Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

mam maly problem z bohemskim pilsnerem (#6 W sama pore), 22 maja poszedl do butelek, trzymalem go przez miesiac w temp 14°C , wtedy tez otworzylem jedna z butelek, ilosc gazu mnie zaniepokoila. Korzystajac z rady Zgody, przenioslem je w cieplejsze miejsce 20-21°C 25 czerwca. W weekend robilem kolejny test, nalawajac piwo z gory piana jaka usyskalem byla byc moze lepsza niz miesiac temu, jednak nadal wg mnie zbyt slaba. Piwo w smaku z racji braku gazu wydaje sie bardzo wodniste.

Poki co wzialem jedna butelke i dorzucilem do niej odrobine cukru, zobacze za kilka dni czy to kwestia braku surowca dla drozdzy czy moze po prostu drozdze sa niemrawe. Dodam ze piwo bylo butelkowane z uzyciem 105g glukozy (20L).

 

Jesli sie nie uda, a tak strzelam, to bede musial dodac nowych drozdzy. I teraz dwa pytania:

 

1. jakie polecacie z suchych? pierwotne drozdze jakich uzylem to Bohemian Lager

2. jak je zadac? uwodnic i pozniej strzykawka? myslalem zeby moze wziac np 40cm3 wody, uwodnic w niej drozdze, a pozniej po 1cm dodawac. No chyba ze jakis inny sposob polecacie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1. jakie polecacie z suchych? pierwotne drozdze jakich uzylem to Bohemian Lager

2. jak je zadac? uwodnic i pozniej strzykawka? myslalem zeby moze wziac np 40cm3 wody, uwodnic w niej drozdze, a pozniej po 1cm dodawac. No chyba ze jakis inny sposob polecacie.

Dokładnie tak jak piszesz, rozpuść 1g drożdzy suchych (dowolnych) w ~50ml wody i dodawaj po 1ml strzykawką.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No może nie tak całkiem dowolnych, US-05 ja bym nie sypał. :okey:

 

Wogosz & syn często klarują piwa żelatyną i do rozlewu dają świeże drożdże lagerowe, zwykle W34/70.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

dobra zamowilem W34/70, a tak tylko sie upewnie, tylko 1g na 20 litrow?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Albo zostawić jeszcze miesiąc dwa i może się nagazuje. Jedna z moich warek pamiętam 2 miesiące po butelkowaniu była praktycznie bez gazu, po kolejnym miesiącu dopiero się nagazowała, jak już spijałem ostatnie butelki to nagazowanie było aż za duże.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

dlatego najpierw sprobuje do jednej butelki dodac samych drozdzy, potrzymam 2 tygodnie w ciepelku i wtedy bede wiedzial czy to kwestia surowca czy drozdzy. Jak bedzie git, to dodam tylko drozdze, jak bedzie nadal bez gazu to dorzuce do pozostalych drozdzy z domieszka cukru.

 

z drugiej strony tego piwa na zaden konkurs slac nie bede, wiec jak bedzie za duzo gazu.... to dobrze lubie wiecej niz mniej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Żółtodziób wita piwną brać :)

Odkopałem temat więc w nim spytam.

Zrobiłem moją drugą warkę - Dark Ale Coopersa. Postanowiłem ja ulepszyć w stosunku do pierwszej (Lagera) i cukier zastąpić glukozą.

Z początkowych 11,5 blg odfermentowało mi do ładnego 1 blg.

Aby pozbyć się sporego nadmiaru drożdży jaki miałem w butelkach pierwszej warki, piwo po burzliwej zlałem do innego naczynia. Warstwę drożdży która została w fermentatorze wypłukałem i zlałem piwo z powrotem do fermentatora. Odstało dobę po czym zabrałem się za rozlewanie. Do każdej butelki wsypałem 4g glukozy (miarkę). Teraz, po miesiącu piwo jest super w smaku ale bardzo słabo nagazowane. Stoi w piwnicy, dzisiaj w niej mam 7,5 st. Celsjusza. Czy dałem zbyt mało glukozy? Jak czytam o dodawaniu glukozy na cichą to wychodzi jej bliżej 5,5 grama na 0,5 litra. Czy może zbyt dobrze odstało i mam w butelkach za mało drożdży? (dla mnie wygląda ok, tak jak w piwach ze sklepu). Może w piwnicy mam za zimno? Co teraz sugerujecie? Dosypać do nich glukozy / cukru? Może dodać drożdży tak jak sugerujecie wyżej? Może te 7 stopni to jednak zbyt mało? A może nic nie robić tylko jeszcze poczekać? Jeśli o nagazowanie chodzi to pierwsza warka wyszła super. Wsypałem do każdej butelki miarkę zwykłego cukru.

Edytowane przez Darayavahus

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze jak już musisz używać cukru/glukozy to wybierz po prostu ten ten tańszy surowiec. Moim zdaniem nie ma co kombinować z glukozą, bo i tak wiele to nie poprawi. 4g na butelkę do refermentacji to raczej sporo i nie ma sensu dosypywać więcej. Przyczyną słabego nagazowania zapewne jest zbyt niska temperatura w piwnicy. Co do twoich manewrów z przelewaniem... to jak już chcesz robić cichą to potrzymaj na niej piwo co najmniej tydzień a nie jeden dzień... wtedy to ma jakiś sens ...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dołączam się do tematu. Też zamierzam zrobić dark ale od coopersa, no i tak sobie właśnie gdybam, czy jeśli zleję piwo po burzliwej do drugiego fermentatora na cichą, potrzymam powiedzmy ten tydzień... i co dalej? czy potrzeba zlać jeszcze raz znad osadu do pierwszego fermentatora (czystego) i dopiero z niego butelkować czy można butelkować z kranika + zawór grawitacyjny z fermentatora od cichej? Jeśli zleję znad osadu z powrotem do fermentatora pierwszego i z niego zabutelkuję to czy piwo się nagazuje czy może tych drożdży będzie za mało? Może pytanko w stylu "ile jest 2+2" ale nie chcę popełnić błędu ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyli 1g glukozy to więcej niż 1g cukru? Bałem się, że mniej.

Więc za wcześnie wyniosłem piwo do piwnicy? Tydzień stało w kuchni w temp. pokojowej. Jeśli wniosę je z powrotem to drożdże znów ruszą?

A z tą cichą to pomysł mi podsunął znajomy. Nie sprecyzował tylko, że "niech trochę postoi" znaczy tydzień a nie dobę. Teraz mam książkę fajną i przy następnej warce będę więcej wiedział :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkopuję temat:)

Moja druga warka i problem z nagazowaniem. Robiłem APA. Zrobiłem referment z 0,5 litra wody, i 114g cukru. Butelek było 38 szt. Po niecałym tygodniu trzymania piwka w temp. domowej przeniosłem całość do lodówki. Temperatura 10-12 st. Po 9 dniach od rozlewu i 2 w lodówce spróbowałem pierwszą butelkę. Nalana nie cała 0,33 resztki. Idealnie nagazowana. Aż się zdziwiłem bo była nie pełna. Po dwóch dniach kolejna butelka. Nagazowanie słabe, ale znośnie. Dało by się takie pić. Ale następne po jakiś półtorej tygodnia od włożenia do lodówki to już słabe nagazowanie. Dziś nadal to samo słabo nagazowane przez co jest płytkie w smaku. A pierwsza butelka była rewelacyjna. Lodówkę wyłączyłem, piwo stoi w 20 st. I teraz zachodzi pytanie co robić? Jak żyć?;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkopuję temat:)

Moja druga warka i problem z nagazowaniem. Robiłem APA. Zrobiłem referment z 0,5 litra wody, i 114g cukru. Butelek było 38 szt. Po niecałym tygodniu trzymania piwka w temp. domowej przeniosłem całość do lodówki. Temperatura 10-12 st. Po 9 dniach od rozlewu i 2 w lodówce spróbowałem pierwszą butelkę. Nalana nie cała 0,33 resztki. Idealnie nagazowana. Aż się zdziwiłem bo była nie pełna. Po dwóch dniach kolejna butelka. Nagazowanie słabe, ale znośnie. Dało by się takie pić. Ale następne po jakiś półtorej tygodnia od włożenia do lodówki to już słabe nagazowanie. Dziś nadal to samo słabo nagazowane przez co jest płytkie w smaku. A pierwsza butelka była rewelacyjna. Lodówkę wyłączyłem, piwo stoi w 20 st. I teraz zachodzi pytanie co robić? Jak żyć? ;)

Opcji jest jak dla mnie kilka:

1) Nierówne rozmieszanie syropu. Ponoć wystarczy, że sam strumyk z wężyka zamiesza syropem i powinno być git, ale kilka razy zdarzyło mi się, że miałem nierówne nagazowanie w butelkach.

Z tym już nie zrobisz za wiele.

Ale jak dla mnie mało prawdopodobna opcja - jeśli część jest bardzo słabo nagazowana, a ostatnia była prawidłowo to znaczy, że syrop się rozmieszał wystarczająco, aby nagazować ostatnią. Więc w poprzednich nie powinno być mniej cukru.

 

2) Dałeś im za mało czasu w temperaturze pokojowej. W zależności od użytych drożdży i temperatury otoczenia, różne są czasy nagazowania butelek.

Zazwyczaj 1 tydzień starczy w wypadku lekkich piw, ale bywa różnie - było za zimno, piwo się mocno sklarowało i było mniej drożdży, były w słabej kondycji czy cokolwiek innego i piwo może potrzebować więcej czasu.

Piwa odstaw do temperatury pokojowej, możesz zabełtać butelką (nie wiem czy to pomaga, ale na chłopski rozum sobie wywnioskowałem, że może :)), poczekaj i sprawdzaj co jakiś czas butelki.

Takie niepełne butelki zawsze mi się najszybciej nagazowują. Podejrzewam, że to kwestia powietrza i większej ilości osadu.

 

Ja w każdej warce butelkuję co najmniej jedno piwo w butelce z zamknięciem patentowym, dzięki któremu mogę sprawdzić czy już się j nagazowało i można wrzucić piwo do piwnicy (latem nie musi być w pełni nagazowane, bo temp. dochodzi do 17C w piwnicy, ale zimą  staram się już trzymać do 100% nagazowania).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nic z tego. Trzymam w temperaturze ok 23 st C. Piwo nadal mało nagazowane, choć smak - poezja:)

Pewno nie wszystkim się to spodoba ale znalazłem sposób aby mniej odczuwać brak gazu. Piję z butelki. Jakoś wtedy mniej mi to przeszkadza;)

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×