Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Wydawać by się mogło że taki problem powinna mieć osoba która zaczyna przygodę z domowym piwowarstwem a tutaj proszę 16 warek na koncie i ok 100butelek potencjalnych granatów. IPA jest najmocniej nagazowana i wychodzila po 2 tygodniach na a dzisiaj schodząc do piwnicy żeby zobaczyć jak tam fermentacja Saisona i Weizena przebiega zobaczyłem pełno szkła wszędzie i niestety butelka IPA nie dała rady i rozsadziło ją a dużo glukozy nie dawałem bo chyba 129g na 22l piwa kilka dni wcześniej w domu eksplodował mi tripel więc wyniosłem szybko do piwnicy Belgian Pale Ale też ciężko nalać do pokala więc nie wiem czy nie zacznie strzelać aż się boję jak to reakcja łańcuchowa i zaczną po kolei strzelać.

 

IPA w butelkach siedzi prawie 3 miesiące i dopiero teraz strzeliła, Tripel siedzi miesiąc (fakt pękła butelka zielona) zanim zaniosłem do piwnicy wypiłem 2 sztuki i fakt gazu dużo ale dało się to nalać i z butelki nie wychodziło nie wiem co się dzieje że mi się tak mi się nagazowują piwa.

Pamiętam pierwszego weizena który po tygodniu bez cichej został w butlki wlany i nie mialem żadnych problemów i praktycznie na początku każde piwo szło po 2 tygodniach w butelki.

 

Od jakiegoś czasu stosuję 2tyg, burzliwej i 2 cichej i dopiero butelki. Saison nawez już 5 tydzień fermentuje i dam mu jeszcze tydzień zanim pójdzie butelki.

 

Nie wiem jaki wpływ na taki stan rzeczy mają drożdże czy gęstwy które w przegazowanych piwach były drożdżami płynnymi lub gęstwami po drożdżach płynnych. Czy rodzaj drożdży może mieć na to wpływ ??

 

Czy obawiać się o własne zdrowie biorąc piwko z pułki ?? jak wybuchnie to raczej siła rażenia jest dość spora no nie ? miał ktoś jakieś doświadczenia z granatem który wybuchł w rękach ?

 

Jedno jest pewne 100butelek będę musiał szybko spożyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma żartów! Chroń oczy - to podstawa

Mi szczęśliwie nic nie wybuchło, ale uważam, że to jest bardzo niebezpieczny etap w naszym hobby

 

Ja chyba próbowałbym odgazować chociaż trochę, nawet kosztem odrobiny piwa - lepsze 3/4 butelki z piwem niż odłamki szkła :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a w jakiej temperaturze fermentowałeś i w jakiej rozlewałeś?

 

BBA i Tripel w pokojowej od 22st.-25st. Rozlew w tej samej temp, IPA również w pokojowej tyle że max 24st.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chyba próbowałbym odgazować chociaż trochę, nawet kosztem odrobiny piwa - lepsze 3/4 butelki z piwem niż odłamki szkła :)

 

Gadałem na ten temat z josefikiem i twierdzi że odgazowanie zajełoby mi tydzień zakładając że upuszczałbym gaz 2razy dziennie więc nie wiem czy warto będę codziennie wypijał po 2 otwierając je delikatnie już piwnicy mając okulary na oczach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a do ilu z ilu ipa odfermentowała?

przenieś do niższej temperatury...

Edytowane przez amap

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a do ilu z ilu ipa odfermentowała?

przenieś do niższej temperatury...

 

Ipa odfermentowała do 3BLG z 15 początkowego

BBA z 17 do 2 z dodatkiem 129g glukozy nie idzie wlać w pokal tyle piany jeszcze nie wybuchła

Tripel z 18BLG do 2,3 z dodatkiem 135g glukozy poszła zielona butelka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm myślałem, że granaty to rzadkie zjawisko. Ja właśnie jestem początkujący i czytając to trochę bardziej zaczynam się bać. Ja ostatnio rozlewałem z ekstraktów jakieś tam bursztynowe i dałem ok. 125g glukozy na 15l. Jak bardzo temperatura fermentacji i rozlewania ma wpływ na późniejsze przegazowanie?

Ale faktycznie kapsel tak mocno trzyma? Ja myślałem zawsze, że tylko kapsel pójdzie, ew. jakieś lekkie pęknięcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym odgazowywał. Kiedyś miałem podobną sytuację ze stupięćdziesięcioma butelkami pilsa, który musiał być szybko zabutelkowany, bo termin degustacji szybko się zbliżał ;) Zanim skończysz odgazowywać setną flaszkę możesz ponownie zacząć od pierwszej, ze trzy dni to Ci zajmie, ale lepsze to niż ponowna strata jakieś butelki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@raczek84

 

Hmm.. dziwne. Z tego co piszesz to powinno być OK. Fermentacja wystarczająco długa i głęboka a środek fermentacyjny dodawany z umiarem.

Tfu..tfu.. ale może to infekcja. Nie zauważyłeś niczego specjalnego w smaku / zapachu piwa które ma tendencje do prze gazowania ?

 

Pozdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem niedawno granaty z winem. Podejrzewam, że wysoka temperatura pobudza drożdże do jakiejś dodatkowej fermentacji, która nie miałaby miejsca w niższych temperaturach. Wygląda na to, że wysoka temperatura w piwnicy (20C) spowodowała jakimś cudem wznowienie fermentacji, mimo że drożdże zostały wcześniej zabite pirosiarczynem (tak myślałem). I nie było tak, że wino gazowało się stopniowo, bo przez pół roku w ogóle było bez gazu, dopiero w ciągu ostatnich dwóch tygodni się nagazowało. Miało być białe półsłodkie, a wyszedł wytrawny szampan, bardzo dobry nawiasem mówiąc, tyle że 5 butelek zostało rozerwanych w piwnicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@raczek84

 

Hmm.. dziwne. Z tego co piszesz to powinno być OK. Fermentacja wystarczająco długa i głęboka a środek fermentacyjny dodawany z umiarem.

Tfu..tfu.. ale może to infekcja. Nie zauważyłeś niczego specjalnego w smaku / zapachu piwa które ma tendencje do prze gazowania ?

 

Pozdr

 

Nic żadnych niepokojących objawów infekcji nie zauważyłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy 3gr cukru/0,5l przegazowanie trafia mi się tylko w ostatniej butelce w której jest więcej drożdży.

Granatów miałem tylko parę sztuk w jednej warce , podejrzewam że podczas rozlewu lub dezynfekcji wtargły jakieś dzikusy , które dojadły to co zostało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja granatów się boję, więc piwo trzymam w skrzynkach, zawsze od góry przełożonych tekturą. Testowe butelki z warki otwieram delikatnie, owinięte w koc. Co do butelkowania, to żeby uniknąć nierównego nagazowania piwo do butelkowania zawsze zlewam do innego wiadra, tam dodaję surowiec, mieszam i dopiero butelkuję. Ostatnie 5-6 bytelek zawsze dodatkowo oznaczam na kapslu.

 

A tak poważnie to z tym nie ma żartów. Chroń oczy, twarz, szyję. Lepeij do piwa podchodzić wyglądając jak saper niż dostać szkłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem granaty z pszenicy, też nie mam pojęcia dlaczego w smaku dobra odfermentowanie dobre, cukru tez na refermetacje w sam raz z tydzień się głowiłem i nic nie wymyśliłem, widocznie tak jest i tyle. W przypadku belgów słyszałem że to może się zdarzyć bo drożdże zwalniają i przyspieszają podczas fermentacji. Przy pszenicy ochładzałem jak najbardziej każdą butelkę, brałem 5 zł na kapsel, delikatnie upuszczałem gazu do zakończenia syku i kapslowałem. tak przez trzy dni, już nie było granatów. Potem jeszcze parę razy odgazowałem, ale i tak pomimo tego nagazowanie było duże i niektóre piwa wychodziły z butelek. Nie ma reguły. Jedna butelka wybuchła mi ręku,całe szczęście dwa małe rozcięcia nie jest to przyjemne w oczy nie dostałem bo odgazowanie robiłem pod kocem, doradzam i tak rękawiczki i okulary ochronne podczas pierwszego odgazowania, bo koc po tym wybuchu miałem podziurawiony!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio miałem podobny problem- zabutelkowałem niedofermentowanego dunkelweizena. Rozbił mi się areometr wiec nie zmierzyłem Blg, ale co tam... nie ma widocznych oznak fermentacji to lejemy!Na drugi dzień otworzyłem jedną, drugą i trzecią butelkę...Nie wiem co by było gdybym zignorował ta sytuację. Podjąłem wiec stosowne kroki:

-kilkukrotne odpuszczenie gazu

-cala warka poszła do lodówki

-piwo zostało bardzo szybko skonsumowane i problem granatów szybko i przyjemnie zniknął ;)

 

Nauczka na przyszłość!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

palucha nie urwie. Ale wyobraź sobie, że ustawiona w środku 9-tki (3x3) może porozrywać inne butelki.

 

Wybuch i kierunek zależy od siły w środku, wytrzymałości butelki, tego, czy nie ma wad, mikropęknięć itp itd.

 

Mimo wszystko podsumowanie jest takie: nie bez powodu nazywa się to "granat". Jest cholernie niebezpieczne i czasem lepiej 1000 razy zrobić coś bezsensownego niż nie zrobić tego raz i dostać kawałkiem szkła w oko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siła wybuchu miałem taką,że szkło po dziś dzień znajduję za szafkami i tapczanem około 5 metrów od miejsca wybuchu. Oprócz tego zrobiło mi dwie bruzdy na koło 3-4 milimetry w ścianie około 0,5 m od wybuchu oraz kawałek szkła wbił się w drewniane drzwi około 3mm, więc to chyba nie są żarty i lepiej odgazować piwo, jak będziesz przenosił owiń kocem i to raczej cię zabezpieczy. Siła wybuchy zależy od tego jak mocno jest przegazowane piwo, bo mogą ci też pęknąć butelki leciutko i piwo będzie wyciekało powoli, nie ma zasady ale trzeba uważać i się nie bać, osłonić się odpowiednio i tyle do roboty!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja granatów się boję, więc piwo trzymam w skrzynkach, zawsze od góry przełożonych tekturą.

 

Ta tektura to raczej tak na poprawę samopoczucia. ;)

 

Jako były żołnierz mam porównanie do zniszczeń, jakie powoduje granat RGZ-89 w podobnej wielkości pomieszczeniu, jak moja piwnica. Jest się czego bać i oczy wcale nie są tym, o co najbardziej należy dbać w kontakcie - ochraniajcie przedramiona, pachwiny i uda od wewnętrznej strony. Bez oczu można żyć, ale krwotok z tętnicy udowej to śmierć z wykrwawnienia w szybkim tempie.

 

Po tym straszeniu napijmy się piwa. :beer:

 

Na ukojenie nerw. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta tektura to raczej tak na poprawę samopoczucia. ;)

 

Nie tylko. Tektura jest gruba (2cm, wzmacniana) i służy temu, żeby w razie granatu nie waliło w górę (w skrzynki i butelki ustawione nad tym).

Jako były żołnierz mam porównanie do zniszczeń, jakie powoduje granat RGZ-89 w podobnej wielkości pomieszczeniu, jak moja piwnica. Jest się czego bać i oczy wcale nie są tym, o co najbardziej należy dbać w kontakcie - ochraniajcie przedramiona, pachwiny i uda od wewnętrznej strony. Bez oczu można żyć, ale krwotok z tętnicy udowej to śmierć z wykrwawnienia w szybkim tempie.

 

Dlatego pisałem, że czasem można podchodzić jak saper. Nie każdy granat (butelka) ma aż taką siłę wybuchu - w naszym przypadku wielokrotne użycie pewnie dość osłabia butelki, co powoduje, że pękają pod mniejszym ciśnieniem.

Po tym straszeniu napijmy się piwa. :beer:

Na ukojenie nerw. :lol:

 

Najpierw umyję butelki na warkę 11 i 12 oraz zabutelkuję warkę 10 :) Potem - Wasze zdrowie :)

Edytowane przez crosis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×