Skocz do zawartości
Hasintus

Czy wysokie ceny drożdży obniżają poziom piwowarstwa.

Rekomendowane odpowiedzi

Czy wysokie ceny drożdży obniżają poziom piwowarstwa domowego w Polsce.

Taka refleksja naszła mnie po ostatnim konkursie w Żywcu, gdzie miałem okazję uczestniczyć w eliminacjach oraz w samym konkursie. Okazuje się, ze mamy największy konkurs piw domowych w Europie, certyfikowanych sędziów oraz sławnych jurorów zagranicznych, którzy co roku chętnie przyjeżdżają, coraz więcej browarów domowych a jednak odnoszę wrażenie że poziom piwa w niektórych kategoriach był słaby. Zastanawiam się czy jednym z powodów nie są wysokie ceny drożdży Wyeast i używanie wyłącznie przez niektóre browary drożdży suchych np. w takich stylach jak witbier i bitter.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powszechna jest opinia, że drożdże suche nie odbiegają jakością od płynnych. inną sprawą jest również opinia o lepszych właściwościach drożdży drugiej czy trzeciej generacji zebranych z poprzednich warek. znając naszą naturę więcej osób kombinuje niż kupuje suche. ja bym stawiał na powszechność i niedouczenie - skoro każdy kto potrafi ugotowac zupę....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

S-04 są dobre i sporo browarów rzemieślniczych na wyspach ponoć ich używa. Co do wita to raczej tylko na płynnych. Tu rzeczywiście jest problem, do lagerów można kupić drożdże i jechać je cały sezon i zrobić kilka warek i tego tak kieszeń nie czuje. Ale co do wita to tych drożdży raczej do innych piw nie wykorzysta - a ile można tego wita uwarzyć.

 

Ja osobiście jedne drożdże wykorzystuje bardzo intensywnie. Obecnie mam drożdże pszeniczne - zrobiłem na nich już 4 warki (około 220 litrów) dzisiaj kolejną, a zrobię na pewno jeszcze jedną, a i pewnie jeszcze 1 czy 2. Jak się ma wiedzę i umiejętności do pracy z drożdżami to ich cena nie stanowi takiego problemu, zwłaszcza jak się zrobi skosy do późniejszego wykorzystania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jak się nie ma czasu na walkę ze skosami i inne czary związane z utrzymaniem drożdży w dobrej kondycji to niestety tak może być.

Ja ostatnio uwarzyłem 5 warek na wb-06, a dostałem je jako gęstwę, której historii nie znałem. Nie ukrywam, że zrobiłem to z przyczyn cenowych oraz po przeczytaniu historii o tym, że propagatory potrafią stwarzać problemy ze startem fermentacji.

 

Ale piwo wysłane przeze mnie na konkurs robione było na gęstwie saison z pierwszego czy drugiego zbioru. Jak je oceniono dowiem się wkrótce. Musiało być kiepskie skoro nie dostało się do finałowej trzynastki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wyższe ceny drożdży spowodowały mniejszą skłonność do eksperymentów. Jak mam wydać 45zł zamiast 30zł to się 2 razy zastanowię. Inni pewnie bardziej kombinują.

 

Przyjdzie lepszy czas to i piwo będzie lepsze. Wkrótce jednak możecie się spodziewać altbierów na US-05 i podobnych wynalazków...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę że to kłopot bardziej trudności zrobienia dobrego piwa w tych kategoriach. Style niestety są wymagające, dorzuciłbym do tego weizena. Moje piwa były przeciętne a wskoczyły na pudło, u mnie to raczej problem z właściwą fermentacją był. Zrobiły się upały i temperatury fermentacji nie były takie jakie zaplanowałem. Pijam piwa przesłane na konkurs do Poznania i rozumiem Twoje rozczarowanie Jacek, po prostu nie ma z czego wybierać /pomijając powiedzmy piwa z pierwszej piątki które są w ogóle pijalne/ . Oczywiście nikomu nie umniejszając zasług.

Edytowane przez josefik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jak się nie ma czasu na walkę ze skosami i inne czary związane z utrzymaniem drożdży w dobrej kondycji to niestety tak może być.

 

Nie wiem czy to jest taki duzy problem. Mi przygotowanie dwoch porzadnych starterow zajmuje godzine, może półtora. Wystarczy z tygodniowym wyprzedzeniem planowac warzenie.

Wraz z przygotowywaniem własnych starterów i odpowiednie wykorzystanie gęstw jakość moich piw wzrosła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzieś mi się obiło o uszy, że GCh jest na suchych, więc... :lol:

 

Hasintus - moim zdaniem nie te czy inne drożdże, ale po pierwsze umiejętności (temp. fermentacji, higiena), po drugie przechowywanie.

 

Co do ubolewania nad poziomem, to chyba nie sędziowałeś w KPRze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzieś mi się obiło o uszy, że GCh jest na suchych, więc... :lol:

 

Jakość suchych drożdży jest bardzo wysoki, ale nie ma zbyt szerokiego wyboru. Dla brytyjskich i amerykańskich ale masz bardzo dobry wybór. Niestety do piw belgijskich czy weizena już tak dobrze nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przydało by się zestawienie jak z zeszłego roku pokazujące kto na jakich drożdżach robił piwo i czy się dostało do finału:

http://www.pspd.org....i-finalisci.pdf

 

Ceny drożdży płynnych są wysokie, zwłaszcza jak ma się ochotę zrobić tylko jedno piwo z danego stylu, w takim wypadku cena samych drożdży Wyesta może wynieść dwa razy więcej niż koszt całej reszty surowców, co ma na pewno niebagatelny wpływ na decyzję o zakupie drożdży suchych.

 

Inna kwestia czy użycie drożdży płynnych gwarantuje lepsze piwo? W pewnych stylach, np. belgijskich, gdzie nie ma dobrych suchych, wiadomo ale w innych to różnie bywa.

 

edit:

Chociaż analizując kategorię Złote Mocne Belgijskie Ale z zeszłego roku, to 3 piwa na 28 były na suchych i wszystkie 3 weszły do finału zostawiając w tyle 13 na płynnych :) jednakże całe podium było na płynnych.

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wkrótce jednak możecie się spodziewać altbierów na US-05 i podobnych wynalazków...

 

Mój się robi na S-33, mam go wylać?

Póki co moje wszystkie TRZY warki były na proszkach, właśnie ze względu na finanse. Winiarze mają lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak to wyglądało z perspektywy konkursu, ale piwa kosztowane na festiwalu - domowe (i te popróbowane z przywiezionych) były dla mnie w większości bardzo dobre. Pewnie w dużej mierze jest to efekt mojego celowego unikania szkoleń sensorycznych... lubię cieszyć się piwem :)

Ale jak się nie ma czasu na walkę ze skosami i inne czary związane z utrzymaniem drożdży w dobrej kondycji to ...

... to trzeba tylko bić pianę na forum :/

Edytowane przez rubezahl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może to chodzi bardziej o wielokrotne używanie starych gęstw i o długie przechowywanie gęstwy bez mycia? Wydaje mi się że niedużo osób naprawdę myje drożdże i potem robi startery z umytych. Na forum widzę też bardzo dużo infekcji, nawet co 5-10 warka, jeżeli to nie jest ze starej gęstwy to może słaby reżim utrzymania czystości, słabe sposoby dezynfekcji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jednak odnoszę wrażenie że poziom piwa w niektórych kategoriach był słaby.

 

czytam ten teks i oczom nie dowierzam :( słyszałem ten tekst podczas festiwalu naprawdę wiele razy, ale to kompletnie zaprzecza temu co piłem w trakcie degustacji od innych piwowarów. Wiele naprawdę dobrych piw które degustowałem nawet nie weszły do finału. Może ktoś do finału wam podrzucił te piwa co odpadły, nie mówię że specjalnie, ale może przypadkiem ??????????

Takie stwierdzenie niestety rzuca kilka wniosków:

1. piwa które weszły do finału się popsuły

2. piwa które nie weszły do finału nagle do niego wróciły przez pomyłkę

3. spora ilość piwowarów ma problemy z utrzymaniem higieny w butelkach i każda butelka smakuje inaczej.

4. piwowarzy specjalnie na konkurs wysyłają kwasy by zrobić komisji na złość, a na degustacji dają te lepsze

5. piwowarzy wysyłają gorsze piwa bo im szkoda lepszych i te zostawiają sobie w domu

 

 

UWAGA: Ten tekst został napisany z przymrożeniem oka,

UWAGA 2: Ale faktycznie daje do myślenia to że w trakcie degustacji natrafiłem na wiele świetnych piw, a potem nie znajdowałem nazwisk na liście finalistów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzieś mi się obiło o uszy, że GCh jest na suchych, więc... :lol:

 

Hasintus - moim zdaniem nie te czy inne drożdże, ale po pierwsze umiejętności (temp. fermentacji, higiena), po drugie przechowywanie.

 

Co do ubolewania nad poziomem, to chyba nie sędziowałeś w KPRze.

 

GCH nie był na suchych jeśli nie opatrznie wprowadziłem kogoś w błąd to przepraszam, może w przypływie emocji plotłem głupoty.... GCH był na Munich Lagerach rozbujanych przez pilsa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie jest to problem z jakością drozdzy, tylko z jakością fermentacji. Kosztowałem kilku piw, w których wyraźnie było czuć wady wynikające z nieprawidłowo prowadzonej fermentacji, za ciepło lub za krótko, nie były to jednak piwa wystawione do konkursu.

 

Ale to nie wyjaśnia, dlaczego w konkursie odpadały piwa, które można określić jako wybitne, co zasygnalizował Tomek. Element szczęścia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do drożdży to moja AIPA która zajęła 3 miejsce była robiona na gęstwie która po 1. przerobiła ze 4 warki 2. w lodówce przeleżała ze 2-3 miesiące. Była oczywiście przemywana, zrobiłem z niej starter i chyba najgorzej nie wyszło. Z drożdżami trzeba mieć trochę obycia. Na początku przygody piwowarskiej gęstwy wlewałem do brzeczki zimne, prosto z lodówki i zawsze coś było nie tak. Pośpiech, chęć szybkiego zabutelkowania to wróg piwowara. Kolejny wróg to chęć szybkiego wypicie nawarzonego piwa (poza kilkoma gatunkami). Miałem takie warki gdzie np. pils po 2 miesiącach w butelkach był delikatnie mówiąc poniżej przeciętnej a po pół roku leżakowania był świetny. Podobnie było z GCH po 3 miesiącach leżakowania był słabo nagazowany i trochę przyciężki ze słabą pianą. Po 6 m-cach było już nieźle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

GCH nie był na suchych jeśli nie opatrznie wprowadziłem kogoś w błąd to przepraszam, może w przypływie emocji plotłem głupoty.... GCH był na Munich Lagerach rozbujanych przez pilsa.

Zatem albo coś źle zrozumiałem, albo ktoś mnie wprowadził (nieświadomie) w błąd. Munichy - bardzo dobre drożdże. Żeby nie było, że jestem jakimś płynnodrożdżowymfobem. Moje piwa w konkursie były na płynnych. AIPA na Whitebread Ale, a Urbock na Czech Pilsach.

 

Co do meritum to po pierwsze nie zgadzam się z hasintusem, że poziom był słaby. Po drugie poziom sędziów znacząco wzrósł. Moim zdaniem wyczuwamy wady, których rok temu za bardzo byśmy nie wyczuli. Po trzecie, sędziowanie w optymalnych warunkach (cisza, brak obcych zapachów, spokój) znacząco różni się od degustowania piwa w gwarze, ścisku, gdzie dookoła unoszą się opary z porozlewanego na barze piwa.

 

Zgadzam się ze zgodą ;) to nie jest kwestia surowców, a ich stosowania. Sam jak robiłem piwo na Activatorach, uznałem że przy 10-tce mogę sobie pozwolić na wlanie saszetki do piwa. A potem kląłem na czym świat stoi, jak fermentacja górniaków ruszyła po 12h.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już pisałem, niektóre kategorie były bardzo mocno obsadzone. Czasem trzeba było odrzucać za drugorzędne wady naprawdę dobre piwa, o jakości komercyjnej, bo były inne jeszcze lepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już pisałem, niektóre kategorie były bardzo mocno obsadzone. Czasem trzeba było odrzucać za drugorzędne wady naprawdę dobre piwa, o jakości komercyjnej, bo były inne jeszcze lepsze.

Ale to się kłuci z tym jakie sygnały wypływały od sędziów w przerwach, gdzy wychodzili do ludzi. O tych samych kategoriach słyszę dwie różne wersje.

Więc albo była zróżnicowana jakość piw albo sędziów ;)

Wracając do tematu wywołanego przez Hasintusa, moim zdaniem w tym wypadku drożdze to trzeciorzędny temat. Raczej to problemy higieniczno techniczne mają wplyw na piwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To napiszcie, które kategorie były mocno obsadzone, a w których były słabe piwa.

Na samym festiwalu właśnie zdania były albo, że słabo albo że poziom wysoki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Zgadzam się ze zgodą ;) to nie jest kwestia surowców, a ich stosowania. Sam jak robiłem piwo na Activatorach, uznałem że przy 10-tce mogę sobie pozwolić na wlanie saszetki do piwa. A potem kląłem na czym świat stoi, jak fermentacja górniaków ruszyła po 12h.

 

To samo dotyczy Zymofermów i WhiteLabs. Niby gotowe do dodania od razu do brzeczki, ale nikt nie jest w stanie tego zagwarantować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko zależy od sędziów. Dla jednego piwo jest super, dla drugiego niezbyt.

No ale moment chyba właśnie po to się ich szkoli, certyfikuje itd, by rozbieżności były jak namniejsze. A tu Hasintus daje znać ze było słabo, a Coder że wybitnie, a jeszcze inni wspominali nawet o żenującym poziomie, hej to o co chodzi ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×