Jump to content
kamil.tarnawski

kompletna piaskownica... ;)

Recommended Posts

Witam smile.gif Ostatnio coraz częściej myślę o domowym warzeniu piwa. Mam już dosyć sklepowego smaku tego wytrawnego trunku... Ale przechodząc do sedna mam ogromną prośbę o napisanie mi co musze kupic,w jaki sprzęt musze sie zaopatrzyć jakie składniki będą mi potrzebne na początek. Proszę również o orientacyjne podanie ceny. Kto jak nie wy - koneserzy smaku dobrego piwa możecie mi w tym pomóc ? dlatego puszczam do was oko i czekam na jak najszybszą, wyczerpująca odpowiedź wink.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

W każdym sklepie piwiowarskim znajdziesz tzw. "zestaw startowy" Resztę dokupisz z czasem, gdy stwierdzisz, że to jest to co chcesz robić

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć!

łopatkę i wiaderko na początek.

Tak jak Kolega napisał -> podstawowy sprzęt do piaskownicy No i ciocia Wiki pomoże tutaj

Powodzenia i zdrówko :beer:

 

EDIT: zaraz zaraz! My jesteśmy w Piaskownicy :P

Edited by Swiaderny

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja od razu zacząłem zacierać i cały sprzęt musiałem na raz kupić. Kupiłem gar, rurkę miedzianą na chłodnicę i całą resztę. Razem ze składnikami na piwo kosztowało mnie to 400 zł, ale jak chcesz zacząć od brewkitów to pewnie w 150 zł na sprzęt się wyrobisz +brewkit

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, ja zakupy robiłem jakiś tydzień temu i listę mam jeszcze na komputerze. Dałem ją do załącznika. Tobie też polecam sobie coś takiego sporządzić bo może nie wszystko będzie potrzebne. Składniki były dobierane według przepisu ze strony http://pl.wikibooks....o_domowe/Proces - a wybrałem go dlatego bo wszystko było tam całkiem jasno opisane (chociaż pytania, na które odpowiedź w dużej części już znalazłem i tak się pojawiły).

W pliku znajdują się sklepy w których kupowałem i ceny wraz z wysyłkami oraz cena za całość.

Przedmioty.doc

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jeszcze mogę od siebie dodać, że można trochę zaoszczędzić na kilku rzeczach, np: łyżkę można kupić za kilka złotych drewnianą tym bardziej, że słyszałem że te plastikowe ze sklepów piwowarskich, szybko się łamią, wężyk kupiłem w motoryzacyjnym za 1zł/m i jest ok. Kupiłem też termometr ciekłokrystaliczny na fermentator i reduktor osadów i powiem Ci, że chyba nie potrzebny wydatek. Reduktora osadów nie użyłem jeszcze, a termometr to jest trochę nie dokładny, bo bierze także temperaturę z otoczenia. I tak, żeby być pewnym kładę zwykły termometr na fermentatorze. Mesteken zakupił też gruszkę z miękkim końcem, przypuszczam, że do zaciągania piwa żeby nie robić tego bezpośrednio ustami. Ja to rozwiązałem tak, że wziąłem dolną tą zwężającą się część od długopisu, też to dezynfekuję i przy zaciąganiu piwa wkładam tą rurkę w wężyk i przez to zaciągam, gdy piwo zaczyna płynąć wężykem szybko tą rurkę wyjmuję.

Edited by Afghan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reduktora osadów nie użyłem jeszcze, a termometr to jest trochę nie dokładny, bo bierze także temperaturę z otoczenia. I tak, żeby być pewnym kładę zwykły termometr na fermentatorze.

Ja właśnie do tego celu wykorzystuję termometr IKEA Fantast. Przydaje się również w trakcie zacierania. Tylko nie wiem czy dobrze zrobiłem zanurzając jego czujnik na stałe w fermentatorze, mam nadzieję że nie będzie piwu towarzyszył posmak metaliczny...

 

Co do wężyka to podobno lepiej jest kupić silikonowy, jest droższy, ale bardziej odporny na temperatury. Ja sam korzystam z igielitowego wężyka od Biowinu, na opakowaniu jest napisane, że może mieć kontakt z żywnością. Przy dekantowaniu spisał się znakomicie.

Edited by mesteken

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na jakiej podstawie to stwierdzasz?

Co najwyżej organoleptycznej ;) Nie wiem, wydaje mi się ok, nic się z nim nie dzieje, nic w nim póki co nie rośnie, żadnych posmaków gumowych też nie ma :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łyżka plastiwkowa obsłużyła mi już 60 warek - nic nie zapowiada jej pęknięcia. Wężyk też mam prawie od początku z motoryzacyjnego i jest wszystko ok. Zażywa regularnie chemii i wrzątku i działa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodziło mi głównie o to, że nie jest z przeznaczeniem do żywności. Idąc tym tropem np. do fermentacji można stosować wiadra ogólnego zastosowania, itd.

 

Niby organoleptycznie może być w porządku, ale substancje przechodzące do brzeczki mogą kumulować się w organizmie, a dowiemy się o tym dopiero po pewnym czasie.

 

Czepiam się, ale 'skrzywili' mnie na toksykologii i higienie żywności, to czemu mam nie 'uświadamiać' następnych :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to w zasadzie ciekawe co mówisz, nigdy w ten sposób na to nie patrzyłem. Z drugiej jednak strony, to już tyle mamy w około szkodliwych substancji, że jedna dodatkowa nas nie zabije ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to w zasadzie ciekawe co mówisz, nigdy w ten sposób na to nie patrzyłem. Z drugiej jednak strony, to już tyle mamy w około szkodliwych substancji, że jedna dodatkowa nas nie zabije ;)

No i tu błąd w rozumowaniu :)

Jedna może nie, ale.. jedna z 'tego' produktu + druga z 'tego' produkty + trzecia z 'tego' produktu + znowu pierwsza z 'innego' produktu = ładna kumulacja :D

A niby wszystko w dozwolonych ilościach dodawanych do żywności i jak najbardziej bezpiecznych. Jednak coraz częściej zaczynają się przyglądać efektom łączenia kilku substancji dodatkowych.

Myślę, że na sali nie ma człowieka, który żywił by się jedynie żywnością pozyskaną z własnej uprawy/hodowli -> skazani jesteśmy na 'różności względnie bezpieczne' , to nie widzę potrzeby dokładania sobie jeszcze substancji potencjalnie szkodliwych.

 

Co by nie siać defetyzmów:

mamy wybór produkt odpowiedni do kontaktu z żywnością / nieodpowiedni -> nie ma co oszczędzać

nie mamy -> trudno

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale z drugiej strony możliwa jest taka sytuacja:

- mamy produkt A w cenie x

- przerabiamy jego nazwę na B (ten już jest dopuszczony do kontaktu z żywnością) i sprzedajemy po 10x

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale z drugiej strony możliwa jest taka sytuacja:

- mamy produkt A w cenie x

- przerabiamy jego nazwę na B (ten już jest dopuszczony do kontaktu z żywnością) i sprzedajemy po 10x

Jasne, że można wszystko podrobić. Ale mam nadzieję, że jeżeli ktoś na swoim produkcie umieszcza znaczek atestowy (w naszym przypadku szukamy symbol kieliszka i widelca) to w opozycji są organa, które podejmują kontrolę i ocenę takiego postępowania. Być może chcę żyć w utopii :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.