Skocz do zawartości
Faszysta Rasista Homofob

Jakiego etapu wyrobu piwa nie lubicie najbardziej?

Rekomendowane odpowiedzi

Ja nie lubię dezynfekcji wężyków, rurek fermentacyjnych itp., nie wiem dlaczego, ale mam do tego awersję.

A wprost nie znoszę mycia wszystkich butelek na raz przed rozlewem, dlatego od kilkunastu warek nie myję ich w ogóle, tylko przepłukuję OXY (myję natomiast dokładnie każdą butelkę osobno po wypiciu piwa, co już jest bardziej znośne). I jeszcze żadna butelka piwa mi się nie zepsuła. Natomiast najbardziej lubię wysładzane i rozlew (no i otwieranie pierwszej butelki z warki :) ).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie uwarzyłem jeszcze za dużo, ale na pewno nie polubię .... smaku pierwszej butelki w warce. Bo zawsze otwieram za wcześnie... Potem mam myślenice, że nie wyszło, niedobre, etc etc... A tydzień, dwa później powrót i .... jakie dobre:-)

aha, i czyszczenie warzelni z młóta, katorga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mycia wszystkiego po :P Juz wszystko zlane, schłodzone i czeka na drożdże, a tu stos wszystkiego do mycia niemiłosierny :P

Co do mycia butelek, to mi leci dość szybko, bo już myślami jestem przy otwieraniu pierwszej :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mycie butelek stąd 1 keg już jest a 4 kolejne będą za jakiś czas co by już nie mieć tego problemu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kocham warzyć! :P Nienawidzę mycia butelek, a zwłaszcza mycia kegów po warzeniu. Kamień piwny to horror :P Jestem poważnym tetrykiem jeśli chodzi czyszczenie sprzętu. Tam gdzie nie musi być sterylnie zostawiam na lepsze czasy. Fermentory po burzliwej z zaschniętym otokiem to prawdziwy horror. Butelki z syfem w środku wyrzucam. Gdyby nie kegi to bym zwariował.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ostatnio umyłem dobre 80 butelek i nic nie nadszarpnęło to moich nerwów - soda to jest to.

 

Co do kamienia piwnego, raz na 10 warek robię porządne czyszczenie, gotuję parę litrów wody z paczką kwasku cytrynowego - 10 minut i po kamieniu.

 

a w pracy najgorsze jest mycie zbiorników od środka i wymienników.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Albo ja robię coś nie tak, albo z tym myciem butelek coś przesadzacie. Jak się umyję butelkę od razu po wypiciu to potem nie ma problemu. Mycie ogranicza się do dobrego wypłukania w ciepłej wodzie. Z fermentatorem po burzliwej też nigdy nie miałem problemu - gąbka + płyn do naczyń.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Spożywania :P

 

no i mycia butelek... a najbardziej: śrutowania - to mi zawsze odwleka kolejne warzenia, jakoś nie chce mi się, nie dam rady, wolę cokolwiek innego. Srutowanie (hmmm, moja klawiatura nie stawia równoczesnego Shift+RAlt+S) zniechęca nieraz mnie do warzenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Zadbanych" butelek (dokładnie przepłukanych po spożyciu) w ogóle nie myję, wystarczy przepłukanie OXY przed rozlewem i jeszcze nic się nie przydarzyło. Fermentory po burzliwej - podobnie jak olo333, gąbka z ludwikiem, 5 min, i po robocie.

Najgorszy jest stos naczyń rano w zlewie... :P

Nie cierpię też pomiarów blg podczas wysładzania - a konkretniej chłodzenia próbówki do 20°C . Nie podoba mi się chłodzenie brzeczki w letnie miesiące, kiedy woda w kranie ma 18°C - nie sposób zejść ekonomicznie poniżej 27°C z brzeczką - pozostaje do styropianowej lodówki i dużo butli z lodem.

Nie lubię butelkowania - za długo trwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

nie lubię śrutowania ale jeszcze bardziej nie lubię mycia butelek, no nienawidzę tego dlatego staram się jak najmniej mieć brudnych butelek dlatego staram się systematycznie czyścić co jakiś czas ok 10 butelek, chwila moment, a potem mniej roboty

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak bym miał kogoś kto by za mnie zmywał sprzęt, to rzucam robotę i mogę warzyć :P.

Najbardziej nie lubię zmywania gara, fermentorów i chłodnicy po samym warzeniu. Wczoraj dopiero umyłem gar po warzeniu z zeszłej soboty - tydzień stał pod prysznicem - zalany wodą z kretem.

Kwestie butelek mam opanowaną - te z syfem zalewam woda z płynem i zostawiam - potem płuczę i partiami do zmywarki. Przed samym rozlewem pryskam do środka po klika razy OXY.

 

Ale tak naprawdę jest jedna rzecz której nie lubię w wyrobie piwa...... jak muszę puścić przelew za produkty do warzenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Nie cierpię też pomiarów blg podczas wysładzania - a konkretniej chłodzenia próbówki do 20°C.

Ten etap akurat można pominąć, ja nigdy nie badałem Blg podczas wysładzania. Wysładzam "na oko" - do pożądanej przeze mnie objętości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jak bym miał kogoś kto by za mnie zmywał sprzęt, to rzucam robotę i mogę warzyć :P.

Najbardziej nie lubię zmywania gara, fermentorów i chłodnicy po samym warzeniu. Wczoraj dopiero umyłem gar po warzeniu z zeszłej soboty - tydzień stał pod prysznicem - zalany wodą z kretem.

Kwestie butelek mam opanowaną - te z syfem zalewam woda z płynem i zostawiam - potem płuczę i partiami do zmywarki. Przed samym rozlewem pryskam do środka po klika razy OXY.

 

Ale tak naprawdę jest jedna rzecz której nie lubię w wyrobie piwa...... jak muszę puścić przelew za produkty do warzenia.

ale umycie gara i fermentatorów to chwila moment :P raz dwa idzie

 

Nie cierpię też pomiarów blg podczas wysładzania - a konkretniej chłodzenia próbówki do 20°C.

Ten etap akurat można pominąć' date=' ja nigdy nie badałem Blg podczas wysładzania. Wysładzam "na oko" - do pożądanej przeze mnie objętości.[/quote']

ja tylko raz mierzę ekstrakt podczas wysładzania gdy osiągam wymaganą objętość brzeczki, przeważnie 23 litry brzeczki, tak dla sprawdzenia czy jeszcze wysładzać czy już przestać

Edytowane przez Franekkkk

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ale umycie gara i fermentatorów to chwila moment :P raz dwa idzie

No właśnie co człowiek to opinia :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mycie butelek jest irytujące, śrutowanie da się przeżyć. Mnie jednak najbardziej wkurza brak stałego miejsca na warzenie i w związku z tym noszenie sprzętu z garażu i rozstawianie go przed mieszkaniem. Do tego wkurza mnie później targanie gara do łazienki by wszystko ostudzić. O muszkach owocówkach które pchają się do kuchni nie wspomnę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej nie lubię zlewania do butelek. Butelki płuczę po wypiciu więc z czyszczeniem nie mam problemu a zacieranie to sama przyjemność :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy narzekają na uciążliwość mycia i dezynfekcji butelek, ale co z kegami corneliusami? Im trochę czasu też chyba trzeba poświęcić na doprowadzenie do stanu używalności po poprzedniej warce :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×