Skocz do zawartości
crosis

Pierwsza infekcja - czy od razu wylewać?

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

 

prawdopodobnie padłem ofiarą własnego lenistwa, albo własnej głupoty - jak kto woli.

 

W każdym razie dzisiaj etykietowałem Purple Rain - warkę wg receptury 6 zbóż wg CP. Od czwartku stała w temperaturze > 20°C, zakryte kocem przed dostępem promieni słonecznych.

 

Zauważyłem, że w niektórych butelkach w szyjce piwa zbiera się wyraźny film, który oblepia nieco szkło - ogólnie słabo to wygląda. Nie jest w każdej butelce.

 

Butelki były płukane, potem wyparzane w piekarniku - jakieś 40 minut w 200°C.

 

Testowo otworzyłem jedną taką butelkę i tak:

- zapach delikatnie kapuściany (z butelki), ale w sumie szybko przykrywa go chmiel

- smak generalnie kwaśnawy, ale bez jakiegoś odrzutu, nie obrzydliwy w każdym razie. W sumie ilość pszenicznego słodu w zasypie może go nawet usprawiedliwiać.

 

Teraz tak: czy to faktycznie infekcja, czy raczej zebrał się tam syf nie wypłukany z butelek, ale bez bakterii?

 

Czy jest ktoś we WRO ekstremalnie odważny, żeby tego piwa spróbować? ;) Najlepiej mieszkający w okolicy Grunwaldu, ale w razie czego dowiozę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kwaskowość w tym piwie nie jest niczym złym, to jedna z jego cech. Nie jestem znawcą infekcji, ale dopóki nie odrzuca, to ja bym nie rezygnował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Czy jest ktoś we WRO ekstremalnie odważny, żeby tego piwa spróbować? ;) Najlepiej mieszkający w okolicy Grunwaldu, ale w razie czego dowiozę ;)

Dogadaj się z leszczem007....

 

Wysłane z mojego MB525 za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam jeszcze jedną obserwację - marynkę z CP (granulat) dostałem praktycznie w proszku - w efekcie w piwie miałem mnóstwo chmielin, które bardzo szybko nabierały charakterystycznej "tłustości". Wydaje mi się, że nie pozbyłem się wszystkich przed rozlewem - trzeba było pewnie dłużej trzymać na cichej - czy to może być z tym związane?

 

A, przy zacieraniu nie zrobiłem wygrzewu, ale to raczej nie będzie miało tu znaczenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro zostałem wywołany do "tablicy"......

 

Wygląda jak tlenowce (takie jak w ogórkach kiszonych). Ja 6 zbóż będę dopiero butelkował w czwartek, mogę podrzucić Ci butelkę na skosztowanie - zobaczysz czy są "drastyczne" różnice. To na pewno nie wina chmielu, tylko coś Ci wpadło do fermentatora.

Podrzuć swoje piwko, to zobaczę co i jak. Wrzucę nalot pod mikroskop i będziemy miel jasność :)

Edytowane przez leszcz007

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Infekcje, zakażenia itd. nie wynikają z brudnych butelek, tylko z brudnych procesów fermentacyjnych (okres od zakończenia warzenia do zakończenia fermentacji). Nigdy w pojedynczej butelce nie miałem kwasu (a zdarzały się niedomyte butelki). Dwie warki-kwasiżury się zrobiły w gorące lato ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Herezja. Wielokrotnie miałem zakażenia od butelek.

 

W przemyśle przyjmuje się, że jedna baktria Lactobaccilus Brevis może zakwasić całą butelkę piwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Herezja. Wielokrotnie miałem zakażenia od butelek.

 

Ja tylko raz, ale potwierdzam, jest to absolutnie możliwe i trzeba być na to przygotowanym. Butelka była po jakimś "kwaśnym wynalazku" od Codera, umyta płynem i przelana oxi przed rozlewem. Na bakterie kwasu mlekowego okazało się to za mało i zrobiło mi się w butelce berliner weisse. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Butelka była po jakimś "kwaśnym wynalazku" od Codera, umyta płynem i przelana oxi przed rozlewem.

I tak tworzą się mity.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasadnicze pytanie brzmi w jakim stanie były te butelki przed myciem i dezynfekcją. Bo jeżeli były na dnie jakieś zapleśniałe, a Ty je tylko przepłukałeś i wyparzyłeś, a pleśń została, to chyba mogło coś z tego powstać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak coś to ważyłem kilkanaście warek temu 6 zbóż, pamiętam mniej więcej smak. Mieszkam niedaleko grunwaldu więc możemy się czymś tam wymienić jak masz ochotę. Mam tak samo przy dunkelweizenie niestety to infekcja prawdopodobnie mlekowiec. Mam tak w około 10 butelkach, piwa są mega kwaśne jak na swój styl ale pijalne. zawsze golonkę lub żeberka można podlać jak nie chcesz pić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

być może mocno napowietrzyłeś piwo lejąc do butelek i coś tam miało szanse się rozwinąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi.

 

butelki były w bardzo różnym stanie, ale wszystkie przepłukałem tylko w zlewie i wyparzyłem. Przy nalewaniu odrzuciłem kilka ze względu na zapach , ale dopiero po połowie warki.

 

Za teorią, czy tez jak piszą niektórzy - mitem infekcji od butelek przemawia fakt, że nie we wszystkich butelkach się toto rozwinęło.

 

Co do napowietrzania, to nie było większe niż zazwyczaj. Piwo z cichej wężykiem do sterylnego fermentora z kranikiem, potem rozlew. Sprzęt zawsze dezynfekuje piro.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ostatnio skonsumowałem ze smakiem Alt'a a po całym przyjemnym procesie poszedłem umyć butelkę. Co zobaczyłem po 1przepłukaniu z osadu??? Mega syf na dnie. Nie wiem jak mogłem dopuścić do tego, że zalałem tę butelkę piwkiem bo na ogół zaglądam czy są czyste butelki i zawsze, jakieś podejrzane, nawet w najmniejszym stopniu, odrzucam. A tu trafil się taki znonk. No ale piwko było OK,przynajmniej nie zaobserwowałem czegoś złego w smaku. Butelki kąpię zawsze przed zalaniem w CLO2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem pozwalam sobie na eksperymenty higieniczne. Butelki w różnym stanie czystości zalewałem, czasem nawet butelki z wyraźnymi brudami na dnie. Nigdy infekcji nie miałem. Za to zalanie fermentora nie dokładnie umytego, skończyło się wylaniem spleśniałego piwa do kanalizy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie to bym raczej wykluczył, bo fermentory myję bardzo dokładnie, zawsze najpierw gorąca woda, roztwór piro, mycie wodą, znów piro. Wężyk i rurka grawitacyjna przed użyciem moczą się w roztworze woda+piro...

 

no nic, shit happens. Trzeba uważać na wszystko, to jedyny wniosek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mokre butelki w piekarniku, w temperaturze 200°C na 40 minut - takiej kuracji nic żywego nie przeżyło, to skuteczniejsza metoda niż chemia. Przygotowanie butelek bym raczej wykluczył, chyba, że coś się dostało do nich pomiędzy wygrzewaniem a rozlewem. Ciekawe jest za to:

Przy nalewaniu odrzuciłem kilka ze względu na zapach , ale dopiero po połowie warki.

Jaki zapach? Po czym były te butelki? To może tłumaczyć ten delikatny kapuściany aromat, o którym piszesz - zapach może pochodzić nie z infekcji a z samej butelki, która za młodu czymś nasiąkła. Kilka razy miałem coś podobnego w piwie, jak to na zdjęciu (może było tego trochę mniej) i nigdy nie byłem pewien czy to wina infekcji czy też drożdże podczas refermentacji się tam osadziły, ale piwo zawsze było ok (bez wyczuwalnego dla mnie wpływu infekcji na smak). Tak więc - nie wylewać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorki, że przepadłem, ale robota mnie wcieła. Butelki oczywiście po piwie, moim albo sklepowym.

 

Dlaczego odrzuciłem? Bo mocno dawały spalenizną. Podejrzewam, że płukanie nie było dość dokładne i miałem tam wodę z detergentem.

 

Co ciekawe, w miarę klarowania się piwa ta błonka jest coraz mniej widoczna... no nic. Dzisiaj postaram się dać piwo komuś, a ogólnie wrzucę je do piwnicy, postoi 2 miesiące i się zobaczy. Butelek mam dużo, niech sobie stoi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ekhm... baaardzo dziwne. Piwo stoi w temperaturze pokojowej już tydzień i ta błonka jakby zaczęła znikać. Opadać. Otworzyłem dzisiaj jedno testowo, praktycznie nie czuć obcych posmaków, nagazowanie jeszcze słabe, ale praktycznie brak piany :(

 

I teraz odkryłem w sumie, że od 3 zacieranych warek walę po chłodzeniu wszystko jak leci do fermentora... może to część tego osadu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skłaniam się ku temu, co napisał olo... wydaje mi się, że to zbieg kilu rzeczy - niedoczyszczone, ale wysterylizowane butelki, przełom zlany na fermentację...

 

Nic, zobaczymy co wyjdzie z tego piwa. Na razie stoi w piwnicy, temperatura 16°C, tam poczeka przynajmniej 3 tygodnie zanim otworzę następną butelkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×