Jump to content
eresz

Co mnie cieszy w moim piwie?

Recommended Posts

Nie wiem, czy to właściwy dział na tego typu refleksje, ale cieszy mnie widok dwóch rzeczy podczas całego procesu warzenia:

 

1. piana w fermentorze oznaczająca, że drożdże zaczęły pracować

 

i

 

2. widok dopiero co zabutelkowanych piwek, stojących sobie w rzędzie.

 

Mogę siedzieć i patrzeć i uśmiech mi z gęby nie schodzi :)

 

Czy tylko ja jestem taki świr czy Wy też tak macie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiś miesiąc temu:

 

Widok 16-stu pełnych skrzynek piwa w domu, serce się radowało.

 

edit:

E, dział raczej nieodpowiedni, bedzie admin to przeniesie :)

Edited by WiHuRa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zanim piwko zagości w kuflu czy szklaneczce....

Bardzo ale to bardzo micha mi się haha jak wracam z pracy.... a tu czeka paczuszka zawinięta w czarną folię czy zwykła tekturka....

Ale w sumie to prawie każdy z procesów prowadzących do powstania gotowego wyrobu przysparza nie małej satysfakcji, w końcu to hobby a nie robota za karę :P

 

Wasze zdrówko! :beer:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krzątanina , zapachy , czekanie na efekt , bezcenne !

:okey: piwko dla pasjonatów ! Żal mi ludzi którzy nie mają pozytywnego pierdolca :beer:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic tak nie cieszy jak mycie butelek :P

Następnym razem dam Ci do umycia 300 zapuszczonych flaszek z grubym kożuchem na dnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

te z dużym kożuszkiem akurat są najlepsze.... szybko odmakają...

najgorsze to te z malutkim upierdliwym syfkiem gdzieś w 'rogu' butelki :/

--

co mnie cieszy?

kapslowanie 3 warek na raz :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Następnym razem dam Ci do umycia 300 zapuszczonych flaszek z grubym kożuchem na dnie.

Przerobiłem to we wtorek. Umyłem 150 butelek sortu różnego ze wskazaniem na zaniedbane.

PS. Nie polecam zostawiać kreta na kilka dni we flaszkach -> ciepła pogoda spowodowała odparowanie i pozostała obrączka :ble: 60 butelek musiałem naprawdę porządnie szorować pomimo użycia szczotki na wiertarce

 

Ale gotowe piwo w kufelku 'miód-malina' :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

PS. Nie polecam zostawiać kreta na kilka dni we flaszkach -> ciepła pogoda spowodowała odparowanie i pozostała obrączka :D

 

Miałem to samo, ale przez noc- najbardziej zapuszczone flaszki zalałem dość mocno stężonym NaOH, rano po wypłukaniu była obrączka... Poddałem się, usunąłem tylko ile mogłem- nie wpłynęło na smak piwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapach śrutowanego słodu (szczególnie karmelu), zapach po dodaniu chmielu do brzeczki, pierwsze bulgotki w rurce.

Niezwykle mnie raduje widok sklarowanego piwa w butelce.

A NAJBARDZIEJ MNIE RADUJE TO, GDY ZAMIERZONY EFEKT STAJE SIĘ RZECZYWISTOŚCIĄ, co często jest dla nas wyzwaniem :beer:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem to samo, ale przez noc- najbardziej zapuszczone flaszki zalałem dość mocno stężonym NaOH, rano po wypłukaniu była obrączka... Poddałem się, usunąłem tylko ile mogłem- nie wpłynęło na smak piwa.

 

Polecam przepłukanie butelki w delikatnym roztworze wody z octem.

Nieraz butelki miałem w roztworze sody kaustycznej przez tydzień. Po dwukrotnym płukaniu w wodzie, pojawiał się biały nalot na butelkach. Przepłukanie w/w roztworze pozbywa butelki nalotu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co cieszy w domowym piwie to chyba wszystko po trochę...na początku zakupy, planowanie, co by sobie uważyć, a może coś po angielsku, a może coś po belgijsku, potem radocha jak zakupy przyjdą do domu, zapach zmielonych słodów, zapach brzeczki, zapach chmielenia, zapach drożdży w starterze, widok odpalonej fermentacji, smak młodego piwa..."nie zepsuło się", "to będzie dobre piwo", czekanie, po miesiącu, jest dobrze, po trzech jest sukces, szkoda że zostały tylko 3 flaszki... Jak ktoś się wkręcił wie o czym, mówię, wszystko cieszy w domowym browarze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kąpiel w wanie gorącej wody, prosto z chłodnicy, po ciężkim wieczorze/nocy.

Dodałbym jeszcze do tej kąpieli chmieliny jako olejki eteryczne i wysłodziny na twarz jako maseczkę przeciwzmarszczkową :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

7 godzin spędzonych przy garach :)

dwa tygodnie na kolanach przy fermentatorze :)

miesiąc katowania się (zostaw!!!, nie ruszaj!!!, jeszcze kilka dni!!!)

ale najbardziej cieszy mina znajomych, którzy wpadli właśnie na "bronka"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie cieszy wszystko oprócz śrutowania (strasznie mnie to męczy, a nie mam umiejętności, by wspomóc proces wiertarką) :D

Najprzyjemniejszy moment w dniu warzenia to chwila, kiedy zamykam wieko fermentora po zadaniu drożdży mając wszystko w międzyczasie już posprzątane i otwieram zimne piwo z poprzednich warek delektując się jego smakiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

cieszy stojące przez dwa, lub więcej, tygodnie sklepowe piwo otrzymane w "prezencie" i nikt z domowników go nie rusza,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszy caly proces przygotowywania nowej warki, planowania i dostrajania receptury. Kulminacja jest oczywiscie noc warzenia (mam malego brzdaca w domu, wiec warze po nocach :) ), zadawanie drozdzy ok 2 w nocy ma swoj specyficzny urok :)

Organicznie nienawidze sprzatania i czyszczenia calego bajzlu nastepnego poranka :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...