Skocz do zawartości
Pawex

Nalewka z pestek - czy jest szkodliwa?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie wszystkich!

 

Jako że w garażu stoją 3 skrzynki piwa, wzięło mnie na robienie nalewek. Obudziłem się w ostatniej chwili, i zdążyłem jakieś 2 miesiące temu zrobić pierwszą moją nalewkę z ostatnich malin. Pychota! Gdybym zakumał wcześniej, zrobiłbym 10 litrów, a nie tylko 2. Potem były gruszki (na pocieszenie) - na razie się moczą. No i niedawno wpadły mi w ręce owoce pigwowca. Też się moczą. Zrobiłem tez nalewkę z pestek tegoż pigwowca. Dla odmiany - moczą się. Nastaw pachnie po prostu rewelacyjnie (smakuje też - sic! :) ). Tylko że tak się zastanawiam, czy nie upędzę jakiejś trucizny. Zapach zapachem, ale ponoć pestki wszystkich owoców są szkodliwe (kwas pruski). Z tego też powodu chciałbym prosić o opinie Szanownych Fachowców, czy to aby mojej rozkoszy smakowej nie przypłacę zdrowiem... :lol: Na litr nalewki poszło pół szklanki pestek. Zapach po 4 dniach moczenia jest bardzo intensywny.

 

Jak to więc jest z tymi pestkami i kwasem pruskim?

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Paweł

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie pamiętam w jakich proporcjach robili koledzy, ale jak był intensywny zapach migdałów to zlewali znad pestek. Ewentualnie można zalać drugi raz.

Ja piłem wielokrotnie pestkówkę i jeszcze żyję.

Niestety nigdy nie miałem tyle pestek aby zrobić pestkówkę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Witam

 

Co do pestek to wpisz na googlach hasła amigdalina lub witamina B17

 

Wszystkie watpliwosci wtedy twoje znikną :)

 

pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Witam

 

Co do pestek to wpisz na googlach hasła amigdalina lub witamina B17

 

Wszystkie watpliwosci wtedy twoje znikną :)

Czy ja wiem. Raczej nie znikną: amigdalina rozkłada się z wydzieleniem cyjanowodoru...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To trzeba by chyba zrobić badania chemiczne, aby się dowiedzieć. Ja tak sobie myślę i analizuję, że aby nawet coś trującego zaszkodziło, to trzeba by wypić tego dużo. A dużo to się piwa pije, ewentualnie czystej wódki, a nalewki się degustuje. W przepisie, według którego ja robiłem pestkówkę była szklanka pestek na litr nalewki. Ja zrobiłem litr z połowy szklanki pestek (więcej nie miałem), więc to stężenie cyjanowodoru jest mniejsze niż w przepisie. A mimo to mocno pachnie pestkami. Jak poleżakuje jeszcze z tydzień, i nadal będzie taki aromat, to może jeszcze bardziej rozcieńczę. Bo w pewnym stopniu ten aromat może stać się zbyt intensywny i nawet uciążliwy. Przepis który miałem zakładał w ogóle jakieś kosmiczne ilości cukru i pestek, przez co nalewka wyszła by strasznie słodka, i aż zanadto aromatyczna. Więc teraz modyfikuję i ulepszam pod swoje upodobania. No i mam nadzieję, że przezyję :) Faktycznie, nie taki syf wypijamy i zjadamy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
I tu sie mylisz

 

Poczytaj o amigdalinie dokładnie i o procesie jej rozkładu

?????

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na forum winiarzy tez był pamiętam wątek o pestkowych posmakach w nalewkach i w winie. Pozwoliłem sobie wtedy wyrazic opinie której tu cytowac nie będę dokładnie. W każdym razie plotki o rychłej śmierci są mocno przesadzone. Wiele zależy od samej nalewki ale upraszczając w warunkach jakie w trunku panują cyjanowodór występować w nadmiarze nie moze i szybko stamtąd sie wydziela. Tym łatwiej im więcej kwasu w nalewce im wyższa temperatura im nalewka starsza i jak długo pozwoliliśmy jej "odetchnąć". Zatem porada dla zapobiegliwych - zakwasic sokiem z cytryny (co poprawic moze i smak) nie lac pod korek do lezakowania (czym dluzej tym lepiej również dla smaku).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W pokrewnych piwowarstwy dziedzinach lata wiele upiorów. Wymienię tylko niektóre:

1. Kwas pruski z pestek

2. Metanol w destylatach

3. Grynszpan z miedzianego sprzętu

4. Aluminium (już nie pamiętam na co jest szkodliwe, ale pewnie na wszystko)

6. Bisfenol z poliwęglanu

7. No i sam etanol, źródło wszelkiego nieszczęścia.

Jeżeli jeszcze uwędzimy sobie szyneczkę a nie daj Bóg kiełbaskę, to już jesteśmy bardzo blisko rozwiązania ostatecznego.

Jak widzisz ten kwas, to tylko jedno z nieszczęść, które nas dotyka. Jeżeli się obawiasz po prostu odpuść sobie. Nie ma nic gorszego niż robić coś z przymusu lub pod presją. Jest wiele innych materiałów na nalewki, ale tam też może coś się czaić, więc sprawdź dwa razy zanim zaczniesz.

Ja ze swojej strony nie obawiam się truciciela z pierwszej pozycji na liście i na przykład nalewkę wiśniową czy czeremchową zawsze robię bez drylowania owoców. Po prostu taki smak mi bardziej odpowiada. Jest to jednak kwestia osobistych preferencji. Zawsze też nastawiam pestkówkę przy okazji pigwowcówki. Materiał jest za darmo. Niektórzy zbierają nawet pestki z jabłek. U mnie jest to raczej likier niż nalewka. Z dużą ilością cukru i o mocy ~25-30%. Doskonały do kawy czy deserów. Jak już ktoś powiedział nie pije się tego litrami. Zbyt długie przetrzymywanie pestek z alkoholem może doprowadzić do zmętnienia tej nalewki (widocznym w niskich temperaturach). Szczególnie jeżeli zalana jest alkoholem powyżej 50%. Należy wtedy końcową moc ustalić nieco wyżej lub pić przy świetle świec.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×