańczy, klasztorne nieco cięższe, słodko-rodzynkowe. Jeśli Artezan poprawi drobne niedociągnięcia, to wróżę mu świetlaną przyszłość. Warto wspomnieć, że panowie przygotowali się do premiery wzorcowo. Oprócz piwa przygotowali koszulki i genialne czapki, które stały się swoistą ozdobą festiwalu.

img_4391.jpg?w=225&h=300

Stoisko piwowarów domowych zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Sporej wielkości bar z nalewakami, lodówkami i uśmiechniętymi piwowarami ubranymi w okolicznościowe fartuchy. Do tego całe mnóstwo znakomitych piw, które swoją klasą przebijały większość piw rzemieślniczych i równały się z wieloma z Alei Piw Świata. Skosztowałem na pewno kilkudziesięciu piw domowych i żadne nie było złe, a kilka można śmiało nazwać znakomitymi. Niech wspomnę tylko “Czwartego Króla” z browaru Niebieski Kot, Saison z browaru Escarabajo, czy California Common od Bujoków. Wśród piw domowych przeważały style konkursowe: koźlaki dymione, amerykańskie IPA, pszeniczne, pilsy niemieckie czy też barley wine. Można było tym samym spróbować piw zgłoszonych do konkursu, z których kilka wylądowało później na podium. Nie brakowało także bardziej i mniej odważnych eksperymentów. Browar Szałpiw zaprezentował piwo w stylu oud bruin (kwaśne ale), Agnieszka Łopata witbier’a z dodatkiem mięty, a Pieron piwo nachmielone dwoma kilogramami chmielu. To idealnie obrazuje, że piwowarstwo domowe nie zna granic.

img_4430.jpg?w=300&h=225

Piwa Świata

W Alei Piw Świata stoiska były uszeregowane według styli piwnych. Dzięki tabliczkom, łatwo było znaleźć coś dla siebie. Mnie najbardziej kusiły piwa najmniej dostępne. Punktem obowiązkowym były dwie “prawdziwe” amerykańskie IPA – Snake Dog IPA oraz In De Wildeman Farmhouse IPA z browaru Flying Dog. Pierwsze powaliło na łopatki, drugie ciut (ale tylko ciut) rozczarowało. Oprócz tego ogromne wrażenie zrobił na mnie belgijski Rodenbach. Piwo w stylu flandryjskie czerwone ale – kwaśne, o genialnym, bogatym, owocowo-beczkowym aromacie. Można się raczyć godzinami. Oczywiście kupiłem butelkę na wynos, także spodziewajcie się pełnej recenzji w najbliższym czasie.

img_4414.jpg?w=225&h=300

W sumie spróbowałem około 10 różnych piw w Alei, a kilka kolejnych zakupiłem w butelkach celem spokojnej degustacji w domowym zaciszu. Życzyłbym sobie większego wyboru piw beczkowych w przyszłym roku, bo mimo sporej ilości nalewaków, niektóre style były słabo reprezentowane.

Konkurs Piw Domowych

Konkurs w Żywcu jest największym i najbardziej prestiżowym w kraju. Nic dziwnego, w końcu nagroda dla Grand Championa jest nie byle jaka. Każdy piwowar domowy marzy przecież o uwarzeniu swojego piwa na masową skalę. W tym roku konkurs rozegrano w 10 kategoriach: bitter, dry stout, pils niemiecki, witbier, hefeweizen, california common, american IPA, rauchbock, belgijskie mocne ciemne ale oraz barley wine. Pełen przekrój zarówno jeśli chodzi o pochodzenie stylu, jak i jego moc, smak i aromat. Nagrodzono 3 najlepsze piwa w każdej z kategorii, a spośród zwycięzców komisja złożona z gości zagranicznych wybrała najlepszego z najlepszych. W tym roku wybór padł na znakomitego rauchbocka uwarzonego przez Andrzeja Milera ze Szczecina.

2012-06-16-19-06-17.jpg?w=225&h=300

W nagrodę Andrzej będzie mógł uwarzyć swoje piwo w skali przemysłowej. Warzenie odbędzie się w Browarze Zamkowym w Cieszynie, a piwo tradycyjnie trafi do sprzedaży 6 grudnia, w Mikołajki. Mam nadzieję, że uda mi się wyprosić jedną butelkę konkursowego piwa Anrzeja, celem przeprowadzenia testu porównawczego z piwem uwarzonym metodą przemysłową.

Plotki i doniesienia

To co udało mi się podsłuchać, to głównie przecieki z browarów restauracyjnych. Zaczynają one w końcu dostrzegać modę na piwa nieszablonowe i coraz śmielej wychodzą poza żelazną trójkę jasne/ciemne/pszeniczne. Browar Widawa we współpracy z Tomkiem Kopyrą uwarzył amerykańskiego stouta oraz jasnego lagera nachmielonego także po amerykańsku. Wszystko wskazuje także na to, że i szczecińska Stara Komenda wkrótce zaprezentuje coś nowego na bazie doświadczeń piwowarów domowych. To cieszy i pozwala śmielej patrzeć w przyszłość. Mam nadzieję, że w przyszłym roku stoiska browarów restauracyjnych miło mnie zaskoczą.


994 994 994 994 994 994 994 b.gif?host=bimbelt.wordpress.com&blog=17

Wyświetl pełny artykuł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×