Skocz do zawartości
srd

Połączenie dwóch fermentatorów

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Zastanawiałem się czy nie dać tego tematu do sprzętu ale ponieważ zamierzam poruszyć parę kwestii ogólnych to zamieszczam tutaj. Po moim pierwszym pokazie piwowarstwa amatorskiego zaczynam zbierać siły do działania. Chociaż chemikiem nie jestem (nigdy nie lubiłem chemii w szkole :smilies:) poświęciłem trochę czasu na lekturę problematyki, szczególnie o fermentacji, leżakowaniu i dezynfekcji gdyż o tych etapach rozmawialiśmy najmniej. I właśnie tych procesów obawiam się najbardziej przy całym przedsięwzięciu. Mieszkam w kamienicy i w mieszkaniu temperatura oscyluje w okół 22-23* cały rok. Dodatkowo ze względu na brak miejsca i szacunek dla innych domowników, raczej nie mam możliwości postawić tutaj fermentatora w lodówce styropianowej. Zostaje więc komórka w piwnicy budynku. Sprawdzałem temperaturę (niestety tylko zwykłą domową stacją meteo-pewnie niezbyt dokładna) i na razie jest około 16* rano, za dnia i wieczorem. Wilgotność 75%. Temp wydaje mi się odpowiednia bo biorąc pod uwagę fakt, że w fermentatorze temp. powinna być +2* względem otoczenia to osiągniemy pożądany przedział 18-20*. Inną sprawą jest fakt, że jeszcze nie weszliśmy w okres grzewczy a wtedy jesienne/zimowe powietrze + temp. z rur może dać inne rezultaty. No ale w każdym razie, to moja jedyna opcja. Problem niestety jest ze sterylnością tego pomieszczenia. W powietrzu nie czuć grzybem i stęchlizną ale to nie znaczy, że go nie ma. Jest na pewno niemiłosierny kurz nieustannie wiszący w powietrzu, z którym nie ma co nawet próbować walczyć. Stawia to oczywiście problem bezpiecznego przelania piwa (chyba już można używać tej nazwy na tym etapie) z fermentatora 'burzliwego' do 'cichego'. W związku z tym wpadłem na pomysł połączenia tych dwóch fermentatorów. Niestety nie znalazłem podobnego projektu na forum więc postanowiłem założyć ten wątek. Plan jest taki:

 

-zaopatrzyć się w oba fermentatory z kranikiem

-w fermentatorze 'burzliwym' zamontować na dnie oplot od filtracji (zatrzyma osady z fermentacji przy przelewaniu. Jeśli waszym zdaniem trudno będzie dobrze wymyć i zdezynfekować oplot od filtracji, trzeba będzie stosować w tym celu oddzielny egzemplarz)

-po zlaniu brzeczki do fermentatora 'burzliwego' zabezpieczyć wylot zamkniętego kranu jakąś folią, aby nie miał kontaktu z powietrzem po zniesieniu do piwnicy.

-fermentator 'burzliwy' od razu stawiam na podwyższeniu, żeby nim nie tarmosić przy przelewaniu

 

I teraz jest problem. Plan mój zakłada zastosowanie jakiegoś zaworu z wężykiem u góry lub w pokrywce fermentatora 'cichego'. Algorytm jest taki, że po wysterylizowaniu sprzętu, postawić fermentator 'cichy' na ziemi, podłączyć wężyk do kranika fermentatora 'burzliwego' i w ten sposób przelewać piwo by zminimalizować jego kontakt z powietrzem piwnicznym. Idealnie było by znieść od razu 2 urządzenia połączone i po prostu odkręcić kranik, ale wtedy zajmą całą komórkę. Jest jednak problem: nalewając w ten sposób płyn, będzie on leciał od wieczka do dna napowietrzając się mocno. Wężyk musiałby więc przechodzić na wylot do środka fermentatora i dotykać dna. Jednak wtedy raczej musiałby tam zostać przez cały proces fermentacji cichej (czy taki igelit zostawiony na 2-3 tygodnie jej nie zaburzy? Czy oplot w fermentatorze 'burzliwym' nie zadziała tak samo?) Do tego pojawia się problem, jak szczelnie przykleić taki zawór do wieczka lub ścianki fermentatora, aby klej nie powodował sam infekcji. Niestety na te problemy techniczne nie mam za bardzo rozwiązania :( Dlatego właśnie zastanawia mnie czy ktoś już próbował skonstruować takie urządzenie? A może po prostu, ktoś ma pomysł jak ro rozwiązać inną metodą?

 

A teraz na końcu chciałbym zadać kilka troszkę oddzielnych pytań, które mnie nurtują:

-czego używa się do mycia przed dezynfekcją? Nie chodzi tyle o środki co o 'sprzęt'. Zwykła gąbka jak do naczyń? Ponoć to jedna z największych wylęgarni bakterii w domu... Rozumiem że sama dezynfekcja raczej dobywa się jedynie przez rozpylanie lub zalewanie, bez 'dotykowych' czynności.

-Odnośnie środków do mycia to na prawdę nie wystarczy zwykły płyn do naczyń?

-W trakcie pokazu, na którym byłem do dezynfekcji użyto środka firmy voigt: http://www.voigt.pl/home Czy ktoś go stosował? Niestety nie wiem, który dokładnie był zastosowany, a mają całą linię. Ponoć może być skuteczny a przy tym bezpieczny. Niestety ze względu na stan zdrowia moich domowników nie mogę posłużyć się czymś co ma szkodliwe opary. Nie możemy trzymać nawet zwierząt futerkowych, ze względu na latającą sierść i mikroby(nie nie chodzi o alergie) a co dopiero jakiś pirosiarczek.

-ponieważ nie jestem pewny dokładności mojej stacji meteo, to czy dobry termometr bagnetowy zmierzy dokładnie temp. powietrza?

Edytowane przez srd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy takie rozwiązanie będzie dobre. Po pierwsze uciążliwe będzie mycie takiego zestawu, po drugie oplot nie zatrzyma dobrze osadów z fermentacji drożdży.

Sugeruję albo lampę UV, lub o wiele prostszy, tańszy sposób pozostawienia piwa w jednym wiadrze przez cały okres fermentacji. A póxniej prosto do butelek (co zrobisz zapewne w piwnicy ?).

Możesz też nalać jakiegoś środka chemicznego do atomizera i spsikać powietrze w okolicy fermentatora co może uspokoi Twoje obawy :smilies:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy trochę nie przesadzasz z tym wszystkim, ale:

- zastosuj reduktor osadów zamiast filtratora z oplotu

- wężyk 10 mm wchodzi na kranik sztywno, a jego drugi koniec możesz przeciągnąć przez otwór na rurkę fermentacyjną i położyć na dnie fermentatora. Po przelaniu wyciągniesz ją i założysz rurkę fermentacyjną.

- gąbka jest dobra i na tyle tania, że za każdym razem używam nowej :smilies:

Edytowane przez olo333

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przelewałem piwo na cichą w zapleśniałej piwnicy (pleśń na etykietach butelek, na krokwiach, na ziemniakach) nic się piwu nie stało.

 

Twój pomysł jest chyba przerostem formy nad treścią. Dodatkowo wszelkie połączenia, zawory, kraniki to miejsca, które trudno zdezynfekować, wiec dałbym sobie z tym spokój. Zdecydowanie odradzam dezynfekcję fermentora na tydzień lub więcej dni przed zlewaniem. Przez tydzień w tym fermentorze może się zdarzyć wszystko. Lepiej zdezynfekować, bezpośrednio przed zlewaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za szybką odpowiedź, zwłaszcza po tym jak zobaczyłem jaka litania mi wyszła w pierwszym poście :>

 

Trochę podejrzewałem, że przesadzam z tym wszystkim ale zazwyczaj chce robić rzeczy jak należy :smilies: Dlatego też wolałbym jednak oddzielić fermentację burzliwą od cichej, by zadbać o klarowność piwa na koniec.

 

Belzebub & Stasiek: Na pokazie rozmawiałem trochę z doświadczonymi piwowarami i powiedzieli mi, że fermentatory najlepiej zostawić i przelewać w 1 miejscu. Ruszać ewentualnie dopiero na etapie przelewania do butelek i tak zamierzam zrobić. W komórce absolutnie nie ma co próbować rozlewania do butelek, więc do tego przytargałbym już fermentator do mieszkania (3 piętro - jest co dźwigać :>). Niestety nie mam wyjścia

 

olo333: Patent z wykorzystaniem otworu na rurkę fermentacyjną był moim początkowym pomysłem, ale jednak nie jest to szczelne rozwiązanie - powietrze zawsze się dostanie. No ale może faktycznie przesadzam. Ale to zawsze lepsze niż odkrywanie pokrywy fermentatora. A czy taki reduktor osadów stosuje się tylko do kranika czy może być też do wężyka? Bo może nie potrzebnie kupować 2 wiadra z kranikiem. Tylko wtedy może nie przecisnąć się przez otwór po rurce fermentacyjnej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fermentowałem już 3 warki w piwnicy na działce, temperatury tam panujące: wiosna, jesień 11°C , lato 15°C ale wilgotność ok 90% i zagrzybienie niemiłosierne. Wydobywając z piwnicy pierwszą warkę tam fermentowaną jak zobaczyłem wiadro załamałem się 30l piwa pójdzie w kanał. Wiadro było prawie całe zapleśniałe, nawet przy połączeniu pokrywy z wiadrem i gumka uszczelniająca rurkę fermentacyjną również. Przelewanie na cichą odbyło się oczywiście po wyjęciu piwa z piwnicy do normalniejszych warunków. Po czasie okazało się że piwo jest ok. nawet na mało prestiżowym konkursie w Konfraterni zajęło 6 miejsce. Jeżeli w tak ekstremalnych warunkach nie będziesz zaglądał do piwa ono samo zabezpieczy się przed infekcją "CO2". Im mniej kombinowania tym większa szansa na sukces.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olo333: Patent z wykorzystaniem otworu na rurkę fermentacyjną był moim początkowym pomysłem, ale jednak nie jest to szczelne rozwiązanie - powietrze zawsze się dostanie. No ale może faktycznie przesadzam. Ale to zawsze lepsze niż odkrywanie pokrywy fermentatora. A czy taki reduktor osadów stosuje się tylko do kranika czy może być też do wężyka? Bo może nie potrzebnie kupować 2 wiadra z kranikiem. Tylko wtedy może nie przecisnąć się przez otwór po rurce fermentacyjnej...

Faktycznie przesadzasz :smilies: Ja przelewam w piwnicy i butelkuję - mam tam także ogórki kiszone, soki (na słoikach często trochę pleśni, kapustę kiszoną w słoikach (zawsze coś tam wycieknie) i inne pyszności :( Jeżeli już nie chcesz przelewać w tradycyjny sposób, to lepiej zrobić to przez otwór na rurkę fermentacyjną niż moczyć tam przez dłuższy czas wężyk. Pamiętaj jeszcze, że przy stosowaniu reduktora osadów będziesz miał większe straty podczas przelewania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze kombinujesz tylko, że za bardzo :smilies:

 

Zrób tak jak pisze olo.

 

Do zlewania z burzliwej wystarczy pojemnik ze zwykłym plastikowym kranikiem. Osad zostaje poniżej wlotu kranika.

Przed wniesieniem fermentatora do piwnicy zabezpieczasz końcówkę kranika folia alu i taśmą.

 

Do przelania na cichą przydotowujesz taki zestaw:

Fermentatora z pokrywką i otworem pod rurkę fermentacyjna.

W otwór wkładasz uszczelkę pod rurkę a w nią wężyk do samego spodu. Wężyk musi być cieńszy od standardowego. Taki co wchodzi do środka wylotu kranika nie na zewnątrz.

 

Zabierasz tak przydotowany zestaw i rurke fermentacyjna w kieszeń i idziesz do piwnicy.

Odbespieczasz kranik z folii podpinasz weżyk i przelewasz piwo.

Po skończonej operacji wyciągasz węzyk z fermentatora i w jego miejsce aplikujesz rurkę fermentacyjną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pamiętaj jeszcze, że przy stosowaniu reduktora osadów będziesz miał większe straty podczas przelewania.

Ja zwykle powoli i delikatnie pochylam fermentor - osady z dołu się nie podnoszą, a zazwyczaj udaje mi się jeszcze jakiś litr wycisnąć. Oczywiście nie można przesadzić - zachłanny dwa razy traci :smilies:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I zamierzasz tak bawić się za każdym razem ? Ja bym chyba nie miał tyle cierpliwości :smilies: Spróbuj normalnie w tym pomieszczeniu przelewać pamiętając o standardowej dezynfekcji i przykrywaniu otwartych pojemników do/z których przelewasz. Cały sprzęt , czyli rurkę jakieś tam inne rzeczy znieś tam zamoczone w roztworze dezynfekującym i zaopatrz się w spryskiwacz z tymże środkiem. Jeśli będzie problem , to wtedy bym się zastanawiał co dalej. Też mi się zdarzyło trzymać i przelewać piwo w naprawdę kiepskich warunkach i jak do tej pory nie miałem żadnego większego problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze raz dziękuje za odpowiedzi. Jak już zdecyduje się na zakup sprzętu to chyba zainwestuje po prostu w dodatkowy fermentator z kranikiem jako oddzielny wyłącznie do filtracji i będę stosował technikę 'przez otwór na rurkę fermentacyjną'. Chociaż u mnie w komórce też pełno grzybków, buraczków, papryki marynowanej, ogórków kiszonych itp ;) nawet jakieś stare słoiki i puszki po farbie :P No ale jakoś będę musiał stawić temu czoła. Ale o rozlewaniu tam butelek nie ma mowy, bo w komórce sam się ledwo już mieszczę, a do tego jedyny prąd jest w bateriach od latarki (i tak świeczki dają lepsze światło ;P) Na razie muszę wszystko dobrze przeliczyć, bo dojdzie mi koszt gara zaciernego (jedyny wielki jaki posiadam jest na działce, ale dowiedziałem się że służył X lat temu do prania bielizny i krochmalenia prześcieradeł ;) - wątpię czy się nada :P). Niestety cash baby... a pokusi się jeszcze ktoś na odpowiedź na moje końcowe pytanka? :> Na razie olo rozwiał moje wątpliwości z myjką :> No ale nie będę już na siłę naciskać może :>

Edytowane przez srd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o mycie , ja używam po prostu zwykłej gąbki do mycia naczyń. Używam osobnej tylko do mojego sprzetu , nie tej do mycia garów. Zwykły płyn do mycia naczyń i jadę ze wszystkim w wannie , bo jest wygodniej. A sam planuję zrobić porządny plastikowy zmywak z kuwety budowlanej , tak ,żeby na stojąco mieścił się fermentator i z ruchomym kranem i wodą z własnej studni i odzyskiwaniem wody po chłodzeniu. Dezynfekcja tak jak pisałeś , zalewanie + zraszacz na przykład taki http://allegro.pl/spryskiwacz-cisnieniowy-reczny-1l-flo-89507-i1827092324.html .

 

Ze środków do dezynfekcji najpopularniejsze są OXI i Pirosiarczyn potasu ( nie pomyliłem nazwy ? jeśli tak proszę bardziej doświadczonych kolegów o poprawę ) Obydwa niby nie wymagają płukania. Ale piro na tyle mocno śmierdzi piekłem , że butelki będe płukał . ( używam go dopiero od 4 warek , i jeszcze nie butelkowałem ) . OXI nigdy nie płukałem.

 

Jeśli chodzi o temp powietrza . Używam dwóch zwykłych najtańszych termometrów. Takie na drewienku , to są chyba alkoholowe. Pokazują różnicę mniej więcej 1,5 °C . Ale przecież nie zaprzestanę produkcji piwa z tego powodu ;) "Browar to nie apteka" cytując klasyka ( co oczywiście nie ma zastosownia przy utrzymaniu czystości i dezynfekcji ).

 

Co do tego przelewania i butelkowania. Ja bym przelewał do nowego pojemnika z którego będziesz rozlewał do butelek w tym samym pomieszczeniu. Potem fermentator śmig do czystszego pomieszczenia i tam kończyć zabawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To że gar był używany do prania to nie przeszkoda - tylko dobrze go wyczyść. Ważniejsze jest to z jakiego jest materiału i w jakim stanie. Prawdopodobnie to garnek emaliowany - jak najbardziej się nadaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak masz brudną piwnice to robisz to tak,wiadro przez zniesieniem do piwnicy pakujesz w worek albo 2 na śmiecie 100 l,zawiązujesz szczelnie i gotowe(gaz znajdzie sobie miejsce na ucieczkę,ewentualnie możesz igłą przebić),potem targasz do domu,odpakowujesz wiadro,przelewasz na cichą i do wora z powrotem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ze środków do dezynfekcji najpopularniejsze są OXI i Pirosiarczyn potasu ( nie pomyliłem nazwy ? jeśli tak proszę bardziej doświadczonych kolegów o poprawę )

pomyliłeś ;)

 

Do dezynfekcji służy pirosiarczyn sodu. Potasu jest do stabilizacji moszu winnego.

Ja polecam CLO2.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co do tego przelewania i butelkowania. Ja bym przelewał do nowego pojemnika z którego będziesz rozlewał do butelek w tym samym pomieszczeniu. Potem fermentator śmig do czystszego pomieszczenia i tam kończyć zabawę.

Hmmm trochę nie skumałem chyba... Algorytm w głowie mam taki (zakładając, że dysponuje 2 pojemnikami): po chmieleniu zlewam brzeczkę do fermentatora z kranikiem, i znoszę do piwnicy (zobaczymy jak to będzie z chłodzeniem - albo w wannie i 'zadrożdze' w mieszkaniu, albo od razu do piwnicy i tam potem zadam drożdży), potem zlewanie na cichą do pojemnika bez kranu (w komórce), przed butelkowaniem targam ten z cichej do mieszkania, tam do pojemnika z kranikiem (tego który wcześniej był fermentatorem burzliwym) w nim mieszam syrop i do rozlewu. Oczywiście każdy etap poprzedzony odkażaniem pojemnika i sprzętu. Butelki zostaną w domu lub zlecą do komórki - o temp. leżakowania jeszcze muszę trochę doczytać. Ogólnie szykuje się niezłe latanie po schodach z ponad 20kg wiadrem :P Zrzuci się przynajmniej te 'kilka' nadmiernych kg ;)

Aktualnie rozkminiam opcje dłuższego gotowania w przypadku gdy nie będę chłodził brzeczki, by nie ryzykować DMS. Chociaż o ile dobrze pamiętam, na warsztatach brzeczka była gotowana 60 min potem tylko trochę odstała do opadnięcia gąszczu i od razu do fermentatora na noc.

 

Odnośnie środków do dezynfekcji, to jak pisałam w moim przypadku nie mogą być toksyczne dla człowieka, dlatego pirosiarczansodu musi odpaść. Z tego co czytałem OXI nie działa najlepiej (a jak widać obawiam się o czystość procesu). Nie wiem jak z toksycznością CLO2. Dlatego właśnie zapytałem się o tego voigt'a ale chyba nikt go nie używa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
przed butelkowaniem targam ten z cichej do mieszkania, tam do pojemnika z kranikiem (tego który wcześniej był fermentatorem burzliwym) w nim mieszam syrop i do rozlewu.

Chodzi mi o to , że jak zaniesiesz fermentator po cichej po schodach , to moim zdaniem sporo osadu który osiadł na dnie , znowu się podniesie i wymiesza z piwem przynajmniej w dolnej części pojemnika. Dlatego proponuję przelać do nowego już w piwnicy i ten dopiero zanieść na górę. Albo poprostu zrezygnować z cichej fermentacji. Co w Twoim wypadku kiedy boisz się o zakażenie nie byłoby moim zdaniem głupim pomysłem.

 

Rysmis : Dziękuję za poprawienie . Z chemii raczej kiepski jestem i zawsze mi się mylą nazwy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha teraz kminie :> No cóż ale to kolejne przelewanie w piwnicy. Może po prosty po zaniesieniu fermentatora cichego na górę, odczekać chwile na ponowne opadnięcie osadu? Ile by to mogło trwać? tylko żeby się nie okazało, że jeszcze trochę zacznie fermentować w podwyższonej temperaturze mieszkania. Ale myślę, że przez godzinę nawet 2-3 nic złego się nie stanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
przed butelkowaniem targam ten z cichej do mieszkania' date=' tam do pojemnika z kranikiem (tego który wcześniej był fermentatorem burzliwym) w nim mieszam syrop i do rozlewu.[/quote']

Chodzi mi o to , że jak zaniesiesz fermentator po cichej po schodach , to moim zdaniem sporo osadu który osiadł na dnie , znowu się podniesie i wymiesza z piwem przynajmniej w dolnej części pojemnika. Dlatego proponuję przelać do nowego już w piwnicy i ten dopiero zanieść na górę. Albo poprostu zrezygnować z cichej fermentacji. Co w Twoim wypadku kiedy boisz się o zakażenie nie byłoby moim zdaniem głupim pomysłem.

jak zacznie przelewać w tej piwnicy gdzie lata pełno grzybów i cholera wie czego,to ma co najmniej 50 % szans na infekcje,no ale człowiek na błędach się uczy.

 

przy normalnym transporcie nic się nie zamąci,a nawet jakby to co z tego,tak czy tak,jakieś osady w butelkach będą.

robię tak jak napisałem i nie ma żadnych problemów,ewentualnie można potrzymać to wiadro 1 dzień w chałupie,żeby się ustało,jak kogoś męczy że coś się mogło poderwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Odnośnie środków do dezynfekcji, to jak pisałam w moim przypadku nie mogą być toksyczne dla człowieka, dlatego pirosiarczansodu musi odpaść. Z tego co czytałem OXI nie działa najlepiej (a jak widać obawiam się o czystość procesu). Nie wiem jak z toksycznością CLO2. Dlatego właśnie zapytałem się o tego voigt'a ale chyba nikt go nie używa.

Na nic zda się Twoje latanie, wężyki itp. jak źle zdezynfekujesz fermentator. Tu masz trochę informacji na temat ClO2. Moja propozycja - zaopatrz się w ClO2, dobra dezynfekcja, chłodzenie brzeczki i zadanie drożdży w domu, zanieś fermentator do komórki, załóż rurkę (na miejscu) i resztę (przelanie na cichą, przelanie przed butelkowaniem) zrób "normalnie" w piwnicy, bez udziwnień. Warka najbardziej podatna na zakażenie jest na samym początku, gdy drożdże jeszcze nie ruszyły i brzeczka ma w sobie dużo nieprzerobionego cukru - wszelkie operacje na tym etapie przeprowadzisz w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co do tego przelewania i butelkowania. Ja bym przelewał do nowego pojemnika z którego będziesz rozlewał do butelek w tym samym pomieszczeniu. Potem fermentator śmig do czystszego pomieszczenia i tam kończyć zabawę.

Hmmm trochę nie skumałem chyba... Algorytm w głowie mam taki (zakładając' date=' że dysponuje 2 pojemnikami): po chmieleniu zlewam brzeczkę do fermentatora z kranikiem, i znoszę do piwnicy (zobaczymy jak to będzie z chłodzeniem - albo w wannie i 'zadrożdze' w mieszkaniu, albo od razu do piwnicy i tam potem zadam drożdży), potem zlewanie na cichą do pojemnika bez kranu (w komórce), przed butelkowaniem targam ten z cichej do mieszkania, tam do pojemnika z kranikiem (tego który wcześniej był fermentatorem burzliwym) w nim mieszam syrop i do rozlewu. Oczywiście każdy etap poprzedzony odkażaniem pojemnika i sprzętu. Butelki zostaną w domu lub zlecą do komórki - o temp. leżakowania jeszcze muszę trochę doczytać. Ogólnie szykuje się niezłe latanie po schodach z ponad 20kg wiadrem ;) Zrzuci się przynajmniej te 'kilka' nadmiernych kg :P

Aktualnie rozkminiam opcje dłuższego gotowania w przypadku gdy nie będę chłodził brzeczki, by nie ryzykować DMS. Chociaż o ile dobrze pamiętam, na warsztatach brzeczka była gotowana 60 min potem tylko trochę odstała do opadnięcia gąszczu i od razu do fermentatora na noc.

 

Odnośnie środków do dezynfekcji, to jak pisałam w moim przypadku nie mogą być toksyczne dla człowieka, dlatego pirosiarczansodu musi odpaść. Z tego co czytałem OXI nie działa najlepiej (a jak widać obawiam się o czystość procesu). Nie wiem jak z toksycznością CLO2. Dlatego właśnie zapytałem się o tego voigt'a ale chyba nikt go nie używa.[/quote']

Algorytm ok:)

 

Butelki przez pierwszy tydzień/ dwa od rozlania najlepiej trzymać w wyższej temperaturze. Mieszkanie będzie idealne. Później do piwnicy.

 

Co do CLO2 to toksyczności dla człowieka jest raczej znikoma ponieważ znajduje on szerokie zastosowanie np. w szpitalach, uzdatnianiu wody pitnej, odkażaniu wody w basenach.

 

Uboczne produkty chlorowania dwutlenkiem chloru

Dwutlenek chloru ? obok ozonu ? jest coraz częściej stosowany do dezynfekcji zamiast chloru gazowego. Dwutlenek chloru ma silne właściwości bakteriobójcze, wirusobójcze oraz zarodnikobójcze. Hamuje rozmnażanie glonów, niszczy też fito- i zooplankton. Ten sposób dezynfekcji pozwala także wyeliminować, tworzenie się szkodliwych trihalometanów. Dwutlenek chloru w wodzie jest bardzo trwały. Po zakończonej dezynfekcji jego nadmiar utrzymuje się przez dłuższy czas w sieci tak, że nawet przy rozległych sieciach udaje się skutecznie przeciwdziałać ponownemu zanieczyszczeniu bakteriologicznemu. Zastosowanie dwutlenku chloru oznacza więc nie tylko znaczącą poprawę bakteriologiczną instalacji wewnętrznych, ale również zapobiega tworzeniu się osadów organicznych wewnątrz rurociągów.

Wadą stosowania dwutlenku chloru jest niebezpieczeństwo powstawania chloranów i chlorynów. Ich znaczenie zdrowotne nie jest w pełni wyjaśnione, lecz podejrzewa się, że związki te jako silne utleniacze mogą powodować zmiany we krwi.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 marca 2007r. w sprawie wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (Dz.U.Nr 61, poz. 417 z późniejszymi zmianami) normuje sumę stężeń chlorynów i chloranów na maksymalnym poziomie 0,7 mg/l. Z badań monitoringowych wynika, że substancje te tworzą się w bardzo małej ilości i ich szkodliwość jest znacznie mniejsza, niż składników wody nieuzdatnianej.

 

http://wsse.krakow.pl/strona/index.php?view=article&catid=87%3Awoda&id=446%3Aprodukty-uboczne-dezynfekcji-wody-pitnej&tmpl=component&print=1&page=&option=com_content

 

Aha teraz kminie :> No cóż ale to kolejne przelewanie w piwnicy. Może po prosty po zaniesieniu fermentatora cichego na górę, odczekać chwile na ponowne opadnięcie osadu? Ile by to mogło trwać? tylko żeby się nie okazało, że jeszcze trochę zacznie fermentować w podwyższonej temperaturze mieszkania. Ale myślę, że przez godzinę nawet 2-3 nic złego się nie stanie...

Jeśli zacznie fermentować po przeniesieniu do mieszkania, znaczy że fermentacja jeszcze się nie zakończyła i należy poczekać aż się skończy. Chyba nie chcesz sobie wyprodukować granatów? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×