Skocz do zawartości
kiernek

Brak gazowania w butelkach

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Stłukł mi się areometr i nie miałem czasu kupić nowego, więc trzymałem się ściśle receptury: 6 dni trzymałem na burzliwej (po 3 dniach wyraźnie ucichło), po czym przelałem na cichą na 2 tygodnie. W tym czasie raczej na 100% Blg spadło do rozsądnej wartości. Na ok 4 dni przed końcem fermentacji pojawił się białawy osad na powierzchni. Domyślam się, że jakimś cudem wdała się jakby infekcja podobna do przyklejonego tematu. Piwo w smaku normalne. 2 dni później gdy osad stawał się wyraźniejszy przelałem do nowego pojemnika tak, by osad na dnie i powierzchni zostały w starym pojemniku, dodałem 200g cukru piwowarskiego i zakapslowałem z nadzieją, że będzie wszystko dobrze.

 

Po 2/3 dniach lekki osad pojawił się w butelkach. 4-go dnia otworzyłem jedną z butelek i był zupełny brak gazu. Zrobiłem eksperyment - dodałem łyżeczkę dodatkowego cukru, ale po kolejnych 2/3 dniach zero oznak by pojawiła się w butelce jakakolwiek ilość gazu. Zrobiłem więc kolejny eksperyment, jako że wciąż miałem paczkę tych samych drożdży - Danstar Windsor. Rozwodniłem pół paczki, po czym rozlałem je do butelek w oczekiwaniu, że świeże ruszą do pracy. Niestety - po tygodniu wciąż zero oznak pracy. Temp otoczenia butelek cały czas oscyluje na poziomie 20-21 stopni.

Co do osadu, wygląda to teraz tak, jakby już to coś zdechło. Złączyło się w grudki i powoli osiada na dnie.

 

Pozostała połowa paczki trafiła do innego piwa i jest na etapie burzliwej, tak więc z drożdżami wszystko dobrze.

 

Da się jeszcze jakoś zmusić drożdże do pracy, czy to już koniec i mogę wylać te 32 butelki? :smilies:

Edytowane przez kiernek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak, Możesz już wylać :smilies:

A tak na poważnie, to musisz uzbroić się w cierpliwość - poczekaj dwa-trzy tygodnie. Możesz wstawić do ciepłego na parę dni.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Każda poprzednia moja warka była mocno nagazowana już po 3 dniach. Raz tylko zdarzyło się że po 7. Ale żeby po 2 tygodniach nie było choćby najmniejszego "pss" przy otwieraniu... Poczekam, no cóż. To nic nie kosztuje

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziwne, jakby się nagazowało w trzy dni, po dwutygodniowej cichej. Jak dobre w smaku to musisz poczekać, szybciej czy później się nagazuje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mam po prostu system weekendowy. Więc niemal zawsze bawię się w tydzień burzliwej, 2 cichej. Czasem coś 1/2 krócej gdy mam planowane inne zajęcie na weekend.

W 3 dni to takie coś jakby 50% nagazowania. 90% w tydzień a reszta już zdecydowanie powoli.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Więc niemal zawsze bawię się w tydzień burzliwej, 2 cichej.

pogadamy jak wezmiesz sie za lagery albo tripelka :smilies:

 

a co do slabego nagazowania, mialem przy lagerach podobne problemy, tyle ze uzbroilem sie w cierpliwosc i gaz sie pojawil, ba nawet piana odpowiednia :( tyle ze to byly 3 miesiace lezakowania (dla lagerow 12°Blg to odpowiedni okres).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie za dobrze jest...

Zrobiłem dziś teścik. Otworzyłem dziś 2 butelki celem sprawdzenia gazu. 3 tyg minęło i tak. Pierwsza butelka niby jakieś pss. Niewinne kompletnie. Zapach winny, spróbowałem więc odrobinę - smak podobnie. chmielone wino.

Otwieram drugą butelkę. Niby też delikatne psssyk, nagle wzbija piwo do góry i tak oto ganiałem z mopem po pokoju. Piwo to mam wszędzie. Meble, podłoga, ściany :)

Oczywiście jak poprzednie. Nachmielone wino. Tak więc chyba dzikie drożdże się dostały w którymś momencie (przelew na cichą) :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W jaki sposób dodawałeś cukier do refermentacji ? Do każdej butelki osobno , czy syrop wymieszany w piwem w pojemniku ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po prostu dodałem cukier i wymieszałem. Rozumiem, że zmierzasz że może źle wymieszane? Wątpie. W tym czasie zdążyłem zdezynfekować butelki. Godzina minęła a to przecież miałki puder jest. W mgnieniu oka rozpuszcza się.

Edytowane przez kiernek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

I czy na dno fermentora przed zalaniem piwem, czy na powierzchnię po zalaniu piwem :)?

Poza tym dzikusy nie robią winnych posmaków.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No to może być powodem nierównomiernego nagazowania. Przykładowo , nierozpuszczony cukier zgromadził się w okolicach kranika ( jeśli go używałeś ) i do pierwszych butelek poszło go więcej. Nie wymieszałeś na tyle dokładnie , i sama końcówka przy butelkowaniu dostała więcej cukru ( cukier osadził się na dnie ).

 

Ale też miałem taką sytuację ,że ( wg mnie , a wiedzę mam małą ) piwo złapało jakąś infekcje , było bardzo mocno kwaśne , ledwo pijalne i z tygodnia na tydzień było coraz mocniej nasycone. Aż ostatnie butelki trzeba było nalewać na kilka razy.

 

Ale raczej bym sądził ,że to kwestia źle wymieszanego środka do referm. Cukier który masz dodać rozpuść albo w brzeczce albo w wodzie i w tej postaci ( powiedzmy 200g cukru na 300 - 500 ml wody lub brzeczki ) dodaj na dno pojemnika i dopiero na to lej piwo. Wymiesza się podczas przelewania. A potem kilka machnięć łygą i masz pewność .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zrobiłeś masę błędów. Kończenie burzliwej bez pomiaru Blg to ryzyko. Ocena postępu fermentacji na podstawie osadu to nawet nie błąd a jakiś nonsens. Zaglądasz bez przerwy do fermentora, to świetna zachęta dla infekcji. Co za fobię masz na punkcie osadu? Wciąż o tym piszesz. No i na koniec perełka, otworzyłeś butelki i wlałeś do nich świeże drożdże? A zbroje masz?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie czytasz uważnie jacekan.

Nie robiłem pomiaru Blg, bo straciłem areometr. Burzliwą zrobiłem na Windsorach które bardzo szybko ją nawet w 3 dni jak mają ciepło. Ja trzymałem tydzień w ok 21,5°C. Później 2 tyg na cichej. W tym czasie nie zaglądam do fermentatora. Cicha jest w szklanym balonie i widać wszystko bez otwierania.

Osad, osad o którym mówię to infekcja która już na końcu cichej miała ciut nietypowy zapach. A nie osad na dnie od martwych drożdży - na tym się nie opieram.

I nie niecierpliwość, a raczej ciekawość czy jest sens trzymania tych butelek, bo sądzę że je wyleje bo do picia raczej się nie będzie nadawało.

Edytowane przez kiernek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
No i na koniec perełka, otworzyłeś butelki i wlałeś do nich świeże drożdże? A zbroje masz?

nie bardzo rozumiem, dlaczego perelka? dodanie swiezych uwodnionych drozdzy to jeden ze sposobow ratowania piwa w ktorym drozdze po fermentacjach burzliwej i cichej nagle zamarly. Jedyne do czego mozna sie w tym przyczepic to ze pol paczki to zbedna ilosc.. wystarczy ~1g

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jedyne do czego mozna sie w tym przyczepic to ze pol paczki to zbedna ilosc.. wystarczy ~1g

Nie znałem dokładnej specyfiki pracy drożdży, Wyszedłem więc z założenia takiego, że jeżeli drożdże padły to dam im nowych. Do 17 litrów brzeczki trzeba dodać całą paczkę drożdzy, to pomyślałem że dam połówę i będę miał część na odratowanie i do drugiego piwa (liczyłem się z tym, że jak nie wystartują, to kupię nową paczkę). Połowę dlatego, że skoro brzeczka obfita w cukry wymaga całej paczki, to w butelkach gdzie jest duuuużo mniej pokarmu wg mej wówczas oceny powinno się dać więcej drożdży niż paczka. To był eksperyment i chyba się udał. Ciężko ocenić dokładnie w tym momencie. Drożdże chyba pracują w butelkach, ale winnego smaku chyba się nie da pozbyć.

Edytowane przez kiernek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Unikam stosowania drożdży cechujących się słabym odfermentowaniemm a zgodnie ze specyfiką podaną przez producenta takimi drożdzami sa Danstar Windsor. W omawianym powyżej przypadku drożdże mogły odfermentować do kresu swoich możliwości i dodanie ich do refermentacji mijało się z celem, przerobienie surowca dodanego do refermentacji może być dla nich zadaniem "ponad siły".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dodanie ich do refermentacji mijało się z celem, przerobienie surowca dodanego do refermentacji może być dla nich zadaniem "ponad siły".

Nie sądzę, one mogą mieć problem z przerobieniem resztek maltortiozy, ale nie z glukozą czy sacharozą dodaną do refermentacji, z tym poradzą sobie każde drożdże.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dodanie ich do refermentacji mijało się z celem' date=' przerobienie surowca dodanego do refermentacji może być dla nich zadaniem "ponad siły".[/quote']

Nie sądzę, one mogą mieć problem z przerobieniem resztek maltortiozy, ale nie z glukozą czy sacharozą dodaną do refermentacji, z tym poradzą sobie każde drożdże.

brakuje mi tu "lubie to" z fb :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podepnę się pod temat. Popełniłem MARCOWE receptura według linku no i leżało sobie ono 1,5 miesiąca bez ruszania w temperaturze około 12C, piwo jest prawie bez gazu pomimo 4g cukru na butelkę 0,5l, w smaku jest dobre brak jakiejkolwiek infekcji, no ale martwi ten brak gazu. Moje pytanie to czy opłaca się wymieszać tak jeszcze po 2g cukru na butelkę z wodą i drożdżami i dodać je strzykawką do butelek czy zostawić w spokoju i pić takie ultra mega lekko nagazowane?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×